Pisarka stworzyła dzieło będące czymś więcej niż zwykłym zapisem zdarzeń. To przemyślana konstrukcja łącząca dwa skrajnie różne, a jednak podobnie mroczne światy. Fabuła prowadzi nas przez osiemnastowieczną Sławę ogarniętą gorączką polowań na czarownice oraz duszny klimat wojennego Poznania. Autorka udowadnia przy tym, że pewne mechanizmy wykluczania ludzi pozostają niezmienne. W centrum wydarzeń stoją bohaterki, których drogi przecinają się za sprawą tajemniczej perły. Przedmiot ten staje się kluczem do zrozumienia minionych lat i szansą na ocalenie w nieludzkich czasach, w których granica między dobrem a złem bywa bardzo cienka.
Tło historyczne nie stanowi tu jedynie dekoracji. Jest ono żywym, drapieżnym organizmem, który bezpośrednio kształtuje ludzkie życie. Klimko z dbałością o detale odmalowuje dwa oblicza terroru. Wyraźnie czuć przy tym ogrom pracy i zaawansowany research, jaki wykonała pisarka; merytoryczne przygotowanie widać na każdej stronie, co nadaje opowieści dużą wiarygodność. Z jednej strony widzimy mroki 1717 roku – czas, w którym zabobon, religijny fanatyzm i strach przed nieznanym osaczają Margaretę i jej matkę. Z drugiej strony trafiamy w sam środek wojennej zawieruchy lat 40. XX wieku. Tam okrutna ideologia i systemowa przemoc stawiają przed Ewą i Gretą, pracującymi w poznańskim Archiwum Państwowym, niewyobrażalne wyzwania, zmuszając je do ukrywania prawdy o swoim pochodzeniu. Obie kobiety biorą udział w tajnym projekcie Himmlera dotyczącym właśnie czarownic.
Na tym surowym fundamencie portrety psychologiczne zyskują wyjątkowy ciężar. W książce spotykamy postaci z krwi i kości, zmuszone do konfrontacji z własną słabością oraz niespodziewaną siłą. W moich osobistych odczuciach to właśnie losy Margarety i jej matki poruszyły mnie najbardziej, nadając całości głęboki wymiar. Twórczyni trafnie kreśli sylwetkę Margarety – dziewczyna czuje się uwięziona między miłością do najbliższych a narastającym poczuciem zagrożenia w świecie, który każdą odmienność piętnuje jako wyrok. Obserwujemy proces dojrzewania w cieniu społecznego wykluczenia, gdzie instynkt staje się jedynym drogowskazem. Podczas gdy wątek dawny skupia się na walce o godność w obliczu ciemnoty, przeżycia Ewy i Grety przenoszą nas w sferę trudnych wyborów moralnych. Autorka z dużą wrażliwością oddaje ich wewnętrzne rozedrganie. Bohaterki nie są heroskami pozbawionymi strachu, lecz kobietami rzuconymi w wir systemu, które muszą balansować między narzuconą rolą a głosem sumienia.
Dbałość o prawdę emocjonalną znajduje odzwierciedlenie w samym języku. Styl staje się narzędziem budowania klimatu. Pisarka posługuje się słowem surowym, a jednocześnie sugestywnym. Unika zbędnych ozdobników na rzecz realizmu, który pozwala niemal fizycznie odczuć chłód więziennych cel i duszność wojennych ulic. Napięcie, początkowo spokojne, z czasem nabiera niepokojącej dynamiki. Idealnie oddaje to narastające poczucie osaczenia. Dzięki sprawnemu przeplataniu planów czasowych całość staje się płynnym dialogiem między epokami.
Ewelina Klimko przekonująco spaja oba wątki. Udowadnia, że historia nie jest linią prostą, lecz cyklem powracających wyzwań. Centralnym punktem, w którym zbiegają się losy kobiet, jest symboliczna perła. Niesie ona w sobie ciężar dziedzictwa, łącząc dawny lęk przed „innością” z wojenną traumą oraz tajemnicą zakazanej wiedzy. Przez pryzmat wspomnianego artefaktu obserwujemy, jak krzywdy Margarety rezonują w dylematach Ewy i Grety. Głębia tej pozycji tkwi w pytaniu o to, jak wiele z nas samych należy do nas, a ile jest echem obaw naszych przodkiń. Twórczyni zmusza do refleksji nad tym, czy potrafimy przerwać łańcuch międzypokoleniowych obciążeń.
W trakcie czytania ta opowieść staje się osobistym lustrem. Odbijają się w nim nie tylko losy bohaterek, ale i nasze własne, często nienazwane niepokoje. Przekaz przypomina, że każda z nas jest wypadkową milczenia i krzyku kobiet, które były przed nami. To intymne spotkanie z własnymi korzeniami, które zostawia nas z pytaniem o to, jakie wartości same przekażemy dalej.
Tę lekturę polecam osobom, które od literatury oczekują emocjonalnego ciężaru i uczciwości, a nie tylko lekkiej rozrywki. Skierowana jest szczególnie do tych, którzy cenią pogłębione portrety psychologiczne oraz każdego, kto w wydarzeniach sprzed lat chce odnaleźć klucz do zrozumienia dzisiejszych lęków. Warto po ten tytuł sięgnąć dla warsztatu, jakim wykazuje się Klimko. Z wyczuciem przypomina ona, że przeszłość to żywa siła, która nas definiuje.
Ostatecznie „Córka czarownicy” to znacznie więcej niż suma jej rozdziałów. Stanowi klamrę łączącą dawne lata z teraźniejszością. Autorka stworzyła przestrzeń, w której ból i nadzieja przenikają się naturalnie. Czas wydaje się tu jedynie cienką zasłoną, a nie barierą. Kończąc tę książkę, nie zostajemy z poczuciem zamknięcia. Zyskujemy świadomość, że jesteśmy częścią czegoś trwałego – nieprzerwanej nici kobiecej siły, która potrafi przetrwać każdą próbę.
[ Zakup własny].
