Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robyn Harding. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robyn Harding. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 czerwca 2020

Jestem dziewczyną do towarzystwa.

Kiedy młody człowiek wkracza w dorosłe życie, niezbędne jest mu wsparcie najbliższych. Choć ten czas mam już dawno za sobą i dziś jest on tylko wspomnieniem, to doskonale pamiętam moment, kiedy idąc na studia, wydawało mi się, że jestem już taka dorosła i będąc z dala od domu, doskonale sobie poradzę. Bardzo szybko jednak przekonałam się, że w pełnym tych słów znaczeniu „tylko mi się wydawało”. Realia zweryfikowały mocno moje wyobrażenia o wspaniałym studenckim życiu. Na szczęście zawsze mogłam liczyć na pomoc moich rodziców, za co jestem im ogromnie wdzięczna, ponieważ wiem, że dzięki temu udało mi się uniknąć wielu błędów, za które patrząc z perspektywy czasu, mogłabym słono zapłacić i które mając na uwadze koleje losów niektórych moich znajomych, mogłyby odcisnąć swoje piętno na całe moje życie.

Nie piszę Wam o tym dlatego, abyście wyrażali swoje uznanie dla mojej rodziny i moich z nią relacji. Wręcz przeciwnie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie każdy młody człowiek ma w swoim życiu kogoś na kogo może liczyć, a często jego rodzina, jest rodziną tylko z nazwy. Co za tym idzie pozostawieni, samym sobie młodzi dorośli, obciążeni problemami dorosłego życia, nie potrafią sobie z nimi poradzić i przyciśnięci do muru, w ich mniemaniu w sytuacji bez wyjścia podejmują bardzo desperackie i nierozważne decyzje, które mają być rozwiązaniem wszystkich ich problemów, a niestety najczęściej okazuje się jednak, że są one dopiero ich początkiem. Przekonała się o tym główna bohaterka najnowszej książki Robyn Harding „Umowa”, o której chcę Wam dziś powiedzieć – Natalie. Poznajcie jej historię.

Dziewczyna jest studentką nowojorskiej akademii sztuk pięknych. Ma dopiero 21 lat, ale mimo młodego wieku chce prowadzić samodzielne życie. W domu rodzinnym nie znajduje już dla siebie miejsca. Rodzina, którą kiedyś miała, rozpadła się. Matka ma już swoją nową rodzinę i dwójkę upragnionych blondasków, jak z obrazka, którymi chwali się bez przerwy. A ojciec przypomina sobie o niej tylko od święta. Nasza bohaterka wyjeżdża na drugi koniec kraju do Nowego Jorku, by rozpocząć swoje wymarzone studia. Nowe życie nie szczędzi jej jednak trosk i powodów do zmartwień. Boryka się z problemami finansowymi. Brakuje jej pieniędzy na czesne, a współlokatorki, z którymi dzieli wynajmowane mieszkanie, tracą cierpliwość dla jej ciągle zaciąganych wobec nich długów i opóźnień w opłatach za wynajem. Jeśli czegoś nie wymyśli, wkrótce zostanie bez dachu nad głową. Pomysł na to, jak sobie radzić w dzisiejszym świecie będąc młodą, atrakcyjną kobietą podsuwa Ninie, jedna z koleżanek na roku. I tak oto zostaje ona dziewczyną do towarzystwa.

Choć nasza bohaterka ma pewne opory przed takim sposobem zarabiania pieniędzy, to jednak mając przysłowiowy nóż na gardle, zakłada, że będzie to tylko chwilowy i doraźny sposób na to, aby wyjść z impasu, w jakim się znalazła. W ten właśnie sposób poznaje o wiele od siebie starszego, przystojnego i zamożnego prawnika Gaba. Romans tej dwójki rozkwita. Przy nim Nat czuje się wyjątkowa i bezpieczna. Ten czarujący mężczyzna troszczy się o nią i dba o jej dobro. Jest to dla niej niezwykle ważne, bo właśnie pojawił się w jej życiu były chłopak, który chce ją zniszczyć. Wszystko układa się wspaniale do momentu, kiedy Natalie łamie reguły umowy zawartej ze swoim kochankiem i nie zakochuje się w nim. Od tej pory zaczynają się prawdziwe problemy. Gabe wbrew pragnieniom swojej kochanki nie chce odejść od żony, a ta nie potrafi się z tym pogodzić. Sprawdźcie sami, co dzieje się w sytuacji, kiedy miłość przeradza się w obsesję i do czego zdolny jest człowiek, by dostać to, co chce i bronić tego, co może stracić.

„Umowa” to książka dobra, ale nie wyróżniająca się niczym szczególnym. Czyta się ją bardzo szybko i z ciekawością tego, jak potoczą się dalej następujące po sobie wydarzenia, ale w moim odczuciu zabrakło mi w całej tej historii napięcia charakterystycznego dla tego gatunku książek. Autorka poruszyła w książce bardzo wiele aktualnych w dzisiejszym świecie tematów. Sponsoring, samotność w rodzinie i małżeństwie. Pokazała nam również, co kryje się za tą cienką granicą dzielącą miłość od nienawiści w obliczu poczucia porzucenia i skrzywdzenia oraz zagrożenia utraty tego, na czym nam zależy. Jest to godna uwagi i polecenia opowieść o miłości, niespełnionych marzeniach krzywdzie, nienawiści, zbrodni i wybaczeniu z bardzo zaskakującym zakończeniem, którą ja ze swej strony oczywiście Wam polecam z zastrzeżeniem, że ja skłaniałabym się do sklasyfikowania tego tytułu bardziej jako powieść obyczajowa z dreszczykiem, aniżeli thriller.

Recenzja powstała we współpracy z księgarnią Tania książka, za co bardzo dziękuję.

Zachęcam Was również do tego, abyście zapoznali się z całą ofertą kryminałów, które przygotowała dla nas księgarnia.

Inne książki autorki, które recenzowałam:





niedziela, 6 października 2019

Czy człowiek naprawdę może aż tak bardzo się zmienić?

Kochani, czy wierzycie w to, że człowiek, który zrobił w życiu coś złego, może zmienić się nie do poznania? Pisząc coś bardzo złego, nie mam na myśli czegoś, o czym z czasem można zapomnieć i przejść nad tym do porządku dziennego, a naprawdę okrutny czyn z przeszłości, który, choć miał miejsce wiele lat temu, a jego sprawca ułożył sobie życie na nowo, nigdy nie przestanie być piętnem ciążącym na nim, niczym wypalone na skórze znamię?

To właśnie pytanie stawia czytelnikom swojej najnowszej książki - „Jej piękna twarz” Robyn Harding.

Przystępując do lektury powieści, już na samym początku poznajemy Frances Metcalfe, kobietę, której  całe życie podporządkowane jest opiece nad synem Marcusem. Mimo, że kiedy my czytelnicy poznajemy chłopca, nie jest on już małym dzieckiem, to jednak z uwagi na ADHD oraz zaburzenie opozycyjno – buntownicze, na które choruje, wymagają od jego matki wielu starań, aby pomóc dziecku. Ku uciesze kobiety Marcus został właśnie przyjęty do bardzo prestiżowego liceum i ta ma nadzieję, że będzie to początek zmian na lepsze. Radość niestety nie trwa zbyt długo, gdyż już wkrótce syn jest sprawcą incydentu względem szkolnej koleżanki, który to incydent w oczach wszystkich snobistycznych mamusiek wyrzuca matkę poza nawias elitarnego grona.
Frances od samego początku próbowała dopasować się do poziomu, jaki narzucają matki uczniów szkoły, ale niestety nie może się z nimi równać. To typ kobiety cichej, wycofanej i zakompleksionej z powodu swojej nadwagi. Do momentu wspomnianego zdarzenia udawało jej się jakoś przetrwać, ale teraz zarówno ona, jak i syn stali się obiektami gorszej kategorii. Naszej bohaterce brakuje pewności siebie i siły przebicia, by bronić siebie i chłopca, ale ku jej ogromnemu zaskoczeniu w jej obronie otwarcie staje jedna z najbardziej wyrazistych i podziwianych mam w szkolnej społeczności Kate Randolph. Kobieta jest zupełnym przeciwieństwem samotnej jak nigdy dotąd Frances. Atrakcyjna, pewna siebie, silna. Na usta ciśnie się więc pytanie. Dlaczego więc Kate, jako jedyna chce przyjaźnić się z taką szarą myszką? Obie kobiety połączyła miłość do synów i niechęć do zadufanych w sobie innych mamusiek. Bardzo szybko między kobietami nawiązuje się nić przyjaźni, podobnie zresztą, jak między ich dziećmi. Francis skrywa się pod parasolem bezpieczeństwa, który daje jej nowa przyjaźń.
Jest jeszcze coś, w czym są do siebie podobne, choć żadna z nich nie jest tego świadoma. Obie starannie ukrywają swoją przeszłość. Od wydarzeń, które zmieniły ich życie na zawsze, minęło już wiele lat, lecz jak się okazuje, tylko jedna zbudowała życie na prawdzie, choć nadal nie ujawniła jej całej. Druga z nich żyje w zakłamaniu i wykreowanej przez siebie pozornej normalności.
Każdy z nas jednak zapewne wie, że nawet najbardziej pieczołowicie skrywana prawda prędzej, czy później wyjdzie na jaw.
Tak też dzieje się i tym razem. Jedna z przyjaciółek z przerażeniem odkrywa, że ta, która stała się jej tak bardzo bliska, nie jest tą, za którą chce, by ją uważano. Dowiaduje się, że jej prawdziwe tożsamość powiązana jest z bardzo brutalnym morderstwem sprzed lat. Odkryta straszna prawda rodzi oczywiście strach, ale również wywołuje w jej głowie wiele pytań, na które musi znaleźć odpowiedź, by chronić swoje dziecko, które przecież przyjaźni się z jej synem.
Zapewne chcecie wiedzieć, która z kobiet miała coś wspólnego w owym morderstwie i jaka była jej w nim rola, a także jak prawda, która ujrzy światło dzienne, wpłynie na relacje przyjaciółek? Na te wszystkie pytania niestety ja nie udzielę Wam odpowiedzi. Musicie sami znaleźć je na kartach książki.

Wróćmy jednak na chwilę do pytania, które zostało postawione we wstępie recenzji. Czy ta, która miała coś wspólnego z morderstwem, o którym po dziś dzień mimo upływu lat nie zapomniał świat, rzeczywiście mogła zmienić się tak bardzo, że dziś nikt, patrząc na miłość i oddanie, z jakim wychowuje swojego syna, nawet przez chwilę nie podejrzewałby jej o tak okrutny czyn? A może to tylko maska pozorów i perfekcyjna gra. Maska, za którą skrywa się prawdziwa osobowość kobiety?
Koniecznie sprawdźcie to sami.
Przekonajcie się, czy Wy uwierzycie w tę przemianę.

„Jej piękna twarz” to thriller psychologiczny, który w przeciwieństwie do większości książek z tego gatunku nie opiera się na wartkiej akcji i napięcia wynikającego z opisu zdarzeń, o których czytamy. W tym przypadku czytelnikowi przez cały czas towarzyszy uczucie niepokoju, lecz jego źródła dopatrujemy się tym razem w kreacji portretów psychologicznych obu bohaterek, ich wyborach i decyzjach. Sama akcja książki toczy się niespiesznie. Owo poczucie niepokoju wynika również z faktu, że poza  wydarzeniami mającymi miejsce w teraźniejszości, mamy również możliwość cofnąć się do zdarzeń z przeszłości i poznać kulisy postępowania sądowego w sprawie morderstwa, w które zamieszana jest Frances lub Kate.
No i nie zapominajmy o tym, że druga z kobiet również ukrywa swoją tajemnicę z przeszłości. Na pewno chcecie dowiedzieć się, co takiego się wówczas wydarzyło. Prawda?

Oczywiście polecam Wam sięgnąć po ten tytuł. Jest to naprawdę wciągająca historia, którą czyta się z dużym zaangażowaniem. Na jej kartach odnajdziecie wspaniale wykreowane, złożone osobowości jej bohaterów, których przeszłość, a także teraźniejszość da Wam do myślenia. Po przeczytaniu tej książki zastanowicie się dwa razy, zanim komuś zaufacie. Będziecie również światkami próby wybaczenia nie tylko tego, którego potrzebujemy od innych, by móc zamknąć pewien etap w naszym życiu, ale przede wszystkim wybaczenia samemu sobie.

A Wy moi drodzy potrafilibyście wybaczyć i dać drugą szansę komuś, kto zrobił w życiu coś bardzo złego? Wierzycie w tego rodzaju przemiany?

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Prószyński i S -ka, za co bardzo dziękuję.