piątek, 3 lutego 2023

"Sen przychodzi nad ranem" Ewelina Miśkiewicz./ Zapowiedź patronacka.




Wszystkich wielbicieli czytelnictwa cieszą wieści o pojawieniu się nowych i ciekawych zapowiedzi książkowych, które już wkrótce trafią w nasze ręce. Dlatego spieszę do was kochani ze wspaniałą informacją. Otóż już 10 marca bieżącego roku, nakładem Wydawnictwa Szara Godzina, ukaże się powieść Eweliny Miśkiewicz "Sen przychodzi nad ranem", która przesiąknięta emocjami i tajemnicami, na pewno na długo pozostanie w pamięci czytelnika.

Jeśli już od jakiegoś czasu śledzicie książki, które czytam  i wam polecam, to wiecie, że stawiam właśnie na emocje i sekrety, Dlatego, to nie koniec dobrych nowin, bo jeśli kupicie tę powieść, do czego już teraz was gorąco zachęcam, to na jej okładce zobaczycie logo bloga Kocie czytanie, co mnie niezmiernie cieszy. Możliwość medialnego patronowania tej książce, to dla mnie wielki zaszczyt i przyjemność. A teraz nadszedł czas, aby uchylić rąbka tajemnicy na temat tego, co autorka przygotowała dla swoich czytelników na jej kartach. 


SEN PRZYCHODZI NAD RANEM Edycja z dużym, wygodnym drukiem


OPIS WYDAWCY: 

Chaos, strach, bezradność, pragnienie miłości, spokoju i prawdy – to wszystko wypełnia umysł Luizy. Kobieta nigdy nie wie, czy ten ją tylko mami, czy też przedstawia rzeczywiste obrazy. Od zawsze miała świadomość, że jest inna. Stara się jednak żyć jak wszyscy wokół: pracuje, ma córkę, przyjaciela. Nieustanne poczucie niepokoju i obawę, że jej życie niedługo się rozpadnie, wzmacnia powtarzający się sen.

Czy jest on kluczem do rozwiązania tajemnicy z dzieciństwa? Czy jej umysł jest bardziej wrogiem, czy sprzymierzeńcem?  A może wróg tkwi gdzieś na zewnątrz?


SŁOWO O AUTORCE:

Ewelina MiśkiewiczAbsolwentka filologii polskiej ze specjalizacją krytyczno-literacką. Debiutowała książką „Nagła zmiana planów”. Pisze o kobietach, nie unikając ważnych i trudnych tematów. Jest wegetarianką, kocha zwierzęta i długie spacery nad morzem lub jeziorem. „Sen przychodzi nad ranem” to jej pierwsza książka, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Szara Godzina.

Wspólnie z wydawnictwem  Szara Godzina i autorka powieści Ewelina Miśkiewicz zapraszamy do czytania. Książka jest dostępna w internetowych i stacjonarnych księgarniach w całej Polsce.


[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Szara Godzina.







 

wtorek, 31 stycznia 2023

"Sobie pisani" Jolanta Kosowska./ Recenzja przedpremierowa.

Myślę, że zgodzicie się ze mną, iż najtrudniejszym przeżyciem, jakiego doświadczamy w życiu, jest patrzenie na cierpienie osób nam bliskich. Wiedząc o tym, że nasz krewny bądź przyjaciel przeżywa trudne chwile w swoim życiu, większość z nas w naturalny sposób odczuwa potrzebę tego, aby tej osobie pomóc. Chcemy chronić ją przed bólem i cierpieniem, a najlepiej sprawić, aby, jak najszybciej zapomniała o tym, co ją spotkało. Przyznacie, że wydaje się to być bardzo piękny i szlachetny odruch serca i rzeczywiście taki jest, bowiem w istocie warto pomagać. Jednak nie wolno nam w takiej sytuacji zapomnieć  o jednej najważniejszej kwestii. Mianowicie o tym, że są pewne granice, których nie wolno nam przekraczać nawet mimo tego, że kierują nami dobre intencje. Dziś za sprawą książki Jolanty Kosowskiej „Sobie pisani”, z której przedpremierową recenzją do was przychodzę, przekonacie się, że w życiu niestety bywają sytuacje, kiedy źle pojęta chęć niesienia pomocy może zniszczyć komuś życie.

Tym razem autorka zabiera nas w podróż do Pragi, gdzie poznajemy główną bohaterkę powieści Martę Dobrzyńską. Młoda kobieta jest właścicielką bardzo dobrze prosperującego biura podróży i przewodniczką wycieczek po tym niezwykle urokliwym i malowniczym czeskim miasteczku. Niestety  prywatnie  nie układa się jej już tak dobrze. Co prawda w jej życiu jest mężczyzna, któremu oddała swoje serce, ale Hubert, prowadzi swoje bliźniacze z biurem Marty biuro w Polsce. Odległość i natłok obowiązków nie sprzyjają związkowi tej pary. Wkrótce jednak okazuje się, że to nie praca i dzielące ich kilometry są przyczyną problemów naszej dwójki. Świat dziewczyny drży w posadach, kiedy jej ukochany jawnie romansuje z inną kobietą. Burzliwa kłótnia kończy wszystko. Plany i marzenia Marty legły w gruzach.

Marta nie jest sama ze wszystkim, co ją spotkało. Może liczyć na wsparcie i pomoc swojej przyjaciółki Aleny  i jej nieco despotycznej babci Sofii. Jak możemy przeczytać już na okładce książki, starsza pani zajmuje się „prostowaniem ludzkich dróg i korygowaniem niesprawiedliwości losu”. I już układa swój własny plan pomocy przyjaciółce wnuczki. Nie wiem, czy macie podobne odczucia, ale ja czytając tylko to jedno zdanie, czułam, że zwiastuje ono poważne problemy. Bo przecież nikt nie ma prawa decydować o tym, jak mamy żyć.

„Każdy człowiek ma prawo żyć po swojemu. Ma prawo przeżywać własne porażki, niepowodzenia, katastrofy i nieszczęścia. To jest jego życie. On ma je przeżyć. Nikt nie powinien robić tego za niego. Nie możesz układać życia innym”.

Na pewno jesteście ciekawi, jakie następstwa i konsekwencje będą miały działania podjęte przez Sofii i jej sprzymierzeńców, ale ja oczywiście nic nie zdradzę, więc musicie przeczytać tę wspaniałą książkę, do czego już teraz serdecznie was zachęcam.

Tymczasem przejdźmy płynnie do kolejnego bardzo ważnego aspektu rozważań, których na kartach swojej powieści podjęła się Jolanta Kosowska. Otóż kiedy cierpimy, tracimy jasność postrzegania tego, co się w naszym życiu dzieje oraz umiejętność dostrzeżenia prawdy w świecie iluzji, który ktoś dla nas stworzył, aby odizolować nas od tego, co trudne i bolesne. Osoba, która cierpi, bardzo szybko jest w stanie uwierzyć niemalże we wszystko, byle tylko sobie w pewien sposób ulżyć. Poznając tę niezwykle wciągającą i piękną historię, niemalże na własnej skórze poczujecie, jak niewiele trzeba, aby nasze drobne manipulacje i z pozoru mało znaczące działania sprawiły, że osoba, w stosunku do której są one podejmowane, nie będzie potrafiła zorientować się, że jej życie stało się fikcją.

Pisarka zostawiła dla nas cenną lekcję. Otóż zanim zdecydujecie się komuś pomóc, pamiętajcie, że prawda o życiu tej osoby, którą my dostrzegamy, może być tylko pozorna. Choć powinna być wartością samą w sobie, to niestety najczęściej ma drugie, a może trzecie i kolejne dno. Często to, co przyjmujemy za jasne i oczywiste nie oddaje rzeczywistości. Jednak nam wydaje się, że wiemy lepiej. Brniemy w stworzoną w naszej głowie nieprawdę i podejmujemy działania, które mogą kogoś bardzo skrzywdzić.

Co jednak należy zaznaczyć to wnioski, do których doszedł Hubert, gdyż są one bardzo trafne i warto, abyśmy wszyscy wzięli je sobie do serca, gdyż dotyczą każdego z nas. Winę za to, że coś złego dzieje się w naszym związku przede wszystkim ponosimy my sami. Niestety w dzisiejszych czasach życie prywatne i miłość stawiamy na drugim miejscu w konfrontacji z pracą i obowiązkami służbowymi. Nie potrafimy cieszyć się i docenić tego, co mamy, ciągle chcąc coraz więcej, ale na co również uczula nas Jola, w momencie, kiedy zrozumiemy, że zawaliliśmy sprawę i straciliśmy wszystko, pamiętajcie, że alkohol, po który wówczas najczęściej sięgamy, nie jest żadnym wyjściem. To tylko metoda na chwilowe pozorne zapomnienie, a nie na rozwiązanie naszych problemów. Na pewno nie pomoże, a może nas tylko pogrążyć.

Kochani chyba już dłużej nie muszę przekonywać was, że warto sięgnąć po tę bardzo wartościową i mądrą książkę. Jednak to nie koniec jej atutów, gdyż wszystkie te życiowe i poważne tematy zostały otulone płaszczykiem ciepłej i bardzo romantycznej historii. Takiej, która roznieci ciepło w waszych sercach. Wszyscy wiemy, że Jolanta Kosowska ma cudowny dar malowania słowami obrazów pięknych zakątków miejsc, w których osadza fabułę swoich powieści. Tak też jest i tym razem. Nigdy nie byłam w Pradze, ale w książce została ona ukazana tak pięknie i malowniczo, że dosłownie zamykałam oczy i mogłam zobaczyć urokliwe zakątki tego magicznego miasteczka. To miejsce z piękną historią, wieloma tajemnicami i niezwykłym klimatem miłości unoszącej się w powietrzu. Praga to miasto zakochanych, które chciałabym kiedyś odwiedzić.

Wiem, że się rozpisałam, ale jest to jedna z tych książek, o której mogłabym pisać bez końca. Z całego serca zachęcam was do poznania tej niezwykle poruszającej, wzruszającej i refleksyjnej książki. Zapewniam was, że każdy znajdzie w postaciach jej bohaterów i ich perypetiach cząstkę siebie. Będziecie mocno trzymać kciuki za to, aby wszystko, o czym przeczytacie, dobrze się skończyło, czytając z zapartym tchem, a jednocześnie chcąc pozostać z tą historią, jak najdłużej. A przemyślenia towarzyszące jej lekturze z pewnością przeniesiecie na płaszczyznę własnego życia, myśląc o niej jeszcze długo po odłożeniu na półkę biblioteczki.

Na zakończenie chciałabym serdecznie podziękować Autorce oraz wydawnictwu Zaczytani za możliwość przedpremierowej lektury książki, a was moi drodzy zostawić z bardzo ważnym przesłaniem, które również skrywa powieść „Sobie pisani”.

Nie pozwólcie, aby ktoś inny pisał za was scenariusz waszego życia. Tylko wy jesteście jego autorami i nikt nie ma prawa go korygować według własnego uznania.

PREMIERA KSIĄŻKI JUŻ 10.02. 2023


[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Zaczytani.

 

 

piątek, 27 stycznia 2023

"Reminders of him. Cząstka ciebie, którą znam" Colleen Hoover

Dziś porozmawiamy sobie o konflikcie lojalności. Bywają bowiem w życiu tak trudne i złożone sytuacje, że choć rozumiemy racje i emocje stron w nie zaangażowanych, to jednocześnie mamy świadomość tego, że niezależnie od tego, po której stronie się opowiemy, ktoś będzie cierpiał. My zaś  będziemy czuli się jak zdrajcy. W takim właśnie położeniu, choć jeszcze o tym nie wie, już wkrótce znajdzie się Ledger Ward, jeden z dwójki głównych bohaterów książki „Reminders of him. Cząstka. Ciebie, którą znam” Colleen Hoover, o której chcę wam opowiedzieć kilka słów.

A wszystko zaczęło się od dnia, kiedy do baru, którego jest właścicielem, weszła młoda kobieta, której serce wypełniał smutek, ale także nadzieja. Niemalże od pierwszej chwili zwróciła ona jego uwagę. Ma w sobie coś takiego, co nie pozwala mu oderwać od niej wzroku. Jest zupełnie inna od kobiet, które bywają tu zazwyczaj. Bardzo szybko okazuje się, że to przyciąganie jest odwzajemnione i pomiędzy tą dwójką coś iskrzy. Czar pryska, kiedy oboje zaczynają domyślać się, że choć nigdy wcześniej się nie spotkali łączy ich osoba, która niestety już nigdy nie wróci i cząstka siebie, którą ten ktoś po sobie zostawił w postaci dziś już czteroletniej dziewczynki, którą oboje bardzo kochają.

Kenna, bo tak właśnie ma na imię ta tajemnicza kobieta, wraca po pięciu latach pobytu w więzieniu, by odzyskać swoją córkę, której nigdy nie widziała. Jedna noc i wybór, którego wówczas dokonała, pozbawiły życia jedyną osobę, która naprawdę ją kochała, a ona usłyszała wyrok pozbawienia wolności na długie lata. Diem, otoczona miłością i opieką rodziców ojca ma szczęśliwe dzieciństwo. Wnuczka jest dla dziadków jedyną cząstką wypełniającą pustkę po stracie ukochanego syna oraz łagodzącą ból i żal wypełniający ich serca. Powrót Kenny burzy ich spokój.

Również Ledger walczy ze swoimi emocjami, ponieważ to właśnie tę dziewczynę powinien nadal nienawidzić. Przez to, co zrobiła, a może czego nie zrobiła, odszedł jego najlepszy przyjaciel. A ci, którzy są mu bliscy, cierpią po dziś dzień. Tylko mała Diem jest dla nich wszystkim promyczkiem szczęścia w otchłani rozpaczy. Jednak coś nie pozwala mu przekreślić tej dziewczyny.

Ona bardzo się stara i on to widzi. Jako jedyny daje sobie i jej szansę, by móc spojrzeć na przeszłość i teraźniejszość z jej perspektywy. Żadne z nich nie wie jeszcze, co przyniesie przyszłość. Jej wizja nie wygląda jednak najlepiej. Oboje zdają sobie sprawę, że ich relacje i uczucia, które do siebie żywią, mogą zaprzepaścić wszelkie nadzieje Kenny, a Ledger posądzony o zdradę i nielojalność może na zawsze stracić zaufanie dziadków Diem, a tym samym zostać pozbawionym wszelkich kontaktów z dziewczynką, którą kocha z wzajemnością najbardziej na świecie. Jak widzicie, mężczyzna znajduje się między przysłowiowym młotem a kowadłem. Czy z tej sytuacji jest jakieś wyjście? Co zrobi Kenna? O tym już musicie przekonać się sami, sięgając po książkę.

Ta historia poruszy nawet najtwardsze serca. To opowieść przesiąknięta bólem i cierpieniem. Na jej kartach poznajemy ludzi, którzy kochają te same osoby, ale których podzieliła śmierć jednej z nich. A teraz walczą o tę drugą, choć wszyscy chcą jej dobra. A wszystko wokół spowija poczucie winy, niewypowiedzianych słów i żalu. Jedyną właściwą drogą do odzyskania utraconego spokoju jest wzajemne wybaczenie i danie sobie drugiej szansy. Tylko, czy w tym przypadku, jest to jeszcze możliwe? Na to pytanie musicie znaleźć odpowiedź sami podczas czytania książki.

Na kartach tej powieści zostaje postawione przed czytelnikiem kilka bardzo ważnych pytań, które skłaniają do szeroko zakrojonej dyskusji. Między innymi, czy komukolwiek wolno odbierać matce prawo do poznania swojego dziecka w obawie, że zostanie nam ono przez nią odebrane? Kierując się przy tym także swoimi negatywnymi emocjami w stosunku do niej?

Czym jest poczucie dobra dla dziecka? Czy lepiej, aby nigdy nie poznało swojej matki, o której istnieniu nie ma pojęcia i miało szczęśliwe, ustabilizowane dzieciństwo, niż aby ją poznało, co na pewno wiele w jego życiu zmieni? I wreszcie, czy kobieta, która swoim postępowaniem odebrała innej kobiecie jej dziecko, ma prawo walczyć o odzyskanie swojego? Czy zasługuje na drugą szansę?

Kiedy czytamy te pytania, zapewne dla wielu z nas odpowiedzi na nie wydają się oczywiste. Jednak Colleen Hoover przypomina nam, że sytuacje, w których się znajdujemy, są tak wielowymiarowe, że niczego w życiu nie można uznać za pewne i oczywiste. Nie oceniajmy ludzi zbyt pochopnie, zanim ich nie wysłuchamy i nie poznamy okoliczności, tego, co się wydarzyło z ich perspektywy. Łatwiej jest poradzić sobie ze stratą, zrzucając winę na innych, ale musimy zdawać sobie sprawę z tego, że może to odcisnąć piętno na życiu wielu osób. Czasem dopiero po latach uświadamiamy sobie, że jedna rozmowa, mogłaby zmienić naprawdę wiele.

Kochani gorąco zachęcam was do spędzenia czasu z tą książką, ale przygotujcie się na silne emocjonalne przepychanki, wzruszenie i łzy. Przyznam szczerze, że na początku było mi ciężko wczuć się w tę historię, ale bardzo szybko zawładnęła mną bez reszty. Każdy z jej bohaterów stał mi się bardzo bliski i mocno pragnęłam, aby wszyscy znaleźli drogę ku wybaczeniu samemu sobie i innym, którego tak bardzo potrzebują, aby szczęście mogło do nich powrócić.

To bardzo wartościowa, przejmująca, refleksyjna i zapadająca w sercu swoich czytelników piękna opowieść o życiu, w którym cierpienie miesza się z nadzieją, a ból z troską o dobro tych, których kochamy. Pamiętajcie moi drodzy, najlepszym lekarstwem dla najgłębszych nawet ran może być tylko miłość.

środa, 25 stycznia 2023

"Miejsce na ziemi" Iwona Mejza - Zapowiedź patronacka




K
ochani moi, niezmiernie cieszę się, że mogę zaprezentować wam pierwszy w tym roku wyjątkowy patronat medialny bloga Kocie czytanie. Już 8 marca 2023 w wydawnictwie Dragon swoją premierę będzie miała trzecia część mojej ukochanej obyczajowej serii Miasteczko Anielin autorstwa Iwony Mejzy „Miejsce na ziemi". Moja radość z faktu, iż na okładce książki
 znajdziecie moje blogowe logo, jest ogromna, gdyż bardzo mocno zżyłam się z bohaterami tej niezwykle życiowej i otulającej serce czytelnika historii i z wielką niecierpliwością wyczekiwałam jej kontynuacji, aby móc przekonać się, co u nich słychać. Zapraszam was zatem z wizytą do Anielina.

Opis wydawcy:

W życiu Marty i Poli wreszcie zagościł spokój. Marcin zadomowił się w Anielinie – pracuje w księgarni braci Pruskich, oświadcza się Marcie i planuje nowe życie z nią oraz rezolutną Polą. Mężczyzna pogodził się z tym, że nigdy nie odkryje sekretnej historii swojej rodziny.
Do czasu, kiedy nieoczekiwanie dla wszystkich stare tajemnice wychodzą na jaw…

Tymczasem w spokojną codzienność Anielina wkracza energiczna starsza pani. Eliza Prodi planuje wystawne przyjęcie z okazji swoich urodzin, w co angażuje całe miasteczko. W organizację włącza babcię Czesię, braci Pruskich, Polę, Martę, Marcina, a nawet pana Antoniego i panią Felicję.
Specjalnym elementem imprezy będzie niespodzianka, którą Eliza przygotowuje dla… Teofila.


***


Przyznajcie sami, że to, co tym razem przygotowała dla swoich czytelników autorka, zapowiada się naprawdę ciekawie i intrygująco. Mam nadzieję, że tak jak ja nie możecie doczekać się dnia premiery powieści, kiedy trafi ona w nasze ręce.

 

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo  Dragon.

 

 

piątek, 20 stycznia 2023

"Miłość znaleziona w śmietniku" Anna Głowacz

Nie wiem jak wy, ale ja nie wierzę w to, że w relacjach międzyludzkich, w myśl znanego powiedzenia to przeciwieństwa się przyciągają. Uważam, że spośród wszystkich osób, które los stawia na naszej drodze, zdecydowanie bliżsi staną nam się ci, którzy mają podobne do nas podejście do życia. Usposobienie, czy też podobny bagaż doświadczeń, aniżeli ci, którzy są od nas zupełnie różni. Wierzę także w przeznaczenie i to, że na każdego z nas gdzieś czeka ta jedyna osoba, która zrozumie nas, jak nikt inny. Będzie dla nas wsparciem i pocieszeniem. A w jej oczach staniemy się kimś wyjątkowym, choć sami o sobie nigdy byśmy tak nie pomyśleli. Choć bardzo często droga, którą musimy przejść, by ją spotkać, jest niezwykle trudna, to jednak wierzę w to, że nic nie dzieje się bez powodu, a samo życie potrafi być niezwykle przewrotne. I tak jak w jednej chwili może zadać nam najbardziej bolesny cios, po którym nie mamy siły się podnieść, tak samo niespodziewanie dla nas samych potrafi nam te wszystkie ciężkie przeżycia wynagrodzić w dwójnasób. Mocy prawdziwości tego przekonania doświadczyli bohaterowie powieści Anny Głowacz „Miłość znaleziona w śmietniku”, o której chcę wam opowiedzieć kilka słów.

Przystępując do lektury książki, poznajemy Wiktorię. Młodą kobietę, której wierną towarzyszką jest samotność. A przecież miało być zupełnie inaczej. Miała być matką wychowującą swojego maleńkiego synka u boku kochającego mężczyzny. Dlaczego więc dziś jest sama? Co takiego się stało, że nagle wizja pięknej wymarzonej przyszłości legła w gruzach, a pozostał tylko ból i smutek? Tego oczywiście musicie dowiedzieć się sami. Dziś codzienność kobiety opiera się na pracy w korporacji i temu głównie się poświęca. Trudne przeżycia nie pozbawiły jej jednak dobrego serca, które często okazuje bezdomnym, dla których domem stał się pobliski park. Wśród ich społeczności zyskała miano anioła, bo czasem wystarczy mały gest dobroci wobec drugiego człowieka, aby wywołać radość.

Jednym z mieszkańców parku jest zamknięty w sobie mężczyzna. To ten typ człowieka, który stroni od ludzi. Zawsze pozostaje na uboczu, ale jest dobrym obserwatorem tego, co dzieje się wokół. W momencie, kiedy my czytelnicy stajemy się częścią życia tej dwójki, wszyscy wokół przygotowują się do zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Żadne z nich nie wie jeszcze, że te święta zmienią naprawdę wiele. A wszystko za sprawą małego chłopca porzuconego w śmietniku, dla którego stali się aniołami tych świąt ratującymi mu życie. Ale czy na pewno tylko oni uratowali jego? A może wręcz przeciwnie, to zdarzenie będzie nowym początkiem dla nich wszystkich?

Nie bez powodu we wstępie mojej recenzji napisałam, że bohaterowie książki doświadczyli prawdziwości mojego przekonania, że to właśnie ludzie w jakiś sposób do siebie podobni się przyciągają. Zapewne teraz zastanawiacie się, jakiego podobieństwa można dopatrywać się pomiędzy bezdomnym a samotną, pracującą kobietą. Otóż w tym miejscu warto zatrzymać się na moment i pokusić o refleksję i przemyślenia na temat bezdomności, na którą naszą uwagę zwraca autorka w swojej książce. Musimy bowiem zdawać sobie sprawę z tego, że ludzie bezdomni to nie tylko ci, którzy sami zasłużyli sobie na swój los. Alkoholicy, czy innego rodzaju nałogowcy, ale także tacy, których dotknęła tragedia, z której świadomością nie byli oni w stanie dalej prowadzić normalnego życia. Taką osobą jest właśnie Robert, który skazał się na samotność i karę bezdomności w poczuciu winy za śmierć siostry bliźniaczki. Porzucił swoje dostatnie życie i prestiżową karierę, by w pojedynkę zmagać się z tą tragedią.

Już nie raz życie pokazało, że tragedia łączy ludzi, a Wiktoria, Robert i ten mały uratowany przez nich chłopiec doskonale wiedzą, czym jest poczucie straty, która ich połączyła. Święta to wyjątkowy czas, a ta trójka może stać się dla siebie wzajemnie aniołami, które ciągną się w górę, zrzucając ciężar pustki, żalu, tęsknoty i winy. Przekonajcie się sami, czy dadzą sobie drugą szansę i na sile miłości zbudują dla siebie nowe życie.

„Miłość znaleziona w śmietniku” to bardzo poruszająca książka, której wartość czytelnik doceni w pełni, jeśli nie będzie jej tylko czytał, ale przede wszystkim odbierał sercem i przeżywał w głębi duszy.
To historia opisująca bolesną stratę, ale również piękną nagrodę, którą dla każdego z nas może stać się drugi człowiek ze wszystkim tym, co wnosi w nasze życie. To opowieść o miłości, wybaczaniu sobie i innym. Z pewnością wielu z nas odnajdzie w tej książce cząstkę siebie, bo przecież każdy  wie, jak bardzo boli strata. Pamiętajcie jednak, że nie warto zamykać się na świat i ludzi, bowiem swoją obecnością możemy nieść wiele dobra innym, a tym samym pomóc  sobie. Wszechświat nam sprzyja szczególnie w czasie mocy świątecznych cudów.

Nie jest to jednak książka, po którą należy sięgać tylko w okresie świąt. Choć święta są tłem dla rozgrywających się na jej kartach wydarzeń, to bez wątpienia decyzja o jej przeczytaniu będzie idealną za każdym razem, kiedy poczujecie się przygnieceni przez życie, które doświadcza was zbyt mocno. Kiedy zostaniecie pozbawieni odczuwania jego radości i zabraknie wam sił, by walczyć o siebie. Wszystko, o czym w niej przeczytacie, przywróci wam nadzieję na lepsze jutro i wiarę w to, że wszystko jeszcze może się ułożyć, Nawet jeśli my sami w danym momencie nie dostrzegamy dla siebie takiej szansy.

Ja całym sercem zachęcam was do poznania tej historii. Macie moje słowo, że zostaniecie otuleni jej ciepłem i niezwykłym klimatem, a bardzo autentyczni bohaterowie i ich perypetie staną się wam niezwykle bliscy. Będziecie mocno trzymać kciuki za ich szczęście, na które bezsprzecznie zasługują. Ja czułam się bardzo przejęta wszystkim, co ich spotkało i tak mocno zaangażowana w bieg fabuły, że miałam wrażenie bycia niemalże jej częścią. To wszystko sprawiło, że niepostrzeżenie dotarłam do końca książki, czego bardzo żałowałam. Szkoda, że wszystko, co dobre tak szybko się kończy, ale ja na pewno sięgnę po ten tytuł jeszcze nie raz.

[Materiał reklamowy] Autorka Anna Głowacz.