Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Tamta kobieta". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Tamta kobieta". Pokaż wszystkie posty

środa, 6 stycznia 2021

Pozorne niebo

M
łodość ma to do siebie, że bardzo spieszy jej się do dorosłości i samodzielności. Zapewne wielu z nas pamięta ten etap swojego życia, kiedy nadszedł czas, aby wyfrunąć z gniazda i opuścić dom rodzinny. Pełni obaw, ale i nadziei z wiarą patrzyliśmy w przyszłość. Wierząc we własne siły oraz przychylność losu wkraczaliśmy w nowy etap swojego życia, pragnąc spełniać swoje marzenia. Gdybyśmy wtedy wiedzieli o życiu tyle, ile nauczyło nas ono potem, doświadczając niejednokrotnie bardzo mocno, zapewne chcielibyśmy na dłużej zatrzymać czas beztroskiego dzieciństwa. Wtedy jeszcze wszystko wydawało się takie proste. Przekonała się o tym główna bohaterka powieści Anny H. Nimczynow „Tamta kobieta”, z której recenzją dziś do Was przychodzę. 

Zanim jednak przejdę do samej książki, warto podkreślić, że jej prolog mógłby być równie epilogiem, co w moim odczuciu jest bardzo ciekawym zabiegiem ze strony autorki. Jest on tak bardzo intrygujący, iż mimo że, wiemy, w jakim momencie swojego życia znajduje się obecnie główna bohaterka, to, jesteśmy niezmiernie ciekawi, co też wydarzyło się w jej przeszłości, że potoczyło się ono tak, a nie inaczej. Bo jak wiadomo, wszystko w życiu ma swoje konsekwencje. 

I tak oto trafiamy do niewielkiej miejscowości Mała Wieś, w której poznajemy czteroosobową rodzinę Jasieńskich. W momencie, kiedy my czytelnicy zostajemy niejako zaproszeni w skromne progi ich domu, wspólne z nimi przeżywamy bardzo ważne chwile w życiu całej rodziny. Oto właśnie jedyna córka Haliny i Romana, a nasza główna bohaterka Roma spełnia swoje największe marzenie i rozpoczyna studia medyczne w Krakowie. Zarówno rodziców Romy, jak i jej dziadka przepełnia nieopisana duma, gdyż to właśnie ich jedyne dziecko, córka rolnika i fryzjerki skończy studia i to jakie studia. 

Sama dziewczyna również bardzo się cieszy, gdyż wie, jak ciężko pracowała na to, aby jej marzenie mogło się spełnić. Nie chce zawieść rodziców. Moglibyśmy powiedzieć, że los jej sprzyja, ale niestety do czasu. Rzeczywistość, której musi stawić czoła przyszła pani doktor, nie wygląda już tak obiecująco, jak sobie to wyobrażała. Owszem zdawała sobie sprawę, że nowe życie w Krakowie w połączeniu z pracą i studiami na pewno nie będzie łatwe, ale to, co czekało ją już tam na miejscu, ma się nijak do tego, o czym ją zapewniano. O tym jednak musicie przeczytać już sami. Ja mogę Was tylko zapewnić, że łatwo nie będzie. 

Ramona jest jednak ambitną dziewczyną i chce wyrwać się z tego koszmaru, w jakim się znalazła. I właśnie wtedy, pojawia się ktoś, kto oferuje jej pracę i życie, o jakim nigdy nawet nie śniła. Pracę, która ma nie tylko zapewnić Ramonie dostatnie życie, ale także pozwolić jej spokojnie studiować. Dziewczyna czuje, że znalazła się w swoim prywatnym niebie, ale za jaką cenę? Jeśli jesteście ciekawi, czy to niebo, po chmurach, którego teraz stąpa nasza bohaterka, nie jest tylko pozorne, a upadek nie okaże się bardzo bolesny, to serdecznie zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę, bo ja już niczego więcej nie zdradzę. 

Gdybym miała powiedzieć Wam w kilku słowach, o czym jest ta książka, powiedziałabym, że o dziewczynie, którą w pewnym momencie życia przerosły ambicje. W konsekwencji czego popełniła wiele błędów młodości, zatracając w pewien sposób siebie i tracąc z oczu swój cel. Podczas lektury książki, trafiamy na moment, w którym sama bohaterka zadaje sobie pytanie, czy w tym wszystkim, co teraz robi i dokąd zmierza jej życie, na pewno chodzi ciągle tylko o marzenia, a może już zupełnie o coś innego. Sprawdźcie to koniecznie kochani, bo macie moje słowo, że to, o czym przeczytacie, zaskoczy Was, a już na pewno skłoni do głębokich refleksji i przemyśleń. 

Jednak to nie wszystko, na co chciałabym zwrócić Waszą uwagę w tej książce. Autorka bowiem w całą tę wspaniałą opowieść, od której wręcz nie mogłam się oderwać, wplotła piękny wątek przyjaźni Romy z Joanną, dziewczyną po przejściach, która przeżywa piekło, choć tak bardzo pragnie miłości i spokoju. Wydawać by się mogło, że obie są od siebie tak bardzo różne, jednak łączy je więcej, niż moglibyśmy przypuszczać. Bohaterki mają swoje demony, tajemnice i pragnienie, aby wieść spokojne, szczęśliwe życie. Ten wątek jest dla mnie bardzo wyjątkowy, ponieważ autorka uświadamia nam, że drugi człowiek i pomoc, jaką mu ofiarujemy, może stać się również nową szansą dla nas samych. 

Jeśli szukacie książki, z którą nie tylko spędzicie wyjątkowy czas, ale także, a może przede wszystkim wyniesiecie z niej wiele dla siebie, a także dla dobra własnego życia, to jest to książka idealna dla Was. Czyta się ją niezwykle lekko i przyjemnie. Fabuła dostarcza nam wielu emocji, a chwilami nawet wzruszeń. Swoboda, i przystępność języka oraz stylu, którym posługuje się autorka, sprawia, że tę książkę czyta się bardzo szybko i zdecydowanie z ogromnym zaangażowaniem w następujące po sobie wydarzenia. 
Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić to początkowo dość irytujące zachowanie głównej bohaterki, ale myślę, że mógł być to celowy zabieg mający na celu podkreślenie tego, jak postrzegamy świat jako młodzi ludzie. 

„Tamta kobieta” to bardzo życiowa, mądra i wartościowa książka, o której długo nie zapomnimy i do której na pewno będziemy chcieli niejednokrotnie wrócić, wówczas, kiedy po raz kolejny upadniemy na trudnej drodze, jaką jest życie. Historia opisana na kartach tej książki uświadamia nam, że miarą zwycięstwa każdego z nas nie jest ilość porażek i upadków, jakie poniesiemy przez całe życie, ale to, ile razy się z tych upadków podniesiemy, po to, aby mądrzejsi i silniejsi o nowe doświadczenia wyciągnąć wnioski i iść dalej z podniesioną głową. Z tą myślą Was zostawiam i całym sercem zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł. 

Recenzja powstała we współpracy z portalem Czytajmy polskich autorów, za co bardzo dziękuję. 






sobota, 26 września 2020

Nikt z nas nie jest już bezpieczny.

Moi drodzy, czy należycie do tej grupy osób, którzy uważają, że w momencie, kiedy życie bardzo mocno nas doświadczy zmiana otoczenia i znalezienie swojego nowego miejsca na ziemi jest dobrym sposobem na to, aby zacząć wszystko od nowa?

Wiele osób tak właśnie myśli. Dla nich nowe miejsce stanowi swego rodzaju azyl, w którym mogą zapomnieć o przeszłości i dać sobie szansę na nowy początek. Kwestię tego, czy jest to słuszne podejście, pozostawiam każdemu z Was do indywidualnych przemyśleń. Ja sama uważam, że ucieczka od problemów nic nie da, co więcej niestety nowe nie zawsze znaczy lepsze.
Nawet jeśli w tej chwili się ze mną nie zgadzacie, to jestem przekonana, że przyznacie mi rację po lekturze książki Mary Kubicy „Tamta kobieta”, z której recenzją dziś do Was przychodzę.

Na kartach powieści poznajemy czteroosobową rodzinę Foustow. Małżeństwo Sadie i Willa przeżywa kryzys po zdradzie, której dopuścił się mężczyzna. Choć Will bardzo się stara, żonie nie jest łatwo na nowo odbudować zerwaną z nim więzi. Mało tego, cierpi także jej matczyne serce, ponieważ starszy syn jest prześladowany w szkole.

Niespodziewanie dla wszystkich Will otrzymuje w spadku po zmarłej siostrze dom w małym miasteczku Maine. Miejsce to jest niczym inny świat w porównaniu do Chicago, skąd przyjechali. Teraz będą mieszkańcami niewielkiej wyspy, z której wydostać się można tylko promem. Sadie nie jest zachwycona tą zmianą w życiu rodziny, ale jej mąż dostrzega w tej przeprowadzce możliwość zostawienia przeszłości za sobą i ułożenia sobie życia na nowo. Jednak to nie koniec niespodzianek, jakie przygotował dla nich los, bowiem wraz z przyjęciem spadku Will podejmuje się opieki nad nastoletnią córką siostry - Imogen. Nowy członek rodziny to bardzo mroczna i tajemnicza dziewczyna, która nie pała sympatią do swoich jedynych krewnych. Śmiało, można powiedzieć, że jej usposobienie oraz aura, jaką emanuje, napawa, może wywoływać uczucie dyskomfortu. Wręcz niepokoju u osób przebywających w jej pobliżu. Z biegiem lektury dowiadujemy się, że zachowanie nastolatki można usprawiedliwić, biorąc pod uwagę fakt, że jej mama popełniła samobójstwo właśnie w tym domu. Ale, czy na pewno tylko te - bez wątpienia traumatyczne przeżycia -  są przyczyną zachowania siostrzenicy Willa? O tym musicie przekonać się już sami, sięgając po książkę.

Nasi bohaterowie próbują przyzwyczaić się do nowych okoliczności, w jakich przyszło im żyć. Jednak spokój, którego wszyscy teraz tak bardzo potrzebują, nie trwa zbyt długo. Kończy się zaledwie po siedmiu tygodniach ich pobytu na wyspie. Wtedy właśnie dochodzi do morderstwa ich sąsiadki. Dla zamkniętej społeczności jest to ogromny wstrząs, gdyż tutaj wszyscy dobrze się znają i takie zdarzenia nigdy wcześniej nie miały miejsca, Nikomu nigdy nawet przez myśl by nie przeszło, że bezpieczeństwo kogokolwiek tutaj może być zagrożone. Siłą rzeczy oczy wszystkich zostają zwrócone ku tym, którzy są nowi. Strach unosi się w powietrzu. Teraz już nikt nie może czuć się bezpieczny. Przerażona Sadie chce za wszelką cenę odkryć prawdę niewyjaśnionych okoliczności śmierci. Tajemnicę, którą skrywa mrok tamtejszej morderczej nocy. Mając świadomość, że wyspa jest odcięta od lądu, obawia się, że morderca nadal może przebywać w miasteczku i zagrażać każdemu jego mieszkańcowi. Także jej najbliższym. Nie wie jednak jeszcze, że w obliczu prawdy, z którą przyjdzie jej się skonfrontować, to wcale nie okoliczności śmierci sąsiadki będą tym, co przerazi ją najbardziej. To, czego się dowie, sprawi, że jej świat legnie w gruzach po raz kolejny. Ona sama również nie jest już bezpieczna, ponieważ ktoś zdaje sobie sprawę, że wie zbyt wiele.

Teraz moglibyście powiedzieć, ale gdzie w całości tej intrygującej fabuły jest miejsce dla tytułowej „tamtej kobiety” i jaką rolę odgrywa ona w życiu naszych bohaterów. Otóż jak możemy dowiedzieć się z opisu książki, jest pewna kobieta, która prześladuje Sadie, ale dlaczego to robi i kim jest, musicie już dowiedzieć się sami. Zdradzę Wam tylko, że fabuła książki została podzielona na rozdziały zatytułowane imionami jej bohaterów, po to, abyśmy my czytelnicy mogli poznać wydarzenia zarówno te rozgrywające się teraz, jak i te stanowiące przeszłość z ich perspektywy. Piszę o tym, ponieważ poznamy też punkt widzenia tej kobiety na wydarzenia, które sprawiły, że dziś postępuje tak, jak postępuje.

Jeśli szukacie książki idealnej na jesień, to ta pozycja będzie doskonałym wyborem. Wciągająca fabuła osnuta aurą mrocznego i sennego miasteczka, gdzie w powietrzu unosi się zapach strachu i śmierci sprawi, że od początku do końca lektury nie opuści was poczucie lęku i niepewności. Choć akcja książki toczy się nader spokojnie to sposób, w jaki autorka odkrywa przed nami kolejne elementy tajemniczych wydarzeń, nie pozwala nam ani na chwilę przestać być czujnym. Złożoność postaci bohaterów powoduje, że podejrzewać o zbrodnie będziemy co najmniej kilka osób. Ostatecznie podobnie jak sama główna bohaterka zrozumiemy, że już żadnemu z nich nie możemy ufać, a samo zakończenie na pewno nas zaskoczy i zniszczy wiarę w najważniejsze w życiu każdego z nas wartości.

Gorąco zachęcam Was do poznania tej intrygującej, nieprzewidywalnej i emocjonującej historii. Zarezerwujcie sobie wolnych godzin na jej czytanie, ponieważ nie będziecie mogli się od niej oderwać i wciągnie Was bez reszty. A kiedy dotrzecie do końca, jeszcze bardzo długo echem w Waszych myślach odbijać się będzie pytanie. Czy możemy być pewni, że znamy ludzi, którzy żyją z nami i obok nas?

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Poradnia K, za co bardzo dziękuję.