Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Empik Go. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Empik Go. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 lipca 2024

"Po prostu będę obok" Patrycja Żurek

My ludzie z natury jesteśmy obserwatorami. Wielu z nas otwarcie mówi o tym, że lubi obserwować innych w różnych sytuacjach. I nie byłoby w tym nic złego, gdybyśmy w owych obserwacjach nie posuwali się zdecydowanie za daleko i tylko na podstawie tego, co widoczne dla oczu, pojedynczych zachowań, czy też postawy danej osoby nie kreowali sobie na jej temat opinii. Często bowiem nie bierzemy pod uwagę tego, iż przecież tak naprawdę o osobie, która wzbudziła nasze zainteresowanie, nic nie wiemy, a to, co widzimy, może być tylko grą. Fasadą pozorów, za którą człowiek skrywa swoją prawdziwą twarz i emocje. Taką życiową lekcję dostał główny bohater książki Patrycji Żurek „Po prostu będę obok”, z której recenzją dziś do was przychodzę.

Daniel, bo to o nim mowa jest perkusistą zespołu rockowego. Żyje muzyką, a muzyka żyje w nim. My czytelnicy spotykamy go w barze, gdzie spędza czas po skończonym właśnie koncercie. Jego i nie tylko jego uwagę przyciąga dziewczyna, którą już od dłuższej chwili obserwuje. Jest pewna siebie, a swoim zachowaniem przywodzi na myśl drapieżnika szukającego ofiary. Daniel rzuca w powietrze tylko jedno słowo, którym jednoznacznie ocenia tę młodą kobietę. Na co w odpowiedzi od barmana pada bardzo wymowne zdanie, które jeszcze długo odbija się echem w głowie Daniela: … „Nie oceniaj po pozorach”. To jedno zdanie sprawiło, że zapragnął poznać tajemnice Dominiki. Nie chcę zbyt wiele pisać o samej treści książki, gdyż wszystko, co przeczytacie na jej kartach, jest mocno poruszające, a wręcz wstrząsające, lecz aby te silne emocje poczuć, musicie sami ją przeczytać, do czego już teraz gorąco każdego z was zachęcam. Powiem tylko, że w dużej mierze to właśnie trudne i bolesne przeżycia z przeszłości Dominiki wywołują w nas tak druzgocące emocje. Ta dziewczyna przeszła naprawdę wiele, a wymierzone w nią krzywdy dowiodły powiedzeniu, że nieszczęścia chodzą parami. Niech na ten moment wystarczającym dla was będzie fakt, że teraz nasza bohaterka swój ból i cierpienie przekuła w rządzę zemsty, która stała się jej misją. Zemsty, która ją niszczy.

Dziewczyna nie wie jeszcze, że to właśnie perkusista znanego boys bandu zrobi wszystko, aby uzdrowić jej serce i duszę. Wyrwać z pułapki zemsty, która przecież niczego dobrego nie przynosi. Teraz już Dominiki nie ocenia, a stara się zrozumieć. Postawa i zachowanie Daniela powinna być wzorem do naśladowania dla każdego z nas. Jeśli chcesz komuś pomóc i być dla niego wsparciem nie oceniaj, nie narzucaj się. Daj tylko odczuć, że jesteś obok. Ofiaruj cierpliwość, potrzebną przestrzeń i czas. Zapewne domyślacie się, dlaczego chłopak chce pomóc Dominice. Tak, staje mu się ona coraz bliższa, ale musicie wiedzieć, że to nie jedyny powód. Otóż on również ma za sobą niełatwą przeszłość. I choć nauczył się z nią żyć, to pozostawiła ona w nim ślad. I tutaj dochodzimy do kolejnego bardzo ważnego tematu poruszonego przez autorkę w tej zajmującej i wciągającej powieści. A mianowicie życia w poczuciu winy. Daniel żyje dręczony poczuciem, że nie zdołał pomóc tym których kochał i którzy byli mu bliscy. Czy tym razem uda mu się uratować  tą, o której już nie może przestać myśleć? O tym musicie przekonać się sami, sięgając po książkę. Powiem tylko, że łatwo nie będzie, gdyż niestety demony dawnych przeżyć niemalże namacalnie powracają do Dominiki i stają w kontrze do rodzących się w jej sercu uczuć, do których nawet sama przed sobą nie chce się przyznać i dać im szansy zaistnieć. Czy miłość wystarczy, aby je przezwyciężyć? Koniecznie musicie to sprawdzić.

Po prostu będę obok” to również historia o różnych obliczach przyjaźni. Takiej na dobre i na złe, która trwa bez względu na to, jacy jesteśmy i co przeżywamy. Takiej, która nie pozwala nam sięgnąć dna i utonąć w morzu rozpaczy i beznadziei. Ale również takiej, która może zawieść i rozczarować, a jednocześnie boleśnie uświadomić nam, jak niewiele wiedzieliśmy o kimś, kogo uważaliśmy za przyjaciela.

Oczywiste jest, że w tej bolesnej, a zarazem niezwykle życiowej opowieści bardzo ważna jest muzyka. Piosenki, które przewijają się między wierszami fabuły, bardzo mocno do mnie przemówiły i dogłębnie mnie poruszyły. Doskonale odzwierciedlają  dramatyczne przeżycia dziewczyny, której ktoś odebrał marzenia, w sercu pozostawiając poczucie wybrakowania i lęku przed najpiękniejszym uczuciem, jakim jest miłość.

Ten tytuł jest jednym z tych, które przeczołgają was emocjonalnie i zostaną z wami na zawsze. Ja podczas czytania niejednokrotnie płakałam, ale jednocześnie nie potrafiłam, chociaż na chwilę odłożyć książki. Jestem przekonana, że każdy, kto ją przeczyta znajdzie dla niej miejsce w swoim sercu. Nie tylko ze względu na wspomniane już wcześniej silne emocje, ale przede wszystkim ze względu na jej realny wymiar. Bo nawet jeśli nie macie za sobą tak miażdżących doświadczeń, czego nie życzę nawet najgorszemu wrogowi, to przecież każdy z nas skrywa gdzieś głęboko swoje osobiste dramaty, które oblekamy w pancerz obojętności i pewności siebie, aby ktoś przypadkiem nie dotknął tej najczulszej struny naszego serca, która kiedyś została mocno zraniona i zburzyła nasze zaufanie do ludzi.

Zdaję sobie sprawę, że znajdą się  osoby, które po przeczytaniu mojej recenzji pomyślą, że dla nich będzie to lektura nazbyt obciążająca i będą obawiały się po nią sięgnąć. Dlatego chcę, aby wybrzmiało bardzo wyraźnie, że jest to książka, która dodaje sił i przywraca nadzieję w najbardziej beznadziejnych momentach życia. Patrycja pokazuje nam, że nawet z najgorszych przeżyć można wyjść silniejszym. Przeszłość w żaden sposób nie przekreśla przyszłości. A takich wartościowych refleksji i życiowej mądrości, z której czytelnik może czerpać dla siebie ile tylko zechce jest tu naprawdę bardzo dużo.

[Materiał reklamowy] Autorka Patrycja Żurek

niedziela, 18 lutego 2024

"Chcę kochać moją kobietę" Hanka V. Mody


Jest szansa, że już wkrótce nastąpi przełomowy moment w życiu osób ze środowiska LGBT+ w naszym kraju. Zaledwie dni dzielą nas od przedstawienia projektu ustawy o legalizacji związków partnerskich w Polsce. Zapewne domyślacie się, że ustawa ta ma wielu swoich przeciwników i budzi wiele kontrowersji oraz silnych emocji. Najczęściej ich podłożem jest brak wystarczającej wiedzy. Człowiek zawsze boi się tego, co nieznane, więc warto, abyśmy na chwilę przed tak istotnymi zmianami w polskim prawie przestali myśleć stereotypowo i wreszcie spojrzeli na życie osób o odmiennej orientacji seksualnej ich oczami. Mocno wierzę w to, że jeśli tylko wykażemy odrobinę dobrej woli i chęci otwarcia się na uczucia i potrzeby drugiego człowieka, porzucimy zaściankowe myślenie i nie będziemy dzielić ludzi na lepszych i gorszych. Wreszcie dotrze do nas, że nikt nie ma prawa uzależniać sposobu traktowania i odbierania człowieka od jego orientacji seksualnej. Za to wszyscy mamy prawo być kochani i kochać kogo chcemy oraz jak chcemy. W myśl powiedzenia kuj żelazo, póki gorące przychodzę do was z recenzją najnowszego literackiego dziecka Hanki V. Mody „Chcę kochać moją kobietę”, którego lektura pozwoli, zajrzeć za kulisy życia osób homoseksualnych i niejako oswoić się z tematem.

Tytuł ten jest zbiorem opowiadań. Znajdziecie ich tu dziesięć, a każde z nich jest odzwierciedlaniem słów, iż miłość nie jedno ma imię, a idąc dalej, powiedziałabym, ale człowiek zawsze jest ten sam. Miłość bowiem nie ma płci, nie liczy lat i wznosi się ponad wszelkie podziały. Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po ten zbiór opowiadań, do czego już teraz serdecznie każdego z was zachęcam, wkroczycie do świata osób kochających inaczej, by poznać ich codzienność. I bardzo szybko przekonacie się, że nie różni się ona niczym od tej, jaką wiodą osoby heteroseksualne. Odmienność seksualna nie czyni nas bowiem odmiennymi emocjonalnie. Wszyscy czujemy dokładnie tak samo. Odczuwamy potrzebę zaspokojenia zarówno na poziomie psychicznym, jak i fizycznym.

Jednak nie, uważam, że życie tych osób nie jest takie samo, jak nas wszystkich. Jest o wiele trudniejsze. A czynią je takim uprzedzone do nich osoby heteroseksualne. To one sprawiają, że osoby będące w jednopłciowych związkach czują się bardzo często osamotnione w swojej seksualności, co również w tym zbiorze podkreśla autorka. Wiedzą, że z uwagi na brak tolerancji i akceptacji społecznej świat ich nie zrozumie, przez co nigdy nie mogą być w pełni sobą. Przepełnieni lękiem i obawami kryją się ze swoimi uczuciami, lawirując tak, aby nikogo nie zranić, często kosztem samych siebie i swoich uczuć. Nierzadko nie mogą również liczyć na zrozumienie i wsparcie swoich najbliższych. To my sprawiamy, że osoby te nie mogą zaznać pełni szczęścia w miłości, nie mogąc się nią w pełni cieszyć i dzielić tym szczęściem ze światem. Co więcej, ciągle narażone są na obelgi i szykany, a nawet agresję fizyczną.

„Chcę kochać moją kobietę” to niezwykle życiowe i autentyczne opowiadania, w których pisarka w niezwykle delikatny i sensualny sposób, z dużą dozą wyczucia i taktu pozwala nam zajrzeć w najbardziej intymne sfery życia ich bohaterów. Co nie zmienia faktu, że są one mocno erotyczne, pełne namiętności. Mocno wyraziste w swojej wymowie, co sprawia, że budzą w czytelniku nie tylko refleksje i przemyślenia, ale także rozbudzają jego pragnienia, przyprawiając nas o dreszcze i szybsze bicie serca. To sprawia, że zdecydowanie jest to literatura adresowana do dorosłego czytelnika. Na kartach tego zbioru spotkacie silne kobiety, które odważyły się zawalczyć o siebie. Dać sobie prawo do dawania i brania tego, co najpiękniejsze i najbardziej intymne. Choć mają świadomość swoich słabości. Nie są bez skazy i bez winy. Popełniają błędy: kłamią, zdradzają. Wiedzą, czym jest poczucie winy i wyrzuty sumienia. Ten świat nie jest idealny.

Ja jestem Hani bardzo wdzięczna, za to, że zdecydowała się napisać tak bardzo ważne tematycznie opowiadania i oddać je w nasze ręce. Myślę, że jeśli tylko przestaniemy się zacietrzewiać w swoich uprzedzeniach i krytyce, mogą one być przyczynkiem do wielu zmian na lepsze dla obu stron. Osobom o homoseksualnej orientacji pozwoli nie bać się przyznać do tego, co czują i czego pragną, choćby tylko przed lustrem. A także przypomną, aby bez względu na to, co dzieje się w ich życiu, próbując chronić innych, po drodze nie zgubiły siebie samych. Natomiast osobom heteroseksualnym uświadomią, że nie sztuką jest krytykować, hejtować i uprzykrzać życie innym. Sztuką jest spróbować ich życie poznać i spojrzeć na nie z ich perspektywy. A jeśli nie jesteśmy w stanie tego zrobić, to po prostu żyjmy i pozwólmy żyć innym.

Mam nadzieję, że spędzicie swój czas z tym zbiorem opowiadań. Czyta się go z poczuciem zapadającej w serce i pamięć lektury, która angażuje nas tak mocno, że z ogromnym zaskoczeniem zdajemy sobie sprawę, że dotarliśmy już do końca. Ja przeczytałam ten zbiór dwukrotnie i za każdym razem odkrywałam w nim coś dla siebie nowego. Niezwykłym jego atutem jest jego swego rodzaju uniwersalność, która sprawi, że każdy czytelnik odbierze go zupełnie inaczej i na co innego zwróci w nim uwagę. Ja na pewno za jakiś czas jeszcze do niego wrócę.

[Materiał reklamowy] Autorka Hanka V. Mody.

Inne książki autorki, które czytałam i również serdecznie polecam: 

" Ona"

"Dziewczyny z agencji"




niedziela, 28 stycznia 2024

"Patrząc w gwiazdy" Joanna Wtulich



Jestem jedną z tych czytelniczek, która od książki oczekuje zdecydowanie czegoś więcej, niż tylko lekkiej historii dla zabicia czasu. Dla mnie dobra książka to taka, która konfrontuje każdego, kto po nią sięgnie z ważnymi życiowo i społecznie tematami. Pozwala lepiej je zrozumieć, daje do myślenia. I przede wszystkim, tym z nas, którzy odnajdą w niej cząstkę siebie, rozjaśni mrok życiowej beznadziei. O takich książkach chcę wam opowiadać i takie książki chcę wam polecać. A dzisiaj jest ku temu idealna okazja, gdyż przychodzę do was z recenzją powieści Joanny Wtulich „Patrząc w gwiazdy”, która doskonale spełnia wszystkie wyżej wymienione wyznaczniki wartościowego i godnego uwagi tytułu. Nie są to jednak jeszcze, o czym przekonacie się za chwilę, wszystkie atuty tej powieści.

Autorka na jej kartach poruszyła bardzo trudny i niestety ponadczasowy temat toksycznych relacji w rodzinie, których podłożem tym razem jest choroba alkoholowa, choć tak naprawdę wiele innych uzależnień wpisuje się w podobny schemat myślenia i zachowań osób nimi dotkniętych oraz współuzależnionych. Już teraz śmiało mogę powiedzieć, że tę książkę powinien przeczytać każdy. Nawet jeśli wszystko, o czym przeczytamy nie dotyczy nas samych, to na pewno pozwoli spojrzeć na wspomniany problem oczami kogoś, kto tkwi w tak trudnej relacji, a co za tym idzie, na pewno po skończonej lekturze obserwując takie związki przestaniemy dziwić się temu, dlaczego kobieta mimo doznawanych krzywd po prostu nie odejdzie od męża alkoholika, nierzadko przemocowca.

Poznajcie Kasię, wspaniałą matkę i żonę, żyjącą w cieniu męża, którego największą miłością jest alkohol. W momencie, kiedy przystępujemy do czytania książki, trudno jest nam uwierzyć w to, że kiedyś była to młoda dziewczyna mająca plany i marzenia. Ta, która patrząc w gwiazdy pragnęła ich dosięgnąć. Dziś dla niej te gwiazdy zgasły, gdyż boleśnie przekonała się, że nie wszystkie marzenia da się spełnić w zderzeniu z prawdziwym życiem. Codzienność Kasi wypełnia praca i dbanie o dobro niepełnosprawnego dziecka. Nie widzi dla siebie możliwości na lepszą przyszłość, ale przecież najważniejsze jest, aby uniknąć złości Marka, a kiedy już wybuchnie, być jej katalizatorem, by w ten sposób uchronić przed nią syna Michałka.

Obserwując życie naszej bohaterki, chciałoby się krzyczeć „walcz o siebie kobieto!”, ale w tym miejscu dochodzimy do pierwszego powodu, dla którego osoby współuzależnione często przez całe życie tkwią w takich związkach. Otóż nie mają świadomości tego, że żyjąc z osobą uzależnioną same są chore i one również muszą się leczyć. Ponadto nie wierzą w to, że ich życie może wyglądać inaczej. Nie potrafią znaleźć swojej drogi, która poprowadzi je do wyrwania się z tego zaklętego kręgu życia w strachu. Joanna Wtulich, w swojej książce, taką drogę wskazuje. Natomiast, aby kobieta odważyła się na nią wkroczyć, często musi dojść do momentu, kiedy ziemia zadrży jej pod stopami, co stanie się swego rodzaju momentem przełomowym. W przypadku Kasi tak właśnie się dzieje. Oczywiście nic więcej wam nie zdradzę, więc musicie niezwłocznie sięgnąć po książkę, aby przekonać, co takiego się wydarzyło. Do czego z całego serca was zachęcam.

Kiedy jesteśmy w obliczu tak ciężkiej i złożonej sytuacji nie da się uniknąć targających nami emocji. Czujemy się pozostawieni samym sobie, mając poczucie, że nikt nie chce nam pomóc, ale z drugiej strony boimy się o tę pomoc poprosić obawiając się zmian, które ze sobą niesie. Oswojony strach i poczucie kontroli dla takiej osoby wydaje się lepsze, aniżeli niepewność tego, co będzie dalej, kiedy odejdzie od męża, jak sobie poradzi. Na szczęście, na drodze Kasi pojawia się jej szef Bartek, któremu los pracownicy nie jest obojętny i który wie, co będzie najlepsze dla niej i Michasia, zanim ona sama to zrozumie. Jednak tego, czy pracownica przyjmie wyciągniętą do niej pomocną dłoń dowiecie się czytając książkę więc nie zwlekajcie z tym ani chwili dłużej.

Niezmiernie ważne jest, abyśmy zrozumieli, że z piętnem tak traumatycznych doświadczeń nie poradzimy sobie sami, dlatego Joanna przypomina nam o tym, jak ważny na drodze ku fizycznej i emocjonalnej wolności jest proces terapeutyczny. Służący nie tylko temu, aby uporządkować swój wypełniony, cierpieniem, obawami i lękiem świat, ale przede wszystkim temu, by na nowo zbudować siebie, nie bać się spojrzeć w przyszłość i wreszcie postawić siebie na pierwszym miejscu. Przypomnieć sobie o swoich pragnieniach i marzeniach, które już dawno odeszły w cień.

Z pewnością, jeśli przeczytaliście moją recenzję do tego momentu, to już wiecie, że jest to niezwykle wartościowa i potrzebna powieść, bowiem nawet jeśli w życiu kobiety potrzebującej pomocy nie pojawi się nikt, kto będzie jej wsparciem i motywacją do tego, aby się nie poddawać i nie bać się postawić tego pierwszego najważniejszego kroku ku lepszemu, to ta książka na pewno doskonale sprawdzi się w tej roli. Wzbudzi nadzieję i dmuchnie w skrzydła by odważyła się polecieć i sięgnąć gwiazd. Nikt nie mówi, że będzie to łatwe, ale jak najbardziej jest możliwe. Jestem przekonana, że każdy, kto utożsami się z kolejami losów Kasi, nie uniknie łez, ale na pewno łzy te będą oczyszczające i przyniosą ulgę.

Nie da się ukryć, że jest to powieść, która skrywa w sobie ogromny ładunek emocjonalny, z czego autorka na pewno doskonale zdawała sobie sprawę, dlatego została ona wzbogacona o bardzo ciekawy wątek miłosny, którego wplecenie daje czytelnikowi czas na chwilę odpoczynku i ochłonięcia. Nie jest to jednak wątek płytki i błahy. Wręcz przeciwnie, uczucie rodzące się pomiędzy Kasią i Bartkiem będzie musiało pokonać wiele przeciwności, a i to nie znaczy, że zrozumieją to, co innym jawi się, jako oczywiste. Warto wspomnieć, że sam Bartek również jest poraniony i wiele w życiu przeszedł. Pisarka nie oszczędza swoich bohaterów, co skutkuje wieloma zaskakującymi zwrotami akcji. Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że ten wątek trzymał mnie do końca w napięciu, gdyż do ostatniej chwili nie wiadomo, czy wszystko skończy się tak, jak byśmy sobie i samym bohaterom tego życzyli.

Jest to jedna z tych nieodkładanych książek, która pozostanie w nas na długo po odłożeniu jej na półkę. A to dlatego, że dojmująca świadomość autentyczności wszystkiego, o czym w niej czytamy, nie pozwoli nikomu tak po prostu przejść nad nią do porządku dziennego. Ta historia uczuli nas na ludzką krzywdę i na to, aby nie pozostawać wobec niej obojętnym. Dostajemy w niej również bardzo cenną lekcję, aby nie ferować osądów na temat życia innych, bo nikt nie może wejść w buty drugiego człowieka i zobaczyć, jak naprawdę ono wygląda.

Warto również wspomnieć, że my czytelnicy mamy możliwość pełnego oglądu życia Kasi ze względu na to, że fabuła książki została podzielona na dwie płaszczyzny czasowe „Teraz” i „Dawniej”. Dzięki temu poznajemy nie tylko to, co dzieje się w życiu kobiety od momentu, w którym niemalże stajemy się jego częścią, ale też cofamy się w przeszłość, aby dowiedzieć się, co doprowadziło do tego, że wygląda ono teraz tak, a nie inaczej. Nie mogłabym nie wspomnieć o fantastycznie wykreowanych zróżnicowanych portretach postaci bohaterów. Jak to w życiu bywa, jedni z nich skradają nasze serce, i stają się nam bliscy, a innych mamy ochotę udusić.

Mam nadzieję, że udało mi się przekonać was, że warto spędzić czas z tą książką. Na pewno będzie on wyjątkowy i niezapomniany. Gdybyście jednak jeszcze się wahali niech ostatecznie przekona was fakt, że czytałam tę książkę z ogromnym zaangażowaniem, nie mogąc się od niej oderwać. Pochłonęła mnie bez reszty i odcięła od otaczającej mnie rzeczywistości. Kiedy opuściłam ten literacki świat, ku mojemu zaskoczeniu zegarek wskazywał 3:00, co może potwierdzić sama autorka, ponieważ nie mogłam powstrzymać się przed nagraniem do niej wiadomości głosowej, aby niezwłocznie wyrazić swoje zafascynowanie książką.

[Materiał reklamowy] Autorka Joanna Wtulich

czwartek, 25 stycznia 2024

"Inkubator" Patrycja Żurek

Na drodze życia są światełka i mroki. Raz szczęście raz smutek głęboki. Przy czym szczęście to jest bardzo kruche i ulotne. Kiedy zagości w naszym życiu, nie myślimy o tym, że nic, co otrzymujemy od losu, nie jest nam dane na zawsze, o czym bardzo boleśnie przekonali się bohaterowie najnowszej książki Patrycji Żurek „Inkubator”. Minęło kilka godzin od momentu, kiedy skończyłam czytać tę książkę, a ja czuję wewnętrzną potrzebę, aby wam o niej opowiedzieć. Nie tylko dlatego, aby dać upust kłębiącym się we mnie po jej lekturze emocjom i przemyśleniom, ale przede wszystkim, ponieważ jestem przekonana, że historia, którą znajdziecie na jej kartach, pozwoli wam inaczej spojrzeć na to, co nieuniknione i tylko pozornie ostateczne. A co za tym idzie, oswoi strach, a w nasze serca, w co mocno wierzę, wleje nadzieję i spokój. Już bez zbędnego przedłużania zapraszam was zatem do wysłuchania przejmującej i głęboko poruszającej historii Arniki i Igora.

To młode kochające się małżeństwo, któremu do szczęścia brakuje potomstwa. Ich droga do spełnienia tego marzenia naznaczona jest wieloma niepowodzeniami, jednak Arnika ma w sobie bardzo silny instynkt macierzyński i nie traci nadziei na to, że będzie mogła być mamą. Ku wielkiej radości kobiety wszystko wskazuje na to, że tym razem się uda. Niestety ta radość nie trwa długo. To, co miało być początkiem nowego etapu w życiu tej pary, staje się największym koszmarem i dramatem dla Igora i jego najbliższych. Żona trafia do szpitala, gdzie pada druzgocąca diagnoza: wylew krwotoczny mózgu skutkujący śmiercią mózgową pacjentki. Jak się możecie domyślić, świat mężczyzny w jednej sekundzie legnie w gruzach. Nie może jednak pogrążyć się w bólu, gdyż teraz tylko od niego zależy, czy ocali życie swojego dziecka, które nadal jest żywe w brzuchu mamy. Można je uratować poprzez sztuczne podtrzymywanie życia matki do momentu, aż będzie możliwe wykonanie cięcia cesarskiego. Koniecznie sięgnijcie po książkę i przekonajcie się, jaką decyzje podejmie Igor.

Na pewno czytając te słowa, w pierwszej chwili dla wielu z was odpowiedź na to pytanie wyda się oczywista, ale jeśli tylko zastanowimy się nad nim dłużej, dojdziemy do wniosku, że w takiej sytuacji nic nie jest oczywiste. W myślach i sercach Igora oraz wspierających go najbliższych zrodziło się wiele sprzecznych emocji i przemyśleń o charakterze etycznym i moralnym, wynikających z ich wiary, czy też światopoglądu. Nie można bowiem umrzeć i żyć jednocześnie, a każdy, kto umarł, powinien zostać pochowany. Śmierć bowiem to, ostateczny kres życia. Czy zatem mamy prawo uprzedmiotawiać ciało kobiety do roli inkubatora? I co najważniejsze, czy dziecko rozwijające się pod sercem martwej Arniki, jeśli się urodzi, będzie zdrowe?

Tylko, czy w istocie z nastaniem śmierci, następuje kres życia? Otóż Patrycja Żurek oddając w nasze ręce niezwykle autentyczną i życiową powieść chce pokazać nam zupełnie inne jej oblicze i niejako odmienić nasze o niej myślenie. Otóż śmierć to także życie. Tylko od nas zależy, czy nadamy jej głębszy sens? Mając to na uwadze, zadajmy sobie pytanie, czy pozwalając podtrzymać przy życiu matkę, dzięki której, jej dziecko ma szansę przyjść na świat, robimy coś złego i godnego potępienia, czy też właśnie wówczas ta śmierć zyskuje swój sens? Z tą kwestią do samodzielnego zastanowienia i rozważenia was zostawiam. Nadmienię jeszcze tylko, że w tej opowieści sens śmierci ma podwójne znaczenie. Jednak tego, jaki jest inny jego przejaw, musicie dowiedzieć się  sami, sięgając po książkę, do czego już teraz serdecznie was zachęcam.

Tymczasem skupmy się na kolejnym bardzo ważnym aspekcie tej trafiającej wprost do serca każdego, kto ją przeczyta książki, jakim jest przeżywanie żałoby. Autorka w sposób niezwykle dojmujący, wręcz namacalny dała nam odczuć ból i cierpienie po stracie bliskiej osoby. Razem z Igorem i jego rodziną przeżywamy każdy jej etap. Przy czym każdy człowiek ma prawo przeżywać ten trudny czas na swój sposób, co w książce zostało również wspaniale ukazane. I właśnie teraz muszę się przyznać, że bardzo mocno irytowała mnie postawa i zachowanie głównego bohatera. Igor skupiony na swoim cierpieniu zachowywał się bardzo egoistycznie. W pewnym momencie nadeszła jednak chwila zastanowienia. Czy mam prawo tak surowo go ocenić? Czyż każdy z nas nie jest egoistą, gdy cierpi? W momencie, kiedy przeżywamy nasze osobisty koniec świata, wówczas wydaje nam się, że nikt nie może cierpieć bardziej od nas, a nieszczęście, które nas dotknęło, jest największym, jakiego można doświadczyć. Dopiero kiedy zechcemy wysłuchać historii innych ludzi, może okazać się, że mimo ogromu cierpienia, który nas przygniata, trawiąc serce i dusze, tak naprawdę mamy szczęście w nieszczęściu. Tylko często nie chcemy go dostrzec. Z pewnością, jesteście ciekawi, jak to możliwe. Ja oczywiście nic nie zdradzę, ale wszystko stanie się jasne po przeczytaniu „Inkubatora”, więc nie zwlekajcie z tym ani chwili dłużej.

Pisarka zwraca również naszą uwagę na to, jak istotną rolę w tak trudnych momentach  życia odgrywa siła rodziny i jej wsparcie. I nie chodzi o to, by głaskali nas po głowie i klepali po ramieniu w geście zrozumienia i solidarności, ale także potrafili nami wstrząsnąć i wyciągnąć nas z bagna, kiedy podążamy ku zatraceniu się w rozpaczy i zniszczeniu samych siebie. Igor na szczęście miał wokół siebie takie osoby, a jedną z nich była siostra Arniki Dalia. To ona jest najbliższa Igorowi i to ona stara się zrobić wszystko, aby jej siostrzeniec urodził się zdrowy.

Na postaci Dalii chciałabym się zatrzymać chwilę dłużej, gdyż ona bardzo mocno wyróżnia się ze spośród wszystkich bohaterów książki. Jest to kobieta, która wie, czego chce od życia. Żyje według własnych zasad, w zgodzie z samą sobą. Jak się przekonacie śmierć, żałoba i cierpienie nie są tu jedynymi poruszanymi aspektami, i właśnie za przyczyną jej postaci w fabułę został wpleciony bardzo ciekawy wątek uświadamiający nam, że miłość nie wybiera i może pojawić się w naszym życiu w najmniej oczekiwanym momencie.

Jak widzicie, jest to bardzo życiowa książka, której realizm przez cały czas uświadamia nam, że takie ludzkie dramaty dzieją się każdego dnia, być może gdzieś bardzo blisko nas. Dojmująca jest także świadomość, że to mogłaby być także nasza historia, co sprawia, że podczas jej poznawania nieustannie zadajemy sobie pytanie: jak ja zachowałabym się, gdybym znalazła się w tożsamej sytuacji? Jakich wyborów dokonała i jakie decyzje podjęła? Zastanawiamy się także, czy po takim ciosie od losu da się w ogóle podnieść. I wiecie, podobne gdybanie nie ma racji bytu, dopóki nie stanie się faktem, czego nikomu nie życzę.

Na zakończenie chcę rozwiać obawy każdego, kto po przeczytaniu mojej recenzji pomyśli sobie, że nie jest gotów na tak ciężką i trudną tematycznie książkę. Uwierzcie mi, że nie musicie się obawiać, gdyż mimo ogromnego ładunku emocjonalnego, który w sobie skrywa, dzięki lekkiemu i niezwykle angażującemu czytelnika stylowi pisania Patrycji, nie czujemy się w żaden sposób przytłoczeni. Wręcz przeciwnie, bardzo mocno trzymamy kciuki za odzyskanie utraconego spokoju i szczęścia Igora, a także pozostałych bohaterów. Książka pochłania nas tak mocno, że niepostrzeżenie docieramy do jej zakończenia, które mamy wrażenie, że przewidzieliśmy dużo wcześniej, ale ku naszemu zdziwieniu, jest to bardzo mylące przeświadczenie, gdyż ono mocno zaskakuje.

Mam nadzieję, że teraz wiecie, że jest to książka, którą warto przeczytać. Patrycja jest pisarką, którą nie boi się podejmowania trudnych tematów pisanych przez życie. Dzięki temu każda jej książka zostaje z nami na bardzo długo i tak też jest tym razem.

[Materiał reklamowy] Autorka Patrycja Żurek

wtorek, 19 września 2023

"Gustaw, nie Gutek "Aneta Krasińska


O
d urodzenia jestem osobą niepełnosprawną ruchowo i przyznam szczerze, że kiedy byłam dzieckiem, z powodu mojej dysfunkcji ze strony rówieśników spotykało mnie dużo przykrości. To z kolei sprawiało, że czułam się gorsza. Dziś mam świadomość tego, że takie, a nie inne zachowania moich kolegów i koleżanek nie wynikały z czystej złośliwości, a po prostu z niewiedzy odnośnie tego, jak wygląda moja codzienność z takim rodzajem niepełnosprawności. Nikt nie powiedział im w prosty i zrozumiały dla nich sposób, jakie są moje ograniczenia wynikające z moich trudności z poruszaniem się. Jakiego wsparcia i pomocy potrzebuję, abym czuła się akceptowana i rozumiana, a moja codzienność stała się łatwiejsza. Jednocześnie, teraz zdaję sobie sprawę, że rodzice często nie wiedzą, w jaki sposób wytłumaczyć swoim dzieciom, że każdy z nas jest inny, ale ta inność nikogo nie czyni gorszym, a wręcz przeciwnie, każdego z nas czyni wyjątkowym. Przy czym są takie osoby, które przez swoją inność każdego dnia muszą mierzyć się z wieloma przeciwnościami, które dla nas mogą okazać się niezrozumiałe, a czasami wręcz dziwne, ale to nikomu nie daje prawa do sprawiania tym osobom przykrości.

Na szczęścia dziś wiele się w tej kwestii zmienia na lepsze. Dzieci są obeznane z tematem odmienności wśród ludzi od najmłodszych lat przez rodziców, nauczycieli, pedagogów. A z pomocą przychodzą im książki.

Chciałabym zwrócić waszą uwagę na jedną z nich. Jest to zbiór opowiadań dla dzieci i ich opiekunów „Opowieść (nie tylko terapeutyczna) dla dzieci i dorosłych” z serii Bajki mają moc. W książce znajdziemy wiele takich opowiadań, których autorami są znani polscy pisarze. Wśród nich Aneta Krasińska i jej opowiadanie Gustaw, nie Gutek”, na którym to opowiadaniu chciałabym skupić się tym razem.

Jego bohaterem jest uczeń trzeciej klasy szkoły podstawowej Gustaw. Koniecznie zapamiętajcie tą oficjalną wersję imienia, gdyż chłopiec bardzo nie lubi, gdy ktoś je zdrabnia. Gustaw nigdy nie jest sam. Jego nieodłącznym towarzyszem jest wierny przyjaciel autyzm. W wieku przedszkolnym zdiagnozowano u niego Zespół Aspergera. Każdy, kto zechce przeczytać to opowiadanie, będzie miał możliwość spojrzenia na świat oczami osoby ze Spektrum Autyzmu. Towarzyszymy chłopcu w jego codzienności, dzięki czemu możemy dowiedzieć się, jak ta dysfunkcja wpływa na jego postrzeganie drugiego człowieka, naukę w szkole i otaczający go świat w ogóle. As, jak nazywa swojego niewidzialnego przyjaciela Gustaw, bardzo często udziela mu niesłyszalnych dla innych osób podpowiedzi dotyczących tego, jak ma postąpić w wielu sytuacjach, co wywołuje niezrozumiałe dla otoczenia zachowania Gustawa.

To, co trzeba i warto zaznaczyć to fakt, że opowiadanie „Gustaw, nie Gutek” powstało na podstawie fachowej wiedzy autorki wynikającej z jej wykształcenia i doświadczenia zawodowego. To, co jest bardzo ważnym atutem tego opowiadania, to przystępność jego przekazu. Gustaw zostaje postawiony w obliczu dokładnie takich samych sytuacji, z jakimi musi poradzić sobie każde dziecko. Dzięki autentyzmowi tych sytuacji mały czytelnik będzie potrafił utożsamić się z nimi i tym samym dostrzec, jak różne od jego własnych są na nie reakcje i zachowania książkowego bohatera. Teraz już będzie wiedział, dlaczego tak właśnie się dzieje.

Ja jako osoba, która wie, jak trudno jest żyć i funkcjonować od najmłodszych lat w poczuciu niezrozumienia i krzywdy, bardzo się cieszę, że takie książki są w Polsce wydawane. Chciałabym, aby ten tytuł trafił do jak najszerszego grona czytelników i stał się impulsem do wielu rozmów, na temat niepełnosprawności. Pragnę, aby społeczeństwo przestało dzielić ludzi na lepszych i gorszych. Wszyscy jesteśmy wyjątkowi i dla każdego z nas jest miejsce i przestrzeń do życia na tym świecie. Wystarczy tylko chęć zrozumienia i odrobina empatii, aby dla każdego był on przyjazny.

Moi drodzy mówcie o tej książce dużo i głośno. Niech trafi do wielu domów, szkół, bibliotek placówek opiekuńczo-wychowawczych, gabinetów terapeutycznych.

[Materiał reklamowy] Autorka Aneta Krasińska

sobota, 5 sierpnia 2023

"Dziewczyny z agencji" Hanka V. Mody



W
naszym społeczeństwie tak wiele mówi się o równouprawnieniu kobiet i mężczyzn. Jednak, kiedy przyjrzymy się temu, jak w praktyce wygląda wcielanie tego procesu w życie, to niestety bardzo szybko zauważymy, że nie zawsze i nie wszędzie jest ono w pełni respektowane. Mimo mijającego czasu nadal są takie płaszczyzny życia codziennego, które w mniemaniu społecznym są zarezerwowane tylko dla mężczyzn, bądź tylko dla kobiet. Jedną z nich jest z pewnością praca zawodowa. Mimo podnoszenia świadomości ludzi i starań mających na celu zmianę naszej mentalności nadal wykazujemy się skłonnością do kategoryzowania rodzajów wykonywanej pracy na te typowo kobiece i typowo męskie. Dziś za sprawą najnowszej książki Hanki V. Mody „Dziewczyny z agencji”, o której chcę wam teraz opowiedzieć, odpowiemy sobie między innymi na pytanie, jak to jest być kobietą w środowisku zdominowanym przez mężczyzn. Zajrzymy także za kulisy życia, do którego dostęp mają tylko wybrani. I jestem przekonana, że po lekturze powieści, zaczniemy postrzegać to środowisko w zupełnie inny sposób. Na pewno mocno skorygujemy nasze dotychczasowe o nim wyobrażenia.

Tym razem autorka pozwala nam, chciałoby się powiedzieć przez dziurkę od klucza podglądać, odkryte tajemnicą, życie pracowników Agencji Bezpieczeństwa Państwa. A wszystko za sprawą czterech przyjaciółek, które, połączyła właśnie praca w służbach. I tu z pewnością wielu czytelników będzie zaskoczonych. No bo jak kobieta i praca w ABW, przecież to świat twardzieli, i kobieta na pewno sobie w nim nie poradzi. Otóż nic bardziej mylnego. Główne bohaterki powieści Berenika, Kalina, Mirosława i Marta udowadniają, że są właściwymi osobami we właściwym miejscu i to nie przypadek, że się tu znalazły. To sami mężczyźni nieustannie usilnie umniejszają ich umiejętnościom, przez co ciągle muszą walczyć o swoją pozycję, pokazując, że są naprawdę dobre w tym, co robią.

Choć osią powieści jest praca zawodowa dziewczyn, to równolegle z nią poznajemy je również w życiu prywatnym. Przekonujemy się, że choć są pewnego rodzaju wybrańcami, gdyż w szeregi służb specjalnych oczywiście nie każdy może trafić, to w życiu poza pracą są zupełnie podobne do nas zwykłych śmiertelników. Postrzegamy ludzi pracujących w tym środowisku jako niezłomnych. Tymczasem autorka pokazuje nam bardziej ludzkie ich oblicza. Jak my wszyscy, ci ludzie mają swoje pragnienia, marzenia i słabości. Życie wielu z nich obciążone jest bagażem trudnych doświadczeń, które często odbijają się na ich emocjach. Takie też są właśnie nasze dziewczyny. Choć są zupełnie różne pod względem osobowości i charakteru, to każda z nich chce kochać i być kochana. Choć, jak się przekonacie, podczas czytania książki, miłości tej często szukają na bardzo krętych drogach, wiele ryzykując i narażając się na to, że spłoną w jej ogniu.

I tutaj dochodzimy do bardzo gorącego tematu, jakim jest seks. Hanka Mody jest autorką, która w swoich książkach o seksie pisze sposób bardzo otwarty i wyrazisty, przy czym, co trzeba zaznaczyć, nigdy nie jest to pisanie dla samego pisana. Wplecenie w fabułę, wątków seksu zawsze czemuś służy i z czegoś wynika. W przypadku „Dziewczyn z agencji” wynikał on w dużej mierze z sytuacji i sprzyjających okoliczności, ale przede wszystkim ze sfery psychologicznej. Każda z czterech przyjaciółek ma za sobą trudne doświadczenia życiowe, które skutkują poczuciem wielu emocjonalnych uczuciowych braków. Dziś chcą mieć u swojego boku kogoś, dla kogo będą najważniejsze, przy kim będą mogły czuć się bezpiecznie i kto będzie je kochał, w pełni akceptując takimi, jakimi są. Jednak to, w jaki sposób tej miłości szukają, pozostawia wiele do życzenia i budzi w czytelniku niepokój o dobro dziewczyn, bowiem ten szczelnie zamknięty świat niedostępny dla „zwykłych śmiertelników” to swego rodzaju puszka pandory, w której zdrady, romanse, kłamstwa są czymś normalnym. A trzeba powiedzieć, że w służbach wszechobecna świadomość tajemnicy i tego, że to, co dzieje się w jej strukturach, nie może wyjść na zewnątrz, sprzyja tego rodzaju zachowaniom i postępowaniom.

Towarzysząc dziewczynom w ich codziennym życiu, jesteśmy świadkami tego, jak muszą zmagać się z jego przeciwnościami, problemami i troskami. Doskonale wiemy, że każda z nich zasługuje na to, aby być szczęśliwą. Musimy mieć jednak świadomość, że ktoś, kto szuka miłości, nie zawsze dokonuje właściwych wyborów, przez co komplikuje sobie życie, dlatego to dążenie do szczęścia i miłości może okazać się o wiele trudniejsze.

Dziewczyny jednak mają to szczęście, że mają siebie i swoją przyjaźń. Mogą na siebie liczyć, ale nie znaczy to, że przyjaźń ta jest bez skazy i nie przeżywa gorszych chwil. To jednak sprawia, że dla czytelnika staje bardzo wiarygodna i autentyczna.

Cóż tu więcej pisać, jest to świetna książka, której lektura wciąga od pierwszej strony. Poznajemy w niej bohaterki, które, choć pracują w miejscu niedostępnym dla wszystkich, to jednak są zupełnie normalne. Jak w życiu każdego z nas w ich również raz zaświeci słońce, by za chwilę musiały zmierzyć się ze swoim osobistym dramatem. Czytanie dostarczy nam wspaniałej rozrywki, wielu emocji i refleksji, a także pobudzi nasze uczucia i wyobraźnię. Czego chcieć więcej? Gorąco polecam i zachęcam do spędzenia czasu z tą świetną książkę, jednak trzeba zaznaczyć, że jest ona dedykowana dla dorosłych czytelników.

[Materiał reklamowy] Autorka Hanka V. Mody



poniedziałek, 10 kwietnia 2023

"Ona" - Hanka V. Mody

Autor zdjęcia Julita Dubowska Fotografia


Nasze społeczeństwo ma to do siebie, że postrzegamy świat jako czarno biały. Nie dostrzegamy, a może bardziej nie chcemy dostrzec wszystkich innych jego odcieni i barw pomiędzy. Co za tym idzie, narzucamy innym, jak mają żyć, a nawet kogo kochać. Dziś chciałabym, abyśmy skupili się właśnie na miłości. Powszechnie przyjęte „normy społeczne” chcą usilnie ograniczyć to piękne uczucie, nadając mu płeć, czy też wiek. Tymczasem miłość nie zna granic, jest bezpłciowa i nie mają dla niej znaczenia liczby w metryce urodzenia. Mnie samej bardzo zależy na tym, abyśmy stawali się bardziej tolerancyjni i otwarci na to, że można kochać inaczej, dlatego cieszę się, że mogę dziś opowiedzieć wam, o książce Hanki V. Mody „Ona”, która mam wielką nadzieję podobnie jak mnie da wielu z was do myślenia. Skłoni do tego, aby po prostu żyć i pozwolić żyć innym tak, jak sami tego chcą.

Przystępując do lektury książki, poznajemy Agatę i jej męża Krzysztofa. Niespełna czterdziestoletnia kobieta wiedzie spokojne i ustabilizowane życie. Kocha swojego męża i ma poczucie, że żyje tak, jak chce. Spokój zapewnia jej kontrola nad wszystkim, co dzieje się w jej codzienności. Nie wie jeszcze, że już wkrótce pozna kogoś, kto mocno namiesza w jej uporządkowanym świecie i pokaże, że może doświadczyć o wiele więcej, jeśli tylko zacznie żyć tu i teraz. Bez analizowania wszystkiego, co w danej chwili przeżywa i zastanawiania się nad tym, co będzie później. Milena, bo to o niej mowa powinna być tą, wobec której Agata żywi najgorsze uczucia, a to dlatego, że jest kochanką męża jej najlepszej przyjaciółki Anny, z którym Krzysztofa łączy wieloletnia przyjaźń i wspólna praca. I owszem z biegiem czasu Agata czuje wobec tej młodej dziewczyny silne emocje, jednak są one zupełnie różne od tych, których moglibyśmy się spodziewać. Świeżość i młodość, którą emanuje Milena, fascynuje Agatę. Niemalże jesteśmy świadkami tego, jak między kobietami rodzi się namiętność i pożądanie. Choć obie pragną swojej bliskości, a kiedy są razem, pragną już nigdy nie wracać do codzienności, to jednak Agata nie może myśleć tylko o sobie. Na szali z tym, co czuje do swojej kochanki, znajduje się odpowiedzialność, lojalność wobec przyjaciółki, a także wyrzuty sumienia wobec męża. Koniecznie sięgnijcie po książkę i sami przekonajcie się, na którą stronę owa szala się przechyli. Jakich decyzji i wyborów dokona Agata.

Sama Agata jest kobietą bardzo zagubioną. To wszystko, co dzieje się wokół niej sprawia, że na nowo poznaje siebie, a także poszukuje własnej tożsamości. Jednak poszukiwanie to nie będzie mogło zakończyć się sukcesem, jeżeli nie znajdzie w sobie odwagi, aby odwrócić się do skrywających się przez wiele lat za jej plecami cieni przeszłości i spojrzeć im prosto w oczy. Paradoksalnie to właśnie pojawienie się Mileny sprawiło, że wyszły one na światło dzienne. Konfrontacja z nimi nie będzie dla niej łatwa, gdyż wówczas straciła kogoś dla siebie bardzo ważnego, a sama po dziś dzień żyje w poczuciu winy. Jeśli tylko przepracuje tę traumę, będzie mogła pogodzić się z samą sobą. O tym jednak musicie przeczytać już sami, sięgając po książkę, do czego już teraz gorąco was zachęcam.

„Ona” to bardzo wielowymiarowa powieść, czego dowodem jest już sam tytuł. Bo kim jest ta Ona? W pierwszej chwili możemy pomyśleć, że jest to Agata, która jest główną bohaterką książki, ale mogę wam zdradzić, że owych onych jest w tej książce o wiele więcej, bo mamy tutaj: ona przyjaciółka, ona osoba z przeszłości, ona żona, ona matka, ona kochanka i ona kobieta. Na tym jednak nie koniec aspektów wielowymiarowości tej książki. Autorka bowiem poza kwestią odmienności seksualnej, czy hedonizmu porusza także problem choroby, wpływu bolesnych doświadczeń na nasze życie, depresja, samobójstwo. Jak widzicie, jest to powieść erotyczna z mocno rozbudowaną płaszczyzną psychologiczną.

Możecie być pewni, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, ale trzeba zaznaczyć, że jest to książka dla dorosłych, gdyż jest w niej dużo seksualności, cielesności i wyrazistych scen erotycznych. Jednakże żaden dorosły czytelnik nie zostanie wobec tej książki obojętny i przeczyta ją z ogromną i z każdą mijającą stroną rosnącą ciekawością, ostatecznie wielokrotnie stawiając się na miejscu Agaty i zadając sobie pytanie: Jak ja zachowałbym się będąc nią i zapewne nie raz posuwając się do niezbyt pochlebnego oceniania jej postaci i postępowania, ale pamiętajcie, za każdym człowiekiem stoi jego historia i dopóki nie poznamy jej od początku do końca, nie wolno nam nikogo oceniać. Przyznam się, że podczas czytania miałam kilkakrotnie takie momenty, że chciałam powiedzieć Agacie, jakie decyzje ma podjąć i w którym kierunku podążyć, ale za chwile nachodziła mnie myśl, że nie mam takiego prawa, tak samo, jak nikt nie może decydować za mnie o moim życiu.

Dla mnie jednym z bardzo ważnych wyznaczników tego typu książek są emocje oraz autentyzm tego, o czym czytam. I tutaj wszystko to dostałam, a nawet o wiele więcej. Jestem przekonana, że osoby o odmiennej orientacji seksualnej odnajdą w tej powieści siebie samych, a będą i tacy, dla których to wewnętrzne miotanie się Agaty i jej rozterki staną się bardzo bliskie. Jednocześnie czytając tę książkę, poczują się akceptowani i zrozumiani, co jest nam wszystkim bardzo potrzebne. Nie zabrakło tu również elementów zaskoczenia. Nawet jeśli czytelnik myśli, że wie, jakimi torami podąży fabuła, to bardzo szybko przekona się, że tak mu się tylko wydaje. Autorka prowadzi swoich bohaterów nieoczywistymi ścieżkami i tutaj nie da się niczego przewidzieć. A samo zakończenie sprawiło, że szczęka mi opadła. Nie zdradzę jednak nic więcej, więc nie zwlekajcie dłużej z lekturą książki.

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Hanki V. Mody i okazało się ono bardzo udane i satysfakcjonujące. Cieszę się i dziękuję autorce za to, że podjęła się napisania tak wartościowej powieści, gdyż może ona pomóc wielu osobom odnaleźć siebie i żyć w zgodzie z własnymi pragnieniami i potrzebami. A nam wszystkim mam nadzieję, uświadomi, że każdy człowiek jest inny i ma do tego prawo, a dla tej odmienności również jest miejsce w naszym społeczeństwie.

[Materiał reklamowy] Autorka Hanka V. Mody.

Książka