Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Danuta Awolusi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Danuta Awolusi. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 lutego 2024

" Powrót matki" Danuta Awolusi / Recenzja przedpremierowa


Warto pomagać i to nie ulega żadnej wątpliwości. Jednak dziś porozmawiamy sobie o tym, jak łatwo jest zatracić się w chęci pomocy i bardzo szybko wcielić się w rolę opiekuna dla wszystkich, zapominając przy tym o tym, co najważniejsze. A mianowicie by zatroszczyć się o siebie. Nad tą, a także wieloma innymi bardzo ważnymi życiowymi kwestiami pochylimy się w odniesieniu do najnowszej książki Danuty Awolusi „Powrót matki”, którą wczoraj skończyłam czytać, a teraz z przyjemnością o niej opowiem.

Bohaterką powieści jest Mela. Żona i matka dwójki dorastających dzieci. Kobieta pracuje jako menadżerka w restauracji sushi. Współpracownicy są dla niej niczym rodzina, której tak naprawdę nigdy przedtem nie miała. Choć mieszkała z matką, to nie dane jej było poczuć się dzieckiem. Musiała bardzo szybko dorosnąć. Los, a ściślej rzecz ujmując, postępowanie matki wymusiło na niej zamianę ról w ich relacji. To Mela dbała o dom i na swój dziecięcy sposób cieszyła się, że może zaopiekować się mamą i sprawić jej przyjemność. Jeszcze wtedy nie do końca rozumiejąc, że nie tak powinna wyglądać jej codzienność. To, co najgorsze nastąpiło jednak na kilka dni przed osiemnastymi urodzinami dziewczyny. Matka została aresztowana i skazana wieloletnim wyrokiem. Zostawiła córkę samą i złamała jej życie.

W momencie, kiedy my czytelnicy przystępujemy do lektury, od tamtejszych wydarzeń minęło już dwadzieścia lat i właśnie nastał kres odbywania kary pozbawienia wolności dla Wandy. Mela odbiera matkę z więzienia i przywozi do swojego domu. Zdaje sobie sprawę, że powrót matki nie będzie łatwy, ale nie wie jeszcze, że tegoroczne wakacje, które właśnie się rozpoczynają, będą trudnym czasem nie tylko dla niej, ale także dla jej rodziny, gdyż życie postawi ich przed bardzo ciężką próbą w konfrontacji z traumami i tajemnicami przeszłości oraz niewypowiedzianym żalem. Próbą, z której ta rodzina może już nigdy nie wyjść cało.

Rodzina od zawsze była dla Meli najważniejsza. Mąż, córka i syn bardzo jej potrzebują. Każde z nich ma swoje problemy, z którymi próbują sobie na swój sposób poradzić. Pojawienie się Wandy burzy jednak ich z trudem osiągniętą stabilizację i odciska piętno na każdym z nich. Mela stara się zrobić, co w jej mocy, aby poukładać wszystko tak, by nowa sytuacja nie stała się ciężarem dla jej bliskich. Nie jest prosto. Bardzo szybko dostrzegamy, że ludzie ci oddalają się od siebie. Wanda i Mela stają przed bardzo trudnym zadaniem podjęcia starań o odbudowę wzajemnych relacji, ale czy to jeszcze jest możliwe? O tym musicie przekonać się już sami, zagłębiając w tę historię, do czego serdecznie każdego, kto czyta tę recenzję, gorąco zachęcam.

Powrót matki” to bardzo życiowa i mocno autentyczna opowieść o kobietach, które miały w swoim życiu ciągle pod górkę i nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że tak jest do dziś. Poznając Wandę, początkowo możemy ocenić ją bardzo surowo, ale dzięki temu, że fabuła książki została podzielona na dwie płaszczyzny czasowe, mamy możliwość spojrzenia na jej przeszłość i teraźniejszość jej oczami, a wtedy już ocena tej postaci nie będzie tak mocno jednoznaczna. W życiu bowiem nic nie jest tylko czarne albo tylko białe. Dziś kobieta będzie musiała odnaleźć się w zupełnie innym świecie, niż ten, który opuściła, trafiając za więzienne mury. Jak się przekonacie, powrót na łono społeczeństwa nie będzie łatwy, tym bardziej że dawne życie po raz kolejny daje o sobie znać.

Muszę przyznać, że nie jestem w stanie usprawiedliwić postępowania Wandy, ale musicie wiedzieć, że jej również życie nigdy nie rozpieszczało. Mając to na uwadze, przez cały czas mocno trzymałam kciuki za to, aby kobiety zdobyły się na szczerość i otwartość wobec siebie. Bo dopiero gdy wybrzmi skrywana przez lata prawda, jest szansa na wybaczenie, nie tylko innym, ale przede wszystkim samemu sobie. A tym samym nadzieja na normalne życie. Przeczytajcie koniecznie dającą mocno do myślenia książkę i przekonajcie się, czy tym kobietom to się uda.

Jeśli macie ochotę na mądrą powieść obyczajową, która sprawi, że po odłożeniu jej na półkę jeszcze długo nie przestaniecie o niej myśleć, gdyż wszystko, o czym w niej przeczytaliście, zaczniecie przenosić na płaszczyznę własnego życia, stawiając się na miejscu jej bohaterek, to ta pozycja będzie doskonałym wyborem. Nie doświadczycie tu wartkiej akcji i spektakularnych zwrotów wydarzeń, ale czeka na was, coś o wiele ważniejszego. Poczujecie siłę miłości dziecka do matki, która, choć zostanie naznaczona wieloma przeciwnościami, nigdy nie wygasa. Przeczytacie także o błędach przeszłości i ich wpływie na dalsze życie, młodzieńczym uczuciu, za które często przychodzi nam zapłacić wysoką cenę. Pisarka uświadamia nam również, jak zgubna dla młodego człowieka może okazać się wizja pozornie łatwego zysku oraz słuszność powiedzenia, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Przypomnicie sobie  trudy dorastania nastolatków i ich  dążenie do życia w zgodzie z samym sobą.


Mam nadzieję, że wiecie już, że warto spędzić swój wolny czas z tym tytułem i że zrobicie to niezwłocznie. Uwierzcie mi, naprawdę warto. Danuta Awolusi po raz kolejny nie zawodzi. Całość czyta się bardzo płynnie i szybko, co sprawia, że niepostrzeżenie dla samych siebie docieramy do ostatniego zdania zapisanego w książce z poczuciem gwarantowanej satysfakcji czytelniczej.

PREMIERA 6 MARCA 2024

E-book już dostępny na Legimi.

[Zakup własny].

sobota, 14 sierpnia 2021

"Zgodnie z prawdą" Danuta Awolusi.

N
ie mam dzieci, ale wielokrotnie wyobrażałam sobie, co czuje kobieta, która dowiaduje się, że zostanie mamą. Wieść o ciąży na pewno dla większości kobiet wiąże się z radością, ale także poczuciem strachu i niepewności odnośnie do tego, jak teraz będzie wyglądało ich życie i co przyniesie przyszłość. Jest to całkiem naturalne, a obawy te znikają wraz z biegiem czasu. Dziś jednak porozmawiamy sobie o sytuacji, kiedy jedna chwila sprawia, że konstrukcja, na której została zbudowana rodzina, w której już za kilka miesięcy ma pojawić się dziecko, mocno się chwieje. Wszyscy wiemy, że najlepszym spoiwem dla fundamentu rodziny jest miłość. Jednak czasem miłość to za mało, by móc czuć się spełnionym i szczęśliwym. Niezbędnym dopełnieniem dla uczucia jest szczerość i otwartość. Dziś za sprawą książki Danuty Awolusi Zgodnie z prawdą”, z której recenzją do Was przychodzę, będziecie mogli przekonać się, że kiedy tych dwóch czynników zabraknie, ta piękna wiadomość może stać się powodem do zmartwień. Poznajcie zatem Patrycję, główną bohaterkę powieści. Już na początku historii, którą skrywają karty książki, dowiadujemy się, że kobieta ma za sobą nieudane małżeństwo, a swojego byłego męża nazywa Pomyłką Małżeńską. Los jednak dał jej szansę na to, aby zaznała pełni szczęścia, stawiając na jej drodze wyjątkowego mężczyznę. Wiodą szczęśliwe życie, aż do momentu, kiedy dowiadują się, że niebawem będzie ich troje. Zapewne teraz zastanawiacie się, dlaczego pojawienie się dziecka niejako zaburzyło ich szczęście. Otóż tu wcale nie chodzi o dziecko, bo ono będzie kochane. Problem stanowią jednakże okoliczności pojawienia się go na świecie. Klara, bo to o niej mowa jest bowiem owocem zdrady. Patrycja nie ma najmniejszych wątpliwości, że jej córka nie jest dzieckiem Miłosza, ale decyduje, że on nigdy się tego nie dowie. Nie myślcie, jednak, że Patrycja zasługuje na potępienie. Przywdziewa maskę, za którą trwa walka z wieloma sprzecznymi emocjami. Nie wie jednak, że Miłosz również nigdy nie zdobył się na odwagę bycia z nią do końca szczerym.

Oczywiście nie będę Wam zdradzała zbyt wiele szczegółów, abyście sami mogli odkryć wszystkie tajemnice tej dwójki, ale opowiem Wam o moich odczuciach i przemyśleniach, które już teraz mogę Wam zdradzić, bardzo mocno ewaluowały wraz z rozwojem fabuły. Przyznaję, że początkowo oboje bohaterów oceniłam bardzo surowo, nie mogąc zrozumieć, jak można żyć w jednym domu z osobą, którą się kocha i oplatać ją siecią kłamstw. W tamtym momencie powiedziałam sobie, że to najgorsze, co można zrobić i że ja nigdy nie postąpiłabym w ten sposób. Jednak bardzo szybko przestałam być tak bezwzględna w ocenie Patrycji i Miłosza. Dotarło do mnie coś, co wydaje się bardzo oczywiste i co skłania nas do spojrzenia na wiele kwestii wynikających z poruszonego w książce tematu z zupełnie innej perspektywy. Otóż jeśli ktoś jest nam bardzo bliski, jeśli na czymś nam bardzo zależy, jesteśmy w stanie zrobić naprawdę wiele by to chronić. Jak się okazuje najbardziej przed konsekwencjami własnych błędów.

Patrycja wie, że czasu nie cofnie, a jeśli prawda wyjdzie na jaw, zniszczy nie tylko związek jej i Miłosza, ale może też odebrać dziecku jedynego ojca, którego zna i kocha. Ojcu dziecko, z którym łączy go niezwykła więź, a mało tego zniszczy rodzinę biologicznego rodzica Klary. Odnośnie do tajemnicy Miłosza natomiast, mężczyzna ma świadomość tego, że nie powiedział prawdy o czymś, co gdyby zostało wyjawione jeszcze przed zawarciem małżeństwa z Patrycją, mogłoby całkowicie odmienić ich relacje.

Dochodzimy także do drugiej strony medalu tej bez wątpienia skomplikowanej sytuacji, w jakiej znaleźli się nasi bohaterowie. Mianowicie tego, jak wielką udręką jest życie w kłamstwie i lęku o prawdę, która przecież w każdym momencie może wyjść na jaw. Patrycja i Miłosz są wspaniałymi ludźmi. W pewnym momencie życia nie znaleźli w sobie odwagi, by wyznać prawdę i spróbować wszystko poukładać. Teraz przygniatani poczuciem winy oddalają się od siebie. Targające nimi emocje niszczą ich od środka, choć na zewnątrz muszą przybierać dobrą minę do złej gry. Sprawdźcie koniecznie, czy znajdą w sobie siłę, by wreszcie uwolnić się z kajdan pozorów i zdobędą się na to, aby przekonać się, czy prawda rzeczywiście jest wyzwoleniem.

Jeśli jednak myślicie, że skutki zdrady i nieszczerości to jedyne, na co autorka zwraca uwagę swoich czytelników, to tak nie jest. „Zgodnie z prawdą” to także piękny obraz relacji dziecka z ojcem malowany słowem. Miłość Miłosza do Klary i więź, która się między nimi wytworzyła, jest piękna. Pani Danuta poprzez kreację tego wątku fabuły pokazuje nam także, że nie tylko matka potrafi zapewnić dziecku doskonałą opiekę i wspaniałe poradzić sobie ze wszystkimi obowiązkami z tym związanymi. Patrycja spełnia się zawodowo, realizuje swoje marzenia, a Miłosz chce zostać z córką w domu. I to powinno być jak najbardziej naturalne.

Jak czytamy w słowie od autorki książka, którą oddała w nasze ręce, jest inspirowana historią pisaną przez życie jednej z czytelniczek jej książek i tę autentyczność czujemy od pierwszej do ostatniej jej strony. Jestem pewna, że wiele kobiet czytając ją, odnajdzie w niej jakąś część siebie. Realizm perypetii jej bohaterów sprawia, że zagłębiając się w lekturę, jesteśmy w nią mocno zaangażowani i nie możemy przerwać czytania. Trzymamy za nich mocno kciuki i pragniemy, by odzyskali spokój, którego tak bardzo potrzebują. Jednocześnie przez cały czas zastanawiamy się nad tym, jakie decyzje podjęlibyśmy i jakich wyborów dokonalibyśmy, będąc w podobnej sytuacji życiowej. Jest to także bardzo cenna lekcja dla wszystkich nas, która uświadamia nam, że często potrzeba bardzo dużo czasu, aby dojrzeć do momentu, aby dokonywać ich tak, by były zgodne z nami samymi.  Byśmy mogli być sobą.

Oczywiście gorąco zachęcam Was do spędzenia czasu z tą książką. Będzie to czas bardzo wartościowy, dzięki któremu poznacie poruszającą i mądrą opowieść, która trafi wprost do Waszych serc i zostanie tam na bardzo długo. Nie pozwoli o sobie zapomnieć i nikogo nie pozostawi obojętnym na to, co w niej przeczytacie.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Prószyński i s-ka, za co bardzo dziękuję.




niedziela, 25 kwietnia 2021

Czy na pewno chcesz poznać całą prawdę?

J
esteśmy tylko ludźmi i nie da się zaprzeczyć, że interesujemy się życiem innych i na podstawie tego, co widzimy, wyrabiamy sobie własne zdanie o tym, jacy  są i jak żyją. Jednym zazdrościmy tego, co mają i jak wygląda ich codzienność, od innych natomiast stronimy, uznając, iż lepiej będzie zostawić ich samym sobie, byleby nie wchodzili nam w drogę i nie generowali problemów. Jednak musimy pamiętać o tym, że nie wszystko, to, co widoczne dla oka, jest prawdą stanowiącą o wartości człowieka i jego życia. Ludzie bowiem często kreują swoją codzienność, opierając ją na pozorach, tego jak chcą być postrzegani przez najbliższe otoczenie. Tymczasem każdy z nas ma swoje sekrety, skrywane pragnienia, marzenia. Tajemnice strzeżone pilnie przez lata. I o ile nie powinniśmy pozwolić, aby wszyscy wokół czytali w nas, jak w otwartej książce, o tyle sytuacja komplikuje się o wiele bardziej, kiedy bojąc się konfrontacji z prawdą o samym sobie, swoich pragnieniach i wizjach własnego życia chowamy się za zasłoną iluzji także przed naszymi najbliższymi. Jestem pewna, że gdyby zapytano Was, co jest najważniejsze zarówno w związku, jak i w rodzinie, jedną z pierwszych odpowiedzi, którą bym od Was usłyszała, byłaby szczerość i otwartość. Moja babcia jednak nie raz mówiła mi, że czasami lepiej jest nie wiedzieć wszystkiego, bo wtedy spokojniej i łatwiej się żyje. A jakie jest Wasze zdanie? Nie udzielajcie jednak zbyt szybko odpowiedzi na to pytanie, a to dlatego, że dziś przychodzę do Was z recenzją książki Danuty Awolusi „Nie mówiąc nikomu” i już teraz mogę Was zapewnić, że kiedy poznacie historię opisaną na jej kartach, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że Wasza odpowiedź nie okaże się już tak oczywista, jak  dotychczas sądziliście. Prawda może bowiem zarówno wyzwolić, jak i również zniszczyć wszystko, co jest dla nas najważniejsze.

Poznajcie Laurę i jej rodzinę. Męża Maksa i dwójkę dzieci – Natalię oraz Marcina. Kiedy my czytelnicy, przystępując do lektury książki i stajemy się obserwatorami ich życia, śmiało możemy powiedzieć, że wielu z nas na pewno nie raz snuło marzenia, by móc wieść podobne życie. Na początku lektury nikt z nas nie zawahałby się stwierdzić, że Laura jest szczęściarą. Ma wszystko, kochającego męża, dwoje wspaniałych dzieci. Nie musi się o nic martwić. Maks bardzo dobrze zarabia i to on dba, by jego najbliższym niczego nie brakowało. Do Laury należy tylko dbanie o dom i dzieci. Przyznacie, że wygląda, to, jak sielanka. Kończy się ona bardzo szybko, kiedy uświadamiamy sobie, że punkt widzenia, zależny jest od punktu siedzenia. Nikt bowiem, nie liczy się z tym, jakiego życia chce dla siebie nasza bohaterka. Tłamszona przez męża w bardzo przemyślany przez niego sposób, nie mogąc przebić się przez ścianę stanowczości i nieugiętości z jego strony wiedzie podwójne życie, o którym nikomu nie mówi. Oczywiście nie zdradzę Wam niczego więcej, ale musicie wiedzieć, że tylko dzięki takiemu postępowaniu może robić to, co kocha. Dużo jednak ryzykuje, ponieważ sieć kłamstw, które przychodzą jej z coraz większą łatwością, staje się z każdą chwilą gęstsza. Kobieta nie ma odwagi, by sprzeciwić się małżonkowi i wyznać całą prawdę.

Lęk przed szczerością to, jak się przekonacie także wielki problem samego Maksa. W jego przypadku jednak ma on bardziej złożone podłoże. Mężczyzna bowiem boi się nie tylko tego, że prawda o Maksymilianie Wieczorku, który cieszy się wśród ludzi dużym uznaniem, zniszczy jego reputację i szczęście rodzinne, ale także za wszelką cenę chce wyprzeć się tego kim jest i co czuje. Mężczyzna czuje się zagubiony, co rodzi w nim złość i agresję. Na pewno jesteście ciekawi, co dręczy męża Laury, więc nie pozostaje Wam nic innego, jak tylko sięgnąć po książkę, ponieważ ja nie napiszę na ten temat już ani słowa więcej.

Nie będzie dla Was na pewno zaskoczeniem, że życie w napięciu, które jest oczywistą konsekwencją trwania w kłamstwie, bardzo mocno odbija się na całej rodzinie. Dochodzi do wielu kłótni nie tylko między małżonkami, ale również psują się relacje Laury z dziećmi. Dzieci wszystko czują i nie pozostają obojętne na to, co dzieje się w ich domu.

Jak możecie się domyślać, prawda w końcu ujrzy światło dzienne. Musicie koniecznie przekonać się jakie żniwo zbiorą pielęgnowane kłamstwa i czy nasi bohaterowie, pożałują tego, że dążyli do jej odkrycia. A może lepiej dla nich byłoby nigdy jej nie poznać. O tym musicie przekonać się już sami, sięgając po książkę. Ja powiem tylko tyle, że nawet w sytuacji, kiedy po naszym dotychczasowym życiu zostaną tylko zgliszcza, zawsze mamy szansę zbudować je na nowo, pod warunkiem, że odnajdziemy w sobie siłę, by dokładnie je posprzątać i dać sobie szansę zbudować solidniejszy fundament dla wspólnej przyszłości z osobą, którą kochamy.

Moi drodzy to nie wszystko, co przygotowała dla swoich czytelników Pani Danuta Awolusi. Jest jeszcze ktoś, o kogo losach także przeczytamy w książce. Uka, miejscowa staruszka, która postrzegana jest jako dziwadło. Przyznam szczerze, że jej historia bardzo mnie poruszyła. Kiedyś była kimś, a dziś żyje samotnie na marginesie społecznym. Pytanie tylko, czy znalazła się tam na własne życzenie, a może została tam zepchnięta przez lokalną społeczność, która nie zadała sobie  wystarczająco dużo trudu, aby podnieść ją po ciosie od życia, z którego sama podnieść się nie miała siły. Pozostawiona samej sobie, opakowała swój ból w milczenie i żyła, uciekając od rzeczywistości we wspomnienia.
Oczywiście wyjaśnienie tego, jakie wydarzenia odbiły tak mocne piętno na jej życiu, odnajdziecie w książce, więc zaraz, kiedy skończycie czytać moją recenzję, niezwłocznie zabierajcie się za czytanie książki.
Aby uchylić Wam rąbka tajemnicy, powiem tylko, że to jak autorka poprowadziła ten wątek, dowodzi temu, że czasem nie trzeba wiele, aby odmienić czyjeś życie. Wystarczy tylko chcieć wysłuchać drugiego człowieka i poświęcić mu odrobinę zainteresowania i uwagi. Wtedy nie tylko my możemy komuś pomóc, ale ktoś, kto pozornie nie ma nam niczego do zaoferowania może dać nam od siebie bardzo wiele.

Jak widzicie, „Nie mówiąc nikomu” to wielowątkowa powieść o bardzo realistycznej i życiowej tematyce. Przeczytamy w niej o tym, jak destrukcyjną siłą dla małżeństwa i rodziny są kłamstwa. Jak łatwo się w nich zaplątać. Odnajdziemy w niej także aspekt próby walki z własną naturą. Pragnienie życia w zgodzie ze sobą i wyrwania się z więzów pozornie idealnego życia po to, by wreszcie poczuć się wolnym i móc bez obaw realizować siebie. Jest to także opowieść o cierpieniu w sekrecie i milczeniu oraz obawach przed stratą tego co dla nas ważne. Nie zabraknie tu także nowych szans, które jeśli tylko się na nie otworzymy, mogą jeszcze odmienić nas i nasze życie. Do tego potrzebny jest jednak duży wysiłek i umiejętność wybaczenia, przede wszystkim samemu sobie.

Drodzy czytelnicy jeśli szukacie książki oryginalnej, a przy tym takiej, w której utożsamicie się w pewien sposób z jej bohaterami, co więcej to, czym zostali doświadczeni, głęboko Was poruszy i da do myślenia, to  właśnie taką znaleźliście. Koniecznie przeczytajcie tę powieść. Jej lektura dostarczy Wam całą gamę emocji, a bohaterowie staną się bardzo bliscy. Jest wysoce prawdopodobne, że poczujecie się częścią tego, o czym tu przeczytacie. Macie moje słowo, że książkę przeczytacie  szybko i z ogromnym zaangażowaniem. Ostrzegam jednak, od niej nie da się oderwać. A po przeczytaniu ostatniego zdania poczucie żalu, że to już koniec jest nieuniknione. Zrekompensuje Wam je jednak pewność, że przeczytaliście naprawdę mądrą książkę. A i jeszcze jedno, długo nie będziecie mogli przestać o niej myśleć i zapragniecie,  jak najszybciej  przeczytać ją jeszcze raz. Czy jesteście na to gotowi?

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Prószyński i s-ka, za co bardzo dziękuję.