Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronat medialny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronat medialny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 kwietnia 2026

Czuły przewodnik po świecie dziecięcych emocji – „Miś Kabiś” Elżbiety Stępień / Recenzja premierowa patronacka


Świat widziany oczami dziecka to mozaika intensywnych emocji. W książce „Miś Kabiś” Elżbiety Stępień codzienne zdarzenia urastają do rangi wielkich przeżyć. Autorka staje się czułym przewodnikiem po tej krainie. Buduje piękny most między dziecięcą wrażliwością a mądrością dorosłych. Udowadnia, że najskuteczniejszą nauką empatii jest wspólna lektura, która zamiast pouczać, towarzyszy maluchowi w jego wyzwaniach.

W centrum tych ciepłych opowiadań pulsuje relacja czteroletniego Mikołajka i jego pluszowego przyjaciela. Kabiś nie jest tylko zabawką – to lustro, w którym przegląda się każdy przedszkolak. Ta lektura oferuje rodzicom bezpieczną przestrzeń do rozmowy o adaptacji, szacunku do przyrody oraz otwartości na drugiego człowieka. Pisarka w subtelny sposób przybliża tematy zespołu Downa oraz autyzmu, ucząc akceptacji dla różnorodności ludzkich potrzeb. Nie unika przy tym trudniejszych chwil, takich jak lęk czy smutek. Przekonuje, że każde uczucie ma prawo wybrzmieć.

Ogromnym atutem tej książeczki jest przystępny język, idealnie dopasowany do odbioru kilkulatka. Autorka posługuje się prostą i klarowną frazą. Dzięki temu treść staje się dla dziecka bliska i zrozumiała. Elżbieta Stępień ma rzadką umiejętność tłumaczenia złożonych zjawisk w sposób przejrzysty. Całość dopełnia zachwycająca oprawa graficzna. Piękne ilustracje obrazują każde opisane zdarzenie, co bez wątpienia wzbudzi ciekawość małego czytelnika. Dodatkowo pytania kończące rozdziały zmieniają czytanie w żywy dialog i umacniają więź z opiekunem.

To literacki plaster na dziecięce niepokoje. Ta opowieść tworzy w młodych sercach fundamenty dobroci. Stanowi praktyczne wsparcie zarówno dla rodziców, jak i nauczycieli, podpowiadając, jakimi słowami koić lęki. To pozycja obowiązkowa w każdej domowej i przedszkolnej biblioteczce.

Na koniec dziękuję autorce za zaufanie dla bloga Kocie Czytanie oraz możliwość objęcia patronatem tak wyjątkowej książeczki. To zaszczyt wspierać historię, która z taką mądrością pomaga najmłodszym stawiać pierwsze kroki w świecie wartości.




[Materiał reklamowy]

środa, 25 marca 2026

Patronat medialny Kociego Czytania: „Miś Kabiś” – Elżbieta Stępień.


Dziś jest dla mnie szczególny dzień. Z ogromną radością ogłaszam, że blog Kocie Czytanie objął patronatem medialnym książkę „Miś Kabiś” Elżbiety Stępień – historię o przyjaźni, empatii i odkrywaniu świata, który każdy z nas widzi nieco inaczej.

Przedstawiam Wam Misia Kabisia. To postać stworzona przez autorkę, by bawić i budować mosty między dziećmi, ucząc ich akceptacji oraz wrażliwości. Oficjalna premiera tej wartościowej lektury odbędzie się 2 kwietnia 2026 roku. To wyjątkowy czas, w którym celebrujemy literaturę dziecięcą oraz solidarność z osobami w spektrum autyzmu.

Opis okładkowy

Miś Kabiś to wyjątkowy przyjaciel, który trafia prosto do serca czteroletniego Mikołajka – i każdego małego czytelnika. Razem odkrywają świat pełen pierwszych radości, małych smutków i wielkich przedszkolnych przygód. Kabiś patrzy na wszystko szeroko otwartymi, czarnymi oczkami, a dzieci patrzą razem z nim, bo świat jest naprawdę fascynujący.

​W krótkich, ciepłych opowiadaniach znajdziemy to, co najbliższe przedszkolakom: zabawę, przyjaźń, ciekawość. Wśród historii pojawiają się również te szczególne, jak „Miś Kabiś i niebieski balonik”: Kabiś spotyka chłopca, który widzi świat inaczej – głębiej, bardziej intensywnie. Ten chłopiec jest w spektrum autyzmu. Te historie budują mosty integracji. Kabiś szybko staje się kimś więcej niż pluszowym bohaterem – jest przewodnikiem po świecie przyrody, emocji, relacji i akceptacji. To książka, która na długo zostaje w dziecięcym sercu.

Wierzę, że Miś Kabiś stworzony przez Elżbietę Stępień zostanie najlepszym przyjacielem wielu przedszkolaków, a historia z niebieskim balonikiem pomoże nam wszystkim lepiej zrozumieć i docenić różnorodność, która nas otacza. To literatura, która zostawia w sercu ciepły ślad i uczy, że każdy z nas jest wyjątkowy.

Nie mogę się doczekać, aż ta książeczka trafi w Wasze ręce. Śledźcie Kocie Czytanie, bo już niedługo opowiem Wam o Kabisiu jeszcze więcej.

​Z kim będę świętować tę premierę? Kto z Was zamierza przeczytać tę książkę razem ze swoimi dziećmi bądź wnukami?

[Materiał reklamowy].

piątek, 13 lutego 2026

Wanda Siubiela i „Łączka. Zimny oddech” – mroczna gra o tożsamość.

Nie wybieramy rodziny, w której przychodzimy na świat. Nie mamy też wpływu na dziedzictwo kładącego się cieniem na naszej przyszłości. Czasem los stawia nas przed wyborem niemożliwym: możemy zaakceptować cienie ukryte w nazwisku albo ryzykować całkowitą zgubę. Wanda Siubiela w swojej najnowszej powieści pt. „Łączka. Zimny oddech” udowadnia, że ucieczka przed rodzinnym fatum to jedynie iluzja. Ta wyczekiwana kontynuacja losów bohaterów z tomu „Łączka. Czarna kostka” pokazuje, że każda próba odcięcia się od korzeni znika w zderzeniu z lodowatą prawdą. Szybko przekonujemy się, że ten thriller to brutalne przypomnienie o niebezpieczeństwach czyhających w ukryciu.

Najgorsze pułapki buduje się z sekretów i pozornego luksusu. Siedemnastoletnia Wercia znajduje się w oku cyklonu. Bolesna sytuacja rodzinna zburzyła jej świat, a nagłe milczenie bliskiej osoby pozostawiło w jej sercu wyrwę. To właśnie skomplikowany wątek miłosny stanowi emocjonalne jądro tej historii. Relacja, która miała być opoką, zamienia się w bolesną grę niedopowiedzeń. Pisarka genialnie pokazuje mechanizm kłamstwa – w tym świecie miłość przestaje być schronieniem, a staje się kolejnym polem minowym. Zaufanie okazuje się tutaj najbardziej deficytowym towarem.

W momencie największej izolacji bohaterka musi zmierzyć się z przeszłością, która upomina się o swoje prawa. Nowa rzeczywistość obiecuje niezależność, ale ma ona bardzo wysoką cenę. Weronika zostaje wciągnięta w świat, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. Autorka mistrzowsko operuje kontrastem, zderzając surowość natury ze sterylnym luksusem, który szybko okazuje się dla bohaterki „złotą klatką”. Twórczyni czyni z umysłu Werci pole bitwy, gdzie każda postać nosi maskę, a ich motywacje są niejednoznaczne. Do samego końca towarzyszy nam niepewność poznawcza – znak rozpoznawczy najlepszego thrillera psychologicznego.

Konstrukcja powieści zachwyca precyzją i wspiera tę duszną atmosferę. Wanda Siubiela operuje językiem sensorycznym, a tempo akcji z każdym rozdziałem przyspiesza. Istotne jest, że opisywana historia nie epatuje grozą, ale za to wyjątkowo daje do myślenia i skłania do głębokich refleksji. Na osobną uwagę zasługuje przepiękne wydanie tej książki. Dowodzi ono, że twórczyni oraz Wydawnictwo włożyli w nią całe swoje serce i zaangażowanie. Dzięki temu możemy cieszyć się tą historią na wielu poziomach – to prawdziwa uczta nie tylko dla duszy, ale także dla oka. Pod warstwą dusznej intrygi kryje się jednak coś znacznie cenniejszego: surowa lekcja o etycznym kompasie. Pisarka słynie z przemycania ważnych wartości w literaturze młodzieżowej, stawiając tym razem na refleksję o odwadze definiowania siebie na przekór narzuconym oczekiwaniom.

Prawdziwa wolność nie ma twarzy bogactwa. Jest nią czyste sumienie zachowane w obliczu moralnej ciemności. Powieść rezonuje z nami na najgłębszym poziomie i uderza w struny lęku o utratę autonomii. Czytając tę historię, wielokrotnie łapałam się na wstrzymywaniu oddechu, czując na własnej skórze dylematy Weroniki. To lektura, która zostaje w człowieku na długo po odłożeniu na półkę, zmuszając do analizy ceny własnej niezależności. Dla mnie była to niezwykle osobista podróż przez najciemniejsze zakamarki duszy i konfrontacja z własnym systemem wartości. Autorka nie oferuje taniej rozrywki, lecz rzuca wyzwanie naszej empatii.

„Zimny oddech” to kontynuacja, która podbija stawkę, oferując jeszcze gęstszą atmosferę i dojrzalsze portrety psychologiczne. Polecam tę książkę każdemu, kto szuka w literaturze dreszczu emocji podszytego ważnymi pytaniami o to, ile jesteśmy winni samym sobie, a ile innym. W moim odczuciu jest to książka idealna dla czytelników 15+, którzy nie boją się spojrzeć w nieznane, by odnaleźć w nim własny głos. Twórczyni stworzyła historię o najtrudniejszej walce: o to, by pozostać sobą w świecie, który ma na nas zupełnie inny plan.

Pytania do dyskusji:

Zanim jednak sięgniecie po lekturę (lub jeśli macie ją już za sobą), zostawiam Was z pytaniami, które towarzyszyły mi podczas czytania:

Czy wierzycie w rodzinne przeznaczenie, czy raczej w to, że każdy jest kowalem własnego losu?

Gdzie leży granica między lojalnością wobec bliskich a wiernością własnemu sumieniu?

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Gaja oraz samej autorce za zaufanie i wyjątkową możliwość objęcia książki patronatem medialnym przez mój blog Kocie Czytanie. To dla mnie ogromna radość móc towarzyszyć tej historii i polecać ją Wam z czystym sumieniem.

[Materiał reklamowy].

środa, 14 stycznia 2026

"Łączka. Zimny oddech" Wanda Siubiela / Patronat medialny



Z ogromną dumą i radością ogłaszam, że mój blog Kocie Czytanie objął patronat medialny nad niezwykłą premierą od Wydawnictwa Gaja.

Przed Wami „Łączka. Zimny oddech” autorstwa Wandy Siubieli. To dla mnie ogromny zaszczyt i wyróżnienie, że mogę wspierać ten tytuł. Ta historia chwyta za serce i idealnie pasuje do mroźnych wieczorów.




🗓️ Zaznacz tę datę w kalendarzu: premiera już 27 stycznia 2026 roku!

​Kilka dni, które dzielą nas od tego momentu, to idealny czas, abyście nadrobili zaległości. Jeśli jeszcze nie znacie poprzedniej części – książki pt. „Łączka. Czarna kostka" – koniecznie po nią sięgnijcie już teraz. Warto, abyście poznali początek tej historii, zanim dacie się porwać jej zimowej kontynuacji.

https://kocieczytanie.blogspot.com/2023/03/aczka-czarna-kostka-wanda-siubiela_24.html

Dziękuję Wydawnictwu Gaja za zaufanie. Przygotujcie się na mnóstwo emocji. 

OPIS WYDAWNICZY:

🩵 Co zrobisz, gdy wszystko się sypie, a w kieszeni masz tylko czarną kostkę z sześcioma symbolami?
🩵❄️ Wercia ma siedemnaście lat. Rodzice się rozwodzą. Michał milczy. „Świeżo odnaleziony” dziadek planuje zostawić jej w spadku hotele, kasyna i tajemnice, które ciężko udźwignąć w pojedynkę. W tym samym czasie góry wystawiają ją na próbę, a ukochane morze szepcze mroczne sekrety. Podczas tej zawieruchy Wercia musi zdecydować-czy będzie dalej uciekać przed Sobą, czy w końcu stanie twarzą w twarz z tym, czego się boi.
🩵❄️Czy jest gotowa zajrzeć w głąb umysłu? Jaką cenę zapłaci za prawdę? I czy symbole na kostce ją ocalą-a może wręcz przeciwnie, będą drogą do jej własnej zguby?
🩵❄️Bo dorosłość nie czeka. Przychodzi-czy ktoś jest gotowy na nią-czy nie...

Czy macie już pierwszy tom na swoich półkach? Dajcie znać w komentarzach.

poniedziałek, 15 września 2025

ZAPOWIEDŹ PREMIERY i PATRONATU BLOGA KOCIE CZYTANIE: "PRZYJACIÓŁKI Z WIRTUALNEGO PODWÓRKA" WANDA SIUBIELA




❤️‍🔥Premiera już 27 października❤️‍🔥

W świecie, gdzie książki czekają na każdego z nas jak najwierniejsi przyjaciele, czasami trudno jest znaleźć te, które skradną serce i pozostaną w pamięci na zawsze. Ale jestem ja. Jestem tu po to kochani, by wyławiać czytelnicze perełki i polecać je Wam. Mam zaszczyt poinformować, że Kocie Czytanie, wasz ulubiony zakątek literackich odkryć, rozpoczyna nową, ekscytującą przygodę. Z radością ogłaszam patronat medialny we współpracy z wydawnictwem Gaja-miejscem, w którym powstają książki tak piękne i mądre, jak my sobie to wymarzyliśmy. Z wielkim zaszczytem pod swoje opiekuńcze blogerskie skrzydła biorę powieść Wandy Siubieli "Przyjaciółki z wirtualnego podwórka". Przygotujcie się na podróż przez świat słów, obrazów i inspiracji, które będą koić, uczyć i zachwycać. Przedstawiam wam wspólną lekturę, która, mam nadzieję, skradnie wasze serca.

A TERAZ KILKA SŁÓW O SAMEJ KSIĄŻCE OD WYDAWCY

"Przyjaciółki z wirtualnego podwórka" – opowieść, która poruszy Twoje serce i umysł.

Wirtualne podwórko to nasz świat. Miejsce, gdzie słowa mają smak, a cisza – barwę. Beatka zawsze powtarzała, że tutaj możemy być sobą. Ale teraz jej nie ma. Zostały tylko pytania, które wypełniają każdy zakamarek mojego życia. Czy naprawdę znałam Beatkę? Czy to, co widziałam na ekranie, było prawdą, czy tylko iluzją? Szukam odpowiedzi, choć wiem, że może mnie zranić.

"Przyjaciółki z wirtualnego podwórka" to literacki thriller psychologiczny, który wciąga czytelnika w świat pełen emocji, tajemnic i refleksji. To opowieść o przyjaźni, która zaczęła się w dzieciństwie, ale z czasem została wystawiona na próbę przez wirtualny świat, gdzie nic nie jest takie, jak się wydaje.

Zosia i Beatka – przyjaciółki z dzieciństwa, które dzieliły wszystko. Ich relacja była jak nić pajęcza – delikatna, ale zdolna przetrwać największe burze. Wspólne zabawy, rozmowy i spotkania w Kępnie były fundamentem ich przyjaźni. Jednak z czasem, paradoksalnie, wirtualny świat, który miał zbliżać, zaczął je od siebie oddalać. Spotykały się coraz rzadziej, a lawina wiadomości, choć pełna emocji, wspomnień i słów, zapomniała, że nic nie jest w stanie zastąpić fizycznej bliskości drugiej osoby.

Aż pewnego dnia Beatka po prostu zniknęła. Bez słowa, bez pożegnania. Została tylko cisza i wspomnienia, które nie dawały Zosi spokoju.

Jak nie szukać kogoś, kto był Twoim cieniem, Twoim światłem, Twoim odbiciem w lustrze? Jak nie szukać prawdy, nawet jeśli ta prawda może zniszczyć wszystko, co znasz?

Tokio – miasto, które oddycha emocjami.

Tokio w tej książce nie jest tylko tłem – to żywy organizm, oddychający, pulsujący i zmieniający się wraz z emocjami bohaterów. Miasto kontrastów, gdzie neonowe światła odbijają się w kałużach deszczu, a wąskie uliczki kryją tajemnice mogące zmienić życie. Tokio staje się lustrem dla Zosi – pełnym piękna, ale i cieni, które trzeba zrozumieć, by odnaleźć prawdę.

Kępno – miejsce, które kryje korzenie i wspomnienia.

Kępno, małe miasteczko, w tej historii symbolizuje przeszłość, do której bohaterka musi wrócić, by zrozumieć teraźniejszość. To tutaj wszystko się zaczęło – dzieciństwo, pierwsze rozmowy, pierwsze tajemnice. Kępno jest jak cichy świadek – pełne wspomnień, które Zosia musi na nowo odkryć, by zrozumieć, kim jest i co tak naprawdę wydarzyło się w jej relacji z Beatką. To miejsce, które wydaje się spokojne, ale pod powierzchnią kryje emocje i wydarzenia odciskające piętno na życiu bohaterek.

W tej książce Kępno i Tokio tworzą kontrast między tym, co lokalne i globalne, między tym, co znane i nieodgadnione, między przeszłością a teraźniejszością.

Dlaczego powstała ta książka?

Bo wierzymy, że literatura ma moc dotykania tego, co najgłębsze w nas samych. Chcieliśmy stworzyć dzieło, które nie tylko opowiada historię, ale staje się lustrem, w którym każdy czytelnik może dostrzec cząstkę siebie. To książka o tym, jak wirtualność – często postrzegana jako coś powierzchownego – może stać się przestrzenią dla najprawdziwszych emocji.

W świecie, w którym coraz częściej rozmawiamy przez ekrany, a nasze relacje są filtrowane przez algorytmy, ta książka przypomina, że prawdziwe emocje nie znają granic – ani tych fizycznych, ani tych wirtualnych.

Czego możecie się spodziewać?

- Języka, który pulsuje życiem – pełnego metafor, obrazów i dźwięków, które wciągną Was w świat bohaterów. Każde zdanie zostało napisane z dbałością o szczegóły, by oddać emocje towarzyszące Zosi w jej podróży przez tajemnice i wspomnienia. To język, który nie tylko opowiada historię, ale maluje obrazy pozostające w pamięci na długo.

- Bohaterów, którzy są jak my -- pełni sprzeczności, lęków i nadziei, ale jednocześnie wyjątkowi w swojej autentyczności. Zosia zmaga się z poczuciem straty i tęsknotą, ale także z odwagą, by odkryć prawdę, nawet jeśli ta prawda może ją zranić. Beatka, choć nieobecna, jest obecna w każdym wspomnieniu, w każdej emocji prowadzącej Zosię przez tę historię.

- Tajemnicy rozwijającej się jak misternie tkana sieć – prowadzącej do finału, który pozostawi Was w zadumie. Każdy szczegół, każde wspomnienie i każda rozmowa odkrywają kolejne warstwy prawdy, bardziej złożonej, niż można było przypuszczać. To opowieść trzymająca w napięciu, ale jednocześnie zmuszająca do refleksji nad tym, co naprawdę wiemy o ludziach, których kochamy.

- Tokio jako bohatera – miasta tętniącego emocjami, kontrastami i tajemnicami, stającego się niemym świadkiem dramatycznych wydarzeń. Tokio w tej książce to nie tylko miejsce akcji, ale także przestrzeń odbijająca emocje bohaterów. Neonowe światła, zatłoczone ulice i ciche zaułki tworzą atmosferę, która wciąga czytelnika w świat Zosi i Beatki.

- Kępna – miejsca, które kryje korzenie i wspomnienia – małego miasteczka, które w tej historii staje się symbolem przeszłości, do której bohaterka musi wrócić, by zrozumieć teraźniejszość.

Zapamiętajcie ten tytuł: "Przyjaciółki z wirtualnego podwórka"

To nie jest tylko książka – to literacka symfonia, poruszająca najgłębsze struny duszy. To opowieść o przyjaźni, która przekracza granice czasu i przestrzeni, o tajemnicach, które zmieniają wszystko, i o prawdzie, która potrafi zarówno ranić, jak i wyzwalać. Niech ta historia stanie się częścią Waszego świata. Niech jej słowa wypełnią ciszę, a emocje, które w sobie kryje, pozostaną z Wami na długo po przeczytaniu ostatniej strony.

wtorek, 24 czerwca 2025

"Dom Róży" Anna Stryjewska

Nowa powieść Anny Stryjewskiej, „Dom Róży”, to literacka perełka, która porusza najgłębsze struny ludzkiej duszy. Ta niezwykła historia, utkane z autentycznych doświadczeń i przemyśleń, staje się dla czytelnika niczym lustro – odbiciem naszych własnych lęków, nadziei i pragnień. To zaproszenie do intymnej podróży w głąb siebie, gdzie fikcja przeplata się z rzeczywistością, a każda strona zdaje się szeptać: "To mógłbyś być ty”. „Dom Róży” to nie tylko opowieść o życiu, ale przede wszystkim o jego odkrywaniu, o odwadze bycia sobą i o tym, jak ważne jest, aby w chaosie codzienności odnaleźć swój własny, prawdziwy dom.

Ta powieści jest niczym delikatna, lecz niezwykle wytrzymała tkanina – każdy jej splot to hołd dla niezwykłej siły ducha i skomplikowanych losów. To dzieło nie tylko porywa czytelnika w wir wydarzeń, ale stanowi również głębokie wyrazy podziwu i podziękowania dla cioci autorki. Jej życie, naznaczone wyjątkowymi wyzwaniami i triumfami, stało się natchnieniem i pierwowzorem dla fabularnych kolei losu głównej bohaterki z kart „Domu Róży” - Rozalii, nadając powieści wzruszający wymiar autentyczności i osobistego zaangażowania. Stryjewska z niezwykłą wrażliwością przenosi nas do świata, gdzie pamięć i dziedzictwo rodzinne splatają się z fikcją literacką, tworząc niezapomniany portret kobiecej siły.

Zanim jednak skupimy się na książce, warto jest wspomnieć, że tę, co już teraz mogę zdradzić, niezwykle poruszającą i chwytającą za serca opowieść, którą skrywają jej karty tworzą dwie linie czasowe. To sprawia, że czytelnik ma możliwość poznania pełnego obrazu życia kobiety, jak się przekonacie wyjątkowej, która mogłaby być wzorem dla wielu z nas.

W teraźniejszości poznajemy Rozalię jako dojrzałą kobietę, która zrezygnowana i rozczarowana postawą najbliższych (szczególnie córki), postanawia zerwać z dotychczasowym życiem. Rozalia, po latach poświęceń i goniącej za pracą i pieniędzmi, by zapewnić rodzinie lepszy byt, w końcu mówi "dość". Przeprowadza się do upragnionego domu na wsi, nazywanego „Domem Róży”. Kobieta walczy o niezależność i życie na własnych zasadach. Decyzja o przeprowadzce na wieś jest dla niej aktem buntu i próbą odnalezienia wewnętrznego spokoju. Jednak ten "azyl" nie jest wolny od wyzwań. Dom, choć wymarzony, jest stary i wymaga pracy, a przede wszystkim, Rozalia musi zmierzyć się z presją córki, która próbuje namówić ją do sprzedaży domu i zamieszkania u niej. Teraźniejszość pokazuje jej walkę o utrzymanie tej nowo odzyskanej wolności i udowodnienie sobie i innym, że ma prawo do szczęścia na własnych warunkach.

Natomiast drugi tor fabularny przenosi czytelnika do młodości Rozalii, przypadającej na lata 70. i 80. XX wieku. Poznajemy Różę jako młodą kobietę, która wychodzi z biedy, jest pełna marzeń i ambicji. Ten okres ukazuje jej pierwsze miłości, rozbudzone nadzieje, ale także trudne wybory i decyzje, które zaważyły na całym jej późniejszym życiu. Anna Stryjewska maluje obraz Polski tamtych lat – czasu kryzysu, kolejek po żywność, ale także okresu, w którym wielu ludzi, podobnie jak Róża, podejmowało odważne kroki, by poprawić swój byt. Śledzimy jej walkę o lepsze jutro, jej przedsiębiorczość oraz zmagania z trudnościami społecznymi i rodzinnymi. Oba plany czasowe przeplatają się, tworząc pełny portret Rozalii. Zrozumienie jej przeszłości – motywacji, wyzwań i podjętych decyzji – pozwala czytelnikowi lepiej pojąć jej obecne dążenia i walkę o niezależność. Powieść bada, jak dawne doświadczenia ukształtowały jej charakter i determinację, by w końcu zawalczyć o siebie.

Pisarka oddała w nasze ręce głęboko emocjonalną i refleksyjną historię, która porusza szereg istotnych życiowych aspektów. Decyzja Rozalii o radykalnych zmianach w swoim życiu i postawieniu wszystkiego na jedną kartę staje się punktem wyjścia do walki o prawo do bycia sobą, niezależnie od oczekiwań otoczenia. Książka podkreśla, że warto walczyć o swoje szczęście i o to, by żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami, nawet jeśli wiąże się to z bólem i poświęceniami.

🌹Powieść wnikliwie analizuje również skomplikowane więzi rodzinne. Szczególnie uwypuklony jest konflikt w relacji matka – córka. Ten wątek ukazuje zderzenie różnych perspektyw i wartości, a także trudności w akceptacji wyborów bliskich. Stryjewska pokazuje, że miłość i szczęście w rodzinie mogą być obciążone również zazdrością, brakiem zaufania czy problemami, takimi jak alkoholizm.

🌹Jak wspomniałam już wcześniej, akcja „Domu Róży” rozgrywa się na dwóch planach czasowych. Ten motyw ukazuje wpływ przeszłości na teraźniejszość i podkreśla, jak doświadczenia z młodości odbijają się na wyborach i postawach w dorosłym życiu.

🌹Ta powieść dowodzi również odwiecznej prawdzie, iż każdy człowiek potrzebuje mieć swoje własne miejsca na ziemi. Dom na wsi staje się dla Rozalii nie tylko fizycznym miejscem, ale przede wszystkim symbolem azylu, marzenia i alternatywnej rzeczywistości. Początkowo ucieka ona w to miejsce w poszukiwaniu spokoju, jednak szybko okazuje się, że zmiana otoczenia nie gwarantuje natychmiastowej zmiany wewnętrznej. Wieś, ze swoim rytmem natury i prostotą, zmusza bohaterkę do konfrontacji z samą sobą i z tym, przed czym próbowała uciec. To motyw, który podkreśla, że prawdziwy spokój trzeba odnaleźć w sobie, a nie tylko w otoczeniu.

Co bardzo ważne i w czym wiele kobiet z pewnością odnajdzie swoją wewnętrzną siłę do walki o lepszą przyszłość, to to, że ta książka jest hołdem dla siły i determinacji kobiet. Róża jest ukazana jako bohaterka, która mimo wielu przeciwności losu i życiowych zakrętów nigdy się nie poddaje. Jej postawa jest dowodem na to, że kobiety potrafią walczyć o swoje, nawet gdy wymaga to ogromnego wysiłku i odwagi do kwestionowania społecznych oczekiwań. „Dom Róży” to opowieść o zmaganiach kobiet ze światem, o ich wewnętrznej energii, która pcha je do działania.

Najmłodsza literackie dziecko autorki skłania do głębokich refleksji nad sensem życia, szczęściem i dojrzałością. Autorka unika moralizatorstwa, stawiając pytania o cenę bycia sobą. O to, czy kobieta musi wybierać między rodziną a własnym szczęściem, oraz czy dojrzałość oznacza pogodzenie się ze stratami, czy raczej umiejętność ich transformacji. To pełna emocji opowieść, która zmusza do zastanowienia się nad własnymi wyborami i wartościami, a także nad złożonością międzyludzkich relacji.

To taka książka, która nikogo nie pozostawi wobec siebie obojętnym. A co więcej, dostarczy cały wachlarz różnorakich emocji, które pozostaną w nas na długo po odłożeniu jej na półkę. Od wzruszenia, poprzez smutek, kiedy czytamy o stracie, chorobie, samotności czy niezrozumienia. Pojawia się także złość wobec niesprawiedliwości, z jaką borykają się bohaterowie. Jednakże, obok tych trudniejszych uczuć, pojawia się również nadzieja – nadzieja na lepsze jutro, na odnalezienie szczęścia i sensu życia, nawet w obliczu przeciwności. Powieść skłania do przemyśleń o złożoności miłości – zarówno tej romantycznej, jak i rodzinnej. Autorka zmusza do refleksji nad siłą przebaczenia i pojednania, a także nad tym, jak ważne jest, aby zrozumieć drugiego człowieka. Autorka przypomina nam także o ulotności życia i znaczeniu czasu. Lektura "Domu Róży" bez wątpienia jest doskonałą okazją do tego, aby zatrzymać się w biegu codzienności i nauczyć doceniać każdą chwilę życia i ludzi, którzy nas otaczają. Książka ta może być inspiracją do przewartościowania własnego życia i zastanowienia się nad priorytetami.

Nie sposób nie wspomnieć również o pięknie języka Anny Stryjewskiej. Jej proza jest subtelna i niezwykle melodyjna. Każde zdanie jest starannie dopracowane, a słowa wybrane z niezwykłą precyzją, tworząc malownicze obrazy i wzbudzając głębokie emocje. To styl, który otula czytelnika, sprawiając, że lektura staje się prawdziwą przyjemnością. Stryjewska potrafi operować metaforą i symboliką, wzbogacając znaczenie tekstu i nadając mu głębię, która wykracza poza dosłowne słowa.

To nie jest książka, którą można po prostu „przeczytać” i zapomnieć. To doświadczenie – literackie, emocjonalne i intelektualne. To powieść, która zachwyca intrygującą fabułą, zapadającymi w pamięć postaciami, ważnymi tematami i przepięknym językiem. Jeśli szukacie lektury, która wciągnie Was bez reszty, wzruszy, skłoni do refleksji i pozostawi niezatarte wrażenie, to „Dom Róży” jest pozycją obowiązkową. Dajcie się porwać tej niezwykłej historii – obiecuję, że nie pożałujecie.

Anna Stryjewska podarowała nam nie tylko piękną historię, ale przede wszystkim źródło nadziei i otuchy. To książka, która z pewnością stanie się wsparciem i siłą dla wielu z nas w chwilach życiowego zwątpienia. Współczesny świat często poddaje nas próbom, a codzienne wyzwania mogą sprawić, że poczujemy się zagubieni. Właśnie wtedy, gdy grunt usunie się nam spod stóp, wrócimy do „Domu Róży”, aby jeszcze raz na jej kartach odszukać piękne przesłanie, które dla nas skrywa. Na szczęście i miłość nigdy nie jest za późno „Dom Róży” to literacka przystań, w której każdy znajdzie cząstkę siebie i inspirację do walki o lepsze jutro.

Powieść pełna subtelności i głębokich emocji pokazuje, że życie, pomimo swoich zawiłości, zawsze oferuje szansę na nowy początek. Bohaterowie „Domu Róży” stają przed trudnymi wyborami, doświadczają rozczarowań, ale jednocześnie odkrywają w sobie siłę do przezwyciężania przeciwności. To właśnie ta niezłomna wiara w pozytywne zakończenie, wbrew wszelkim przeciwnościom losu, czyni tę książkę tak wyjątkową i wartościową. Rozalia swoim życiem pokazuje, że prawdziwe szczęście i głębokie uczucie mogą pojawić się w najbardziej nieoczekiwanych momentach życia, niezależnie od wieku czy wcześniejszych doświadczeń. To przesłanie, które rezonuje w sercach czytelników, dodając im odwagi do poszukiwania własnej drogi i otwierania się na nowe możliwości. Ta powieść to dowód na to, że warto marzyć i nigdy nie tracić nadziei.

PATRONAT MEDIALNY BLOGA KOCIE CZYTANIE

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Szara Godzina.

sobota, 31 maja 2025

"Dom Róży" Anna Stryjewska/ Fragmenty powieści/ Zagłosuj w plebiscycie Najlepsze Książki Na Lato



Z radością ogłaszamy wyjątkową okazję dla wszystkich miłośników literatury! Blog Kocie Czytanie we współpracy z niezwykle utalentowaną autorką Anną Stryjewską oraz renomowanym wydawnictwem Szara Godzina ma przyjemność zaprosić Was do świata najnowszej powieści pisarki – "Dom Róży".

Mamy dla Was nie lada gratkę! Specjalnie dla czytelników Kociego Czytania przygotowaliśmy dwa fragmenty "Domu Róży", dzięki którym będziecie mogli zanurzyć się w intrygującą fabułę i poznać bohaterów, jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać historii, którą skrywają karty powieści. Przygotujcie się na wciągającą lekturę, która z pewnością rozbudzi Waszą ciekawość i sprawi, że niezwłocznie będziecie chcieli poznać całość!


🌹🌹🌹



Upił łyk alkoholu, po czym wyznał miękko:

– Jeszcze kilka miesięcy temu bym w to nie uwierzył, ale teraz… – Odwrócił się i zajrzał jej głęboko w roziskrzone oczy.

– Teraz? – rzuciła w wyczekiwaniu, jakby chciała usłyszeć te wyświechtane, ale tak ważne w życiu słowa. Próżność zawsze była jej słabszą stroną. Choć z drugiej strony… Czego się właściwie spodziewała po sobie i tym człowieku?

– Teraz, kiedy poznałem ciebie…

Potrząsnęła głową, aż kosmyki jasnych włosów rozsypały się wokół jej rozpalonej twarzy. Chciała to usłyszeć, ale w tym momencie znów usiłowała zagłuszyć wołanie własnego serca.

– Ale wiesz, że ja już jestem…

Nie dokończyła, bo zbliżył się jeszcze bardziej i najzwyczajniej w świecie pocałował. Najpierw musnął tylko jej wargi, a potem… gdy poczuła na nich wilgotną słodycz, znieruchomiała. Tymczasem on objął ją i mocniej przytulił. Było jej dobrze w tych ramionach, więcej – poczuła, jakby ich dotyk znała od lat. Dziwne… – przemknęło jej przez myśl mimo woli. Są ludzie, którzy nagle pojawiają się w naszym życiu, a nam się wy daje, że znamy się od bardzo dawna. Zupełnie jakbyśmy czekali na siebie od momentu naszych narodzin, jakbyśmy żyli właśnie po to, aby nasze drogi wreszcie się mogły skrzyżować. Może ona też musiała przejść przez to wszystko, aby trafić do tej zapomnianej przez świat wioski i odkryć swoje drugie ja? Znów ją pocałował, ale tym razem śmielej. Musiała przy znać, że robił to znakomicie. Z ogromnym wyczuciem, finezją, bez pośpiechu. Poczuła się rozczarowana, kiedy przerwał i spojrzał jej wyczekująco w oczy. Wiedziała, co chciał powiedzieć.

– Ale ja… nie robiłam tego od lat – wymamrotała lękliwie. – Nie wiem, czy jeszcze potrafię…

– Tego się nigdy nie zapomina – szepnął czule, odgarniając jej ze skroni włosy. – Zaufaj mi.


🌹🌹🌹

– Dino, piesku kochany! – jęknęła bezradnie.

Nagle przed jej oczami stanął czarny scenariusz. A może zagryzło go jakieś zwierzę albo wpadł do dziury? Już sama myśl sprawiła, że serce zacisnął ból. Wbiegła do domu po klucz od garażu. Zawsze zostawiała go w korytarzu na szafce. Leżał tam i teraz, więc chwyciła go i z impetem wybiegła z werandy. Właśnie wtedy spostrzegła na podwórku sąsiada. Musiał wejść otwartą furtką od strony pola. Rozglądał się dookoła, najwyraźniej kogoś szukając. Trzymał w ręku jakieś zawiniątko. Zamarła. Mężczyzna, dostrzegłszy ją, uśmiechnął się życzliwie i postąpił parę kroków dalej. Stała w bezruchu, nie mogąc zdobyć się na żaden gest. Gardło zakleszczyło przerażenie. Właśnie pomyślała, że są siad ma jej do przekazania nie najlepsze wieści. Patrzyła bezradnie na zbliżającego się Ryszarda, który to zerkał na nią, to na zawartość w szarym kocu.

– Znalazłem go przy stawach… – zaczął bez wstępu. – Biedak wplątał się w sieci i omal nie utopił…

– Co mu jest? – wychrypiała.

– Chyba nic – odparł. – Na szczęście zdążyłem. Jest trochę oszołomiony – powiedział, wyciągając przed nią ręce. Psiak poruszył się i zapiszczał.

– Dino! – wyjąkała, odbierając ukochanego zwierzaka. Przytuliła go do piersi.

– Piesku mój. Coś ty narobił?

Dino podniósł zmoczony łebek i popatrzył na nią czarnymi jak węgle, błyszczącymi oczami, w których dostrzegła błysk radości.– Dino… – Głos jej się załamał i z trudem powstrzymała łzy.

– Trzeba go osuszyć i ogrzać – odezwał się Ryszard. – Jest wystraszony i zziębnięty. Całe szczęście, że coś mnie tknęło i tam poszedłem.

– Ale ja tam byłam i nic nie widziałam – odezwała się. – Ciebie też nie.

– Cóż… – Mężczyzna podrapał się odruchowo po brodzie. – Musieliśmy się najwyraźniej minąć.






Zagłosujcie na "Dom Róży" w plebiscycie "Najlepsze Książki na lato"!


To jednak nie wszystko! "Dom Róży" Anny Stryjewskiej bierze udział w prestiżowym plebiscycie portalu https://www.granice.pl/ pod nazwą "Najlepsze Książki na lato" w kategorii Powieść obyczajowa. To doskonała okazja, by pokazać swoje uznanie dla twórczości autorki i pomóc "Domowi Róży" zdobyć tytuł książki idealnej na wakacyjny relaks.

Wasz głos ma znaczenie! Zachęcamy wszystkich do oddania głosu na "Dom Róży" i wsparcia Anny Stryjewskiej w tym plebiscycie. Wystarczy kilka kliknięć, by przyczynić się do sukcesu tej niezwykłej powieści.


https://www.ksiazkanalato.pl/


Ja już zagłosowałam. Teraz czas na Was. Możecie wygrać nawet 15 książek🌹








sobota, 10 maja 2025

"Dom Róży" Anna Stryjewska - Zapowiedź wydawnicza / Patronat medialny



Z zapartym tchem i bijącym mocniej sercem wspólnie z Anną Stryjewską oraz wydawnictwem Szara Godzina pragniemy zaprosić Was w literacką podróż na kartach powieści „Dom Róży”, nad którą blog Kocie czytanie z dumą obejmie patronat medialny już 19 maja! Przygotujcie się na powieść, która niczym ciepły, letni wiatr otuli Waszą duszę, a jednocześnie poruszy najgłębsze struny emocji.

Poznajcie Rozalię. Znużona i zraniona przez tych, którzy powinni być najbliżej, podejmuje odważną decyzję o ucieczce od dotychczasowego życia. Jej azylem staje się wymarzony dom na wsi, oaza spokoju, która jednak wkrótce okaże się areną kolejnych życiowych zmagań. Czy Róża, postawiona pod ścianą, ulegnie presji i porzuci swoje nowo odnalezione postanowienia?

„Dom Róży” to nie tylko historia o poszukiwaniu niezależności, ale także fascynująca podróż w czasie. Zanurzymy się w dwóch planach czasowych: współczesności, w której Rozalia walczy o siebie, oraz w barwnych latach 70. i 80., które ukształtowały jej młodość, naznaczyły pierwszą miłością, rozbudziły nadzieje i obciążyły trudnymi konsekwencjami podjętych wówczas decyzji.

To opowieść o sile kobiet, o wyborach, które definiują nasze życie, i o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi. Dzięki dużej, komfortowej czcionce lektura stanie się prawdziwą przyjemnością dla każdego miłośnika literatury.

OPIS WYDAWNICZY:

Zrezygnowana i rozczarowana postawą najbliższych, Rozalia porzuca dotychczasowe życie i przenosi się do upragnionego domu nasi. Jednak nawet ta decyzja nie pozwala jej żyć spokojnie. Wkrótce Róża musi zdecydować, czy ulec presji i poddać się namowom córki, czy być wierną swoim postanowieniom.

Fabuła powieści rozgrywa się w dwóch planach czasowych – teraźniejszości, kiedy to Rozalia walczy o niezależność, oraz w latach 70. i 80., w czasie, na który przypadły jej młodość, pierwsza miłość, rozbudzone nadzieje i obciążone konsekwencjami decyzje. 

Edycja książki z dużym, wygodnym drukiem.

Zapraszamy do czytania. Powieść „Dom Róży” będzie dostępna w księgarniach stacjonarnych i internetowych.

Już 19 maja otworzą się  przed Wami drzwi do tego niezwykłego świata stworzonego przez Annę Stryjewską. Nie przegapcie tej literackiej uczty! Powieść „Dom Róży” wkrótce zagości na półkach księgarń stacjonarnych i internetowych. Bądźcie z nami!

[ Materiał reklamowy] Wydawnictwo Szara Godzina.

wtorek, 6 maja 2025

"Cynamonowe wzgórza" Monika Michalik

Literatura, niczym lustro odbija złożoność ludzkiej natury i społeczeństwa. Pisarze, obserwujcą świat, analizują problemy i wyzwania, z jakimi się mierzymy. Ich dzieła stają się platformą do rozmów o poszanowaniu człowieka, jego praw i godności. Warto również zaznaczyć, że literatura jest także narzędziem służącym do wielu zmian na lepsze w odniesieniu do różnorakich życiowych aspektów i problemów. Pisarze, poruszając trudne tematy, prowokują do refleksji i działania. Ich słowa mogą inspirować do walki o sprawiedliwość i ochronę człowieka. Literatura ma moc budowania mostów między ludźmi, pokonywania barier i tworzenia lepszego świata. Z prawdy tkwiącej we wszystkim, co dotychczas dla was napisałam, doskonale zdaje sobie sprawę Monika Michalik, która w każdej swojej książce jest blisko ludzi i ich bolesnych przeżyć, na które stara się zwrócić uwagę swoich czytelników. Tak też dzieje się w przypadku najmłodszego literackiego dziecka autorki. Powieści „Cynamonowe wzgórza”, o czym za chwilę się przekonacie.

Monika, zapewne jak my wszyscy dostrzega siłę oddziaływania literatury na świadomość społeczną, co w połączeniu z jej ogromnym talentem twórczym, wrażliwością oraz możliwością dotarcia do szerokiego grona odbiorców i poruszenia ważnych strun w ich sercach i umysłach, zaowocowało oddaniem w nasze ręce, co już teraz mogę wam zdradzić powieści nie tylko pięknej, ale przede wszystkim niezwykle ważnej w dyskusji nad problemem mobbingu. Jego istotą i konsekwencjami. Przy czym chcę nadmienić, iż wątek ten nie wysuwa się na pierwszy plan wszystkiego, o czym w książce przeczytamy. Choć od niego wszystko się zaczęło, został wpleciony w mądrą i głęboko poruszającą opowieść, którą poznałam, wybierając się w niezapomnianą czytelniczą podróż na wyspę Fuerteventura, gdzie wspólnie z bohaterami powieści spędziłam miniony majowy weekend.

Ta piękna wyspa, która niemalże natychmiast urzeka czytelnika, tworząc malowany słowem niemal magiczny krajobraz otulony ciepłem hiszpańskiego słońca i delikatnym powiewem oceanu, stała się tłem dla mocno życiowej i niestety ponadczasowej historii Magdy. To właśnie tutaj kobieta szuka ukojenia po wieloletnim, niszczącym ją wewnętrznie doświadczaniu mobbingu ze strony przełożonej w miejscu pracy. Ktoś, nadużywając swojej władzy, odebrał jej radość i satysfakcję z wykonywanej pracy, a przy tym zdeptał poczucie godności i własnej wartości. Ta podróż jest dla naszej bohaterki ucieczką z toksycznego środowiska, ale też szansą na odzyskanie kontroli nad własnym życiem. W tym miejscu warto zaznaczyć, iż autorce wspaniale udało się ukazać stadium psychiki ofiary mobbingu. W bardzo realistyczny i mocno przemawiający do czytelnika sposób uświadamia nam, że zerwanie relacji ze sprawcą mobbingu jest dopiero początkiem długiego procesu walki ze swoimi demonami. Dla Magdy odejście z pracy nie oznacza wymazania wspomnień, ciągłego napięcia i naruszenia zaufania do samej siebie. Demony mobbingu przybierały różne formy. O czym musicie przeczytać już sami. Towarzysząc kobiecie mamy możliwość obserwować, jak Fuerteventura stanie się dla niej przestrzenią, w której znajduje w sobie siłę i odwagę, aby podjąć trudną podróż w głąb siebie. Krok po kroku poprzez akceptację przeszłości, budowanie siebie na nowo i otwieranie się na pozytywne doświadczenia bohaterka dostaje możliwość odzyskana utraconego spokoju. Czy zdoła zamknąć ten bolesny etap swojego życia, by z nadzieją patrzeć w przyszłość? Tego musicie dowiedzieć się sami, bo ja nie zdradzę już nic więcej.

Jednak, jak wspomniałam już wcześniej, temat mobbingu to zaledwie jeden z ważnych elementów tworzących uwierzcie mi piękną, urzekającą i wciągającą opowieść, od której nie sposób się oderwać. Autorka bowiem kreując fabułę książki zgrabnie i nader ciekawie połączyła powieść obyczajową z elementami romansu. Monika Michalik skupia się na wewnętrznej przemianie Magdy, której ważną częścią staje się Juan. Kanadyjczyk, który zna wyspę, jak własną kieszeń, a przed naszą turystką, o czym ona jeszcze nie wie, już wkrótce otworzy nowy rozdział życia. Mężczyzna z jego tajemniczą przeszłością jest postacią równie intrygującą i skomplikowaną. Niemalże na naszych oczach bardzo powoli rozwija się relacja dwójki zagubionych osób, których dusze są tak mocno zranione, iż nie sposób ran tych zagoić, a autorka z wyczuciem buduje napięcie i emocjonalne zaangażowanie.

Mam nadzieję, że już teraz udało mi się zachęcić was do przeczytania „Cynamonowych wzgórz”, ale to jeszcze nie wszystko, co skrywa wnętrze książki, bowiem poza wątkiem romansu spotykamy tutaj również Jana. Polaka, który po wielu latach powraca na wyspę, by odnaleźć swoją dawną miłość. W moim odczuciu ten wątek książki nadaję jej wyjątkowej głębi. Skłania do refleksji nad przemijaniem i siłą uczuć. Historia Jana i jego ukochanej Carmen czyni ten tytuł wielowymiarowym, łącząc teraźniejszość z przeszłością. Monika zręcznie dawkuje informacje o przeszłości, miłości, cierpieniu sekretach i zawiedzionych nadziejach. Tym samym nasza ciekawość jest nieustannie podsycana. A to z kolei nie pozwala nam odłożyć książki, dopóki nie dotrzemy do ostatniego zapisanego w niej zdania. Zanim jednak to się stanie, na każdego, kto zechce spędzić swój wolny czas z „Cynamonowymi wzgórzami”, czeka wiele zaskoczeń, ujawniających fakty, które niejednokrotnie wywrócą dotychczasowe wyobrażenia czytelnika o biegu wydarzeń rozgrywających się w książce. Zwroty akcji dotyczą zarówno teraźniejszości, jak i przeszłości i wywołują w nas ogrom silnych emocji.

Co bardzo ważne, to fakt, że splecenie teraźniejszości z przeszłością, nie jest tutaj zabiegiem formalnym. Autorka wykorzystuje tę dwoistość czasową, aby głębiej zbadać uniwersalne tematy takie jak poszukiwanie tożsamości, samotność, wpływ przeszłości na teraźniejszość, strata oraz potrzeba odkrycia prawdy. Ponadto uczula nas na to, abyśmy nie zaprzepaścili swojej szansy na szczęście i miłość. Miłość, która ukaże przed nami swoje różne oblicza. Z jednej strony może stać się źródłem tęsknoty, cierpienia i żalu, ale mimo to, nigdy nie zgaśnie. Z drugiej tkwi w niej uzdrawiająca moc. Potrafi uskrzydlić i być największym wsparciem.

 Ta książka to prawdziwa uczta dla duszy. Czyta się ją z zapartym tchem, a po zakończeniu pozostaje w sercu na długo.  Pisarka z niezwykłą empatią opisuje relacje międzyludzkie, a bohaterami swojej powieści czyni postacie mocno autentyczne, z którymi wielu z nas może i na pewno się utożsami, dzięki czemu stają się nam oni bliscy. Każdy z nich ma swoją unikalną historię. Swoje troski lęki i obawy, ale także marzenia, które poznajemy wraz z rozwojem akcji.  Polecam ją każdemu, kto potrzebuje chwili wytchnienia od codzienności, a jednocześnie szuka ciepłej, mądrej i chwytającej za serce historii. „Cynamonowe wzgórza” to idealna wiosenna i letnia lektura do czytania w plenerze. Warto ją również zabrać ze sobą na wakacje. Napełni was optymizmem. To jedna z tych książek, która daje nadzieję i siłę. Przywraca wiarę w to, że nawet po trudnych doświadczeniach można się podnieść i zacząć wszystko od nowa. Pomaga także zrozumieć, że nie jesteśmy sami z naszymi problemami i zawsze jest jakieś wyjście. To historia, która w piękny i przejmujący sposób pokazuje, że życie potrafi zaskoczyć, a szczęście często odnajdujemy w najmniej spodziewanych miejscach. Wszak tam szczęście nasze, gdzie serce nasze.

PATRONAT MEDIALNY BLOGA KOCIE CZYTANIE

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Videograf.



wtorek, 29 kwietnia 2025

"Cynamonowe wzgórza" Monika Michalik /Gratulacje w dniu premiery/Cytaty z książki/ Patronat medialny


 
Droga Moniko!

W dniu premiery Twojej powieści "Cynamonowe Wzgórza" pragnę Ci z całego serca pogratulować tego niezwykłego osiągnięcia. Wiem, ile trudu, pasji i wrażliwości włożyłaś w stworzenie tego literackiego świata. "Cynamonowe Wzgórza" to nie tylko książka, to podróż w głąb wyobraźni, pełna barw, emocji i subtelnych nut, które z pewnością poruszą najczulsze struny w sercach czytelników. Twoje słowa malują obrazy, a Twoja opowieść ożywa na kartach, zapraszając nas do swojego unikalnego uniwersum. Życzę Ci, aby ta powieść rozkwitła w świadomości czytelników, przynosząc Ci zasłużoną radość i satysfakcję z owoców Twojej twórczości. Niech "Cynamonowe Wzgórza" zdobędą szerokie grono odbiorców i pozostawią trwały ślad w ich pamięci.

Wydawnictwu Videograf, składam  serdeczne gratulacje za dostrzeżenie potencjału tej wyjątkowej historii i za piękne wydanie "Cynamonowych Wzgórz". Wasza praca, profesjonalizm i zaangażowanie w promocję wartościowej literatury są niezwykle ważne dla kultury i czytelnictwa. Dziękuję Wam za to, że daliście tej powieści szansę zaistnieć i dotrzeć do rąk spragnionych pięknych opowieści.

Drodzy Czytelnicy!

Przed Wami niezwykła lektura. "Cynamonowe Wzgórza" to zaproszenie do świata pełnego głębokich emocji. To historia, która otuli Was swoją atmosferą, poruszy Wasze serca i skłoni do refleksji. Jeśli pragniecie oderwać się od codzienności i zanurzyć w opowieści, która pozostanie z Wami na długo po przewróceniu ostatniej strony, sięgnijcie po "Cynamonowe Wzgórza". Niech ta książka stanie się Waszą cichą przystanią i niezapomnianą literacką przygodą. Zaufajcie talentowi Moniki Michalik i dajcie się oczarować jej "Cynamonowym Wzgórzom"!







(Materiał reklamowy )Wydawnictwo Videograf 

piątek, 25 kwietnia 2025

"Cynamonowe wzgórza" Monika Michalik/ Zapowiedź patronacka


Moi kochani, nadszedł moment dla mnie wyjątkowy, kiedy przychodzę do was, aby podzielić się z wami wspaniałą informacją. Otóż blog Kocie czytanie ma przyjemność objąć patronatem medialnym najnowsza powieść Moniki Michalik "Cynamonowe wzgórza", która pod opieką wydawnictwa Vdeograf na nasz rynek wydawniczy trafi już 29.04.2025 roku. Fakt, iż mogę wziąć tę książkę pod swoje medialne skrzydła bardzo mnie cieszy, ponieważ każda książka tej autorki pozwala jej czytelnikom na wartościową podróż w głąb siebie a także wzrusza i skłania do refleksji. Już dziś zapraszam was w niezwykłą czytelniczą podróż, do czego mam nadzieję zachęci opis, który przygotował dla nas wydawca.

OPIS OKŁĄDKOWY:

Fuerteventura jest jak kobieta. Dzika i niedostępna. Nieoczywista. Na pierwszy rzut oka skryta i samotna. A jej obroną jest wiatr. Ale wystarczy znaleźć się w jej ramionach, a wtedy ukazuje swoje najpiękniejsze oblicze niekończących się plaż, turkusowych wód i niezapomnianych wschodów słońca.

Magda od zawsze skupiała się na pracy. W świecie liczb i raportów czuła się bezpiecznie, ale toksyczna atmosfera, mobbing i ciągły stres sprawiały, że powoli traciła siebie. Gdy w końcu udaje jej się wyrwać z tego środowiska, postanawia zrobić coś, na co nigdy nie miała czasu - wyjechać.

Na Fuerteventurze, gdzie piasek miesza się z oceanem, a tajemnice przeszłości kryją się w skałach, Magda szuka ucieczki od rutyny i bolesnych wspomnień. Przyjeżdża, by odnaleźć siebie i poczuć wolność.

Poznaje Juana - mężczyznę skrywającego własne rany, który zna wyspę jak własną duszę. Ich losy splatają się wśród złotych wydm i cynamonowych wzgórz, ale czy odważą się zaufać sobie nawzajem?

W tym samym czasie Magda spotyka Jana - Polaka, który wrócił na Fuerteventurę, by odnaleźć miłość sprzed lat. Jego historia porusza Magdę i skłania do refleksji nad tym, czego tak naprawdę szuka.

Czy wyspa stanie się dla niej miejscem nowego początku? Czy odważy się po raz pierwszy w życiu postawić swoje uczucia na pierwszym miejscu?

Poruszająca opowieść o ucieczce od przeszłości, odkrywaniu siebie i miłości, która czasem czeka tam, gdzie najmniej się jej spodziewamy.

„Cynamonowe wzgórza” to powieść skąpana promieniami słońca. O nowych początkach i odwadze, by zmienić swoje życie, nawet gdy wszystko wydaje się stracone. O obawach, które rozwiewa kanaryjski wiatr. I o domu, który jest tam, gdzie jest serce".

Do lektury gorąco zachęcają Autorka, Wydawca oraz blog Kocie czytanie.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Videograf.

sobota, 9 listopada 2024

"Serce na piasku" Monika Michalik

Miarą siły miłości małżeńskiej niestety bardzo często są ciężkie próby, na które wystawia ją życie. Dziś chciałabym zaprosić was moi kochani do wysłuchania historii Jagody i Konrada, bohaterów najnowszej powieści Moniki Michalik „Serce na piasku”. Są małżeństwem od dziesięciu lat, a my czytelnicy, przystępując do lektury książki, wspólnie z nimi świętujemy tę piękną rocznicę. Wystarczy chwila, abyśmy niemalże mogli poczuć, jak ci dwoje bardzo się kochają. Ich uczucie przeszło najcięższy sprawdzian, którego przyczyną stała się druzgocąca diagnoza lekarska, którą usłyszała kobieta. „Nigdy nie będę matką”. Dziś, choć w ich domu nie słychać tupotu małych stópek a pragnienie macierzyństwa na zawsze pozostanie dla Jagody niedoścignioną tęsknotą, to jednak jak sama przyznaje, jest jej dobrze w życiu, jakie wiodą z Konradem. Ma męża, który ją kocha, wspiera i okazuje miłość. Nasza bohaterka nie wie jednak jeszcze, że już za chwilę, być może o tym wszystkim będzie mogła mówić i myśleć już tylko w kategoriach przeszłości.

Ten wyjątkowy dzień zakłóca niespodziewana wizyta nieznanej Jagodzie kobiety, która, choć nigdy nie przypuszczała, że stanie w obliczu tak trudnego zadania, musi myśleć o swoim synu. Ona jest ciężko chora, a dziecko potrzebuje opieki, której sama Ania już wkrótce może nie być w stanie mu zapewnić. Piotruś ma tatę, który nie wie o jego istnieniu, aż do teraz, kiedy zaledwie cztery słowa wypowiedziane przez Anię do Konrada zdepczą szczęście małżonków: „Piotruś jest twoim synem”. Jak widzicie, autorka na kartach książki podjęła się poruszenia naprawdę ważnego, ale jednocześnie trudnego i złożonego tematu. Zdrada to jedno z najtrudniejszych doświadczeń, jakie można przeżyć w związku. Kiedy dowiadujemy się, że nasz partner, osoba, której ufaliśmy, nawiązał intymną relację z kimś innym, w sercu rodzi się ból, a w głowie chaos. Świadomość ta staje się szczególnie trudna, gdy zmagamy się z niemożnością posiadania dzieci. Nagle życie u boku Konrada jest dla Jagody nie do zniesienia. Kobieta potrzebuje czasu, aby w samotności zawalczyć ze swoimi demonami.

Tak oto wspólnie z nią trafiamy do Kołobrzegu. Ma nadzieję, że bliskość morza przyniesie jej ukojenie i pozwoli wyciszyć kłębiące się w sercu i głowie emocje oraz myśli pełne sprzeczności. Choć wcale nie chce nowego życia, to wie, że teraz już nic nie będzie takie samo. Musi poukładać je na nowo. Każdy, kto sięgnie po tę poruszającą i chwytającą za serce książkę, do czego już teraz serdecznie zachęcam, będzie niejako obserwatorem wewnętrznych zmagań serca z rozumem. Walki pomiędzy powinnością i pragnieniami. Na szczęście los, choć bywa okrutny, potrafi też wyciągnąć do nas pomocną dłoń, kiedy tego najbardziej potrzebujemy. Nawet jeśli w danym momencie życia sami możemy nie zdawać sobie z tego sprawy.

A kluczem do wszystkiego jest drugi człowiek. Bo choć kiedy przygniata nas cierpienie, najczęściej uciekamy w samotność, to tak naprawdę nikt z nas nie chce być sam. Nasza Jagódka nie zostanie sama. Nie pozwoli na to uroczy starszy pan, który wie, jak smakuje samotność i dlatego lgnie do ludzi. Jego wewnętrzna energia i ciepło, którym emanuje, urzeka kobietę. Musicie koniecznie sięgnąć po ten tytuł, byście mogli sami obserwować, jak piękna i wyjątkowa więź połączyła tę dwójkę. Bo w życiu już tak jest, że wszystko dzieje na zasadzie symbiozy. Pan Witold, dzieląc się ze swoją przyjaciółką niezwykłą mądrością i doświadczeniem życiowym, dał Jagodzie cenną lekcję życia, przypominając, jej co, a raczej kto jest w nim najważniejszy. A jego uważność dodała jej odwagi, aby zawalczyć o szczęście, którego tak bardzo pragnie. Choć możecie mi wierzyć, że drogi, które do niego prowadzą, bywają bardzo poplątane. Ona sama stała się dla mężczyzny takim promyczkiem słońca, w jesieni życia. A to dopiero początek dobra, które człowiek może ofiarować drugiemu człowiekowi. O tym jednak musicie przekonać się już sami.

Lektura powieści „Serce na piasku” poruszy każde czytelnicze serce i zajmie w nim miejsce już na zawsze. Doświadczycie w niej samotności w różnych jej obliczach, która mieszka w poranionych sercach wielu poznanych w książce bohaterów. Każdy z nich ma swoją własną historię, która sprawia ból. I tylko jeśli zdołają zamknąć mentalne drzwi przeszłości, będą mogli rozpocząć kolejny rozdział życia. Bo choć dla nas samych przeżywane cierpienie wydaje się nie mieć końca, to wobec życia, które jest tak krótkie, jest ono wyłącznie chwilą. I nawet jeśli kiedy nasz świat legnie w gruzach, wydaje nam się to niedorzeczne, to nic co nas spotyka, nie dzieje się bez powodu.

Jeśli zechcecie spędzić czas z tą niezwykle życiową i mądrą powieścią, do czego gorąco każdego, kto teraz czyta moją recenzję, namawiam i zachęcam, to zapewniam was moi drodzy, że opisana na jej kartach historia wciągnie was od pierwszych stron. Autorka oddała w nasze ręce wzruszającą do łez opowieść o ludziach poszukujących sensu w skomplikowanym świecie relacji międzyludzkich. Jak zapewne zauważyliście, ze wszystkiego, o czym w niej przeczytamy, wybrzmiewa ogromny autentyzm, co w połączeniu ze świetnie wykreowanymi postaciami bohaterów z krwi i kości, sprawia, że czytelnik mocno utożsamia się z ich przeżyciami, dylematami, rozterkami i wyborami. Mało tego jestem przekonana, że wielu z nas podczas czytania, poczuje, że mogłaby być, a może nawet w pewnej mierze jest to jego historia. Jednak w moim odczuciu, to jak tę powieść odbierzecie, warunkuje wasz własny bagaż życiowych doświadczeń. Monika Michalik bowiem pisząc swoje najmłodsze literackie dziecko, zwróciła naszą uwagę na aspekty mocno indywidualne dla każdego z nas.

Całość czyta się z rosnącą ciekawością tego co wydarzy się za chwilę. A przede wszystkim z pragnieniem w sercu, aby nasza bohaterka znalazła w sobie siłę i determinację, do tego, aby zawalczyć o siebie i o to, co dla niej najważniejsze. By wreszcie przestała myśleć o innych, a zadbała o siebie. „Bo to ty jesteś najważniejsza”. Niech to piękne przesłanie zostawione dla nas przez Monikę stanie się życiowym mottem każdej kobiety i skłoni nas do zmian na lepsze. Jeśli jesteście ciekawi, czy Jagodzie się to uda, a wierzę, że tak właśnie jest, to nie zwlekajcie i czytajcie książkę, bo ja oczywiście nic nie zdradzę. Napiszę tylko, że możecie spodziewać się wielu zaskoczeń i ciekawych zwrotów fabularnych osnutych pięknem przyjaźni. Tam, gdzie jest krzywda, pojawia się też strata, ale także prośba i próba przebaczenia.

Myślę, że już wiecie, iż warto spędzić swój wolny czas z książką „Serce na piasku”. Jeśli jednak znajdzie się jeszcze ktoś nieprzekonany, to niech zachęci go fakt, że powieść jest bardzo klimatyczna. Poczujecie nadmorski klimat, a spacery po plaży otulą zagubione serca. Ja powieść tę przeczytałam w mgnieniu oka, do czego przyczyniła się nie tylko jej zajmująca fabuła, ale także lekki i przystępny styl pisania autorki, który daje poczucie płynięcia przez toczące się wydarzenia. Wiem natomiast, że w przeciwieństwie do tego, jak szybko książkę przeczytałam, na pewno długo jej nie zapomnę i będę do niej wracała zawsze, kiedy potrzebny mi będzie duży zastrzyk nadziei i wiary w lepsze jutro oraz mentalny kop do życia. Cieszę się, że mogę czytać i polecać wam takie książkowe perełki.

PATRONAT MEDIALNY BLOGA KOCIE CZYTANIE.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Videograf.


piątek, 18 października 2024

"Serce na piasku" Monika Michalik / Zapowiedź patronacka



Kiedy wybieram książki, które chcę czytać, zawsze zależy mi na tym, aby poza przyjemnością płynącą z lektury, zostawiały we mnie trwały ślad w postaci głębokich refleksji i przemyśleń płynących z życiowej tematyki w nich podjętej. Takie też powieści chcę wam polecać. Dziś mam ku temu wspaniałą okazję, gdyż chcę zaprezentować najnowsze literackie dziecko Moniki Michalik „Serce na piasku”, które zdecydowanie do takich właśnie książek należy. Tytuł ten swoją premierę wydawniczą będzie miał już 22.10 2024. pod opieką wydawnictwa Videograf, a blog Kocie czytanie ma ogromny zaszczyt i przyjemność objąć tę wspaniałą nowość wydawniczą swoim patronatem medialnym. Już wkrótce opowiem wam o historii, którą skrywają karty książki nieco więcej, a tymczasem poznajcie jej opis przygotowany przez wydawcę.

OPS WYDAWNICZY:

Jagoda i Konrad są zgodnym małżeństwem. Do pełni szczęścia brakuje im dziecka, które rozświetliłoby ich życie najpiękniejszym blaskiem. Pragnienie to szczególnie dotkliwie boli Jagodę, która kilka lat wcześniej została poddana operacji ratującej jej zdrowie, ale niweczącej możliwość zajścia w ciążę.

W dziesiątą rocznicę ślubu małżonków odwiedza Ania-kobieta, która twierdzi, że jej sześcioletni syn jest dzieckiem Konrada. Ania wyznaje, że jest ciężko chora i prosi Konrada, by zajął się Piotrusiem, kiedy ona już nie będzie mogła się nim opiekować.

Jagoda wyjeżdża do Kołobrzegu. Musi oswoić się z nową sytuacją, spojrzeć na swoje życie z dystansu. Czy morskie fale ukołyszą jej rozedrganą duszę? Czy będzie potrafiła wybaczyć mężowi zdradę? Czy dzięki Piotrusiowi będzie mogła częściowo spełnić swoje największe marzenie zostania mamą? A może szerokie plaże pokażą jej zupełnie inną drogę?

„Serce na piasku” ukazuje różne oblicza samotności. Udowadnia, że nawet kiedy pragniemy uciec przed całym światem-nigdy nie chcemy być sami.

„Serce na piasku” jest powieścią obyczajową o niespełnionym pragnieniu macierzyństwa i miłości, którą potrafi zniszczyć jedna noc z przypadkową kobietą. To ciepła historia o szukaniu nowych dróg i zamykaniu za sobą emocjonalnych drzwi w malowniczych nadmorskich krajobrazach.

Mam nadzieję, że już czujecie się zachęceni do spędzenia czasu z tą książką i wspólnie będziemy świętować jej premierę. Nie musicie jednak czekać dłużej, aby znalazła się w waszych biblioteczkach. Kupcie już dziś swój egzemplarz.

PRZEDSPRZEDAŻ

Blog Kocie czytanie wspólnie z autorką oraz wydawcą zachęca do sięgnięcia po książkę.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Videograf.




środa, 14 sierpnia 2024

"Patrycja. Dziewczyna znikąd" Anna Stryjewska / Recenzja patronacka

Moi drodzy na pewno zgodzicie się ze mną, że my czytelnicy, którzy mamy swoich ulubionych pisarzy niejednokrotnie zastanawiamy się, co leży u podłoża ich obecnego sukcesu pisarskiego, który sprawił, że stali się cenionymi i poczytnymi autorami. Mnie wczoraj udało się odkryć sedno sukcesu twórczego Anny Stryjewskiej, a stało się to za sprawą najnowszej jej książki „Patrycja. Dziewczyna znikąd, z której recenzją dziś do was przychodzę. Tytuł ten jest poprawionym i wznowionym wydaniem debiutanckiej powieści „Pocałunek morza”. Tak jakoś wyszło, że wówczas po tę książkę nie sięgnęłam, ale wczoraj, kiedy odkładałam ją na półkę, zrodziło się we mnie przekonanie, że komuś, kto oddaje w ręce czytelników tak wspaniały debiut, ten sukces jest pisany. Już teraz mogę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści i dziękuję zarówno Ani, jak i wydawnictwu Szara Godzina za to, że zdecydowali się dać jej drugie życie.

Jak możemy przeczytać w słowie od autorki do nas czytelników, Ania, pisząc tę książkę była niewiele ponad dwudziestoletnią dziewczyną, która kierowana wewnętrzną siłą i potrzebą pisania zdecydowała się napisać swoją pierwszą w życiu pełnowymiarową powieść. Jak się możemy domyślać, nie było to łatwe, ale mimo przeciwności losu, Ania nie poddała się w walce o swoje marzenia. A zdecydowałam się zdradzić to wszystko w mojej recenzji, gdyż, jak się za chwilę przekonacie tytułowa bohaterka historii, którą skrywają karty książki podobnie, jak Ania, pomimo wielu przeciwności losu również walczy o siebie i o to, o czym marzy.

Kiedy sięgniecie po ten tytuł, do czego każdego z was gorąco zachęcam i namawiam, w wasze ręce trafi przejmująca powieść drogi, w której towarzyszymy Patrycji od dzieciństwa poprzez okres dojrzewania aż do dorosłości. Musicie wiedzieć, że życie już na początku tej drogi nie było dla niej łatwe. Po śmierci matki stała się balastem dla nowo poślubionej żony ojca, z którą ułożył sobie życie. Podrzucając Patrycję matce niczym zbędny przedmiot, zwodził ufne dziecko obietnicami bez pokrycia, za którymi skrywał swoje tchórzostwo. W domu babki również nigdy nie zaznała ciepła i tak bardzo potrzebnej każdemu dziecku miłości. Ciężka praca, obelgi i upokorzenia stały się jej codziennością na wiele lat. Poczucie odrzucenia i samotności, a także niezrozumienia dlatego, jakim po odejściu ukochanej mamy stało się jej życie, wypełniało ją do dnia, w którym ojciec na łożu śmierci wyjawił jej rodzinną tajemnicę. Wówczas już wszystko stało się jasne, a to, czego się dowiedziała, uświadomiło jej, że w rodzinnej wsi nie ma już dla niej miejsca.

Tak oto młodziutka dziewczyna, tak naprawdę niewiedząca nic o życiu ze zranionym sercem wypełnionym pierwszą, boleśnie zawiedzioną miłością wsiada w pociąg i wyrusza w nieznany świat, aby spełnić swoje największe marzenie – zobaczyć morze. I choć jeszcze o tym nie wie, to właśnie morze, a ściślej mówiąc, pewna poznana tam kobieta da jej szanse, by mogła zawalczyć o siebie i rozpocząć nowe życie. O tym jednak musicie przeczytać już sami, ponieważ ja nic więcej nie zdradzę. Zapewniam was jednak, że łatwo nie będzie, a Patrycja będzie musiała wykazać się dużą siłą, odwagą i determinacją, by nie zaprzepaścić tego, co ofiaruje jej los.

„Patrycja. Dziewczyna znikąd” to opowieść smutna i trudna. Utkana z marzeń, pragnień, tęsknot, obaw i lęków, która mimo swojego ciężkiego ładunku emocjonalnego, każdej osobie, która zechce ją przeczytać, doda wiary w to, że w życiu wszystko jest możliwe. A to, co nas spotyka i co przeżywamy, nawet jeśli jest bolesne i w danym momencie życia dla nas samych niezrozumiałe, dzieje się po coś. Wszystko jest konsekwencją czegoś i być może, jeśli nie doświadczylibyśmy bolesnych, a czasem wręcz traumatycznych przeżyć nie dostalibyśmy szansy na to, by spotkać ludzi, którzy pomogą nam to życie odmienić na lepsze oraz by przeżyć to wszystko, co piękne na nas czeka. Pamiętajmy, że każde doświadczenie czegoś nas uczy. A jeśli my uśmiechniemy się do losu, to los również się do nas uśmiechnie.

Sama Patrycja stała mi się bardzo bliska, przez co jej perypetie oraz starania, by sprostać próbie, na którą wystawił ją los leżały mi mocno na sercu. Bardzo chciałam, aby wreszcie zaznała szczęścia, na które zasługuje, jak nikt inny, a także odzyskała tak dawno temu utracony spokój. Anna Stryjewska uświadamia nam jednak, że nie będziemy mogli iść do przodu, jeśli nie zerkniemy w przeszłość i nie postaramy się w swoistym rozliczeniu z nią o wybaczenie dla innych, a także o życie w zgodzie z samym sobą. Dzięki tej zajmującej i chwytającej za serce książce, od której lektury nie sposób się oderwać, uświadamiamy sobie również, jak bardzo ważne dla każdego człowieka jest poznanie własnych korzeni i całej prawdy o naszej rodzinie. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, abyście mogli sami odkrywać poplątane ludzkie losy, więc zdradzę tylko, że tajemnica wyjawiona Patrycji przez umierającego ojca sprawiła, że w jej życiorysie pojawiła się biała plama, która spowodowała, że jego obraz nie mógł być pełny. Koniecznie przeczytajcie książkę i sprawdźcie, czy kobiecie uda się poznać, jak się przekonacie bardzo istotną dla niej prawdę.

Jeśli szukacie książki pięknej, poruszającej i zapadającej głęboko w serce, to ta będzie idealnym wyborem. Sama Ania, choć jak przyznaje, dziś napisałaby ją zupełnie inaczej, bo kiedyś zupełnie inaczej patrzyła na życie, a i to życie było zupełnie inne, darzy ją wielkim sentymentem. Czeka tu również na was młodzieńcza przyjaźń, a także różne oblicza miłości. Nie tylko tej młodzieńczej zawiedzionej, ale także tej dojrzałej, pięknej, jak również tragicznej. Spojrzenie na tamte czasy oczami młodej początkującej autorki dodaje powieści autentyczności i świeżości, co w moim odczuciu jest jej wspaniałą wartością dodaną. Myślę, że już wiecie, że warto spędzić czas z tak wyjątkowym literackim dzieckiem autorki, więc nie zatrzymuję was dłużej, abyście mogli niezwłocznie przystąpić do lektury.

PATRONAT MEDIALNY BLOGA KOCIE CZYTANIE

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Szara Godzina