Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cykl Zanim wystygnie kawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cykl Zanim wystygnie kawa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 kwietnia 2025

"Zanim się pożegnamy" Toshikazu Kawaguchi / Cykl Zanim wystygnie kawa



Poczucie winy i potrzeba przebaczenia to potężne siły, które mogą bardzo mocno wpłynąć na życie człowieka. Ich wpływ jest niezwykle złożony i wielowymiarowy. Najczęściej głęboko dotykają naszej sfery emocjonalnej i psychicznej. Poczucie winy jest chorobą duszy, która trawi nas w momencie, kiedy uświadomimy sobie, że postąpiliśmy lub zachowaliśmy się niewłaściwie. Płaszczyzna i charakter naszego niewłaściwego zachowania może oczywiście przybierać różne formy. Dziś natomiast skupimy się na przewinieniu wobec kogoś nam bliskiego. Ten wymiar poczucia winy bowiem wiąże się z najbardziej dotkliwym emocjonalnym cierpieniem. Wówczas towarzyszą nam silne negatywne emocje takie jak: wstyd, żal smutek i jedyne, czego pragniemy to przebaczenia. Przebaczenia, które staje się dla nas kluczem do uwolnienia się od ciężaru winy i odzyskania równowagi. Uzdrowienia i uwolnienia. Do tak istotnych rozważań skłoniła mnie lektura czwartej już części bestsellerowego cyklu Zanim wystygnie kawa autorstwa Toshikazu Kawaguchi „Zanim się pożegnamy". W tej odsłonie właśnie, bohaterowie niezwykle dotkliwie doświadczają ciężaru win” oraz pragnienia przebaczenia.

Przebaczenie to jednak długotrwały proces, który początek ma w uznaniu swojej winy, które niestety często przychodzi do nas zbyt późno. Najczęściej za późno na to, by cokolwiek zmienić, czy naprawić. A przyczynkiem do tego, że wreszcie stajemy w prawdzie wobec naszych win, są bardzo często wstrząsające i bolesne przeżycia, takie jak choroba, czy śmierć. One jednocześnie odbierają nam możliwość, aby zdobyć się na szczerość i móc powiedzieć „Przepraszam”, kiedy na zawsze tracimy tych, do których to jedno, tak ważne słowo chcielibyśmy wypowiedzieć.

Myślę, że każdy z nas ma w swoim życiu takie osoby, bo „kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem” i na pewno niejednokrotnie w naszych sercach zrodziło się pragnienie, aby móc cofnąć czas i naprawić to, co nigdy nie powinno się wydarzyć. Wszyscy wiemy, że w realnym życiu nie jest to możliwe, ale Toshikazu Kawaguchi podobnie, jak miało to miejsce w poprzednich częściach cyklu, które już dla was recenzowałam i tym razem daje swoim czytelnikom taką możliwość.

To, co warto zaznaczyć, pisząc o tej książce, to fakt, że autor niezmiennie opiera jej fabułę na znanym nam od pierwszej części cyklu schemacie. Mamy tutaj motyw podróży w czasie możliwej dzięki niezwykłemu rytuałowi, który według krążących legend i opowieści przekazywanych sobie przez lokalną społeczność możliwy jest w niezwykłej kawiarni Funiculi Funicula. Książka ta jest zbiorem czterech chwytających za serce opowiadań, których bohaterami są osoby upatrujące w podróży w przeszłość swojej szansy na naprawę błędów, szczere wyznanie uczuć, lub ostateczne pożegnanie się z bliskimi, którzy już odeszli. Musicie przyznać, że taka perspektywa wlewa w serce nadzieję. Wszystko jednak nabiera zupełnie innego wymiaru, kiedy każdej z tych czterech osób zostają przedstawione bezwzględne zasady, które w ich mniemaniu podważają zasadność owej podróży. Dwie najważniejsze z nich to:

„Choćby nie wiem, jak się starać w przeszłości, nie można zmienić teraźniejszości”.

„Obowiązuje limit czasu. Wróć, zanim wystygnie twoja kawa”.

W przeciwnym razie... Tego, co stanie się w przeciwnym razie musicie już dowiedzieć się sami, czytając książkę, do czego serdecznie każdego z was zachęcam.

W pełni zrozumiała jest postawa klientów kawiarni w momencie kiedy, dowiadują się o istnieniu pierwszej zasady, ale choć sami jeszcze o tym nie wiedzą, to niezapomniane doświadczenie odmieni naprawdę bardzo wiele. Wszak największe i najważniejsze zmiany zajdą tam, gdzie nie dociera ludzkie oko. Nie będę zdradzała wam oczywiście, co jest istotą tego, co przeżywają bohaterowie powieści, abyście sami mogli doświadczać głębi trudnych i silnych emocji. Zdradzę natomiast, że nie wszystkie z opowiadań bazują na relacjach międzyludzkich. Doświadczymy tutaj również pięknej miłości między człowiekiem a zwierzęciem, którego strata wzbudza w nas równie silne poczucie, tęsknoty i cierpienia, jak ma to miejsce w odniesieniu do ludzi.

„Zanim się pożegnamy” To książka skłaniająca do głębokich refleksji i zadumy nad własnym życiem. Historie, którymi dzielą się z nami jej bohaterowie, poruszają i wzruszają, a magiczna atmosfera kawiarni wzbogaca całość o wyjątkowy klimat. Jeśli szukacie mądrej i życiowej powieści, która z uwagi na ważne i uniwersalne aspekty w niej poruszane tj. relacje międzyludzkie, przemijanie, tęsknota, choroba, poczucie winy i przebaczenie, długo nie pozwoli o sobie zapomnieć, a także dla wielu czytelników stanie się impulsem do  zmian na lepsze, póki jeszcze nie jest na to za późno, to ta książka będzie dla was idealnym wyborem.

[Zakup własny]

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Cykl Zanim wystygnie kawa: "Zanim wygasną wspomnienia" Toshikazu Kawaguchi

Dziś porozmawiamy sobie o tym, jak ważne jest zwykłe codzienne życie, w którym są z nami osoby bliskie naszemu sercu. Te, których obecność wnosi w nie szczęście, które my ludzie traktujemy jako pewnik. Nikt z nas nie dopuszcza do siebie myśli, że pobyt każdego człowieka na tym świecie, kiedyś dobiegnie końca. I choć nie wiemy, kiedy to się stanie, to nie warto niczego odkładać na jutro, bo to jutro może nigdy nie nadejść. Tych, których kochamy zabiera nam choroba, wypadek, a my zostajemy z tysiącem niewypowiedzianych nigdy pytań i bolesnym pragnieniem w sercu, aby jeszcze, choć ten jeden jedyny raz móc się z nimi spotkać. Już, teraz kiedy piszę te słowa na myśl przychodzi mi kilkoro moich bliskich, którzy odeszli, a ja tak bardzo chciałabym ich zobaczyć i zamienić z nimi przynajmniej kilka słów. I wiem, że każdy, kto będzie czytał ten tekst poczuje dokładnie to samo. Niestety w realnym świecie jest to niemożliwe, ale takową możliwość daje świat literatury, co postanowił wykorzystać Toshikazu Kawaguchi, autor słynnego na całym świecie cyklu Zanim wystygnie kawa, którego dwie pierwsze części tj. „Zanim wystygnie kawa” oraz Opowieści z kawiarni, miałam przyjemność już dla was recenzować. Tym razem sprawdzimy, co autor przygotował dla swoich czytelników w trzeciej jego odsłonie zatytułowanej „Zanim wyblakną wspomnienia”.

Nim jednak skupimy się na samej fabule, pozwolę sobie nakreślić tym z was, którzy jeszcze wspomnianego cyklu nie czytaliście, to, co jest jego wspólną płaszczyzną. Otóż to, co pozostaje niezmienne to motyw podróży w czasie, którą umożliwia niezwykła kawiarnia. Jednak owa podróż będzie możliwa tylko wówczas jeśli ten, kto chce się w nią udać spełni kilka określonych zasad. A dwie najważniejsze z nich to:

Choćby nie wiem, jak się starać w przeszłości, nie można zmienić teraźniejszości”.

„Obowiązuje limit czasu. Wróć, zanim wystygnie twoja kawa”.

Przejdźmy zatem do tego, co czeka na nas w książce. Przystępując do jej lektury trafiamy do zupełnie nowej kawiarni, która jest obiektem wielu przekazów słownych wśród ludności północnej Japonii. Donna Donna, bo to o niej mowa mieści się na zboczu tamtejszej góry Hakogate i wzbudza ogromne zainteresowanie dzięki ofercie wspomnianej już przeze mnie podróży w czasie dzięki specjalnemu rytuałowi nalania kawy. Całość tworzą cztery chwytające za serce i wyciskające łzy czytelnika historie czwórki nowych klientów kawiarni, którzy przybywają tutaj, aby zmienić i naprawić coś, co w ich odczuciu pozbawiło ich sensu życia. Życia, w którym doświadczyli poczucia straty. Śmierć zabrała im kogoś, kto pozostawił po sobie pustkę, tęsknotę, żal, a nawet złość i pretensje. Pełni nadziei wierzą, że jeszcze mogą odwrócić wydarzenia przeszłości i wpłynąć na teraźniejszość. Obsługa kawiarni, którą stanowią zarówno znani nam już bohaterowie, jak i nowe postacie wie jednak, że wiele osób słysząc o tym, że żadne ich starania nie zmienią tego, co już się stało rezygnuje i opuszcza kawiarnię z poczuciem zawiedzenia i rozczarowania. Nie widzą oni bowiem wówczas zasadności podróży w czasie. Koniecznie przeczytajcie tę niezwykle klimatyczną i mądrą opowieść, aby przekonać się, czy spotkanie z rodzicami, siostrą, przyjacielem i ukochaną dojdzie do skutku.

Prędzej, czy później każdy z nas doświadczy bólu straty, a ta książka może być balsamem dla naszych cierpiących serc i dusz. Głęboka mądrość z niej płynąca pomaga nam spojrzeć na życie i śmierć z zupełnie innej perspektywy, która rozjaśni mrok spowijający naszą codzienność. Śmierć bowiem nigdy nie będzie końcem życia, jeśli ci, którzy zostali tu na ziemi nie zapomną o tych, których już z nami nie ma w wymiarze fizycznym. Bo oni zawsze są z nami, nawet jeśli my nie możemy ich zobaczyć. Natomiast aby nasi bliscy zmarli mogli być szczęśliwi, tam, gdzie my nie możemy być z nimi potrzebują być pewni, że my będziemy żyć dalej dążąc do własnego szczęścia. Chcą widzieć naszą radość życia. Tylko, czy to wszystko będzie wstanie zrozumieć, ktoś, kto zjawia się w kawiarni, a z jego ust padają słowa „Lepiej umrzeć, niż żyć w samotności”. Takim osobom nie powinno pozwolić się na taką niezwykłą podróż, ponieważ, jak się przekonacie zasada limitu czasu, którą wyznacza temperatura kawy, jest dla nich największym zagrożeniem. Na pewno jesteście ciekawi dlaczego, więc koniecznie spędźcie czas z tym tytułem. Macie moje słowo, że zapadnie wam głęboko w serca. Autor zostawił dla nas przesłanie, które dodaje nam wiary w to, że nawet w najtrudniejszej sytuacji życiowej jesteśmy w stanie sobie poradzić, jeśli tylko się postaramy.

To, o czym warto wspomnieć, gdyż pięknie wzbogaca treść książki, a także wspaniale ją uzupełnia to wątek wyjątkowej książki, którą czyta córka kobiety współprowadzącej kawiarnię. Siedmioletnia rezolutna dziewczynka, bez której udziału nie może dojść do rozpoczęcia podróży w czasie. Dlaczego? Tego oczywiście nie zdradzę, więc nie pozostaje wam nic innego, jak samemu poszukać odpowiedzi na to i wiele innych pytań na kartach książki. A tych pytań, przed którymi staną klienci, jak i my czytelnicy jest naprawdę dużo, właśnie za sprawą wspomnianej lektury, która mocno zaangażowała dziecko. Już sam jej tytuł „A gdyby jutro miał nastąpić koniec świata? Sto pytań"jest mocno intrygujący. Kiedy poznajemy owe pytania, odbieramy je jako oczywiste, wręcz trywialne. Wszystko natomiast zmienia fakt zadawania ich w obliczu nieuchronności końca świata. Wówczas uświadamiamy sobie, iż na żadne z nich nie ma prostych i jednoznacznych odpowiedzi.

Trzeba powiedzieć wprost, że „Zanim wyblakną wspomnienia” to nie jest łatwa książka i ze względu na swój w pewnej mierze nierzeczywisty wymiar nie do każdego trafi, ale jeśli otworzymy na nią serce, będzie cudownym wsparciem, kiedy los zada jeden z najbardziej bolesnych ciosów i świat nam się zawali. Skłoni nas do głębokich refleksji i przemyśleń, a także pozostawi w poczuciu spędzenia niezapomnianego czasu z wyjątkową i piękną historią. Myślę, że we wszystkim, co tutaj napisałam wybrzmiewa to, że książka bardzo mi się podobała i gorąco ją polecam. Jednak, abyście w pełni docenili wartość tej wspaniałej publikacji zamkniętej w krótkiej formie, nie spieszcie się z jej czytaniem. Wówczas poczujecie wiele silnych emocji, by końcowo odczuć wypełniający was wewnętrzny spokój.

[Zakup własny]

czwartek, 28 września 2023

"Opowieści z kawiarni" Toshikazu Kawaguchi

Autor zdjęcia Krzysztof Chmielarski

Strata jest nieodłącznym elementem życia każdego z nas. Prędzej, czy później każdy z nas jej doświadczy i na własnej skórze przekona się, jak bardzo bywa ona bolesna. Na szczęście, w większości przypadków mijający czas, choć, wbrew powiedzeniu nigdy w pełni nie leczy ran, to pozwala im się w pewnym stopniu zabliźnić, a nam żyć dalej. Nie bez powodu napisałam, że dzieje się tak w większości przypadków, gdyż wygląda to zupełnie inaczej, kiedy do tych ran sączy się poczucie winy. Jest to najsilniejsza trucizna, która latami, a nawet przez całe życie może nie pozwolić nam na bycie szczęśliwym.

Bardzo często, kiedy bezpowrotnie tracimy, kogoś bliskiego naszemu sercu żałujemy wszystkiego, czego nie zdążyliśmy tej osobie powiedzieć, obwiniamy się, że nas przy tej osobie nie było, kiedy powinniśmy przy niej trwać. A także co jest niezwykle niszczące, żyjemy w przeświadczeniu, że w pewnej mierze przyłożyliśmy rękę do tego, że stało się to, co się stało. Wówczas wielu z nas nosi w sobie silne pragnienie tego, żeby móc jeszcze raz choć przez kilka chwil porozmawiać z tą osobą. Spotkać się, coś wyjaśnić, za coś przeprosić. Wszyscy wiemy, że w realnym życiu jest to niemożliwe, ale książki mają tę niezwykłą moc i na ich kartach wszystko może się wydarzyć.

Dziś po raz drugi chciałabym zabrać was do Japonii i zaprosić na wyjątkową kawę do maleńkiej klimatycznej kawiarenki, w której zgodnie z obiegową opinią dzieją się rzeczy niezwykłe. A jest to możliwe dzięki drugiej już odsłonie cyklu, Zanim wystygnie kawa Opowieści z kawiarni” Toshikazu Kawaguchi. Pierwsza część wspomnianego cyklu, którą już dla was recenzowałam, nie tylko potwierdziła miejscową legendę, że w tej właśnie kawiarence można cofnąć się w czasie, ale też bardzo mi się podobała. Dlatego, postanowiłam wybrać się do Kraju Kwitnącej Wiśni jeszcze raz i ponownie odwiedzić kawiarenkę.

Choć odwiedzamy ją jakiś czas później, to ulegamy wrażeniu, że dla tego miejsca czas niejako się zatrzymał. Ta niezwykle klimatyczna ponad stuletnia kawiarnia ma swoją niepowtarzalną aurę, którą czujemy od razu po przekroczeniu jej progu. Niezmiennie spotykamy tam życzliwą i serdeczną obsługę, którą spowija aura tajemniczości, znanych nam już z poprzednich odwiedzin stałych klientów kawiarni, jak również oczywiście nowe osoby. To właśnie pragnienie przeniesienia się w czasie i spotkania kogoś bliskiego je tutaj przywiodło.

Nie będę zdradzała wam ich historii, gdyż składają się one na cztery krótkie opowiadania i niezależnie od tego, co powiem, to i tak będzie to zbyt wiele. Napiszę tylko, że każde z nich jest poruszająca i pozwala wyciągnąć wiele wartościowych refleksji i przemyśleń samemu czytelnikowi. A wynikają one z bardzo osobistych zwierzeń tych ludzi. Chcą cofnąć się w czasie, gdyż coś ich gnębi i niszczy. Nie pozwala zaznać spokoju i cieszyć się radością życia. Tutaj mogą liczyć na wysłuchanie bez słów krytyki i jakichkolwiek osądów, a także pomoc w tym ostatnim tak ważnym dla każdego z nich spotkaniu.

Taki rytuał podróży w czasie wiąże się z kilkoma zasadami, które dla wielu wydają się irytujące i pozbawione sensu. Dwie z nich to:

„Choćby nie wiem, jak się starać w przeszłości, nie można zmienić teraźniejszości”.

„Obowiązuje limit czasu. Wróć, zanim wystygnie twoja kawa”.

Rodzi się zatem pytanie, jaka jest zasadność i korzyść z takiej podróży skoro niczego nie może ona zmienić na lepsze. Nie może także zapobiec temu, co już się wydarzyło? Mało tego może trwać tylko tyle, ile czasu stygnie kawa, a więc zaledwie kilka minut. Odpowiedzi poszukajcie, sięgając po książkę, ale pamiętajcie, że często, choć może wydać się wam to niedorzeczne, ukojenie możemy znaleźć nie w samych zmianach, które bywają niemożliwe, a w perspektywie, z jakiej dane trudne życiowe doświadczenie postrzegamy. O tym jednak przekonacie się czytając „Opowieści z kawiarni”, do czego serdecznie was zachęcam.

Choć są to odrębne cztery historie, to każdą z nich łączy kłamstwo. Miało ono miejsce w każdej z nich. I to właśnie ten wspólni czynnik skłania nas podczas lektury do rozważań, czy kłamstwo niezależnie od sytuacji zawsze jest czymś złym? Czy tylko prawda, jest wartością niosącą dobro, a może istnieje kłamstwo w dobrej wierze? Zostawiam was z tymi pytaniami i mam nadzieję, że podsycą one waszą chęć przeczytania książki.

Podobnie jak w przypadku pierwszej części, ta również bardzo mi się podobała. Spędziłam na jej lekturze cenny i wartościowy czas. Choć z uwagi na powtarzalność schematu przemieszczania się w czasie poznanego już wcześniej, stała się ona przewidywalna. Mnie to jednak zupełnie nie przeszkadzało. Tym bardziej że poznajemy również kolejne nieznane dotychczas zasady.

Warto wspomnieć również, że tym razem nie tylko klienci kawiarni dzielą się z nami swoimi przeżyciami, ale otwiera się przed nami także ktoś z jej obsługi. To sprawia, że wyjaśnia się wiele tajemnic, które już w pierwszej części bardzo mocno ciekawiły czytelnika. I muszę przyznać, że to właśnie ich wyjaśnienie spowodowało, że łza zakręciła mi się w oku.

Cykl „Zanim wystygnie kawa” dowodzi temu, że nie trzeba pisać obszernych tekstów, aby w ręce czytelników trafiła bardzo wartościowa i wciągająca książka, która zostanie z nimi na długo, jeśli tylko zasiądziemy do jej czytania z otwartym sercem.

[Zakup własny]

sobota, 19 sierpnia 2023

"Zanim wystygnie kawa" Toshikazu Kawaguchi

Autor zdjęcia Krzysztof  Chmielarski


K
iedy dotykają nas nasze osobiste ludzkie dramaty wówczas często się za nie obwiniamy. Mamy poczucie, że nie zrobiliśmy nic, albo zbyt mało, aby być może wszystko potoczyło się inaczej. Żyjemy w przeświadczeniu, że być może zabrakło kilku niewypowiedzianych słów, szczerości, otwartości, a dziś już na wszystko jest za późno. Wtedy bardzo często w naszej głowie pojawia się myśl „gdybym tylko mogła/mógł cofnąć czas to...” No właśnie, co wtedy by się stało? My niestety obecnie nie mamy możliwości, aby to sprawdzić, ale taką szansę otrzymali bohaterowie książki Toshikazu Kawaguchi „Zanim wystygnie kawa”, będącej pierwszą częścią cyklu o tym samym tytule, z której recenzją dziś do was przychodzę.

Zapraszam was zatem do kraju kwitnącej wiśni, na pyszną kawę do maleńkiej, klimatycznej kawiarni, która, choć nie rzuca się w oczy potencjalnych klientów, to jednak jest bardzo znana przez tamtejszą społeczność. Swoją popularność zyskała dzięki krążącej na jej temat miejskiej legendzie, jakoby tym, którzy ją odwiedzą, dawała ona możliwość przeniesienia się w czasie do wybranego przez nich momentu w ich życiu.

Na kartach książki poznajemy historię czterech osób, które zaryzykowały i zdecydowały się na taką podróż w czasie. Nie bez powodu użyłam zwrotu zaryzykowały, gdyż każdy, kto zdecyduje się na ten krok musi wykazać się dużą cierpliwością i determinacją, dlaczego przekonacie się sami. A także spełnić kilka zasad, które mogą budzić strach i zniechęcać. Abyście mogli dokładniej zrozumieć, w czym tkwi istota tej niezwykłej podróży, pozwólcie, że wspomnę o dwóch z nich:

„Choćby nie wiem, jak się starać w przeszłości, nie można zmienić teraźniejszości”.

„Obowiązuje limit czasu. Wróć, zanim wystygnie twoja kawa”.

W przeciwnym razie... Tego, co stanie się w przeciwnym razie musicie już dowiedzieć się sami, czytając książkę, do czego serdecznie każdego z was zachęcam.

W tym miejscu rodzi się pytanie, jaki zatem sens ma taka podróż skoro bez względu na to, jak będzie ona wyglądała, nie zmieni niczego co dzieje się tu i teraz. Ja wam oczywiście tego nie zdradzę, ale pamiętajcie o jednym, najważniejsze zmiany zawsze dokonują się tam, gdzie nie docierają oczy.

Nasi bohaterowie stanęli w obliczu bolesnych przeżyć i trudnych wyborów, z którymi musieli się zmierzyć. Choć każdy z nich czuł, że stoi pod ścianą, to zrozumieli, że wiele zależy od tego, w jaki sposób postrzegamy sytuację, w której się znaleźliśmy, ponieważ nigdy nie jest za późno na to, by odmienić swoje serce. Jeśli tylko zaczniemy patrzeć na to, co nas spotyka sercem, ono doda nam sił, abyśmy poradzili sobie ze wszystkim, co szykuje dla nas życie.

„Zanim wystygnie kawa” to mocno poruszająca historia spleciona z trudnych przeżyć i doświadczeń pracowników oraz stałych klientów ponad stuletniej podziemnej kawiarni w klimacie retro. Choć są zupełnie różne, to jednak splatają się ze sobą w niezwykle ciekawy sposób, tworząc zajmującą i wciągającą lekturę. Taką, w której czytelnik, jeśli tylko da się jej pochłonąć, odnajdzie głębię niedostrzegalną po pobieżnym przeczytaniu książki. Autor pozwala nam doświadczyć czegoś niezwykłego, bo choć owe podróże w czasie nie są w stanie zmienić tego, co już się wydarzyło, to my czytelnicy jesteśmy niemalże namacalnymi świadkami przemian zachodzących w ludzkich sercach. A one mogą być początkiem czegoś nowego, nieść spokój i ukojenie odczuwanego bólu, trosk i niepokojów.

Choć, jak widzicie, jest to książka oparta na motywie fantastycznym, to stanowi on jej drugorzędny aspekt. Wcale nie musimy mieć swego rodzaju wehikułu czasu, aby odbyć tę najważniejszą być może podróż w naszym życiu. Powinna być nią dla nas podróż w głąb siebie. To tam wszystko ma swój początek i swój koniec. Tylko od nas zależy czy jesteśmy na nią gotowi.

Oczywiście serdecznie zachęcam was do sięgnięcia po tę wspaniałą książkę. Jednak uważam, że jest to tytuł dla nieco starszego czytelnika. Aby docenić jej wartość i dostrzec wyjątkowość, trzeba posiadać pewną dojrzałość emocjonalną. Tylko wówczas czas spędzony na jej czytaniu będzie nas ubogacał wewnętrznie, wzbudzi silne emocje, a także skłoni do głębokich refleksji i przemyśleń na płaszczyźnie naszego życia. Jest to powieść mocno angażująca, dlatego można przeczytać ją bardzo szybko, ale myślę, że warto nie spieszyć się z czytaniem, a dawkować po trochu, właśnie po to, żeby dać sobie czas i przestrzeń dla własnych rozważań. Pamiętajcie, tylko aby zakończyć jej czytanie, zanim wystygnie wasza kawa.

[Zakup własny]