sobota, 28 października 2017

Lekcja tolerancji



Kochani dziś, zanim opowiem Wam o książce „Zaina” Pani Wandy Szymanowskiej, postanowiłam podzielić się z Wami jednym z bardzo bolesnych doświadczeń w moim życiu. Jak wiecie, a jeśli nie wiecie to, to za chwilę się dowiecie od urodzenia, jestem osobą niepełnosprawną ruchowo. Co prawda poruszam się samodzielnie, ale mocno utykam. Nie myślcie, proszę, że oczekuję od Was pocieszenia, czy litości. W dalszej części mojej recenzji zrozumiecie, dlaczego o tym wspominam. Mieszkam w małej miejscowości, gdzie za czasów mojego dzieciństwa w okolicy nie było innych niepełnosprawnych dzieci. Mimo swojej niepełnosprawności będąc dzieckiem, nie czułam, że jestem inna, niż wszystkie dzieci w moim otoczeniu. Rodzice nigdy nie traktowali mnie inaczej, niż moją siostrę, więc moja niepełnosprawność nie stanowiła dla mnie większego problemu. Wszystko zmieniło się wraz z moim pójściem do szkoły podstawowej. Tam właśnie koledzy i koleżanki z klasy w bardzo przykry i bezpośredni sposób uświadomiły mi moją odmienność. Stałam się obiektem szykan, drwin i wyzwisk. Obelgi w stylu kaleka, czy kuternoga stały się epitetami, które słyszałam niemal każdego dnia.

A teraz, wyjaśnię Wam, dlaczego zdecydowałam się na odrobinę prywaty. Otóż główna bohaterka utworu Pani Wandy Szymanowskiej, Zaina podobnie, jak ja kiedyś jest inna niż uczniowie szkoły, do której uczęszcza. Dziewczynka jest dzieckiem Polki i Syryjczyka. To właśnie Syria jest jej domem, a raczej była, ponieważ spustoszenie i śmierć, którą w jej ojczyźnie niesie za sobą tocząca się tam wojna, zmuszają rodzinę naszej małej bohaterki do ucieczki z kraju i szukania bezpieczeństwa w Polsce, ojczystym kraju matki dziecka. Tu też Zaina idzie po raz pierwszy do Polskiej szkoły. Dziewczynce trudno odnaleźć się w nowej klasie. Nie myślcie jednak, że trudności te wynikają z powodu problemów z nauką, czy bariery językowej. Problem tkwi w tym, że nowa ma inny kolor skóry. Staje się to powodem dokuczania małej Syryjce przez jedną z koleżanek Jadzię.

… „– Czemu ty jej tak nie lubisz? Przecież nic ci nie zrobiła – Wojtek zagadnął Jadzię, kiedy próbowała podłożyć nogę koleżance. – Bo jest czarna! – odpowiedziała Jadzia. – Czarna? Nie zauważyłem. Jest jedynie mocno opalona. Też taki byłem we wrześniu, po powrocie z Grecji. – I jest inna niż wszystkie dzieci – dodała dziewczynka. – Nawet z jej imienia to wynika, że jest inna. To jest wystarczający powód, że nie powinna chodzić do polskiej szkoły. Wojtek ze zdziwienia szeroko otworzył buzię. – Dlatego, że jest inna? – Tak, bo polska szkoła jest przecież dla polskich dzieci. – Przecież jej mama jest Polką? – Skąd wiesz, przecież nie widziałeś? – Jadzia nie dawała za wygraną, czym zirytowała Wojtka tak, że poczerwieniał z wściekłości. – A właśnie, że widziałem! – Może mi jeszcze powiesz, że tacy ludzie nie są dzicy? Oni nawet talerzy nie używają, czytać nie umieją, komputera nigdy nie widzieli, do lekarzy nie chodzą, a choroby leczą zaklęciami. – Głupia jesteś! – Wojtek nie wytrzymał. – Jak mo- żesz tak mówić? Przekonałaś się przecież, że Zaina umie czytać, jedzą z talerzy tak samo, jak ty i komputery też mają. – Ona może umie czytać, może też jej rodzice potrafią, ale skąd wiesz, czy jej babcie nie mieszkają w jaskini? Przecież dzicy ludzie mieszkają w jaskiniach albo w namiotach na pustyni. Dlatego mogą być niebezpieczni i trzeba się od nich trzymać z daleka. – Jadzia prychnęła pogardliwie, unosząc wysoko podbródek i poszła na lekcję religii”.

Myślę, że ten cytat mówi sam za siebie.
Jeśli chcecie wiedzieć, czy dzieci zrozumieją, że inny nie znaczy gorszy. Czy nauczą się, że każdemu człowiekowi należy się szacunek? Koniecznie sięgnijcie po tę wspaniałą książkę. Utwór ten to, nie tylko książka, to także doskonały wstęp do rozmowy o tolerancji i patriotyzmie rodzica z dzieckiem, czy nauczyciela z uczniami na lekcjach wychowawczych. Jak wiemy, najwięcej wzorców zachowań dzieci czerpią z domu rodzinnego i szkoły. W książce w pewnym momencie z ust Jadzi pada argument „Bo tata tak mówi”. Dzieci wierzą w to, co usłyszą od osób, które uważają za swoje autorytety, Dlatego uczmy je empatii i miłości do drugiego człowieka. Uświadamiajmy naszym pociechom, że osoba, którą uważamy za gorszą od siebie, też ma uczucia i swoim zachowaniem sprawiamy jej przykrość. Wpajajmy dzieciom od najmłodszych lat, że kolor skóry, niepełnosprawność, wyznanie, czy język nie stanowią o wartości człowieka.
Dzieci muszą wiedzieć, że życie nie zawsze układa się tak, jakbyśmy tego chcieli i jutro to my możemy potrzebować pomocy od osoby, którą dziś prześladujemy. Co więcej, w każdej chwili możemy znaleźć się w podobnej jak ona sytuacji.

Jeśli chodzi o postaci to sama Zaina i jej szkolny kolega Wojtek powinni być podczas takich rozmów wychowawczych w domach czy szkołach stawiani za wzory do naśladowania. Oby coraz więcej takich osób było w naszym otoczeniu, Wówczas życie tych „innych” będzie o wiele łatwiejsze.

Książka ogromnie mnie zaskoczyła. Przystępując do lektury, nie przypuszczałam, że tak niepozorna, bo zaledwie kilkudziesięciostronicowa książeczka może przekazać czytelnikom tak wiele cennych wartości. Oczywiście bardzo zachęcam każdego z Was do sięgnięcia po książkę. Może to być sposób na wartościowo spędzony czas z Waszą latoroślą.

Na zakończenie chcę skierować ogromne podziękowania dla autorki. Pani Wando ogromne dziękuję. Może gdyby moje koleżanki ze szkoły podstawowej trafiły wówczas na podobną jak „Zaina” książkę, nie musiałabym przechodzić tego wszystkiego, co mnie wówczas spotkało. Mam nadzieję i gorąco chcę wierzyć w to, że dzięki Pani książce wiele osób uniknie podzielenia mojej historii.




Za książkę do recęzji serdecznie dziękuję autorce