Zanim jednak opowiem wam nieco więcej o samej książce, chciałabym, żebyśmy wspólnie zrozumieli, na czym polega różnica między widzeniem a dostrzeganiem innych osób, które być może mijamy każdego dnia na ulicy lub spotykamy w sklepie. Otóż, kiedy widzimy, najczęściej odwracamy wzrok, ulegając błędnemu przeświadczeniu, że czyjeś małżeńskie, czy rodzinne problemy nie są naszą sprawą i nie powinniśmy się wtrącać. Natomiast jeśli dostrzeżemy, wówczas wykażemy chęć niesienia pomocy, bycia wsparciem i podania pomocnej dłoni, która dla osoby często latami tkwiącej w przemocowym związku może okazać się jedyną szansą na lepszą przyszłość. Przekonała się o tym główna bohaterka tej, co już teraz podkreślam z całą stanowczością niezwykle potrzebnej społecznie opowieści, której bolesną i wstrząsającą historię postaram się pokrótce nakreślić wam już za chwilę. Bo ta książka została napisana właśnie po to, aby podnieść świadomość społeczną, wstrząsnąć czytelnikiem, a tym samym sprawić, byśmy stali się bardziej uważni na to, co dzieje się być może bardzo blisko nas.
Diana, bo to o niej mowa od dziecka była świadkiem przemocy ojca wobec matki, która była ich codziennością toczącą się z dala od ludzkich oczu. Dla siebie i swojej rodziny pragnęła innego życia. Takiego, które zbuduje z mężczyzną, który zapewni jej spokój i podaruje uśmiech, jaki już tak długo nie gościł na jej ustach. Kiedy w jej życiu pojawił się Damian, serce wówczas młodej dziewczyny darzyło go bezgraniczną miłością. W nim pokłada nadzieję i ufność na upragnione szczęśliwe życie. Sielanka nie trwa jednak długo, gdyż ten, który jawił się jako ideał, zrzucił maskę pozorów i pokazał swoją prawdziwą twarz. Od tej chwili pije, bije i upokarza, a żona i mała córeczka żyją w strachu i niepewności tego, co wydarzy się za chwilę. A to zależne jest od nastroju niepodzielnego pana i władcy, który karmi się, upokarzając i poniżając żonę. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, abyście sami mogli niemalże poczuć na własnej skórze strach i ból kobiety. Napiszę tylko, że Dagmara Rek w mocno wyrazisty sposób ukazała schemat myślenia zarówno ofiary, jak i cykliczny mechanizm postępowania tyrana oprawcy, który manipuluje swoją ofiarą, krzywdząc, by za chwilę mamić, przepraszać i składać obietnice zmiany na lepsze, które bardzo szybko stają się pustymi słowami bez pokrycia.
I tutaj dochodzimy do kolejnej bardzo ważnej kwestii. A mianowicie niezrozumienia społecznego, odnośnie do tego, dlaczego ofiara trwa przy swoim oprawcy i nie potrafi od niego odejść. Na to pytanie my czytelnicy uzyskamy odpowiedź podczas lektury książki. Diana zdobywa się na ogromną szczerość. Otwiera przed nami swoje serce i duszę, abyśmy mogli zrozumieć, co czuje i co myśli. Nadmienię tylko, że dzieci są obserwatorami, a także bardzo łatwo zakorzeniają w sobie zachowania i przekonania rodziców wyniesione z domu. Ponadto sam tyran niezmiennie zawsze dokłada wszelkich starań, aby odebrać swojej ofierze godność, pewność siebie oraz poczucie własnej wartości. Co w konsekwencji odbiera jej siłę do walki o siebie i lepszą przyszłość.
Właśnie teraz rozpoczyna się ogromnie istotna rola nas, jako społeczeństwa, abyśmy nie dali się zwieść złu przybierającemu fałszywe maski pozornego szczęścia rodzinnego, tylko po to, by uśpić naszą czujność, podczas gdy za zamkniętymi drzwiami czterech ścian dzieje się ludzki dramat. Jak możemy przeczytać w opisie książki, do naszej bohaterki ktoś wyciągnął pomocną dłoń. Teraz tylko od niej zależy, czy znajdzie w sobie siłę i odwagę, żeby tę dłoń przyjąć i przełamując wstyd prawdy, którą tak bardzo starała się ukryć. Stawiając wszystko na jedną kartę, z wiarą spojrzeć w przyszłość. Nawiasem mówiąc, przeszłość Andrzeja również chwyciła mnie za serce. Kreując koleje losów tej dwójki Dagmara Rek pokazuje nam, że nie należy oceniać ludzi na podstawie wyglądu, czy wykształcenia, gdyż nigdy nie możemy być pewni, co dany człowiek dźwiga na swoich barkach.
„Podaruj mi uśmiech” to tytuł, który z uwagi na wagę podjętego w niej tematu powinien przeczytać każdy z nas. Jego lektura w bezkompromisowy sposób konfrontuje nas z bolesną prawdą o niestety ponadczasowym problemie przemocy i tego, jak strasznym piekłem czyni ona życie osób jej doświadczających. Autorka skłania nas do głębokich refleksji i przemyśleń, a sama książka z pewnością stanie się swego rodzaju impulsem do walki o siebie dla tych, którym ktoś z szyderczym uśmiechem na ustach, każdego dnia tę wolę odbiera i co równie ważne pozwoli im spojrzeć na swoje dotychczasowe życie z zupełnie innej perspektywy. Dlatego proszę was moi drodzy, czytajcie tę powieść i polecajcie ją innym. Tak ważny temat nie może zostać przemilczany. Postarajmy się więc, by książka trafiła do jak najszerszego grona odbiorców. Ona naprawdę może komuś pomóc. Ja mając świadomość, że choć wszystko, o czym czytamy, wkraczając w życie Diany, jest fikcją literacką, to jednak wielu z nas może utożsamić się z tym, co ona przeżywa, książkę czytałam z ogromnym przejęciem w sercu. Całość wciągnęła mnie bez reszty od początku do końca. A sama kobieta i jej córeczka stały mi się bardzo bliskie. Trzymając kciuki, za to, aby mogły być szczęśliwe, nie potrafiłam przerwać czytania nawet na chwilę. Zapewne zdajecie sobie sprawę, że nie jest to powieść, którą czyta się dla relaksu, ale możecie mi wierzyć, że odkłada się ją na półkę z poczuciem wartościowo spędzonego czasu z książką, która długo nie pozwoli o sobie zapomnieć.
[Zakup własny].