Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mięta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mięta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2026

Plaster na złamane serce: Magdalena Krauze i jej poruszająca powieść „Dobrze mi się z tobą rozmawia”

Często wydaje nam się, że życiowe dramaty wymagają skomplikowanych rozwiązań. Tymczasem Magdalena Krauze na kartach swojej najnowszej powieści "Dobrze mi się z tobą rozmawia" przypomina o czymś, o czym w codziennym pędzie zdarza nam się zapominać: najlepszym lekarstwem na świeże rany jest po prostu obecność drugiego człowieka i szczery dialog. Pisarka unika górnolotnych słów, pokazując, że zwyczajna bliskość buduje fundament tam, gdzie wszystko inne legło w gruzach. Ta mądrość prowadzi nas do Kingi, której świat rozpada się tuż po ślubie, co zmusza ją do poszukiwania azylu w surowym krajobrazie Tatr.

W cieniu zakopiańskich szczytów Kinga nie szuka przygód, lecz próbuje wyciszyć wewnętrzny zamęt. Wymuszony okolicznościami urlop w pensjonacie ciotki staje się schronieniem, w którym kojąca natura kontrastuje z bolesnym konfliktem osobistym. Kinga stara się odciąć przede wszystkim od zbliżającej się daty porodu siostry – żywego dowodu zdrady, której nie potrafi udźwignąć. To uderzenie w lojalność sprawia, że zdradzona kobieta staje przed trudnym wyborem, a milczenie rodziny rani mocniej niż same fakty. W tej scenerii profesjonalizm policjantki ściera się z bezsilnością skrzywdzonej osoby.

W tę gęstą od żalu ciszę wkracza Krzysztof. Jego obecność nie jest gwałtownym wybuchem uczuć, lecz bezpieczną przystanią. Jako ratownik TOPR potrafi dostrzec ludzi w kryzysie, dlatego cierpliwie kruszy mur, którym Kinga odgrodziła się od otoczenia. Ich relacja staje się początkiem najważniejszej wymiany myśli w jej życiu. Nie opiera się ona na wielkich gestach, lecz na drobnych krokach: wspólnym czasie przy filiżance kawy czy spacerach, które z czasem przestają być ciężarem.

​Pomoc nie jest jednak jednostronna. Kinga odkrywa, że własne przejścia pozwalają jej lepiej zrozumieć cudze dylematy. Stając się powierniczką ciotki Anny, musi skonfrontować swój radykalizm ze skomplikowanymi wyborami serca podczas szczerych rozmów przy winie. To pokazuje, że bycie dla kogoś oparciem bywa najlepszą formą autoterapii.

Czytając tę historię, trudno nie zapytać siebie: ile razy szukałam ratunku w milczeniu, zamiast odważyć się na otwarte nazwanie tego, co czuję? Towarzysząc głównej postaci, niemal doświadczałam chłodu jej osamotnienia, który z każdym rozdziałem topniał pod wpływem zwyczajnej życzliwości. To była lekcja pokory wobec błędów innych i przypomnienie, że choć krzywda odbiera głos, to właśnie odzyskanie go przy kimś, kto potrafi słuchać, jest aktem odwagi.

​Całość domyka prosty język, pełen psychologicznej uważności. Magdalena Krauze rezygnuje z ozdobników na rzecz konkretu, który idealnie współgra z surowością gór. Warto przy tym wspomnieć, że choć książka wydana nakładem Wydawnictwa Mięta jest powieścią obyczajową, odnajdą się w niej również wielbiciele wątków kryminalnych. Pojawia się tu delikatny motyw śledczy wynikający ze specyfiki pracy Kingi. Choć nagły telefon nadaje wydarzeniom niezbędnej dynamiki, to nie dominuje on fabuły, pozwalając akcji toczyć się w rytmie nadawanym przez jej wewnętrzne przeżycia. Dzięki temu lektura daje czytelnikowi przestrzeń na oddech. Mimo że losy bohaterów są fikcją, bije z nich realizm zmuszający do refleksji nad lojalnością i wybaczeniem. Lektura wywołuje falę empatii i ukojenia, zostawiając nas z wnioskiem, że odważne zmierzenie się z bólem to jedyna droga do regeneracji.

Warto sięgnąć po tę pozycję, gdy szukamy w literaturze zrozumienia. Jej siła tkwi w tym, że nie obiecuje łatwych rozwiązań, lecz wyznacza szlak do odzyskania siebie. To idealny wybór dla osób na życiowych zakrętach, które wierzą, że autentyczne spotkanie ma większą moc niż spektakularne wydarzenia. Ostatecznie historia ta uczy, że najtrudniejsze szczyty zdobywa się cierpliwością i pozwoleniem sobie na słabość. Ciche, dzielone z kimś momenty stają się bazą, na której można powoli odbudować własne życie.

[Zakup własny].

poniedziałek, 26 stycznia 2026

„Damy radę, kochanie” Magdaleny Krauze – finał serii, który jest lustrem dla każdego małżeństwa.

Życie rzadko przypomina romantyczny film, w którym napisy końcowe pojawiają się wraz z sakramentalnym „tak”. Prawdziwa historia zaczyna się znacznie później. Odnajdziemy ją w kuchni nad stertą naczyń, w nerwowym oczekiwaniu na powrót zbuntowanego nastolatka czy w cichym smutku, gdy patrzymy na starzejących się bliskich. To właśnie te prozaiczne momenty są najprawdziwszym sprawdzianem dla związku. W tej zwyczajności, pozbawionej filtrów i upiększeń, kryje się esencja bycia oparciem. Po raz trzeci udowadnia to Magdalena Krauze.

„Damy radę, kochanie” to finałowe ogniwo serii, stanowiące kontynuację losów znanych z tomów „Czekałam na Ciebie” oraz „Zaufaj mi jeszcze raz”. To zarazem przejmujący portret dojrzałej miłości, która musi udźwignąć ciężar życia.

Ta codzienna walka o bliskość staje się fundamentem ewolucji Pauliny i Igora. Obserwowanie ich losów to fascynująca podróż – od młodych idealistów po dojrzałe małżeństwo, które po osiemnastu latach mierzy się z nowymi wyzwaniami. Autorka z niezwykłą empatią kreśli obraz pokolenia kanapkowego, ściśniętego między buntem dzieci z pokolenia Z a bolesnym procesem opieki nad chorą na demencję matką. Wszystkie te trudności sprowadzają się do jednego pytania: czy w obliczu narastających problemów bohaterowie zdołają pozostać jednością, czy też proza życia postawi między nimi mur, którego nie będą w stanie zburzyć?

Magdalena Krauze umiejętnie splata kilka płaszczyzn: od lekcji pokory w górskim pensjonacie, aż po dramatyczne zmagania o wolność przyjaciółki uwięzionej w toksycznej relacji. Ten ostatni wątek tworzy mocny kontrast dla związku głównych bohaterów. Pokazuje, że walka o szczęście ma różne oblicza – czasem jest to wspólne trwanie w trudach, a czasem odważne zerwanie niszczących więzi.

Równie autentyczny, jak sama historia jest styl pisarki. Naturalne dialogi sprawiają, że bohaterowie stają się bliscy niczym sąsiedzi. Charakterystyczny humor rozładowuje napięcie, dzięki czemu lektura nie przytłacza mimo swojej powagi. Istotnym filarem opowieści okazuje się również obraz przyjaźni jako najważniejszej sieci ratunkowej w chwilach kryzysu. Wszystko to sprawia, że historia wywołuje lawinę emocji i skłania do refleksji. Czy w dobie powierzchownych relacji potrafimy jeszcze walczyć o autentyczność?

W konsekwencji otrzymujemy poruszające domknięcie serii, które zostaje w sercu na długo po przewróceniu ostatniej strony. Autorka stworzyła literackie lustro, w którym każdy z nas może przejrzeć swoje lęki i nadzieje. Książkę polecam szczególnie parom z długim stażem oraz rodzicom mierzącym się z trudami wychowania. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto wierzy, że najpiękniejsze historie pisze samo życie – z całym jego trudem, ale i niegasnącym blaskiem wspólnego trwania.

A Wy jak uważacie – czy miłość faktycznie jest w stanie przetrwać każdą prozę życia, jeśli tylko walczymy o nią ramię w ramię?

[Zakup własny].

wtorek, 7 stycznia 2025

"Zadzwoń, jak dojedziesz" Jakub Bączykowski

Kochani dziś będziemy rozmawiać na tematy trudne, ale niestety życiowe i ponadczasowe, które, co piszę z przykrością, nikogo z nas nie ominą. Co więcej, mogą odcisnąć dotkliwe piętno na naszym sercu i duszy, kiedy wejdziemy w etap jesieni naszego życia i będziemy potrzebowali, by ktoś podał nam tę szklankę wody, o którą wielu z nas martwi się patrząc w przyszłość. Starość się Panu Bogu nie udała. Jej doświadczenie mocno komplikuje życie nie tylko osoby, której częścią codzienności się staje, ale także bliskich z jej otoczenia. O tym właśnie starając się nikogo nie oceniać, a jednocześnie próbując uwrażliwić czytelnika, pisze w swojej najnowszej książce „Zadzwoń, jak dojedziesz” Jakub Bączykowski.

Przystępując do lektury powieści, poznajemy Ryszarda, od trzech lat samotnie trwającego w tęsknocie za ukochaną żoną Wandą. Od czasu, kiedy ona odeszła, mężczyzna ucieka we wspomnienia z przeszłości, które pragnie jeszcze raz z nią przeżyć. Tylko one pozwalają mu, choć na chwilę złagodzić ból samotności. Bo choć wspólnie wychowali trójkę dziś już dorosłych wspaniałych dzieci, od których dziś słyszy, że nie jest sam, to jednak nie jest to prawda. I tutaj dochodzimy do pierwszego ważnego tematu poruszanego w książce, jakim jest samotność w rodzinie. Bo czy wystarczy zapewnić starszej osobie dostęp do lekarza, zrobić zakupy, aby nie czuła się ona samotna? A co z poczuciem pustki, osamotnienia, bezsensu życia, utratą kontroli nad własnym życiem. Musimy pamiętać bowiem, że samotność przybiera różne formy i osoby starsze mogą czuć się odstawione na boczny tor życia, nawet jeżeli są w nim osoby, które je kochają.

Tak właśnie czuje się bohater książki, którego my czytelnicy poznajemy w dniu rocznicy śmierci Wandy, kiedy zgodnie z założeniami jego dzieci mają pojawić się w domu rodzinnym, by przy wspólnej kolacji wrócić do wspomnień o kochanej żonie i mamie. Senior nie wie jednak jeszcze, że spotkanie to przybierze dość nieoczekiwany obrót i stanie się swego rodzaju batalią między jego córkami i synem o to, kto ma poświęcić się opiece nad nim. I niestety nie będzie to zabieganie o palmę pierwszeństwa, a zdecydowanie usilne przerzucanie między siebie obowiązku opieki nad ojcem.

Tylko czy w istocie opieka nad rodzicami jest obowiązkiem dorosłych dzieci? To kolejne trudne pytanie, które stawia nam autor na kartach swojej powieści. Jak się przekonacie podczas czytania książki, do czego już teraz każdego, kto czyta moją recenzję, gorąco zachęcam, jest to jedno z tych pytań, na które nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi. Bo choć nie ma żadnego prawnego przepisu obligującego dzieci do opieki nad rodzicem u schyłku jego życia, to obowiązek ten powinien wynikać z naszej moralności. Bo przecież, kiedy my byliśmy dziećmi, to właśnie nasi rodzice się nami opiekowali, dbali o nas, byli z nami i troszczyli się o nasze dobro. Teraz, więc kiedy to im brakuje sił, powinno dojść do swego rodzaju zamiany ról. Po lekturze książki możemy jednak zadać idące o krok dalej pytanie. Czy zatem opieka rodzica nad dzieckiem jest pewnego rodzaju zobowiązaniem dziecka do odwdzięczenia się i zapewnienia sobie opieki na starość? Te i wiele innych skłaniających nas do refleksji i głębokich przemyśleń kwestii poruszanych w książce każdy czytelnik rozważy sobie mocno indywidualnie.

Nie ulega natomiast najmniejszej wątpliwości, że opieka nad rodzicem wywraca życie rodziny do góry nogami, a od dorosłych dzieci wymaga znaczącego przeorganizowana życia, które zbudowały dla siebie, wyfruwając z gniazda, tworząc związki i zakładając własne rodziny. Dzieci Ryszarda: Renata, Ania i Mateusz mają swoje plany i marzenia. Podobnie, jak w przypadku wielu z nas w codziennym zabieganiu nie starcza im czasu na wszystko. Niestety, tego czasu brakuje również dla ojca. Sama miłość  to zbyt mało, by zapewnić mu wszystko, czego potrzebuje. Które z nich powinno w obecnej sytuacji poświęcić się i zrezygnować niejako ze swojego życia? Jakie przesłanki o tym świadczą w opinii stron dyskusji? O tym musicie przeczytać już sami, ja oczywiście niczego nie zdradzę. Napiszę tylko, że fabuła książki została oparta na gorącej rozmowie między rodzeństwem, a argumentów z każdej strony jest naprawdę wiele.

Jest jednak coś, o co chciałabym prosić wszystkich z was, którzy zechcecie poznać tę niezwykle wciągającą, mądrą i potrzebną społecznie historię. Otóż czytając ją, postarajcie się nie oceniać, a zrozumieć. Już teraz mogę przyznać, że są postacie i zachowania, które kuszą czytelnika do surowego osądu, ale nie wolno nam zapomnieć, co również wspaniale zaznacza i uwypukla w swojej książce autor, że za każdą postawą i zachowaniem danej osoby coś się kryje. Każdy z nas ma swoje sekrety, którymi nie chce dzielić się z najbliższymi, a które mocno wpłynęły na niego samego.

A gdzieś z boku tej emocjonalnej, często przybierającej ostre tony dyskusji, ale również takiej, w której nie zabraknie wzruszeń i bywa, że trudnych powrotów do lat dzieciństwa, jest Ryszard. Jak sam o sobie mówi, od śmierci żony „bezrobotny emocjonalnie” człowiek, od którego nikt już niczego nie potrzebuje, niczego od niego nie oczekuje i o nic go nie pyta. Często, kiedy mówimy o osobach starszych, pada stwierdzenia, że są one, jak dzieci. To nam wydaje się, że wiemy, co dla nich będzie najlepsze. Przy czym nie bierzemy pod uwagę, że właśnie to „wydaje nam się”, często jest kluczem do sedna znalezienia rozwiązania dla sytuacji, w której to dobre rozwiązanie znaleźć jest naprawdę trudno.

„Zadzwoń, jak dojedziesz” to książka, którą powinien przeczytać każdy, ale to, jak ją odbierzemy, zależy od wielu czynników. Między innymi od dojrzałości emocjonalnej, która pozwoli nam szerzej, a przy tym z większą otwartością i zrozumieniem odebrać wszystko, o czym w niej przeczytamy. W tym, z jakimi odczuciami i emocjami odłożymy tę książkę na półkę, również duże znaczenie ma bagaż naszych osobistych przeżyć i doświadczeń. Mogę natomiast z całą pewnością zapewnić was moi drodzy, że jest to tytuł, który nikogo nie pozostawi wobec siebie obojętnym. Temat straty, samotności, opieki nad osobą starszą to samo życie, co sprawia, że każdy czytający tę książkę utożsami się z nią. Bo nawet jeśli teraz jesteśmy młodzi, to ta książka chwyci nas za gardło, ogromnie wzruszając i uświadamiając, że my kiedyś też będziemy potrzebować kogoś, kto poda nam szklankę wody. Z kolei osoby starsze na pewno znajdą w tej opowieści cząstkę siebie. Natomiast w ich dzieciach wznieci pokłady empatii, wrażliwości, a także pokaże, jak bezwzględny jest uciekający czas, który jednocześnie jest najlepszym, co możemy ofiarować naszym rodzicom. We mnie ta czytana ze łzami w oczach trudna, bolesna, ale jednocześnie piękna książka zostawiła trwały ślad. Trafiła wprost do mojego serca i zostanie tam na zawsze.

[Zakup własny].

poniedziałek, 24 czerwca 2024

"Nigdy za ciebie nie wyjdę" Magdalena Krauze

Rozpoczęły się wakacje, a więc na usta każdego wielbiciela książek cisną się słowa „bierzemy książkę w teczkę, jedziemy na wycieczkę”. Zapewne wielu z was właśnie rozpoczyna swój urlop albo z niecierpliwością odlicza dzielące was od jego rozpoczęcia dni. Stoi też przed odwiecznym dylematem, jaką książkę spakować do swojego wakacyjnego bagażu. Oczywiście wybór takiej lektury jest kwestią mocno indywidualną, ale ja dziś przychodzę do was z recenzją powieści, która w moim przekonaniu sprawdzi się w roli książkowej towarzyszki tegorocznych wakacji idealnie. A mam na myśli oczywiście najnowsze literackie dziecko Magdaleny Krauze  „Nigdy za ciebie nie wyjdę”. W tej powieści autorka wyszła naprzeciw potrzebom i oczekiwaniom każdego swojego czytelnika, bowiem historia, którą odnajdziemy na kartach tego tytułu, na pewno trafi w gusta tych, którzy podczas jej czytania będą chcieli się zrelaksować, i podnieść swój poziom endorfin dawką świetnego humoru. Nie zapomina również o tych z was, którzy tak jak, jak ja poza aspektem relaksacyjnym w książkach szukają także ważnych życiowych tematów, refleksji i przemyśleń. To wszystko i o wiele więcej czeka na każdego, kto zechce spędzić swój wolny czas, poznając perypetie bohaterów tej, co już teraz mogę zdradzić wspaniałej powieści.

Choć  jej główną bohaterką jest młoda studentka Liwia, to tak naprawdę jest to opowieść o trzech zupełnie różnych, ale wyjątkowych i bardzo kochających się kobietach. Babcia Aniela i ciocia Maria są najważniejszymi osobami w życiu dziewczyny. To właśnie one stworzyły dla niej szczęśliwe dzieciństwo, otaczając ją opieką i miłością, której nigdy nie doświadczyła od swoich rodziców. No cóż, tych się nie wybiera, a rodzicem nie każdy powinien być. Dziś Liwia wiedzie spokojne i ustabilizowane życie, które dzieli pomiędzy naukę i pracę na stacji paliw. Taki stan rzeczy bardzo jej odpowiada i nie planuje niczego zmieniać. A już na pewno nie widzi u swojego boku żadnego mężczyzny. Bycie singelką pozwala jej skupić się na wyraźnie sprecyzowanych planach na przyszłość. Nie wie jednak jeszcze, że to samo życie szykuje dla niej wiele zmian, które sprawią, że poczuje, iż traci nad nim kontrolę.

A wszystko zaczyna się od zmian niestety na gorsze w pracy, którą jeszcze do niedawna lubiła. I pewnie byłoby tak nadal, gdyby nie nowy szef, który przejął biznes po swoim dziadku i niestety nie zaskarbił sobie sympatii pracownicy. Za to ona wywarła na nim ogromne wrażenie i wzbudziła emocje, jakich nigdy nie czuł do żadnej kobiety. Mateusz, bo to o nim mowa bardzo chce zbliżyć się do Liwii i zdobyć jej zaufanie, ale szybko przekonuje się, że nie będzie to łatwe. Ona wie, czym są rozczarowanie i zawiedzione nadzieje dlatego będzie musiał się bardzo postarać, aby zechciała się przed nim otworzyć. Wszyscy wiemy, że miłość to piękne uczucie, którego wyjątkowości tutaj doświadczymy, ale przekonamy się również, jak niewiele trzeba, aby je zniszczyć i stracić swoją szansę na to, by kochać i być kochanym. Jak możecie się domyślać, między tą dwójką zrodzi się uczucie, ale nie będzie ono pozbawione przeciwności.

Na szczęście Liwia ma obok siebie babcię i ciocię, które w swoim życiu wiele przeszły i to z ich życiowej mądrości może czerpać pełnymi garściami. One doskonale wiedzą, że życie to, ciągła sztuka wyboru i właśnie od tego, jakie one będą, bardzo wiele zależy. I tak jak jedne są dla nas dobre, inne niosą ze sobą niedopowiedzenia i tęsknotę. A duma jest złym doradcą, gdyż tworzy rysę, której już nic nie jest w stanie zmazać, a która rodzi w naszym sercu żal za tym, co utracone.

„Nigdy za Ciebie nie wyjdę” to ciepła i romantyczna historia, w której nie znajdziecie jednak bohaterów idealnych. Każdy z nich popełnia błędy teraz bądź popełnił je kiedyś, a właśnie teraz nadszedł ten moment, kiedy zrozumieli, a może to okoliczności zmusiły ich do tego, aby zrozumieli, co w życiu jest tak naprawdę ważne. To opowieść o skomplikowanych relacjach rodzinnych, które staramy się odbudować, czy też stworzyć na nowo w momencie trudnych przeżyć życiowych. Takich, w których bardzo potrzebujemy bliskości i wsparcia rodziny. Jednak nie łatwo wybaczyć doznane krzywdy. Bo nie liczą się słowa, a czyny, a przebaczenie nawet tym, których kochamy to długotrwały proces.

Magdalena Krauze przyzwyczaiła nas do tego, że czytając jej książki, odczuwamy całą gamę emocji wywołujących w nas łzy. Tym razem również emocji nie zabraknie i będziemy płakać, ale ze śmiechu. A to za sprawą fantastycznego humoru sytuacyjnego, którego w głównej mierze dostarczają nam obie seniorki. Ich dialogi i wzajemne przekomarzania sprawiają, że nie sposób się nie śmiać. Jestem pełna podziwu dla umiejętności autorki do tworzenia tak barwnych postaci, które nie tylko bawią czytelnika, ale także, o czym przekonacie się, czytając powieść, pokazują, że na miłość, której jedna szuka, a druga twierdzi, że nie potrzebuje, nigdy nie jest za późno, bo ona nie liczy lat. Prawda jest jednak taka, że przeznaczenia nie da się uniknąć, a wypełnić się ono może w najmniej spodziewanym momencie naszego życia i stworzyć piękną klamrę dla rodzinnej historii.

Jak czytamy w słowie od autorki, tworząc tę powieść, chciała podarować swoim czytelnikom dawkę humoru, który jest lekarstwem dla duszy i to bez wątpienia jej się udało, ale też pozostała wierna sobie i nie zapomniała o tym, co ważne i nad wyraz życiowe. Dzięki temu wszystko, o czym czytamy, w żadnej mierze nie straciło swojego autentycznego wymiaru. A co za tym idzie, jestem przekonana, że wielu czytelników znajdzie w wykreowanej fabule cząstkę siebie i własnych doświadczeń, które wywołają w nich refleksje przemyślenia, sentyment, a może nostalgię. Bo bohaterem tej zajmującej historii mógłby być każdy z nas.

[Zakup własny].

sobota, 8 czerwca 2024

"Ta druga" Tomasz Betcher / Recenzja przedpremierowa

W ten piękny, ciepły i słoneczny dzień chcę zaprosić was kochani na wspaniałą literacką wycieczkę do Grudziądza. Pięknego miasta bliskiego sercu znanego i cenionego przez wielu czytelników pisarza Tomasza Betchera. To właśnie tutaj została osadzona fabuła najnowszej jego książki „Ta druga”, o której chciałabym wam trochę poopowiadać.

Każdy, kto zechce sięgnąć po książkę, do Grudziądza trafi wspólnie z jedną z głównych bohaterek powieści Paulą Bergman, która wróciła tutaj po ponad dwudziestoletniej nieobecności. Grudziądz to jej miasto rodzinne, z którym wiąże się wiele wspomnień, z czasów, kiedy dla niej i dwojga jej przyjaciół wszystko jeszcze wydawało się tak łatwe, a oni gotowi byli podbijać świat. Dziś już wie, że życie pisze naprawdę różne scenariusze i niestety rzadko uwzględnia w nich nasze pragnienia oraz marzenia. Sama właśnie zamknęła za sobą drzwi do pewnego bardzo trudnego etapu w swoim życiu, który miał zaowocować czymś pięknym, ale niestety nie przetrwał ciężkiej próby, jaką na jej życie zesłał los. Powrót w rodzinne strony uświadomił jej, natomiast że podczas jej nieobecności czas się nie zatrzymał i teraz wszystko jest zupełnie różne od obrazów zachowanych w jej pamięci.

Opuszczając ojczyznę, zostawiła także dwie bardzo bliskie swojemu sercu osoby. Ich trójkę połączyła niezwykła więź, która z czasem przerodziła się w przyjaźń ponad podziałami. Byli zupełnie różni, ale każdy z nich już jako nastolatek wiedział, że życie potrafi mocno doświadczyć. Wiedzieli jednak, że mają siebie i mogą na siebie liczyć. Teraz Zuzanna i Bartek, bo to o nich właśnie mowa są małżeństwem. Niestety ich związek nie jest takim, jakim do tej pory postrzegała go Paula. Co się dzieje i czy naprawdę wiemy, o bliskich nam osobach wszystko, a może tylko tyle, ile sami zechcą nam pokazać? Na to i wiele innych pytań, które możecie mi wierzyć, będą rodziły się w głowie czytelników książki odpowiedź oczywiście znajdziecie na jej kartach.

Choć wkraczając w dorosłe życie, nasi bohaterowie nie mieli jeszcze tego pełnej świadomości, to już wówczas podjęte decyzje mocno wpłynęły na całokształt ich życia, komplikując jednocześnie ich wzajemne relacje. Co odczuwają do dziś. Nie chcę wam zbyt dużo zdradzać, abyście sami mogli odkrywać wiele złożoności występujących w całości fabuły, więc powiem tylko, że na usta cisną się słowa „To nie tak miało być”. Jednak Tomasz Betcher uświadamia nam również, że dopóki żyjemy, mamy szanse, by coś w swoim życiu zmienić i pójść za tym, co podpowiada nam serce. Często takie zmiany wymagają od nas podjęcia bardzo trudnych wyborów i narażenia się na jak się może okazać bardzo krzywdzące i niesłuszne oceny otoczenia. Przyznam szczerze, że czytając książkę, ja również nader krytycznie oceniłam, niektóre postępowania bohaterów, ale pisarz kreując ich perypetie, jak w każdej swojej książce zostawia dla nas bardzo cenną lekcję życiową. Patrząc na czyjeś życie, możemy dostrzegać tylko pozory, a to, co najważniejsze może być skrywane gdzieś głęboko i niedostrzegalne na zewnątrz. Nie ferujmy wyroków o kimś, nie znając jego historii i motywów, które kierują jego takimi, a nie innymi zachowaniami, czy postępowaniem.

„Ta druga” to ogromnie wartościowa powieść, o której chciałoby się powiedzieć tak bardzo wiele, ale wiem doskonale, że nie mogę i nie chcę tego zrobić, ponieważ cokolwiek napiszę, okaże się spoilerem. Pozwólcie zatem, że zamiast na fabule książki, do której poznania z całego serca was zachęcam, skupię się na emocjach, jakie towarzyszyły mi podczas jej czytania. To, co warto i trzeba zaznaczyć, to fakt, że wszystko, o czym w niej przeczytamy to samo życie, dzięki czemu, wszyscy odnajdziemy w niej cząstkę siebie. Ja odebrałam ją bardzo osobiście. Szczególnie wątek jednej z bohaterek stał mi się bardzo bliski i zastanawiałam się, czy ja byłabym zdolna do tak trudnego i odważnego kroku na jaki zdecydowała się ona. Jest to powieść, która zmiażdżyła mnie emocjonalnie. Płakałam, doskonale rozumiejąc to, co ona czuła, a nawet doświadczając tak bardzo bolesnego deja vu. To jedna z tych książek, która trafia wprost do naszego serca, porusza najczulsze struny naszej duszy i nigdy nie pozwala o sobie zapomnieć. Wciąga bez reszty i sprawia, że choć chwilami, a szczególnie w końcowych jej rozdziałach, które są mocno zaskakujące i ogromnie chwytające za serce potrzebujemy wytchnienia, to jednocześnie nie potrafimy się od niej oderwać do momentu, aż dotrzemy do ostatniego zapisanego w niej zdania.

Przeczytacie tutaj o pięknej przyjaźni gotowej do największych poświęceń, miłości w różnych jej obliczach, skomplikowanych relacjach międzyludzkich i rodzicielskich, wyborach, które być może nie u każdego z was znajdą zrozumienie. Stracie, cierpieniu, ale także nadziei na to, że nie wszystko jeszcze jest stracone i tylko od nas zależy, czy wykorzystamy daną nam jeszcze jedną szansę. Jak to zwykle w książkach tego pisarza bywa, również i tym razem nie zabraknie bardzo ważnych aspektów społecznych, ale o tym musicie już przekonać się sami. O tej historii chce się rozmawiać, gdyż z pewnością wielu z was skłoni ona do burzliwych rozważań odnośnie do wątków psychologicznych, które w niej znajdziecie, a także moralności, a więc nie da się ukryć jednego z najbardziej kontrowersyjnych tematów. Odkładając swój egzemplarz na półkę, czułam się mocno wyczerpana emocjonalnie, ale jednocześnie towarzyszyło mi poczucie, że przeczytałam książkę wyjątkową, która znalazła się na mojej liście tych tytułów, które mocno wpłynęły na moje życie i pokazały mi, że nawet jeżeli jesteśmy w jego najtrudniejszym momencie, to ku naszemu zaskoczeniu możemy przeżyć jeszcze coś pięknego, a jednocześnie coś wyjątkowego od siebie dać tym, których kochamy. Miłość ma w sobie wielką moc i jest w stanie rozproszyć największy mrok.

Na zakończenie, nie mogłabym nie wspomnieć, o pięknym przedstawieniu Grudziądza, który jest wspaniałym drugoplanowym bohaterem powieści. Nigdy nie byłam w tym mieście, a dzięki książce mam ogromną ochotę je zwiedzić, krocząc śladami Zuzanny, Pauli i Bartka.

PREMIERA KSIĄŻKI 12.06.2024. KOCHANI, TEGO DNIA W WASZE RĘCE TRAFI JEDNA Z NAJLEPSZYCH KSIĄŻEK ROKU.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Mięta.

niedziela, 14 stycznia 2024

"Ostatnia wiadomość" Magdalena Krauze

K
toś kiedyś powiedział mi, że o wartości związku, który tworzymy, nie świadczą piękne i szczęśliwe chwile, które przeżywamy z drugą połówką, a kryzysy, przez które jesteśmy w stanie przejść, aby być razem. Nie sztuką bowiem jest być ze sobą, kiedy jesteśmy szczęśliwi i wszystko układa się dokładnie tak, jak tego chcemy. Prawdziwym sprawdzianem dla trwałości fundamentu, na którym budujemy nasz związek, są te trudne chwile, które wystawiają go na często bardzo ciężką próbę. Dopiero wówczas tak naprawdę przekonujemy się o sile uczuć łączących nas z ukochaną osobą. Dziś opowiem wam o Jagodzie i Przemku, bohaterach najnowszej książki Magdaleny Krauze „Ostatnia wiadomość”, którzy stają właśnie w obliczu takiej próby, choć jeszcze rok wcześniej nie przypuszczali, że coś podobnego mogłoby ich spotkać.

Para jest małżeństwem od ponad dekady i jeśli o jakimś związku można by powiedzieć, że było wzorcowe to właśnie o ich. Oboje wiedzą, że o związek trzeba dbać i jeszcze te kilkanaście miesięcy temu czerpali przyjemność ze wspólne spędzanego czasu. Razem jedzonych śniadań, oglądania telewizji, rozmów. Jednak w momencie, kiedy my czytelnicy wkraczamy w ich życie, to wszystko jest już tylko przeszłością zachowaną we wspomnieniach Jagody. Teraz jej ukochany mężczyzna, dla którego kiedyś była najważniejsza. Który był dla niej nie tylko mężem, ale także wspaniałym przyjacielem i kochankiem, przestał ją zauważać, a ich życie w domu można porównać do przebywania ze sobą współlokatorów. Kobieta chce walczyć ten związek, ale jej wszelkie starania nie przynoszą żadnych rezultatów. Wszystko wskazuje na to, że miejsce żony w życiu męża zajęła jego nowa pasja, dla której radykalnie zmienił tryb życia, ale przede wszystkim siebie. Tylko, czy na pewno wyłącznie pasja jest powodem tego, że nasza bohaterka stała się dla męża wręcz przezroczysta, a próby podjęcia dialogu kończą się kłótniami? O tym musicie przekonać się sami, sięgając po książkę, do czego już teraz gorąco każdego zachęcam.

W myśl powiedzenia głową muru nie przebijesz, Jagoda odpuszcza i wiedziona chwilą po jednym z kolejnych spięć z Przemkiem postanawia zapisać się na kurs krav magi, na którym kobiety uczą się samoobrony. A przyłącza się do niej przyjaciółka Renata, ku której zaskoczeniu okazuje się, że ich trenerem będzie jej dawny znajomy Jacek. I pewnie Jagoda trwałaby jeszcze długo w poczuciu odrzucenia, żyjąc z Przemkiem razem, a jednak osobno, gdyby nie pewna usłyszana przez nią rozmowa męża z tajemniczym mężczyzną. Wypowiedziane wówczas słowa sprawiają, że dotychczas pękający powoli fundament ich małżeństwa, który tracił swoje pojedyncze cegiełki, teraz już całkowicie runął. Koniecznie przeczytajcie książkę i sprawdźcie, czy nasza bohaterka zdoła podnieść się po, uwierzcie mi bolesnym ciosie, jaki otrzymała.

Zapewne wszyscy zgodzimy się z tym, że trudne przeżycia zmieniają ludzi. Tak też dzieje się w przypadku Jagody. Kobieta teraz postanawia nie skupiać się już tak bardzo na rodzinie, a zacząć bardziej myśleć o sobie. Ma już dorosłe dzieci, które układają sobie własne życie, a ona już wkrótce przekona się, że nadal może być dla kogoś atrakcyjną kobietą. Ten ktoś pokaże jej inne, niż to znane dotychczas oblicze uczuć. Pozwoli jej poczuć pewnego rodzaju świeżość i intensywność emocji łączących kobietę i mężczyznę. Tylko, czy naprawdę można i da się przekreślić dwadzieścia pięć lat wspólnego życia? Czy Jagoda naprawdę tego chce? Ja nic nie zdradzę, więc nie pozostaje wam, nic innego, jak tylko przeczytać książkę.

Gdyby ktoś poprosił mnie o wymienienie trzech przymiotników charakteryzujących twórczość Magdaleny Krauze, bez wahania powiedziałabym, że autorka oddaje w ręce swoich czytelników powieści życiowe, refleksyjne i zapadające głęboko w serce. I taka właśnie jest „Ostatnia wiadomość". To poruszająca historia o miłości, zdradzie, przebaczeniu i dawaniu drugiej szansy. I zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu z was zestawienie zdrady z wybaczeniem i dawaniem drugiej szansy wydaje się niemożliwe. Jednak pamiętajcie, wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono. Dopóki nie staniemy w obliczu podobnej sytuacji, nie możemy być do końca pewni, jakie decyzje byśmy podjęli. Wszystko wydaje się oczywiste, kiedy patrzymy na problem zdrady z perspektywy czyjegoś życia. Natomiast, gdy dotyka on nas samych, już takie oczywiste nie jest. Autorka bardzo obrazowo i wiarygodnie ukazała wewnętrzne dylematy  i wątpliwości, z którymi zmaga się bohaterka.

Jednak to jeszcze nie wszystko, o czym przeczytamy w książce, bowiem Magdalena Krauze zwraca naszą uwagę także na, to jak bardzo łatwo się pogubić ulegając wpływowi środowiska, którego jesteśmy częścią, pokładając w nim zbytnią ufność. W takich sytuacjach często zapominamy o tym, co jest w naszym życiu najważniejsze. Burząc tę hierarchię wartości, bądź też budując tę niewłaściwą, możemy naprawdę wiele stracić, co na własnej skórze odczuł Przemek.

To książka o wyjątkowej kobiecej przyjaźni. Takiej, w której możemy liczyć na przytulenie, kiedy trzeba, ale także na wylanie kubła zimnej wody, jeśli wymaga tego sytuacja. To właśnie ten wątek okrasza całą historię świetną dawką humoru, który pozwala czytelnikowi na chwilę wytchnienia od głównego wątku, który nie pozwala nam oderwać się od książki.

Bo musicie wiedzieć, że tej książki nie da się odłożyć, zanim nie dotrzemy do jej końca. Przez to, że jak wspomniałam już wcześniej, jest ona bardzo życiowa i autentyczna, a jej bohaterowie są zwykłymi ludźmi, takimi jak my wszyscy, ze swoimi wadami i zaletami, marzeniami i pragnieniami, przez cały czas podczas jej czytania stawiamy się na ich miejscu. Jestem pewna, że ta historia mogłaby być i na pewno jest historią wielu małżeństw. Popełniają błędy, dokonują trudnych wyborów i podejmują niełatwe decyzje, za które ponoszą często dotkliwe konsekwencje.

I kiedy myślicie, że już wiecie wszystko, za chwile dzieje się coś, co wami wstrząśnie, wzruszy do łez i pokaże wam, jak bardzo się myliliście. Takiego zaskakującego plot twistu na pewno się nie spodziewacie, ale nie wierzcie mi na słowo, tylko oczywiście sami się o tym przekonajcie.

Macie moje słowo, że to jedna z tych lektur, która pochłonie was bez reszty, tak, że przy jej czytaniu stracicie poczucie mijającego czasu. Tym kobietom, które po nią sięgną, autorka dmucha w skrzydła i przywraca wiarę w to, że mamy w sobie siłę, która pozwoli nam podnieść się z kolan po zdarzeniach, które zrujnowały nasz stabilny, poukładany świat. Ponadto przypomina nam o tym, aby nie odkładać ważnych rozmów, czy decyzji na później, gdyż nic w życiu nie jest nam dane na zawsze. Choć my myślimy, że na wszystko mamy jeszcze dużo czas. Bo przecież wiele go jeszcze przed nami. Warto jednak zaznaczyć, że to jak tę książkę odbierzemy, zależy od naszego doświadczenia życiowego. Czytelnik, który już trochę w życiu przeżył, na pewno odbierze ją pełniej i mocniej do niego trafi. Zabierajcie się więc niezwłocznie do czytania książki i sprawdźcie, jak będzie w waszym przypadku.

[Zakup własny]

czwartek, 4 maja 2023

"Taką sobie ciebie wymarzyłem" Magdalena Krauze

Życie potrafi nas bardzo mocno doświadczyć, zadawać bolesne ciosy i nierzadko zmusza nas do tego, abyśmy wzięli je we własne ręce szybciej, niż byśmy tego chcieli, mimo że nie  jesteśmy na to gotowi. Wówczas mamy tylko dwie możliwości wyboru: albo się poddamy i to, co nas spotkało po prostu nas złamie, albo wręcz przeciwnie, wszystkie te trudne chwile i przeżycia przekujemy w swoją siłę do walki o siebie i swoje marzenia. Nie bez kozery mówi się, że każdy jest kowalem swojego losu. Dziś opowiem wam historię pewnego mężczyzny - Aleksandra, który swoim życiem udowadnia, jak bardzo prawdziwe jest wszystko to, co do tej pory napisałam. Poznajemy go na kartach najnowszej powieści Magdaleny Krauze „Taką sobie ciebie wymarzyłem”, o której chcę wam teraz opowiedzieć kilka słów.

Kiedy przystępujemy do lektury książki i zaczynamy poznawać obecne życie głównego bohatera, mamy wrażenie, że jest ono właśnie takie, o jakim marzy każdy z nas. Alek jest właścicielem wypożyczalni samochodów. Interes świetnie prosperuje, pracownicy darzą go szacunkiem i uznaniem, a oczy kobiet błyszczą na jego widok. Nic dodać, nic ująć, facet w czepku urodzony, któremu pozazdrościć mogłoby wielu. No właśnie często z zazdrością patrzymy na życie innych, nie zastanawiając się jaką drogę musieli przejść, aby teraz mogło ono być takie, a nie inne. Z jak wieloma przeciwnościami i trudnościami musieli stanąć twarzą w twarz, by teraz znajdować się w takim, a nie innym miejscu na mapie swojego życia.

Aleksander już jako dziecko doświadczył największego bólu, jakim jest śmierć rodzica. Mama odeszła, powierzając swojego syna siostrze, która miała zaopiekować się chłopcem i stworzyć mu bezpieczny, ciepły dom, w którym zostanie otoczony opieką i miłością. Bardzo szybko jednak na jego barki spada kolejny cios, gdyż obietnica ciotki złożona na łożu śmierci siostry przestaje mieć znaczenie, kiedy staje się ona dla kobiety niewygodna. Odrzucenie ze strony jedynej bliskiej dziecku osoby skutkuje tym, że Aleksander trafia do domu dziecka.
Oczywiście nie zdradzę tego, co dalej się z nim dzieje, abyście czytając książkę, sami mogli niemalże poczuć te trudne do przeżycia zwłaszcza dla dziecka emocje.

Powiem tylko, że autorka na kartach swojej powieści pozostawia nam piękne przesłanie. Jeśli tylko weźmiemy je sobie do serca, na pewno doda nam wiary w to, że możemy osiągnąć bardzo wiele niezależnie od tego, jak trudny był nasz życiowy start. Pobyt w domu dziecka nie naznacza człowieka, nie skreśla go i nie stygmatyzuje. Nie definiuje go jako przegranego życiowo. Jest to pewien etap w życiu, który trzeba po prostu przetrwać.

Do czasów, kiedy codzienność Aleksandra była naznaczona wieloma wyrzeczeniami wracamy już tylko w jego wspomnieniach. Dziś jest mężczyzną ustabilizowanym zawodowo i tej stabilizacji pragnie doznać także w życiu prywatnym. Chce kochać i być kochanym, a swoje życie związać z kobietą,  u boku której zazna spokoju i szczęścia. Ma nadzieję, że będzie nią Monika, ale wszyscy poza nim samym widzą, że to nie jest kobieta, z którą Alek mógłby zbudować szczęśliwy związek i wspólną, stabilną  przyszłość. Tutaj również nie będę zdradzała zbyt wielu szczegółów, ale warto nadmienić, że w odniesieniu do tego wątku historii, Magdalena Krauze przypomina nam, że nigdy nie możemy być pewni, iż do końca znamy osobę, z którą się związaliśmy. Miłość bywa ślepa, a kiedy już klapki spadną nam z oczu, może okazać się, że do tej pory postrzegaliśmy tę osobę tak, jak sami chcieliśmy ją widzieć. Zderzenie z prawdą było bolesne, bowiem Monika okazała się  być doskonałą aktorką odgrywającą perfekcyjnie swoją rolę dla własnych korzyści. O tym do czego jeszcze zdolna jest Monika musicie przeczytać już sami sięgając po książkę, do czego już teraz gorąco was zachęcam.

Po rozstaniu Aleksander nie chce mieć nic więcej wspólnego z wyrachowaną i pozbawioną skrupułów egoistką, jaką okazała się jego była. Nie wie jednak jeszcze, że to nie koniec zmian i zawirowań, które na niego czekają. Pewnego dnia w drzwiach jego mieszkania staje kobieta z kilkuletnim chłopcem. Pola szuka Moniki. Siostry, z którą od lat nie utrzymuje kontaktu. Dlaczego siostry, choć płynie w nich ta sama krew, nie są ze sobą blisko? Tego dowiecie się oczywiście czytając powieść. Nietrudno się jednak domyślić, że w ich przypadku również przeszłość odegrała znaczącą rolę.

To niespodziewane spotkanie Aleksandra i Poli odmieni ich życie. Zaskakująco dla nich samych relacja, która się między nimi rodzi ma szansę przerodzić się w taką, jakiej oboje pragną i taką, o której marzył Aleksander. Nie myślcie jednak, że teraz będzie już sielankowo. Nic podobnego. Najbardziej zajadłym i niebezpiecznym wrogiem dla rodzącego się uczucia naszej dwójki stanie się chora zazdrość i nienawiść, która bywa bezwzględna. Sprawdźcie sami.

Mam nadzieję, że każdy, kto przeczyta moją recenzję, nie będzie miał wątpliwości, że jest to bardzo życiowa i wartościowa książka. Jednak aby docenić jej wartość, musimy nauczyć się czytać między wierszami. Jeśli przeczytacie tę książkę bez chwili przemyślenia i refleksji nad tym, o czym czytacie, dostaniecie przyjemną powieść obyczajową. Ale jeśli dostrzeżecie jej głębie i bardzo życiowe aspekty, spędzicie czas z bardzo wartościową, refleksyjną i prawdziwą w swojej wymowie książką, która poruszy wasze serca i sprawi, że łza pojawi się w oku. Dla mnie samej i w moim odczuciu jest to bardzo mądra książka, która mówi o życiu takim, jakie ono jest naprawdę. Doświadczamy w niej wzlotów i upadków, smutków i radości. 

Choć już napisałam na temat tego tytułu dość dużo, to jednak nie mogłabym pominąć bez słowa odnośnie  dwóch bardzo istotnych życiowych prawd, o których zapominamy bądź je bagatelizujemy albo wręcz z premedytacją nie chcemy o nich pamiętać. Pierwsza z nich to zadufanie w swojej pozornej dojrzałości. Młodzi ludzie żyją w przeświadczeniu, że to oni sami wiedzą co dla nich najlepsze. Tymczasem Magda pokazuje nam, o ile lepsze i łatwiejsze mogłoby być życie młodych, gdyby zechcieli czerpać z życiowego doświadczenia i mądrości ludzi starszych. Zarówno Aleksander, jak i Pola mają to niezwykłe szczęście, że w ich życiu są takie osoby i oboje doskonale wiedzą, jak wiele im zawdzięczają. W momencie, kiedy świat wali się w posadach, a my stoimy na życiowym rozdrożu, taki ktoś to skarb. Jeśli macie w swoim życiu kogoś takiego, doceńcie to i wysłuchajcie, co ma wam do powiedzenia.

Kolejna prawda dotyczy pokory. Niestety wielu z nas jej brakuje. Przez całe życie żyjemy myśląc tylko o sobie. Za nic mając uczucia innych i świadomość, tego, że takim postępowaniem ich krzywdzimy. Jednak ja mocno wierzę w karmę i wiem, że prędzej, czy później ona do nas wróci i owej pokory nas nauczy. Pamiętajcie jednak, że życie na tym świecie jest tylko jedną krótką chwilą i w momencie, kiedy zrozumiemy to, jak źle postępowaliśmy, może być już za późno, żeby móc cokolwiek naprawić i wynagrodzić.

Jeszcze raz gorąco zachęcam Was moi kochani do przeczytania tej książki. Jestem jedną z tych czytelniczek, która przeczytała wszystkie książki tej autorki i śmiało mogę powiedzieć, że doskonale widać jak wspaniale się ona rozwija. Mamy tutaj wspaniale wykreowane postacie bohaterów, z którymi w pewien sposób możemy się utożsamić, a w kolejach ich losów odnaleźć cząstkę siebie i własnych przeżyć, ale mamy też świetnie zbudowaną postać czarnego bohatera, który w czytelnikach budzi silne i skrajne emocje. W całej fabule nie zabraknie też elementów zaskoczenia i scen, które sprawiają, że serce zaczyna szybciej bić nie tylko z miłości, ale i z niepokoju o to, co za chwilę się wydarzy. To wszystko sprawia, że książkę czyta się z ogromnym zaangażowaniem i wręcz nie można się od niej oderwać. A kiedy niepostrzeżenie docieramy do ostatniego zdania zapisanego w książce pojawia się żal, że to już koniec, co jest według mnie najlepszą rekomendacja dla książki. Nie zwlekajcie, więc ani chwili dłużej moi drodzy, tylko zabierajcie się za czytanie.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Mięta

wtorek, 25 kwietnia 2023

"Taką sobie ciebie wymarzyłem" - Magdalena Krauze./ Zapowiedź wydawnicza.

Każdego miłośnika książek nic nie cieszy bardziej, niż świadomość, że już niebawem jedna z jego ulubionych autorek, której wszystkie wydane dotychczas książki przeczytał i uwielbia, odda w ręce czytelników swoje kolejne literackie dziecko. Równie wspaniała jest możliwość podzielenia się tą rewelacyjną informacją z innymi książkoholikami. Tak moi drodzy już 26 kwietnia 2023 roku nakładem wydawnictwa Mięta ukaże się najnowsza książka autorki świetnych powieści obyczajowych, której książki czytam i promuję z ogromną przyjemnością Magdaleny Krauze  "Taką sobie ciebie wymarzyłem". Zobaczcie, co tym razem autorka dla nas przygotowała.


 

 

OPIS WYDAWCY 

 Do czego posunie się toksyczna kobieta i jakie skrywa tajemnice?

 Aleksander wiele przeszedł w swoim życiu. Właśnie rozstał się z Moniką, która jak się okazało, nigdy go nie kochała. Pewnego dnia do drzwi mężczyzny puka jej siostra wraz z kilkuletnim chłopcem. To spotkanie, choć zupełnie niezaplanowane i można by rzec, przypadkowe, przerodzi się w cudowną relację Alka i Poli.Jednak co zrobi Monika, kiedy dowie się, że siostra podbiła serce jej byłego?

 

Jednak to nie koniec dobrych wieści, gdyż ci z was, którzy nie mogą się doczekać dnia oficjalnej premiery książki i chcieliby przeczytać ją jak najszybciej, mają taką możliwość, decydując się na format e-book, bądź audio dostępny na platformie Legimi lub już dziś zamawiając swój egzemplarz w przedsprzedaży.

https://wydawnictwomieta.pl/produkt/taka-sobie-ciebie-wymarzylem/?fbclid=IwAR20BxH3U-sdnA9F6e7Q4ngtVTLucsK6REH7Xiv40KVgxaE1nDl7bYSEVTU 

Mam nadzieję, że dołączycie do mnie i będziemy czytać tę książkę razem, by po lekturze móc dzielić się swoimi wrażeniami. Ja już się bardzo cieszę, ponieważ właśnie przed chwilą odebrałam wiadomość, że Pan kurier dokłada wszelkich starań, abym jak najszybciej mogła oddać się przyjemności czytania.

[ Materiał reklamowy] Wydawnictwo Mięta.