piątek, 13 lutego 2026

Wanda Siubiela i „Łączka. Zimny oddech” – mroczna gra o tożsamość.

Nie wybieramy rodziny, w której przychodzimy na świat. Nie mamy też wpływu na dziedzictwo kładącego się cieniem na naszej przyszłości. Czasem los stawia nas przed wyborem niemożliwym: możemy zaakceptować cienie ukryte w nazwisku albo ryzykować całkowitą zgubę. Wanda Siubiela w swojej najnowszej powieści pt. „Łączka. Zimny oddech” udowadnia, że ucieczka przed rodzinnym fatum to jedynie iluzja. Ta wyczekiwana kontynuacja losów bohaterów z tomu „Łączka. Czarna kostka” pokazuje, że każda próba odcięcia się od korzeni znika w zderzeniu z lodowatą prawdą. Szybko przekonujemy się, że ten thriller to brutalne przypomnienie o niebezpieczeństwach czyhających w ukryciu.

Najgorsze pułapki buduje się z sekretów i pozornego luksusu. Siedemnastoletnia Wercia znajduje się w oku cyklonu. Bolesna sytuacja rodzinna zburzyła jej świat, a nagłe milczenie bliskiej osoby pozostawiło w jej sercu wyrwę. To właśnie skomplikowany wątek miłosny stanowi emocjonalne jądro tej historii. Relacja, która miała być opoką, zamienia się w bolesną grę niedopowiedzeń. Pisarka genialnie pokazuje mechanizm kłamstwa – w tym świecie miłość przestaje być schronieniem, a staje się kolejnym polem minowym. Zaufanie okazuje się tutaj najbardziej deficytowym towarem.

W momencie największej izolacji bohaterka musi zmierzyć się z przeszłością, która upomina się o swoje prawa. Nowa rzeczywistość obiecuje niezależność, ale ma ona bardzo wysoką cenę. Weronika zostaje wciągnięta w świat, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. Autorka mistrzowsko operuje kontrastem, zderzając surowość natury ze sterylnym luksusem, który szybko okazuje się dla bohaterki „złotą klatką”. Twórczyni czyni z umysłu Werci pole bitwy, gdzie każda postać nosi maskę, a ich motywacje są niejednoznaczne. Do samego końca towarzyszy nam niepewność poznawcza – znak rozpoznawczy najlepszego thrillera psychologicznego.

Konstrukcja powieści zachwyca precyzją i wspiera tę duszną atmosferę. Wanda Siubiela operuje językiem sensorycznym, a tempo akcji z każdym rozdziałem przyspiesza. Istotne jest, że opisywana historia nie epatuje grozą, ale za to wyjątkowo daje do myślenia i skłania do głębokich refleksji. Na osobną uwagę zasługuje przepiękne wydanie tej książki. Dowodzi ono, że twórczyni oraz Wydawnictwo włożyli w nią całe swoje serce i zaangażowanie. Dzięki temu możemy cieszyć się tą historią na wielu poziomach – to prawdziwa uczta nie tylko dla duszy, ale także dla oka. Pod warstwą dusznej intrygi kryje się jednak coś znacznie cenniejszego: surowa lekcja o etycznym kompasie. Pisarka słynie z przemycania ważnych wartości w literaturze młodzieżowej, stawiając tym razem na refleksję o odwadze definiowania siebie na przekór narzuconym oczekiwaniom.

Prawdziwa wolność nie ma twarzy bogactwa. Jest nią czyste sumienie zachowane w obliczu moralnej ciemności. Powieść rezonuje z nami na najgłębszym poziomie i uderza w struny lęku o utratę autonomii. Czytając tę historię, wielokrotnie łapałam się na wstrzymywaniu oddechu, czując na własnej skórze dylematy Weroniki. To lektura, która zostaje w człowieku na długo po odłożeniu na półkę, zmuszając do analizy ceny własnej niezależności. Dla mnie była to niezwykle osobista podróż przez najciemniejsze zakamarki duszy i konfrontacja z własnym systemem wartości. Autorka nie oferuje taniej rozrywki, lecz rzuca wyzwanie naszej empatii.

„Zimny oddech” to kontynuacja, która podbija stawkę, oferując jeszcze gęstszą atmosferę i dojrzalsze portrety psychologiczne. Polecam tę książkę każdemu, kto szuka w literaturze dreszczu emocji podszytego ważnymi pytaniami o to, ile jesteśmy winni samym sobie, a ile innym. W moim odczuciu jest to książka idealna dla czytelników 15+, którzy nie boją się spojrzeć w nieznane, by odnaleźć w nim własny głos. Twórczyni stworzyła historię o najtrudniejszej walce: o to, by pozostać sobą w świecie, który ma na nas zupełnie inny plan.

Pytania do dyskusji:

Zanim jednak sięgniecie po lekturę (lub jeśli macie ją już za sobą), zostawiam Was z pytaniami, które towarzyszyły mi podczas czytania:

Czy wierzycie w rodzinne przeznaczenie, czy raczej w to, że każdy jest kowalem własnego losu?

Gdzie leży granica między lojalnością wobec bliskich a wiernością własnemu sumieniu?

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Gaja oraz samej autorce za zaufanie i wyjątkową możliwość objęcia książki patronatem medialnym przez mój blog Kocie Czytanie. To dla mnie ogromna radość móc towarzyszyć tej historii i polecać ją Wam z czystym sumieniem.

[Materiał reklamowy].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przed pozostawieniem komentarza pod postem, zapoznaj się, proszę z polityką prywatności bloga, której szczegółowe informacje znajdziesz w zakładce Polityka prywatności bloga Kocie czytanie i wyraź zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych.
Pozostawiając komentarz, akceptujesz politykę prywatności bloga, a tym samym wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Proszę o kulturę wypowiedzi i podpisywanie się.