Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lutego 2024

"Szeptacz" Alex North


Jedną z metod radzenia sobie z ciężkimi przeżyciami w życiu jest zmiana otoczenia. Mamy nadzieję, że nowe miejsce będzie dla nas nowym początkiem i pozwoli złagodzić trudne emocje, a także bolesne wspomnienia tego, co nas spotkało. Niestety jednak zdarza się, że to lepsze okazuje się wrogiem dobrego. Wkrótce, choć jeszcze o tym nie wie, o prawdziwości tego powiedzenia przekona się Tom Kennedy, bohater książki „Szeptacz” Alexa Northa. Już teraz mogę wam napisać, że miałam wobec tego tytułu duże oczekiwania, biorąc pod uwagę fakt, że swego czasu było o niej bardzo głośno, a nawet zdobyła nagrodę książki roku. Powieść ta była prezentowana jako mroczna historia, która wywoła w czytelniku strach. Na taką właśnie książkę miałam w ostatnim czasie ochotę i z takim też nastawieniem zaczęłam ją czytać. Ja już wiem, czy lektura sprostała moim oczekiwaniom, a teraz nadszedł czas, by podzielić się z wami moimi wrażeniami.

Zacznijmy jednak od początku. Wraz z mężczyzną i jego sześcioletnim synem Jakiem przenosimy się do niewielkiej i sprawiającej wrażenie spokojnej miejscowości Featherbank. Tom ma nadzieję, że tutaj wspólnie z synem będą mogli zacząć wszystko od nowa, a przede wszystkim jemu uda się odbudować relacje z dzieckiem, które nigdy nie były łatwe. Okazuje się jednak, że wrażenie cichego miejsca na ziemi jest bardzo złudne, gdyż to miasteczko skrywa mroczne tajemnice sięgające dwudziestu lat wstecz. To właśnie wówczas doszło do makabrycznych zbrodni na pięciu chłopcach, którzy padli ofiarą tytułowego szeptacza. Choć minęło już tyle lat, a morderca został schwytany, to do tej pory nie udało się odnaleźć ciała jednego z chłopców. W momencie, kiedy Szeptacz trafił za kraty, mieszkańcy odetchnęli z ulgą. Rodzice przestali bać się o swoje dzieci. Aż do teraz kiedy przyczajone dotychczas zło znów daje o sobie znać. Zaginęło dziecko, a ku zaskoczeniu policji okoliczności tego, co się wydarzyło, są bardzo podobne do działań szeptacza. Jak to możliwe? Przecież winny został ukarany. Tego musicie dowiedzieć się sami, sięgając po książkę.

Porwanie dziecka to najgorsze, czego może doświadczyć rodzic. Czas ma tu ogromne znaczenie. Każda mijająca godzina zmniejsza szansę odnalezienia dziecka żywego. Policyjna machina ruszyła, a jednym z funkcjonariuszy prowadzących śledztwo jest ten, który żyje z piętnem poczucia winy względem tego, co stało się przed laty. Czy tym razem uda się zapobiec tragedii? Na to i wiele innych pytań  odpowiedzi znajdziecie oczywiście na kartach książki.

Tymczasem wróćmy do Jakiea i Toma. Jakie to bardzo wrażliwy i delikatny chłopiec. Pomimo że ojciec bardzo go kocha, jest mu trudno dotrzeć do dziecka i nawiązać z nim więź. Bardzo się stara, ale Jakie jest typem samotnika żyjącego we własnym świecie. W pełni to, co czuje, rozumieją wyłącznie niewidzialni przyjaciele, z którymi rozmawia dziecko. Tatę niepokoi zachowanie syna, które w połączeniu z nawiedzającymi dziecko koszmarami wyglądają bardzo osobliwie i jak się przekonacie, czytając książkę, zwracają na niego uwagę innych. Zarówno my czytelnicy, jak i sam Tom tłumaczymy zachowania Jakea traumą, przez którą przeszedł, ale czy na pewno tylko ona jest ich podłożem? Jeśli jesteście tego ciekawi, nie pozostaje wam nic innego, jak przeczytać książkę, bo ja nic więcej nie zdradzę.

Wbrew pozorom relacje ojciec - dziecko w tej książce pokazują, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Tom również od dziecka był typem outsidera, a jego dzieciństwo nie było łatwe. Teraz chce zrobić wszystko by być dobrym ojcem, a w jego sercu tkwi wiele obaw, czy podoła temu zadaniu. Chce być przy synu zawsze, kiedy ten będzie go potrzebował i służyć mu pomocom zawsze, kiedy zajdzie taka potrzeba. Nie wie, jeszcze, że już wkrótce zostanie poddany najtrudniejszemu egzaminowi z rodzicielstwa, którego żaden rodzic nie jest w stanie nawet sobie wyobrazić. Oby tylko nie było za późno.

Jak widzicie, zarys fabuły książki zwiastuje naprawdę ciekawą, wciągającą i emocjonalną lekturę. Tak mogłoby być, gdyby nie w moim subiektywnym odczuciu zupełnie zmarnowany jej potencjał. Spodziewałam się, że czytając ją, poczuję strach, niepewność i w napięciu będę poznawała następujące po sobie wydarzenia, tworzące zajmującą historię, która nie pozwoli mi oderwać się od czytania. Bardzo chciałam, aby był to jeden z tych tytułów, dla których zarwę nockę i długo o niej nie zapomnę. Niestety spotkał mnie duży zawód i rozczarowanie, gdyż nie poczułam zupełnie nic. Ani strachu, ani też zaskoczenia. Książka jest małą cegiełką, ale czyta się ją bardzo szybko. Dla mnie, która chciałam od tej książki nieoczekiwanych zwrotów akcji, szybkiego tempa akcji i całej gamy silnych emocji, co obiecywał sposób promocji tej książki, jest ona mocno przereklamowana. Wiem jednak, że może się ona podobać i podoba się wielu osobom, które zdecydowały się na jej przeczytanie. 

Na pewno większą satysfakcję czytelniczą z lektury powieści odczują czytelnicy, którzy nie lubią się bać. Jeśli chodzi o mnie to moja ciekawość tego, o czym czytałam wzrosła na dwadzieścia ostatnich rozdziałów tej książki, podczas gdy całość opisywanej w niej historii składa się na siedemdziesiąt. Cóż więcej mogę powiedzieć. Nie będę zniechęcała was do spędzenia czasu z tą powieścią, gdyż odczucia czytelnicze są subiektywne i najlepiej wyrobić sobie o niej własne zdanie. 

[Zakup własny].

środa, 19 maja 2021

"Nieskończone bicie serca" Alessio Paulo.

N
ajgorsze czego możemy doświadczyć to bezsilność wobec cierpienia osoby nam bliskiej. Jednymi z najgroźniejszych przeciwników, którzy zazwyczaj pojawią się w naszym życiu w najmniej spodziewanym przez nas momencie i przygniata nas najmocniej, jest choroba i śmierć. Wobec tych dwóch nieodłącznych elementów życia, których niestety każdy z nas prędzej, czy później będzie zmuszony poczuć gorzki smak, często jesteśmy bezradni. To one tutaj dyktują warunki i nie uznają kompromisów. Dziś jednak poruszymy bardzo ważny, a jednocześnie niezmiernie trudny temat, kiedy śmierć jednego człowieka, staje się szansą na nowe życie dla kilku innych ludzi. A mianowicie będziemy rozmawiać o transplantologii. Nie wiem, czy też Wy tak macie, ale zawsze, kiedy choruje, ktoś, kogo kocham, nie wystarcza mi zwyczajne bycie przy nim. Ja chcę działać, zrobić coś, aby ulżyć cierpieniu tej osoby i pomóc jej, jak najszybciej wrócić do zdrowia, by mogła na nowo cieszyć się życiem. W tym miejscu rodzi się jednak pytanie, gdzie jest granica, której nie przekroczylibyśmy, aby ratować życie naszych dzieci, wnucząt? Z tym pytaniem na pewno niejednokrotnie zmagają się krewni osób, dla których jedyną szansą na normalne życie, a często na życie w ogóle jest przeszczep organu. Tym razem chcę, abyśmy przyjrzeli się tej bez wątpienia bardzo złożonej kwestii w odniesieniu do najnowszej książki Alessio Paulo „Nieskończone bicie serca”, o której chcę Wam kilka słów opowiedzieć.

Historia opisana na kartach tej powieści nadaje dosłowny wymiar pięknej obietnicy, którą często, patrząc głęboko w oczy ukochanej osoby, składają sobie zakochani. Moje serce należy do ciebie. Będę z tobą na zawsze. Dla Ylenie słowa te stały się rzeczywistością, ponieważ jej ukochany Aleks, który zginął w wypadku samochodowym, jest jednocześnie dawcą, którego serce jej przeszczepiono. Jak się domyślacie, nie jest łatwo cieszyć się nową szansą dla siebie uzyskaną za tak wysoką cenę. Tak ogromna strata strasznie boli , ale nie można pozwolić, by tak bezcenny dar nie został odpowiednio doceniony i spożytkowany. Nastolatka stara się z pomocą przyjaciół zacząć normalnie żyć. Chce oderwać się od wspomnień, które bolą i przytłaczają. Ma nawet pewne plany z tym związane, ale przestają mieć one jakiekolwiek znaczenie w momencie, kiedy ku jej ogromnemu zaskoczeniu jej drogi splatają się z dziewczyną, która diametralnie  odmieni jej dotychczasową codzienność, a może nawet narazi je obie na ogromne niebezpieczeństwo. Georgia, bo tak właśnie jej na imię zdaje się wiedzieć o Ylenie i Aleksie bardzo dużo, podczas gdy sama Ylenie dopiero podczas pierwszego ich spotkania dowiaduje się, że dla nowo poznanej dziewczyny Aleks również nie jest obojętny. Mało tego, wszystko, co mówi, daje zupełnie inne spojrzenie na śmierć chłopaka i rodzi mnóstwo pytań oraz wątpliwości.
Wierzę, że jesteście ciekawi, co łączy całą trójkę, ale tego musicie dowiedzieć się już sami, czytając książkę.

Nie wiem, czy, wiecie, ale zarejestrowano wiele przypadków, kiedy osoby po przeszczepie informowały, że częścią ich nowego życia stały się wspomnienia przeżyć z życia osoby, którego organ im przeszczepiono. I tutaj dochodzimy do kolejnego wątku wplecionego w fabułę, jakim jest pamięć komórkowa. Nie będę Wam oczywiście opisywała tego zagadnienia zbyt dokładnie, abyście mogli poznać je w książce. Nadmienię tylko, że swego rodzaju zapis komórkowy dawcy gromadzi jego przeżycia, które jeśli są bolesne i trudne mogą bardzo utrudniać życie biorcy. W związku z tym dziewczyny, między którymi rodzi się wyjątkowa więź, decydują się na własną rękę przeprowadzić swego rodzaju śledztwo, które prowadzi je do miejsc pełnych okrucieństwa i bólu. Miejsc, gdzie nie ma żadnych skrupułów i granic moralnych. Tam żeruje się na ludzkiej biedzie i trudnej sytuacji życiowej.

W tym momencie wróćmy do pytania, które postawiłam we wstępie mojej recenzji. Gdzie jest granica, której nie przekroczymy, aby dać szansę na życie i zdrowie naszym najbliższym. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, w jak trudnej sytuacji znajduje się światowa transplantologia. Niestety nadal stosunkowo niewielki procent osób decyduje się na przekazanie swoich organów do przeszczepu. Tymczasem tak wiele osób czeka na tę często jedyną szansę. Co za tym idzie, niestety bywa i tak, że ich zdesperowani bliscy, postawieni pod ścianą decydują się skorzystać z nielegalnej drogi pozyskania organu, co sprzyja rozwojowi podziemnego świata handlu narządami. Jeśli sięgniecie po tę książkę, zajrzycie za kulisy tego brutalnego procederu.

Jak widzicie, w książce odnajdziemy bardzo ważne i godne uwagi oraz refleksji wątki, które mogłyby zaowocować naprawdę wartościową książką, gdyby ich potencjał został wykorzystany. Niestety w moim odczuciu tak się nie stało. Autor poszedł bardziej w kierunku literatury młodzieżowej, tylko nieznacznie nakreślając wyżej wymienione przeze mnie tematy. Swoją uwagę skupił natomiast na grupie młodych ludzi, których połączyła przyjaźń. Mimo młodego wieku wiedzą już czym jest ból straty, ciężar śmierci, choroby. Lęk i strach. Mimo tych trudnych przeżyć chcą żyć dalej. To pragnienie życia jest w każdym z nich mocno namacalne. Dopiero wkraczają na ścieżki życia i ciągle starają się odkrywać siebie w wielu aspektach. Zarówno tych osobowościowych, jak i emocjonalnych, a także seksualnych. Eksperymentują i uczą się nazywać to, co czują i otwarcie o tym mówić. Odkrywają własne potrzeby i szukają własnej drogi także tej uczuciowej. Wszyscy są zupełnie różni, ale łączy ich radość życia.

Do mnie niestety tak historia nie do końca trafiła. Owszem bardzo ciekawiły mnie kwestie przeszczepu, pamięci komórkowej i handlu narządami, dlatego straszne żałuję, że zostały one potraktowane tak pobieżnie. Nie poczułam także praktycznie żadnych emocji, które przecież powinny być silne, kiedy poruszana jest tak ważna tematyka. Na okładce książki czytamy, że dziewczynom grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, jednak według mnie nie jest ono podczas czytania w żaden sposób odczuwalne. Naprawdę wielka szkoda.
Nie twierdzę jednak, że jest to zła książka. Po prostu jest ona adresowana do czytelnika nastoletniego, który z pewnością bardziej dostrzeże i doceni jej wartość.
Sami musicie zdecydować, czy jest to historia dla Was.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Muza, za co bardzo dziękuję.



wtorek, 1 grudnia 2020

Dzikie dziecko z lasu.

K
ażdy z nas ma takiego autora książek, na którego kolejne literackie dzieci wygląda z utęsknieniem, zacierając ręce kiedy tylko pojawi się informacja o premierze jego najnowszej książki i chce ją jak najszybciej przeczytać. Dla mnie jednym z takich właśnie autorów jest Harlan Coben. Dziś chcę opowiedzieć Wam kilka słów o jego najnowszej książce „Chłopiec z lasu”. 

Zapraszam Was do niewielkiej miejscowości gdzie wspólnie z tytułowym chłopcem z lasu, który dziś już nie jest chłopcem, a dorosłym atrakcyjnym mężczyzną o niezwykłej intuicji, my czytelnicy będziemy brać udział w poszukiwaniach zaginionej nastolatki Naomi. To, co musicie wiedzieć to to, że dziewczyna nie ma łatwego życia, o czym świadczy fakt, że była prześladowana w szkole, a jej zaginięciem tak naprawdę nikt się nie interesuje. Główny bohater nie może jednak pozostać obojętnym na to, co stało się z nastolatką. Poproszony o pomoc przez kogoś dla niego ważnego z czasów swojej przeszłości podejmuje się niełatwego zadania. Nikt bardziej od niego nie jest świadomy podobieństw, które  łączą go z zaginioną. 

Aby owe podobieństwa dostrzec, musimy się jednak cofnąć trzydzieści lat wstecz do roku 1986, kiedy to do wiadomości publicznej dotarła informacja, że w lesie znaleziono małego porzuconego chłopca. Niestety nie udało się ustalić tożsamości dziecka, ani okoliczności tego jak zalazł się w lesie, a także jak długo w nim przebywał zdany tylko na siebie. Teraz Wilde jak nazwali go obcy ludzie, wiedzie cywilizowane życie, jednak stara się żyć na uboczu i podobnie, jak Naomi czuje się wyobcowany. Oboje są outsiderami. Nikt nie bierze na poważnie zniknięcia dziewczyny, ponieważ zdarzało jej się już wcześniej uciekać z domu. 

Sytuacja staje się o wiele poważniejsza, kiedy ginie kolejny nastolatek. Kolega z klasy Naomi. Czy te zdarzenia są ze sobą powiązane, musicie już sprawdzić sami? Czas nie jest sprzymierzeńcem Wilde'a. Bez względu na to, co się stało, musi działać szybko. A co więcej, aby odkryć prawdę, zmuszony będzie wrócić do swojej przeszłości, która dla wszystkich po dziś dzień pełna jest białych plam i czarnych dziur. Pytań bez odpowiedzi. Prawda, która była skrywana przez wiele lat, owiana jest wieloma mrocznymi sekretami i brudnymi czynami. Jak się przekonacie, wielu z mieszkańców tego miasteczka ma coś do ukrycia. Stawką zerwania kurtyny milczenia może okazać się ludzkie życie, ponieważ są tacy, którzy mają swoje sposoby na to, aby zamknąć komuś usta. 

Zapewne przyznacie mi rację, że fabuła zachęca do sięgnięcia po ten tytuł. Ja też tak uważam. Natomiast nie jestem do końca usatysfakcjonowana tym, co tym razem przygotował dla nas autor. Sam zamysł książki, jak najbardziej zasługuje na uznanie, ale z jego realizacją jest już znacznie gorzej. Przez bardzo długi czas nie mogłam wgryźć się w tę książkę. Szczerze mówiąc, to dopiero ostatnie sto sześćdziesiąt stron przykuło moją uwagę i wciągnęło mnie. Może to dlatego, że o czym możemy przeczytać już na okładce książki, bieg wydarzeń opisanych na jej kartach prowadzi do władz rządowych, a to nie do końca moje klimaty i mówiąc wprost, ten wątek nie był dla mnie ciekawy. Ponadto niestety nie odnalazłam w książce odpowiedzi na rodzące się podczas jej czytania pytania. Czuję niedosyt. Tym razem nie jest ta odsłona twórczości Harlana Cobena, którą znam i uwielbiam. No i to zakończenie, takie zwyczajne i zupełnie niepasujące do całości. 

Nie znaczy to jednak, że książka jest zła. Ma oczywiście także swoje mocne strony. Mamy tu bowiem, watek porzucenia, braku miłości, krzywdy, przemocy. A także osamotnienia i prześladowania Na uwagę zasługują również różnorodni bohaterowie o złożonych osobowościach, które na pewno nie raz nas zaskoczą. A jeśli mowa o bohaterach to bardzo polubiłam postać starszej Pani adwokat, która pomaga Wilde'mu w poszukiwaniu Naomi. Kobieta mimo sędziwego wieku jest pełna energii i werwy. Nie pozwala sobie w kaszę dmuchać, dzięki czemu budzi respekt i uznanie w szerokich kręgach zawodowych i nie tylko. 

To czy przeczytacie tę książkę, zostawiam każdemu z Was do indywidualnego rozważenia. Jeśli jesteście wielbicielami twórczości autora i tak jak ja często sięgacie po jego książki, to tym razem możecie nie poczuć pełni zadowolenia z tego, co otrzymacie, przystępując do lektury. Poznanie tej historii poleciłaby raczej tym z Was, którzy dopiero będziecie chcieli poznać pióro Cobena. Nawet jeśli książka nie zadowoli Was w pełni to, macie moje słowo, że inne jego książki będą tylko lepsze. Tymczasem, to co mogę powiedzieć o tej pozycji, to, że można ją przeczytać w jeden, bądź dwa wieczory, ale nie miejcie wobec niej zbyt wygórowanych oczekiwań. Wówczas być może odbierzecie ją lepiej, niż ja. 

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Albatros, za co bardzo dziękuję. 










piątek, 3 lipca 2020

Jesteś moją obsesją.

Moi drodzy z pewnością wielu z nas przynajmniej raz w życiu było zakochanymi i wie, jak piękne jest to uczucie. Kiedy mamy obok siebie kogoś, kogo kochamy, czujemy się szczęśliwi i chcemy to szczęście zatrzymać przy sobie już na zawsze, budując z tą osobą wspólną przyszłość. To naturalna i piękna kolej rzeczy. Jednak, jak wszystko w życiu, miłość ma również dwie strony medalu. Musimy bowiem zdawać sobie sprawę z tego, że decydując się na wejście w związek, nie powinniśmy zapominać o tym, że nie każdy kończy się przed ołtarzem z obrączką na ręku i sakramentalnym tak, które wypowiadamy, patrząc w oczy ukochanej osobie. Niestety, nawet szczęśliwe związki często się rozpadają, dlatego tak samo, jak cudownie jest się zakochać, równe trudno pogodzić się z poczuciem odrzucenia po rozstaniu. Jest to trudny i często długotrwały proces, ale na szczęście większość z nas potrafi zamknąć etap zakończonego związku i iść dalej przez życie nie patrząc wstecz. Nie bez powodu użyłam stwierdzenia większość z nas, ponieważ nie wszyscy. I właśnie o sytuacji, kiedy nie możemy zapomnieć o naszym byłym już partnerze i o chwilach, które wspólne z nim przeżyliśmy, chciałabym tym razem z Wami porozmawiać. A pomoże nam w rozważaniu tego bez wątpienia trudnego problemu historia Patricka, głównego bohatera powieści Miłość i inne obsesje” Liane Moriarty, z której recenzją dziś do Was przychodzę.

Patrick jest wdowcem samotnie wychowującym ośmioletniego syna. Choć bardzo kochał żonę, którą zabrała mu ciężka choroba, chce zbudować sobie życie na nowo u boku kobiety, która pokocha jego i jego dziecko. Jest to, jak najbardziej normalne, lecz jak się przekonacie podczas lektury książki, w jego przypadku niełatwe zadanie. Pewnie myślicie sobie teraz, że problem leży w tym, iż mężczyzna ma dziecko i nie każda kobieta chce decydować się na wchodzenie w podobną relację. Otóż nic bardziej mylnego. Przeszkodą na drodze do szczęścia mężczyzny jest Saskia, była dziewczyna Patricka, dla której miłość stała się obsesją. Choć od ich rozstania minęło już kilka lat, kobieta nieustannie, go nęka i prześladuje. Zna każdy jego krok i wie o wszystkim, co dzieje się w życiu byłego chłopaka. Nieustanie go śledzi stając się jego cieniem. Taka sytuacja, czemu nie ma się co dziwić, odstrasza kobiety, które poznaje nasz bohater. Kiedy więc poznaje Ellen, pełen obaw wyznaje jej: „Ktoś mnie nęka” i pokrótce opowiada jej, jak wygląda jego życie z nieodłącznym balastem w postaci nieustępliwej stalkerki.
Sama Ellen nie czuje się jednak przerażona, czy zniechęcona związkiem, gdzie siłą rzeczy stanie się częścią swego rodzaju trójkąta, a co więcej nie ma pewności, czy nie grozi jej niebezpieczeństwo ze strony prześladowczyni swojego mężczyzny, o której przecież nic nie wie. Wręcz przeciwnie, czuje się zaintrygowana jej osobą.

I tak przechodzimy do kolejnego wątku, na który autorka zwróciła uwagę swoich czytelników na kartach książki. Zapewne zastanawiające jest, dlaczego Ellen tak szybko i łatwo godzi się na bycie z Patrickiem, wiedząc, z czym będzie musiała się zmierzyć. Większość kobiet potrzebowałaby czasu, aby przemyśleć to, o czym dosłownie przed chwilą się dowiedziały i zastanowić się, czy są gotowe na to, jak może teraz wyglądać ich życie. Tymczasem ona podejmuje decyzje natychmiast, bez mrugnięcia okiem. Otóż już wyjaśniam, w czym rzecz. Elen z zawodu i pasji jest hipnoterapeutką, a więc zgłębianie tajemnic ludzkiego umysłu za pomocą hipnozy jest jej codziennością. Stąd też wynika zainteresowanie osobą Saski. Nowa partnerka Patricka stara się dowiedzieć, jak najwięcej o jego byłej, lecz on nie jest skory do zwierzeń. I tak rodzi się pytanie, czy po prostu nie chce wracać do przeszłości, czy może coś ukrywa? O tym jednak musicie przekonać się już sami.

Miłość i inne obsesje” to książka ze świetnym pomysłem na fabułę. Autorka bowiem porusza kilka ważnych i ciekawych kwestii, na które warto zwrócić uwagę i które na pewno budzą zainteresowanie wielu osób. Po pierwsze i najważniejsze, mamy możliwość dowiedzieć się, co dzieje się w głowie osoby, która nie potrafi odciąć się od przeszłości i emocjonalnie, oraz mentalnie zakończyć dawno już nieistniejącego związku. Widzimy, jak bardzo duży i niszczący wpływ na człowieka ma obsesja spowodowana odrzuceniem. Niszczy życie nie tylko osoby prześladowanej, ale również prześladującej. Saskia poświęcając cały swój czas na obserwowanie i niejako ciągłe bycie częścią życia Patricka odcina się od przyjaciół, znajomych i życia towarzyskiego, a tym samym traci swoją szansę na to, aby poznać i pokochać kogoś innego. Aby żyć pełnią życia i na nowo poczuć się szczęśliwą.

Kolejny ważny aspekt, na który została zwrócona nasza uwaga to fakt, że przemocą nie nazywamy tylko fizycznej napaści na drugą osobę, ale prześladowanie psychiczne także nią jest. Nie będę oczywiście zdradzała Wam szczegółów, aby nie spoilerować, ale w jednej z opisywanych w książce scen Saskia mówi „Nigdy nie zrobiłam mu krzywdy”, co dowodzi temu, że wiele osób nie jest w pełni świadomych powagi i szkód prześladowania psychicznego.

No i wreszcie dochodzimy do wątku hipnoterapii. Fakt, że hipnoza może pomóc wielu osobom nie tylko uporać się z wieloma problemami natury psychicznej, emocjonalnej i fizycznej, ale także dotrzeć do naszej podświadomości, w której często kryje się wiele blokad niepozwalających nam cieszyć się satysfakcjonującym nas życiem. Poznajemy wiele technik hipnozy.

Zapewne zgodzicie się ze mną, że pomysł na fabułę oraz wplecione w nią wątki pozwalają nam czytelnikom spodziewać się ciekawej i wciągającej lektury, ze złożonymi portretami postaci, jak również dreszczyku emocji, a nawet niepokoju wynikającego z faktu, że nigdy nie wiemy, czego możemy spodziewać się po osobie owładniętej obsesją, która żyje w poczuciu straty i przekonaniu, że ktoś odebrał jej szczęśliwe życie.

Dokładnie tego oczekiwałam, biorąc do ręki książkę. Niestety bardzo szybko okazało się, że moje oczekiwania nie zostaną spełnione, gdyż ku mojemu ogromnemu smutkowi niewątpliwie tkwiący potencjał w całej historii, która została oddana w ręce nas czytelników, został zmarnowany. Podczas czytania nie odczułam żadnych głębszych emocji. Tempo akcji było mocno jednostajne. Nie doczekałam się, żadnych zwrotów akcji, a co więcej przez całe ponad pięćset stron, które liczy sobie ten tytuł, miałam wrażenie, że ciągle czytam o tym samym. Sami bohaterowie okazali się mało wyraziści, co w rezultacie zaowocowało tym, że czułam się mocno znużona. Plusem książki jest na pewno bardzo przyjemny w odbiorze styl pisania autorki i język, którym się posługuje.

Tym razem nie będę Wam polecała ani odradzała sięgnięcie po tę pozycję. Wiem, że są osoby, którym spodobała się ona dużo bardziej niż mnie, co dowodzi temu, że jej odbiór zależy od tego, czego od niej oczekujemy oraz od naszych preferencji czytelniczych. Pamiętajcie, że są to tylko moje subiektywne odczucia i Wasze odczucia po lekturze mogą być zupełnie odmienne. Dlatego najlepiej zrobicie, jeśli poznacie tę historię i wyrobicie sobie o niej własne zdanie.

Recenzja powstała we współpracy z księgarnią Tania książka, za co bardzo dziękuję.

Zachęcam Was również do zapoznania się z całą ofertą literatury obyczajowej przygotowanej dla nas przez księgarnię. 


wtorek, 26 maja 2020

Ta miłość stała się obsesją.


Pragnienie miłości jest jednym z podstawowych uczuć, które odczuwa każdy z nas. Mimo że w życiu codziennym uczucie to nie zawsze jest pełne uniesień i wzniosłych chwil, a wręcz przeciwnie bardzo często potrafi mocno zranić, to jednak nawet jeśli nie mamy szczęścia w miłości przez cały czas, gdzieś w głębi serca wierzymy, że pewnego dnia spotkamy tę właściwą osobę, na którą zawsze czekaliśmy i to ona uczyni nas szczęśliwymi. Niestety, kiedy los już splecie nasze drogi z tą wyjątkową w naszych oczach osobą, zdarza się, iż przez zbytnie zaangażowanie się w związek tracimy czujność, co może prowadzić do nieuchronnej katastrofy.

Przekonali się o tym, bohaterowie książki Ninni Schulman „Tylko Ty”, o której chcę Wam dziś opowiedzieć.

Poznajcie Iris młodą, zdolną pełną pasji graficzkę, która kocha swoją pracę i to właśnie w niej czuje się najbardziej spełniona. W życiu osobistym niestety nie jest już tak kolorowo. Nie wiedzieć czemu ma skłonności do angażowanie się w trudne związki, z których zawsze wychodzi mocno poraniona. Kiedy my czytelnicy zaczynamy poznawać ją bliżej, dowiadujemy się, że nie potrafi do końca zamknąć etapu swojego ostatniego związku, który skończył się już jakiś czas temu. Co prawda ma dwie przyjaciółki, ale one mają swoje życie i swoje sprawy, a co się z tym wiąże, nie zawsze mogą być blisko wtedy, kiedy ona tego potrzebuje. Nasza bohaterka marzy o tym, by spotkać kogoś, kto pokocha ją bez względu na wszystko. Nie traci nadziei na to, że kiedyś, tak właśnie się stanie i jak się możecie domyślać, pewnego dnia los udowadnia jej, że nie pozostaje obojętny na jej pragnienia. Bo oto poznaje Paula. Ujmującego mężczyznę, który bardzo szybko zdobywa serce Iris okazywaną jej dobrocią i chęcią, niesienia pomocy, której dotychczas nigdy nie doświadczyła w tak dużej mierze, jak właśnie teraz z jego strony.

Z biegiem lektury dowiadujemy się, że mężczyzna ma za sobą wiele mrocznych lat, nie tylko jako dorosły człowiek, ale już jako dziecko. On sam i jego rodzina bardzo wiele przeszli, ale teraz czuje, że dzięki poznaniu Iris ponownie otworzył dla niej swoje serce. Para zdaje się nie widzieć poza sobą świata. Jest pięknie do momentu, w którym nie przekroczymy granicy i nie zechcemy zatrzymać kochanej osoby tylko dla siebie. Wszak od miłości od obsesji dzieli nas tylko cienka linia. Nagle piękna bajka o miłości zamienia się w koszmar, w którym musisz zrobić wszystko, aby wyrwać się z więzów zależności. W przeciwnym razie ceną miłosnego zaślepienia może okazać się twoje życie.

Nie zdradzę Wam oczywiście, kto z tej dwójki okazuje się nie być taką osobą,  jaką do tej pory była postrzegana przez partnera i jakie sekrety skrywa mroczna osobowość tego bohatera. Jednak już teraz mogę Wam zdradzić, że rozwiązanie zagadki nie będzie łatwe, ponieważ przeszłość obojga może wskazywać na  każdego z nich. 

Ona ma ojca, który choruje na schizofrenie i jest pełna obaw, że ta dziedziczna przecież choroba, kiedyś dotknie również i ją. Czyżby najgorsze obawy miały się ziścić właśnie teraz?

On z kolei już w dzieciństwie doświadczył wiele cierpienia i bolesnych strat. Mało tego, był zmuszony uczyć się żyć na nowo po tym, jak amputowano mu nogę. Musicie przyznać, że tak trudne przeżycia mogą pozostawić po sobie trwały ślad w psychice człowieka.

Jak widzicie tak obciążająca przeszłość w połączeniu z lękiem przed samotnością oraz utratą tego, co po wielu trudnych latach wreszcie sprawiło, że poczuliśmy się szczęśliwi, może stać się bardzo niebezpieczne w relacji kobieta – mężczyzna.
Jestem bardzo ciekawa, czy uda Wam się trafnie wytypować, kto dał się wciągnąć w tę chorą miłość.

Musicie wiedzieć, że ja bardzo lubię thrillery psychologiczne i kiedy tylko zobaczyłam ten tytuł w zapowiedziach wydawniczych, wiedziałam, że muszę po niego sięgnąć. Temat poruszany w książce jest bardzo życiowy, gdyż niestety wiele osób żyje w pozornie idealnych związkach  w złotej klatce, gdzie druga strona pod pozorem troski i opieki chce nas zawłaszczyć dla siebie. Wmawiając nam, że robi to dla naszego dobra stopniowo i bardzo powoli ogranicza nasze kontakty z rodziną i przyjaciółmi. Stara się zrobić wszystko, aby zbudować wokół związku wewnętrzny świat, do którego, jak najmniej osób z zewnątrz będzie miało dostęp.

Mając na uwadze potencjał, jaki bez wątpienia kryje się w pomyśle na fabułę, miałam nadzieję na charakterystyczną dla tego gatunku trzymającą w napięciu lekturę, od której nie będę mogła się oderwać. Niestety na nadziei jednak się skończyło, bo bardzo przykro mi to przyznać, ale potencjał został zupełnie zmarnowany. Nie odnalazłam w tej książce niczego, co powinniśmy znaleźć w tego typu pozycjach. Zero napięcia, a wręcz nuda. Kiedy pojawiały się choćby niewielkie przesłanki tego, że za chwilę może zacząć dziać się coś, co przykuje moją uwagę, bardzo szybko się one rozmywały. Co do bohaterów byli oni wręcz nijacy. Ich portrety psychologiczne są w żaden sposób niedopracowane. 

Jeśli miałabym wskazać plusy tej książki, to byłaby to możliwość przemyśleń i refleksji dotyczących ostrożności odnośnie do tego, z kim wchodzimy w związek i jak bardzo uczucia potrafią nas zaślepić, oraz prosty i przystępny język, którym posługuje się autorka.

„Tylko ty” to książka, z którą możecie spędzić kilka godzin, jeśli szukacie czegoś niewymagającego, co szybko się czyta. Jeśli nie będziecie oczekiwać od tej historii zbyt wiele może być nawet fajna, ale tak samo, jak szybko ją przeczytacie, tak samo szybko o niej zapomnicie.

Recenzja powstała we współpracy z portalem Duże Ka, za co bardzo dziękuję.


środa, 26 czerwca 2019

Najlepsza przyjaciółka, czy największy wróg?

Kochani dziś porozmawiamy o kobiecej przyjaźni. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale osobiście uważam, że my kobiety, jesteśmy bardzo otwarte na nawiązywanie kontaktów i zacieśnianie relacji z innymi kobietami. Wystarczy chwila, a już znajdujemy wspólną płaszczyznę porozumienia, coś, co nas łączy i tak oto rodzą się przyjaźnie, często na całe życie.
Jednak dziś przychodzę do Was z przestrogą, abyście uważały, kogo wpuszczacie do swojego życia i jak bardzo zażyłą relację budujecie, ponieważ to, co na początku jawi się jako godna pozazdroszczenia więź, z biegiem czasu może przerodzić się w toksyczną przyjaźń, która może skończyć się tragedią.
Do tego, aby Was ostrzec, skłoniła mnie książka Natalie Daniels „Zbyt blisko”, z której recenzją do Was dziś przychodzę.

Na kartach książki zostaje nam przedstawiona przyjaźń Connie i Ness, dwóch kobiet, które poznały się na placu zabaw. Podczas gdy ich dzieci bawiły się beztrosko, one jak to w takich przypadkach najczęściej bywa, zaczęły ze sobą rozmawiać. W trakcie rozmowy Connie dowiaduje się, że nowo poznana kobieta jest jej sąsiadką, która wraz z rodziną przeprowadziła się niedawno do ich miasteczka. Wkrótce nasze bohaterki zaczynają spotykać się, coraz częściej, a za sprawą rozpadu małżeństwa Ness, w którego trakcie to właśnie Connie służy jej wsparciem i pocieszeniem, stają się sobie jeszcze bardziej bliskie. Wraz z upływem czasu Connie zaczyna uświadamiać sobie, że przyjaciółka stara się zawładnąć jej życiem, a ona sama pozwoliła zbliżyć się jej do siebie „Zbyt blisko”. Przyjaźń przeradza się w obsesję. Connie nie może znieść, że Ness pozbawiła jej przestrzeni osobistej i chce zawłaszczyć ją dla siebie, nie pozostawiając czasu dla jej rodziny.
Zapewne już teraz możecie się domyślić, że to, co dzieje się między kobietami, nie wróży nic dobrego.

W tym miejscu chcę zwrócić Waszą uwagę na bardzo wymowne okładkę książki, która w połączeniu z niezwykle ciekawym opisem mocno mnie zachęciła do sięgnięcia po tę pozycję. Widzimy dwa kubki kawy na tacy stojącej na drewnianej ławce podobnej  do tych, jakie możemy spotkać w parku. Na jednym z kubków oraz ławce widnieją ślady krwi. W moim odczuciu kubki kawy symbolizują dwie bohaterki opowieści, ławka natomiast to symbol miejsca ich spotkania, ale dlaczego na jednym z kubków i ławce widnieje krew? Przecież krew to krzywda, zbrodnia, cierpienie. W takim razie co takiego się stało?

Na to i wiele innych pytań wspólnie ze swoją psychiatrą sądową stara się znaleźć, odpowiedz Connie, która przebywa obecnie w szpitalu psychiatrycznym. Niestety nie wie, dlaczego znalazła się w takim miejscu. Jedyne co zostało jej powiedziane to, że dopuściła się strasznej zbrodni. Sama niestety nic nie pamięta. Cierpi na amnezję dysocjacyjną, a może tylko udaje? Sprawdźcie to sami.

Po to, by wspólnie z Connie, dotrzeć do prawdy jest właśnie psychiatra sądowa Emma Robinson. Poza tradycyjnymi sesjami terapeutycznymi Emma prosi swoją podopieczną, aby ta opisywała jej swoje życie, zanim znalazła się w sytuacji, w której znajduje się obecnie. To właśnie z  plików wysyłanych na maila do Emmy dowiadujemy się szczegółów o tym, jak wyglądała przyjaźń Connie i Ness, ale również poznajemy kulisy jej życia małżeńskiego, które nie jest pozbawione cieni.

Po tak przedstawionej fabule książka wydaje się ciekawa i intrygująca, ale mnie niestety nie zachwyciła. Owszem zamysł na fabułę jest bardzo trafiony, ale w moim odczuciu jego potencjał nie został odpowiednio wykorzystany. Tak jak w kuchni liczy się sposób podania dania, który ma podsycić apetyt, tak samo w przypadku książek uważam, że dobry pomysł to nie wszystko, trzeba jeszcze przedstawić go tak, by czytelnik nie mógł oderwać się od książki, a nawet myślał o niej długo po jej przeczytaniu. Niestety ja czytając „Zbyt blisko”, niczego takiego nie doświadczyłam. Na okładce książki czytamy:

„Ta pełna napięcia i zwrotów akcji opowieść zachwyci czytelniczki...”.

Według mnie było zupełnie odwrotnie. Zabrakło napięcia i dynamiki akcji, co sprawiło, że dla mnie momentami czytanie stawało się męczące i nużące. Ponadto samo zakończenie również nie satysfakcjonuje. Autorka pozostawiła czytelników z wieloma niedopowiedzeniami, wzbudzając poczucie niedosytu.

Było jednak też coś, na co moim zdaniem warto zwrócić uwagę, a mianowicie specyficzna relacja i więź porozumienia, jaka wytworzyła się między Connie i Emmą. Relacja, która mocno wykracza poza układ pacjent – lekarz. Kobiety mimo tego, że znajdują się w zupełnie innym miejscu w swoim życiu łączy coś, co zbliża je do siebie? Ale czy to na pewno dobrze, o tym musicie przekonać się sami.

Reasumując „Zbyt blisko” to thriller psychologiczny dla osób, które dopiero zaczynają poznawać ten gatunek i nie mają wobec niego dużych oczekiwań. Lekki styl autorki i przystępny język sprawiają, że książkę czyta się dość szybko. Myślę, że spokojnie przeczytacie ją w jeden wieczór, natomiast, nie ukrywam, że wielbiciele gatunku i bardziej wymagający czytelnicy mogą poczuć się zawiedzeni.

Niemniej jednak nie ulega wątpliwości fakt, że po poznaniu tej historii będziecie ostrożniejsi w nawiązywaniu zbyt bliskich przyjaźni.

Ostateczną decyzję o lekturze jednak, jak zawsze pozostawiam Wam samym.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Prószyński i s-ka, za co bardzo dziękuję


czwartek, 13 września 2018

Uważaj, o czym marzysz, bo jeszcze się spełni.

Moi drodzy, gdyby właśnie teraz ktoś poprosił Was, abyście wymienili najważniejsze waszym zdaniem wartości, jakimi powinien cechować się szczęśliwy związek, założę się, że bez wahania wymienilibyście szczerość, zaufanie, oddanie, wierność i jeszcze kilka bezsprzecznie ważnych przymiotów. Jestem pewna jednak, że niewiele osób wspomniałoby o dopasowaniu partnerów pod względem temperamentu i upodobań seksualnych. Na ten temat bowiem ciągle nie mówi się otwarcie, a jest to aspekt nie mniej ważny od tych, które wymieniłam przed chwilą. Często niestety zdarza się, że z przyczyn różnych od naszych potrzeb naszej drugiej połówki, mimo że darzymy ją uczuciem, i jest dla nas ważna, nie czujemy się do końca spełnieni i usatysfakcjonowani z pożycia seksualnego. Taki właśnie związek tworzą główna bohaterka książki Pepper Winters „Łzy Tess” - dwudziestoletnia Tess Snow i jej chłopak Brax.

Brax to czuły i kochający mężczyzna przy, którym Tess czuje się kochana i bezpieczna. Mężczyzna pragnie z oddaniem i delikatnością dawać szczęście swojej kobiecie, także w sypialni. Młoda kobieta docenia czułość mężczyzny, lecz potrzebuje czegoś więcej. Pragnie dominacji i zniewolenia. Ma nadzieję, że wyjazd na wakacje do Meksyku, który jest prezentem niespodzianką od Brax'a z okazji drugiej rocznicy ich związku, będzie okazją, by mogła pokazać chłopakowi swoją dotychczas skrzętnie skrywana ciemną stronę osobowość. Jak się wkrótce okazuje, trzeba uważać, o czym się marzy, ponieważ może być to marzenie wypowiedziane w złą godzinę. Niestety wymarzone wakacje stają się początkiem koszmaru dziewczyny. Nasza bohaterka pada ofiarą handlu kobietami. Zostaje sprzedana i oddana we władanie tajemniczego Pana Q. Teraz to on jest jej Panem i władcą. Od niego zależy jej teraźniejszość i przyszłość. Celem mężczyzny jest złamać swoją zdobycz i uczynić ją swoją seksualną niewolnicą, Czy w piekle, jakim znalazła się bohaterka, starczy jej siły, by walczyć o siebie i swoją wolność, czy też jej Pan osiągnie swój cel? Sprawdźcie sami.

Skupmy się przez chwilę na postaci samej głównej bohaterki. Tess tak naprawdę nigdy nie zaznała ciepła i miłości w domu rodzinnym. Dla swoich rodziców była niemalże niewidzialna. Nie dostrzegali jej i jej uczuć. Dopiero przy Brax'ie, poczuła się kochana. Obydwoje nie mieli łatwego życia, więc pod tym względem doskonale się rozumieli. Tess bojąc się odrzucenia i samotności, bardzo często tłumiła w sobie swoje potrzeby i poczucie niespełnienia, a tym samym osamotnienia. Zawsze starała się zadowolić innych i dopasować się do ich oczekiwań. W momencie, kiedy trafia do niewoli, autorka doskonale nakreśla obraz metamorfozy jej osobowości. Oczywiście więcej Wam nie zdradzę, abyście mogli sami sprawdzić, co dzieje się z niewolnicą Pana Q.
Na pewno chcielibyście wiedzieć, dlaczego mężczyzna pragnie zniewolić i zniszczyć kobietę. Na to pytanie również uzyskacie, odpowiedz podczas lektury książki.

I teraz przychodzi dla mnie zawsze najtrudniejszy moment, jeśli chodzi o wyrażanie opinii na temat książek z tego gatunku. Zaznaczyć należy, że temat dominacji, BDSM, to w naszym społeczeństwie ciągle temat drażliwy i kontrowersyjny dlatego trzeba jasno powiedzieć, że nie jest to książka dla każdego, w związku z tym, tym razem decyzję o tym, czy warto po nią sięgnąć, pozostawiam do przemyślenia każdemu z Was z osobna.
Moje subiektywne odczucia po lekturze są mieszane. To, co według mnie zasługuje na uwagę i uznanie to bardzo istotny i niestety nadal aktualny proceder handlu kobietami i zmuszanie ich do prostytucji. Natomiast jeśli mam określić moje wrażenia pod względem gatunku, do którego została przypisana, to moim zdaniem nie odzwierciedla ona w pełni znamion erotic dark. Nie sugerujcie się jednak do końca moim zdaniem, ponieważ z uwagi na to, że nie czytam zbyt często książek tego gatunku, nie mam zbyt dużych możliwości porównawczych do innych tytułów z tej kategorii.
„Łzy Tess” to pierwsza część cyklu „Potwory z ciemności”. Ja jednak raczej po kolejne części już nie sięgnę.

Recenzja powstała we współpracy z księgarnią internetową Tania Książka, za co bardzo dziękuję.

Zachęcam Was do zapoznania się z innymi tytułami książek znajdującymi się na liście bestsellerów księgarni Tania Książka.


piątek, 2 lutego 2018

Nieunikniona konfrontacja.

Moi drodzy, czy pamiętacie moment, kiedy wkraczając w samodzielne dorosłe życie, postanowiliście opuścić rodzinny dom? Zapewne dla wielu z Was, był to moment bardzo trudny. Wszak dom, to miejsce, do którego bez względu na to, gdzie i w jakiej sytuacji życiowej się znajdujemy, zawsze chcemy wracać. To miejsce, które kojarzymy z ciepłem i miłością. To bezpieczna przystań, w której możemy się zatrzymać i odpocząć, kiedy naszym życiem targają wichry lęku i niepewności przed tym, co zaplanował dla nas los. Przyznajcie sami, że to wszystko bardzo pięknie brzmi, chciałoby się powiedzieć, że wręcz bajkowo. Jednak, życie to nie bajka, a rodzina i dom, to niestety nie zawsze miejsce i ludzie, którzy dadzą nam wsparcie i otoczą opieką. Czasem bowiem bywa tak, że dla własnego dobra wolimy odciąć się od korzeni rodzinnych i zacząć wszystko od początku. Zastanówmy się jednak, czy jest to możliwe?

Aby choć w niewielkim stopniu pomóc Wam w odpowiedzi na to pytanie pozwolę sobie opowiedzieć Wam o dwójce młodych ludzi, którzy również próbują, znaleźć odpowiedz, na tak wprost postawione pytanie.

Sidney i Peter to bohaterowie cyklu Zranieni autorstwa H. M. Ward, których mieliśmy możliwość poznać w pierwszej części cyklu. (jeśli jeszcze nie czytaliście mojej recenzji pierwszego tomu, link znajdziecie tu). Dziś dzięki wydawnictwu Editio ,za co bardzo dziękuję, mam możliwość podzielenia się z Wami moimi wrażeniami i spostrzeżeniami po lekturze drugiego tomu wcześniej wspomnianego przeze mnie cyklu „Zranieni 2”

Część ta jest kontynuacja losów obojga bohaterów. Oboje mocno doświadczeni i pokiereszowani przez życie szukają w uczuciu, które się między nimi zrodziło ukojenia i zapomnienia. Jednakże to, co ich spotkało w przeszłości, jest niczym demon, który trawi ich od wewnątrz, nie pozwalając na chwilę wytchnienia. Oboje czują, że znajdują się nad życiową przepaścią, od której nie ma już odwrotu. Doskonale zdają sobie sprawę, że krzywdy, jakich doświadczyli w przeszłości, nie pozwolą im patrzeć we wspólną przyszłość. Często mówi się, że tylko stając twarzą w twarz z tym, co zatruwa nam życie, jesteśmy w stanie to przezwyciężyć. Czy w istocie tak jest ? Sidney i Peter będą zmuszeni sprawdzić to na własnej skórze.
Przeszłość upomina się o Sidney. Wiadomość o ciężkim stanie zdrowia matki, zmusza ją do powrotu do domu rodzinnego, a więc tym samym do konfrontacji z tym, przed czym ucieka. Siłą rzeczy Peter również zostaje zaangażowany we wszystko, co dotyczy jego kobiety. Jak się przekonacie, powroty do domu wcale nie są łatwe. Przy okazji problemów naszej bohaterki na światło dzienne wychodzą tajemnice i przemilczane fakty z życia samego Petera. To, czego o swoim profesorze dowiaduje się Sidney, mocno nią wstrząsa. Dziewczyna czuje się zraniona i oszukana. A przecież zaufała po raz pierwszy od bardzo dawna.
Ujawnienie nowych faktów z życia mężczyzny otwiera puszkę pandory, w której do tej pory szczelnie zamknięte na dnie jego serca tkwiły wszystkie cierpienia, jakich doświadczył. Czy tej parze uda się odnaleźć drogę do przebaczenia i miłości? Czy odnajdą światło w ciemności, która spowija ich duszę, tego musicie już dowiedzieć się, sięgając po „Zranionych 2”

Moją wadą, a może zaletą jest to, że nie umiem krytykować książek, nawet jeśli wiem, że książka nie była najwyższych lotów. Zawsze wolę podkreślać jej plusy niż wytykać minusy. Tak też zrobię i tym razem. Muszę powiedzieć wprost, że jeśli oczekujecie od tej książki ambitnej literatury, która na długo pozostanie w waszej pamięci i wywrze trwały wpływ na wasze życie, to tytuł ten w żaden sposób nie spełni waszych oczekiwań. Jednak myślę, że sięgając po książkę z gatunku New Adult mamy tego świadomość.

Zranieni 2” to pozycja, którą czyta się lekko i szybko. To przykład literatury niezobowiązującej, po którą sięgamy dla odprężenia po ciężkim dniu w pracy lub jako odskocznię od trudnych, wymagających skupienia książek. Od tej książki nie oczekujcie wiele, po prostu ją czytajcie i pozwólcie myślom w waszej głowie swobodnie płynąć.
Jeśli o mnie chodzi, wiem, że tak szybko, jak tę książkę przeczytałam, tak samo szybko o niej zapomnę. W porównaniu do pierwszego tomu ten był odrobinę lepszy. Były momenty, w których autorce udawało się na dłuższą chwilę wzbudzić moje zainteresowanie, ale owych chwil podczas lektury całej książki było niewiele.

Decyzję, czy przeczytać tę książkę pozostawiam każdemu do indywidualnego przemyślenia. Jak wiadomo, każdy z nas jest inny i lubi co innego i to jest w ludziach najciekawsze:) Ja wiem, że po raz kolejny do tej serii nie wrócę.