Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Weronika Tomala. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Weronika Tomala. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 grudnia 2025

"Kwiaciarnia Świątecznych Cudów" Weroniki Tomali: Opowieść o Drugiej Szansie, Magii Wybaczenia i Odwadze Kochania na Nowo

 


W świecie spowitym szarą rutyną, gdzie dawne zranienia są głośniejsze niż świąteczne dzwonki, opowieść o nadziei kwitnie wbrew chłodowi. Książka "Kwiaciarnia świątecznych cudów" Weroniki Tomali to romans obyczajowy z magią świąt i studium ludzkiej determinacji, którego klimatyczna okładka od razu wprowadza w grudniową atmosferę. Ta recenzja jest zaproszeniem do miejsca, gdzie Gabrysia i Igor odkrywają, że największe skarby świąt kryją się w gotowości, by znów stać się dla kogoś bezpieczną przystanią.

Ta bezpieczna przystań powstaje, gdy za drzwiami kwiaciarni spotykają się dwa zranione światy. Gabrysia, jako archetyp osoby szukającej ucieczki po bolesnym rozstaniu, symbolicznie lepi życie od nowa poprzez pracę przy świątecznych dekoracjach. Z kolei Igor Walter to chłodny, choć głęboko dotknięty stratą biznesmen, dźwigający ciężar samotnego ojcostwa. Ich postawa jest początkowo nieufna i zdystansowana. Drogi tej dwójki krzyżują się na chwilę przed Bożym Narodzeniem, a rodząca się iskra zmusza ich do konfrontacji z własnymi lękami. Fabuła płynnie prowadzi nas przez powolne narodziny uczucia, jednocześnie zderzając je z wielką tajemnicą Igora, która stanowi centralny punkt konfliktu. Dzięki porywającej akcji narracja wielokrotnie zaskakuje, utrzymując wysokie napięcie.

Oprócz wciągającej fabuły powieść rozkwita motywami Drugiej Szansy i Odbudowy. Kwiaciarnia staje się Azylem i symbolem odrodzenia, gdzie nawet uschnięte pędy mogą wypuścić nowe życie. Wątek Tajemnicy, dotyczący przeszłości Igora, działa jak emocjonalny mur między postaciami, a jego ujawnienie jest rytuałem przejścia niezbędnym do prawdziwej bliskości. Co ważne, autorka umiejętnie wykorzystuje święta Bożego Narodzenia nie jako tło, lecz jako katalizator magii i cudownej przemiany.

​W kontekście głębi tematycznej, kluczowym i poruszającym elementem jest to, jak autorka w obrazowy i przystępny sposób ukazuje schorzenie autyzmu poprzez postać córki Igora. Pisarka unika stereotypów i nadmiernego sentymentalizmu, prezentując perspektywę dziewczynki z niezwykłą wrażliwością i empatią. To, jak Gabrysia buduje z nią relację, staje się kluczowym sprawdzianem dla Igora i cementuje rodzące się między dorosłymi uczucie. Ta subtelna edukacja jest integralną częścią narracji, uświadamiając czytelnikom codzienne wyzwania, jednocześnie przemycając komunikat o akceptacji inności i sile bezwarunkowej miłości.

​Ciepły i magiczny klimat, idealnie oddający grudniową aurę, ale niepozbawiony melancholii i realizmu, dopełnia tę tematyczną głębię. Konstrukcja powieści jest klasyczna i płynna, co sprzyja szybkiej lekturze. Tomala posługuje się przystępnym i jednocześnie wrażliwym językiem, pełnym trafnych metafor. Styl jest angażujący i intymny, co sprawia, że czytelnik natychmiast zanurza się w psychikę bohaterów, czując ich lęki i nadzieje niemal namacalnie.

​W efekcie lektura wywoła w czytelniku wiele emocji: od głębokiego wzruszenia i nadziei w obliczu rodzącego się uczucia, po napięcie i ciekawość towarzyszące rozwikłaniu tajemnicy. Po jej zakończeniu będziemy zastanawiać się nad siłą przebaczenia i tym, czy zasługujemy na drugą szansę w miłości. Książka zostawia nas z poczuciem, że cuda zdarzają się tym, którzy mają odwagę w nie uwierzyć. To lektura zasługująca na najwyższą ocenę. Polecam ją czytelnikom szukającym ciepła i głębi w literaturze świątecznej, którzy cenią romanse z dojrzałym przesłaniem.

​Jeśli szukacie lektury, która ogrzeje w zimowe wieczory i zmusi do refleksji nad tym, co naprawdę liczy się w życiu, to "Kwiaciarnia świątecznych cudów" jest wyborem idealnym. To głęboka opowieść o leczeniu ran, zaufaniu i sile płynącej z bezwarunkowej miłości. Dajcie się otulić jej magii. Przekonajcie się, że najlepsze prezenty, jak odwaga i nadzieja, czekają tuż za rogiem.

[Zakup własny]

czwartek, 1 maja 2025

"Cena zamążpójścia" Weronika Tomala - Historia prawdziwa

Od samego początku istnienia mojego bloga przyświecała mi jedna, prosta idea: dzielić się z wami lekturami, które mają realny wpływ na nasze życie i społeczeństwo. Chciałam, aby to miejsce było przestrzenią, gdzie znajdziecie książki nie tylko wciągające, ale przede wszystkim potrzebne – takie, które otwierają oczy, inspirują do refleksji i dodają czegoś ważnego do naszego wewnętrznego świata. Taką książką bez wątpienia jest powieść Weroniki Tomali „Cena zamążpójścia”, z której recenzją dziś do was przychodzę.

Zanim jednak przejdziemy do samej historii, którą skrywa wnętrze książki, warto przez chwilę skupić się na jej tytule, gdyż w moim odczuciu jest on mocno wymowny i stanowi doskonałe odzwierciedlenie tego, co przygotowała dla nas autorka. „Cena zamążpójścia” - te dwa słowa intrygują i skłaniają do zastanowienia. Nie jest to bowiem typowe, romantyczne określenie związku. Słowo „cena” niesie za sobą konotacje, poświęcenia, wyrzeczenia, a nawet straty. W zestawieniu z „zamążpójściem”, tradycyjnie kojarzonym z radością i nowym etapem życia, tworzy dysonans, który wzbudza ciekawość i zapowiada lekturę daleką od lukrowanych opowieści o miłości. I taka właśnie jest ta książka, co w połączeniu z faktem, iż jej treść jest zapisem czyjejś historii życia sprawia, co już teraz mogę wam zdradzić, że tę powieść czyta się z ogromnym przejęciem. Mamy wszak świadomość, że tytuł ten to opowieść, która nie idealizuje instytucji małżeństwa, a przygląda mu się z tej trudnej, bolesnej, często skrywanej przed światem strony.

Nie wyprzedzajmy jednak faktów i zajrzyjmy do książki. Wraz z rozpoczęciem lektury zostajemy przeniesieni do okresu lat 90., a niejako punktem wyjścia dla wszystkiego, o czym tutaj przeczytamy staje się ciężka wówczas sytuacja kobiet na polskiej wsi, gdzie presja społeczna i brak perspektyw zmuszają je do podejmowania trudnych decyzji, często wbrew sobie i własnym pragnieniom. W takim właśnie położeniu znalazła się główna bohaterka powieści Wanda. Młoda dziewczyna zna smak ubogiego życia, ale od zawsze żyje w przeświadczeniu, że swoją przyszłość zbuduje według własnego planu. Nie wie jednak jeszcze, że już wkrótce bardzo boleśnie odczuje piętno, jakim jest fakt bycia kobietą w ówczesnym świecie. A początkiem, jak się przekonacie drogi przez mękę w piekle na ziemi staje się dla niej nieplanowane ciąża ze Staszkiem. Chłopakiem, który jest obiektem westchnień wielu panien, a także najlepszym kandydatem na męża. Przestraszona dziewczyna nie wie, co przyniesie jej los. Nie jest jednak w stanie przeciwstawić się swojej despotycznej matce, dla której w obawie przed skandalem, małżeństwo córki jest priorytetem. Pokłada jednak ufność w zapewnieniach swojego przyszłego męża o szczęśliwym życiu i wierzy, że z nim zbuduje lepszą przyszłość.

Niestety jej pragnienie szczęśliwego życia zostaje bardzo szybko i brutalnie zweryfikowane. I tutaj dochodzimy do kolejnego ważnego aspektu poruszanego w książce, jakim jest rola kobiet w społeczeństwie. Miejsce kobiety jest w domu. Staszek jest apodyktycznym mężczyzną, który jasno określa od czego dla męża jest żona. Ona ma mu służyć bez najmniejszego oporu i sprzeciwu. Zapłatą za wszystko, co robi, aby nie narazić się na złość męża, są przemoc upokorzenia i poniżenie. Jednak o tym musicie przeczytać już sami, bo nie da się słowami oddać tego, co czujemy czytając tę wstrząsającą historię.

Autorka pokazuje, jak wysokie koszty emocjonalne i psychiczne ponoszą kobiety, które decydują się na małżeństwo z rozsądku, bez miłości. Pisarka porusza również temat toksycznych relacji, w których przemoc psychiczna, jest równie destrukcyjna, jak fizyczna. W książce przemoc w małżeństwie wobec kobiet ukazana została w sposób bardzo realistyczny i poruszający, co sprawia, że tematycznie jest to bardzo mocna i wymagająca książka. Taka, która zmusza do refleksji nad konsekwencjami podejmowanych decyzji. Weronika Tomala w bezkompromisowy sposób ukazuje losy Wandy, która w imię miłości i zakorzenionym przekonaniom poświęca swoje marzenia i godność. Najnowsze literackie dziecko autorki to nie tylko opowieść o przemocy, ale także o poszukiwaniu szczęścia oraz własnej tożsamości. W książce odnajdziemy również obraz kobiecej siły. Kobieta w obliczu osamotnienia i bezsilności staje przed trudnym pytaniem: ile jest w stanie znieść, by przetrwać i zapewnić bezpieczeństwo swojemu dziecku.

Koniecznie musicie przeczytać tę książkę, gdyż mimo że czasy się zmieniają, to niestety przemoc nadal jest częścią codzienności wielu kobiet. Co się z tym wiąże, na pewno wiele z nas znajdzie tu cząstkę własnych przeżyć i emocji. Życiowość i autentyzm wydarzeń z życia Wandy sprawia, że nie tylko będziemy zastanawiały się, jak my same postąpiłybyśmy na jej miejscu? Jakich wyborów dokonały i jakie decyzje podjęły, ale także z pewnością będą momenty, kiedy pokusimy się o ocenę jej postawy. Jednak według mnie, nie mamy do tego prawa, ponieważ nigdy nie weszłyśmy w buty, w których szła przez życie. A łatwo jest ferować osądy z pozycji wygodnego fotela. Na taką ocenę nie zdobyła się również sama autorka. Jej bezstronność zasługuje na podkreślenie i uznanie.

Jestem przekonana, że znajdą się osoby, które czytając moją recenzję uznają, że z uwagi na trudną tematykę i duży ładunek emocjonalny, nie są gotowi na to, aby przeczytać „Cenę zamążpójścia”. Zapewniam was kochani, że nie ma najmniejszych powodów do obaw. Książka ta niesie ogrom nadziei i dostarcza wielu wzruszeń. Na pewno już wiecie, że jest to bardzo ważna i potrzebna powieść, która może otworzyć oczy na problem przemocy domowej i skłonić do weryfikacji własnych przekonań. Macie moje słowo, że ta historia wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Czytamy ją z ogromnym zaangażowaniem, Wanda staje nam się bliska. Kibicujemy jej szczęściu i pragniemy, by wreszcie znalazła w sobie odwagę, aby to właśnie siebie postawić na pierwszym miejscu w hierarchii życiowych priorytetów. To powieść obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, z jakimi wyzwaniami mierzą się kobiety także dziś. Jest to książka dedykowana przede wszystkim kobietom, które doświadczyły przemocy domowej lub znajdują się w toksycznych relacjach. Może być dla nich formą wsparcia i dać im poczucie, że nie są same ze swoim problemem. A na to, by zawalczyć o siebie, nigdy nie jest za późno. Nie zmienia to jednak faktu, że swój wolny czas z tą książką powinni spędzić również mężczyźni, by mogli zrozumieć, jak niszczące dla kobiet są ich zachowania i jak wiele krzywdy mogą wyrządzić swoim partnerkom. Autorka podkreśla, że każda kobieta ma prawo do własnych marzeń i ambicji, a małżeństwo nie powinno być jedynym celem w życiu.

Zanurzcie się w świat „Ceny zamążpójścia” Weroniki Tomali, powieści, która niczym lustro odbija złożoność ludzkich serc i wyborów. To nie jest zwykła historia; to podróż w głąb duszy, gdzie poświęcenie i tradycja ścierają się z pragnieniem wolności. Niczym na własnej skórze poczujcie emocje bohaterki. Jej radości, troski i obawy oraz siłę wbrew przeciwnościom losu. Odkryjcie, jak cienka bywa granica między obowiązkiem a miłością. Zagłębcie się w wykreowane z niezwykłą starannością portrety psychologiczne bohaterów. To książka, która zostanie w naszych sercach jeszcze na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Świadomość, że jest to historia prawdziwa sprawi, że nigdy jej nie zapomnicie. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, ile tak naprawdę kosztuje spełnianie oczekiwań innych? Ile ważą społeczne konwenanse, kiedy stają na drodze do własnego szczęścia? Jeśli nie, to po przeczytaniu tej książki nie unikniecie odpowiedzi na te pytania także na płaszczyźnie własnego życia. To powieść, która poruszy najgłębsze struny ludzkiej duszy i nikogo nie pozostawi wobec siebie obojętnym. Koleje losów Wandy pozostawią swój ślad w każdym z nas. Przyczynią się do tego, że być może inaczej spojrzycie na otaczającą nas rzeczywistość. A dla nas kobiet staną się impulsem do zmian na lepsze na własnych warunkach. Nie zwlekajcie dłużej. Czytajcie i polecajcie innym „Cenę zamążpójścia”.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Zysk i S-ka

niedziela, 18 października 2020

Czy w życiu warto ryzykować?

K
iedy jesteś matką, chcesz dla swojego dziecka jak najlepiej. Pragniesz, zapewnić mu spokojne i stabilne życie, aby mogło cieszyć się beztroskim dzieciństwem z dala od problemów i zmartwień świata dorosłych. Dokładasz wszelkich starań, aby na jego twarzy zawsze gościł uśmiech, bo dla ciebie jest to najwspanialsza nagroda, jaką możesz otrzymać za trud, który wkładasz w jego wychowanie. Bycie rodzicem to piękna, ale zarazem bardzo trudna rola. Szczególnie wtedy, gdy los bezustannie rzuca ci kłody pod nogi. Co więcej na sercu przez cały czas ciąży ci ciężar świadomości tego, że to, jak teraz wygląda wasze życie, w dużej mierze jest konsekwencją twoich złych decyzji i wyborów, których dokonałaś w przeszłości.

Z takimi wyrzutami sumienia każdego dnia zmaga się główna bohaterka powieści Weroniki Tomali „Nieprzegrany zakład”, którą właśnie skończyłam czytać i o której chcę Wam teraz kilka słów opowiedzieć.

Natalia, bo to o niej mowa jest kobietą samotnie wychowującą syna, który jest dla niej oczkiem w głowie. Na świecie ma tylko jego i wszystko, co robi w życiu, robi właśnie z myślą o nim. Chce, aby chłopiec był szczęśliwym dzieckiem i jak najmniej odczuwał naprawdę trudną sytuację, w jakiej znajduje się jego mama. Pragnie dla niego lepszego życia, ale niestety pozostawiona przez ojca biologicznego Kuby z długami do spłacenia nie jest w stanie zapewnić mu takiego życia, jakie mają chociażby dzieci z przedszkola, do którego uczęszcza.
Praca kelnerki w restauracji, do której nawiasem pisząc, Natalia wolałaby już nigdy nie wracać, pozwala jej na bardzo skromne życie w dzielnicy, w której strach się pojawić nawet na chwilę, a co dopiero tam mieszkać.

Zostawmy jednak na chwilę tę dzielną i godną podziwu wspaniałą mamę samą, ponieważ jest jeszcze ktoś, kogo musicie poznać. Filip jest zamożnym przedsiębiorcą, który, wie, czego chce i konsekwentnie do tego dąży. Dzięki swojej stanowczości i zaangażowaniu we wszystko, co robi, osiągnął bardzo wiele i teraz może, być panem własnego życia i kreować je na własnych zasadach. Jego status społeczny w połączeniu z urodą przyciąga uwagę wielu kobiet. Filip również na płaszczyźnie życia prywatnego lubi rozdawać karty i to do niego zawsze należy decyzja, jak takowe relacje z kobietami będą wyglądały. Nie wie jednak, że już wkrótce na jego drodze pojawi się ktoś, kto nie tylko mocno namiesza w jego głowie, ale przede wszystkim na pewno nie będzie jadł mu z ręki.

Jak się możecie domyślać, los w nieoczekiwany dla obojga naszych bohaterów sposób, splecie ich drogi życiowe. Jeden nieopaczny zakład, w którym Filip jak ma to w zwyczaju, chciał udowodnić swoją rację, może zmienić życie całej trójki już na zawsze. O ile odważą się zaryzykować, ale o tym musicie już przeczytać sami.

Nieprzegrany zakład” to książka, dzięki której uświadamiamy sobie, że wszystko w życiu jest możliwe. Nigdy nie możemy zakładać, że cokolwiek, o czym w głębi serca marzymy, jest poza naszym zasięgiem. Życie bowiem pisze tak nieprzewidywalne scenariusze, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak będzie ono wyglądało  jutro.

Kiedy patrzymy na życie Natalii i Filipa od razu widzimy, jak wielka przepaść społeczna ich dzieli. W pierwszej chwili chciałoby się zapytać, czym taka skromna i biedna kobieta może zwrócić uwagę mężczyzny, który przecież może mieć każdą kobietę, o jakiej zamarzy. Jednak jak się przekonacie podczas lektury książki, to właśnie ta wyraźna odmienność Natalii może stać się jej największym atutem.

Z kolei Filip bardzo szybko przekona się, że choć przegrał ten z przekory podjęty zakład, może wygrać coś o wiele ważniejszego, co nie tylko pozwoli mu odkryć siebie na nowo, ale da mu szansę na zupełnie nowe życie. Nie będzie to jednak łatwe, ponieważ Natalia, mimo że jest biedna, to ma swój honor i swoje zasady. A co najważniejsze wiele już w życiu przeszła i wie, że nie może po raz kolejny podjąć pochopnej decyzji i dokonać złego wyboru podobnie, jak zrobiła to w przeszłości. Musi myśleć o synu i nie narażać go na rozczarowanie i cierpienie. Musicie koniecznie przeczytać książkę i przekonać się sami, czy warto czasami postawić wszystko na jedną kartę. Sprawdźcie koniecznie, czy kobieta odważy się oddać życie i przyszłość swoją i dziecka w ręce Filipa. A co najważniejsze, czy nie będzie żałowała tego, na co się zdecyduje.

Uwierzcie mi, że choć pewnie teraz zakończenie tej historii wydaje Wam się oczywiste, to jednak tu nic nie jest do końca pewne, ponieważ ten władczy i ujmujący zarazem mężczyzna, do którego mocniej bije serce Natalii, skrywa pewne mroczne tajemnice, o których kobieta nie ma pojęcia i które nigdy nie powinny wyjść na jaw. Wiem, że brzmi to intrygująco, ale ja nic więcej nie zdradzę. Nie zwlekajcie ani chwili dłużej i czytajcie „Nieprzegrany zakład”

Gorąco Wam tę książkę polecam. Na jej kartach znajdziecie bardzo wciągającą i emocjonalną historię, którą czyta się z ogromną ciekawością. Perypetie Natalii i Kuby mocno poruszają czytelnika, a ten mały cudowny chłopiec bardzo szybko skradnie Wasze serce. Choć pewnych rzeczy w rozwoju fabuły mogłam się domyślić, to nie zmienia to faktu, że książkę czytało mi się niezwykle przyjemnie. Na jej lekturze spędziłam  miło czas pod kocykiem z kubkiem gorącej herbaty, nie mogąc oderwać się od lektury. Jak wspomniałam wcześniej, emocji na pewno tutaj nie zabraknie. Jednak uchylę Wam rąbka tajemnicy i powiem, że nie zawsze były to dobre emocje wynikające z rodzącego się uczucia, ale również te złe i budzące strach. A to za sprawą wątku sensacyjnego, który także w tej powieści znajdziecie, a który wzbudza w czytelniku uczucie przejęcia i obawy o to, jakie będzie jego zakończenie 

Jak wiemy dobry pomysł na fabułę to  nie wszystko, co stanowi o wartości książki. O wiele ważniejsze jest to, jak ten pomysł został zrealizowany w połączeniu z kreacją bohaterów, językiem, którym posługuje się autor, stylem pisania oraz tempem akcji.
I tutaj z pełną świadomością tego, co piszę, mogę powiedzieć, że Weronika Tomala we wszystkich tych aspektach poradziła sobie świetnie. Książkę czyta się bardzo lekko i szybko. Natomiast jej bohaterowie są naprawdę bardzo różni, co w moim odczuciu miało dodatkowo podkreślić tę dzielącą każdego z nich  przepaść wynikającą z różnych światów, w których żyją.
Mamy Natalię, która jest wspaniałą matką i choć stara się jak może, by polepszyć poziom życia dla swojego dziecka, to ledwo wiąże koniec z końcem. Filipa, który ma wszystko i nawet nie wyobraża sobie, jak można żyć w takim miejscu, jak dzielnica Natalii. Im kibicujemy, widzimy ich wewnętrzne przemiany i to jak wiele dają sobie wzajemnie. Niestety są też postacie, które mamy ochotę udusić gołymi rękami. Na uwagę zasługuje ich świetna kreacja. A zresztą, co ja będę pisać. Nie musicie mi wierzyć. Sami przeczytajcie i się przekonajcie.

Nie ulega wątpliwości, że jest to książka idealna na długie jesienne wieczory, która nawet pozwoli Wam już teraz poczuć klimat świąt. Jeśli szukacie ciepłej, poruszającej życiowe aspekty takie jak błędy przeszłości i samotne macierzyństwo książki, to będzie to idealny tytuł dla Was. Dodatkowo dostaniecie piękną opowieść o niezwykłej miłości matki do dziecka. Miłości wydawałoby się niemożliwej między kobietą a mężczyzną oraz o niezbadanych kolejach losu. Czego chcieć więcej? Nic tylko czytać.

Recenzja powstała we współpracy z portalem Duże Ka, za co bardzo dziękuję.



poniedziałek, 4 listopada 2019

Cytaty z "Rabih znaczy wiosna" Weronika Tomala.

Kochani, pamiętacie, jak kilka dni temu prezentowałam Wam recenzję mojego blogowego patronatu książki Weroniki Tomali Rabih znaczy wiosna"? Już wtedy pod recenzją wiele osób pisało, że chętnie sięgniecie po tę książkę. Dziś, aby jeszcze bardziej zachęcić Was do poznania historii skrywanej na kartach powieści, postanowiłam uchylić Wam rąbka tajemnicy w postaci kilku cytatów z książki.



Mam nadzieję, że teraz już nikt nie będzie miał wątpliwości, że tę książkę naprawdę warto przeczytać.

W komentarzach napiszcie, proszę, który z cytatów podoba Wam się najbardziej?

wtorek, 29 października 2019

Patronat: "Rabih znaczy wiosna" Weronika Tomala /Przedpremierowo.

Kochani, dziś poruszymy bardzo ważny i ciągle kontrowersyjny w naszym społeczeństwie problem braku tolerancji i akceptacji dla wszelkiego rodzaju szeroko pojętej odmienności. Niestety każdy z nas, potrafi bardzo szybko oceniać i krytykować innych tylko dlatego, że ktoś jest odmiennej orientacji seksualnej, innego koloru skóry, wyznania, czy pochodzenia niż my sami. Problem ten jest mi doskonale znany, ponieważ, jako osoba niepełnosprawna, już jako dziecko wielokrotnie stawałam się obiektem wzmożonej eskalacji niechęci, a często nawet agresji ze strony swoich rówieśników. Bo łatwiej jest ocenić kogoś z góry, niż spróbować tę osobę poznać i przekonać się, jakim jest człowiekiem. Przecież przypięcie etykietki „inny, a więc gorszy” nie wymaga wysiłku.

Do podjęcia tak trudnego również dla mnie samej tematu skłoniła mnie najnowsza druga już w dorobku twórczym książka Weroniki Tomali „Rabih znaczy wiosna”, której blog Kocie czytanie ma ogromną przyjemność i zaszczyt patronować.

Na kartach powieści odnajdziemy historię tytułowego Rabiha, chłopca wychowującego się w polsko-arabskiej rodzinie. Jego życie od najmłodszych lat przypomina piekło. Mieszane małżeństwo rodziców dziecka staje się powodem wielu konfliktów pomiędzy małżonkami. Życie tej rodzinny to codzienna gra pozorów, której prawdziwe oblicze zniewolonej przez tyranię głowy rodziny matki i syna ujawnia się tylko za zamkniętymi drzwiami ich domu.
Jednak to, co dziecko przechodzi w domu, jest dopiero pierwszą z odsłon jego trudnego dzieciństwa, bowiem otoczenie również nie szczędzi mu obelg i prześladowań z racji koloru skóry i egzotycznej urody odziedziczonej po ojcu... Mimo młodego wieku chłopiec wykazuje się dużą dojrzałością i rozumie, co jest powodem niechęci najbliższego środowiska, w którym dorasta wobec jego osoby.
Na szczęście ma u swojego boku najlepszą przyjaciółkę Martę, która dostrzega w nim to, co naprawdę ważne. Dzieci są dla siebie bratnimi duszami i to właśnie przy Marcie nasz mały bohater czuje się w pełni akceptowany i szczęśliwy. Wierzy, że tylko jej może ufać.

„Jestem inny i ludzie nie potrafią tego zaakceptować - mówi o tym tak zwyczajnie, bez emocji, jakby wszystkie lata przeżyte wśród rówieśników zdążyły pokazać mu gdzie jego miejsce.
- Nie przesadzaj. Nie są nam potrzebni, są ślepi. 
- Właśnie nie są. Mają oczy i widzą – opuszcza głowę w dół”.

Przyjaźń Marty z Rabihem sprawia, że ona również traci przyjaciół. Jednak dla tej dwójki najważniejsze jest to, że mają siebie i wierzą, że tak już zostanie na zawsze.
Jednak, jak się przekonacie, podczas lektury książki wystarczy dosłownie jedna chwila, by wszelkie zapewnienia o wiecznej przyjaźni legły w gruzach. Dosłownie moment, aby słowo na zawsze straciło swoją moc.

„Mówią, że na czyjeś zaufanie pracujemy całe życie, lecz starannie pielęgnowane relacje można zburzyć w ciągu jednej sekundy. No cóż, życie bywa niesprawiedliwe. Mówią, że czas leczy rany.Ja jednak w tym miejscu zdecydowanie zaprzeczę. Upływający czas skleja je, owszem, wypełnia martwą tkankę, a potem to jest brzydkim strupem, który z czasem odpada. Po nim zostaje tylko mniejsza lub większa blizna”.

Niestety tak właśnie dzieje się w przypadku nierozłącznych Marty i Rabiha. Jedno zdarzenie sprawia, że od tej pory miłość i oddanie dla przyjaciółki, które od zawsze przepełniało serce chłopca, teraz zostaje zastąpione przez gniew i żal. Oczywiście nie zdradzę Wam, co takiego się stało, abyście sami mogli odkryć, co zniszczyło ten jeden z najpiękniejszych darów, jakie człowiek może ofiarować człowiekowi. Powiem tylko, że nie trzeba zrobić niczego złego, aby kogoś zranić, czasami chodzi właśnie o to, że nie zrobiło się nic.
I tak oto ich drogi rozchodzą się na wiele lat.

Zapomnieć oczywiście jest trudno, ale żyć dalej trzeba, więc Marta, postępując w myśl tej zasady, buduje swoje w miarę spokojne i stabilne życie, aż do chwili, gdy jej spokój niespodziewanie burzy przewrotny los.

„ON powrócił. Tak bliski, a jednak tak daleki. Już nie chłopak, a mężczyzna. Już nie przyjaciel. Już nie mój. Tego spojrzenia nie da się zapomnieć. Podobnie jak i nie da się wymazać przeszłości. Nigdy nie przypuszczałam, że nasze drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują. I że dostrzegę w jego oczach skierowany w moją stronę gniew”.

Już ten cytat może uświadomić Wam jedno, ta książka nie skrywa w sobie banalnej historii o miłości, która po wielu latach nagle zapomina o wszystkim, co boli i budzi poczucie zawiedzenia i zdrady. To, co przygotowała dla swoich czytelników autorka to prawdziwe życie. A życie to nie bajka. Ono nie zawsze słucha naszych pragnień i choć chcielibyśmy cofnąć czas, często na wszystko wydaje się już za późno.

Kiedy przypadek, a być może przeznaczenie po raz kolejny splata ścieżki życia przyjaciół z dzieciństwa, są oni już zupełnie innymi ludźmi. Na Martę, jak grom z jasnego nieba spada wiadomość, że Rabih już wkrótce stanie na ślubnym kobiercu.
Każdy dorosły, rozsądny człowiek w tej sytuacji wie, że są w życiu momenty, kiedy trzeba zamknąć za sobą przeszłość i więcej do niej nie wracać, aby na własne życzenie nie zadawać sobie cierpienia. No ale jak wiemy, miłość i rozsądek rzadko kiedy idą ze sobą w parze. Nie powiem nic więcej, abyście sami mogli czerpać przyjemność z odkrywania wszystkich meandrów losu głównych bohaterów, ponadto, że przez cały czas czytania książki gdzieś z tyłu głowy kołatał mi się przeczytany kiedyś wiersz, który doskonale odzwierciedla to, co dzieje się z emocjami Marty i Rabiha, kiedy spotykają się po latach rozłąki.

*Kocham Cię i nienawidzę
Zamykam w sobie ból...
Ukrywam wciąż tęsknotę...
Wiem, że nie będziesz mój...
I nie chcę myśleć o tym...
Kocham Cię i nienawidzę...
Jedno większe od drugiego...
W nieznośnym świecie się gubię...
Nie mogę wydostać się z niego...
A przecież pragnę tak mało...
Serca, uśmiechu, radości...
Lecz cóż...
Kocham Cię bez cienia wzajemności...
I choć złoszczę się na siebie...
Prawda jednak taka jest...
Że nie mogę żyć bez Ciebie...
I wytrwale kocham Cię...

Myślę, że ten wiersz powie Wam bardzo wiele, więc ja nie powiem nic więcej. Koniecznie przeczytajcie książkę i przekonajcie się, jak jej bohaterowie poradzą sobie w momencie, kiedy ich poukładany świat ponownie został wywrócony do góry nogami. Czy odnajdą na nowo wspólną drogę ku szczęściu?

Gdybyście zapytali mnie, dlaczego zdecydowałam się patronować książce „Rabih znaczy wiosna” bez wahania odpowiedziałabym Wam moi kochani, uwielbiam książki, które łączą w sobie przyjemne z pożytecznym i to właśnie w tej książce otrzymałam.

Weronika Tomala oddała w nasze ręce subtelną i nad wyraz prawdziwą historię miłości rodzącej się z przyjaźni, a jednocześnie podjęła wspaniałą próbę pokazania nam, że nie mamy prawa dzielić świata na lepszych i gorszych. Na równych i równiejszych. Pamiętajmy o jednym, w momencie, kiedy pojawiamy się na tym świecie, nie mamy możliwości decydowania o tym, czy urodzimy się Polakiem, czy Saudyjczykiem. Nie mamy też prawa wyboru koloru skóry ani rodziny, w jakiej żyjemy, czy też tego, czy urodzimy się pełnosprawni, bądź niepełnosprawni. Nie karaicie nas więc za to, na co nie mamy wpływu.

Rabih urodził się w Polsce i przez całe życie czuł się Polakiem, a mimo to ciągle padał ofiarą prześladowań. Lidzie ulegający stereotypom nie pozwalali wieść mu spokojnego życia w kraju, który kochał całym sercem.

Terrorysta? Samobójca-zamachowiec? Przyglądają mi się, jakbym miał za chwilę rozchylić ubranie i obnażyć schowany pod spodem pas szahida, gotowi zlinczować mnie za jedno krzywe spojrzenie. Zdążyłem się przyzwyczaić. Ojciec pozostawił po sobie zbyt wyraźny ślad, bym mógł wyprzeć się pochodzenia. Choć o islamie i tych wszystkich wysadzających się szaleńcach niewielkie mam pojęcie, sam wygląd wystarcza, bym ponosił konsekwencje swojej inności.

Nie muszę chyba nikomu z Was pisać, że „Rabich znaczy wiosna” to bardzo wartościowa książka, którą z całego serca Wam polecam. Moja osoba jest doskonałym dowodem na to, że mogłaby to być historia każdego z nas. Jej uniwersalność i niestety ponadczasowość mam nadzieje da każdemu jej czytelnikowi, wiele do myślenia. Autorka podjęła się naprawdę ważnego i z pewnością niełatwego zadania wykreowania historii o najważniejszych w życiu każdego człowieka aspektach: przyjaźni, miłości, błędach, które przecież popełnia w życiu każdy, a które często mają ogromny wpływ na jego całokształt, tolerancji, potrzebie akceptacji. Nie zabraknie tu również trudnych wyborów i jeszcze trudniejszych decyzji.

Zapewniam Was moi kochani, że Weronika Tomala z owym zadaniem poradziła sobie doskonale pod każdym względem. Książkę czyta się z ogromnym zaangażowaniem nie tylko ze względu na wspomnianą już wcześniej wspaniale wykreowaną fabułę, ale również dzięki, autentycznym postaciom. Z oczywistych względów postać Rabiha stała się moją bratnią duszą i mocno kibicowałam, jego szczęściu. Moją sympatię oczywiście zyskała Marta, ale był też ktoś, kto bardzo mnie drażnił, ale niech to zostanie tajemnicą do czasu, aż sami sięgniecie po tę wspaniałą książkę, która już na zawsze ma swoje miejsce w moim sercu.
Mam nadzieje, że skusicie się na książkę, bo naprawdę warto, a będzie to możliwe już jutro tj. 30.10.2019 roku.

W słowie podsumowania chcę zostawić każdej osobie czytającej tę recenzję małe przesłanie od siebie.
Bądźmy tolerancyjni, a jeśli nie potrafimy, to po prostu żyjmy i pozwólmy żyć innym.

Na zakończenie chcę z całego serca podziękować autorce za zaufanie i możliwość patronowania tak wspaniałej książce. To dla mnie ogromne wyróżnienie. Swoje serdeczne podziękowania kieruję również do wydawnictwa Dlaczemu.

Jeśli nie mieliście okazji czytać mojej recenzji debiutanckiej książki Weroniki, to zapraszam Was serdecznie tutaj.


poniedziałek, 2 września 2019

Zapowiedź Patronacka: Rabih znaczy wiosna - Weronika Tomala




Kochani, jest mi niezmiernie miło, że mogę poinformować Was, że już 30.10.2019 roku odbędzie się premiera drugiej w dorobku twórczym autorki i blogerki Weroniki Tomali książki „Rabih znaczy wiosna", której blog Kocie czytanie ma przyjemność patronować.

OPIS:
Martę i Rabiha połączyła prawdziwa przyjaźń od dziecka. Są jak brat i siostra jak papużki-nierozłączki, jak dwie połówki tego samego kamienia. Różni ich tylko jedno - w żyłach Rabiha płynie arabska krew. Choć wychował się w Polsce i czuje się prawdziwym Polakiem, nie jest akceptowany przez otoczenie ze względu na kolor skóry i egzotyczną urodę, którą odziedziczył po ojcu. Nieszczęśliwy splot wydarzeń sprawia, że ich wyjątkowa relacja urywa się, blednie, majaczy we wspomnieniach dorosłych już ludzi. Los bywa jednak przewrotny - Marta i Rabih spotykają się ponownie i to w okolicznościach, o których oboje chcieliby zapomnieć. Ona wiedzie poukładane, szczęśliwe życie, on za moment staje na ślubnym kobiercu. I świat staje na głowie. Czy w obliczu tłumionego przez lata gniewu i żalu potrafią odnaleźć dawnych siebie? Czy targani sprzecznymi emocjami wreszcie ujrzą to, przed czym tak zaciekle się bronią?


Jeśli tak jak ja nie możecie doczekać się premiery książki, to mam dla Was świetną wiadomość. Już teraz możecie kupić ją w przedsprzedaży. 

Ja nie mogę doczekać się, aby poznać historię, którą skrywają karty „Rabih znaczy wiosna”, a Wy?

niedziela, 27 maja 2018

Kiedy coś tracisz, doceniasz tego wartość.

Kochani nie wiem, czy wiecie, ale bardzo lubię sięgać po książki debiutujących pisarzy. Wspieram ich i podziwiam za to, że spełniają swoje marzenia. Jeśli debiutantem jest osoba z naszego rodzimego podwórka, zawsze niezmiernie się cieszę i trzymam mocno kciuki za sukces książki. Dziś chcę zaprezentować Wam pierwszą książkę naszej koleżanki blogerki Weroniki Tomali, „Płynąc ku przeznaczeniu”, którą dzięki uprzejmości Weroniki i wydawnictwa Dlaczemu miałam przyjemność otrzymać do recenzji, za co bardzo serdecznie dziękuję.

Moi drodzy, czy wierzycie w przeznaczenie? W to, że nasz los i bieg naszego życia, już w momencie naszych narodzin jest z góry określony? Ja wierzę i wiem jedno, wszystko, co jest nam pisane, zazwyczaj spełnia się w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy zupełnie się tego nie spodziewamy. Los potrafi nas zaskoczyć, często odmieniając zupełnie nasze dotychczasowe życie.
Przekonała się o tym główna bohaterka powieści - Dominika.

W momencie, kiedy czytelnicy poznają Dominikę, właśnie spełnia się jedno z największych marzeń dziewczyny. Wspólnie z dwiema przyjaciółkami wyjeżdża na wakacje marzeń. Dominika jest skromną studentką, której życie od najmłodszych lat nie rozpieszczało. Nigdy nie mogła pozwolić sobie na rozrzutność. Los mocno doświadczył jej rodzinę, więc była zmuszona szybko dorosnąć i na wszystko, co ma samodzielnie zapracować. Za chwilę wyruszy w podróż do Hiszpanii, nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że w te wakacje rozpocznie się jej droga ku przeznaczeniu.
Właśnie tam bowiem poznaje Dawida, dla którego jej serce mocniej zabiło. Jeśli jednak myślicie, że teraz wszystko potoczy się jak w bajce i będą żyli długo i szczęśliwie, to nic z tych rzeczy. Dawid wydaje się zupełnie niezainteresowany naszą bohaterką. Co więcej, jest wobec niej oschły i opryskliwy. Z czego to wynika i czy Dominice uda się dotrzeć do serca wybranka, tego już musicie dowiedzieć się sami, sięgając po książkę, do czego gorąco zachęcam.

Nie mogłaby nie wspomnieć o kreacji bohaterów. Dominika to nieśmiała, wycofana młoda kobieta, której brak wiary w siebie i odwagi do tego, aby zawalczyć o swoje szczęście. Dawid natomiast na początku jawi się nam jako egoistyczny, pewny siebie facet, który wie, że podoba się kobietom i bez skrupułów to wykorzystuje tak, jak jest mu wygodnie. Jak się później okazuje, nie wszystko, co widzą oczy, jest rzeczywistością. Prawda, którą skrywają pozory, może zniszczyć. Czy nasi bohaterowie znajdą w sobie siłę, aby stawić jej czoła?

„Nie miałam pojęcia, w którym kierunku pędzi teraz moje szczęście. Wiedziałam tylko, że piękne rzeczy rodzą się w bólu i warto czasami wyposażyć się w środki łagodzące objawy”.

Bardzo pomocne stały się dla Dominiki jej przyjaciółki. Kaśka i Wiki, choć nie ingerowały w jej decyzje, zawsze służyły wsparciem i dobrą radą, a kiedy było trzeba, na chłodno oceniały sytuację, troszcząc się o przyjaciółkę. Autorka wspaniale wykreowała obraz wyjątkowej przyjaźni. Takie przyjaciółki to prawdziwy skarb.

Gdybym miała w kilku słowach powiedzieć, o czym jest książka, „Płynąc ku przeznaczeniu”, powiedziałabym, że jest to historia, o marzeniach, przyjaźni, walce z bolesną przeszłością, oraz miłości zrodzonej z obaw, lęków i niepewności.

Na kartach powieści znajdziecie poruszającą i wzruszającą opowieść, która da Wam do myślenia. Autorka uświadamia swoim czytelnikom bardzo ważną prawdę. Otóż często nie dostrzegamy tego, co mamy na wyciągnięcie ręki, do czasu, kiedy to utracimy. Kiedy coś tracisz, doceniasz tego wartość.

„I wszystko zmieniło się w dniu, kiedy poznałam Ciebie. I kiedy cię utraciłam."

Weronika Tomala oddaje w nasze ręce bardzo dobry debiut, napisany lekkim i prostym językiem, dzięki czemu, książkę czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Mimo że na początku trochę trudno było mi wbić się w fabułę, z biegiem czasu autorce udało się zdobyć moją uwagę i wciągnąć w bieg wydarzeń. Książkę gorąco polecam. Jest to idealna pozycja na wakacyjny czas. Dzięki jej lekturze poczujesz klimat gorącej Hiszpanii. Co prawda w książce da się dostrzec pewną schematyczność, jednak mnie ona zupełnie nie przeszkadzała w jej odbiorze.

Autorce gratuluję bardzo dobrego debiutu i z niecierpliwością czekam na kolejną książkę, którą z przyjemnością przeczytam, a Was moi kochani gorąco zachęcam do tego, abyście wspierali to, co dobre i sięgnęli po „Płynąc ku przeznaczeniu”.

Myślę, że zakończenie książki mocno wasz zaskoczy, a nawet popłyną łzy, tak, jak było w moim przypadku.