Zapewne nie raz zadano Wam pytanie, czym jest dla Ciebie książka? Oczywiste jest, że na to pytanie może paść wiele różnych odpowiedzi. Dla mnie książka to swego rodzaju wehikuł czasu. Dzięki niej mogę wybierać się w podróże w czasie, kiedy chcę i dokądkolwiek tylko chcę. Dziś mam przyjemność zaprosić również Was w jedną z takich wyjątkowych podróży do dziewiętnastowiecznej Polski. A wszystko to dzięki książce Pani Moniki Rzepieli „Dwór w Czartorowiczach. Nowe pokolenie”.
Jakże miło mi było ponownie móc gościć w czartorowickim dworze. Ponownie, ponieważ jest to drugi i chyba niestety ostatni tom cyklu Saga Polska. Jeśli jeszcze nie czytaliście mojej recenzji pierwszego tomu, zapraszam serdecznie (KLIK).
Zgodnie z podtytułem książki na dworze zaczynają się duże zmiany. Ewa i Iga, główne bohaterki sagi, są już dorosłymi kobietami. Mają własne rodziny i teraz każda z nich musi zadbać o to, co dla nich najdroższe. Ewa jest wymagającą, ale sprawiedliwą panią na dworze w Olechowiczach, Doskonale radzi sobie w nowej roli. Iga natomiast rezyduje w mieście i tam czeka na moment, by móc być w pełni szczęśliwa z Leonem. Naturalną koleją rzeczy w związku Ewy i Marcina rodzą się dzieci i to one skupiają na sobie całą uwagę rodziców. Wydawać by się mogło, że życie obu kobiet, to istna sielanka, jednak obie mają swoje smutki, zmartwienia i rozterki.
Bieg życia Państwa na dworze podobnie, jak miało to miejsce w poprzednim tomie, toczy się zgodnie ze zmieniającymi się porami roku. Mieszkańcy zarówno dworu, jak i wsi żyją także blisko kościoła. Obchodzą święta kościelne, a tym samym kultywują wszelkie zwyczaje i obrzędy religijne.
Życie płynie, nowe pokolenie dorasta i nadchodzi czas, by również młodzi obrali swój własny kierunek w życiu. Oczywiście pojawia się miłość, nadzieje i marzenia, lecz również nie obywa się bez błędów młodości, które niekiedy stają się bardzo brzemienne w skutkach.
Nie mogę zdradzić Wam nic więcej, abyście mogli samodzielnie przekonać się, jak potoczyły się losy naszych bohaterek i ich najbliższych.
„Dwór w Czartorowiczach. Nowe pokolenie.'' to bardzo życiowa saga. Mimo że fabuła, jak wspomniałam, osadzona jest w dziewiętnastowiecznej Polsce, to wiele obrzędów do dziś przestrzeganych jest w wielu polskich rodzinach. Autentyczność zarówno opisanych zdarzeń, jak i ich bohaterów sprawia, że książka staje się ponadczasowa, a jej bohaterowie są bliscy sercu czytelnika. Kibicujemy im i życzymy jak najlepiej. Choć koleje ich losu, jak w życiu każdego z nas bywają bardzo nieprzewidywalne. Ktoś się rodzi, ktoś umiera. Ktoś się rozwodzi, ktoś się pobiera. Ktoś się cieszy, a ktoś inny płacze. Samo życie.
Jeśli lubicie tak, jak ja podróżować w czasie bez wychodzenia z domu, gorąco polecam wam ten cykl. Czyta się go bardzo szybko, wręcz mam wrażenie, że zbyt szybko i trudno się od niego oderwać. Autorka na kartach swojego cyklu zaprosiła nas na lekcję historii z dworskiego życia. Jego smutków i radości, blasków i cieni.
Cóż mogę więcej napisać, chyba tylko tyle, że czytając ten cykl, miałam wrażenie, iż jestem uczestniczką wszystkich perypetii bohaterów i częścią ich życia, co sprawiło, że bardzo trudno było mi odłożyć książkę ze świadomością, że to już koniec. Dlatego na pewno, jeszcze nie raz wrócę do tej sagi, co niech będzie dla Was dowodem na to, że jest ona warta przeczytania, ponieważ zazwyczaj nie czytam dwa razy tych samych książek. Robię tak tylko w przypadku tytułów wyjątkowych, które skradły moje serce. Niech to będzie dla Was wystarczającą rekomendacją.
Ze swej strony serdecznie dziękuję wydawnictwu Szara Godzina za kilka godzin niezapomnianej podróży i oczywiście z niecierpliwością czekam na kolejne książki autorki.