poniedziałek, 21 maja 2018

Chłopak z dzielnicy rapu.

Moi drodzy dziś porozmawiamy o uczuciach i sposobie ich wyrażania. Zapewne zgodzicie się ze każdy człowiek jest inny i każdy inaczej wyraża to, co dzieje się w jego głowie i sercu. Jedni z nas są, jak otwarte książki i bez problemu uzewnętrzniają się przed innymi, kiedy inni są skryci i wszelkie emocje za wszelką cenę starają się ukryć przed światem zewnętrznym. Dziś opowiem Wam o chłopaku z dzielnicy rapu, który siebie wyraża poprzez taniec.

Dominik, główny bohater powieści Pani Anny Dąbrowskiej „Nauczyciel tańca” jest młodym chłopakiem, którego sensem i treścią życia jest taniec. To właśnie dzięki niemu może wyrzucić z siebie złość i poczucie krzywdy, wyrządzonej mu przez tych, którzy mieli go chronić. Dziś jako młody mężczyzna pozostawiony sam sobie, wspólnie z grupą przyjaciół, którzy są jego jedyną rodziną, każdego dnia musi walczyć o siebie. W obawie przed ponownym zranieniem i cierpieniem robi wszystko, aby uciec przed uczuciami. Jedyne o czym marzy, to aby tańczyć i zarażać miłością do swojej pasji innych. Wkrótce jego uczennicą zostaje Sara, dziewczynka, która wskutek traumatycznych przeżyć przestała mówić. Dziewczynką opiekuje się jej siostra Kaja. Jak nie trudno się domyślić między Kają i Dominiką zaczyna iskrzyć. Jeśli jednak myślicie, że będzie to historia miłości usłanej różami, to nic bardziej mylnego. To uczucie jest drogą przez ciernie. Pełno w nim cierpienia, lęku i obaw. 

Dominik i Kaja pochodzą z zupełnie innych światów, ale jest, coś co ich łączy. Oboje boją się kochać. On trawiony przez demony przeszłości nie potrafi zaufać i zbliżyć się do żadnej kobiety. Chyba, że na swoich jasno określonych warunkach. Dla niej najważniejsze jest dobro siostry i skrywana od lat tajemnica. Jednak rozsądek to jedno, a serce, to zupełnie coś innego. Co stanie się z ich uczuciem, kiedy poznają o sobie całą prawdę? A zapewniam Was, że prawda nie zawsze wyzwala, czasami może zniszczyć. Ale o tym musicie przekonać się już sami.

Muszę powiedzieć Wam szczerze, że mam już dość książek o przesłodzonej, cukierkowej miłości, dlatego biorąc do ręki „Nauczyciela tańca” podchodziłam do tej książki z dystansem w obawie przed rozczarowaniem kolejną schematyczną historią, tym bardziej, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Ani i nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Ku mojemu ogromnemu zadowoleniu moje wszelkie obawy okazały się bezpodstawne. Na kartach „Nauczyciela tańca” otrzymałam wyjątkową, emocjonalną powieść, od której nie mogłam się oderwać. Jej bohaterowie są tak wspaniale wykreowani, że aż wręcz trójwymiarowi, a co za tym idzie, bardzo autentyczni. Ich dopracowane portrety psychologiczne pozwalają czytelnikowi od początku do końca obserwować ich metamorfozy, które dokonują się w nich wraz z rozwojem, kolejnych wydarzeń.

Jeśli szukacie książki, która pochłonie Was bez reszty, zapewniając od pierwszego do ostatniego jej zdania szeroki wachlarz emocji ta książka jest właśnie dla Was. Tu wszystko, co przeżywają Dominik, Kaja i Sara jest tak wyraziste, że czytelnicy podczas lektury niemalże czują to, co oni. Wszystko to, sprawia, że uwaga czytelnika jest tak mocno skupiona na fabule, iż nawet nie zauważamy jak szybko lektura dobiega końca. Autentyczność i wyrazistość bohaterów, o czym wspominałam wcześniej sprawiało, że bardzo mocno się z nimi zżyłam i kibicowałam im, aby udało się im stawić czoła wszystkiemu, co trawiło ich dusze i zaznali spokoju i miłości na którą bez wątpienia wszyscy zasługują. 

Dziś już wiem, że popełniłam ogromny błąd nie sięgając wcześniej po książki Pani Ani. Teraz oczywiście chcę przeczytać wszystkie Jej pozostałe książki, które jak wieść niesie są równie dobre, jak „Nauczyciel tańca”. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że autorka dołączy do grona moich ulubionych autorek. 

Jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki, zróbcie to jak najszybciej, bo lektury tak bardzo dobrej książki nie można odkładać na później. Czeka na Was wyjątkowa opowieść o cierpieniu, walce z tym, czego nie widać, a co jest naszym największym wrogiem - bolesnymi wspomnieniami. Znajdziecie tu również to, co najpiękniejsze, miłość, która choć nie jest łatwa daje siłę, nadzieję i kruszy nawet najtwardsze mury.

"Nie ma takich rzek, których nie byłbym w stanie przepłynąć. Nie ma takich mostów, których nie byłbym w stanie przejść. Nie ma takiego miejsca, w którym bym cię nie odnalazł."
Jako psycholog na zakończenie pozwolę sobie zostawić Wam małą radę, wskazówkę która może pomóc Wam samym, komuś Wam bliskiemu albo znajomemu. Jeśli macie problem z wyrażaniem tego, co przeżywacie i czujecie i kumulujecie swoje emocje, nie musicie o nich mówić słowami, aby zostać usłyszanym i zrozumianym. Możecie wyrazić siebie poprzez właśnie taniec, malarstwo, rysunek, poezję, bądź po prostu w najprostszych słowach pisząc pamiętnik. Najważniejsze jest to, abyście nie tłumili emocji.

Za tak emocjonalną i wyjątkową lekturę serdecznie dziękuję wydawnictwu Lira.