niedziela, 29 maja 2022

Dziecięce Koszmary - Lisa Gardner.

P
sychologia i psychiatria to dziedziny medycyny, które zawsze bardzo mnie interesowały i chciałam poszerzać swoją wiedzę w tym zakresie. Ludzki umysł i jego funkcjonowanie jest tak bardzo złożone, że po dziś dzień nikomu do końca nie udało się w pełni zbadać procesów w nim zachodzących. Wiemy natomiast, że wszystko, co się w nim dzieje ma bardzo istotny wpływ na to, jak odbieramy świat i jak funkcjonujemy w codziennym życiu. Z kolei to, jak wygląda nasze życie, jakich przeżyć i emocji w nim doświadczamy, bardzo często odbija się na wszystkim, co dzieje się w naszej głowie. Jak widzimy, jest to swego rodzaju przyczynowo -  skutkowe zjawisko naczyń połączonych w tak zwanym obiegu zamkniętym. Nie da się ukryć, że jest to temat rzeka i mogłabym pisać o nim bardzo długo, ale tym razem chciałabym, abyśmy skupili się na psychologii dziecięcej w odniesieniu do przeczytanej przeze mnie ostatnio książki Lisy Gardner „Dziecięce koszmary”, z której recenzją dziś do was przychodzę.

Już teraz mogę wam zdradzić, że jest to thriller psychologiczny, którego lektura stawia przed czytelnikiem bardzo trudne pytanie: „Czy dzieci mogą być z natury złe”? Odpowiedź wydaje się oczywista, ale kiedy przystępując do lektury utworu, autorka pozwala swoim czytelnikom obserwować życie toczące się na dziecięcym oddziale psychiatrycznym jednego z bostońskich szpitali, bardzo szybko przekonujemy się, że ta odpowiedź wcale taka oczywista nie jest. Pacjentami wspomnianego szpitala są dzieci, w których głowach każdego dnia na nowo dożywają koszmary przeżytych traum, cierpienia i bólu. To zło odradza się na nowo, a one bez pomocy nie są w stanie z nim walczyć, co bezpośrednio przeradza się w agresję i chęć zniszczenia. Potrzebę wyładowania złych emocji, która stanowi zagrożenie dla nich samych i otoczenia, w którym się znajdują. Tylko, czy to one są naprawdę temu winne? A może odpowiedzialność ponoszą ci, którzy mieli je kochać i chronić? Do tego pytania jeszcze wrócimy.

W tym samym czasie w Bostonie dochodzi do makabrycznej zbrodni zbiorowego zabójstwa rodziny Haringtonów. Na miejscu zbrodni policjanci pod dowództwem detektyw sierżant D.D. Warren zastają ciała zamordowanej matki i trójki dzieci. Głowa rodziny Patrick w ciężkim stanie trafia do szpitala. Udaje się ustalić, że rodzina znajdowała się w trudnej sytuacji, ponieważ ojciec stracił pracę. Policja zakłada, że ten stan rzeczy skutkował załamaniem psychicznym mężczyzny, co w rezultacie popchnęło go do desperackiego czynu wymordowania całej rodziny. Jednak, jak się możecie domyślać, takie rozwiązanie zagadki kryminalnej byłoby zbyt proste i oczywiste. Pojawia się wiele pytań i wątpliwości. Liczne elementy tej śledczej układanki do siebie nie pasują. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy w bardzo krótkim czasie zespół pani sierżant dostaje zawiadomienie o kolejnej wymordowanej rodzinie. Czy to przypadek? Policja musi działać szybko, zanim media wywołają panikę wśród społeczeństwa. Ku zaskoczeniu wszystkich, wszelkie tropy prowadzą właśnie na oddział psychiatrii, gdzie zaczynają dziać się coraz bardziej przerażające rzeczy. Ale o tym musicie już przeczytać sami, do czego oczywiście was serdecznie zachęcam.

Tymczasem chciałabym zwrócić waszą uwagę na kilka ważnych kwestii i zostawić was z nimi do samodzielnego przemyślenia. Otóż w szpitalu jedną z wykwalifikowanych, świetnie sprawdzających się w swojej pracy pielęgniarek jest Danielle. Kobieta, która podobnie, jak jej podopieczni ma swoje koszmary, które nie chcą wypuścić jej ze swoich macek mimo minionych wielu lat. To, co teraz dzieje się w Bostonie nasila wspomnienia tragedii, która dotknęła jej rodzinę 25 lat temu. Tylko ona ocalała. Teraz nie wie już, czy to szczęście, czy może najgorsze, co mogło ją spotkać. Teraz jako jedyna ocalała czuje, że musi opowiedzieć swoją historię. Stąd moje pytanie. Czy osoba, która przez to, co przeszła utożsamia się z dziećmi, które trafiają pod jej opiekę, powinna pracować w takim miejscu? Czy też bliskość traum, z którymi te dzieci się zmagają, nasila jej własne demony przeszłości, przez co kobieta może stanowić dla nich zagrożenie?
Jestem bardzo ciekawa waszego zdania, dlatego proszę, abyście wypowiedzieli się w komentarzu.

Kolejna bardzo ważna kwestia, w odniesieniu do której chciałabym, żebyście się wypowiedzieli to wątek Victorii. Matki ośmioletniego Evana, której syn nieustannie grozi jej, że ją zabije. Stanowi śmiertelne zagrożenie dla siebie, rodzicielki, jak również otoczenia. Victoria cały czas musi być czujna. Zawsze przewidywać to, co może zrobić jej syn i być sprytniejsza, ponieważ w przeciwnym razie swój brak czujności może przypłacić życiem. Mimo że za swoje poświęcenie dla syna zapłaciła już bardzo wiele: rozpad rodziny – mąż ją porzucił, zabierając ze sobą starszą córkę, brak jakichkolwiek relacji z innymi ludźmi, zatracenie siebie, własnych potrzeb i kobiecości, to jednak nie dopuszcza do siebie myśli o oddaniu syna do miejsca, gdzie, ktoś inny będzie się zajmował chłopcem, a ona odzyska dawną siebie i wszystko, co poświęciła dla swojego dziecka.
Jak myślicie, czy oddanie dziecka do ośrodka psychiatrycznego jest czymś złym? Czy rodzice, którzy się na to decydują, są źli? Czy chcąc wreszcie odpocząć i pomyśleć także o sobie wykazują się egoizmem i brakiem serca? Napiszcie, proszę, jakie jest wasze zdanie na ten temat.

Jak widzicie, w tej książce naprawdę dużo się dzieje. Jej fabuła została spleciona z trzech bardzo ciekawych wątków, które ostatecznie tworzą zajmującą i wciągającą od pierwszej strony historię, której zakończenie mnie bardzo zaskoczyło i znowu zmusiło do zastanowienia nad tym, jak to, co przeżywamy, wpływa na to, jakimi jesteśmy osobami i do czego jesteśmy zdolni. Konstrukcja książki została podzielona na trzy wyraźne części. Pierwsza, to ta przedstawiająca życie w nieustannym strachu, ale też miłości do dziecka Victorii. Kolejna, to śledztwo i dochodzenie policji, która robi wszystko, aby  elementy tej skomplikowanej układanki, jak najszybciej trafiły na właściwe miejsca. Tutaj także poznajemy rąbek prywatnego życia sierżant Warren i widzimy, jak ciężko jest pogodzić je z koniecznością bycia nieustannie dyspozycyjnym w pracy. No i wreszcie wątek tego, jak wygląda życie toczące się w zamkniętym oddziale psychiatrycznym blisko skrzywdzonych i zranionych dzieci, w których oczach czai się zło.

Mnie najbardziej wciągnęły rozdziały poświęcone właśnie Victorii i Danielle oraz pracy w szpitalu. Samo śledztwo trochę mnie nudziło. Były momenty, kiedy miałam wrażenie, że stoi w miejscu i kręci się w kółko. Zostało mi to jednak zrekompensowane nieoczywistym zakończeniem i świetnie wykreowanymi portretami psychologicznymi bohaterów. Oczywiście zdecydowanie warto sięgnąć po tę powieść. Na pewno spędzicie z nią kilka zajmujących godzin, starając się dociec prawdy jeszcze zanim zrobi to autorka. Nie zabraknie również emocji i jak wspomniałam miejsca na osobiste przemyślenia. Nawet jeśli odłożycie książkę z konieczności przerwania czytania, ta historia będzie cały czas w waszej głowie. Będziecie ją ciągle analizować i poddawać drodze dedukcji, dzięki czemu poczujecie się, jak prawdziwi śledczy.

Na pewno wiecie, o czym ja nie wiedziałam, że „Dziecięce koszmary” są czwartą częścią cyklu „Detektyw D.D. Warren”. Ja nie czytałam poprzednich części, ale na szczęście można je czytać niezależnie od siebie. Każda z nich dotyczy zupełnie innej sprawy, a łączy je tylko, jak wskazuje sama nazwa cyklu bardzo interesująca postać pani detektyw. Ja z pewnością nadrobię zaległości, bo ciekawi mnie, przed jakimi wyzwaniami Lisa Gardner postawiła swoją bohaterkę.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Albatros, za co bardzo dziękuję.





wtorek, 24 maja 2022

Albański motyl - Anna Stryjewska./ Przedpremierowy fragment powieści./ Patronat medialny.




Moi drodzy, chciałabym wam serdecznie podziękować za tak wiele ciepłych słów odnośnie do mojej recenzji książki Anny Stryjewskiej „Albański Motyl". Wiem, że wielu z was bardzo zachęciłam do sięgnięcia po ten tytuł, z czego niezmiernie się cieszę, ale także po jej przeczytaniu podsyciłam waszą ciekawość historii, którą skrywają karty utworu, na tyle, że chcielibyście, abym zdradziła coś więcej. Dlatego dziś przygotowałam fragment, który mną samą mocno wstrząsnął i wycisnął łzy. Mam nadzieję, że teraz tak, jak ja nie możecie doczekać się premiery. A ci z was, którzy być może jeszcze zastanawiają się, czy książkę przeczytać utwierdzą się w przekonaniu, że naprawdę warto.


FRAGMENT.

Odetchnęły z ulgą, zerknęły na siebie porozumiewawczo, a kiedy Maria przekręciła klucz w zamku, obie usiadły na łóżku. Wiedziały, że druga taka okazja może się już nie nadarzyć. Alma rozebrała syna i położyła go na brzuchu. Lubił tę pozycję, dlatego
podniósł do góry głowę i zamachał rączkami.
– Tutaj, z tyłu. – Wskazała palcem miejsce, odchylając tetrową
pieluchę. – Trzeba zdezynfekować żyletkę. Masz alkohol?
– Gdzieś mam, zaraz przyniosę – mruknęła Maria i pobiegła
do swojego pokoju.
Wróciła za chwilę, niosąc w palcach przezroczystą buteleczkę.
– Teren czysty, poza dziewczynami nikogo nie ma! – zawołała
lekko zdyszana. – To rakija. Może być?
– Nic innego nie mamy… – odparła Alma, biorąc drżącymi palcami żyletkę. – Nie, nie dam rady – rzuciła po chwili zrezygnowana. – Naprawdę musimy to robić?
Maria chwyciła ją za ramiona i potrząsnęła mocno. Zajrzała jej
głęboko w oczy.
– A jak go później rozpoznasz? Skąd będziesz wiedziała, że to
twój syn? Dzieci w takim okresie tak szybko się zmieniają…
– W takim razie… ty to zrób, proszę. – Przekazała jej wymoczoną w alkoholu cienką blaszkę.
– To go nie będzie bolało, zrobię to najdelikatniej, jak potrafię, obiecuję. Ty go potrzymaj. – Jeszcze raz spojrzała na Almę
z lekkim wahaniem. – To co? Dwie pionowe kreski obok siebie
czy krzyżyk?
– Krzyżyk – odparła blada jak ściana matka.
Maria pochyliła się nad pleckami niemowlęcia, przetarła nasączonym rakiją gazikiem wskazane miejsce, następnie zdecydowanym ruchem przecięła skórę w okolicy lędźwi. Pierwszy przeszywający ból sprawił, że Igorek wzdrygnął się całym drobnym ciałkiem,
a za chwilę ciszę przerwał jego rozdzierający płacz.
– Jeszcze tylko raz – sapnęła dziewczyna.
Alma przytrzymała go mocniej, łzy ciekły jej po policzkach, ale
pozwoliła koleżance naciąć delikatną skórę dziecka po raz drugi.
– Zrobione. – Maria odetchnęła z ulgą, po czym odłożyła zakrwawiony kawałek metalu na stolik, następnie przetarła gazikiem
nasączonym alkoholem okaleczone miejsce. – Jak krew przestanie
się sączyć, natrzyj ranę tą maścią. – Wyjęła z kieszeni maleńki plastikowy pojemniczek. – Dostałam ją kiedyś od pewnej baby, która leczy różne tego typu dolegliwości. Na pewno mu pomoże, mi
pomogła wiele razy…
Matka tymczasem przycisnęła do piersi syna i kołysała go, szepcąc mu do ucha, jak bardzo go kocha i przeprasza za to, co zrobiła.
Całowała przy tym pokrytą jasnymi puklami włosów główkę, gładziła czule plecki i ramionka.
– Już dobrze, już dobrze, już po wszystkim. Nie płacz, mój skarbie, nie płacz…
Koleżanka uprzątnęła stolik, wyrzuciła do śmieci zakrwawiony
gazik i żyletkę. Usiadła obok i kołysząc się, zanuciła cicho smutną
melodię. Dziecko nie przestawało popłakiwać, wzdrygało się wczepione w ramiona matki, która przerażona tym, co zrobiła, szlochała razem z nim.






Jednak to nie koniec dobrych niespodzianek i dobrych wiadomości na dziś. Dla tych z was, którzy wybierają się na tegoroczne Targi Książki w Warszawie mam wspaniałą informację od wydawnictwa Szara godzina.

„Ach! Jak będzie miło gościć Was na stoisku 7/A (Liber) podczas Warszawskich Targów Książki.
W sobotę między 13.00 a 14.00 książki będą podpisywać: Katarzyna Kielecka, Wioletta Piasecka i Anna Stryjewska, natomiast w niedzielę w tych samych godzinach: Marta Maciejewska i Urszula Gajdowska. Poza tym autorki będą się kręcić po targach przez całą sobotę.

Na stoisku będzie można kupić książki, których premiera była planowana na czerwiec: " Albański motyl” i „Niezapomniany walc”, jak też czwarty tom cyklu „W dolinie Narwi". A także inne książki"
podniósłm, co zrobiła, szlochała razem z nim.

środa, 18 maja 2022

"Albański motyl" - Anna Stryjewska./ Recenzja patronacka przedpremierowa.



C
zęsto zadaję sobie pytanie, dlaczego boimy się otwarcie i bez ubarwiania rzeczywistości mówić o okrucieństwie dzisiejszego świata? Mało tego, wolimy przemilczeć problem, odwrócić wzrok od ludzkiej krzywdy, bezradności i bezsilności. Zamieść problem pod dywan. Bo przecież to, czego nie widać nie ma racji bytu. Łatwiej jest żyć w przeświadczeniu, że świat jest piękny, kolorowy, aniżeli spojrzeć prawdzie w oczy i poznać jego najbardziej przerażające oblicze. Oczywiście powodów jest wiele, ale jednym z nich jest na pewno brak odwagi. Musimy mieć świadomość tego, że kiedy już trafimy do tego piekła na ziemi, będzie nas to kosztowało wiele silnych przeżyć i emocji, których nigdy nie zapomnimy. A żyć z nimi jest naprawdę trudno.

Piszę wam o tym nie bez powodu. Na szczęście są osoby, które, choć wiele je to kosztuje, znajdują w sobie siłę, aby w sposób bezkompromisowy zaapelować do społeczeństwa o to, że nie wolno nam pozostać biernym, wobec niesprawiedliwości, bólu i cierpienia ludzi, którzy zostali pozbawieni człowieczeństwa i zepchnięci na margines społeczny. Taką osobą jest znana i ceniona przez nas czytelników autorka Anna Stryjewska. Dziś przychodzę do was z recenzją jej najnowszej książki „Albański motyl”, którą Kocie czytanie ma zaszczyt objąć swoim patronatem medialnym.

Już teraz mogę wam powiedzieć, że jestem niezwykle dumna, mogąc otoczyć ten tytuł swoją opieką, gdyż to naprawdę wyjątkowa książka. A to dlatego, że w moim odczuciu jest ona głosem wołającym o pomoc dla ludzi, którzy w okrutny sposób zostali tego głosu pozbawieni. Słowo pisane ma wielką moc i w tej książce zostało ono wspaniale wykorzystane w słusznej sprawie. O tym jednak za chwilę. Zanim jednak postaram się pokrótce przybliżyć wam fabułę powieści, powiem tylko jedno. Jeśli do tej pory byliście pewni, że wiecie, czego możecie spodziewać się, sięgając po twórczość Pani Ani, to poznając historię opisaną na kartach najnowszego Jej literackiego dziecka, przekonacie się, w jak ogromnym jesteście błędzie. Takiej odsłony jeszcze nie znacie i na pewno się nie spodziewacie.

Przenieśmy się zatem do Albanii. To właśnie tam urodziła się i wychowała główna bohaterka utworu - Alma. Piękna i krucha młoda kobieta, której oczy skrywają smutek, a w sercu tli się pragnienie wolności i spokojnego życia. W momencie, kiedy przystępujemy do lektury, spotykamy ją w jednym z tamtejszych hoteli, którego jest pracownicą. To właśnie to miejsce jest dla dziewczyny ucieczką przed trudną przeszłością i nadzieją na lepszy dla siebie los. A musicie wiedzieć, że ten nigdy nie był dla niej łaskawy. We wspomnieniach wracają bolesne obrazy z jej dzieciństwa, kiedy to wspólnie ze swoją rodziną była częścią środowiska ludzi ulicy żyjących z żebractwa. Od najmłodszych lat dzieci są wykorzystywane jako narzędzie zysku. Im młodsze i słabsze dziecko, tym większą wzbudzi litość w turystach, którzy sypną groszem. W społeczności żyjącej pod mostem, zapomnienia szuka się w alkoholu, narkotykach i zabawie. Nikogo ich widok już nie dziwi, każdy przechodzi obok nich obojętnie. Tylko turyści zaciekawieni zatrzymują się, aby zrobić kilka zdjęć. A oni sami są niejako ze swoim losem pogodzeni, co więcej w tym, jak żyją, widzą dla siebie niczym nieograniczoną wolność. Alma jest inna. Ona wstydzi się swojego życia. Chciałaby, aby wyglądało ono inaczej. Wtedy nie wiedziała jednak jeszcze, że to dopiero początek jej koszmaru na ziemi. A wszystko zaczęło się w momencie, kiedy zainteresował się nimi półświatek przestępczy, oferując swoją „opiekę” w zamian za posłuszeństwo i oddanie. Wówczas nasza bohaterka bardzo boleśnie przekonała się, że uroda może być przekleństwem. Dla osób takich jak ich opiekun i jemu podobni nie liczy się człowiek, a to ile może na nim zyskać. Jej ciało to dla nich nic więcej jak narzędzie do zaspokojenia potrzeb cielesnych. Pozbawiona godności wie, że nie może tak dalej żyć i musi wyrwać się z tego miejsca. Tutaj w Saranda może pracować i cieszyć się pięknymi widokami otoczenia, a już wkrótce niespodziewanie dla niej samej będzie mogła zasmakować prawdziwej miłości do chłopaka z Polski.

Pewnego dnia na jej drodze staje Igor. Mężczyzna, który sprawia, że Alma doświadcza uczuć, jakich nigdy wcześniej nie zaznała. To on pokazuje jej, czym są słodkie niewymuszone pocałunki, prawdziwa czułość, delikatność i oddanie. Oboje zakochują się w sobie bez pamięci i choć krótko się znają, snują już wspólne plany na przyszłość. Jednak niespodziewanie dziewczyna znika, Igor musi wracać do kraju. W jego głowie rodzi się wiele pytań bez odpowiedzi. Gdzie jest jego ukochana? Czyżby coś przed nim ukrywała, a może jest zupełnie inna, niż myślał?
Na te pytania musicie jednak poszukać odpowiedzi wspólnie z Igorem, bo ja nie zdradzę nic więcej. Zachęcam was gorąco, abyście wspólnie z nim wyruszyli na poszukiwanie Almy, ale uprzedzam, że traficie do miejsca, w którym nie zna się litości, a nieposłuszeństwo jest surowo karane. Tutaj liczy się władza i zysk.

Poświęćmy jednak trochę więcej uwagi samemu Igorowi. Mężczyzna mieszka wspólne z siostrą. Oboje są sobie bardzo bliscy. Wychowywani przez babcię po śmierci rodziców musieli bardzo szybko dorosnąć i wzajemnie się sobą opiekować. Igor pracuje w policji kryminalnej i choć wiele już widział i nie jednego doświadczył, ugną się pod nim nogi, kiedy zaginie ślad po Ninie, która wyjechała za granicę do pracy. Trwa walka z czasem, a poszukiwania stoją w miejscu. Życie i bezpieczeństwo kobiety jest zagrożone. Oczywiście nie mogę wam zbyt wiele zdradzić, ale jak mogliśmy dowiedzieć się już w chwili zapowiedzi książki, jest ona swego rodzaju przestrogą. Mam nadzieję, że kiedy jej czytelniczki dowiedzą się, co spotkało Ninę, zastanowią się wiele razy, zanim zaufają osobie poznanej przez internet, czy też zdecydują się odpowiedzieć na obiecujące oferty pracy zagranicznej oferowanej w ten sposób. Nie dajcie się zwieść. Za pochopne decyzje bardzo często trzeba zapłacić wysoką cenę.

Albański motyl" to bardzo odważna, wartościowa i niezwykle potrzebna książka poruszająca tematy, które żadnego czytelnika nie pozostawią obojętnym na to, o czym w niej czytamy. Opowiedziana wprost historia, która porusza do głębi, wstrząsa, daje do myślenia i nie pozwala o sobie zapomnieć. Nawet kiedy już odłożycie książkę na półkę, ona ciągle pozostanie w was żywa. Zawładnie waszym sercem i umysłem. Wiecie dlaczego? Bo niestety, choć opisane w niej wydarzenia są fikcją literacką, to jest ona ponadczasowa. Takie rzeczy dzieją się bardzo blisko nas każdego dnia. Ściągnijmy wreszcie te różowe okulary, przez które wolimy patrzeć na otaczającą nas rzeczywistość i przestańmy żyć iluzją.

Gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po tę pozycję i mówienia o niej jak najgłośniej, i jak najwięcej. Mocno wierzę w to, że naprawdę może ona komuś pomóc i nawet jeśli będzie to tylko jedna osoba, to było warto. Jednak waga poruszanej w książce tematyki, to nie jedyny aspekt, dla którego musicie po nią sięgnąć. Wyraźnie widoczny jest w niej jeszcze większy rozwój warsztatu pisarskiego autorki. Pojawia się wątek kryminalny, którego w żadnej poprzedniej powieści pisarki nie odnajdziemy. Dostrzegamy też zmianę stylu pisania. W książce spotkamy się z wieloma zwrotami akcji, które będą nas trzymać w niepewności i napięciu. Zostaniemy niejednokrotnie zaskoczeni. Nawet jeśli będą chwile, kiedy będziecie przekonani, że już wszystko wiecie, bardzo szybko przekonacie się, że to tylko pozory. Tutaj do końca nie można się niczego spodziewać.

Myślę, że czujecie moje emocje w tej recenzji i nie muszę pisać nic więcej, aby zapewnić Was o  wyjątkowości tej książki. Ja zarwałam dla niej noc i niezwłocznie z bijącym sercem i oczami mokrymi od łez dzielę się z Wami moimi odczuciami. Teraz muszę ochłonąć, a wam na zakończenie powiem tylko tyle: 6 czerwca 2022, zapamiętajcie tę datę, bo to będzie dzień premiery jednej z najlepszych książek roku.

W ostatnim słowie chcę serdecznie podziękować za możliwość patronatu Autorce i Wydawnictwu Szara Godzina. Jestem ogromnie wdzięczna.




piątek, 13 maja 2022

Zapowiedź patronacka: "Albański motyl" Anna Stryjewska.




Moi kochani dziś przychodzę do was z wyjątkową zapowiedzią wydawniczą patronatu medialnego bloga Kocie czytanie.

Już 6 czerwca nakładem Wydawnictwa Szara Godzina ukaże się powieść „Albański motyl”
pióra Anny Stryjewskiej, autorki książek: „Zośka. Dopóki biło serce" i "Zośka.
Przepustka do szczęścia” czy „Skradziona kołysanka”.

Albański motyl to tylko z pozoru romantyczna powieść obyczajowa. Anna Stryjewska porusza
bardzo trudne tematy. Nie stroni od drastycznych scen i zaskakujących zwrotów akcji, ukazując
przestępczy świat pełen przemocy i bezwzględności.

OPIS WYDAWCY:

Hotel Gloria Palace w albańskiej Sarandzie. W letnim słońcu rozkwita miłość między uroczą kelnerką Almą a polskim turystą Igorem. Niespodziewanie Alma znika. Zrozpaczony Igor wraca do Łodzi, do pracy w policji kryminalnej. Ale ani skomplikowane śledztwa, ani osobiste sprawy nie gaszą jego tęsknoty za Almą. Wkrótce splot wydarzeń wywróci życie bohaterów do góry nogami. 

Czy Igor odnajdzie ukochaną? Jakie mroczne tajemnice skrywa Alma? Co się stało ze siostrą Igora?

SŁOWO O AUTORCE:

Anna Stryjewska ma w portfolio powieści obyczajowe rozgrywające się
w Łodzi, a wśród nich: Pocałunek morza", "Mistrzowie życia",
„Chłopiec z ulicy Wschodniej", „Zośka. Dopóki biło serce" i "Zośka.
Przepustka do szczęścia". Jesienią 2021 r. miała premierę powieść
obyczajowa „Skradziona kołysanka” czytana na Państwa antenie.
Autorka prowadzi jedną z łódzkich agencji nieruchomości. Jej pasją
jest malarstwo.

Wspólnie z Anną Stryjewską oraz Wydawnictwem Szara Godzina zapraszamy do czytania powieści „Albański motyl”. Powieść będzie miała premierę w księgarniach stacjonarnych i internetowych.

Skusicie się?







poniedziałek, 9 maja 2022

"Niechciane" Iwona Żytkowiak

K
iedy jesteśmy dziećmi, to rodzice stanowią niemalże cały nasz świat. To u nich szukamy miłości, to przy nich czujemy się najbezpieczniej. Wraz z procesem naszego dorastania potrzebujemy ich wsparcia, poczucia akceptacji i zrozumienia. To jest właśnie ten moment, gdy zakorzeniają się w nas pewne wzorce postępowania i zachowania, które wyniesione z domu rodzinnego bardzo często rzutują na nasze późniejsze dorosłe życie. Nie zawsze niestety, to, czego doświadczyliśmy w dzieciństwie, jest godne naśladowania, jednak my nienauczeni innego życia powielamy błędy rodziców. Znam wiele osób, które w rozmowie ze mną niejednokrotnie mówiły mi, że mają problem z okazywaniem uczuć i otwarciem się na przyjmowanie ich od innych, bo w ich domu nigdy nie przykładało się wagi do tego, aby rozmawiać ze sobą o tym, co się czuje, ani do tego, aby te uczucia sobie okazywać. W konsekwencji prowadzi to do poczucia osamotnienia, pustki i odrzucenia. Jeśli już trochę śledzicie moją działalność blogową w sieci, to zapewne domyślacie się, że poruszam ten trudny temat nie bez powodu. I nie mylicie się. Tym razem skłoniła mnie do tego najnowsza książka Iwony Żytkowiak „Niechciane”, z której recenzją dziś do was przychodzę.

Już teraz muszę przyznać, że nie była to dla mnie łatwa, choć zapewniam was, że bardzo wartościowa lektura. Wszystko, o czym przeczytamy na kartach powieści, jest zapisem mocno złożonych i splątanych losów kilkupokoleniowej rodziny Traczów, w której to kobiety już jako małe dziewczynki los naznaczył piętnem odrzucenia. Mimo że nie były sierotami, czuły się jeszcze gorzej, bo w moim odczuciu, łatwiej pogodzić się ze świadomością straty rodzica, aniżeli go mieć i czuć się niechcianym. O tym, jednak za chwilę.

Wszystko zaczęło się  na początku XX wieku, kiedy to Tekla Tracz wraz z rodziną płynie do Ameryki mając nadzieję na lepsze życie. Niestety marzenia te okazują się mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością, z którą przyszło im się skonfrontować już na miejscu. Gdy postanawiają wyruszyć w drogę powrotną do Polski, Tekla zmuszona jest podjąć bardzo trudną decyzję o pozostawieniu córki Kasi w Ameryce. Ból rozrywa serce matki i choć ona sama tego nie wie, wybór, którego dokonała, nie będzie tylko jej osobistym dramatem, ale stanie się także momentem powstania genu „niechciejstwa”, który będzie przekazywany kolejnym pokoleniom kobiet, aż do czasów współczesności. Tak oto my czytelnicy za sprawą rewelacyjnie splecionych ze sobą wątków poznajemy bolesne i chwytające za serce perypetie z pozoru słabych kobiet, które wykazują się ogromną siłą.

Barbara, Waleria i Monika, bo to o nich mowa są swego rodzaju filarami tej opowieści. Każda z nich porzuciła swoją córkę, bo ich też kiedyś nie chciano. Tylko czy naprawdę nie można było postąpić inaczej? Nie mnie to oceniać. Żadna z nas nie może być pewna, jak by postąpiła, będąc na ich miejscu i mając za sobą tak trudną przeszłość. Mnie samą najmocniej poruszyły losy Wiktorii, która porzucona przez nieporadną życiowo i uzależnioną od alkoholu matkę została odepchnięta jak niechciany przedmiot, którego trzeba się pozbyć, bo brakuje już dla niego miejsca w domu. Nie znajduję żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła jej rodzicielka. Takie osoby nie powinny się nazywać matkami. Co prawda Waleria powieliła błąd swojej matki, ale charakter tego rodzaju porzucenia był zupełnie inny i tu już mogę starać się je zrozumieć. Kobieta od zawsze musiała walczyć o lepszą przyszłość dla siebie zupełnie sama. Opiekunowie powtarzali jej, że musi się uczyć, bo tylko dzięki nauce ma szansę na lepsze życie. To siedzące w jej głowie przeświadczenie przeniosła na płaszczyznę swojej dorosłości, a potem wpajała córce. Książki, które kochała, stały się najważniejszą częścią jej codzienności i ucieczką od demonów przeszłości. Córka tymczasem potrzebowała matki tu i teraz. Jej uwagi, zainteresowania, miłości. Nie dostawała tego i tak kolejne już pokolenie tej rodziny odczuwało na sobie ciężar bycia niechcianym. Błędów przodkiń nie udaje się również uniknąć Monice. Musicie jednak wiedzieć, że te kobiety nie są jedynymi, które znalazły się w tym, chciałoby się powiedzieć zaklętym kręgu i nie tylko one ponoszą dotkliwe konsekwencje swoich czynów. Choć w przypadku każdej z kobiet ich kontekst jest zupełnie różny, ale o tym musicie już przeczytać sami. Do czego oczywiście serdecznie was zachęcam.

Przed przeszłością jednak nie da się uciekać w nieskończoność. Zawsze nadejdzie moment, kiedy trzeba będzie stawić jej czoła. Tak też dzieje się i tym razem. Za sprawą Wiktorii, kobiety mogą spotkać się wspólnie i być może przerwać to, co zniszczyło ich rodzinę. Musicie koniecznie sięgnąć po książkę i przekonać się, czy w sytuacji, kiedy przestrzeń między nimi wypełnia żal i złość skrywający się za kurtyną wieloletniego milczenia, jest to jeszcze możliwe.

„Niechciane” to bardzo wciągająca książka, która budzi w czytelniku szereg skrajnie różnych emocji. Z jednej strony porusza, z drugiej natomiast wzbudza złość i niedowierzanie. Na usta ciśnie się pytanie: jak można tak postąpić? Uwierzcie mi, można, o czym świadczy to, co każdego dnia dzieje się wokół nas. Bo właśnie najbardziej poruszająca i dojmująca jest świadomość realizmu i ponadczasowości tej książki. Jestem przekonana, że szerokie grono osób, w których ręce ona trafi, odnajdzie w niej cząstkę siebie i utożsami się z bohaterkami. Nie muszę już chyba nic więcej pisać, aby przekonać was, że naprawdę warto spędzić z nią czas.

Z uwagi na bardzo ładny język literacki oraz przystępny styl pisania, którym posługuje się autorka, lektura płynie bardzo przyjemnie, a jednocześnie od początku do końca jesteśmy mocno zaangażowani we wszystko, o czym czytamy. Akcja powieści biegnie niespiesznie, ale dzięki temu mamy czas na refleksje i przemyślenia, do których zostaniemy skłonieni wiele razy. I co dla mnie jest niezmiernie istotne, to fakt, że jeśli będziecie zmuszeni przerwać czytanie książki, bo zwyczajnie zmusi was do tego proza życia, to nie przestaniecie o niej myśleć. Ona cały czas będzie siedziała w waszej głowie i tak pozostanie jeszcze długo po skończonej lekturze. A to jest dla mnie jeden z głównych wyznaczników dobrej książki, więc nie pozostaje wam nic innego, jak tylko niezwłocznie przeczytać „Niechciane”.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Replika, za co bardzo dziękuję.





poniedziałek, 2 maja 2022

Zdobycze książkowe 2.


J
akiś czas temu dzieliłam się z wami moi kochani radością z książkowych prezentów urodzinowych. Wtedy też obiecałam sobie, że nie kupię więcej nowych książek, bo przecież mam co czytać. Niestety przegrałam ze swoją słabą wolą. Dlatego po raz kolejny kilka nowych tytułów pojawiło się w mojej biblioteczce. Mam nadzieję, że jesteście ich ciekawi równie mocno, jak ją. Opisy fabuły pochodzą ze strony ich wydawców.
Tak więc zaczynajmy.

"Ta druga -  Sarah Pinbarough.

Mawiają, że „kto raz zdradził, zawsze będzie zdradzał”. Marcie Maddox pracowała bardzo ciężko, by dotrzeć tam, gdzie się znalazła dzięki sekretnemu romansowi, który zaczął jej nowe życie. Jednak w świecie ekskluzywnych klubów, jachtów i wspaniałych rezydencji w Savannah niełatwo się utrzymać – mimo że Marcie bardzo się stara. Niełatwo jest jej również utrzymać zainteresowanie męża, Jasona.

Gdy szef Jasona wraca z podróży do Londynu, wszyscy są zaskoczeni pamiątką, jaką z niej przywozi: nową, seksowną żoną, młodziutką panią Williamową Radfordową IV. Atrakcyjna, absolutnie fantastyczna i czarnoskóra Keisha szybko uzurpuje sobie miejsce pięknej drugiej żony, zajmowane dotąd w towarzystwie przez Marcie… która wkrótce dostrzega, że gdy Keisha i Jason są razem w jednym pomieszczeniu, między nimi iskrzy. Zaczyna się robić gorąco.

Zemsta najlepiej smakuje na zimno, ale w upalnym klimacie Savannah krew buzuje w żyłach tak mocno, że tego lata może zawrzeć, doprowadzając do morderstwa.

Kipi namiętnością, ocieka żalem i chciwością opakowanymi w południową uprzejmość (…). Misternie uknuta intryga Pinbrough z pewnością zadowoli fanów B.A. Paris i Pauli Hawkins.
„Publishers Weekly”

Notorycznie genialna Sarah Pinborough, której „Co kryją jej oczy” opisuje szalony trójkąt miłosny z przeczącą rozsądkowi niespodzianką, zaserwowaną czytelnikowi w ostatniej chwili, stworzyła nową, przewrotną powieść o podstępnych – i występnych – bohaterach (…). Czytelnik wyczuje tu posmak „Rebeki” i „Żaru ciała".
„New York Times Book Review”


"Idealny dzień" - Ruth Heald.

Zatrzymałam się i przeczytałam jeszcze raz, dłonie mi drżały, kiedy wpatrywałam się w tę okropną wiadomość. Na kartce wydrukowano tylko cztery słowa, tak małymi literkami, że prawie je przeoczyłam.
On cię nie kocha.
Marzyłam o tym dniu – o ślubie z Adamem, moją miłością od dzieciństwa. Nie miałam pojęcia, że mój idealny dzień zmieni się w koszmar. Tak bardzo cieszyłam się, przygotowując zaproszenia na ślub. Nie wiedziałam, że zapraszam kogoś, kto miał zniszczyć ten dzień. Nie mogłam się doczekać, kiedy powiem „tak”, otoczona przez ukochane osoby. Nie wyobrażałam sobie, że jedna z nich zechce mnie skrzywdzić.
TO MIAŁ BYĆ PIERWSZY DZIEŃ RESZTY MOJEGO ŻYCIA. NIGDY NIE SĄDZIŁAM, ŻE OKAŻE SIĘ RÓWNIE OSTATNIM DNIEM ŻYCIA, JAKIE DOTĄD ZNAŁAM. KIEDY WYCHODZI NA JAW PRAWDA, KTÓRA SZOKUJE ZEBRANYCH GOŚCI I ROZRYWA MOJE SERCE NA STRZĘPY, CZY SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIE JEST W OGÓLE MOŻLIWE?

"Rodzina z domu obok" -  John Glatt.

JOHN GLATT, BESTSELLEROWY AUTOR NEW YORK TIMES, PRZEDSTAWIA POTWORNĄ HISTORIĘ TURPINÓW: POZORNIE NORMALNEJ RODZINY, KTÓREJ MROCZNE SEKRETY WSTRZĄSNĘŁY CAŁYM ŚWIATEM.
14 stycznia 2018 roku siedemnastoletnia dziewczyna wyszła przez okno swojego domu w Perris w Kalifornii i drżącymi palcami wykręciła numer alarmowy 911. Trzęsącym się głosem powiedziała operatorce, że jej rodzeństwo w wieku od 2 do 29 lat od dawna maltretowane jest przez rodziców.
Zapytana o adres, zawahała się. „Nigdy nie wychodziłam z domu” powiedziała. Dla rodziny, sąsiadów i przyjaciół z internetu Louise i David Turpinowie byli obrazem prawdziwej domowej harmonii: ubierali trzynaścioro swoich dzieci w pasujące do siebie stroje i kupowali im drogie prezenty. Ale to, co odkryła policja w ich domu, przyćmiło najbardziej szokujące przypadki wykorzystywania dzieci.

"Ultimatum" - TJ Newman.

Właśnie wsiadłeś na pokład samolotu do Nowego Jorku.
Podróżuje z tobą 143 pasażerów.
Nie wiesz, że na pół godziny przed startem rodzina pilota została uprowadzona.
Jego bliscy unikną śmierci, jeśli kapitan wykona rozkazy porywacza i rozbije samolot.
Aby rodzina pilota mogła przeżyć, wszyscy w samolocie muszą zginąć.
Przyjemnego lotu.

Pilot amerykańskich linii lotniczych Coastal Airways Bill Hoffman rusza w rejs z Los Angeles do Nowego Jorku ze 144 pasażerami na pokładzie. Wkrótce po starcie dostaje wiadomość, że jego żona Carrie i dwójka dzieci zostali uprowadzeni.

Bill musi dokonać wyboru – albo rozbije samolot w Waszyngtonie, albo jego rodzina zginie. Terrorysta zmusza go do zerwania łączności z ziemią, odcina od pasażerów, a jedynym sprzymierzeńcem Billa staje się główna stewardesa, która nie tylko będzie musiała zapanować nad rosnącą paniką pasażerów, ale również podjąć decyzję, czy w tak ekstremalnej sytuacji będzie w stanie zaufać kapitanowi…

Bestsellerowa debiutancka powieść byłej stewardesy, do której prawa filmowe zostały kupione przez Universal Studios!

Boisz się turbulencji w samolocie? To jeszcze nie wiesz, co to jest strach.
Takiej dawki adrenaliny nie było od czasu Szklanej pułapki z bohaterskim Johnem McClane’em!
Oszałamiający i nie do odłożenia! Jest jak Szczęki z akcją na wysokości 10 kilometrów.
Don Winslow

Ultimatum to najlepszy typ thrillera… Szybka akcja, przy której nie zaczerpniesz tchu, i wydarzenia, które są przerażająco prawdopodobne.
James Patterson

Niesamowity… Nieprzerwanie trzymający w napięciu, szokujący i przerażający.
Lee Child

"Znajdę, cię córeczko" - Dorota Glica.



PIĘĆ MINUT, TAK NIEWIELE, A WYSTARCZYŁO, ŻEBYM STRACIŁA WSZYSTKO: IDEALNIE POUKŁADANE ŻYCIE, SZCZĘŚLIWE MAŁŻEŃSTWO, CÓRKĘ.

Na bałtyckiej plaży, w środku lata, ginie dwuletnia Marysia. Wszystko wskazuje na to, że dziewczynka się utopiła, chociaż jej ciało nie zostaje odnalezione… Rodzice dziecka muszą zmierzyć się nie tylko z ogromną tragedią, najskrytszymi tajemnicami, ale i hejtem, który spada na nich ze strony internautów.
Czy warto zaufać silnemu przeczuciu, które wbrew zdrowemu rozsądkowi podpowiada, że spotkana przypadkiem trzy lata później dziewczynka, to zaginiona córeczka?

CZY MOŻNA UWIERZYĆ KOMUŚ, KTO RAZ JUŻ NAS ZAWIÓDŁ?

I to już koniec. Napiszcie mi koniecznie w komentarzach, czy, któreś z nich chcielibyście przeczytać, a może już czytaliście? Mam dylemat, od której zacząć, więc powiedzcie mi, proszę, który tytuł chcielibyście, abym zrecenzowała w pierwszej kolejności?