piątek, 28 sierpnia 2026

W matni wyparcia i rodzinnych tajemnic. Dlaczego „Nasza” Małgorzaty Węglarz to thriller, który zostaje w głowie na zawsze?

Ludzka pamięć ma niezwykłą zdolność do grzebania najtrudniejszych wspomnień, wznosząc mury wyparcia w imię codziennego spokoju. Przeszłość jednak rzadko daje o sobie zapomnieć. Powrót do miejsc odepchniętych na margines świadomości staje się bolesną konfrontacją z milczeniem, pod którym wciąż tętni dawny lęk. W tę gęstą od napięć przestrzeń wprowadza nas Małgorzata Węglarz w powieści „Nasza”. Ta wyczekiwana kontynuacja poruszającego tomu „Moja” nie jest jedynie klasycznym thrillerem, lecz przede wszystkim niespiesznym studium mechanizmów traumy oraz ceny, jaką płaci się za odzyskanie prawdy o sobie.

​Tym symbolicznym punktem na mapie, w którym zepchnięta w cień przeszłość zaczyna stawiać opór, stają się zrujnowane zabudowania dawnego ośrodka kolonijnego „Słoneczna Przystań”. To właśnie w tej surowej scenerii Nina Kierowicz podejmuje próbę dotarcia do prawdy o niewyjaśnionym zniknięciu swoich braci, które przed dwudziestu laty naznaczyło całą jej rodzinę. Jej prywatne dochodzenie zyskuje nowy wymiar, gdy na drodze kobiety staje Sandra. Obecność tej bohaterki otwiera zamknięte dotąd drzwi ludzkiej świadomości, będąc żywym dowodem na to, jak głębokie potrafią być ślady dawnych przeżyć. Pisarka rezygnuje z tradycyjnych schematów kryminalnych. Skupia się na cichym dramacie jednostek zderzonych z murem lokalnej zmowy milczenia, gdzie każdy świadek boi się naruszenia ustalonego porządku. W tym małomiasteczkowym, zawieszonym w bezruchu świecie, zniknięcie dzieci sprzed lat staje się punktem wyjścia do ukazania, jak dawne krzywdy nieustannie rezonują w teraźniejszości.

Wchodząc głębiej w tę rzeczywistość, dostrzegamy, że twórczyni nie tyle buduje klasyczne napięcie oparte na pogoni za sprawcą, ile precyzyjnie rozwarstwia koszty wieloletniego milczenia. Dynamika fabuły opiera się na bolesnym kontraście między dwoma sposobami radzenia sobie z katastrofą – determinacją, która każe rozgrzebywać przeszłość w imię sprawiedliwości, oraz kruchą, pełną potknięć próbą rekonstrukcji własnego życia. Autorka z dużą intuicją pokazuje, że wyjście z cienia dawnego dramatu nie polega na spektakularnym triumfie, lecz na powolnym odzyskiwaniu niezależności wbrew ciężarowi, jaki na barki bohaterki zrzuciło otoczenie. Przeplatające się w tekście motywy ucieczki przed prawdą i strachu przed odpowiedzialnością ujawniają się w postawach sąsiadów oraz świadków, którzy dla własnego spokoju woleli udawać niepamięć. Najbardziej intrygującym punktem tej analizy staje się jednak dekonstrukcja samego motywu niesienia pomocy, stawiająca przed nami niewygodne pytanie o granice poświęcenia. Ta historia dotyka gorzkiej prawdy o tym, jak dobre intencje i chęć ochrony bliskich potrafią uwikłać człowieka w sieć toksycznych zależności. Czyni to z drugiego tomu thriller, który trzyma w napięciu nie dzięki makabrze, lecz poprzez nieuchronne zbliżanie się do momentu, w którym prawda musi zastąpić dotychczasowe kłamstwo.

​Ten duszny klimat nie wybrzmiałby jednak z taką siłą, gdyby nie konstrukcja całości oraz język, jakim posługuje się powieściopisarka. Pisze ona w sposób plastyczny, a zarazem surowy, unikając zbędnych ozdobników na rzecz budowania emocjonalnego napięcia. Tempo akcji, z pozoru niespieszne i uważne, idealnie współgra z procesem odkrywania tajemnicy. Pozwala czytelnikowi chłonąć atmosferę i analizować każdy szczegół, by nagle, w odpowiednich momentach, przyspieszyć bieg wydarzeń. Taka struktura sprawia, że warstwa stylistyczna staje się bezpośrednim przedłużeniem stanu psychicznego bohaterek, a książka zyskuje magnetyczną siłę od pierwszej do ostatniej strony.

​Lektura natychmiast wrzuca w stan czujności, z którego trudno się oswobodzić. Współodczuwanie z postaciami okazuje się jednak procesem złożonym. Nie ma tu miejsca na prostą sympatię. Zostajemy wrzuceni w sam środek wewnętrznej szamotaniny Niny i Sandry, przez co ich ból, bezsilność oraz determinacja stają się niemal fizycznie odczuwalne. Ta bliskość bywa wyczerpująca, ponieważ decyzje kobiet – często dyktowane przez lęk – potrafią budzić w nas opór, a nawet gniew. Jako czytelnik zostałam postawiona nie tyle w roli obserwatora cudzego dramatu, ile uczestnika trudnego dialogu z własnym sumieniem. Ten podskórny niepokój nie wynika z tanich chwytów, lecz z pytań, jakie bezwiednie zaczynamy zadawać samemu sobie – o granice własnej wytrzymałości w obliczu straty i o to, jak głęboko można schować prawdę, by móc dalej żyć.

​Kontynuacja nie tylko dorównuje swojej poprzedniczce, ale pod wieloma względami ją przewyższa. O ile pierwszy tom budował fundamenty pod tę historię, o tyle ten jest znacznie dojrzalszy warsztatowo, głębszy psychologicznie i bardziej zwarty. Największa siła tej powieści tkwi jednak w finale. Prawda, którą ostatecznie odkrywamy, uderza z ogromną mocą i całkowicie zaskakuje, zmuszając do natychmiastowego przewartościowania wszystkiego, co do tej pory wiedzieliśmy o bohaterach. Książkę polecam przede wszystkim miłośnikom thrillerów psychologicznych, którzy nad krwawe opisy przedkładają duszny klimat i skomplikowane relacje. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto w literaturze szuka nieoczywistych pytań i nie boi się historii, które zostają w głowie na bardzo długo.

​„Nasza” nie pozwala na szybki powrót do rzeczywistości, pozostawiając w człowieku trudny do zatarcia ślad. Powieściopisarka stworzyła opowieść, która bezlitośnie obnaża iluzję kontrolowanego milczenia i przypomina, że przed własną przeszłością nie ma dokąd uciec. Zamykając tę książkę, nie żegnamy się z jej duszną atmosferą. Zostajemy w niej na długo, sam na sam z pytaniem o to, ile z nas samych potrafiłaby odebrać nam tajemnica.

[Materiał reklamowy].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przed pozostawieniem komentarza pod postem, zapoznaj się, proszę z polityką prywatności bloga, której szczegółowe informacje znajdziesz w zakładce Polityka prywatności bloga Kocie czytanie i wyraź zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych.
Pozostawiając komentarz, akceptujesz politykę prywatności bloga, a tym samym wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Proszę o kulturę wypowiedzi i podpisywanie się.