wtorek, 10 października 2017

To były czasy...


Często rozmawiając z moją babcią bądź z nieżyjącą już niestety prababcią prosiłam, aby opowiedziały mi, jak wówczas wyglądało życie. Wtedy z rozrzewnieniem wzdychały i zawsze powtarzały: „Ach kiedyś to były czasy”, a na ich twarzach gościł uśmiech, ale i zaduma. Zapewne wielu z Was moi drodzy również nie raz było świadkami takich sentymentalnych rozmów również i w waszych rodzinach. Ja, mimo że słuchało mi się tych rozmów z ogromną przyjemnością i zainteresowaniem, ciągle czułam swego rodzaju niedosyt i zawsze gdzieś głęboko w sercu marzyłam o takiej podróży w czasie, by móc bliżej przyjrzeć się czasom młodości naszych przodków. Jak się zapewne domyślacie, jednak niestety nie posiadam wehikułu czasu dzięki któremu, mogłabym odbywać podróże w czasie. Na szczęście dzięki książkom mogę być, gdzie tylko zechcę i kiedy zechcę. Dziś razem z Panią Moniką Rzepielą i jej książką „Dwór w Czartorowiczach” chcę zabrać Was moi drodzy w jedną z takich niezwykłych podróży do innej epoki, czasów po upadku powstania styczniowego.

Jak wszyscy wiemy czasy, o których czytamy były, dla nas Polaków bardzo ciężkie. Stosowano wobec nas liczne represje i wysiedlenia. Państwo Jabłońscy również mają w historii swojego rodu ofiary tych trudnych czasów, lecz mimo to z Dworem w Czartorowiczach los obszedł się nader łagodnie i łaskawie. Naszą podróż rozpoczynamy od poznania Panny Ewy Jabłońskiej, przykładnej córki, religijnej panienki, która jest córką Państwa Antoniego i Blanki Jabłońskich prawowitych właścicieli Dworu w Czartorowiczach. Dziewczyna bardzo kocha wieś i dwór, w którym się wychowała. To tu rozkoszując się urokami spokojnego i urokliwego życia, czuje się najszczęśliwsza. Kocha przyrodę, do której miłością chce zarazić również swojego braciszka Olesia. W momencie, kiedy trafiamy w gościnne progi dworu, zarówno Ewa, jak i wszyscy pozostali mieszkańcy z radością czekają na powrót z trzyletnich nauk na pensji Igi Branieckiej, kuzynki Ewy, a siostrzenicy jej matki. W momencie, kiedy kuzynki Ewy, a siostrzenicy jej matki. Ewa i Iga od dziecka wychowywały się razem, dlatego też są dla siebie nie tylko kuzynkami, ale również przyjaciółkami i powierniczkami.
Jak wiemy, czasy tamtej epoki charakteryzowały się tym, iż dziewczęta młodo wychodziły za mąż. Nasze młode damy również liczą się z tym, że nie pozostało im już wiele czasu, by wyjść za mąż, urodzić dzieci i założyć rodziny. I owszem obie są bez pamięci zakochane, lecz tamte czasy rządziły się swoimi prawami i aby mieć szansę na spełnienie marzeń, będą musiały dokonać trudnych wyborów wiele ryzykując.

Lektura „Dworu w Czartorowiczach” bardzo mocno przywodziła mi na myśl „Chłopów” Władysława Stanisława Reymonta. A to dlatego, że w książce Pani Moniki podobnie jak w „Chłopach” ukazane zostało życie człowieka w zgodzie i harmonii z naturą. Zarówno Państwo we dworach, jak i mieszkańcy folwarków rytm swojego życia i prac gospodarskich podporządkowują naturze. To zmieniające się pory roku kształtują ich codzienność. Tytuł ten jest także bardzo cenny, jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś więcej o samej kulturze i obrzędach minionej epoki. Znajdziemy tu wszystkie obyczaje, które towarzyszyły ludziom od narodzin aż do śmierci. Tradycje przekazywane z pokolenia na pokolenie. Obrzęd chrztu, wesela, wszelkich świąt i pogrzebu. W tym miejscu chcę podpowiedzieć wszystkim przyszłym maturzystom, że jest to doskonała pozycja, jeśli chcecie pisać w swojej pracy na temat motywu wsi w literaturze.

Cóż mogę powiedzieć więcej może tylko to, że podczas czytania naszły mnie takie nostalgiczne przemyślenia. Niezależnie od tego, w jakich czasach żyli nasi przodkowie, w jakich my żyjemy obecnie i w jakich, jest i śmiem sądzić, że zawsze pozostanie niezmienna. Jak świat światem rządzi miłość. Każdy człowiek dąży do tego, aby choć przez chwile poczuć jej smak i zaznać szczęścia u boku ukochanej osoby. Życzę Wam wszystkim i sobie samej, abyśmy zaznali miłości, która uczyni nas szczęśliwymi nieważne czy to w biedzie, czy dostatku, w zdrowiu czy w chorobie. Ważne, by być z osobą bliską naszemu sercu.

Zachęcam Was do sięgnięcia po tę pozycję. Spędzicie przy niej bardzo miło czas w klimatycznej atmosferze dworskiego życia, co może stać się miłą odskocznią po ciężkim dniu w długie jesienne wieczory z filiżanką aromatycznej herbaty.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Szara Godzina.