wtorek, 21 stycznia 2020

Sekrety nigdy nie umierają.

Nie jestem rodzicem, ale na pewno zgodzicie się ze mną, że świadomość tego, że ukochane dziecko, to, które kocha się najbardziej na świecie i dla którego pragnie się wspaniałego życia, stacza się, dosłownie sięgając dna, jest jednym z największych rodzajów cierpienia, jakiego rodzice mogą doświadczyć. Oczywiście w tej sytuacji większość rodziców zrobi wszystko, aby wyciągnąć dziecko z bagna, w którym się znalazło, ale niestety nie jest to łatwe zadanie, gdyż dla syna, bądź córki w takiej sytuacji to nie rodzic i jego prośby są już autorytetem, a często wpływ środowiska, w którym się znajduje, osób trzecich, które mają silny wpływ na nasze dziecko, jak również często używki takie jak alkohol lub narkotyki. Co w takiej sytuacji ma zrobić bezsilny rodzic?

W obliczu tak trudnej sytuacji znalazł się główny bohater najnowszej książki jednego z moich ulubionych zagranicznych pisarzy, na którego kolejne dzieła zawsze czekam z ogromną niecierpliwością Harlana Cobena O krok za daleko Simon Greene.

Mężczyzna odchodzi od zmysłów, ponieważ od miesięcy szuka swojej zaginionej córki Paige. W jego głowie kłębi się tysiące pytań bez odpowiedzi. Co takiego wspólnie z żoną Ingrid zrobili albo czego nie zrobili, że dziewczyna uciekła? Przecież miała tylko się uczyć i być szczęśliwa.

Pewnego dnia wreszcie ojcu Paige udaje się trafić na jej ślad. Odnajduje ją w Central Parku grającą na swojej gitarze w miejscu, gdzie ludzie uzależnieni od narkotyków grają za pieniądze, by zdobyć środki na kolejną działkę. Po raz kolejny musi zmierzyć się z faktem, że jego córka jest ćpunką. Postanawia, że zrobi wszystko, aby zabrać ją do domu, ale na drodze staje mu Aron, chłopak, przez którego dziewczyna stała się tym, kim widzi ją obecnie. Zrozpaczony ojciec po chwili zdaje sobie sprawę, że znów stracił swoje dziecko, gdyż i tym razem udaje jej się uciec. Simon, wierząc w to, że teraz, kiedy raz udało mu się odnaleźć córkę, na pewno uda mu się to ponownie, zdeterminowany postanawia nie ustawać w poszukiwaniach. Niestety sprawy się komplikują, ponieważ wkrótce dochodzi do brutalnego morderstwa Arona, a dziewczyny nadal nigdzie nie ma. Mało tego, ktoś strzela do żony Simona i podczas gdy ona walczy o życie, on sam musi odnaleźć córkę, by poznać, odpowiedz na najważniejsze w tej chwili pytanie: czy to ona zabiła? Więcej nic Wam nie zdradzę, poza tym, że podczas całej akcji powieści wyjdą na jaw, bardzo druzgocące sekrety, które mogą zniszczyć wszystko, co było budowane przez całe życie.
Ile jesteśmy w stanie poświęcić w imię prawdy? Czy nasz bohater odważy się posunąć o krok za daleko? O tym musicie już przekonać się sami.

Książki Harlana Cobena są jednymi z tych, które rozpoznasz już po kilku stronach rozpoczętej lektury. W każdej z nich można dostrzec swego rodzaju charakterystyczny dla Jego twórczości niezmienny szkielet powieści, w którym zmieniana jest tylko sama istota fabuły i jej wątki. Zawsze bowiem mamy wątek zaginięcia, tajemnicy oraz wplecionych w całość historii pozornie niepowiązanych ze sobą wątków, które we finalnej części książki genialnie się ze sobą łączą, tworząc zaskakujące zakończenie.

Tak też było i tym razem. Autor oczywiście nie pozwolił, abyśmy domyślili się prawdy (przynajmniej mnie się to nie udało) podrzucając nam mylne tropy, które również są bardzo ciekawe. Mamy tu bowiem wątek sekty, sekretów przeszłości, tajemnic, które nigdy miały nie ujrzeć światła dziennego. A kiedy już jesteśmy przekonani, że wiemy wszystko i niczym więcej nie możemy zostać zaskoczeni, nagle nie możemy dać wiary temu, co przeczytaliśmy w końcowych rozdziałach i z wielkim „Ale jak to?” nie możemy uwierzyć w to, co właśnie się stało.

Mimo że jak wspomniałam wcześniej, jeśli mamy za sobą lekturę już kilku  książek tego autora, to mniej więcej możemy się dopatrzyć pewnych schematów, mnie one zupełnie nie przeszkadzają. Autor posiada bowiem niezwykłą umiejętność przyciągania uwagi czytelnika i angażowania go bez reszty w wydarzenia rozgrywające się na kartach książki. Kiedy już zaczniemy czytać, nie jesteśmy w stanie przerwać, niecierpliwie spiesząc ku rozwiązaniu zagadki i uzyskaniu odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

Bezsprzecznym atutem tej książki są również wspaniałe, wyraziste i mocno charakterystyczne kreacje bohaterów. Tu nie ma nikogo, kto stanowiłby zbędne tło dla czytanej historii. Każdy bohater ma swoją wyznaczoną rolę, która, choć na początku może wydawać nam się mało istotna, w efekcie okazuje się równie ważna, jak postacie pierwszoplanowe.

Gdybym miała porównać do czegoś nie tylko tę książkę, ale ogólnie całą twórczość Harlana Cobena bez wątpienia byłaby to wieloelementowa układanka puzzli, którą układasz, na początku myśląc, przecież tu nic do siebie nie pasuje”, ale im dalej wkraczasz w to mroczne środowisko uzależnienia, przemocy, zbrodni i tajemnic, z coraz bardziej rosnącymi emocjami chcesz dopasować do siebie wszystkie elementy, by wreszcie na koniec nie dowierzać temu, co zobaczysz.

Myślę, że nie będę Was dłużej przekonywała do sięgnięcia po tę książkę. Jeśli lubicie hipnotyzujące, wciągające thrillery z wartką akcją pełną napięcia, których się nie czyta, a wręcz się je pochłania, to koniecznie musicie sięgnąć po ten tytuł. Jeśli jeszcze nie znacie pióra tego autora, gwarantuję, że satysfakcja po przeczytaniu tej książki będzie jeszcze większa.
Jako wielbicielka twórczości autor polecam całym sercem.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Albatros, za co bardzo dziękuję.


piątek, 17 stycznia 2020

Nie pozwól się zniszczyć.

Zapewne zgodzicie się ze mną, że książki mogą i niejednokrotnie stają się motywacją do wielu zmian w naszym życiu. Często bowiem w historiach, o których czytamy na ich kartach, odnajdujemy cząstkę siebie i własnych życiowych przeżyć. Takie książki cenię sobie najbardziej i po takie sięgam najczęściej. Dziś przychodzę do Was z recenzją niezwykle wartościowej i poruszającej pozycji autorstwa Niny Nirali „Oblicza księżyca, która,jestem tego pewna doda sił wielu kobietom. A dlaczego? O tym już za chwilę.

„My kobiety, mamy w genach pragnienie uszczęśliwiania wszystkich wokoło. To jest silniejsze od nas. Instynkt żony i matki każe nam się podporządkować... Czasami już samo pragnienie bycia kochaną staje się toksyczne".
Mówi się, że my kobiety jesteśmy strażniczkami domowego ogniska. I według mnie coś w tym jest. Bo czyż większość z nas nie pragnie założenia szczęśliwej, kochającej się rodziny, w której będziemy mogły kochać i dbać o naszych bliskich ciesząc się ich szczęściem. Jest to, jak najbardziej naturalne pragnienie pod warunkiem, że w darzeniu do zapewnienia szczęścia swojej rodzinie nie zapominamy również o sobie, swoich potrzebach i pragnieniach.

Przekonała się o tym bardzo boleśnie główna bohaterka powieści Ranya Patel. Młoda kobieta jest Hinduską pochodzącą z bogatej rodziny prawniczej. Mimo że rodzice pozostawiają córce na wiele swobody odnośnie do wykształcenia i innych aspektów życia, w których inne młode Hinduski swobody tej nie mają, to jednak zgodnie z tamtejszymi zwyczajami Ranya wstępuje w aranżowany związek małżeński. Nie jest to dla niej jednak problemem, ponieważ mężczyznę, z którym ma dzielić życie, od dawna darzyła skrywanym uczuciem. Wierzy, że wspólnie z Mohitem, bo to o nim mowa będą wiedli szczęśliwe życie pełne miłości, której ona tak bardzo pragnie. Niestety tuż po zakończeniu ceremonii ślubnej i przekroczeniu progu domu małżonka zrzuca on maskę, za którą przez cały czas skrywał swoje prawdziwe oblicze i staje się bezdusznym tyranem. Przemoc psychiczna i fizyczna z jego strony staje się codziennością naszej bohaterki. Bardzo szybko przestaje ona mieć nadzieję, że cokolwiek jeszcze może się zmienić w jej życiu. Zastraszona, poniżana i upokarzana godzi się na życie w piekle za zamkniętymi drzwiami własnego domu, poświęcając się dla dobra innych. Kiedy czuje, że już dłużej nie zniesie tyranii kata, z którym żyje pod jednym dachem, pragnie śmierci, w której widzi jedyny dla siebie ratunek. Jednak jak się przekonacie, los postanawia dać jej szansę zawalczenia o siebie i upragnioną wolność.  To, co dzieje się później niech zostanie tajemnicą do momentu, aż sami sięgniecie po książkę. Powiem tylko, że od tej chwili na zawsze umiera Ranya, a świat poznaje niezwykle piękną, pewną siebie kobietę, która, aby móc w pełni cieszyć się nowym życiem, chce, aby sprawiedliwości stało się zadość. Ale jak to, w życiu bywa, zemsta zawsze zbiera swoje ofiary także w niewinnych. Jaka tym razem będzie jej cena? Przekonajcie się sami.

„Oblicza księżyca” to książka, pod której jestem ogromnym wrażeniem. Perypetie głównej bohaterki z jednej strony są bardzo wstrząsające i poruszające, z drugiej zaś mogą wydawać się nierealne. Jednak według mnie istotą całej tej historii, jest to, aby pokazać, że nie należy bać się walczyć o swoje prawo do szczęścia i poszanowania godności. Nikt nie ma prawa traktować nas przedmiotowo, jako narzędzia do zaspokajania swoich potrzeb i chorych rządź. Autorka chce również pokazać nam, że jeśli tylko znajdziemy w sobie determinację, siłę i odwagę na pewno znajdą się ludzie, którzy nam pomogą rozpocząć nowe lepsze życie i uwierzyć w siebie.
Nasza bohaterka spotkała na swojej drodze wielu wspaniałych ludzi, którzy pomogli jej na nowo uwierzyć we własną wartość, odzyskać godność, a przede wszystkim poznać piękno prawdziwego uczucia i  odkryć w sobie zatraconą w toksycznym związku kobiecość i wewnętrzną siłę.
„...należy kochać, jednak kiedy kochamy innych ludzi, nie możemy rezygnować z nas samych, przestać siebie kochać i szanować...”
To, co jest w tej książce niezwykłe to, dziejąca się niemalże na naszych oczach przemiana głównej bohaterki. Miała ona to ogromne szczęście poznać wspaniałą kobietę, która nie tylko dała jej możliwość rozpoczęcia zupełnie nowego życia, ale przede wszystkim pokazała, jak wyegzekwować od mężczyzn, aby nas szanowali i doceniali. Sprawiła także, że ujrzeliśmy szarą myszkę przeistaczającą się w pumę, która bierze życie we własne ręce.

Moi kochani już od pierwszych zdań tej książki widać, że autorka włożyła w jej napisanie mnóstwo pracy i serca. Podjęcie się tak trudnego tematu, jakim jest przemoc domowa, nienawiść, upokorzenie, poniżenie i upodlenie z rąk tego, który powinien nas kochać, szanować i zapewnić nam bezpieczeństwo na pewno nie było łatwe, więc tym bardziej jestem wdzięczna Ninie Nirali za cały trud, przypuszczam, że głównie emocjonalny, który włożyła w napisanie tej książki. Chcę wierzyć i wierzę mocno w to, że każda kobieta, która zdecyduje się poznać tę opowieść, a również jest ofiarą przemocy domowej, dzięki tej lekturze zobaczy światełko w tunelu beznadziei i rozpaczy, a co za tym idzie, odważy się poprosić o pomoc. Na końcu książki odnajdziemy dane kontaktowe do instytucji, które takowej pomocy nam udzielą.

„Oblicza księżyca” to książka, którą czyta się z ogromnym przejęciem i zaangażowaniem. Lektura dostarcza nam mnóstwa silnych emocji, które nie pozwalają  pozostać obojętnym na brutalność, której doświadczyła bohaterka. Na pewno nie jest to książka, którą da radę przeczytać każdy. Zdecydowanie na tego typu książkę trzeba się odpowiednio przygotować i mieć świadomość tego, że po jej przeczytaniu jeszcze przez długi czas będą towarzyszyć nam bardzo silne emocje. Nie zmienia to jednak faktu, że z całego serca polecam Wam tę wspaniałą opowieść o miłości, nienawiści i pragnieniu wolności.

Recenzja powstała we współpracy z Autorką, za co bardzo dziękuję.

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Konkurs z "Powódź" Pawła Fleszara.


Witajcie kochani. Dziś mam dla Was niespodziankę. Kilka dni temu recenzowałam dla Was książkę „Powódź” Pawła Fleszara. W komentarzach pod recenzją wykazaliście bardzo duże zainteresowanie tą książką, dlatego wspólnie z wydawcą przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym do wygrania jest jeden egzemplarz książki z autografem, bądź dedykacją autora według życzenia zwycięzcy.

NAGRODĄ W KONKURSIE JEST: Jeden egzemplarz książki Pawła Fleszara "Powódź" z dedykacją, bądź autografem autora / bez wpisu -  zgodnie z życzeniem zwycięzcy.

Aby wziąć udział, należy:
- Zapoznać się z regulaminem konkursu -> REGULAMIN.
- Odpowiedzieć na pytanie konkursowe.

PYTANIE KONKURSOWE:
Czy w Twoim życiu zdarzyła się sytuacja, kiedy myślałaś/ myślałeś, że znasz swojego przyjaciela, bądź przyjaciółkę bardzo dobrze, lecz z czasem dowiedziałaś/eś się o nim czegoś, co bardzo mocno uświadomiło Ci, jak bardzo się myliłaś/eś?

Informacje uzupełniające:
-Do wygrania jest 1 egzemplarz książki Pawła Fleszara „Powódź”
- Konkurs trwa - 13- 20.01.2020.
- Sponsor nagrody — Księży Młyn Dom Wydawniczy.
- Koszt wysyłki pokrywa sponsor (tylko na terenie Polski)
- Pod uwagę będą brane tylko zgłoszenia zostawione w komentarzach pod tym postem.
- Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz bloga Kocie czytanie (osoby, które po zakończeniu konkursu przestaną obserwować blog, nie będą brane pod uwagę w kolejnych konkursach) oraz fanpage autora/i wydawnictwa, jak również udostępnisz informację o tym konkursie na swoich socjal mediach.

Wzór zgłoszenia konkursowego:
Zgłaszam się.
Odpowiedz na pytanie konkursowe:
Wybieram książkę: Książkę z autografem autora/ dedykacją imienną proszę podać imię osoby, której ma być dedykowana książka/ bez wpisu.
Obserwuję jako:
Udostępniam: link
Adres e-mail: (w przypadku, kiedy nie podasz adresu e-mail, musisz śledzić wyniki konkursu, które zostaną ogłoszone w tym poście w ciągu dwóch tygodni od daty jego zakończenia).

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych tj. podanie mojego imienia i nazwiska w przypadku wygranej.

Ze swej strony gorąco zachęcam Was do udziału w konkursie i życzę wszystkim powodzenia.

***

Zwyciężczynią konkursu zostaje
ANETA IWANIUK.
Serdecznie gratuluję i proszę o kontakt w celu przekazania adresu do wysyłki nagrody, a wszystkim pozostałym uczestnikom serdecznie dziękuję za udział w konkursie. 😊 

czwartek, 9 stycznia 2020

Intryga jakich mało.

Moi drodzy, zawsze, kiedy autor zwraca się do mnie z propozycją zarekomendowania jego książki, jest to dla mnie bardzo duże wyróżnienie. Jednak przyznam szczerze, że rzadko wychodzę poza swoją strefę komfortu czytelniczego i dlatego nie zdarza mi się często podejmować współprac, jeśli oferowana mi do lektury książka reprezentuje gatunek literacki, po który nie sięgam zbyt często. Jednak, jak to w życiu bywa, od każdej reguły są wyjątki. W moim przypadku owym wyjątkiem jest sytuacja, kiedy twórca potrafi tak opowiedzieć mi o książce, abym poczuła się nią zaintrygowana i chciała odstąpić od wcześniej wspomnianej zasady.

Tak właśnie było w przypadku książki Pawła Fleszara „Powódź”, z której recenzją dziś do Was przychodzę. Zaledwie trzy słowa, które Pan Paweł napisał w wiadomości do mnie: „Kryminał z oryginalnym tematem”, sprawiły, że poczułam, iż koniecznie muszę poznać historię, którą skrywają karty tej książki. Biorąc pod uwagę to, jak wiele książek jest obecnie wydawanych, zdaję sobie sprawę, że autorom jest coraz trudniej uniknąć schematów w swoich książkach, więc mimo że nie zaczytuję się w kryminałach, musiałam koniecznie przekonać się, co jest tym oryginalnym tematem „Powodzi”.

Aura za oknem mi sprzyjała, ponieważ w momencie, kiedy rozpoczęłam lekturę tego tytułu,  padał deszcz, było szaro i ponuro. Pewne teraz myślicie, że jestem szalona, pisząc, że taka pogoda może czemukolwiek sprzyjać. Otóż jak się za chwilę przekonacie, pogoda pod psem sprawiła, że jeszcze mocniej poczułam klimat wydarzeń, o których czytamy w powieści, bo oto zostajemy przeniesieni do Krakowa, któremu zagraża powódź. Deszcz pada nieustannie, a prognozy nadal są niepokojące. Władze robią wszystko, aby zapobiec najgorszemu, a wśród mieszkańców miasta panuje atmosfera napięcia i lęku.
Pewnego dnia w takich właśnie okolicznościach skacząc z dziewiątego piętra Krakowskiego wieżowca, popełnia samobójstwo czterdziestoletni Jakub. Wydaje się, że wszystko w tej sprawie jest jasne, ale jest ktoś, ktoś, kto nie może uwierzyć w to, co się stało i postanawia na własną rękę przeprowadzić śledztwo w tej sprawie. Osobą tą jest przyjaciel Kuby z dzieciństwa Krzysiek. Mężczyźni jednak od wielu lat nie utrzymywali ze sobą kontaktu, czego przyczyny również nie są tak oczywiste, jak moglibyśmy przypuszczać, ale o tym przeczytajcie już sami.
Punktem zaczepienia w dążeniu do prawdy dla Krisa staje się pozostawiony przez samobójcę pożegnalny list napisany na odwrocie zdjęcia pięknej kobiety i jedno zdanie, które zwraca szczególną uwagę mężczyzny:

„Zły człowiek zabrał Zuzę i odtąd moje życie straciło sens”.

Kris jest przekonany, że zna swojego przyjaciela na tyle dobrze, że nie wierzy, aby mógł on popełnić samobójstwo, więc chcę dowiedzieć się, kim jest tajemnicza Zuza, mając nadzieję, że kobieta pomoże mu w rozwiązaniu zagadki. Nie jest to jednak łatwe, gdyż nikt nie zna kobiety ze zdjęcia. Nasz bohater nie zostaje jednak bez pomocy, ponieważ w całą sprawę mocno angażuje się dwójka przypadkowo poznanych nastolatków.
Oczywiście nie zdradzę Wam, do jakich odkryć prowadzi to śledztwo, ale powiem tylko tyle, że tu właśnie czytelnik dostrzega ową oryginalność tematu, o którym zapewniał nas autor. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podjętym w fabule książki problemem. Jestem szczerze zaskoczona rozwojem wypadków i szokującą prawdą, która ujrzała światło dzienne.
Oczywiście zachęcam Was, abyście sami poznali to szokujące zakończenie śledztwa, bo ode mnie niczego więcej się nie dowiecie.

Jak widzicie, fabuła książki rodzi w czytelniku wiele pytań takich jak: Co skłoniło Jakuba do tak drastycznego kroku, jakim jest samobójstwo? Kim jest Zuza i dlaczego słuch o niej zaginął? Jak również, dlaczego Kuba i Kris przez tak wiele lat nie utrzymywali ze sobą kontaktu? Aby jeszcze bardziej zachęcić Was do sięgnięcia po książkę, zostawię dla Was kolejny intrygujący kąsek, a jednocześnie refleksję do przemyślenia. W trakcie prowadzonego prywatnego dochodzenia Krisa naszła bardzo ważna i życiowa refleksja.

Nigdy nie możesz być pewnym, że kogokolwiek znasz do końca, bowiem twarz, którą ktoś Ci pokazuje, może nie być jego prawdziwą twarzą, a tylko tą, którą ktoś chce, abyś Ty zobaczył.

Nie mogę również nie wspomnieć o konstrukcji i stylu całej książki. Prosty i przystępny styl pisania oraz język, którym posługuje się autor, sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Ciekawym pomysłem jest również przedstawienie pewnych wycinków z gazet, które początkowo mogą wydawać się nie mieć związku z tym, o czym czytamy, ale jak się okazuje na koniec podobnie, jak w kostce Rubika nagle wszystko zaczyna wskakiwać na właściwe miejsce, tworząc ciekawą, spójną całość.

Nie możemy również pominąć kreacji bohaterów, którzy przecież zawsze w pierwszej kolejności zwracają uwagę nas czytelników. Trzeba przyznać, że każda z postaci tej powieści jest dość charakterystyczna i przewrotna czego przykładem jest sam Kris.
Mężczyzna jest byłym wojskowym, ale gdy patrzymy na jego osobę, nic na to nie wskazuje. Kiepsko strzela, ma nadciśnienie i początki nadwagi.
Dwójka nastolatków reprezentująca zupełnie inne od Krisa spojrzenie na świat, a tym samym na sprawę samobójstwa Jakuba. No i oczywiście sam Jakub. Jaki był naprawdę?

„Powódź” to historia ukazująca mroczne strony wydarzeń dziejących się w nieznanych „zwykłym ludziom” kręgach. Mamy tu morderstwo, szokujące, budzące grozę filmy znalezione w telefonie Jakuba i wiele innych trzymających nas w napięciu zdarzeń. Jestem przekonana, że w tej książce każdy znajdzie coś dla siebie, gdyż poza rzeczywiście oryginalnym tematem stanowiącym główny wątek tej historii znajdziemy tu również dużą dawkę humoru oraz poczujemy wyjątkowy klimat Krakowa, a także charakterystyczne dla tego rejonu i miasta smaki.

Ze swej strony polecam Wam „Powódź”, jako lekturę na wieczór po ciężkim dniu pracy w towarzystwie kieliszka dobrego wina. Zapewniam Was, że będzie to wieczór bardzo udany, a Wy sami poczujecie ten niezwykły pełen napięcia i oczekiwania na finał tej misternie skonstruowanej intrygi nastrój.

Zostawiam Wam również fragment powieści. https://www.km.com.pl/upload_pdf/Powodz.pdf

Recenzja powstała we współpracy z Autorem, za co bardzo dziękuję.

niedziela, 5 stycznia 2020

Kiedy cierpisz na Syndrom DDA.

Moi drodzy dziś porozmawiamy o tym, jaki wpływ na życie dorosłych dzieci alkoholików ma fakt dorastania w rodzinie, gdzie alkohol był stałym elementem ich dzieciństwa. Już na wstępie zaznaczyć należy, że często w tak dysfunkcyjnej rodzinie alkohol to nie jedyny jej problem. Nierzadko bowiem osoba uzależniona dopuszcza się również aktów przemocy fizycznej i psychicznej wobec swoich najbliższych. A niestety dzieci bardzo mocno przeżywają tego rodzaju sytuacje, a co za tym idzie, nie pozostają one bez wpływu na ich późniejsze, już samodzielne życie. I tak oto wyróżnić możemy trzy podstawowe z możliwych scenariuszy tego, jak może wyglądać życie takiej osoby.

Pierwszym i najbardziej optymistycznym wariantem jest to, że osoba taka mając w pamięci piekło, przez jakie przeszła ona i jej bliscy znajdzie w sobie siłę i zrobi wszystko, aby nie wpaść w macki nałogu i stworzy szczęśliwą rodzinę. Trudna przeszłość stanie się motywacją w darzeniu do lepszego życia.

Druga możliwość jest niestety taka, że mimo traumy, przez jaką przeszliśmy, również będziemy zaglądać do kieliszka coraz częściej, znajdując usprawiedliwienie w potrzebie zapomnienia i uciszenia wspomnień z przeszłości. W rezultacie jest to bardzo prosta droga do tego, abyśmy również popadli w alkoholizm.

I wreszcie trzeci przejaw syndromu DDA to sytuacja, w której mimo tego, że jesteśmy już dorośli ciągle w głębi nas mieszka to skrzywdzone dziecko z przeszłości, które potrzebuje miłości i uwagi, której nie doświadczyliśmy w dzieciństwie. Chcemy zbudować szczęśliwą rodzinę, ale nie mamy w sobie siły, aby o to szczęście walczyć. Tkwiące w nas poczucie strachu, krzywdy i lęku nie pozwala nam uwierzyć, że mamy prawo być szczęśliwi. Żyjąc w takim przeświadczeniu, stajemy się słabi i zalęknieni, a tym samym możemy stać się ofiarą dla kogoś, kto tę naszą słabość wykorzysta i uczyni z naszego życia piekło.

Piszę o tym, ponieważ dziś chcę opowiedzieć Wam o książce Magdaleny Kozioł „Egzotyczny ptak”, której główna bohaterka Lena jest właśnie osobą z przypadłością syndromu DDA. Przez całe życie patrzyła na to, jak wiele znosiła jej matka, nie mając siły, aby przeciwstawić się mężowi alkoholikowi, a i ona sama również doznała bardzo wiele krzywdy z jego strony. Dla siebie i swojej rodziny pragnęła lepszego życia. Szansą na spełnienie tego marzenia miał być Grzegorz, wysoki rangą wojskowy. Niestety po ślubie bardzo szybko kobieta przekonuje się, że to małżeństwo jest przedłużeniem jej gehenny. Grzegorz pomimo tego, że jest wojskowym i winien wykazywać się szlachetnością i dobrym wychowaniem dla żony okazuje się katem. Zamyka ją w klatce własnych chorych oczekiwań i wymagań. Upokarza, znęca się fizycznie i psychicznie, wmawiając kobiecie, że jest nikim i bez niego sobie nie poradzi. Wręcz zaszczuta przez tyranię małżonka Lena swoje pocieszenie znajduje w osobie swojej córeczki Marysi. To dla niej chce zawalczyć o lepsze życie. Chce, aby dziewczynka dorastała w bezpiecznym domu otoczona ciepłem i miłością. Czy znajdzie w sobie odwagę, by przeciwstawić się Grzegorzowi i wyrwać się z tego zaklętego kręgu przemocy? Aby się tego dowiedzieć, musicie sami sięgnąć po książkę, bo ja oczywiście nie zdradzę Wam ani słowa więcej. Powiem tylko tyle, że jest to książka inna niż wszystkie.

I w tym miejscu rodzi się pytanie, w czym tkwi jej wyjątkowość? Wielu z Was zapewne czytało książki o podobnej tematyce, ale wyjątkowość tej historii tkwi w tytułowym „Egzotycznym ptaku”, który, jak pisze autorka, tkwi w każdym z nas, ale nie każdy jest w stanie go dostrzec.
Lena jest osobą głęboko wierzącą i wspierana mocą aniołów wkrótce przekona się, że tuż za rogiem czekają na nią zmiany, jeśli tylko się na nie otworzy. W książce odnajdziemy wiele wątków, które w pewnym momencie w zaskakujący sposób łączą się ze sobą, tworząc bardzo emocjonalną i poruszającą historię, od której nie sposób się oderwać. Ale o tym musicie już przekonać się sami.

Tytuł ten jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Magdaleny Kozioł, ale już teraz wiem, że bardzo szybki będę chciała sięgnąć po kolejne Jej książki, gdyż w tej historii odnalazłam wszystko to, czego szukam i co cenię w książkach. Ważny życiowy temat, autentyczne i wyraziste kreacje bohaterów, emocje, refleksje. To wszystko z bardzo wciągającym stylem pisania, którym posługuje się Pani Magdalena, sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko i z ogromnym zaangażowaniem. Jestem pewna, że jeśli na lekturę tej książki zdecyduje się osoba pochodząca z rodziny dotkniętej chorobą alkoholową, bądź taka, dla której małżeństwo jest pasmem codziennych udręk i zniewag, może stać się ona dla niej swego rodzaju impulsem do zmian i tchnieniem wiary w lepsze jutro. Nikt nie powie Ci, że będzie łatwo, ale nigdy nie wolno nam tracić nadziei.

Ponadto warto, aby tę książkę przeczytały także osoby, których opisany w książce problem nie dotyczy. A to dlatego, że jak pokazuje historia Leny, w całym procesie dążenia do odzyskania pełni upragnionej wolności bardzo ważni są ludzie, których osoby te spotykają na swojej drodze. Ważne, więc jest, żebyśmy jeśli kiedykolwiek spotkamy kogoś w podobnej sytuacji, wiedzieli jak jej pomóc.

„Egzotyczny ptak” to historia, w której nienawiść i przemoc splatają się z miłością, wiarą, nadzieją i chorobą. Aby wyzwolić się z macek demonów przeszłości, trzeba zdobyć się na wybaczenie. Czy Wy potrafilibyście wybaczyć?

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem WasPos, za co bardzo dziękuję.