czwartek, 27 maja 2021

"Karol Wojtyła, zanim został papieżem" Wioletta Piasecka

K
ochani rodzice, wspaniali dziadkowie, ciocie i wujkowie, już za kilka dni będziemy obchodzić Dzień Dziecka. Zapewne każdemu z nas zależy na tym, aby w tym wyjątkowym dla dzieci dniu nasze skarby, dostały naprawdę wyjątkowe prezenty. Pamiętajmy jednak o tym, że miarą wyjątkowości takiego prezentu nigdy nie powinien być jego wymiar materialny, a to jak wpłynie on na rozwój najważniejszych wartości w życiu każdego człowieka, którymi w przyszłości będzie kierowała się nasza latorośl. Nie ulega bowiem wątpliwości, że to, co zaszczepimy  w dzieciach od najmłodszych lat, zbierze swoje owoce w ich dorosłym życiu. Dlatego niezmiernie ważne jest, abyśmy przedstawiali im godne naśladowania wzorce, z których będą mogli brać przykład. Jeśli zastanawiacie się, gdzie takowych wzorców szukać, to ja niezwłocznie spieszę Wam z pomocą. Na pewno zgodzicie się ze mną, że jedną z najważniejszych skarbnic takowych postaci są książki. My rodzice i opiekunowie staramy się zaszczepić w dzieciach miłość do książek właśnie między innymi dlatego, by poprzez dobór odpowiedniej lektury uczyły się one właściwego postępowania, empatii oraz rozwijały swoje umiejętności, a w późniejszym czasie pasje i zainteresowania. Nierzadko dzieci właśnie w książkach odnajdują swoich książkowych przyjaciół, którzy stają im się bardzo bliscy.

Dziś przychodzę do Was z recenzją książki, która nie tylko będzie prezentem idealnym, w którym dziecko znajdzie swojego wspaniałego przyjaciela i który macie moje słowo zostanie z nim na zawsze, ale także dla Was samych, czas spędzony na wspólnej jej lekturze z synem, bądź córką będzie wyjątkowy. Mam oczywiście na myśli książkę autorstwa Wioletty Piaseckiej „Karol Wojtyła, zanim został papieżem”.

Jest to niezwykle piękna i poruszająca biografia już dziś błogosławionego Ojca świętego Jana Pawła II obejmująca czasy od momentu jego narodzin aż do chwili wyboru na papieża przedstawiona tak, aby dziecko, które weźmie książkę do ręki, na jej kartach odnalazło historię chłopca, z którym może się utożsamić. Karol Wojtyła, czy też Lolek, jak z czasem zwracali się do niego wszyscy wokół, był bowiem dzieckiem, takim jak my wszyscy. Miał swoje pasje i marzenia. Przeszedł naprawdę wiele. Nie raz zaznał smaku goryczy cierpienia, bólu największej straty, a także lęku, ponieważ przyszło mu żyć w naprawdę trudnych dla naszego kraju czasach. Jednak dzięki niezłomnemu fundamentowi, jakim była dla niego od najmłodszych lat rodzina i wiara, nigdy nie stracił radości życia. Emanował wręcz wewnętrznym światłem. Niezależnie, jak mocno doświadczał go los, zawsze niezmiennie najważniejszy był dla niego drugi człowiek. Pragnął nieść nadzieje innym. Nadzieję, której wówczas tak bardzo potrzebowali.

Podczas czytania książki pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy to piosenka Arki Noego „Każdy może świętym być”. Jest to bowiem opowieść o chłopcu, a potem młodym chłopaku, który miał wiele wizji własnej przyszłości. Poszukiwał w życiu własnej drogi, ale jak się okazało, Bóg miał na niego własny plan. O tym jednak przeczytajcie już wspólnie ze swoimi dziećmi.

Polecam Wam tę książkę z całego serca. Nie chcę, abyście odbierali ją w kategoriach religijnych. Owszem ja jestem osobą wierzącą i to właśnie między innymi Ojciec Święty jest moim autorytetem i ucieczką, w której pokładam ufność, kiedy życie doświadczy mnie zbyt mocno, ale ta książka jest dla wszystkich. Sięgnijcie po nią bez względu na to, czy jesteście wierzący, czy też nie. Mały Karol miał bowiem wpajane, że ludzi nigdy nie należy kategoryzować i dzielić na biednych i bogatych. Wszyscy jesteśmy równi. Ta myśl przyświecała mu przez cały pontyfikat. Był papieżem wszystkich ludzi.

Myślę, że o wartości tej książki nikogo z Was nie muszę przekonywać. Karol Wojtyła te najcenniejsze wartości jak miłość rodzinna, braterska, wdzięczność za wszystko, co w życiu mamy, oraz otwartość na drugiego człowieka wyniósł właśnie z domu rodzinnego, dlatego to na nas dorosłych leży ciężar odpowiedzialności, za to, abyśmy my również zakorzenili je w sercach naszych dzieci. Macie moje słowo, że tak książka na pewno Wam w tym pomoże.

Nie mogłabym również nie wspomnieć o pięknym wydaniu książki. Wszyscy doskonale wiemy, że dzieci są wzrokowcami i aby przykuć ich uwagę jeszcze zanim poznają historię opisaną w książce, niezbędne są piękne ilustracje. Tutaj znajdziecie ich dużo. Wszystkie w doskonały sposób odzwierciedlają opisywane wydarzenia, co dodatkowo pozwala dziecku jeszcze dokładniej je sobie wyobrazić i wizualizować. Jeśli trafiliście na moją recenzję na moim blogu Kocie czytanie lub na Facebooku, to teraz macie możliwość zobaczyć kilka z nich. Jeśli natomiast czytacie ją w innym zakątku internetu, gdzie nie miałam możliwości ich dołączyć, zapraszam serdecznie na bloga.





Na zakończenie powiem Wam jeszcze tylko, że nawet my dorośli, którzy wiemy o Karolu Wojtyle niemalże wszystko, znajdziemy w książce ciekawostki, o których ja przyznaję szczerze, wcześniej nie wiedziałam.
Możecie mi wierzyć, że czas spędzony z tą książką będzie wyjątkowy. Poczujecie, że czytacie historię wspaniałego chłopca, który na zawsze będzie waszym przyjacielem i nie opuści Was w potrzebie.

Za możliwość tej wspaniałej lektury serdecznie dziękuję Autorce. Książka ma swoje miejsce w moim sercu. Na pewno będę wracała do niej jeszcze wiele razy, a wkrótce przeczytam ją z moimi siostrzeńcami.

wtorek, 25 maja 2021

"Figurka z porcelany" Agata Bizuk



P
raktycznie na każdym spotkaniu autorskim z czytelnikami pisarze mówią nam, że pisanie daje im bardzo wiele przyjemności i satysfakcji. Oczywiście jest to naturalne, ponieważ w przeciwnym razie zapewne nie poświęcaliby temu, co robią ogromu swojego czasu i pracy. Jednak dziś spróbujemy przyjrzeć się niejako drugiej stronie medalu pracy twórczej autora. Nie zawsze bowiem jest ona tak łatwa, prosta i przyjemna, jakby to się mogło wydawać. Jak można się domyślać, wszystko zależne jest od tematu, którego w danej książce podejmuje się autor. Dlatego ja zawsze niezmiennie powtarzam Wam kochani, że jestem pełna podziwu i uznania dla tych z nich, którzy znajdują w sobie siłę, aby na kartach swoich książek zmierzyć się z naprawdę ciężkimi tematami, które niestety są często bardzo ponadczasowe i aktualne. Dzieją się gdzieś bardzo blisko nas i są opisem ludzkich dramatów rozgrywających się za zamkniętymi drzwiami domów pozornie idealnych rodzin. Nie dalej, jak wczoraj rozmawiałam na ten temat z moją znajomą, która stwierdziła, że przecież autorowi nikt nie narzuca, o czym ma pisać, więc po prostu niech nie podejmuje się tak ciężkich emocjonalnie tematów, a wówczas, problem radzenia sobie z trudnymi emocjami podczas pisania książki sam się rozwiąże. Owszem jest to bardzo proste rozwiązanie pójścia po linii najmniejszego oporu. Autorzy jednak doskonale wiedzą, że słowo ma wielką moc, która może stać się impulsem do zmian na lepsze dla wielu osób, które przeżywając piekło we własnym domu, nie dostrzegają dla siebie szansy na wyrwanie się z jego czeluści. Wszyscy oni mocno wierzą w to, że ich książka może pomóc, komuś odzyskać nadzieję i zobaczyć, że w swoim cierpieniu nie są sami. Ja również mocno w to wierzę i uważam, że takie książki są bardzo potrzebne, dlatego przychodzę do Was z recenzją najnowszej książki Agaty Bizuk „Figurka z porcelany”, która już teraz mogę powiedzieć była dla mnie lekturą niezwykle trudną, lecz bez wątpienia niezmiernie wartościową i niezwykle potrzebną.

Autorka opisując losy Igi, głównej bohaterki swojej książki zdecydowała się zerwać zasłonę milczenia wobec przemocy w rodzinie i jego wpływu na dorosłe życie dziecka dorastającego w toksycznym i patologicznym domu. Nie będę opisywała Wam koszmaru, jakim było dzieciństwo i okres dorastania dziewczyny, ponieważ chcę, abyście sami doświadczyli ciężaru krzywdy, bólu, upokorzenia i strachu, którymi naznaczona była jej codzienność. Powiem tylko, że Agata w bardzo przejmujący i bezkompromisowy sposób ukazała schemat życia rodziny, w której niepodzielną władzę sprawuje ten dla ludzi z zewnątrz idealny mąż i ojciec. Tylko nasza bohaterka wie, jak wiele masek pozorów musiały nosić ona i jej matka, aby prawda o tym, jakim potworem jest jej ojciec, nie ujrzała światła dziennego. W momencie, kiedy my czytelnicy stajemy się obserwatorami jej obecnego życia, czas spędzony z rodzicami jest przeszłością, która jednak nie poszła w niepamięć. Ciągle jest w niej żywa i niszczy ją na naszych oczach. Szansą na nowe lepsze życie miał być dla naszej bohaterki Piotr, już teraz jej były mąż, z którym małżeństwo niestety stało się jedynie przedłużeniem gehenny doznanej wcześniej od ojca, ale o tym przeczytajcie już sami, sięgając po książkę.

Ja natomiast chciałabym, abyśmy teraz postarali się wspólnie bardziej zrozumieć postępowanie i zachowania osób, które są ofiarami przemocy, po to, abyśmy przestali krytykować ich wybory i podejmowane decyzje. Łatwo jest bowiem ferować wyroki i mówić komuś, jak powinni żyć, samemu nigdy nawet przez chwilę nie będąc na ich miejscu. Spójrzmy zatem na życie ich oczami i rozpatrzmy kilka kwestii. Często, słyszymy stwierdzenie: „Nie rozumiem, jak można godzić się na takie życie i nie walczyć o siebie”. Otóż moi kochani można, jeśli tak, jak Iga nie zna się innego życia. Jeśli jest się przesiąkniętym przemocą. Kobieta od dziecka słyszała, że jest beznadziejna, głupia i do niczego się nie nadaje. I uwierzcie mi, że jeśli mówi to rodzic, a więc osoba najważniejsza w życiu dziecka, to takie słowa zostają w nim na zawsze, zaczyna w nie wierzyć. Co więcej, sam siebie również tak postrzega. Iga dorosła i w związku z Piotrem, który stał się najbliższą jej osobą, słyszy dokładnie to samo. Co za tym idzie siłą rzeczy winy za to, co dzieje się w jej małżeństwie dopatruje się w sobie. Zaczyna tłumaczyć swojego oprawcę, będąc przekonaną, że to ona znowu zrobiła coś, co sprowokowało jego agresywne zachowanie. Ponadto, co może się wydać paradoksalne i niezrozumiałe, musicie wiedzieć, że osoby, które latami doświadczają przemocy, doskonale znają schemat następujących po sobie wydarzeń, co daje im pewien rodzaj swego rodzaju kontroli w przewidywalności tego, co będzie się działo. Najpierw będzie bił i upokarzał, potem przepraszał i mówił, że nie wie, jak to się stało. Przecież ją kocha. Może nawet przyniesie kwiaty i tak do czasu następnego pretekstu, by uderzyć. Znany strach jest dla ofiar przemocy w ich odczuciu lepszy, niż najmniejsza nawet niepewność.

Po rozwodzie Iga nie chce mieć nic wspólnego z mężczyznami, ale los ma względem niej inne plany i stawia na jej drodze Adama. Nasza bohaterka próbuje ułożyć sobie życie na nowo, jednak doświadczenia z przeszłości nie pozwalają jej wierzyć w to, że Adam może ją naprawdę kochać. Stara się zasłużyć na jego miłość, próbując przysłowiowo go zagłaskać, ale gdy mężczyzna otwarcie mów o swoich uczuciach, do głosu na nowo dochodzą lęk i niepewność. Koniecznie przekonajcie się, czy kobiecie uda się uciszyć tkwiące w niej obawy i przyjąć ofiarowaną jej miłość.

W moim odczuciu „Figurka z porcelany” jest bardzo silną formą przekazu dla wszystkich, którzy w samotności czterech ścian własnego domu przeżywają piekło przemocy, w której autorka wyciąga do nich rękę i mówi: Nie jesteście sami, nie obawiajcie się i nie wstydźcie mówić o krzywdzie, która Was spotyka. Niestety z przykrością trzeba powiedzieć wprost, że temat przemocy jest ciągle w naszym społeczeństwie w dużej mierze pomijany i zamiatany pod dywan. Tymczasem trzeba mówić o nim jak najgłośniej i jak najczęściej. Ta książka mimo całego, ciężaru, jaki ze sobą niesie, nie pozostawia nas bez nadziei. Daje wiarę w to, że takie osoby mają szansę zaznać upragnionego spokoju i miłości. Nie da się zapomnieć, ale można to wszystko przepracować. Choć będzie to niełatwy i długotrwały proces, możliwe jest, że kiedyś spojrzymy w lustro i pokochamy osobę, w której oczy patrzymy.

Nie ulega wątpliwości, że takie książki, jak „Figurka z porcelany” są bardzo potrzebne, bo nawet jeśli trafi w ręce, chociażby jednej osoby, która utożsami się z przeżyciami Igi i dzięki niej znajdzie choćby najmniejszą szansę wydostania się z tego zaklętego kręgu przemocy, to było warto. Z pewnością dla Pani Agaty była to bardzo trudna do napisania książka, ale ja jako człowiek i czytelnik z całego serca dziękuję za to, że odważyła się ten trud podjąć. Macie moje słowo, poradziła sobie doskonale. Z całego serca polecam Wam tę książkę. Wierzę w to, że nawet jeśli jej tematyka bezpośrednio Was nie dotyczy, to po jej przeczytaniu będziecie uważniej rozglądać się wokół siebie, bo być może gdzieś blisko Was jest ktoś, komu możecie pomóc. Pamiętajcie ta idealna rodzina, którą każdego dnia widzicie i podziwiacie, może być tylko bez zarzutu odegraną grą pozorów dla świata zewnętrznego.

Recenzja powstała we współpracy z autorką, za co bardzo dziękuję.

poniedziałek, 24 maja 2021

Porzucona narzeczona Magdalena Krauze/ Konkurs patronacki.




W
itajcie kochani. Doskonale wiecie, że uwielbiam, kiedy mogę dzielić się z Wami książkami, które na zawsze znalazły swoje miejsce w moim sercu. Dziś właśnie dzięki wydawnictwu Jaguar i autorce Magdalenie Krauze mam taką możliwość. Wspólnie bowiem przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym do wygrania są aż dwa egzemplarze książki "Porzucona narzeczona". Jeśli jeszcze nie mieliście okazji czytać mojej recenzji tej książki, to serdecznie zapraszam do nadrobienia zaległości, Mam nadzieję, że jeszcze bardziej zachęci Was ona do udziału w konkursie.

Jako że konkurs organizowany jest w ramach patronatu bloga Kocie czytanie, wziąć w nim udział można zależnie od własnej decyzji na blogu bądź na Facebooku pod specjalnie przeznaczonym do tego postem. Jednak zgłosić się można tylko raz w wybranym przez siebie miejscu.

NAGRODĄ W KONKURSIE JEST: Dwa egzemplarze książki Magdaleny Krauze "Porzucona narzeczona".

Aby wziąć udział, należy:
- Zapoznać się z regulaminem konkursu -> REGULAMIN.
- Odpowiedzieć na pytanie konkursowe.

PYTANIE KONKURSOWE:
Przekonaj mnie, że to właśnie w Twoje ręce powinna trafić "Porzucona narzeczona". Kreatywność będzie doceniona.

Zgłosić się do udziału w konkursie i odpowiedzieć na zadane w nim pytanie możesz się w jednym z dwóch przeznaczonych do tego celu miejsc. : na blogu pod tym postem, bądź na Facebooku pod postem konkursowym. Jednak zgłosić się można tylko raz. Wybór miejsca pozostawiam Twojej indywidualnej decyzji.


Informacje uzupełniające:
-Do wygrania są 2 egzemplarze książki Magdaleny Krauze "Porzucona narzeczona".
- Konkurs trwa - 24- 30.05. 2021.
- Sponsor nagrody- Wydawnictwo Jaguar.
- Koszt wysyłki pokrywa sponsor (tylko na terenie Polski)
- Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz bloga Kocie czytanie (osoby, które po zakończeniu konkursu przestaną obserwować blog, nie będą brane pod uwagę w kolejnych konkursach) oraz fanpage autorki/i wydawnictwa, jak również udostępnisz informację o tym konkursie na swoich socjal mediach.
- Dołączysz do grupy wielbicieli twórczości autorki Magdaleny Krauze-Zaczytani w książkach Magdaleny Krauze. Czekałam na Ciebie. Dołącz i Ty.


Wzór zgłoszenia
Zgłaszam się:
Moja odpowiedz na pytanie konkursowe:
Obserwuję jako:
Udostępniam: link
Adres e-mail: (w przypadku, kiedy nie podasz adresu e-mail, musisz śledzić wyniki konkursu, które zostaną ogłoszone w tym poście w ciągu dwóch tygodni od daty jego zakończenia).

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych tj. podanie mojego imienia i nazwiska w przypadku wygranej.

Ze swej strony chcę serdecznie podziękować wydawnictwu Jaguar za pomoc w organizacji konkursu, a wszystkim, którzy wezmą udział w zabawie, życzę powodzenia.






W to niedzielne popołudnie przychodzę do Was z rozwiązaniem konkursu z książką Magdaleny Krauze "Porzucona narzeczona", w którym do wygrania były dwa egzemplarze powieści. Dziękuję bardzo tym z Was, którzy wzięliście udział w zabawie. Konkurs cieszył się dużym powodzeniem, co mnie bardzo cieszy. Wybrać zwycięskie odpowiedzi nie było łatwo, ale się udało.

Obie zostały udzielone pod postem konkursowym na Facebooku. A są to:


oraz

Dziewczynom gratuluję i proszę o kontakt w wiadomości prywatnej, a Was zachęcam do wypatrywania kolejnych konkursów, które pojawią się już wkrótce.








środa, 19 maja 2021

"Nieskończone bicie serca" Alessio Paulo.

N
ajgorsze czego możemy doświadczyć to bezsilność wobec cierpienia osoby nam bliskiej. Jednymi z najgroźniejszych przeciwników, którzy zazwyczaj pojawią się w naszym życiu w najmniej spodziewanym przez nas momencie i przygniata nas najmocniej, jest choroba i śmierć. Wobec tych dwóch nieodłącznych elementów życia, których niestety każdy z nas prędzej, czy później będzie zmuszony poczuć gorzki smak, często jesteśmy bezradni. To one tutaj dyktują warunki i nie uznają kompromisów. Dziś jednak poruszymy bardzo ważny, a jednocześnie niezmiernie trudny temat, kiedy śmierć jednego człowieka, staje się szansą na nowe życie dla kilku innych ludzi. A mianowicie będziemy rozmawiać o transplantologii. Nie wiem, czy też Wy tak macie, ale zawsze, kiedy choruje, ktoś, kogo kocham, nie wystarcza mi zwyczajne bycie przy nim. Ja chcę działać, zrobić coś, aby ulżyć cierpieniu tej osoby i pomóc jej, jak najszybciej wrócić do zdrowia, by mogła na nowo cieszyć się życiem. W tym miejscu rodzi się jednak pytanie, gdzie jest granica, której nie przekroczylibyśmy, aby ratować życie naszych dzieci, wnucząt? Z tym pytaniem na pewno niejednokrotnie zmagają się krewni osób, dla których jedyną szansą na normalne życie, a często na życie w ogóle jest przeszczep organu. Tym razem chcę, abyśmy przyjrzeli się tej bez wątpienia bardzo złożonej kwestii w odniesieniu do najnowszej książki Alessio Paulo „Nieskończone bicie serca”, o której chcę Wam kilka słów opowiedzieć.

Historia opisana na kartach tej powieści nadaje dosłowny wymiar pięknej obietnicy, którą często, patrząc głęboko w oczy ukochanej osoby, składają sobie zakochani. Moje serce należy do ciebie. Będę z tobą na zawsze. Dla Ylenie słowa te stały się rzeczywistością, ponieważ jej ukochany Aleks, który zginął w wypadku samochodowym, jest jednocześnie dawcą, którego serce jej przeszczepiono. Jak się domyślacie, nie jest łatwo cieszyć się nową szansą dla siebie uzyskaną za tak wysoką cenę. Tak ogromna strata strasznie boli , ale nie można pozwolić, by tak bezcenny dar nie został odpowiednio doceniony i spożytkowany. Nastolatka stara się z pomocą przyjaciół zacząć normalnie żyć. Chce oderwać się od wspomnień, które bolą i przytłaczają. Ma nawet pewne plany z tym związane, ale przestają mieć one jakiekolwiek znaczenie w momencie, kiedy ku jej ogromnemu zaskoczeniu jej drogi splatają się z dziewczyną, która diametralnie  odmieni jej dotychczasową codzienność, a może nawet narazi je obie na ogromne niebezpieczeństwo. Georgia, bo tak właśnie jej na imię zdaje się wiedzieć o Ylenie i Aleksie bardzo dużo, podczas gdy sama Ylenie dopiero podczas pierwszego ich spotkania dowiaduje się, że dla nowo poznanej dziewczyny Aleks również nie jest obojętny. Mało tego, wszystko, co mówi, daje zupełnie inne spojrzenie na śmierć chłopaka i rodzi mnóstwo pytań oraz wątpliwości.
Wierzę, że jesteście ciekawi, co łączy całą trójkę, ale tego musicie dowiedzieć się już sami, czytając książkę.

Nie wiem, czy, wiecie, ale zarejestrowano wiele przypadków, kiedy osoby po przeszczepie informowały, że częścią ich nowego życia stały się wspomnienia przeżyć z życia osoby, którego organ im przeszczepiono. I tutaj dochodzimy do kolejnego wątku wplecionego w fabułę, jakim jest pamięć komórkowa. Nie będę Wam oczywiście opisywała tego zagadnienia zbyt dokładnie, abyście mogli poznać je w książce. Nadmienię tylko, że swego rodzaju zapis komórkowy dawcy gromadzi jego przeżycia, które jeśli są bolesne i trudne mogą bardzo utrudniać życie biorcy. W związku z tym dziewczyny, między którymi rodzi się wyjątkowa więź, decydują się na własną rękę przeprowadzić swego rodzaju śledztwo, które prowadzi je do miejsc pełnych okrucieństwa i bólu. Miejsc, gdzie nie ma żadnych skrupułów i granic moralnych. Tam żeruje się na ludzkiej biedzie i trudnej sytuacji życiowej.

W tym momencie wróćmy do pytania, które postawiłam we wstępie mojej recenzji. Gdzie jest granica, której nie przekroczymy, aby dać szansę na życie i zdrowie naszym najbliższym. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, w jak trudnej sytuacji znajduje się światowa transplantologia. Niestety nadal stosunkowo niewielki procent osób decyduje się na przekazanie swoich organów do przeszczepu. Tymczasem tak wiele osób czeka na tę często jedyną szansę. Co za tym idzie, niestety bywa i tak, że ich zdesperowani bliscy, postawieni pod ścianą decydują się skorzystać z nielegalnej drogi pozyskania organu, co sprzyja rozwojowi podziemnego świata handlu narządami. Jeśli sięgniecie po tę książkę, zajrzycie za kulisy tego brutalnego procederu.

Jak widzicie, w książce odnajdziemy bardzo ważne i godne uwagi oraz refleksji wątki, które mogłyby zaowocować naprawdę wartościową książką, gdyby ich potencjał został wykorzystany. Niestety w moim odczuciu tak się nie stało. Autor poszedł bardziej w kierunku literatury młodzieżowej, tylko nieznacznie nakreślając wyżej wymienione przeze mnie tematy. Swoją uwagę skupił natomiast na grupie młodych ludzi, których połączyła przyjaźń. Mimo młodego wieku wiedzą już czym jest ból straty, ciężar śmierci, choroby. Lęk i strach. Mimo tych trudnych przeżyć chcą żyć dalej. To pragnienie życia jest w każdym z nich mocno namacalne. Dopiero wkraczają na ścieżki życia i ciągle starają się odkrywać siebie w wielu aspektach. Zarówno tych osobowościowych, jak i emocjonalnych, a także seksualnych. Eksperymentują i uczą się nazywać to, co czują i otwarcie o tym mówić. Odkrywają własne potrzeby i szukają własnej drogi także tej uczuciowej. Wszyscy są zupełnie różni, ale łączy ich radość życia.

Do mnie niestety tak historia nie do końca trafiła. Owszem bardzo ciekawiły mnie kwestie przeszczepu, pamięci komórkowej i handlu narządami, dlatego straszne żałuję, że zostały one potraktowane tak pobieżnie. Nie poczułam także praktycznie żadnych emocji, które przecież powinny być silne, kiedy poruszana jest tak ważna tematyka. Na okładce książki czytamy, że dziewczynom grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, jednak według mnie nie jest ono podczas czytania w żaden sposób odczuwalne. Naprawdę wielka szkoda.
Nie twierdzę jednak, że jest to zła książka. Po prostu jest ona adresowana do czytelnika nastoletniego, który z pewnością bardziej dostrzeże i doceni jej wartość.
Sami musicie zdecydować, czy jest to historia dla Was.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Muza, za co bardzo dziękuję.



piątek, 14 maja 2021

Bądźcie ostrożni, to co wydaje się idealne, bywa podejrzane.

I
leż to razy słyszymy, aby nie bać się zmian, bowiem są one naturalnym i potrzebnym wynikiem biegu życia. Jesteśmy przekonywani o tym, że są one początkiem czegoś nowego i dobrego, co gdzieś tam na nas czeka. Musimy się tylko na nie otworzyć. Dziś spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie ile w takim podejściu, jest prawdy i słuszności. Z drugiej bowiem strony mówi się, że lepsze jest wrogiem dobrego i należy uważać, o czym się marzy, bo jeszcze się spełni. Jestem ciekawa, po której stronie Wy byście się opowiedzieli. Jednak nie odpowiadajcie na to pytanie, zanim nie poznacie historii Alice, bohaterki najnowszej książki B. A. Paris „Terapeutka”, z którą do Was przychodzę. Śmiem przypuszczać, że kiedy poznacie ją nieco bliżej, wówczas Wasza odpowiedź może okazać się zupełnie inna, aniżeli ta, której udzielilibyście w tej chwili. 

Musicie wiedzieć, że nasza bohaterka ma za sobą bardzo trudne przeżycia. Tragedia, którą przeżyła i ogromna strata, jaką poniosła, sprawiły, że jej życie już nigdy nie będzie takie, jak dawniej. Ona sama również bardzo się zmieniła, a pewne aspekty przeszłości przerodziły się niemalże w jej obsesję. Na szczęście spotkała na swojej drodze człowieka, który rozumie jej ból i chce stworzyć z nią nową wspólną przyszłość. Dużym utrudnieniem dla związku jest dzieląca ich odległość. Dotychczas tworzyli tzw. weekendowy związek. W momencie, kiedy my czytelnicy zaczynamy towarzyszyć im na ich wspólnej drodze, para postanawia zamieszkać razem. Szczęście zdaje się im sprzyjać. Otrzymują niezwykle atrakcyjną ofertę kupna domu w ekskluzywnej dzielnicy zamkniętego osiedla. Marzenia wreszcie zaczynają się urzeczywistniać. Nie mogą uwierzyć, że stać ich na kupno domu, o jakim nigdy nawet nie śnili.

Alice stara się zaaklimatyzować w nowym miejscu. Poznaje sąsiadów i chce zyskać ich akceptację w niewielkiej społeczności, której wspólnie z Leo stali się częścią. Co prawda mieszkańcy są dla niej mili, ale Alice wyczuwa dystans z ich strony. Szepty, które milkną, kiedy tylko ją dostrzegają, wkrótce znajdują swoje wyjaśnienie, lecz są jednocześnie początkiem koszmaru, który wywróci życie kobiety do góry nogami. Jej codzienność naznaczona będzie ogromnym strachem, niepewnością. A wszystko za sprawą przerażających sekretów, które skrywają ściany jej obecnego domu. Chce dociec prawdy, ale niestety nikt nie chce zdradzić zbyt wiele. Da się wyczuć panującą zmowę milczenia. Alice jednak nie ustaje w swoich staraniach. Co więcej, czuje się w pewien sposób związana z tytułową terapeutką, która była poprzednią właścicielką jej domu. Jaka więź połączyła obie kobiety? Tego już musicie dowiedzieć się sami, sięgając po książkę.

Nie wiem, czy też tak macie, ale zawsze kiedy, ktoś mi mówi, że coś jest idealne, bądź ekskluzywne podchodzę do tego określenia bardzo ostrożnie. Nie wierzę w ideały. Jeśli coś jawi się jako idealne, to zazwyczaj jest złudne i podejrzane. Musicie koniecznie sięgnąć po tę książkę i sami przekonać się, jak szokująca rzeczywistość ujrzy światło dzienne, kiedy tylko opadnie zasłona pozorów. Nie zdradzę oczywiście zbyt wiele, ale powiem tylko tyle, że tutaj nie można ufać nikomu, nawet samemu sobie.

„Terapeutka” to niespieszny, ale od początku do końca utrzymujący czytelnika w napięciu i poczuciu niepokoju thriller psychologiczny, który czyta się z rosnącym zaangażowaniem i ciekawością tego, co wydarzy się za chwilę. Co prawda nie doświadczycie tutaj dynamiki akcji i wydarzeń, ale według mnie, nie to było celem autorki. Pani Paris postawiła na złożone kreacje bohaterów i genialne dialogi z mnóstwem niedopowiedzeń, które dodatkowo podsycają ciekawość czytelnika i wzbudzają w nas zmysł dedukcji i chęć rozwiązania, zagadki, zanim zrobi to Ona sama. W bardzo szokujący, a zarazem przerażający sposób uświadomiła nam, że nigdy nie możemy, być pewni, kim są ludzie, których los postawi na naszej drodze. Nawet kiedy patrzą nam w oczy, nie znaczy to, że są szczerzy w tym, co mówią, ale czy my jesteśmy do końca szczerzy w stosunku do innych...? Z tym pytaniem Was zostawiam i gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję.

Jestem wielbicielką twórczości B.A. Paris i zawsze z niecierpliwością czekam na Jej kolejne książki. Choć w każdej z nich można zaobserwować pewne schematy, to jednak sam pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy. Nigdy nie poczułam się zawiedziona lekturą i tym razem również, nic podobnego nie miało miejsca. Wręcz przeciwnie, książka czyta się niemal sama, a ja wielokrotnie podczas lektury czułam wielką satysfakcję z tego, jak wielokrotnie autorce udało się mnie zaskoczyć, szczególnie zakończeniem historii.

Mam nadzieję, że udało mi się zachęcić Was do spędzenia czasu z tą książką, bo możecie mi wierzyć, będzie to czas bardzo dobrze spożytkowany. Jej lektura dostarczy Wam nie tylko przyjemności czytania, ale co najważniejsze refleksji, które z pewnością skłonią Was do spojrzenia na środowisko, w którym żyjecie w zupełnie innym świetle. Mało tego, nieuniknione będą także przemyślenia dotyczące osób nam najbliższych, jak również własny rachunek sumienia.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Albatros, za co bardzo dziękuję.