wtorek, 8 czerwca 2021

"Po prostu bądź" Elżbieta Stępień / Zapowiedź patronacka.



Nic nie cieszy mnie tak bardzo, jak chwila, kiedy mogę podzielić się z Wami informacją, że już wkrótce na polskim rynku wydawniczym swoją premierę będzie miała kolejna wspaniała książka. Tym razem wszyscy wyczekujemy dnia 15 czerwca 2021 roku, kiedy to nakładem wydawnictwa Literackie Białe Pióro w świat pójdzie najnowsze książkowe dziecko Elżbiety Stępień Po prostu bądź". Książka nie zostanie jednak pozostawiona sama sobie, ponieważ będzie się nią opiekowało wspaniałe grono patronów medialnych. Ten wielki zaszczyt przypadł także mojemu blogowi Kocie czytanie, z czego jestem niezmiernie dumna i szczęśliwa. Odliczam dni do premiery z ogromnym podekscytowaniem, a już dziś chcę podzielić się z Wami kilkoma smaczkami o książce.

OPIS WYDAWCY:

Po prostu bądź to kolejna powieść z cyklu Czego nie wiesz o Aniołach. Na czytelników czeka nowa bohaterka, skrywane tajemnice, niepewność, miłość, list w butelce z tajemniczym adresem mailowym i oczywiście dawka niezwykłości w osobie niezawodnego Anioła, tym razem nawet nie jednego.
Podążmy za bohaterką do malowniczej Bystrzycy Kłodzkiej na spotkanie miłości. Sprawdźmy, czy przy wsparciu przyjaciół upora się z cieniem tragicznych wydarzeń z przeszłości i słów, które raniły ją w dzieciństwie?

„Dziś wiem, że zachowałabym się inaczej. Żałuję słów, które wtedy wypowiedziałam, żałuję tego, co się potem stało. Zrobiłabym wszystko, żeby cofnąć czas, ale nie mam czarodziejskiej różdżki. Pozostaje mi tylko nadzieja, że nie jest za późno.”.

Wydawać by się mogło, że to kolejna cukierkowa opowieść o miłości, jednak gdy już zdejmiemy tę warstwę lukru, sercu ukaże się wstrząsająca historia o tym, jak dzieciństwo determinuje nasze postawy życiowe.
To powieść, która sprawi, że wasze serce opanują skrajne emocje: od smutku i niedowierzania po łzy radości.

SŁOWO O AUTORCE:

Elżbieta Stępień, mieszkanka Radomska w województwie łódzkim. Laureatka wielu konkursów literackich. Nagrodzona między innymi Piórem Reymonta w 2005 roku. Pasjonatka wspierania twórczości literackiej dzieci. Opracowała zbiór utworów literackich „Dzieci piszą”. (2005) Autorka tomików „Okno z widokiem na duszę” (2011) oraz „Mówię do mgły” 2016 wyd. FIK. Współautorka książki charytatywnej dla dzieci z oddziałów dziecięcych, domów dziecka, hospicjów pt. „Gwiezdne marzenia” wyd. Sofijka (2017) oraz powieści dla dzieci pt. "Wszystko się może zdarzyć” (2019), książek „Wielcy Polacy, którzy ratowali świat” wyd. Sofijka i SPAD (2019), „Opowieści Małej Gwiazdeczki” 2020, autorka powieści obyczajowej pt. „Ta kobieta” oraz „Śladami przeznaczenia”, pierwszej z cyklu „Czego nie wiesz o Aniołach” (2020) Wydawnictwo Literackie Białe Pióro
Prywatnie: niepoprawna romantyczka, mama Gosi, Moniki, Mikołaja i Marcina. Wielbicielka czarnych kotów, poezji, spacerów polami i brzegiem morza, jesieni oraz spotkań z czytelnikami.



Kto z Was tak, jak ja nie może doczekać się chwili, kiedy książka trafi w Wasze ręce?
Napiszcie mi koniecznie, czy czytaliście już pierwszą część cyklu "Czego nie wiesz o aniołach? Ja właśnie zaczynam poznawać tę historię.




sobota, 5 czerwca 2021

Szukaj miłości na każdą pogodę.

M
oi drodzy dziś porozmawiamy sobie o tym, co jest najważniejszym sprawdzianem dla miłości dwojga zakochanych w sobie ludzi. Kiedy jesteśmy młodzi i nasze serce zabije mocniej dla tego kogoś w naszych oczach wyjątkowego, wówczas z wiarą i ufnością patrzymy w przyszłość. Snujemy plany i marzenia o szczęśliwym życiu we dwoje. Nie sztuką jednak jest trwać u boku naszego wybranka, kiedy wszystko w życiu układa się po naszej myśli. Wówczas bowiem tak łatwo mówić o tym, że kochamy i zapewniać o swoim oddaniu dla drugiej połówki. Musimy bowiem pamiętać, że nie słowa, a czyny świadczą o człowieku i w tym kontekście to samo życie jest najlepszym weryfikatorem uczuć. Nikomu z Was zapewne nie muszę uświadamiać, że życie to nie bajka i czy tego chcemy, czy nie każdy związek prędzej, czy później przechodził będzie ciężkie chwile, które nierzadko wymagały będą od nas podjęcia trudnych wyborów i decyzji, wykazania się odpowiedzialnością, a nawet odwagi do tego, aby o tę miłość zawalczyć. Reasumując, mówi się, że miłość to uczucie na dobre i na złe, ale jak się za chwilę przekonacie, o ile na dobre i owszem, bardzo chętnie, to na złe niekoniecznie na zawsze. Jeśli czytając moje słowa, choć przez chwilę pomyśleliście sobie, że do tak ważnych przemyśleń skłoniły mnie moje własne przeżycia, to od razu na wstępie chcę temu zaprzeczyć. Nie czuję się w żaden sposób kompetentna do tego, aby móc podejmować z Wami tego rodzaju dyskusję. Nie wstydzę się przyznać do tego, że ciągle zbyt mało wiem o życiu i każdego dnia się go uczę. Między innymi dlatego czytam książki, które już wielokrotnie dały mi niezwykle ważną lekcję, a jednocześnie pozwoliły ustrzec się popełnienia wielu błędów. Nie od dziś wiadomo bowiem, że najlepszą fabułę do książek pisze życie dziejące się gdzieś obok nas, a być może nawet będące częścią nas samych. Za chwilę opowiem Wam o jednej z takich właśnie książek, która mogę napisać to już teraz, chwyciła mnie za serce wartością przekazu, który w sobie niesie i wiem to na pewno, że historia zapisana na jej kartach, którą postaram się Wam w kilku słowach opowiedzieć, zostanie ze mną na zawsze. Mam oczywiście na myśli książkę  Wioletty Piaseckiej „Przyjdzie pogoda na miłość”.

B
ohaterkami powieści są trzy przyjaciółki. Młode kobiety, które wierzą w swoje marzenia i największą ufność w ich spełnienie pokładają w miłości. Joanna, Magda i Zuzanna dopiero wkraczają w dorosłe życie. Choć ten życiowy start dla każdej z nich jest zupełnie inny i nie zawsze do pozazdroszczenia, to jednak każda pragnie po prostu czuć się szczęśliwa, kochana i spełniona. Kiedy my czytelnicy stajemy się niemalże częścią ich życia, czujemy się o nie spokojni, ponieważ wszystko wskazuje na to, że los sprzyja ich własnym wizjom szczęścia. Bardzo szybko okazuje się jednak, że tę życiową pogodę już wkrótce niespodziewanie nie tylko dla nas czytelników, ale przede wszystkim dla samych dziewczyn zepsują potężne sztormy, ale do tego wrócimy już za chwilę. Najpierw postaram się przybliżyć Wam nieco historię każdej z przyjaciółek.

Przystępując do lektury książki, w pierwszej kolejności poznajemy Joannę. Asia jest osobą, której od zawsze nie było w życiu łatwo. Od dziecka, żyje ze świadomością, że została porzucona przez matkę. Nieodłącznym elementem jej życia stała się samotność i brak miłości także ze strony wychowującego ją ojca, który nigdy nie okazał jej wsparcia, a wręcz przeciwnie ciągle podcinał skrzydła, snując najgorsze wizje jej przyszłości. Nadzieją na lepsze życie dla Asi miała być miłość do Marka, mężczyzny, który był dla niej całym światem. Nie bez powodu używam w tym przypadku czasu przeszłego, gdyż czar wielkiego uczucia prysł, kiedy zamiast pierścionka zaręczynowego, Asia otrzymuje upokorzenie, ból i rozpacz. Marek okazał się marionetką sterowaną przez innych i porzucił dziewczynę, kiedy tylko stała się ona przeszkodą w realizacji scenariusza na jego życie, które napisał za niego ktoś inny. Ja nie zdradzę niczego więcej, więc koniecznie sami musicie sięgnąć po książkę.

Na szczęście, choć miłość okazała się tylko złudzeniem, przyjaźń nigdy nie zawiodła. Joanna znalazła schronienie i zaznała miłości, której nigdy nie doświadczyła w domu rodzinnym od rodziny swojej najlepszej przyjaciółki Magdy. Madzia ma to szczęście, że jest dzieckiem wspaniałych rodziców, którym mocno na sercu leży dobro córki. Państwo Dobrzyńscy wierzą, że będzie ona szczęśliwa u boku Karola z miłości, do którego zmieniła wszystkie swoje życiowe plany. Tylko, czy ten mężczyzna był tego wart? Młodzi nie wiedzą jeszcze, że wydarzenia, które będą miały miejsce już wkrótce, dadzą najbardziej szczerą i niepozostawiającą żadnych wątpliwości odpowiedź na to pytanie. Los bowiem podda ich związek jednej z najcięższych prób. Da im chwilę wielkiego szczęścia, ale bardzo szybko zmiesza je z goryczą strachu, cierpienia i niepewności tego, co przyniesie kolejny dzień. Magda dowiaduje się, że będzie mamą. Ta wiadomość napawa radością całą rodzinę. W życiu Magdy i Karola nastają duże zmiany. Para szykuje się do ślubu. Patrząc z boku, moglibyśmy im pozazdrościć, ale niestety bolesny cios, jakim jest zdiagnozowanie raka piersi u przyszłej mamy, sprawia, że poczucie szczęścia staje się dla tej rodziny tylko mglistym wspomnieniem.
To trudne doświadczenie pokazuje też prawdziwe oblicze męża Magdy, który okazał się wyrachowanym, pozbawionym jakichkolwiek uczuć wyższych powiedzmy to sobie wprost łajdakiem. Jeśli jesteście ciekawi, do czego jest gotów posunąć się człowiek, któremu nie na rękę jest sytuacja, w której się znalazł wobec osoby, którą podobno kochał, to gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po „Przyjdzie pogoda na miłość”. Uwierzcie mi, będziecie w szoku, a to jak zachowa się Karol, wprawi Was w osłupienie, szok i niedowierzanie.

No i wreszcie mamy Zuzannę zamykającą trio przyjaciółek. Ta dziewczyna chce po prostu wyrwać się z małej miejscowości, w której dorastała i spełniać swoje marzenia. Zuzia od zawsze chciała zostać modelką i choć wszyscy wokół śmieli się z niej i nie wierzyli, że kiedyś to marzenie ma szansę się urzeczywistnić, ona nie poddała się w swoim dążeniu w dotarciu do wyznaczonego celu. Nie jest jednak do końca świadoma jak bardzo niebezpieczny i zgubny może okazać się dla niej ten świat. Będąc zbyt ufną, a zarazem nader łaknącą lepszego życia wikła się w seks-aferę w kręgach władzy. Jej życie staje się piekłem. Ona czuje się zaszczuta, samotna i pełna lęku o to, co się teraz z nią stanie. Jednak będzie mogła szukać pocieszenia w przyjaźni. Czy to wystarczy, aby wydostać się z pułapki, w jakiej się znalazła, przekonajcie się niezwłocznie zaraz, jak tylko skończycie czytać moją recenzję?

„Przyjdzie pogoda na miłość” to bardzo mądra i życiowa powieść, w której autorka bardzo mocno doświadcza swoje bohaterki i nie oszczędza ich w żaden sposób. Ma to jednak swój cel. W książce znajdziemy bowiem kilka bardzo ważnych wątków, które skłonią nas do ważnych przemyśleń, które bez wątpienia wielu z nas przeniesie na płaszczyznę życia prywatnego.
Po pierwsze relacje rodzinne, które mają tak wielkie znaczenie w momencie, kiedy przychodzi czas, aby rozpocząć dorosłe życie. Bez względu na to, co nas w nim spotka, jeśli wiemy, że możemy liczyć na wsparcie rodziców zawsze łatwiej nam stawić czoła wszelkim przeciwnościom.

Kolejny aspekt to przesłanie, o którym wspomniałam na początku. Życie to trudna podróż po bezkresnym oceanie ze zmieniającą się pogodą. Zdradzę Wam, że moje serce skradła postać Pani Eli, która kierowała się zasadą, iż należy szukać miłości, która sprawdzi się na każdą pogodę. Będzie przy nas nie tylko wtedy, kiedy w naszym życiu będzie świecić słońce, ale także, a raczej przede wszystkim, wtedy kiedy pojawią się w nim gęste chmury przynoszące na przykład chorobę, czy też wymagające od nas obrony naszego uczucia przed tymi, którzy chcą je zniszczyć. Kogoś, kto będzie nie tylko się z nami śmiał, ale także płakał, kiedy los doświadczy zbyt mocno. Będzie naszą siłą i nadzieją, kiedy nam samym tej nadziei zabraknie.
Joanna, Magda i Zuzanna mają siebie i to właśnie ta wyjątkowa przyjaźń jest dla nich tą tratwą, na której mogą dotrzeć do brzegu w momencie, kiedy czują się niczym rozbitkowie niedostrzegający lądu na horyzoncie.

Te wszystkie elementy w połączeniu z bardzo realistycznymi kreacjami postaci bohaterów, którzy są tacy, jak my popełniają błędy i ponoszą ich konsekwencje, otrzymują trudną lekcję życia, która w bezkompromisowy sposób otwiera im oczy naprawdę i pozwala oddzielić ziarno od plew oraz całą gamą emocji sprawia, że od książki nie da się oderwać. Czytamy ją z wielkim przejęciem i oczekiwaniem tego, co wydarzy się za chwilę. Wioletta Piasecka oddaje w nasze ręce nie łatwą historię, ale jednocześnie napełnia nasze serca wiarą, że po każdej niepogodzie w życiu wychodzi słońce i nastaje pogoda na miłość. Musimy tylko znaleźć w sobie siłę i odwagę, by na nowo o siebie zawalczyć. Ja trzymałam bardzo mocno kciuki za to, aby nasze dziewczyny podniosły się z kolan po tak wielu ciosach od życia i uwierzyły w to, że ich los wreszcie odmieni się na lepsze. Czy skutecznie? To sprawdzicie podczas lektury książki.
Moi kochani pamiętajcie, każde nawet najtrudniejsze doświadczenie, czegoś nas uczy i czyni mądrzejszymi, więc nigdy nie rezygnujcie z siebie i swoich marzeń.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Szara Godzina, za co bardzo dziękuję.







wtorek, 1 czerwca 2021

"Bezczelna" Melisa Bel / Zapowiedź wydawnicza.


M
oi kochani niezmiennie wielką radością jest dla mnie moment, kiedy mogę zaprezentować Wam kolejną na polskim rynku nowość wydawniczą. Ogromnie cieszy mnie fakt, że jest coraz więcej godnych uwagi tytułów polskich twórców, które bardzo chcę promować i Wam polecać.

Tym razem pragnę zwrócić Waszą uwagę na wspaniale zapowiadającą się książkę Melisy Bel "Bezczelna", której premierę świętować będziemy 8 czerwca 2021 r. Ja oczywiście nie mogę doczekać się tej chwili. Wam natomiast już dziś uchylę rąbka tajemnicy.

OPIS KSIĄŻKI:

Kinga jest młodą, utalentowaną skrzypaczką, która świat dorosłych utożsamia z bólem, niezrozumieniem i poniżeniem. Uwięziona pomiędzy wymagającymi, tkwiącymi w tradycjonalizmie rodzicami, a szkolną dyscypliną, znajduje wytchnienie w muzyce i w kontaktach z rówieśnikami.
Bolesne doświadczenia i łatka bezczelnej dziewczyny sprawiają jednak, że zanim w pełni stanie się kobietą, traci wiarę w siebie.

Gdy wkrótce w jej życiu pojawia się Marcel, spokojny, inteligentny oraz niezwykle pociągający mężczyzna, Kinga podchodzi do niego z dużą dozą ciekawości, ale i nieufności. Niezwykła chemia, jaką do siebie czują, uzmysławia dorastającej dziewczynie jej pragnienia, które jak jest o tym przekonana, są zakazane i niewłaściwe.

Czy Kinga będzie w stanie sprzeciwić się wpajanym latami zasadom, by odkryć swoją prawdziwą naturę? Czy kobieta, która nie wie, czym jest miłość, potrafi obdarzyć uczuciem siebie i ludzi?
Jak wychowanie wpłynie na jej przyszłe relacje z mężczyznami?

Musicie przyznać, że już sam opis brzmi zachęcająco. Ja już wkrótce podzielę się z Wami moimi odczuciami po lekturze, a jeśli Wy chcielibyście wzbogacić swoją biblioteczkę o ten tytuł, książkę możecie kupić na stronie autorki.


Kto się skusi, a może ktoś z Was już poznał historię, którą skrywają karty książki? Napiszcie, proszę w komentarzu.



czwartek, 27 maja 2021

"Karol Wojtyła, zanim został papieżem" Wioletta Piasecka

K
ochani rodzice, wspaniali dziadkowie, ciocie i wujkowie, już za kilka dni będziemy obchodzić Dzień Dziecka. Zapewne każdemu z nas zależy na tym, aby w tym wyjątkowym dla dzieci dniu nasze skarby, dostały naprawdę wyjątkowe prezenty. Pamiętajmy jednak o tym, że miarą wyjątkowości takiego prezentu nigdy nie powinien być jego wymiar materialny, a to jak wpłynie on na rozwój najważniejszych wartości w życiu każdego człowieka, którymi w przyszłości będzie kierowała się nasza latorośl. Nie ulega bowiem wątpliwości, że to, co zaszczepimy  w dzieciach od najmłodszych lat, zbierze swoje owoce w ich dorosłym życiu. Dlatego niezmiernie ważne jest, abyśmy przedstawiali im godne naśladowania wzorce, z których będą mogli brać przykład. Jeśli zastanawiacie się, gdzie takowych wzorców szukać, to ja niezwłocznie spieszę Wam z pomocą. Na pewno zgodzicie się ze mną, że jedną z najważniejszych skarbnic takowych postaci są książki. My rodzice i opiekunowie staramy się zaszczepić w dzieciach miłość do książek właśnie między innymi dlatego, by poprzez dobór odpowiedniej lektury uczyły się one właściwego postępowania, empatii oraz rozwijały swoje umiejętności, a w późniejszym czasie pasje i zainteresowania. Nierzadko dzieci właśnie w książkach odnajdują swoich książkowych przyjaciół, którzy stają im się bardzo bliscy.

Dziś przychodzę do Was z recenzją książki, która nie tylko będzie prezentem idealnym, w którym dziecko znajdzie swojego wspaniałego przyjaciela i który macie moje słowo zostanie z nim na zawsze, ale także dla Was samych, czas spędzony na wspólnej jej lekturze z synem, bądź córką będzie wyjątkowy. Mam oczywiście na myśli książkę autorstwa Wioletty Piaseckiej „Karol Wojtyła, zanim został papieżem”.

Jest to niezwykle piękna i poruszająca biografia już dziś błogosławionego Ojca świętego Jana Pawła II obejmująca czasy od momentu jego narodzin aż do chwili wyboru na papieża przedstawiona tak, aby dziecko, które weźmie książkę do ręki, na jej kartach odnalazło historię chłopca, z którym może się utożsamić. Karol Wojtyła, czy też Lolek, jak z czasem zwracali się do niego wszyscy wokół, był bowiem dzieckiem, takim jak my wszyscy. Miał swoje pasje i marzenia. Przeszedł naprawdę wiele. Nie raz zaznał smaku goryczy cierpienia, bólu największej straty, a także lęku, ponieważ przyszło mu żyć w naprawdę trudnych dla naszego kraju czasach. Jednak dzięki niezłomnemu fundamentowi, jakim była dla niego od najmłodszych lat rodzina i wiara, nigdy nie stracił radości życia. Emanował wręcz wewnętrznym światłem. Niezależnie, jak mocno doświadczał go los, zawsze niezmiennie najważniejszy był dla niego drugi człowiek. Pragnął nieść nadzieje innym. Nadzieję, której wówczas tak bardzo potrzebowali.

Podczas czytania książki pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy to piosenka Arki Noego „Każdy może świętym być”. Jest to bowiem opowieść o chłopcu, a potem młodym chłopaku, który miał wiele wizji własnej przyszłości. Poszukiwał w życiu własnej drogi, ale jak się okazało, Bóg miał na niego własny plan. O tym jednak przeczytajcie już wspólnie ze swoimi dziećmi.

Polecam Wam tę książkę z całego serca. Nie chcę, abyście odbierali ją w kategoriach religijnych. Owszem ja jestem osobą wierzącą i to właśnie między innymi Ojciec Święty jest moim autorytetem i ucieczką, w której pokładam ufność, kiedy życie doświadczy mnie zbyt mocno, ale ta książka jest dla wszystkich. Sięgnijcie po nią bez względu na to, czy jesteście wierzący, czy też nie. Mały Karol miał bowiem wpajane, że ludzi nigdy nie należy kategoryzować i dzielić na biednych i bogatych. Wszyscy jesteśmy równi. Ta myśl przyświecała mu przez cały pontyfikat. Był papieżem wszystkich ludzi.

Myślę, że o wartości tej książki nikogo z Was nie muszę przekonywać. Karol Wojtyła te najcenniejsze wartości jak miłość rodzinna, braterska, wdzięczność za wszystko, co w życiu mamy, oraz otwartość na drugiego człowieka wyniósł właśnie z domu rodzinnego, dlatego to na nas dorosłych leży ciężar odpowiedzialności, za to, abyśmy my również zakorzenili je w sercach naszych dzieci. Macie moje słowo, że tak książka na pewno Wam w tym pomoże.

Nie mogłabym również nie wspomnieć o pięknym wydaniu książki. Wszyscy doskonale wiemy, że dzieci są wzrokowcami i aby przykuć ich uwagę jeszcze zanim poznają historię opisaną w książce, niezbędne są piękne ilustracje. Tutaj znajdziecie ich dużo. Wszystkie w doskonały sposób odzwierciedlają opisywane wydarzenia, co dodatkowo pozwala dziecku jeszcze dokładniej je sobie wyobrazić i wizualizować. Jeśli trafiliście na moją recenzję na moim blogu Kocie czytanie lub na Facebooku, to teraz macie możliwość zobaczyć kilka z nich. Jeśli natomiast czytacie ją w innym zakątku internetu, gdzie nie miałam możliwości ich dołączyć, zapraszam serdecznie na bloga.





Na zakończenie powiem Wam jeszcze tylko, że nawet my dorośli, którzy wiemy o Karolu Wojtyle niemalże wszystko, znajdziemy w książce ciekawostki, o których ja przyznaję szczerze, wcześniej nie wiedziałam.
Możecie mi wierzyć, że czas spędzony z tą książką będzie wyjątkowy. Poczujecie, że czytacie historię wspaniałego chłopca, który na zawsze będzie waszym przyjacielem i nie opuści Was w potrzebie.

Za możliwość tej wspaniałej lektury serdecznie dziękuję Autorce. Książka ma swoje miejsce w moim sercu. Na pewno będę wracała do niej jeszcze wiele razy, a wkrótce przeczytam ją z moimi siostrzeńcami.

wtorek, 25 maja 2021

"Figurka z porcelany" Agata Bizuk



P
raktycznie na każdym spotkaniu autorskim z czytelnikami pisarze mówią nam, że pisanie daje im bardzo wiele przyjemności i satysfakcji. Oczywiście jest to naturalne, ponieważ w przeciwnym razie zapewne nie poświęcaliby temu, co robią ogromu swojego czasu i pracy. Jednak dziś spróbujemy przyjrzeć się niejako drugiej stronie medalu pracy twórczej autora. Nie zawsze bowiem jest ona tak łatwa, prosta i przyjemna, jakby to się mogło wydawać. Jak można się domyślać, wszystko zależne jest od tematu, którego w danej książce podejmuje się autor. Dlatego ja zawsze niezmiennie powtarzam Wam kochani, że jestem pełna podziwu i uznania dla tych z nich, którzy znajdują w sobie siłę, aby na kartach swoich książek zmierzyć się z naprawdę ciężkimi tematami, które niestety są często bardzo ponadczasowe i aktualne. Dzieją się gdzieś bardzo blisko nas i są opisem ludzkich dramatów rozgrywających się za zamkniętymi drzwiami domów pozornie idealnych rodzin. Nie dalej, jak wczoraj rozmawiałam na ten temat z moją znajomą, która stwierdziła, że przecież autorowi nikt nie narzuca, o czym ma pisać, więc po prostu niech nie podejmuje się tak ciężkich emocjonalnie tematów, a wówczas, problem radzenia sobie z trudnymi emocjami podczas pisania książki sam się rozwiąże. Owszem jest to bardzo proste rozwiązanie pójścia po linii najmniejszego oporu. Autorzy jednak doskonale wiedzą, że słowo ma wielką moc, która może stać się impulsem do zmian na lepsze dla wielu osób, które przeżywając piekło we własnym domu, nie dostrzegają dla siebie szansy na wyrwanie się z jego czeluści. Wszyscy oni mocno wierzą w to, że ich książka może pomóc, komuś odzyskać nadzieję i zobaczyć, że w swoim cierpieniu nie są sami. Ja również mocno w to wierzę i uważam, że takie książki są bardzo potrzebne, dlatego przychodzę do Was z recenzją najnowszej książki Agaty Bizuk „Figurka z porcelany”, która już teraz mogę powiedzieć była dla mnie lekturą niezwykle trudną, lecz bez wątpienia niezmiernie wartościową i niezwykle potrzebną.

Autorka opisując losy Igi, głównej bohaterki swojej książki zdecydowała się zerwać zasłonę milczenia wobec przemocy w rodzinie i jego wpływu na dorosłe życie dziecka dorastającego w toksycznym i patologicznym domu. Nie będę opisywała Wam koszmaru, jakim było dzieciństwo i okres dorastania dziewczyny, ponieważ chcę, abyście sami doświadczyli ciężaru krzywdy, bólu, upokorzenia i strachu, którymi naznaczona była jej codzienność. Powiem tylko, że Agata w bardzo przejmujący i bezkompromisowy sposób ukazała schemat życia rodziny, w której niepodzielną władzę sprawuje ten dla ludzi z zewnątrz idealny mąż i ojciec. Tylko nasza bohaterka wie, jak wiele masek pozorów musiały nosić ona i jej matka, aby prawda o tym, jakim potworem jest jej ojciec, nie ujrzała światła dziennego. W momencie, kiedy my czytelnicy stajemy się obserwatorami jej obecnego życia, czas spędzony z rodzicami jest przeszłością, która jednak nie poszła w niepamięć. Ciągle jest w niej żywa i niszczy ją na naszych oczach. Szansą na nowe lepsze życie miał być dla naszej bohaterki Piotr, już teraz jej były mąż, z którym małżeństwo niestety stało się jedynie przedłużeniem gehenny doznanej wcześniej od ojca, ale o tym przeczytajcie już sami, sięgając po książkę.

Ja natomiast chciałabym, abyśmy teraz postarali się wspólnie bardziej zrozumieć postępowanie i zachowania osób, które są ofiarami przemocy, po to, abyśmy przestali krytykować ich wybory i podejmowane decyzje. Łatwo jest bowiem ferować wyroki i mówić komuś, jak powinni żyć, samemu nigdy nawet przez chwilę nie będąc na ich miejscu. Spójrzmy zatem na życie ich oczami i rozpatrzmy kilka kwestii. Często, słyszymy stwierdzenie: „Nie rozumiem, jak można godzić się na takie życie i nie walczyć o siebie”. Otóż moi kochani można, jeśli tak, jak Iga nie zna się innego życia. Jeśli jest się przesiąkniętym przemocą. Kobieta od dziecka słyszała, że jest beznadziejna, głupia i do niczego się nie nadaje. I uwierzcie mi, że jeśli mówi to rodzic, a więc osoba najważniejsza w życiu dziecka, to takie słowa zostają w nim na zawsze, zaczyna w nie wierzyć. Co więcej, sam siebie również tak postrzega. Iga dorosła i w związku z Piotrem, który stał się najbliższą jej osobą, słyszy dokładnie to samo. Co za tym idzie siłą rzeczy winy za to, co dzieje się w jej małżeństwie dopatruje się w sobie. Zaczyna tłumaczyć swojego oprawcę, będąc przekonaną, że to ona znowu zrobiła coś, co sprowokowało jego agresywne zachowanie. Ponadto, co może się wydać paradoksalne i niezrozumiałe, musicie wiedzieć, że osoby, które latami doświadczają przemocy, doskonale znają schemat następujących po sobie wydarzeń, co daje im pewien rodzaj swego rodzaju kontroli w przewidywalności tego, co będzie się działo. Najpierw będzie bił i upokarzał, potem przepraszał i mówił, że nie wie, jak to się stało. Przecież ją kocha. Może nawet przyniesie kwiaty i tak do czasu następnego pretekstu, by uderzyć. Znany strach jest dla ofiar przemocy w ich odczuciu lepszy, niż najmniejsza nawet niepewność.

Po rozwodzie Iga nie chce mieć nic wspólnego z mężczyznami, ale los ma względem niej inne plany i stawia na jej drodze Adama. Nasza bohaterka próbuje ułożyć sobie życie na nowo, jednak doświadczenia z przeszłości nie pozwalają jej wierzyć w to, że Adam może ją naprawdę kochać. Stara się zasłużyć na jego miłość, próbując przysłowiowo go zagłaskać, ale gdy mężczyzna otwarcie mów o swoich uczuciach, do głosu na nowo dochodzą lęk i niepewność. Koniecznie przekonajcie się, czy kobiecie uda się uciszyć tkwiące w niej obawy i przyjąć ofiarowaną jej miłość.

W moim odczuciu „Figurka z porcelany” jest bardzo silną formą przekazu dla wszystkich, którzy w samotności czterech ścian własnego domu przeżywają piekło przemocy, w której autorka wyciąga do nich rękę i mówi: Nie jesteście sami, nie obawiajcie się i nie wstydźcie mówić o krzywdzie, która Was spotyka. Niestety z przykrością trzeba powiedzieć wprost, że temat przemocy jest ciągle w naszym społeczeństwie w dużej mierze pomijany i zamiatany pod dywan. Tymczasem trzeba mówić o nim jak najgłośniej i jak najczęściej. Ta książka mimo całego, ciężaru, jaki ze sobą niesie, nie pozostawia nas bez nadziei. Daje wiarę w to, że takie osoby mają szansę zaznać upragnionego spokoju i miłości. Nie da się zapomnieć, ale można to wszystko przepracować. Choć będzie to niełatwy i długotrwały proces, możliwe jest, że kiedyś spojrzymy w lustro i pokochamy osobę, w której oczy patrzymy.

Nie ulega wątpliwości, że takie książki, jak „Figurka z porcelany” są bardzo potrzebne, bo nawet jeśli trafi w ręce, chociażby jednej osoby, która utożsami się z przeżyciami Igi i dzięki niej znajdzie choćby najmniejszą szansę wydostania się z tego zaklętego kręgu przemocy, to było warto. Z pewnością dla Pani Agaty była to bardzo trudna do napisania książka, ale ja jako człowiek i czytelnik z całego serca dziękuję za to, że odważyła się ten trud podjąć. Macie moje słowo, poradziła sobie doskonale. Z całego serca polecam Wam tę książkę. Wierzę w to, że nawet jeśli jej tematyka bezpośrednio Was nie dotyczy, to po jej przeczytaniu będziecie uważniej rozglądać się wokół siebie, bo być może gdzieś blisko Was jest ktoś, komu możecie pomóc. Pamiętajcie ta idealna rodzina, którą każdego dnia widzicie i podziwiacie, może być tylko bez zarzutu odegraną grą pozorów dla świata zewnętrznego.

Recenzja powstała we współpracy z autorką, za co bardzo dziękuję.