poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Między blichtrem a prawdą: „Syn Wiatru. Król życia” – najnowsza powieść Anny Stryjewskiej.

Ludzkie ścieżki bywają zdradliwe w swojej cykliczności – najpierw każą nam z determinacją piąć się pod górę, biec na oślep za iluzją niezależności, by w chwili największego triumfu podłożyć nam nogę i sprawdzić, ile z nas zostanie, gdy odpadną wszystkie zewnętrzne atrybuty wielkości. Często bowiem mylimy pojęcie wolności z posiadaniem, a poczucie własnej wartości budujemy na kruchym fundamencie tego, co widzialne dla oczu: statusu, podziwu i grubości portfela.

​To odwieczny taniec pychy i pokory, w którym największym wyzwaniem wcale nie jest przetrwanie biedy, lecz udźwignięcie nagłego dostatku w taki sposób, by nie zatracić po drodze własnej tożsamości. Kiedy los daje nam wszystko, rzadko pytamy o cenę, jaką przyjdzie nam za to zapłacić, przekonani, że karta już nigdy się nie odwróci. Dopiero bolesny upadek uświadamia nam, że najtrudniejszą lekcją nie jest sztuka zdobywania szczytów, ale umiejętność ocalenia w sobie wrażliwości w momentach, gdy wszystko wokół zaczyna chwiać się w posadach i rozpadać na kawałki.

Ta uniwersalna prawda o naszej kondycji zyskuje wyjątkowo jaskrawe barwy, gdy osadzi się ją w realiach, które same w sobie były jedną wielką lekcją drapieżnego dorastania – w polskich latach dziewięćdziesiątych. Miały one w sobie coś z gorączkowego, niespokojnego snu, w którym stare zasady rozpadały się w proch, a nowe dopiero pisano na kolanie, przy dźwiękach otwieranych szampanów i szumie importowanych z Zachodu ortalionów.

To właśnie w ten krajobraz gwałtownej transformacji ustrojowej, pełen jaskrawych kontrastów i zachłannego łapania wiatru w żagle, zabiera nas powieść „Syn Wiatru. Król życia” autorstwa Anny Stryjewskiej. Pisarka nie bawi się w suchą kronikarkę minionych dekad; zamiast tego tworzy niezwykle plastyczną, przejmującą opowieść o narodzinach rodzimego kapitalizmu, w którym ambicja potrafiła wynieść jednostkę na sam szczyt, by chwilę później, z tą samą bezwzględną siłą, strącić ją w przepaść. To kronika rzeczywistości, która uczyła się wolności w sposób bezwzględny, gdzie zapach wielkich pieniędzy mieszał się z kurzem małych, prowincjonalnych miasteczek, a sukces mierzyło się błyskiem lakieru luksusowego auta.

W samym centrum tego dziejowego wiru staje Szymon Gołębiewski, a fakt, że mamy do czynienia z kolejną odsłoną tej zajmującej serii, pozwala czytelnikowi z zupełnie innej perspektywy przeżywać kolejny kamień milowy w jego biografii. Nie spotykamy bowiem obcego bohatera, lecz postać, której potłuczoną tożsamość i rany przeszłości towarzyszyły nam już podczas lektury otwierającego cykl tomu „Bękart”. Na tej nowej, wyboistej drodze ku dorosłości kluczową rolę odgrywa Antoni – mentor, przybrany opiekun i życiowa opoka młodego mężczyzny.

Choć to pod jego bezpiecznymi skrzydłami Szymon stawia swoje pierwsze kroki w świecie handlu, młodzieńcza intuicja i bezkompromisowy spryt szybko wypychają go poza ciasne ramy dotychczasowej codzienności. W jego wnętrzu budzi się uśpiony dotąd demon drapieżnej przedsiębiorczości. Na kartach powieści z wielką precyzją nakreślono fascynujący proces, w którym skromne początki, niesione intuicją i bezkompromisowym sprytem, niemal z dnia na dzień przeistaczają się w potężne, przynoszące zawrotne zyski przedsięwzięcie.

Ta spektakularna ucieczka od dawnego ubóstwa ku finansowemu elitaryzmowi ma jednak drugie, znacznie mroczniejsze dno psychologiczne. Obserwując ten nowy etap, wyraźnie widzimy, że gromadzone naprędce miliony, otaczający go blichtr i kluczyki do nowego samochodu stają się czymś więcej niż tylko owocem ciężkiej pracy; to pancerz, który ma zagłuszyć dawne kompleksy oraz desperacka próba udowodnienia otoczeniu – a zwłaszcza tym, którzy niegdyś patrzyli na niego z góry – że oto narodził się nowy pan i władca własnego losu.

​Iluzja potęgi ma jednak to do siebie, że diametralnie zmienia optykę innych i przyciąga do nas spojrzenia, które wcześniej omijały nas bez słowa. W codzienności bohatera, opromienionej blaskiem nagłego sukcesu finansowego i nowo zyskanego statusu, pojawia się relacja z Majką – kobietą, która wydaje się idealnym dopełnieniem jego wspaniałego otoczenia.

Powieściopisarka z wielką wrażliwością kreśli ten intymny wątek, pokazując, jak u boku dawnego „Bękarta” rozkwita namiętność, będąca dla niego symbolem ostatecznego zwycięstwa nad niesprawiedliwym losem. Narracja nie spieszy się z prostymi odpowiedziami; zamiast tego buduje wielowymiarowy obraz relacji dwojga ludzi w czasach, gdy wszystko wokół pędzi w szalonym rytmie, a materialny dostatek zaczyna wyznaczać nowe standardy codzienności. Wspólną drogę bohaterów obserwuje się z zapartym tchem, otwierając przestrzeń do refleksji nad tym, jak wielkie zmiany zachodzą w charakterze pod wpływem nagłego bogactwa i jak ta nowa, fascynująca aura wpływa na ludzkie serca, które muszą odnaleźć swoją własną, autentyczną miarę bliskości.

Wielka siła tej opowieści tkwi również w samej konstrukcji postaci, które wymykają się prostym, czarno-białym ocenom. Odbiorca zostaje wrzucony w gąszcz skomplikowanych ludzkich osobowości, gdzie szlachetność nieustannie przeplata się z wyrachowaniem i egoizmem. To właśnie z zachowaniami poszczególnych bohaterów wiąże się znacząca część emocji towarzyszących lekturze.

Podczas gdy za jednych z całego serca trzymamy kciuki, życząc im upragnionego szczęścia i spokoju, postawy innych niemal natychmiast budzą nasz opór, niechęć czy uzasadnioną aawersję. Ta celowa dysharmonia sprawia, że żadna z postaci nie pozostaje nam obojętna. Śledząc ich wybory, nieustannie balansujemy między empatią a głębokim rozczarowaniem, co potęguje realizm wewnętrzny całej historii i sprawia, że przeżywamy ją o wiele silniej, niemal osobiście uczestnicząc w tym moralnym dramacie.

Fascynującym elementem tej prozy jest wyraźnie zarysowany kontrast wartości, jaki tkwi pomiędzy Szymonem a jego przewodnikiem. Z jednej strony mamy młodego mężczyznę, który rzuca się w wir raczkującego kapitalizmu, a jego postępowaniem zaczyna rządzić drapieżna reguła nowej ery – chęć natychmiastowego zysku, prestiż i budowanie wspomnianego pancerza z materialnych dóbr. Z drugiej strony mocno stoi Antoni, uosabiający zupełnie inne podejście: zakorzenione w pokorze, wierności tradycyjnym zasadom i przekonaniu, że prawdziwego formatu człowieka nie da się przeliczyć na żadną walutę.

To zderzenie dwóch różnych pokoleń i filozofii nadaje książce potężny ładunek emocjonalny. Z rosnącym napięciem śledzi się, jak ta bliska relacja mistrza i ucznia zostaje wystawiona na najtrudniejszą próbę – próbę wielkich pieniędzy i zmieniających się priorytetów. Ta historia w subtelny sposób skłania do przemyśleń nad tym, czy w pogoni za nowoczesnym sukcesem da się ocalić dawne, tradycyjne fundamenty, i jak wielką mądrość niesie ze sobą głos kogoś, dla kogo moralny kręgosłup jest ważniejszy niż najwspanialsze finansowe imperium.

Wyjątkowość tej historii tkwi jednak nie tylko w znakomicie nakreślonym konflikcie wartości, ale również w samym rzemiośle pisarskim. Narracja prowadzona jest językiem bardzo żywym, który idealnie rezonuje z drapieżnością opisywanych zdarzeń. Tempo akcji zostało doskonale wyważone – z jednej strony fabuła potrafi porwać czytelnika w wir gwałtownych zmian, z drugiej zaś wycisza się w momentach intymnych uniesień oraz wnikliwych studiów ludzkich zachowań. Ogromna sugestywność i dbałość o detale sprawiają, że kolejne sceny niemal stają przed oczami, budząc autentyczne zaangażowanie. Ten unikalny rytm opowiadania sprawia, że całą książkę chłonie się jednym tchem, poddając się emocjonalnej huśtawce, jaką serwują nam losy bohaterów.

​W porównaniu do otwierającego cykl tomu „Bękart”, ta część stanowi wyraźny krok naprzód pod względem dojrzałości literackiej i rozmachu fabularnego. O ile poprzednia powieść skupiała się na bolesnym doświadczeniu odrzucenia, samotności i cierpieniu bezbronnego dziecka, o tyle tutaj autorka rzuca dorosłego już bohatera na znacznie szersze, bardziej ryzykowne wody, gdzie stawką nie jest już tylko przetrwanie, ale utrzymanie moralnego kompasu na fali wielkiego sukcesu. Pisarka z ogromnym wyczuciem rozwija znane już motywy, nadając im głębszy, bardziej uniwersalny wymiar. Ta ewolucja sprawia, że kontynuacja nie tylko dotrzymuje kroku swojej poprzedniczce, ale przewyższa ją dynamiką oraz stopniem skomplikowania relacji międzyludzkich, oferując czytelnikowi jeszcze bardziej angażującą i kompletną opowieść.

​Lektura pozostawia czytelnika z przejmującym poczuciem emocjonalnego nasycenia, ale też z całym wachlarzem trudnych pytań, które rezonują w nas na długo po odłożeniu książki. Towarzysząc bohaterom w ich potyczkach z losem, nieustannie konfrontujemy z nimi własne definicje życiowego powodzenia, lojalności oraz priorytetów. ​Autentyzm opisanych zdarzeń i bolesna namacalność ludzkich potknięć sprawiają, że podczas czytania odczuwamy niemal fizyczne napięcie – to nie jest lekka, niezobowiązująca opowieść, lecz literackie doświadczenie, które dotyka najczulszych strun naszej wrażliwości. Pisarka zmusza nas do zatrzymania się w codziennym biegu i zadania sobie pytania o to, jakie wartości tak naprawdę określają nasze człowieczeństwo i ile bylibyśmy w stanie poświęcić, by zdobyć swój własny, życiowy szczyt. To właśnie ta głęboka, intymna refleksja nad kruchością ludzkiego szczęścia sprawia, że pozycja ta okazuje się tak niezwykle ważna, mądra i na wskroś poruszająca.

​Książkę tę polecam szczególnie czytelnikom, którzy poznali „Bękarta” – Was nie trzeba przekonywać do lektury, gdyż na pewno tak jak ja, z niecierpliwością wyczekiwaliście dalszych losów Szymona. Wszystkim tym, którzy jeszcze nie znają serii, przypominam natomiast, że lekturę należy rozpocząć chronologicznie, od pierwszej części, ponieważ wydarzenia tworzą nierozerwalną sieć przyczynowo-skutkową. Warto po nią sięgnąć dla genialnie uchwyconego klimatu polskich lat dziewięćdziesiątych oraz uniwersalnej opowieści o cenie marzeń o wielkości. To dojrzała i pełna autentycznych emocji powieść, która nie tylko zapewnia znakomitą czytelniczą ucztę, ale też zostawia w sercu trwały ślad i zmusza do refleksji nad własnymi wyborami.

Twórczyni kończy tę część w momencie tak intrygującym, że ciekawość czytelnika sięga zenitu, dlatego z ogromną niecierpliwością wyczekuję trzeciej odsłony tej historii. Ta książka to ostatecznie nie tylko kolejna odsłona losów Szymona, lecz bezkompromisowe lustro, w którym przegląda się nasze pokolenie – z jego głodem uznania i nieustannym lękiem przed utratą tego, co wydawało się nieosiągalne.

Pisarka stworzyła historię, o której nie zapominamy wraz z finałowym akapitem, lecz wciąż pulsuje w czytelniku, wymuszając cichą, codzienną weryfikację tego, co w naszym własnym życiu jest autentycznym fundamentem, a co jedynie złudnym blaskiem sukcesu. To opowieść, która po zamknięciu okładki nie milknie, lecz wciąż domaga się uwagi, prowokując do przewartościowania wszystkiego, co do tej pory braliśmy za pewnik.

[Zakup własny].