Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewelina Klimko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewelina Klimko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 grudnia 2025

"Ślad Anioła" Ewelina Klimko: Lekcja Wybaczenia Utkana z Dwóch Wigilii

Prawdziwą próbą dla nas jest chwila, gdy wydaje się, że świat utracił barwy, a pustka po stracie ukochanej osoby jest zbyt wielka, by zmieścić się w przestrzeni świątecznego stołu. Właśnie wtedy, gdy serce jest najbardziej obolałe, a dusza pragnie dowodu na to, że miłość jest silniejsza niż pożegnanie, musimy sięgnąć do korzeni pamięci. To tam, w splocie wspomnień i przerwanych opowieści, kryje się prawda o tym, że największe cuda dzieją się nie w blasku reflektorów, ale w cichych gestach współczucia i woli wybaczenia. Magia świąt polega na tym, że nawet gdy wydaje się, że kogoś zabrakło na zawsze, to jego uczucie, niczym ciepło promienia słonecznego, zostawia w nas trwały znak, który staje się drogowskazem dla przyszłych pokoleń.

„Ślad Anioła” Eweliny Klimko to krótka forma, która płynie prosto do serca, obiecując ciepło tam, gdzie hula zimny wiatr żałoby. To misterna ballada utkana z dwóch Wigilii, oddzielonych latami, lecz połączonych niewidzialną nicią ludzkiego doświadczenia – straty, tęsknoty i cudu pojednania.

Utwór otwiera się na scenie przeszywającego bólu: dwunastoletnia Emilia buntuje się przeciwko absurdowi świąt, które bez ukochanego dziadka stają się puste. W tym kryzysie babcia Michalina, niczym kapłanka pamięci, sięga po relikwię – starego, drewnianego ptaszka. To on staje się kluczem do retrospekcji z 1945 roku, gdzie wojna wciąż rzuca cień na powojenny Brzeg, a więź musi walczyć o oddech.

Ewelina Klimko po raz kolejny dowodzi, że literacka wartość nie zależy od objętości. „Ślad Anioła” to lekcja, jak w zaledwie kilkunastu stronach skondensować epicką głębię emocjonalną i przekazać niezapomniane wartości. Autorka z chirurgiczną precyzją operuje retrospekcją i symbolicznymi detalami (jak drewniany ptaszek czy nieudane pierogi), osiągając efekt, który często umyka pełnowymiarowym powieściom. Ten krótki utwór jest esencją mądrości życiowej, oferując czytelnikowi nie tylko głębokie poruszenie, ale i cenną, dojrzałą lekturę gotową do wielokrotnego powrotu.

Osadzenie fabuły w Brzegu nie jest wyborem przypadkowym. To miasteczko, zniszczone i splądrowane po II wojnie światowej, symbolizuje całą zranioną ziemię odzyskaną. Brzeg, będąc miastem na Ziemiach Odzyskanych, staje się symbolicznym tyglem, w którym spotykają się polska tęsknota za Lwowem (Michalina) i niemiecka bezdomność (Renata i Emilia). Zgliszcza i „złamany szkielet” mostu na Odrze fizycznie i metaforycznie oddają stan dusz bohaterów. Utwór sugeruje, że nowe życie na tej ziemi może wyrosnąć tylko z wzajemnego miłosierdzia i przełamywania historycznych podziałów, co czyni tło lokalizacyjne kluczowym elementem przesłania.

Czytelnicy „Śladu Anioła” zostaną otoczeni głęboką nostalgią i sentymentem, które nie są tanie, lecz wypływają z prawdy o ludzkim cierpieniu i sile przebaczenia. Towarzyszyć im będzie tęsknota za własnymi bliskimi, ale też otucha płynąca z refleksji, że więzi miłości są nienaruszalne. Tekst wywoła intensywne poczucie otuchy na to, że nawet najtrudniejsze doświadczenia życiowe, takie jak wojna czy żałoba, mogą zostać przekute w dobro. Zmusza do przemyślenia własnego stosunku do przeszłości i uprzedzeń, a scena wspólnego śmiechu nad nieudanymi pierogami zaoferuje czyste katharsis – moment, w którym radość wyrywa się spod ciężaru smutku. Czytelnik zyska przekonanie, że obecność nie ogranicza się do fizycznego wymiaru, a dar serca jest najcenniejszą świąteczną pamiątką.

Ostatecznie, „Ślad Anioła” to nie tylko piękna świąteczna historia, ale przede wszystkim filozoficzna refleksja nad esencją bycia człowiekiem. Ewelina Klimko uczy, że dziedzictwo, które pozostawiamy, nie mierzy się majątkiem ani sławą, lecz łańcuchem dobrych uczynków i zdolnością do kochania pomimo wszystko. Tekst zamyka się cichym, lecz stanowczym przesłaniem: najważniejsze dary życia są niewidoczne, a nasza siła tkwi w pamięci i woli, by na przekór bólowi wciąż widzieć i tworzyć wokół siebie miłość. Po skończonej lekturze czytelnik ma wrażenie, że miejsce obok niego wcale nie jest puste, a Anioł właśnie odszedł, pozostawiając mu ciepły znak w samym środku serca.

[Materiał reklamowy] Autorka Ewelina Klimko.

czwartek, 19 grudnia 2024

"Świąteczne życzenie" Ewelina Klimko/ Opowiadanie świąteczne



*Moi drodzy, chciałabym zadać wam jedno bardzo ważne w kontekście dzisiejszej recenzji opowiadania świątecznego Eweliny Klimko „Świąteczne życzenie”, z którą do was przychodzę pytanie. Kiedy po raz ostatni zatroszczyliście się o swoje wewnętrzne dziecko? Choć przykro mi to napisać, to żywię przekonanie graniczące z pewnością, że wielu z nas wkraczając w dorosłe życie, niestety to dziecko w sobie zatraciło. Dorosłość często wiąże się z wieloma obowiązkami, stresami i bolesnymi przeżyciami, które nas przytłaczają. W codziennym zabieganiu łatwo zapomnieć o radości i ciekawości, która charakteryzuje nasze wewnętrzne dziecko. Mimo to zdecydowanie warto zadbać o tę część siebie, gdyż to ona przynosi nam ulgę i przywraca radość życia. Nie martwcie się jednak, gdyż nigdy nie jest za późno, aby to dziecko obudzić w sobie na nowo. Ja wierzę bowiem, że ono nigdy w nas nie umiera, a jedynie przez nas zaniedbane, mieszka uśpione, gdzieś na dnie naszych serc. I już teraz daję wam słowo, że jeżeli spędzicie swój wolny czas na lekturze „Świątecznego życzenia”, do czego gorąco każdego z was zachęcam, magia świąt Bożego Narodzenia wypełni was ufnością i wiarą w to, co wydaje się niemożliwe.

Zanim jednak postaram się pokrótce opowiedzieć wam o samym opowiadaniu, muszę wspomnieć o przyczynach i okolicznościach jego powstania. A to dlatego, że pisało je serce matki dla swojego synka, po to, by zachować swój sentyment do tego niezwykłego okresu w roku, a małemu wówczas chłopcu stworzyć niezwykły świat, w którym jeśli tylko w to uwierzymy, wszystko jest możliwe. Przy czym, co najważniejsze Ewelina wspaniale zadbała o to, aby od najmłodszych lat uczyć i uświadamiać Filipowi, co tak naprawdę w tych świętach jest najważniejsze. Jednak, jak się za chwilę przekonacie, niejednokrotnie to my dorośli powinniśmy uczyć się od dzieci, czerpiąc z ich dziecięcej niczym niezachwianej wiary i ufności.

Usiądźcie zatem wygodnie i posłuchajcie, co fantastycznego i niesamowitego w wigilijny wieczór spotkało Jakuba i jego syna Filipa. Jakub  jest samotnym ojcem, który dużo pracuje, niestety nawet w święta. W tym roku obiecał sobie jednak, że nie będzie pracował i całą swoją uwagę i czas poświęci synowi. Na początku nie wszystko układa się tak, jak sobie zakładał, ale chłopakom wreszcie udaje się wyruszyć w podróż do dziadków chłopca, a rodzinnego domu, jego taty. Podróż ta nie trwa, jednak długo, ponieważ plany krzyżuje im przybierająca na sile śnieżyca. Obaj nie wiedzą jeszcze, że stanie się ona początkiem niesamowitej przygody. Nie będę wam zbyt wiele zdradzać, ale uwierzcie mi, że zadzieje się magia, która sprawi, że nasi bohaterowie trafią do miejsca, o którym każdy z nas na pewno nie raz marzył. Takiego, w którym spełniają się marzenia, jeśli tylko uwierzymy w moc ich spełnienia.

I tutaj dochodzimy do kolejnego ważnego aspektu poruszanego przez autorkę. Stawia ona bowiem niejako naprzeciw siebie wspomnianą już wcześniej przeze mnie dziecięcą ufność i wiarę z racjonalizmem, który  odziera nas dorosłych z magii dziejącej się w naszym życiu. Podczas gdy Filip pełen ekscytacji czerpie radość z tego, co wspólnie z ojcem przeżywa, jego tata ciągle próbuje znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla tego, czego nie potrafi pojąć umysłem. Tylko, czy naprawdę warto tak wszystko analizować? To pytanie zostawiam wam kochani do osobistych rozważań. Koniecznie przeczytajcie to niezwykle klimatyczne, pełne ciepła i życiowej mądrości opowiadanie i sprawdźcie sami, z jakimi marzeniami przybyli do tego magicznego miejsca Jakub i Filip. Choć zdradzę wam, że w ich przypadku sprawdzi się cenna życiowa prawda, iż często sami nie zdajemy sobie sprawy z tego, czego tak naprawdę pragniemy i potrzebujemy, a odpowiedź przychodzi do nas w najmniej spodziewanym momencie.

Od zawsze jestem pełna podziwu dla pisarzy, którzy pisząc opowiadania, z definicji i założenia będące krótkim utworem literackim, potrafią nie tylko znakomicie wprowadzić czytelnika w klimat wykreowanego przez siebie świata przedstawionego, ale przede wszystkim, co według mnie najważniejsze zostawiają w nich dla nas tak wiele cennych wartości życiowych. Skłaniają nas do wielu refleksji i przemyśleń. Ewelinie Klimko, to wszystko wspaniale się udało. Napisała piękną mocno uniwersalną, a przy tym familijną historię, z której zarówno dzieci, jak i dorośli odbiorą ważną lekcję. Przeczytacie tutaj o stracie, samotności, a więc o tym, co trudne i bolesne, ale także o tym, co czyni tę samotność łatwiejszą tj. o miłości, bliskości, jak również o wielkim znaczeniu czasu spędzonego z tymi, których kochamy. Autorka przypomina nam, jak niezwykle ważny jest czas rodzica spędzony z dzieckiem, który umacnia więzi w tej wspaniałej relacji i owocuje niepowtarzalnym szczęściem. Szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko, a przecież szczęścia naszych dzieci pragniemy najmocniej.

Cóż więcej mogę napisać wam o tym opowiadaniu, które przeczytałam z ogromną przyjemnością, niemalże czując, jak pod jego wpływem ciepło rozlewa się w moim sercu, a w oku kręci się łza wzruszenia. Chyba tylko tyle, że teraz jeszcze bardziej czekam na świętego Mikołaja, w którego nigdy nie przestałam wierzyć. Mało tego od momentu, kiedy przeczytałam to opowiadanie, staram się być bardziej uważna na przejawy magii dziejącej się w moim życiu każdego dnia. Bo magia to nie tylko święta, ale aby poczuć ją w swoim życiu, musimy porzucić ograniczenia, które narzuca na nas logika, a także natłok obowiązków i otworzyć na nią swoje serca.

[Materiał reklamowy] Autorka Ewelina Klimko.

*Jeśli macie ochotę spędzić niezapomniany czas z opowiadaniem "Świąteczne  życzenie" i przeczytać je ze swoimi dziećmi, napiszcie do autorki w wiadomości prywatnej na Facebooku, a na pewno z chęcią udostępni je wam w formie elektronicznej.

czwartek, 12 grudnia 2024

"Świąteczne życzenie" Ewelina Klimko - Opowiadanie świąteczne/ Zapowiedź recenzencka



Święta już coraz bliżej, a w ten wyjątkowy klimat nas czytelników najlepiej wprowadzają książki. Okres przedświąteczny jednak wiąże się także z natłokiem domowych obowiązków, które nie zawsze pozwalają nam wygospodarować zbyt wiele wolnych chwil z książką. Mając to na uwadze wspólnie, z autorką Eweliną Klimko przychodzimy do was z zaproszeniem do lektury opowiadania świątecznego pisarki „Świąteczne życzenie”. Już teraz mogę Was zapewnić kochani, że będzie to wspaniała forma odpoczynku od przedświątecznego rozgardiaszu. Niespełna czterdzieści minut czytania pięknej wzruszającej historii otuli was niezwykłą magiczną aurą. Mnie mocno chwycił za serce fakt, że opowiadanie to napisała mama dla syna, kiedy był on jeszcze małym dzieckiem i uczyniła Filipa jednym z jego bohaterów. Niebawem napiszę o „Świątecznym życzeniu” nieco więcej, a teraz zostawiam dla was krótki opis.

Świąteczna podróż ojca z synem staje się początkiem niezwykłej przygody, pełnej ciepła, magii i bliskości. Ta poruszająca opowieść o miłości, samotności i spełnianiu marzeń pokazuje, że czasami wystarczy jedno spotkanie, jedna magiczna noc, by wszystko odmienić. Wystarczy uwierzyć, a skrywane głęboko w sercu świąteczne życzenia mogą się spełnić. Czy Jakub i Filip odnajdą to, czego im najbardziej brakuje? Czy zrozumieją, czym tak naprawdę jest magia świąt? Czy odkryją tajemnicę niezwykłego domu?

Mam nadzieję, że już teraz wzbudziłyśmy waszą ciekawość i będziecie chcieli poznać to niezwykle poruszające i wartościowe opowiadanie. Jeśli tak, o jego udostępnienie w formie e-booka zwracajcie się w wiadomości prywatnej do samej autorki.

[Materiał reklamowy] Autorka Ewelina Klimko.

wtorek, 3 września 2024

"Niezapominajka" Ewelina Klimko


My kobiety na przestrzeni wieków nieustannie pokazujemy, że jesteśmy niezwykle silne i gotowe na to, aby walczyć o to, co jest dla nas najważniejsze. Mimo tego, że płynie czas i zmieniają się okoliczności, w jakich żyjemy, to nasze pragnienia, potrzeby i marzenia pozostają niezmienne. W piękny i niezwykle przejmujący sposób na kartach swojej najnowszej książki „Niezapominajka tę prawdę ukazuje nam Ewelina Klimko.

Autorka bohaterkami swojego wydanego kilka dni temu pod opiekuńczymi skrzydłami wydawnictwa Dragon literackiego dziecka uczyniła trzy wyjątkowe kobiety, które wydawać, by się mogło, dzieli wszystko, ale jak przekonacie się podczas lektury, życie potrafi spleść ludzkie losy w naprawdę zaskakujący dla nich samych sposób. Jedną ze wspomnianych kobiet jest Matylda, którą poznajemy w dniu jej 35 urodzin. Jak wiemy urodziny to bardzo refleksyjny moment w życiu wielu z nas. W naszej Matyldzie ten dzień wzbudza poczucie wewnętrznej samotności. Choć na co dzień jest przebojową i pewną siebie osobą to, tylko ona wie, że tak naprawdę jest to wyłącznie maska kogoś, kto pokazuje innym, czym jest szczęście, podczas gdy tak naprawdę nigdy go nie doświadczył. Wie natomiast, czym jest poczucie pustki.

Choć Matylda nie ma jeszcze świadomości tego, co już wkrótce wydarzy się w jej życiu, wam mogę zdradzić, że przed nią wiele emocjonalnych przeżyć i doświadczeń, które staną się początkiem wielu zmian przede wszystkim w niej samej. A wszystko za sprawą tajemniczego listu, który znalazła w murach zwiedzanego wspólnie z przyjaciółką średniowiecznego klasztoru. Niestety żadna z nich nie jest w stanie odczytać jego treści, gdyż został on napisany w nieznanym dla nich języku. Dlatego też musi prosić kogoś o pomoc w jego przetłumaczeniu. Wybór pada na profesora Jakuba Antosiewicza. Spotkanie to nie przebiegło tak, jak spodziewała się tego Matylda, a jej roztargnienie sprawiło, że zyskało ono dość osobliwy charakter. Nie to jednak jest w tym momencie istotne, a fakt, że przez przypadek Matyś zabiera z gabinetu Antosiewicza jego pracę badawczą, o Nawojce, której lektura wciąga ją bez reszty. Historia Nawojki jest swego rodzaju wehikułem czasu, który przenosi nas do XV wieku, gdzie trafiamy do klasztoru, do którego oddała ją matka, ofiarując swoją maleńką córeczkę Bogu. Dorastając czuła, że chce doświadczać tego, co dzieje się za murami klasztoru i żyć pełnią życia. Jak się możemy domyślać, takie pragnienie dla kobiety żyjącej w tamtych czasach jest bardzo trudne, a wręcz niemożliwe. Dziewczyna jednak podejmuje ryzyko i buntuje się, co pozwala jej wkrótce poznać smak miłości. Jednak jej szczęście nie trwa długo, gdyż za te piękne chwile będzie musiała zapłacić gorzkimi łzami. O tym jednak musicie przekonać się sami, sięgając po tę poruszającą do głębi opowieść.

Tymczasem wróćmy do wspomnianego wcześniej listu, którego próby rozszyfrowania zaowocowały niezwykłym spotkaniem Matyldy z panią Zosią. Ta wyjątkowa kobieta, wykazując się wielką otwartością wobec nowo poznanej, poczuła potrzebę podzielenia się z nią swoją skrywaną gdzieś na dnie serca bolesną przeszłością, którą ukształtowała wojenna rzeczywistość. Ta będąc wówczas młodą dziewczyną, której duszę przepełniało poczucie patriotyzmu i oddania dla ojczyzny ryzykowała własnym życiem. Każdego dnia swoim postępowaniem i zachowaniem pokazywała, czym jest najwyższy wymiar poświęcenia w imię dobra wyższego. To ona zna znaczenie słów „wyrzeknij się siebie” i stań kimś, kim nigdy nie chciałaś być. Żyjąc w ciągłym strachu i mając dotkliwą świadomość niepewności jutra, niejednokrotnie zmuszona była dokonywać trudnych wyborów, często wbrew sobie. Imponująca odwaga i determinacja, by zrobić wszystko, co w jej mocy, aby pomóc Polakom w walce z bezwzględnym okupantem, kosztowała ją naprawdę wiele. Śmiało można powiedzieć, że weszła do paszczy lwa, aby uśpić jego czujność, a przede wszystkim zrobić wszystko, co tylko możliwe, aby udaremnić jego działania dążące do zagłady narodu polskiego. Za ten bohaterski czyn, o czym przekonacie się poznając koleje losów Zosi, zapłaciła naprawdę wysoką cenę. Zdana na łaskę i niełaskę potwora w ludzkiej skórze doznała wiele krzywd także tych naznaczonych przemocą fizyczną. Nie obcy stał się dla niej również ból straty tego, co dla niej, jako kobiety stało się sensem w świecie pełnym cierpienia i nadzieją na to, że jeszcze może być pięknie.

„Niezapominajka” to przykład książki, o której można by mówić bez końca, ale jednocześnie opowiadając o niej ciągle towarzyszy nam poczucie, że nie ma takich słów, które w odpowiedni sposób oddadzą jej wyjątkowość. A to dlatego, że owa wyjątkowość tkwi w silnych emocjach, które budzą się w każdym, kto zechce spędzić z nią swój wolny cenny czas. Ewelina Klimko jest rewelacyjnym wirtuozem emocji. Gra na najczulszych strunach ludzkich dusz. Dlatego tej książki się nie czyta, a chłonie i przeżywa całym sobą. Wszystko wokół przestaje istnieć, a ty czytelniku czujesz się częścią wydarzeń, o których czytasz. Mało tego, tracisz kontakt z otaczającą cię rzeczywistością, gdyż jesteś przekonany, że to właśnie ta książkowa rzeczywistość jest twoją. Wszystkie uczucia budzące się w nas podczas czytania od pierwszych stron książki są bardzo silne i pozostają takie do ostatniego zapisanego w niej zdania. Wzruszenie ściska za gardło, a łzy cisną się do oczu. No i oczywiście ani na chwilę nie opuszcza nas ciekawość tego, jak splotą się nici losów Matyldy, Nawojki i Zosi. A samo zakończenie rozkruszyło moje serce na miliony kawałków i na pewno jeszcze bardzo długo nie będę w stanie poskładać ich w jedną całość. Ten tytuł to gwarancja zachwycającej lektury o próbie zrzucenia ze swoich barków ciężaru poczucia winy i wybaczeniu przede wszystkim samemu sobie, której nigdy nie zapomnicie i na pewno tak jak było to w moim przypadku, odłożycie na półkę, czując, że była to jedna z najlepszych książek, jaką przeczytaliście w tym roku. Jestem pod ogromnym wrażeniem twórczości Eweliny Klimko. Zadebiutowała wspaniale przyjętym przez książkowe środowisko „Czerwonym pamiętnikiem”, a „Niezapominajka” jest równie piękna. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak napisać, że zdecydowanie chcę więcej i z niecierpliwością czekam na kolejną zapowiedź książki, która wyjdzie spod jej pióra.


[Materiał reklamowy]
Wydawnictwo Dragon


niedziela, 25 sierpnia 2024

"Niezapominajka" Ewelina Klimko / Zapowiedź recenzencka

Na początku tego roku do grona polskich autorów dołączyła Ewelina Klimko. Pisarka zadebiutowała, oddając w nasze ręce wspaniałą powieść z historią w tle "Czerwony pamiętnik", która skradła serca wielu czytelników. W tym również moje. Kiedy po przeczytaniu książki odkładałam ją na półkę, już wtedy byłam bardzo ciekawa kolejnego tytułu, który wyjdzie spod pióra pisarki. Mając na uwadze fakt, że jej debiut był bardzo udany, zastanawiałam się, czym zaskoczy nas w przyszłości. Na szczęście nie będę musiała już dłużej się nad tym zastanawiać, gdyż wielkimi krokami zbliża się premiera drugiej w dorobku twórczym Eweliny Klimko powieści o pięknym i wdzięcznym tytule "Niezapominajka". Powieść ukaże się 28 sierpnia 2024 roku pod opieką Wydawnictwa Dragon. Już wkrótce będę miała przyjemność ją dla was zrecenzować, a tymczasem zostawiam wam jej opis wydawniczy.


TRZY EPOKI, TRZY KOBIETY, TRZY HISTORIE I JEDNO PRAGNIENIE – DOŚWIADCZYĆ MIŁOŚCI


Podczas wizyty w średniowiecznym kościele Matylda odnajduje ukryty w ścianie list. W rozszyfrowaniu jego treści pomaga jej profesor Jakub oraz starsza pani Zosia. Seniorka opowiada młodej kobiecie swoją historię. Przed wojną żyła jak arystokratka i poznała miłość swojego życia – Leona. Niestety wojna zmusza Zosię do dokonywania trudnych wyborów i decydowania, po której stronie barykady stoi. List, który połączył Matyldę ze starszą panią, kreśli średniowieczną historię Nawojki – dziewczyny wychowującej się w klasztorze. Nawojka poza murami zgromadzenia poznaje smak prawdziwego życia, ale przewrotny los ponownie z nią igra i odbiera to, co najcenniejsze.

W jaki sposób z kobietami łączy się historia Nawojki?

Czy Matylda również pozna smak prawdziwej miłości?


KUP W PRZEDSPRZEDAŻY JUŻ DZIŚ

Kto z was, tak jak ja jest ciekawy tej premiery i chce przeczytać książkę?


[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Dragon.


czwartek, 7 marca 2024

" Czerwony pamiętnik" Ewelina Klimko

B
ardzo cieszy mnie fakt, że nasz polski rynek wydawniczy rośnie w siłę. Moje serce czytelniczki raduje się ogromnie, kiedy mam możliwość sięgnąć po książkę debiutującego autora. Za każdym razem jest to dla mnie swego rodzaju podróż w nieznane, w którą chętnie się wybieram i której jestem bardzo ciekawa. Dziś chciałabym w taką podróż zabrać również was, gdyż w ostatnim czasie dzięki uprzejmości wydawnictwa Dragon miałam wielką przyjemność spędzić wyjątkowy czas na lekturze pierwszej w dorobku twórczym Eweliny Klimko powieści „Czerwony pamiętnik” i już teraz muszę przyznać, że było to dla mnie niezapomniane przeżycie czytelnicze.

Zanim jednak opowiem nieco więcej o książce, chciałabym podzielić się z wami tym, czego możemy dowiedzieć się od samej autorki, chociażby na spotkaniach autorskich, a co mnie mocno ujęło za serce i sprawiło, że zupełnie inaczej odebrałam wszystko to, o czym przeczytamy na kartach tego tytułu. Otóż tytułowy czerwony pamiętnik istnieje naprawdę i jest wyjątkową pamiątką po nieżyjącej już babci pisarki, który to otrzymała po jej śmierci. Marzeniem babci było napisanie książki o swoim życiu, którego niestety nie zdążyła spełnić. Za to wnuczka postanowiła zrobić to za nią. I tak oto, między innymi na podstawie zapisków z owego pamiętnika powstała ta niezwykle klimatyczna i emocjonalna powieść. Nie bez powodu napisałam, że powstała ona nie tylko na podstawie wspomnianych zapisków, gdyż część z opisanych przez Ewelinę w książce wydarzeń jest fikcją literacką obrazującą życie babci Michaliny takim, jakim chciałaby je widzieć jako jej wnuczka.

Przejdźmy już zatem do samej fabuły utworu, która została podzielona na dwie płaszczyzny czasowe. Pierwszą z nich stanowi współczesność, w której poznajemy Emilię. Młodą kobietę, która wspólnie z przyjacielem prowadzi pracownię dzieł sztuki oraz galerię. Ponadto fascynują ją stare przedwojenne domy i przedmioty, którym nadaje nowe życie. Postanawia odrestaurować starą biblioteczkę babci, w której znajduje schowek skrywający jej osobisty pamiętnik. My czytelnicy wspólnie z kobietą przenosimy się do czasów drugiej wojny światowej, a także czasów powojennych, w których wspólnie z Emilią poznajemy trudy życia młodziutkiej dziewczyny w czasach wojennej zawieruchy i niepewności jutra, które nigdy może nie nadejść. Poznając koleje jej losów, doświadczamy bardzo wielu silnych emocji. Nie tylko tych trudnych wynikających z czasów, w jakich przyszło jej żyć. Strach, zwątpienie, brak sił do walki, ale także tych pięknych jak miłość, determinacja, nadzieja.

Ten pamiętnik miał sprawić, że Emilia pozna lepiej swoją babcię i rzeczywiście tak się stało. Czytając tę książkę, uświadamiamy sobie, jak niewiele wiemy o naszych bliskich. Historia Michaliny przypomina nam, aby doceniać i dostrzegać to, co mamy. Często bowiem żyjemy owładnięci tęsknotą, ułudą, mrzonką, nie dostrzegając wartości tego, co mamy obok siebie. Również doświadczenie życiowe tej kobiety uczy nas, abyśmy nie oceniali zbyt pochopnie innych ludzi. Życie bowiem nierzadko wymusza na nich zakładanie masek, które uniemożliwiają im bycie do końca sobą, a tym samym postępowanie w zgodzie z samym sobą.

To jednak jeszcze nie ostatnia życiowa lekcja, którą dostaniemy, sięgając po tę książkę. Jej lektura uświadomi nam również, że przeszłość naszych krewnych, nigdy nie jest wyłącznie  ich przeszłością, gdyż jak sami się przekonacie, w tej opowieści przeplata się ona z teraźniejszością i dopełnia przeznaczenia.

„Dziewczyna popatrzyła na siebie i wydawało jej się, że jest starsza niż w rzeczywistości. Dostrzegła w sobie pewną nieuchwytną zmianę, jakby przeżycia babci na nią wpłynęły. Zdawała sobie sprawę, że doświadczenia przodków kształtują potomnych, i można odziedziczyć pamięć wydarzeń, które rozgrywały się na wiele lat przed ich urodzeniem. Teraz miała okazję przekonać się o tym na własnej skórze”.

„Czerwony pamiętnik” to piękna i niezwykle klimatyczna powieść fabularyzowana z solidnie dopracowanym tłem historycznym, która poruszy każdego, kto zechce poświęcić jej swój czas, do czego gorąco zachęcam. Jestem przekonana, że dotknie ona najczulszych strun waszych serc i dusz. Nie mogłabym nie wspomnieć także o tym, że jest to również książka o książkach. Książkach, które są naszym dziedzictwem i które w tej powieści, a także w historii naszego kraju odegrały bardzo ważną rolę. Każdy znajdzie w tej historii coś dla siebie. Bo choć mogłoby się, wydawać, że jest ona adresowana do kobiet, to mężczyźni również na pewno będą zadowoleni, oddając się jej lekturze. Satysfakcję czytelniczą zapewnią nam nie tylko wciągająca historia i tło historyczne, ale także zajmująca zagadka kryminalna, którą wspólnie z bohaterami próbujemy rozwikłać. Na uwagę i uznanie zasługuje również plastyczny, wręcz malujący przed naszymi oczami słowem piękne obrazy język, jak również ciekawe kreacje bohaterów, którzy są mocno niejednoznaczni.

Te wszystkie aspekty sprawiają, iż bez wahania mogę napisać, że debiut literacki okazał się bardzo udany, co bez wątpienia czyni Ewelinę Klimko bardzo obiecującą autorką. Oddała w nasze ręce książkę, która od początku budzi naszą ciekawość i zainteresowanie Tak zostaje aż do ostatnich stron, a samo zakończenie zaskakuje. Kochana serdecznie Ci gratuluję i z niecierpliwością, czekam na to, co teraz dla nas przygotujesz. Jestem pewna, że babcia patrzy na Ciebie z góry i jest dumna.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Dragon