Dzieci i młodzież postawiły pierwsze kroki w nowym roku szkolnym, a we mnie, chodź do szkoły już nie chodzę, ten moment zawsze wzbudza wspomnienia i refleksje. Nie wszystkie są miłe, ale nie o tym chcę dziś pisać. Wręcz przeciwnie, chciałabym zapytać was o coś bardzo miłego. A mianowicie, jaka jest wasza ulubiona książka z czasów szkoły właśnie? Być może taka, dla której zarywaliście noce i czytaliście ją z latarką pod kołdrą, aby dorośli nie zorientowali się, że jeszcze nie śpicie. Czy wracacie do nich po latach?
Ja mam kilka takich książek. Między innymi: "Dzieci z Bullerbyn", "Ten obcy, "Przypadki Robinsona Crusoeo " oraz "W pustyni i w puszczy","Awantura o Basię"i oczywiście "Ania z Zielonego wzgórza". Każdą z nich czytałam co najmniej dwukrotnie, już po zakończeniu edukacji.
Zachęcam do aktywności w komentarzach i życzę wszystkim miłego popołudnia🙂
Źródło grafiki: Pixabay