poniedziałek, 9 lutego 2026

Uzdrowić przeszłość: „Wiosna w chacie pod starym świerkiem” Wioletty Piaseckiej

Prawdziwa dojrzałość nie polega na ucieczce przed przeszłością. To odwaga, by stanąć z nią twarzą w twarz i wybaczyć to, co wydawało się niewybaczalne. Często spędzamy lata, budując mury z milczenia i żalu, wierząc, że dystans ochroni nas przed cierpieniem. Tymczasem jedyna droga do wolności prowadzi przez konfrontację z własnymi ranami. Każdy z nas nosi w sobie takie niedomknięte rozdziały – relacje, które utknęły w martwym punkcie oraz słowa, które nigdy nie padły, a mają moc odmieniania losu. Dopiero gdy zrzucimy ciężar dawnych urazów, robimy miejsce na nowe życie. Ono zawsze znajduje sposób, by na powrót rozkwitnąć.

Tę uniwersalną prawdę mistrzowsko rozwija Wioletta Piasecka w powieści „Wiosna w chacie pod starym świerkiem”. Jest to dojrzała kontynuacja historii zapoczątkowanej w tomie „Chata pod starym świerkiem”. Pisarka stawia w niej tezę, że prawdziwe odrodzenie możliwe jest tylko poprzez zmierzenie się z demonami przeszłości. Udowadnia tym samym, że więzy krwi niosą największy potencjał do uzdrowienia naszych pękniętych życiorysów. To właśnie w cieniu tytułowego świerka Jagoda próbuje posklejać odłamki codzienności, tworząc bezpieczny azyl dla dziecka, którym się zaopiekowała. W tym samym czasie sielska atmosfera Zalewu Wiślanego staje się niemym świadkiem dramatu dwóch sióstr.

Relacja Jagody i Maliny to fascynujący, choć trudny taniec przyciągania i odpychania. Jagoda uosabia cichą siłę i chęć odkupienia. Musi ona jednak zmierzyć się z Maliną, która tkwi w toksycznym cieniu rodzeństwa. Powieściopisarka z przejmującą szczerością kreśli obraz kobiety uwięzionej w poczuciu bycia tą „gorszą”. Jej sytuację pogłębiają skomplikowane relacje osobiste, które zamiast dawać oparcie, stają się źródłem emocjonalnej pustki. To głębokie studium postaci, która musi zrozumieć, że jej wartość nie zależy od aprobaty otoczenia. Taka dynamika sprawia, że dylematy bohaterek zaczynamy odczuwać niemal osobiście. Są to postacie z krwi i kości, z których obawami i troskami mocno się utożsamiamy. Dzięki tej niezwykłej wiarygodności mamy wrażenie, że sami stajemy się częścią tej historii, a bohaterowie żyją gdzieś tuż obok nas. To sprawia, że od książki po prostu nie można się oderwać.

Twórczyni dotyka przy tym pułapki porównań, w którą tak często wpadamy. Z boku cudze życie zawsze wydaje się pełniejsze i wolne od trosk, co rodzi w nas destrukcyjną zazdrość. Tymczasem powieść przypomina, że ci, których podziwiamy, nierzadko sami marzą o spokoju, który my bierzemy za oczywistość. Każdy dźwiga niewidzialny ciężar swoich problemów. Brak wdzięczności za to, co posiadamy, wynika jedynie z braku świadomości – dla kogoś innego nasze „zwyczajne” życie mogłoby być przecież szczytem marzeń.

Wszystkie te wątki splatają się w gęstą sieć emocji. Każda odkryta tajemnica zmusza do przewartościowania dotychczasowych priorytetów. Warstwa psychologiczna utworu pulsuje pod skórą każdego zdania. Pisarka rezygnuje z taniego sentymentalizmu na rzecz surowej prawdy o ludzkich pęknięciach. Analizuje proces wybaczenia nie jako jednorazowy gest, lecz jako długą drogę do odzyskania wewnętrznej harmonii. Udowadnia też, że ten trudny akt nie jest oznaką zapomnienia o krzywdach. To świadoma decyzja, by nie pozwolić dawnej traumie kształtować naszej teraźniejszości.

Literacka konstrukcja powieści odzwierciedla spokój i nieuchronność zmian. Tempo akcji początkowo jest niespieszne niczym powolne roztopy, z czasem nabiera jednak dynamiki wymuszonej przez odkrywane sekrety. Język jest niezwykle plastyczny, z malarską precyzją oddaje urok nadmorskiego krajobrazu. Czyni to z natury równorzędnego bohatera, który koi nerwy i wyostrza zmysły. Symbolika budzącej się przyrody staje się tu metaforą odzyskiwania nadziei. Podobnie jak wiosenne słońce rozpuszcza lód, tak szczerość bohaterek kruszy pancerz ich wzajemnych urazów.

​Lektura pozostawia czytelnika w stanie głębokiej zadumy i prowokuje do spojrzenia na własne rodzinne relacje. Zaszczepia odwagę, by, zamiast budować kolejne mury, podjąć próbę wyciągnięcia ręki do zgody. Choć opisana historia jest fikcją, ma uderzająco realistyczny wymiar. Wszystko to mogłoby dziać się tuż obok nas. To propozycja idealna dla osób poszukujących szczerości przekazu i emocjonalnego kompasu – swoisty literacki plaster na duszę. Książka przypomina, że nasza tożsamość nie musi być definiowana przez dawne krzywdy, a prawo do nowego początku przysługuje każdemu, bez względu na ciężar dźwiganego bagażu.

„Wiosna w chacie pod starym świerkiem” to opowieść o tym, że życie nie kończy się na błędach. Ono na nich buduje nową, bardziej świadomą wersję nas samych. Zamykając tę książkę, zostajemy z kojącym przekonaniem: dopóki mamy odwagę kochać i wybaczać, każda chwila jest idealnym momentem, by zacząć od nowa.

​Z niecierpliwością czekam na trzecią część tej niezwykle mądrej i poruszającej sagi – „Lato w chacie pod starym świerkiem”. Finał obecnego tomu sprawił, że serce na moment się zatrzymało. Świadomość, że w tej historii wszystko może się jeszcze zdarzyć, sprawia, że ciekawość dalszych losów bohaterów jest ogromna. Bo niektóre opowieści nie kończą się wraz z ostatnią kropką, lecz zaczynają żyć w nas na nowo.

​Pytania do Was:

​Czy zdarzyło Wam się kiedyś poczuć, że przeświadczenie o tym, iż życie kogoś bliskiego jest lepsze i łatwiejsze, odebrało Wam radość z własnej codzienności?

Czy wierzycie, że wybaczenie bliskim jest warunkiem koniecznym, by móc ruszyć dalej, czy niektóre błędy na zawsze zamykają drogę do porozumienia?

[Zakup własny].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przed pozostawieniem komentarza pod postem, zapoznaj się, proszę z polityką prywatności bloga, której szczegółowe informacje znajdziesz w zakładce Polityka prywatności bloga Kocie czytanie i wyraź zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych.
Pozostawiając komentarz, akceptujesz politykę prywatności bloga, a tym samym wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Proszę o kulturę wypowiedzi i podpisywanie się.