Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Krauze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Krauze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2026

Plaster na złamane serce: Magdalena Krauze i jej poruszająca powieść „Dobrze mi się z tobą rozmawia”

Często wydaje nam się, że życiowe dramaty wymagają skomplikowanych rozwiązań. Tymczasem Magdalena Krauze na kartach swojej najnowszej powieści "Dobrze mi się z tobą rozmawia" przypomina o czymś, o czym w codziennym pędzie zdarza nam się zapominać: najlepszym lekarstwem na świeże rany jest po prostu obecność drugiego człowieka i szczery dialog. Pisarka unika górnolotnych słów, pokazując, że zwyczajna bliskość buduje fundament tam, gdzie wszystko inne legło w gruzach. Ta mądrość prowadzi nas do Kingi, której świat rozpada się tuż po ślubie, co zmusza ją do poszukiwania azylu w surowym krajobrazie Tatr.

​W cieniu zakopiańskich szczytów Kinga nie szuka przygód, lecz próbuje wyciszyć wewnętrzny zamęt. Wymuszony okolicznościami urlop w pensjonacie ciotki staje się schronieniem, w którym kojąca natura kontrastuje z bolesnym konfliktem osobistym. Kinga stara się odciąć przede wszystkim od zbliżającej się daty porodu siostry – żywego dowodu zdrady, której nie potrafi udźwignąć. To uderzenie w lojalność sprawia, że zdradzona kobieta staje przed trudnym wyborem, a milczenie rodziny rani mocniej niż same fakty. W tej scenerii profesjonalizm policjantki ściera się z bezsilnością skrzywdzonej osoby.

W tę gęstą od żalu ciszę wkracza Krzysztof. Jego obecność nie jest gwałtownym wybuchem uczuć, lecz bezpieczną przystanią. Jako ratownik TOPR potrafi dostrzec ludzi w kryzysie, dlatego cierpliwie kruszy mur, którym Kinga odgrodziła się od otoczenia. Ich relacja staje się początkiem najważniejszej wymiany myśli w jej życiu. Nie opiera się ona na wielkich gestach, lecz na drobnych krokach: wspólnym czasie przy filiżance kawy czy spacerach, które z czasem przestają być ciężarem.

​Pomoc nie jest jednak jednostronna. Kinga odkrywa, że własne przejścia pozwalają jej lepiej zrozumieć cudze dylematy. Stając się powierniczką ciotki Anny, musi skonfrontować swój radykalizm ze skomplikowanymi wyborami serca podczas szczerych rozmów przy winie. To pokazuje, że bycie dla kogoś oparciem bywa najlepszą formą autoterapii.

​Czytając tę historię, trudno nie zapytać siebie: ile razy szukałam ratunku w milczeniu, zamiast odważyć się na otwarte nazwanie tego, co czuję? Towarzysząc głównej postaci, niemal doświadczałam chłodu jej osamotnienia, który z każdym rozdziałem topniał pod wpływem zwyczajnej życzliwości. To była lekcja pokory wobec błędów innych i przypomnienie, że choć krzywda odbiera głos, to właśnie odzyskanie go przy kimś, kto potrafi słuchać, jest aktem odwagi.

​Całość domyka prosty język, pełen psychologicznej uważności. Magdalena Krauze rezygnuje z ozdobników na rzecz konkretu, który idealnie współgra z surowością gór. Warto przy tym wspomnieć, że choć książka wydana nakładem Wydawnictwa Mięta jest powieścią obyczajową, odnajdą się w niej również wielbiciele wątków kryminalnych. Pojawia się tu delikatny motyw śledczy wynikający ze specyfiki pracy Kingi. Choć nagły telefon nadaje wydarzeniom niezbędnej dynamiki, to nie dominuje on fabuły, pozwalając akcji toczyć się w rytmie nadawanym przez jej wewnętrzne przeżycia. Dzięki temu lektura daje czytelnikowi przestrzeń na oddech. Mimo że losy bohaterów są fikcją, bije z nich realizm zmuszający do refleksji nad lojalnością i wybaczeniem. Lektura wywołuje falę empatii i ukojenia, zostawiając nas z wnioskiem, że odważne zmierzenie się z bólem to jedyna droga do regeneracji.

Warto sięgnąć po tę pozycję, gdy szukamy w literaturze zrozumienia. Jej siła tkwi w tym, że nie obiecuje łatwych rozwiązań, lecz wyznacza szlak do odzyskania siebie. To idealny wybór dla osób na życiowych zakrętach, które wierzą, że autentyczne spotkanie ma większą moc niż spektakularne wydarzenia. Ostatecznie historia ta uczy, że najtrudniejsze szczyty zdobywa się cierpliwością i pozwoleniem sobie na słabość. Ciche, dzielone z kimś momenty stają się bazą, na której można powoli odbudować własne życie.

[Zakup własny].

poniedziałek, 26 stycznia 2026

„Damy radę, kochanie” Magdaleny Krauze – finał serii, który jest lustrem dla każdego małżeństwa.

Życie rzadko przypomina romantyczny film, w którym napisy końcowe pojawiają się wraz z sakramentalnym „tak”. Prawdziwa historia zaczyna się znacznie później. Odnajdziemy ją w kuchni nad stertą naczyń, w nerwowym oczekiwaniu na powrót zbuntowanego nastolatka czy w cichym smutku, gdy patrzymy na starzejących się bliskich. To właśnie te prozaiczne momenty są najprawdziwszym sprawdzianem dla związku. W tej zwyczajności, pozbawionej filtrów i upiększeń, kryje się esencja bycia oparciem. Po raz trzeci udowadnia to Magdalena Krauze.

„Damy radę, kochanie” to finałowe ogniwo serii, stanowiące kontynuację losów znanych z tomów „Czekałam na Ciebie” oraz „Zaufaj mi jeszcze raz”. To zarazem przejmujący portret dojrzałej miłości, która musi udźwignąć ciężar życia.

Ta codzienna walka o bliskość staje się fundamentem ewolucji Pauliny i Igora. Obserwowanie ich losów to fascynująca podróż – od młodych idealistów po dojrzałe małżeństwo, które po osiemnastu latach mierzy się z nowymi wyzwaniami. Autorka z niezwykłą empatią kreśli obraz pokolenia kanapkowego, ściśniętego między buntem dzieci z pokolenia Z a bolesnym procesem opieki nad chorą na demencję matką. Wszystkie te trudności sprowadzają się do jednego pytania: czy w obliczu narastających problemów bohaterowie zdołają pozostać jednością, czy też proza życia postawi między nimi mur, którego nie będą w stanie zburzyć?

Magdalena Krauze umiejętnie splata kilka płaszczyzn: od lekcji pokory w górskim pensjonacie, aż po dramatyczne zmagania o wolność przyjaciółki uwięzionej w toksycznej relacji. Ten ostatni wątek tworzy mocny kontrast dla związku głównych bohaterów. Pokazuje, że walka o szczęście ma różne oblicza – czasem jest to wspólne trwanie w trudach, a czasem odważne zerwanie niszczących więzi.

Równie autentyczny, jak sama historia jest styl pisarki. Naturalne dialogi sprawiają, że bohaterowie stają się bliscy niczym sąsiedzi. Charakterystyczny humor rozładowuje napięcie, dzięki czemu lektura nie przytłacza mimo swojej powagi. Istotnym filarem opowieści okazuje się również obraz przyjaźni jako najważniejszej sieci ratunkowej w chwilach kryzysu. Wszystko to sprawia, że historia wywołuje lawinę emocji i skłania do refleksji. Czy w dobie powierzchownych relacji potrafimy jeszcze walczyć o autentyczność?

W konsekwencji otrzymujemy poruszające domknięcie serii, które zostaje w sercu na długo po przewróceniu ostatniej strony. Autorka stworzyła literackie lustro, w którym każdy z nas może przejrzeć swoje lęki i nadzieje. Książkę polecam szczególnie parom z długim stażem oraz rodzicom mierzącym się z trudami wychowania. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto wierzy, że najpiękniejsze historie pisze samo życie – z całym jego trudem, ale i niegasnącym blaskiem wspólnego trwania.

A Wy jak uważacie – czy miłość faktycznie jest w stanie przetrwać każdą prozę życia, jeśli tylko walczymy o nią ramię w ramię?

[Zakup własny].

poniedziałek, 24 czerwca 2024

"Nigdy za ciebie nie wyjdę" Magdalena Krauze

Rozpoczęły się wakacje, a więc na usta każdego wielbiciela książek cisną się słowa „bierzemy książkę w teczkę, jedziemy na wycieczkę”. Zapewne wielu z was właśnie rozpoczyna swój urlop albo z niecierpliwością odlicza dzielące was od jego rozpoczęcia dni. Stoi też przed odwiecznym dylematem, jaką książkę spakować do swojego wakacyjnego bagażu. Oczywiście wybór takiej lektury jest kwestią mocno indywidualną, ale ja dziś przychodzę do was z recenzją powieści, która w moim przekonaniu sprawdzi się w roli książkowej towarzyszki tegorocznych wakacji idealnie. A mam na myśli oczywiście najnowsze literackie dziecko Magdaleny Krauze  „Nigdy za ciebie nie wyjdę”. W tej powieści autorka wyszła naprzeciw potrzebom i oczekiwaniom każdego swojego czytelnika, bowiem historia, którą odnajdziemy na kartach tego tytułu, na pewno trafi w gusta tych, którzy podczas jej czytania będą chcieli się zrelaksować, i podnieść swój poziom endorfin dawką świetnego humoru. Nie zapomina również o tych z was, którzy tak jak, jak ja poza aspektem relaksacyjnym w książkach szukają także ważnych życiowych tematów, refleksji i przemyśleń. To wszystko i o wiele więcej czeka na każdego, kto zechce spędzić swój wolny czas, poznając perypetie bohaterów tej, co już teraz mogę zdradzić wspaniałej powieści.

Choć  jej główną bohaterką jest młoda studentka Liwia, to tak naprawdę jest to opowieść o trzech zupełnie różnych, ale wyjątkowych i bardzo kochających się kobietach. Babcia Aniela i ciocia Maria są najważniejszymi osobami w życiu dziewczyny. To właśnie one stworzyły dla niej szczęśliwe dzieciństwo, otaczając ją opieką i miłością, której nigdy nie doświadczyła od swoich rodziców. No cóż, tych się nie wybiera, a rodzicem nie każdy powinien być. Dziś Liwia wiedzie spokojne i ustabilizowane życie, które dzieli pomiędzy naukę i pracę na stacji paliw. Taki stan rzeczy bardzo jej odpowiada i nie planuje niczego zmieniać. A już na pewno nie widzi u swojego boku żadnego mężczyzny. Bycie singelką pozwala jej skupić się na wyraźnie sprecyzowanych planach na przyszłość. Nie wie jednak jeszcze, że to samo życie szykuje dla niej wiele zmian, które sprawią, że poczuje, iż traci nad nim kontrolę.

A wszystko zaczyna się od zmian niestety na gorsze w pracy, którą jeszcze do niedawna lubiła. I pewnie byłoby tak nadal, gdyby nie nowy szef, który przejął biznes po swoim dziadku i niestety nie zaskarbił sobie sympatii pracownicy. Za to ona wywarła na nim ogromne wrażenie i wzbudziła emocje, jakich nigdy nie czuł do żadnej kobiety. Mateusz, bo to o nim mowa bardzo chce zbliżyć się do Liwii i zdobyć jej zaufanie, ale szybko przekonuje się, że nie będzie to łatwe. Ona wie, czym są rozczarowanie i zawiedzione nadzieje dlatego będzie musiał się bardzo postarać, aby zechciała się przed nim otworzyć. Wszyscy wiemy, że miłość to piękne uczucie, którego wyjątkowości tutaj doświadczymy, ale przekonamy się również, jak niewiele trzeba, aby je zniszczyć i stracić swoją szansę na to, by kochać i być kochanym. Jak możecie się domyślać, między tą dwójką zrodzi się uczucie, ale nie będzie ono pozbawione przeciwności.

Na szczęście Liwia ma obok siebie babcię i ciocię, które w swoim życiu wiele przeszły i to z ich życiowej mądrości może czerpać pełnymi garściami. One doskonale wiedzą, że życie to, ciągła sztuka wyboru i właśnie od tego, jakie one będą, bardzo wiele zależy. I tak jak jedne są dla nas dobre, inne niosą ze sobą niedopowiedzenia i tęsknotę. A duma jest złym doradcą, gdyż tworzy rysę, której już nic nie jest w stanie zmazać, a która rodzi w naszym sercu żal za tym, co utracone.

„Nigdy za Ciebie nie wyjdę” to ciepła i romantyczna historia, w której nie znajdziecie jednak bohaterów idealnych. Każdy z nich popełnia błędy teraz bądź popełnił je kiedyś, a właśnie teraz nadszedł ten moment, kiedy zrozumieli, a może to okoliczności zmusiły ich do tego, aby zrozumieli, co w życiu jest tak naprawdę ważne. To opowieść o skomplikowanych relacjach rodzinnych, które staramy się odbudować, czy też stworzyć na nowo w momencie trudnych przeżyć życiowych. Takich, w których bardzo potrzebujemy bliskości i wsparcia rodziny. Jednak nie łatwo wybaczyć doznane krzywdy. Bo nie liczą się słowa, a czyny, a przebaczenie nawet tym, których kochamy to długotrwały proces.

Magdalena Krauze przyzwyczaiła nas do tego, że czytając jej książki, odczuwamy całą gamę emocji wywołujących w nas łzy. Tym razem również emocji nie zabraknie i będziemy płakać, ale ze śmiechu. A to za sprawą fantastycznego humoru sytuacyjnego, którego w głównej mierze dostarczają nam obie seniorki. Ich dialogi i wzajemne przekomarzania sprawiają, że nie sposób się nie śmiać. Jestem pełna podziwu dla umiejętności autorki do tworzenia tak barwnych postaci, które nie tylko bawią czytelnika, ale także, o czym przekonacie się, czytając powieść, pokazują, że na miłość, której jedna szuka, a druga twierdzi, że nie potrzebuje, nigdy nie jest za późno, bo ona nie liczy lat. Prawda jest jednak taka, że przeznaczenia nie da się uniknąć, a wypełnić się ono może w najmniej spodziewanym momencie naszego życia i stworzyć piękną klamrę dla rodzinnej historii.

Jak czytamy w słowie od autorki, tworząc tę powieść, chciała podarować swoim czytelnikom dawkę humoru, który jest lekarstwem dla duszy i to bez wątpienia jej się udało, ale też pozostała wierna sobie i nie zapomniała o tym, co ważne i nad wyraz życiowe. Dzięki temu wszystko, o czym czytamy, w żadnej mierze nie straciło swojego autentycznego wymiaru. A co za tym idzie, jestem przekonana, że wielu czytelników znajdzie w wykreowanej fabule cząstkę siebie i własnych doświadczeń, które wywołają w nich refleksje przemyślenia, sentyment, a może nostalgię. Bo bohaterem tej zajmującej historii mógłby być każdy z nas.

[Zakup własny].

niedziela, 14 stycznia 2024

"Ostatnia wiadomość" Magdalena Krauze

K
toś kiedyś powiedział mi, że o wartości związku, który tworzymy, nie świadczą piękne i szczęśliwe chwile, które przeżywamy z drugą połówką, a kryzysy, przez które jesteśmy w stanie przejść, aby być razem. Nie sztuką bowiem jest być ze sobą, kiedy jesteśmy szczęśliwi i wszystko układa się dokładnie tak, jak tego chcemy. Prawdziwym sprawdzianem dla trwałości fundamentu, na którym budujemy nasz związek, są te trudne chwile, które wystawiają go na często bardzo ciężką próbę. Dopiero wówczas tak naprawdę przekonujemy się o sile uczuć łączących nas z ukochaną osobą. Dziś opowiem wam o Jagodzie i Przemku, bohaterach najnowszej książki Magdaleny Krauze „Ostatnia wiadomość”, którzy stają właśnie w obliczu takiej próby, choć jeszcze rok wcześniej nie przypuszczali, że coś podobnego mogłoby ich spotkać.

Para jest małżeństwem od ponad dekady i jeśli o jakimś związku można by powiedzieć, że było wzorcowe to właśnie o ich. Oboje wiedzą, że o związek trzeba dbać i jeszcze te kilkanaście miesięcy temu czerpali przyjemność ze wspólne spędzanego czasu. Razem jedzonych śniadań, oglądania telewizji, rozmów. Jednak w momencie, kiedy my czytelnicy wkraczamy w ich życie, to wszystko jest już tylko przeszłością zachowaną we wspomnieniach Jagody. Teraz jej ukochany mężczyzna, dla którego kiedyś była najważniejsza. Który był dla niej nie tylko mężem, ale także wspaniałym przyjacielem i kochankiem, przestał ją zauważać, a ich życie w domu można porównać do przebywania ze sobą współlokatorów. Kobieta chce walczyć ten związek, ale jej wszelkie starania nie przynoszą żadnych rezultatów. Wszystko wskazuje na to, że miejsce żony w życiu męża zajęła jego nowa pasja, dla której radykalnie zmienił tryb życia, ale przede wszystkim siebie. Tylko, czy na pewno wyłącznie pasja jest powodem tego, że nasza bohaterka stała się dla męża wręcz przezroczysta, a próby podjęcia dialogu kończą się kłótniami? O tym musicie przekonać się sami, sięgając po książkę, do czego już teraz gorąco każdego zachęcam.

W myśl powiedzenia głową muru nie przebijesz, Jagoda odpuszcza i wiedziona chwilą po jednym z kolejnych spięć z Przemkiem postanawia zapisać się na kurs krav magi, na którym kobiety uczą się samoobrony. A przyłącza się do niej przyjaciółka Renata, ku której zaskoczeniu okazuje się, że ich trenerem będzie jej dawny znajomy Jacek. I pewnie Jagoda trwałaby jeszcze długo w poczuciu odrzucenia, żyjąc z Przemkiem razem, a jednak osobno, gdyby nie pewna usłyszana przez nią rozmowa męża z tajemniczym mężczyzną. Wypowiedziane wówczas słowa sprawiają, że dotychczas pękający powoli fundament ich małżeństwa, który tracił swoje pojedyncze cegiełki, teraz już całkowicie runął. Koniecznie przeczytajcie książkę i sprawdźcie, czy nasza bohaterka zdoła podnieść się po, uwierzcie mi bolesnym ciosie, jaki otrzymała.

Zapewne wszyscy zgodzimy się z tym, że trudne przeżycia zmieniają ludzi. Tak też dzieje się w przypadku Jagody. Kobieta teraz postanawia nie skupiać się już tak bardzo na rodzinie, a zacząć bardziej myśleć o sobie. Ma już dorosłe dzieci, które układają sobie własne życie, a ona już wkrótce przekona się, że nadal może być dla kogoś atrakcyjną kobietą. Ten ktoś pokaże jej inne, niż to znane dotychczas oblicze uczuć. Pozwoli jej poczuć pewnego rodzaju świeżość i intensywność emocji łączących kobietę i mężczyznę. Tylko, czy naprawdę można i da się przekreślić dwadzieścia pięć lat wspólnego życia? Czy Jagoda naprawdę tego chce? Ja nic nie zdradzę, więc nie pozostaje wam, nic innego, jak tylko przeczytać książkę.

Gdyby ktoś poprosił mnie o wymienienie trzech przymiotników charakteryzujących twórczość Magdaleny Krauze, bez wahania powiedziałabym, że autorka oddaje w ręce swoich czytelników powieści życiowe, refleksyjne i zapadające głęboko w serce. I taka właśnie jest „Ostatnia wiadomość". To poruszająca historia o miłości, zdradzie, przebaczeniu i dawaniu drugiej szansy. I zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu z was zestawienie zdrady z wybaczeniem i dawaniem drugiej szansy wydaje się niemożliwe. Jednak pamiętajcie, wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono. Dopóki nie staniemy w obliczu podobnej sytuacji, nie możemy być do końca pewni, jakie decyzje byśmy podjęli. Wszystko wydaje się oczywiste, kiedy patrzymy na problem zdrady z perspektywy czyjegoś życia. Natomiast, gdy dotyka on nas samych, już takie oczywiste nie jest. Autorka bardzo obrazowo i wiarygodnie ukazała wewnętrzne dylematy  i wątpliwości, z którymi zmaga się bohaterka.

Jednak to jeszcze nie wszystko, o czym przeczytamy w książce, bowiem Magdalena Krauze zwraca naszą uwagę także na, to jak bardzo łatwo się pogubić ulegając wpływowi środowiska, którego jesteśmy częścią, pokładając w nim zbytnią ufność. W takich sytuacjach często zapominamy o tym, co jest w naszym życiu najważniejsze. Burząc tę hierarchię wartości, bądź też budując tę niewłaściwą, możemy naprawdę wiele stracić, co na własnej skórze odczuł Przemek.

To książka o wyjątkowej kobiecej przyjaźni. Takiej, w której możemy liczyć na przytulenie, kiedy trzeba, ale także na wylanie kubła zimnej wody, jeśli wymaga tego sytuacja. To właśnie ten wątek okrasza całą historię świetną dawką humoru, który pozwala czytelnikowi na chwilę wytchnienia od głównego wątku, który nie pozwala nam oderwać się od książki.

Bo musicie wiedzieć, że tej książki nie da się odłożyć, zanim nie dotrzemy do jej końca. Przez to, że jak wspomniałam już wcześniej, jest ona bardzo życiowa i autentyczna, a jej bohaterowie są zwykłymi ludźmi, takimi jak my wszyscy, ze swoimi wadami i zaletami, marzeniami i pragnieniami, przez cały czas podczas jej czytania stawiamy się na ich miejscu. Jestem pewna, że ta historia mogłaby być i na pewno jest historią wielu małżeństw. Popełniają błędy, dokonują trudnych wyborów i podejmują niełatwe decyzje, za które ponoszą często dotkliwe konsekwencje.

I kiedy myślicie, że już wiecie wszystko, za chwile dzieje się coś, co wami wstrząśnie, wzruszy do łez i pokaże wam, jak bardzo się myliliście. Takiego zaskakującego plot twistu na pewno się nie spodziewacie, ale nie wierzcie mi na słowo, tylko oczywiście sami się o tym przekonajcie.

Macie moje słowo, że to jedna z tych lektur, która pochłonie was bez reszty, tak, że przy jej czytaniu stracicie poczucie mijającego czasu. Tym kobietom, które po nią sięgną, autorka dmucha w skrzydła i przywraca wiarę w to, że mamy w sobie siłę, która pozwoli nam podnieść się z kolan po zdarzeniach, które zrujnowały nasz stabilny, poukładany świat. Ponadto przypomina nam o tym, aby nie odkładać ważnych rozmów, czy decyzji na później, gdyż nic w życiu nie jest nam dane na zawsze. Choć my myślimy, że na wszystko mamy jeszcze dużo czas. Bo przecież wiele go jeszcze przed nami. Warto jednak zaznaczyć, że to jak tę książkę odbierzemy, zależy od naszego doświadczenia życiowego. Czytelnik, który już trochę w życiu przeżył, na pewno odbierze ją pełniej i mocniej do niego trafi. Zabierajcie się więc niezwłocznie do czytania książki i sprawdźcie, jak będzie w waszym przypadku.

[Zakup własny]

czwartek, 4 maja 2023

"Taką sobie ciebie wymarzyłem" Magdalena Krauze

Życie potrafi nas bardzo mocno doświadczyć, zadawać bolesne ciosy i nierzadko zmusza nas do tego, abyśmy wzięli je we własne ręce szybciej, niż byśmy tego chcieli, mimo że nie  jesteśmy na to gotowi. Wówczas mamy tylko dwie możliwości wyboru: albo się poddamy i to, co nas spotkało po prostu nas złamie, albo wręcz przeciwnie, wszystkie te trudne chwile i przeżycia przekujemy w swoją siłę do walki o siebie i swoje marzenia. Nie bez kozery mówi się, że każdy jest kowalem swojego losu. Dziś opowiem wam historię pewnego mężczyzny - Aleksandra, który swoim życiem udowadnia, jak bardzo prawdziwe jest wszystko to, co do tej pory napisałam. Poznajemy go na kartach najnowszej powieści Magdaleny Krauze „Taką sobie ciebie wymarzyłem”, o której chcę wam teraz opowiedzieć kilka słów.

Kiedy przystępujemy do lektury książki i zaczynamy poznawać obecne życie głównego bohatera, mamy wrażenie, że jest ono właśnie takie, o jakim marzy każdy z nas. Alek jest właścicielem wypożyczalni samochodów. Interes świetnie prosperuje, pracownicy darzą go szacunkiem i uznaniem, a oczy kobiet błyszczą na jego widok. Nic dodać, nic ująć, facet w czepku urodzony, któremu pozazdrościć mogłoby wielu. No właśnie często z zazdrością patrzymy na życie innych, nie zastanawiając się jaką drogę musieli przejść, aby teraz mogło ono być takie, a nie inne. Z jak wieloma przeciwnościami i trudnościami musieli stanąć twarzą w twarz, by teraz znajdować się w takim, a nie innym miejscu na mapie swojego życia.

Aleksander już jako dziecko doświadczył największego bólu, jakim jest śmierć rodzica. Mama odeszła, powierzając swojego syna siostrze, która miała zaopiekować się chłopcem i stworzyć mu bezpieczny, ciepły dom, w którym zostanie otoczony opieką i miłością. Bardzo szybko jednak na jego barki spada kolejny cios, gdyż obietnica ciotki złożona na łożu śmierci siostry przestaje mieć znaczenie, kiedy staje się ona dla kobiety niewygodna. Odrzucenie ze strony jedynej bliskiej dziecku osoby skutkuje tym, że Aleksander trafia do domu dziecka.
Oczywiście nie zdradzę tego, co dalej się z nim dzieje, abyście czytając książkę, sami mogli niemalże poczuć te trudne do przeżycia zwłaszcza dla dziecka emocje.

Powiem tylko, że autorka na kartach swojej powieści pozostawia nam piękne przesłanie. Jeśli tylko weźmiemy je sobie do serca, na pewno doda nam wiary w to, że możemy osiągnąć bardzo wiele niezależnie od tego, jak trudny był nasz życiowy start. Pobyt w domu dziecka nie naznacza człowieka, nie skreśla go i nie stygmatyzuje. Nie definiuje go jako przegranego życiowo. Jest to pewien etap w życiu, który trzeba po prostu przetrwać.

Do czasów, kiedy codzienność Aleksandra była naznaczona wieloma wyrzeczeniami wracamy już tylko w jego wspomnieniach. Dziś jest mężczyzną ustabilizowanym zawodowo i tej stabilizacji pragnie doznać także w życiu prywatnym. Chce kochać i być kochanym, a swoje życie związać z kobietą,  u boku której zazna spokoju i szczęścia. Ma nadzieję, że będzie nią Monika, ale wszyscy poza nim samym widzą, że to nie jest kobieta, z którą Alek mógłby zbudować szczęśliwy związek i wspólną, stabilną  przyszłość. Tutaj również nie będę zdradzała zbyt wielu szczegółów, ale warto nadmienić, że w odniesieniu do tego wątku historii, Magdalena Krauze przypomina nam, że nigdy nie możemy być pewni, iż do końca znamy osobę, z którą się związaliśmy. Miłość bywa ślepa, a kiedy już klapki spadną nam z oczu, może okazać się, że do tej pory postrzegaliśmy tę osobę tak, jak sami chcieliśmy ją widzieć. Zderzenie z prawdą było bolesne, bowiem Monika okazała się  być doskonałą aktorką odgrywającą perfekcyjnie swoją rolę dla własnych korzyści. O tym do czego jeszcze zdolna jest Monika musicie przeczytać już sami sięgając po książkę, do czego już teraz gorąco was zachęcam.

Po rozstaniu Aleksander nie chce mieć nic więcej wspólnego z wyrachowaną i pozbawioną skrupułów egoistką, jaką okazała się jego była. Nie wie jednak jeszcze, że to nie koniec zmian i zawirowań, które na niego czekają. Pewnego dnia w drzwiach jego mieszkania staje kobieta z kilkuletnim chłopcem. Pola szuka Moniki. Siostry, z którą od lat nie utrzymuje kontaktu. Dlaczego siostry, choć płynie w nich ta sama krew, nie są ze sobą blisko? Tego dowiecie się oczywiście czytając powieść. Nietrudno się jednak domyślić, że w ich przypadku również przeszłość odegrała znaczącą rolę.

To niespodziewane spotkanie Aleksandra i Poli odmieni ich życie. Zaskakująco dla nich samych relacja, która się między nimi rodzi ma szansę przerodzić się w taką, jakiej oboje pragną i taką, o której marzył Aleksander. Nie myślcie jednak, że teraz będzie już sielankowo. Nic podobnego. Najbardziej zajadłym i niebezpiecznym wrogiem dla rodzącego się uczucia naszej dwójki stanie się chora zazdrość i nienawiść, która bywa bezwzględna. Sprawdźcie sami.

Mam nadzieję, że każdy, kto przeczyta moją recenzję, nie będzie miał wątpliwości, że jest to bardzo życiowa i wartościowa książka. Jednak aby docenić jej wartość, musimy nauczyć się czytać między wierszami. Jeśli przeczytacie tę książkę bez chwili przemyślenia i refleksji nad tym, o czym czytacie, dostaniecie przyjemną powieść obyczajową. Ale jeśli dostrzeżecie jej głębie i bardzo życiowe aspekty, spędzicie czas z bardzo wartościową, refleksyjną i prawdziwą w swojej wymowie książką, która poruszy wasze serca i sprawi, że łza pojawi się w oku. Dla mnie samej i w moim odczuciu jest to bardzo mądra książka, która mówi o życiu takim, jakie ono jest naprawdę. Doświadczamy w niej wzlotów i upadków, smutków i radości. 

Choć już napisałam na temat tego tytułu dość dużo, to jednak nie mogłabym pominąć bez słowa odnośnie  dwóch bardzo istotnych życiowych prawd, o których zapominamy bądź je bagatelizujemy albo wręcz z premedytacją nie chcemy o nich pamiętać. Pierwsza z nich to zadufanie w swojej pozornej dojrzałości. Młodzi ludzie żyją w przeświadczeniu, że to oni sami wiedzą co dla nich najlepsze. Tymczasem Magda pokazuje nam, o ile lepsze i łatwiejsze mogłoby być życie młodych, gdyby zechcieli czerpać z życiowego doświadczenia i mądrości ludzi starszych. Zarówno Aleksander, jak i Pola mają to niezwykłe szczęście, że w ich życiu są takie osoby i oboje doskonale wiedzą, jak wiele im zawdzięczają. W momencie, kiedy świat wali się w posadach, a my stoimy na życiowym rozdrożu, taki ktoś to skarb. Jeśli macie w swoim życiu kogoś takiego, doceńcie to i wysłuchajcie, co ma wam do powiedzenia.

Kolejna prawda dotyczy pokory. Niestety wielu z nas jej brakuje. Przez całe życie żyjemy myśląc tylko o sobie. Za nic mając uczucia innych i świadomość, tego, że takim postępowaniem ich krzywdzimy. Jednak ja mocno wierzę w karmę i wiem, że prędzej, czy później ona do nas wróci i owej pokory nas nauczy. Pamiętajcie jednak, że życie na tym świecie jest tylko jedną krótką chwilą i w momencie, kiedy zrozumiemy to, jak źle postępowaliśmy, może być już za późno, żeby móc cokolwiek naprawić i wynagrodzić.

Jeszcze raz gorąco zachęcam Was moi kochani do przeczytania tej książki. Jestem jedną z tych czytelniczek, która przeczytała wszystkie książki tej autorki i śmiało mogę powiedzieć, że doskonale widać jak wspaniale się ona rozwija. Mamy tutaj wspaniale wykreowane postacie bohaterów, z którymi w pewien sposób możemy się utożsamić, a w kolejach ich losów odnaleźć cząstkę siebie i własnych przeżyć, ale mamy też świetnie zbudowaną postać czarnego bohatera, który w czytelnikach budzi silne i skrajne emocje. W całej fabule nie zabraknie też elementów zaskoczenia i scen, które sprawiają, że serce zaczyna szybciej bić nie tylko z miłości, ale i z niepokoju o to, co za chwilę się wydarzy. To wszystko sprawia, że książkę czyta się z ogromnym zaangażowaniem i wręcz nie można się od niej oderwać. A kiedy niepostrzeżenie docieramy do ostatniego zdania zapisanego w książce pojawia się żal, że to już koniec, co jest według mnie najlepszą rekomendacja dla książki. Nie zwlekajcie, więc ani chwili dłużej moi drodzy, tylko zabierajcie się za czytanie.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Mięta

wtorek, 25 kwietnia 2023

"Taką sobie ciebie wymarzyłem" - Magdalena Krauze./ Zapowiedź wydawnicza.

Każdego miłośnika książek nic nie cieszy bardziej, niż świadomość, że już niebawem jedna z jego ulubionych autorek, której wszystkie wydane dotychczas książki przeczytał i uwielbia, odda w ręce czytelników swoje kolejne literackie dziecko. Równie wspaniała jest możliwość podzielenia się tą rewelacyjną informacją z innymi książkoholikami. Tak moi drodzy już 26 kwietnia 2023 roku nakładem wydawnictwa Mięta ukaże się najnowsza książka autorki świetnych powieści obyczajowych, której książki czytam i promuję z ogromną przyjemnością Magdaleny Krauze  "Taką sobie ciebie wymarzyłem". Zobaczcie, co tym razem autorka dla nas przygotowała.


 

 

OPIS WYDAWCY 

 Do czego posunie się toksyczna kobieta i jakie skrywa tajemnice?

 Aleksander wiele przeszedł w swoim życiu. Właśnie rozstał się z Moniką, która jak się okazało, nigdy go nie kochała. Pewnego dnia do drzwi mężczyzny puka jej siostra wraz z kilkuletnim chłopcem. To spotkanie, choć zupełnie niezaplanowane i można by rzec, przypadkowe, przerodzi się w cudowną relację Alka i Poli.Jednak co zrobi Monika, kiedy dowie się, że siostra podbiła serce jej byłego?

 

Jednak to nie koniec dobrych wieści, gdyż ci z was, którzy nie mogą się doczekać dnia oficjalnej premiery książki i chcieliby przeczytać ją jak najszybciej, mają taką możliwość, decydując się na format e-book, bądź audio dostępny na platformie Legimi lub już dziś zamawiając swój egzemplarz w przedsprzedaży.

https://wydawnictwomieta.pl/produkt/taka-sobie-ciebie-wymarzylem/?fbclid=IwAR20BxH3U-sdnA9F6e7Q4ngtVTLucsK6REH7Xiv40KVgxaE1nDl7bYSEVTU 

Mam nadzieję, że dołączycie do mnie i będziemy czytać tę książkę razem, by po lekturze móc dzielić się swoimi wrażeniami. Ja już się bardzo cieszę, ponieważ właśnie przed chwilą odebrałam wiadomość, że Pan kurier dokłada wszelkich starań, abym jak najszybciej mogła oddać się przyjemności czytania.

[ Materiał reklamowy] Wydawnictwo Mięta.



 

środa, 16 czerwca 2021

"Porzucona narzeczona" - Magdalena Krauze /Cytaty cz. I / Patronat medialny.




M
oi drodzy, jak zapewne większość z Was wie, 12 maja 2021 roku  nakładem wydawnictwa Jaguar premierę miała książka Magdaleny Krauze „Porzucona narzeczona”, której mój blog Kocie czytanie służył opieką medialną. Wiem, że przyjęliście ją bardzo ciepło i serdecznie, co mnie ogromnie cieszy. Ja, jak również wszyscy pozostali patroni jesteśmy, tą książką oczarowani. O moich wrażeniach możecie oczywiście przeczytać w recenzji.
Chcemy Wam o niej mówić, jak najwięcej, bo jak wiadomo, książka żyje tak długo, jak długo pozostaje w pamięci czytelników.

Wychodząc naprzeciw tej prawdzie, wspólnie z Ireną Bujak, autorką bloga Zapatrzona w książki, który również jest patronem „Porzuconej narzeczonej”, przygotowałyśmy dla Was kilka cytatów, które mamy nadzieję, tym z Was, którzy macie jej lekturę już za sobą przypomni wszystkie emocje, jakie wówczas przeżywaliście. Żywimy także nadzieję, że tych z Was, którzy jeszcze historii Zuzanny nie znacie, zachęcą one do tego, aby spakować książkę do wakacyjnej walizki i ciesząc się letnim wypoczynkiem oddać się przyjemności jej czytania.

U mnie możecie zobaczyć pierwszą część cytatowej odsłony, a po więcej zapraszam do Zapatrzonej w książki.





Napiszcie, proszę w komentarzach, który z cytatów podoba Wam się najbardziej i oczywiście, czy czytaliście już książkę. A może macie jej przeczytanie dopiero w planach.

poniedziałek, 24 maja 2021

Porzucona narzeczona Magdalena Krauze/ Konkurs patronacki.




W
itajcie kochani. Doskonale wiecie, że uwielbiam, kiedy mogę dzielić się z Wami książkami, które na zawsze znalazły swoje miejsce w moim sercu. Dziś właśnie dzięki wydawnictwu Jaguar i autorce Magdalenie Krauze mam taką możliwość. Wspólnie bowiem przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym do wygrania są aż dwa egzemplarze książki "Porzucona narzeczona". Jeśli jeszcze nie mieliście okazji czytać mojej recenzji tej książki, to serdecznie zapraszam do nadrobienia zaległości, Mam nadzieję, że jeszcze bardziej zachęci Was ona do udziału w konkursie.

Jako że konkurs organizowany jest w ramach patronatu bloga Kocie czytanie, wziąć w nim udział można zależnie od własnej decyzji na blogu bądź na Facebooku pod specjalnie przeznaczonym do tego postem. Jednak zgłosić się można tylko raz w wybranym przez siebie miejscu.

NAGRODĄ W KONKURSIE JEST: Dwa egzemplarze książki Magdaleny Krauze "Porzucona narzeczona".

Aby wziąć udział, należy:
- Zapoznać się z regulaminem konkursu -> REGULAMIN.
- Odpowiedzieć na pytanie konkursowe.

PYTANIE KONKURSOWE:
Przekonaj mnie, że to właśnie w Twoje ręce powinna trafić "Porzucona narzeczona". Kreatywność będzie doceniona.

Zgłosić się do udziału w konkursie i odpowiedzieć na zadane w nim pytanie możesz się w jednym z dwóch przeznaczonych do tego celu miejsc. : na blogu pod tym postem, bądź na Facebooku pod postem konkursowym. Jednak zgłosić się można tylko raz. Wybór miejsca pozostawiam Twojej indywidualnej decyzji.


Informacje uzupełniające:
-Do wygrania są 2 egzemplarze książki Magdaleny Krauze "Porzucona narzeczona".
- Konkurs trwa - 24- 30.05. 2021.
- Sponsor nagrody- Wydawnictwo Jaguar.
- Koszt wysyłki pokrywa sponsor (tylko na terenie Polski)
- Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz bloga Kocie czytanie (osoby, które po zakończeniu konkursu przestaną obserwować blog, nie będą brane pod uwagę w kolejnych konkursach) oraz fanpage autorki/i wydawnictwa, jak również udostępnisz informację o tym konkursie na swoich socjal mediach.
- Dołączysz do grupy wielbicieli twórczości autorki Magdaleny Krauze-Zaczytani w książkach Magdaleny Krauze. Czekałam na Ciebie. Dołącz i Ty.


Wzór zgłoszenia
Zgłaszam się:
Moja odpowiedz na pytanie konkursowe:
Obserwuję jako:
Udostępniam: link
Adres e-mail: (w przypadku, kiedy nie podasz adresu e-mail, musisz śledzić wyniki konkursu, które zostaną ogłoszone w tym poście w ciągu dwóch tygodni od daty jego zakończenia).

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych tj. podanie mojego imienia i nazwiska w przypadku wygranej.

Ze swej strony chcę serdecznie podziękować wydawnictwu Jaguar za pomoc w organizacji konkursu, a wszystkim, którzy wezmą udział w zabawie, życzę powodzenia.






W to niedzielne popołudnie przychodzę do Was z rozwiązaniem konkursu z książką Magdaleny Krauze "Porzucona narzeczona", w którym do wygrania były dwa egzemplarze powieści. Dziękuję bardzo tym z Was, którzy wzięliście udział w zabawie. Konkurs cieszył się dużym powodzeniem, co mnie bardzo cieszy. Wybrać zwycięskie odpowiedzi nie było łatwo, ale się udało.

Obie zostały udzielone pod postem konkursowym na Facebooku. A są to:


oraz

Dziewczynom gratuluję i proszę o kontakt w wiadomości prywatnej, a Was zachęcam do wypatrywania kolejnych konkursów, które pojawią się już wkrótce.








niedziela, 9 maja 2021

"Porzucona narzeczona" Magdalena Krauze /Recenzja patronacka przedpremierowa.


M
oje drogie czytelniczki, jeśli jesteście mężatkami, to mam nadzieję, że za chwilę pomogę Wam przenieść się we wspomnieniach, do mocno w to wierzę, jednego z najpiękniejszych dni w Waszym życiu. Chciałabym bowiem, abyście zamknęły na chwilę oczy i przypomniały sobie dzień waszego ślubu. Poczujcie na nowo wszystkie towarzyszące Wam wówczas silne emocje szczęścia, ekscytacji i wzruszenia. A nawet jeśli ten wyjątkowy dzień jest jeszcze przed Wami, to na pewno już nie raz większość z Was w marzeniach tworzyła swoje piękne wizje tego wyjątkowego momentu.

Każda z nas pragnie tego dnia czuć się piękna i wspaniała przede wszystkim dla tego jedynego mężczyzny, któremu chcemy przysiąc przed Bogiem dozgonną miłość i wspólne życie na dobre i na złe. To właśnie w jego oczach idąc przed ołtarz w pięknej sukni, chcemy dostrzec miłość, podziw, szczęście i być może nawet łzę ocieraną ukradkiem. Jeśli wszystko, co sobie wymarzyłyście, urzeczywistniło się, to możecie uznać się za prawdziwe szczęściary. Pewnie teraz niektóre z Was myślą sobie: ” co też ona pisze, jakie szczęściary, przecież to, że każdy ślub powinien tak wyglądać, jest oczywiste i tu nie powinno się tej kwestii rozpatrywać w takiej kategorii”. Otóż już za chwilę przekonacie się, że wręcz przeciwnie. Gdyż takie postrzeganie bywa w pełni uzasadnione, ponieważ niestety zdarza się i tak, że z perspektyw spełnienia małżeńskiego, które roztaczaliśmy, patrząc w przyszłość z osobą, z którą chcemy związać się na zawsze, zostają tylko zgliszcza, bowiem los zdaje się mieć je za nic.

Nie zdziwiłoby mnie, gdybyście czytając to, o czym do tej pory Wam napisałam, odniosły wrażenie, że  zaraz opowiem Wam trudną historię swoich osobistych przeżyć. Nie martwcie się jednak, ponieważ owe refleksje  nie są w żaden sposób oparte o moje własne doświadczenia życiowe, a zrodziły się po lekturze najnowszej książki Magdaleny Krauze” „Porzucona narzeczona”, o której chcę Wam kilka słów opowiedzieć.

Na kartach książki poznajemy losy Zuzanny, tytułowej porzuconej narzeczonej. Dziewczyna przeżywa na jawie, największy koszmar, jaki może przyśnić się przyszłej pannie młodej. W dniu, kiedy ma powiedzieć sakramentalne "TAK", zamiast kościelnych dzwonów i dźwięków Marsza Mendelssohna słyszy sygnał nadejścia wiadomości SMS, której treść niszczy jej świat. Tylko trzy i aż trzy słowa: "Ślubu nie będzie", których nadawcą jest ten, z którym Zuza pragnęła się zestarzeć niszczą jej świat. Kamil, bo to o nim mowa nie wyjaśnia nic więcej i zapada się pod ziemię. Nasza bohaterka natomiast zmuszona jest przełknąć gorycz bólu, rozczarowania i upokorzenia. Jak możecie się domyślić, kobietą targają sprzeczne emocje, a w jej myśli uporczywie dominuje pytanie: „Jak sobie poradzi w obliczu tego, co ją spotkało?” Szczęściem w nieszczęściu okazują się dla niej kochająca mama i trójka oddanych przyjaciół. To oni starają się pokazać przyjaciółce, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Założę się, że teraz zastanawiacie się, co może być dobrego w tak dramatycznym obrocie sytuacji. Ja jednak nic więcej nie zdradzę. Aby się tego dowiedzieć, musicie sami sięgnąć po książkę, do czego już teraz serdecznie Was zachęcam. Powiem Wam tylko tyle, że dopiero spojrzenie na nasze życie z dystansu, oczami innych może pokazać nam, jak bardzo miłość potrafi zaślepić. 

Możecie mi wierzyć, że już poznając opisane na kartach książki do tego momentu wydarzenia, pomyślicie sobie, że autorka bardzo mocno doświadcza swoją bohaterkę. Jednak to, co dzieje się w jej życiu później, bardzo szybko uświadomi Wam, że wszystko, co przeżyła dotychczas Zuzanna, jest niczym w porównaniu do tego, co jeszcze ją czeka. Nie wie bowiem jeszcze, że życie po raz kolejny pokaże jej, jak mocno nieprzewidywalne i zaskakujące potrafi być. Co więcej, nie będzie jej szczędzić cierpienia i zada największy cios, jaki może stać się udziałem kobiety. Oczywiście nie mogę zdradzić zbyt wiele, ale uwierzcie mi, każda kobieta modli się, aby nigdy nie przeżywać niczego podobnego. Tym razem poczuje dojmujący strach, nie o siebie, a o to, co kocha najbardziej. Najgorsza jest ta niepewność jutra. Zuza jeszcze raz będzie musiała znaleźć w sobie siłę, aby się nie poddać i nie stracić nadziei. Jak nikt inny zasługuje na to, aby wreszcie być szczęśliwą, ale to szczęście nie będzie jej podane na tacy. Będzie musiała o nie zawalczyć. Czy wyjdzie z tej walki zwycięsko, musicie już sprawdzić sami?

„Porzucona narzeczona” to wzruszająca i życiowa historia, która trafi wprost do serca każdego, kto zdecyduje się ją przeczytać. Jak miało to miejsce w przypadku wszystkich poprzednich książek Magdaleny Krauze, fabuła tego tytułu również odzwierciedla realia prawdziwego życia, które może dziać się gdzieś obok nas, a nawet, co trzeba powiedzieć sobie wprost, niestety może być częścią życia nas samych, czego naprawdę nikomu nie życzę.

To wszystko sprawia, że podczas lektury książki odczuwamy emocjonalny rollercoaster. Choć czujemy potrzebę ochłonięcia od ich nadmiaru, to jednak chęć tego, aby jak najszybciej dowiedzieć się, jaki będzie koniec opowieści, którą przygotowała dla swoich czytelników autorka, jest tak duża, że nie sposób odłożyć książkę nawet na chwilę, zanim nie dotrzemy do jej ostatniego zdania. A i później, jeszcze długo nie możemy przestać o niej myśleć.

Nie obawiajcie się jednak, że poprzez trudne perypetie Zuzanny poczujecie się w jakikolwiek sposób przytłoczone. Nic podobnego nie będzie miało miejsca, ponieważ Pani Magdalena ma niezwykłą umiejętność równoważenia ciężkich emocji, genialną dawką humoru. Ja sama na zmianę śmiałam się i płakałam.

Jednak to jeszcze nie wszystkie mocne strony tej powieści, bowiem czym byłby nawet najbardziej trafiony pomysł na fabułę książki, gdyby nie została ona wzbogacona o dopracowane kreacje postaci jej bohaterów. A ci są tutaj bardzo wyraziści, ale jednocześnie zupełnie od siebie różni. Dzięki temu z łatwością możemy ich rozróżnić i wyrobić sobie o nich własne zdanie. Jedni wzbudzają naszą sympatię i trzymamy za nich kciuki, innych mamy ochotę udusić. Nie zmienia to jednak faktu, że wszyscy oni są tacy, jak my. Mają swoje marzenia i pragnienia. Podobnie, jak każdy z nas popełniają błędy, przeżywają swoje smutki i radości. A przede wszystkim chcą kochać i być kochani. Pragną po prostu być szczęśliwi.

Gdybym miała w jednym zdaniu spróbować określić, co w tej książce chciała przekazać i uświadomić swoim czytelniczkom Magdalena Krauze bez wahania powiedziałaby, że według mnie, autorka chciała nam przypomnieć, jak wielka siła tkwi w nas kobietach. Jak wiele jesteśmy w stanie znieść, nawet kiedy same myślimy, że już nie damy rady udźwignąć tego, co nas dotyka. To również obraz siły kobiecej przyjaźni. Tylko prawdziwa przyjaciółka kocha nas najbardziej na świecie, ale jednocześnie jest szczera do bólu. Tylko taka przyjaźń wskaże nam drogę do prawdziwego szczęścia, kiedy my nie będziemy umieć go dostrzec.

Cóż mogę napisać więcej. Przeczytajcie tę książkę, jest naprawdę świetna. Ja jestem nią oczarowana. Chciałabym jeszcze tak wiele Wam o niej napisać, ale chcę, abyście sami poznali jej wyjątkowość. Będzie to możliwe już 12.05.2021 roku, kiedy to książka będzie miała swoją premierę w wydawnictwie Jaguar. Czekam na tę chwilę ogromnie podekscytowana i przepełniona dumą, gdyż dzięki zaufaniu wydawnictwa i autorki, mój blog Kocie czytanie ma przyjemność objąć ją patronatem, za co bardzo dziękuję.

Na zakończenie powiem Wam jeszcze tylko, że gdybyście szukały prezentu na zbliżający się Dzień Matki, ta książka sprawdzi się idealnie. Nawet nie wiecie, jak bardzo trafiony będzie to prezent.






czwartek, 15 października 2020

Utracona Miłość Magdalena Krauze. /Cytaty część pierwsza.

Moi drodzy, wczoraj był dla mnie wielki dzień, ponieważ swoją premierę miała wspaniała książka Magdaleny Krauze „Utracona Miłość". Jest to patronat medialny mojego bloga Kocie czytanie, z którego jestem niesamowicie dumna. Moje serce cieszy się, tym bardziej że recenzje, które piszecie i wrażenia, którymi dzielicie się po lekturze książki w internecie, świadczą o tym, że przyjęliście ją bardzo ciepło i z ogromnym entuzjazmem. Nie ukrywam, że nie dziwi mnie to wcale. Już, kiedy przeczytałam książkę przed jej wydaniem, wiedziałam, że będzie to perełka literatury obyczajowej tej jesieni. 

Moje odczucia po jej przeczytaniu mogliście poznać już w recenzji, ale gdyby to, co tam o „Utraconej miłości” napisałam, nie przekonało do poznania historii Majki i Michała, to dzisiaj przygotowałam dla Was kilka cytatów z książki, które mam nadzieję, utwierdzą Was w przekonaniu, że naprawdę warto spędzić z nią macie moje słowo wyjątkowy czas.







Jak wskazuje tytuł posta, jest to pierwsza część cytatów. Jeśli chcecie poznać ich więcej, zapraszam na bloga  Zapatrzona w książki.

Napiszcie mi, proszę czy chcecie przeczytać tę książkę? 













środa, 16 września 2020

Patronat medialny: "Utracona miłość" - Magdalena Krauze /Przedpremierowo

"Kiedy piszesz historię swojego życia, nie pozwól na to, żeby ktoś trzymał pióro za ciebie”.
Ten bardzo mądry i życiowy cytat odnajdziecie na kartach najnowszej książki Magdaleny Krauze „Utracona miłość”, o której chcę Wam dziś opowiedzieć. Zanim jednak przejdziemy do samej książki, chciałabym, abyś właśnie teraz drogi czytelniku zatrzymał się, choć na chwilę w biegu codziennych spraw, problemów i trosk. Zastanowił się, czy możesz szczerze i otwarcie przyznać przede wszystkim sam przed sobą, że to, jak teraz wygląda twoje życie, jest wyłącznie wynikiem twoich samodzielnych wyborów i decyzji. Nie mam na myśli oczywiście sytuacji losowych, na które nie miałeś wpływu, a tylko te, którymi mogłeś sam pokierować.
Czy mógłbyś bez wahania podpisać się pod scenariuszem swojego życia, jako jedyny i niepodważalny jego autor?

Pytam o to, gdyż z perspektywy czasu wiem, że jako młodzi ludzie, często ulegamy wpływom bliskich nam osób. Żyjąc w przekonaniu, że oni wiedzą lepiej, co dla nas najlepsze i przecież chcą dla nas dobrze. Pozwalamy niejako sobą sterować i to właśnie w ich ręce oddajemy nie tylko to, o czym decydują za nas w danym momencie, ale również to jak będzie wyglądało nasze życie w przyszłości. Nie wolno nam bowiem zapominać, że każdy wybór niezależnie od tego, kto go za nas dokona, będzie miał swoje konsekwencje. A jakie, przekonacie się, sięgając po książkę.

Poznajcie Majkę, skromną dziewczynę, która już jako nastolatka mogła służyć przykładem dla wielu swoich rówieśników. Wychowywana w rodzinie gdzie posłuszeństwo rodzicom było niepisaną bezwzględną regułą, mimo swojego młodego wieku wykazywała się bardzo dużą dojrzałością i rozwagą. Kochała swoich rodziców, ale trzymana żelazną ręką przez matkę niejednokrotnie czuła, że rodzicielka doskonale sprawdziłaby się w roli wojskowego wydającego rozkazy. To właśnie od niej, jako najstarszej z trojga swoich dzieci matka wymagała najwięcej, podczas gdy dla dwojga pozostałych, była o wiele bardziej pobłażliwa. Rodzina Mai nie należała do zamożnych, ale dziewczyna od dziecka znała wartość ciężkiej pracy.

W momencie, kiedy my czytelnicy zaczynamy poznawać jej obecne życie, jest już dorosłą kobietą. Tkwi w nieszczęśliwym związku z dużo starszym od siebie mężczyzną. Wiktor w ich małżeństwie przejął rolę pana i władcy posiadającego własną służącą. Kobieta czuje, że życie przecieka jej przez palce i coraz bardziej dojrzewa do decyzji o rozstaniu z nim. Pragnie wolności odkąd, stała się więźniem w relacji, która nigdy nie była nawet namiastką udanego związku. Jedynym pocieszeniem naszej bohaterki jest syn - Szymon.

Musicie wiedzieć, że jej obecne życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Mogłaby spędzić je u boku tego, którego kochała bezgraniczną młodzieńczą miłością, gdyby ktoś inny nie zdecydował za nich obojga, jak ma wyglądać kolejny rozdział w scenariuszu ich życia.

Kiedy los postawił na wspólnej drodze Majkę i Michała w ich sercach zrodziło się piękne i szczere uczucie. Mimo że, oboje dopiero wkraczali w dorosłe życie, wiedzieli, że to, co ich łączy jest wyjątkowe. Czerpiąc siłę z rodzącej się między nimi miłości, snuli plany na wspólną przyszłość. Niestety bardzo szybko i dotkliwie przekonali się, że nawet najsilniejsze uczucie nie jest w stanie przeciwstawić się toksycznej matce Michała, która nie cofnie się przed niczym, aby rozdzielić syna z jego ukochaną.
Ta plująca jadem żmija gardzi Majką tylko dlatego, że ją i Michała dzieli przepaść społeczna. Wyniosła i despotyczna Pani doktor nie zniosłaby, gdyby jej syn związał się z plebsem, jak zwykła mówić o jego wybrance.

Teraz po tamtejszych wydarzeniach zostały już tylko wspomnienia. On wyjechał na studia medyczne do Londynu, a Ona ulegając presji matki, związała się z człowiekiem, którego nigdy nie kochała. Zresztą z wzajemnością. Kobieta chce zerwać ze stagnacją, nudą i rozczarowaniem, którym naznaczona jest jej codzienność. Nie wie, jeszcze, że jej kolejna szansa na szczęście i prawdziwą miłość, której tak pragnie, pojawi się w najmniej oczekiwanym momencie. Przypadkowe spotkanie z Michałem już wkrótce będzie początkiem szeregu zmian w jej życiu.

Michał jest cenionym i szanowanym lekarzem, ale w życiu prywatnym niestety nie wiedzie mu się tak dobrze. Rozwiedziony wraca do Polski.
Wydawać by się mogło, że teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, aby ta dwójka mogła być ze sobą. Niestety, nie będzie tak łatwo. Tych przeszkód jest o wiele więcej, niż myślicie, ale o tym musicie już przeczytać sami.

Mówi się, że jeśli kocha się kogoś szczerą i prawdziwą miłością, pragnie się szczęścia tej osoby, to czasami po prostu trzeba pozwolić jej odejść. Ale czy zawsze jest to najlepsze rozwiązanie? Tej właśnie kwestii poświęcony jest kolejny bardzo ważny wątek, na który autorka chce zwrócić naszą uwagę. Majka cierpiała, rozstając się z Michałem, jednak wiedziała, że zagraniczne studia medyczne są dla niego wielką szansą, dlatego poświęciła swoje uczucie dla jego dobra. Nie mogę Wam oczywiście zbyt wiele zdradzić, ale uchylając rąbka tajemnicy, napiszę tylko, że ona podobnie, jak czyniła to matka Michała, nie będąc z nim do końca szczerą, nie pozwoliła mu zdecydować o tym, co według niego samego będzie, jego najlepszym życiowym wyborem.

Dziś, aby móc zawalczyć o własne szczęście i miłość, Majka będzie musiała nie tylko znaleźć w sobie siłę na to, żeby zamknąć etap swojego życia z Wiktorem, który nawiasem mówiąc, wcale jej tego nie ułatwia. Dopiero teraz pokazując swoją prawdziwą twarz. Przede wszystkim, nie mając pewności, jak na to, co od niej usłyszy, zareaguje Michał, musi wyznać mu całą prawdę. Czy mężczyzna wybaczy i zrozumie? To musicie już sprawdzić sami. 

Jak widzicie „Utracona miłość” to adekwatnie do tytułu książki historia dwojga zakochanych młodych ludzi, którzy utracili swoją miłość, ulegając wpływowi i presji swoich matek, ale także dokonując złych wyborów i podejmując niesłuszne decyzje. Pamiętacie cytat, od którego zaczęłam dzielić się z Wami swoimi rozważeniami na temat tego, że musicie zrobić wszystko, aby nikt za Was nie próbował przeżyć waszego życia? To właśnie on jest wspaniałą puentą pięknej, bardzo mądrej i życiowej historii, którą odnajdziecie na kartach powieści. Myślę, że autorka chciała uświadomić nam, że nikt w życiu nie jest nieomylny i nawet rodzice nie zawsze mają rację i popełniają błędy. W żadnym wypadku nie powinni oni być wyrocznią decydującą o naszej teraźniejszości i przyszłości.

Jednak to nie wszystko, co przygotowała dla swoich czytelników Magdalena Krauze. Nie mogłabym bowiem nie wspomnieć o postaci Justyny. Serdecznej przyjaciółki głównej bohaterki, która podbiła moje serce swoją radością i głową pełną planów na życie, a której koleje losu roztrzaskały moje serce na miliony kawałków i wycisnęły potok łez. W tym miejscu pozwolę sobie na słowo prywaty do autorki. Madziu, nie wybaczę Ci tego, jak mogłaś. Tak się nie robi.

Cóż więcej mogłabym powiedzieć Wam o tej książce... Przede wszystkim to jest zupełnie inna książka, niż te, z których dotychczas znamy twórczość autorki. Tym razem zobaczycie całkowicie inną jej odsłonę i poznacie zupełnie nieznaną nam do tej pory ogromną wrażliwość autorki. To się czuje niemalże od pierwszych stron powieści. Tym razem lektura książki bardzo mocno mnie poruszyła i zmusiła do wielu refleksji wynikających nie tylko z przeżyć jej bohaterów, ale także i z własnego życia. Uwierzcie mi, że wszystko, o czym przeczytacie w książce, jest tak realne i prawdziwe, tak mocno dotyka tego, czego z pewnością doświadczyło wielu z nas, że na pewno każdy znajdzie w tej historii cząstkę siebie i niejako utożsami się z jej bohaterami. Chcę wierzyć i mocno wierzę w to, że dla wielu kobiet, które podporządkowały swoje życie pod decyzje i wybory innych, ta książka stanie się impulsem do daleko idących zmian w ich życiu oraz zerwania sznurków, za które oni pociągają, by sterować nami według własnych wizji naszego życia.

Na zakończenie zwróćmy uwagę na konstrukcję książki, kreację bohaterów, a także na ogólny odbiór książki przez czytelnika.
„Utracona miłość” to mocno wciągająca i angażująca emocjonalnie pozycja, którą czyta się bardzo płynnie i lekko, choć nie ukrywam, że podczas jej lektury musiałam zrobić sobie kilka przerw na głęboki oddech po to, aby uspokoić targające mną wzruszenie i otrzeć płynące łzy. Przerwy te nie były jednak zbyt długie, ponieważ, nawet kiedy odłożyłam książkę, to nie mogłam przestać o niej myśleć, chcąc jak najszybciej wiedzieć, jak dalej potoczą się perypetie Majki i Michała. Skutkowało to, tym, że książkę czytałam cały wieczór oraz noc do 4:00 rano dnia kolejnego. Nie mogłam się od niej oderwać, dopóki nie dotarłam do ostatniej kropki.

Jeśli chodzi o samą kreację bohaterów, to muszę przyznać, że są oni bardzo prawdziwi i różnorodni. Podobnie, jak każdy z nas popełniają błędy. Jedni stają nam się bardzo bliscy i kibicujemy ich szczęściu. Inni natomiast podnoszą nam ciśnienie i mamy ich ochotę udusić, ale nawet oni są w stanie pozytywnie nas zaskoczyć i przyznać się do błędu, choć poznając ich charaktery mamy świadomość tego, że na pewno nie było to dla nich łatwe. Nie ulega wątpliwości, że taka różnorodność, a jednocześnie prawdziwość postaci czyni książkę jeszcze ciekawszą. Warto również zaznaczyć, że fabułą książki została podzielona na dwie płaszczyzny czasowe, dzięki czemu mamy możliwość poznać życie bohaterów również z przeszłości. Ponadto dużym plusem książki jest także podobnie, jak miało to miejsce w przypadku poprzednich powieści autorki Jej bardzo swobodny styl pisania, a także lekki i płynny język, którym się posługuje.

Myślę, że nikt z Was nie ma już wątpliwości, że książkę z całego serca polecam. Jest to powieść, która na pewno zapadnie Wam głęboko w serce i nie pozostanie bez wpływu na Was samych bez względu na to, czy jesteś osobą, której ktoś próbuje odebrać pióro, którym piszesz swój scenariusz, czy też tą, która to pióro odbiera. Jeśli nawet do tej pory próbowałaś mówić swojemu dziecku, jak ma żyć, to jestem przekonana, że dzięki tej książce zrozumiesz, jak wielką krzywdę, choć nie podważam, że w dobrej wierze mu wyrządzasz. Ale pamiętaj, nigdy nie jest za późno, by powiedzieć, przepraszam.

Z tą pozytywną myślą Was zostawiam, jeszcze raz zachęcam do sięgnięcia po „Utraconą miłość”. Książkę o miłości, przyjaźni, toksycznych relacjach, tajemnicach, stracie, poświęceniu w imię miłości, trudnych wyborach i decyzjach, ale także o dawaniu sobie drugiej szansy na miłość, która jest nam przeznaczona.

Autorce i wydawnictwu Jaguar dziękuję za możliwość patronowania tak wspaniałej książce, a Wy zapamiętajcie ten tytuł i datę 14.10.2020, kiedy to książka będzie miała swoją premierę, ponieważ jestem przekonana, że będzie to jedna z najlepszych premier tej jesieni.

A Jeśli już dziś chcecie mieć pewność, że książka na pewno trafi w Wasze ręce, to możecie zamówić ją już teraz w przedsprzedaży.


poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Cytaty z "Zdradzona" Magdalena Krauze. /Odsłona druga.

Kochani, jakiś czas temu mieliście okazję przeczytać moją patronacką recenzję książki Magdaleny Krauze „Zdradzona".

Dziś, aby jeszcze bardziej zachęcić Was do sięgnięcia po książkę, przychodzę do Was z kilkoma cytatami, które w niej znajdziecie.








Jak możecie przeczytać w tytule posta, jest to druga odsłona cytatów. Jeśli chcielibyście poznać ich jeszcze więcej, znajdziecie je na blogu Zapatrzona w książki, gdzie wspólnie z jego autorką Ireną Bujak serdecznie Was zapraszamy.

Będzie mi bardzo miło, jeśli w komentarzu napiszecie, który z cytatów podoba Wam się najbardziej?

sobota, 28 marca 2020

"Zdradzona" - Magdalena Krauze / Recenzja patronacka.


Moi drodzy, dziś porozmawiamy o tym, jak bardzo złudne bywa poczucie szeroko pojętej pewności w małżeństwie, która wzrasta współmiernie z przybywającymi latami stażu małżeńskiego. Często bowiem wiele lat przeżytych u boku naszego współmałżonka w połączeniu ze stabilizacją życiową, którą udało nam się wspólnie osiągnąć, sprawia, że taki stan, rzeczy przyjmujemy za swego rodzaju pewnik. Żyjemy w przeświadczeniu, że tak będzie już zawsze, a nasz/a żona/mąż będzie trwał/a u naszego boku do końca naszych dni.

Tymczasem, jak się za chwilę za sprawą najnowszej książki Magdaleny Krauze „Zdradzona”, o której chcę Wam dziś opowiedzieć, przekonacie, takowe myślenie bywa bardzo zwodnicze i niestety może sprawić, że pewnego dnia obudzimy się w zupełnie nowej dla nas rzeczywistości, w której naszego ukochanego już przy nas nie będzie, a nasz misternie przez lata budowany wspólnie z nim świat legnie w gruzach.

Zanim jednak przejdę do samej książki, chcę podzielić się z Wami wspaniałą dla mnie informacją, otóż blog Kocie czytanie ma ogromną przyjemność, już po raz kolejny otoczyć najnowsze dziecko autorki swoją troskliwą opieką podejmując się patronowania mu.

Przejdźmy zatem do książki, Poznajcie Joannę, kobietę po czterdziestce, której życia mogłoby pozazdrościć wiele kobiet. Joanna jest szczęśliwą żoną i matką dwójki dzieci. Maturzysty Bartka i niespełna jedenastoletniej Oli. W pracy również odnosi sukcesy, czego dowodem są perspektywy awansu zawodowego. Robert przez dziewiętnaście lat małżeństwa z Asią był dla swojej żony takim mężem, jakiego jestem przekonana, chciałaby mieć każda z nas. A to dlatego, że był mężem nie tylko z nazwy, ale nasza bohaterka zawsze czuła w jego osobie prawdziwego partnera, na którego wsparcie niezmiennie mogła liczyć. Nie bez powodu używam czasu przeszłego, pisząc o osobie Roberta, ponieważ od pewnego czasu bardzo się zmienił i w momencie, kiedy my czytelnicy zaczynamy obserwować życie tej rodziny na kartach powieści, niestety nie możemy już powiedzieć o nim tego samego.
Sama Joasia zauważa te zmiany i choć czuje się z nimi bardzo źle, to jednak stara się znaleźć usprawiedliwienie dla jego postępowania. Ciągłe wyjazdy służbowe męża scedowały na kobietę wszystkie obowiązki związane z prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi. Nikt nawet przez moment nie pomyśli o jej potrzebach i obowiązkach służbowych, którym ona musi sprostać.

„Poczułam się jak służąca, której zadaniem jest tylko gotować, prać, sprzątać, prasować i myć obszczany kibel, ale sama nie może mieć żadnych ambicji, ani tym bardziej stawiać jakichkolwiek wymagań”.

I zapewne tkwiłaby w takim położeniu jeszcze bardzo długo, gdyby nie pewna sytuacja z Olą, w której Robert pokazał, że nawet dzieci, które dotychczas były dla niego najważniejsze, teraz zeszły  na dalszy plan. Jak wiadomo pod latarnią zawsze najciemniej i to zazwyczaj osoby trzecie, które potrafią spojrzeć na nasze życie z boku, najczęściej dostrzegają w nim to, czego my sami nie potrafimy, a może nie chcemy dostrzec. Tak też stało się i tym razem. Na szczęście Asia ma blisko siebie wspaniałą sąsiadkę, dzięki której postanawia przestać zadręczać się niezrozumiałymi dla niej zmianami w zachowaniu Roberta i pozbyć się targającym  nią poczuciem niepewności. To właśnie rozmowa z Panią Anią dodaje jej odwagi, by przejrzeć telefon męża, z którym ten ostatnio nie rozstaje się ani na chwilę i sprawdzić, czy podejrzenia, które wysnuła sąsiadka, są słuszne. Jak już z samego tytułu książki możecie się domyślać, fakty niestety są takie, że Joanna została zdradzona.
Fundament, na którym opierało się całe życie rodziny, rozpadł się na kawałki, a ona będzie musiała znaleźć w sobie siłę, by zbudować je na nowo dla siebie i dzieci, ale jak wiadomo, powiedzieć jest łatwo, ale znaleźć siłę, aby stawić czoła tak trudnym przeżyciom, to już zupełnie odwrotna strona medalu. Czy Joannie się to uda, a może jest jeszcze szansa na wybaczenie i uratowanie tego małżeństwa? Jeśli jesteście ciekawi, jak potoczą się losy Joanny i jej rodziny musicie oczywiście sięgnąć po książkę, bo ode mnie niczego więcej na ten temat się nie dowiecie.

„W sercu rozpacz, ból i tęsknota, a życie toczyło się dalej, nie pytało, czy człowiek ma siłę zwlec się rano z łóżka, czy ma siłę pójść do pracy, zrobić dziecku śniadanie, zawieźć do szkoły”

Zdradzę Wam natomiast, że osobiste problemy nie będą jedynymi, z którymi Asi przyjdzie się zmierzyć, bowiem przyjaciółka kobiety będzie potrzebowała jej pomocy. Tylko, czy to nie za duży ciężar na jej barki? Sprawdźcie koniecznie.

Musicie wiedzieć, że zawsze z niecierpliwością czekam na moment, kiedy Magdalena Krauze odda w ręce swoich czytelników kolejną swoją książkę, a to dlatego, że znam wszystkie książki autorki i wiem, że w każdej z nich znajdziemy wiele miejsca na refleksję i przemyślenia także odnośnie do własnego życia.
Życiowy i autentyczny obraz perypetii bohaterek jej książek sprawi, że wiele kobiet w podobnej sytuacji znajdzie w nich cząstkę siebie i tego, z czym zmaga się w swoim życiu.
Na kartach „Zdradzonej” stało się podobnie. Asia ma mętlik w głowie, z jednej strony chce wybaczyć, z drugiej natomiast obawia się, że już nigdy nie będzie umieć zaufać i ciągle będzie żyła w obawie, że mąż karmi ją stekiem kłamstw. Nie trzeba przeżyć zdrady, aby domyślić się, że kobiety, które mają ją za sobą, z takimi dylematami toczą wewnętrzną walkę w samotności, ukradkiem ocierając łzy.

Kolejny aspekt, na który autorka zwraca naszą uwagę to wybaczenie dla dobra dzieci. Wiele kobiet zdradzonych słyszy niejednokrotnie od rodziny, znajomych, czy przyjaciół, że powinny spróbować wybaczyć właśnie dla dzieci, aby nie rozpadł się ich świat, bo one też to ciężko przeżywają. Ale czy trwanie w związku po zdradzie wbrew sobie ma jakikolwiek sens. Dzieci są bardzo mądre, wiele rozumieją i bardzo dużo widzą. Na pewno nie chcą dla swojej mamy takiego życia. Najważniejsze w takiej sytuacji jest to, aby dziecko wiedziało i czuło, że pomimo tego,  iż rodzice się rozstali, zawsze oboje będą je tak samo kochać i niezmiennie jest ono dla nich najważniejsze.

Jak widzicie, autorka zdecydowała się podjąć w swojej książce bardzo ważnego i nie łatwego tematu, ale zrobiła to w bardzo przystępny sposób. Ci z Was, którzy mieli już okazję poznać Jej twórczość, zapewne zgodzą się ze mną, że nawet mimo powagi tematów, które podejmuje w swoich książkach, jak ma to miejsce teraz, historie wychodzące spod jej pióra w żaden sposób nie przytłaczają. Co więcej, pokuszę się o stwierdzenie, że jeśli zdecydujecie się je poznać, dobry humor i relaks dostaniecie w pakiecie. Autorka bowiem poprzez swoje książki chce dać nam przede wszystkim dawkę pozytywnej energii i wiarę w to, że nawet w sytuacji bez wyjścia jest wyjście. Czasami tylko potrzeba czasu, aby je dostrzec.

„Potrzebujesz czasu, Asiu. On może nie leczy ran tak, jak mówią, ale pozwoli zaakceptować to, co teraz tak cię boli”.

W tym miejscu mogłabym właściwie zakończyć swoją recenzję, pisząc Wam, że jeśli doczytaliście ją do tego momentu, to wydaje mi się, że oczywiste dla Was jest, że gorąco ją wszystkim polecam. Książka jest wspaniałym połączeniem przyjemnego z pożytecznym. Lekki i swobodny styl autorki okraszony dawką humoru sprawi, że odprężycie się po ciężkim dniu, a jednocześnie z uwagi na poważny temat, któremu została ona poświęcona, po skończonej lekturze będzie Wam towarzyszyć poczucie spożytkowania czasu na naprawdę wartościową książkę.

Nie skończę jednak na tym swoich odczuć na temat „Zdradzonej”, ponieważ jest jeszcze coś, co mnie w tej książce bardzo mocno poruszyło i wzruszyło i za co z całego serca autorce dziękuję. Mam na myśli postać cudownej i wspaniałej Pani Ani. Starsza kobieta o gołębim sercu pomimo tego, że całe swoje życie poświęciła dzieciom, dziś z bólem w sercu wypowiada te słowa.

„[…] życie to pasmo upadków i wzlotów, które hartują nas każdego dnia. Stary człowiek nie jest nikomu do niczego potrzebny”.

Nie zdradzę Wam oczywiście, w odniesieniu do jakiej sytuacji starsza kobieta dochodzi do takich smutnych wniosków, ale myślę, że są one bardzo wymowne. Nie zapominajmy o tym, że my też kiedyś będziemy starzy i obyśmy nigdy nie musieli doświadczać tak gorzkich refleksji. Zachęcam Was gorąco, abyście przekonali się, czy los jeszcze się do tej cudownej osoby uśmiechnie.

Teraz już naprawdę kończę, dziękując autorce oraz wydawnictwu Jaguar za zaufanie i możliwość patronowania  książce, która oczywiście, jak i dwie pozostałe dołącza do grona moich ulubionych, a Was moi kochani nie zatrzymuję już dłużej, abyście mogli niezwłocznie przystąpić do jej czytania.

Pozostałe książki autorki:


#zostanwdomuczytajksiazki