Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alicja Sinicka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alicja Sinicka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 marca 2025

"Podopieczna" Alicja Sinicka

Mówi się „Jak cię widzą, tak cię piszą”. Wizerunek to nieodłączna część naszego życia. Dla wielu z nas jego kształtowanie ma niezwykle istotne znaczenie, gdyż ma on wpływ na sposób, w jaki ludzie nas postrzegają i jak się wobec nas zachowują. Niestety, co muszę napisać z przykrością, dzisiejszy świat przykłada ogromną wagę do powierzchowności i to właśnie przez jej pryzmat ocenia człowieka i jego życie. Najczęściej oceniamy to, co łatwo dostrzegalne, co w rezultacie, jak się za chwilę przekonacie, może okazać się niezwykle złudne i mylące, jeśli tylko uda nam się zanurzyć głębiej w struktury czyjegoś życia małżeńskiego, czy rodzinnego. Często zapominamy bowiem o tym, iż wiele z tego, co pokazują nam o sobie inni ludzie bywa zbudowane z pozorów, kontrolowanych postaw i zachowań. Tymczasem prawda kryje się znacznie głębiej i najczęściej jest to prawda, trudna, bolesna, a bywa, że także mroczna i przerażająca. W bardzo obrazowy i trafiający mocno do świadomości każdego z nas sposób na tę i wiele innych życiowych kwestii zwraca naszą uwagę Alicja Sinicka na kartach swojej najnowszej książki „Podopieczna”, o której chciałabym opowiedzieć wam nieco więcej.

Bohaterami powieści autorka uczyniła dwie rodziny. Już teraz, co zapewne szybko zauważycie, czytając książkę, do czego gorąco zachęcam, śmiało można powiedzieć, że rodziny te są przedstawione na zasadzie wyraźnego kontrastu. Rozpoczynając lekturę trafiamy do domu małżonków Anny i Davida Gali, którzy mieszkają wspólnie ze swoimi dorastającymi córkami. Już od pierwszej chwili pod dachem ich domu, a także w relacjach między domownikami czytelnik wyczuwa napięcie i swego rodzaju dystans, co potwierdza sama Anna. Dowiadujemy się, że wszystko zaczęło się w momencie, gdy ich rodzinę dotknął dramat spowodowany krzywdą, którą ktoś wyrządził ich starszej córce Natalii. Oczywiście nie zdradzę wam, co się stało, ale aby podsycić waszą ciekawość, napiszę tylko, że to, co spotkało wówczas nastolatkę sprawiło, że musiała stawić czoła całemu światu. Mimo że od tamtejszych wydarzeń minęło pięć lat i sensacyjne wówczas dla niewielkiej społeczności wydarzenie przycichło to na samej Natalii odcisnęło trwałe piętno, co ma również odzwierciedlenie w relacjach rodzinnych. Dziewczyna wyprowadziła się z domu i zbudowała własny świat, do którego nie potrafi dotrzeć Anna. Kobiecie jest naprawdę trudno, a dodatkowo sytuacji nie ułatwia trwanie w nieidealnym małżeństwie u boku pozornie idealnego męża.

David, bo to o nim mowa, podobnie, jak jego żona jest nauczycielem. Uczy w-fu w szkole podstawowej oraz co dla pewnych wątków poruszanych w książce jest ważne, pełni funkcję trenera sekcji siatkarskiej dziewcząt. Mężczyzna  bardzo się stara dbać o to, co mówią o nim inni. Bez wahania można przyznać, że doskonale sobie radzi, aby kiedy trzeba, uchodzić za wspaniałego wspierającego męża. Nikt jednak lepiej od Anny nie wie, że jej druga połówka jest niczym kameleon pokazujący swoją prawdziwą twarz tylko wtedy, kiedy postronne oczy nie nogą jej ujrzeć. Wtedy nerwy biorą nad nim górę i słowem złym rani tak, jak nożem. I tutaj dochodzimy do kolejnego ogromnie ważnego wątku, na który zwraca naszą uwagę pisarka. A mianowicie przemocy słownej. Kiedy myślimy i mówimy o przemocy, najczęściej temat ten postrzegamy w kategorii fizycznego aktu z wykorzystaniem siły. Natomiast nie doceniamy siły i mocy sprawczej słów, które, jeśli trafią na podatny grunt, mogą zniszczyć drugiego człowieka. Odbierając mu godność, poczucie własnej wartości i wiarę w siebie. Anna każdego dnia pada ofiarą oprawcy, który rani nie pozostawiając widocznych śladów wyrządzonej krzywdy. Warto zaznaczyć, że Alicji Sinickiej wspaniale udało się ukazać pewnego rodzaju schemat zachowań osoby stosującej przemoc psychiczną, w tym przypadku za zamkniętymi drzwiami domu rodzinnego. O tym jednak musicie przeczytać już sami. To jednak nie koniec zła, które spotka tę rodzinę. A wszystko za sprawą tajemniczego zaginięcia jednej z dziewcząt należącej do sekcji siatkarskiej, którą trenuje David. Nikt nie wie, co stało się z nastolatką, która bardzo chciała spełnić ambicje matki, czemu nie był przychylny trener, a z czym z kolei nie mogła pogodzić się Milena. Przed rodziną Gala, po raz kolejny trudny czas, gdyż to właśnie pod adresem Davida padają oskarżenia.

Jakby kłopotów i zmartwień było mało, na barki naszej bohaterki spada wytłumaczenie Natalii przed panią doktor Czarnecką, której córką Kalinką dziewczyna miała opiekować się w te wakacje. Natalia ma inne plany i z dnia na dzień rezygnuje z pracy. Anna czuje się źle z tym, w jak trudnym położeniu znalazła się przez Natalię lekarka. Anna i jej rodzina mają wobec Czarneckiej ogromny dług wdzięczności, co sprawia, że sytuacja staje się jeszcze bardziej niezręczna. Dlatego też sama Anna podejmuje się opieki nad Kalinką. I tak wspólnie z nią trafiamy do idealnego domu i życia, którego można by patrząc na nie z daleka pozazdrościć. Zamożne życie, kariera lekarska, idealne małżeństwo i wspaniałe dzieci. Wraz z upływem czasu, podczas którego więź Anny ze swoją podopieczną staje się silniejsza, na tym wydawałoby się nieskazitelnym obrazku rodziny pojawia się coraz więcej głębokich rys, w postaci mrocznych sekretów i tajemnic, które budzą w Annie coraz większy niepokój. Na pewno jesteście ciekawi, co i kto chce tutaj ukryć, więc nie zwlekajcie, ani chwili dłużej z przeczytaniem książki.

Naprawdę warto sięgnąć po „Podopieczną”. W moim odczuciu jest to najlepsza powieść Alicji Sinickiej łącząca w sobie dramat rodzinny z przejmującym, pełnym napięcia, lęku i strachu thrillerem psychologicznym, w którym od początku do końca niczego nie możemy być pewni. Choć w czytelniku wielokrotnie rodzi się przeświadczenie, że odkrył już wszystko, co było do odkrycia, to wystarczy zaledwie chwila, aby przekonał się, w jak dużym jest błędzie. A to dlatego, że całość historii nieustannie zaskakuje, a ona sama została skonstruowana niczym najbardziej złożona, a przy tym maksymalnie angażująca układanka, od której nie sposób się oderwać, zanim wszystkie jej elementy nie trafią na swoje miejsce. Krótkie rozdziały książki sprawiają, że czyta się ją bardzo szybko, a zakończenie każdego z nich jest takie, aby czytelnik chciał, jak najszybciej dowiedzieć się, co wydarzy się za chwilę. Sprawia, że niepostrzeżenie dla nas samych, jak było to w moim przypadku, zarywamy dla tej książki noc. Ciemność nocy potęgowała we mnie odczuwalne przeze mnie podskórne mrowienie strachu. Końcowe sceny opisane na kartach książki sprawiły, że na dłuższą chwilę przestałam oddychać a serce miałam w gardle. Wszystko, o czym tu przeczytacie obnaży przed wami ludzką naturę i pokaże jej najciemniejsze strony. W każdym z nas bowiem kryje się zło, które dochodzi do głosu, kiedy chcemy chronić to, co ma dla nas największe znaczenie w życiu. Na zakończenie powiem jeszcze tylko jedno, co czyni tę książkę przerażającą w swojej wymowie. Choć opisane w niej wydarzenia są fikcją literacką, to takie rzeczy dzieją się gdzieś obok nas, a pisarze są dobrymi obserwatorami i słuchaczami. Czy jesteście gotowi zanurzyć się w mroku manipulacji, intryg i kłamstw, gdzie będziecie zdani tylko na własną intuicję? Bo tutaj nikomu nie można ufać.

[Materiał reklamowy] Portal Duże Ka.

niedziela, 5 maja 2024

"Uśpiona" Alicja Sinicka

Sen w życiu każdego człowieka odgrywa bardzo ważną rolę. Wszyscy doskonale wiemy, że pozwala nam odpocząć i naładować baterie przed czekającymi nas wyzwaniami, jakie stoją na naszej drodze w ciągu dnia. Warto jednak wiedzieć, że dla niektórych osób sen może być uciążliwy, a nawet stać się dla nich niebezpieczny. Doskonale wiedzą o tym osoby chorujące na narkolepsję, czyli nadmierną senność, paraliż i halucynacje przysenne oraz utrudniony sen nocny. W głębokiej fazie snu narkoleptyk staje się bezbronny, co może sprowadzić na taką osobę zagrożenie, którego ona sama nie będzie świadoma. Zapewne zastanawiacie się, dlaczego zdecydowałam się poruszyć dziś ten właśnie problem. Otóż stało się to za przyczyną przeczytanego przeze mnie w ostatnim czasie thrillera psychologicznego autorstwa Alicji Sinickiej „Uśpiona”, do którego napisania zainspirowała autorkę właśnie ta choroba.

Tytułowa uśpiona to Weronika Krzycka. Młoda kobieta, która ma narkolepsję. Jej życie to lawirowanie pomiędzy jawą i snem. Aby móc funkcjonować potrzebuje dwóch godzinnych drzemek w ciągu dnia. Tylko dzięki nim może utrzymać się na powierzchni swojej świadomości. Kiedy śpi, staje się bezbronna, a wykorzystuje to, o czym ona jeszcze nie wie ktoś, dla kogo stała się obsesją. Intruz zjawia się w sypialni Weroniki, kiedy ta zasypia. Teraz już nie wystarcza mu patrzenie na obiekt swoich pragnień. Chce czegoś więcej. Nasza bohaterka odczuwa niezrozumiały dla siebie lęk. Wokół niej dzieją się, wydawałoby się niepozorne rzeczy, które przypisuje swojej chorobie i halucynacjom, jakie towarzyszą jej na chwilę przed zaśnięciem, bądź tuż po przebudzeniu, zanim odzyska pełną świadomość. Jednak, czytając książkę, przekonacie się, że to dopiero preludium do koszmaru, przez jaki będzie musiała przejść kobieta. A wszystko zaczyna się w dniu, kiedy w jej domu rozgrywa się dramat, wskutek którego śmierć ponosi człowiek. Mimo że Weronika była wtedy w domu, nie jest w stanie opowiedzieć, jak to się stało, bo jak możecie się domyślać, kiedy doszło do tej tragedii, ona spała. Rozpoczyna się policyjne śledztwo. W głowie Werki rodzi się wiele pytań i wątpliwości, ale jedno wie na pewno. Dom, który kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa, właśnie przestał być bezpieczny.

Czytelnik, który sięgnie po tę powieść, od początku do końca stara się przede wszystkim odkryć, kim jest osoba, która sukcesywnie i powoli chce zawładnąć Weroniką i jej życiem. Nie zastanawiamy się przy tym, co nią kieruje, gdyż autorka tworząc tę historię, podzieliła fabułę tak, abyśmy nie tylko mogli być częścią życia głównej bohaterki, ale także mogli być obserwatorami wizyt jej prześladowcy w jej domu. Dzięki temu mamy możliwość niemalże zajrzeć do umysłu osoby owładniętej obsesją. Poznać jej chore myśli, emocje i uczucia. Przy czym możecie mi wierzyć, że do końca nie będziecie blisko odkrycia jej tożsamości. Chociaż pisarka niejednokrotnie pozwala swoim czytelnikom uwierzyć w to, że są o krok od rozwiązania zagadki. By ostatecznie wprawić nas w osłupienie i zupełnie zaskoczyć.

Zapewniam was kochani, że „Uśpioną” czytać będziecie z dużym zaangażowaniem i rosnącą ciekawością tego, co wydarzy się za chwile. To, co warto zaznaczyć to fakt, że w tej książce nie zabraknie tajemnic, sekretów, i kłamstw wynikających ze złożonych i trudnych relacji międzyludzkich, którym autorka poświęciła tutaj dużo uwagi. Na uznanie zasługuje również wkład pracy, jaką Alicja Sinicka włożyła w merytoryczne przygotowanie się do powstania tej książki. Przyznam szczerze, że do tej pory nie czytałam, żadnej powieści poruszającej temat narkolepsji, a na kartach tego tytułu została ona bardzo dokładnie zobrazowana. Jedyne czego mi zabrakło podczas czytania to napięcia. Poczucia mroku i strachu, Co według mnie w przypadku thrillerów psychologicznych jest bardzo ważne. Dlatego też nie mogę napisać, że była to najlepsza książka tej autorki, jaką czytałam. Nie zmienia to jednak faktu, że warto ją przeczytać i spędzić z nią naprawdę ciekawy czytelniczy czas.

[Materiał reklamowy] Zakup własny.

niedziela, 14 listopada 2021

"Uwikłana" Alicja Sinicka

Niestety życie ma to do siebie, że potrafi nas mocno przytłoczyć i doświadczyć. Na pewno nie będzie nadużyciem, jeśli pokuszę się o stwierdzenie, że każdy z nas chociaż raz doszedł w nim do takiego momentu, kiedy marzył o tym, aby znaleźć się w jakimś urokliwym miejscu odosobnienia, gdzie będzie mógł odnaleźć wewnętrzny spokój. Ukoić skołatane nerwy i nabrać siły do realizacji powierzonych mu obowiązków, zadań i zobowiązań. Takie odcięcie się od świata może być dla nas zbawienne, ale też pociągnąć za sobą szereg zdarzeń, które obudzą wspomnienia i przeżycia, o których chcielibyśmy zapomnieć. Uważajcie więc, bo demony przeszłości nigdy nie odpuszczają i budzą się w najmniej oczekiwanym momencie. 

Bardzo często mówi się nam, że nie powinniśmy żyć tym co, już było i minęło, a skupić się na tym, co tu i teraz mając na uwadze własne dobro. Zadajmy sobie jednak pytanie: "Jak dalej żyć, jeśli przeszłość skrywa wiele pytań bez odpowiedzi, a jej piętnem jest bolesna trauma, z którą nie potrafimy sobie poradzić?". Boję się nawet pomyśleć, jak wówczas musi być trudno przetrwać choćby jeden dzień, a co dopiero tygodnie, miesiące, a nawet lata. Dziś przychodzę do was, aby opowiedzieć wam przyprawiającą o szybsze bicie serca i ciarki na ciele przerażającą historię Zuzy. Młodej dziewczyny, której życie, jak się za chwilę przekonacie, przerodziło się koszmar, a ona sama stała się ofiarą tkwiącą w pułapce własnego umysłu. Na szczęście i piszę to z poczuciem ogromnej ulgi, Zuza Wilk jest tylko fikcyjną bohaterką najnowszej książki Alicji Sinickiej „Uwikłana”, o której chcę Wam dziś opowiedzieć. Autorka jej nie oszczędza i już teraz mogę was zapewnić, że najgorszemu wrogowi nie życzylibyście tego, przez co na kartach powieści przechodzi ta młoda kobieta.

Kiedy my czytelnicy wkraczamy w jej życie, w pierwszej chwili moglibyśmy odnieść wrażenie, że mamy jej czego zazdrościć. Jest młodą poetką, której twórczość zyskuje dużą popularność i uznanie na Instagramie. Pomimo młodego wieku jest już autorką bestsellerowego tomiku poezji i właśnie pracuje nad wydaniem kolejnego. A wszystko, dzięki siostrze, która przez przypadek opublikowała jej wiersz w mediach społecznościowych. Zuzia jednak nie potrafi cieszyć się swoim sukcesem i skupić na pracy. Tragedia, która dotknęła jej rodzinę, mimo mijającego czasu nadal sprawia ból, ale najgorsza jest niepewność tego, co tak naprawdę stało się tej nocy, która zmieniła ich życie bezpowrotnie. Strzępki wspomnień rozbijają się o kurtynę ciemności w głowie dziewczyny. Zuza czemu nie trudno się dziwić, chce zaznać choć chwili spokoju od targających nią emocji, dlatego przyjmuje od swojego chłopaka Michała zaproszenie wyjazdu do jego rodzinnego domu w lesie. Młodzi nie są jednak jedynymi mieszkańcami domu. Towarzyszyć im będzie brat Michała oraz wspólna przyjaciółka obu mężczyzn. Nie mogę oczywiście zdradzić zbyt wiele, ale możecie mi wierzyć, że gdyby Zuzia wiedziała, co czeka ją po przekroczeniu progu tego domu, chciałaby z niego, jak najszybciej uciec.

Niemalże od początku czujemy niezwykły klimat domu, który niestety nie wpływa uspokajająco na samą Zuzię. Sytuacji nie poprawia także pozornie życzliwa, ale napięta atmosfera między jego domownikami. Wbrew nadziejom dziewczyny to właśnie tutaj wspomnienia poprzedzające zniknięcie jej siostry Zosi wracają do Zuzy ze zdwojoną siłą. A precyzyjniej mówiąc tylko mgliste ich wizje, ponieważ ona sama niewiele pamięta z imprezy, na której widziała ją po raz ostatni. Ucieczką od tego, co trudne i bolesne jest dla dziewczyny właśnie pisanie wierszy. Ku jej ogromnemu zaskoczeniu konto na Instagramie, gdzie je publikuje ma już duże grono obserwatorów, ale młoda poetka nie wie jeszcze, że już wkrótce, to właśnie ten portal społecznościowy stanie się początkiem przeżyć, które mogą ją zniszczyć, a nawet zagrażać jej życiu. Wszystko przybiera przerażający wymiar w momencie, kiedy następujący po sobie bieg wydarzeń, o których wy kochani musicie oczywiście przeczytać sami, sięgając po książkę, wskazuje na to, że ktoś może znać prawdę. Prawdę, która może rozsypać ten i tak chwiejący się bardzo mocno świat poetki na tysiące kawałków, których już nigdy nie da się poskładać.

Jestem przekonana, że czytając tę książkę, na początku będziecie pewni, że tu przecież wszystko wiadomo i wszystko jest jasne. Właśnie taki jest cel autorki. Chce, abyśmy uwierzyli w pozorną prawdę, podczas gdy tak naprawdę nic nie jest takim, jakim to postrzegamy. Zdradzę Wam, że główna bohaterka obawia się, iż dostrzega u siebie obawy schizofrenii, na którą cierpiała jej matka. Opierając się na wątku tej choroby, Alicja Sinicka wprowadza w życie naszej bohaterki niepewność i lęk. Zuzia staje się kłębkiem nerwów. Nie może być pewna, czy sposób, w jaki odbiera świat i dziejące się wokół niej wydarzenia są tymi rzeczywistymi, czy może tylko wytworem jej wyobraźni tkwiącym w alternatywnym świecie Zarówno ona sama, jak i my czytelnicy czujemy się zagubieni i nie wiemy komu ufać. A samo zakończenie... Ono jest tak zaskakujące, że po przeczytaniu książki zadacie sobie pytanie ”Jak to możliwe? Co przeoczyłam/em” i natychmiast będziecie chcieli przeczytać tę historię jeszcze raz.

„Uwikłana” To mocno wciągająca i angażująca czytelnika książka, od której nie można się oderwać. Czytając ją, poznacie rewelacyjną sztukę manipulacji ludzkimi emocjami. Przestaniecie ufać nie tylko jej bohaterom, ale także samemu sobie. Przez długi czas po jej przeczytaniu będziecie inaczej, niż dotychczas patrzeć na waszych bliskich i przyjaciół. Jest to genialny thriller, podczas którego zostaniecie uwikłani w masę intryg spowitych mgłą wszechobecnej psychozy, którą poczujecie na własnej skórze. Całym sercem polecam Wam tę książkę. Królowa polskiego domestic noir, oddała w nasze ręce powieść, którą po raz kolejny udowodniła, że w pełni zasługuje na ten tytuł.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Kobiecym, za co bardzo dziękuję.



Inne książki autorki, które recenzowałam na blogu:







sobota, 23 maja 2020

Mam wrażenie, że jestem ciągle obserwowana.

Oczywiste jest, że każdy z nas dąży do tego, aby czuć się szczęśliwym i spełnionym. Na osiągnięcie pełni szczęścia składa się wiele płaszczyzn naszego życia takich jak status społeczny, praca zawodowa nasze potrzeby emocjonalne i duchowe oraz wiele innych aspektów. I właśnie na naszych emocjonalnych potrzebach i pragnieniach chciałabym dziś skupić Waszą uwagę. Nie trudno domyślić się, że najbardziej szczęśliwi jesteśmy wówczas, kiedy możemy być w pełni sobą i zaspokajać bez przeszkód wszystkie pragnienia, które odczuwamy. Niestety nie zawsze jest to możliwe, gdyż jak wszyscy wiemy, natura ludzka bywa bardzo złożona, a co za tym idzie, wynikające z niej potrzeby często wykraczają poza ramy społecznej akceptacji i zrozumienia. Wówczas nierzadko bywa tak, że w obawie przed konsekwencjami ujawnienia ich przed innymi ukrywamy się z pokazaniem światu naszej prawdziwej natury, nigdy do końca nie będąc sobą i nie czując się w pełni usatysfakcjonowanymi z tego, jak wygląda nasze życie.

Wiedzą o tym doskonale bohaterowie najnowszej książki Alicji Sinickiej  - „Obserwatorka”, z której recenzją dziś do Was przychodzę. Wspólnie z autorką chcemy zabrać Was do świata ludzkich żądz i pragnień, które jeśli wymkną się spod kontroli, mogą okazać się bardzo niebezpieczne.

Poznajcie Arka i Izę dwoje przyjaciół z dzieciństwa, którzy, choć wychowywani na jednym osiedlu pochodzą z zupełnie odległych sobie światów. Arek zna świat luksusu i wygód, natomiast jedyne, co jest znane Izie to ubóstwo, przemoc i alkohol, które od zawsze są nieodłącznymi elementami jej codzienności. Nasza bohaterka niemalże od dziecka chciała pozbyć się łatki dziewczyny z patologii, która została jej przyklejona i zaznać lepszego życia. Posmakować go mogła, właśnie przyjaźniąc się z Arkiem. Przyjaźń ta była dla obojga czymś wyjątkowym, ponieważ każde z nich wiedziało i czuło, że w swojej obecności mogą czuć się swobodnie, będąc w pełni sobą i niczego nie udając. Tylko Arek wiedział, jak naprawdę wygląda życie Izy i tylko Iza zna skrywane przez chłopaka pragnienia i potrzeby. Niestety drogi tej dwójki rozchodzą się na lata, kiedy Arek opuszcza kraj po tragicznej śmierci swojej dziewczyny Justyny.

W momencie, kiedy my czytelnicy przystępujemy do lektury „Obserwatorki”, oboje są już dorosłymi ludźmi. Ich drogi krzyżują się ponownie w Oławskim szpitalu, w którym Arek jest lekarzem. To właśnie tam po dotkliwym pobiciu trafia Iza i tak też staje się pacjentkom doktora Milskiego. Dla obojga ten moment jest początkiem odradzającego się uczucia. Iza nigdy nie zapomniała o Arku, a i on czuje, że przy niej może ułożyć sobie życie na nowo po tragedii, którą przeszedł.

Szczęście zakochanych nie trwa jednak długo. Nagle Iza zaczyna dostawać tajemnicze wiadomości na jednym z portali społecznościowych. Mało tego nieustannie czuje się obserwowana, a wkrótce, pod drzwiami znajduje róże. Sam Arek również momentami zachowuje się dziwnie. A najbardziej przerażające jest to, że wszystko, co teraz spotyka Izę, do złudzenia przypomina wydarzenia mające miejsce przed śmiercią Justyny. Przerażona Iza coraz częściej myśli o tym, że to wcale nie musiał być wypadek, a teraz historia może się powtórzyć. Czy komuś zależy na jej śmierci? O tym przekonajcie się sami. Sprawy zaczynają się dodatkowo komplikować, kiedy pojawia się obawa, że skrywany przez całe życie intymny sekret Arka może wyjść na jaw. Jeśli tak się stanie, jego kariera lekarska zostanie zrujnowana.

„Obserwatorka” to jedna z tych książek, która opisuje historię zupełnie inną, niż taką, na jaką może ona wyglądać na początku. Dlatego już teraz mogę Wam poradzić, abyście nie przyjmowali za pewnik wszystkiego, o czym w niej przeczytacie. Alicja Sinicka bowiem doskonale manipuluje czytelnikiem i wielokrotnie pozwala nam uwierzyć w coś, co za chwilę, po ujawnieniu kolejnych zaskakujących faktów okazuje się tylko mylnym postrzeganiem naszych dotychczasowych przewidywań. W tej książce bowiem do końca niczego nie można być pewnym.

Na kartach tego tytułu w perfekcyjny sposób zostało nam pokazane, co dzieje się z człowiekiem w momencie, kiedy pragnienie staje się obsesją. Tutaj do końca nie wiadomo, kto jest obserwatorem, a kto obserwowaną, bo jak się przekonacie żaden z bohaterów, których tu spotkamy, nie jest bez skazy i wszyscy oni zrobiliby wiele, aby spełnić swoje pragnienia i żądze. I tu rodzi się pytanie, jak daleko jesteśmy się w stanie posunąć, by osiągnąć swój cel. A jeśli naszą obsesją staje się drugi człowiek?

Możecie mi wierzyć, że jest to świetnie napisany pełen perfekcyjnie stopniowanego napięcia i wielu niespodziewanych zwrotów akcji kobiecy dreszczowiec, od którego nie sposób się oderwać. Pierwszoosobowa narracja sprawia, że przez cały czas mamy możliwość mieć wgląd w to, co czuje i myśli Iza. Jednak nie tylko kreacja jej postaci zasługuje na uwagę i uznanie, bowiem portrety psychologiczne każdej z postaci są tak złożone i wykreowane, aby wszyscy wydawali się nam do końca podejrzani, a w rezultacie macie moje słowo - większość z Was sam finał opowieści mocno zaskoczy i z niedowierzaniem spytacie samych siebie: ale jak to możliwe?

Jak widzicie, w „Obserwatorce” naprawdę dużo się dzieje. Autorka poruszyła w swojej książce kilka bardzo ważnych życiowych wątków: dorastanie w rodzinie dysfunkcyjnej, pragnienia lepszej przyszłości, skrywania swojej prawdziwej natury w obawie przed potępieniem społecznym, nałogu, psychozy, obsesji. A wszystkie te wątki połączyła we wciągającą i zajmującą opowieść, którą czyta się z rosnącą z każdą stroną ciekawością, tego, w jakim kierunku ona podąży.

„To tylko nałogowa osobowość. Nie jestem do końca pewna, czy „tylko”. Każdy nałóg może obrócić się w obsesję. Wszystko zależy od tego, jak daleko sięgają jego korzenie".

Tych z Was, którzy znacie już twórczość, Alicji Sinickiej do sięgnięcia po jej najmłodsze literackie dziecko zapewne zachęcać nie trzeba, bo wiecie już, że pisze ona naprawdę świetnie. Natomiast jeśli nie mieliście jeszcze okazji sięgnąć po żadną z jej książek, gorąco zachęcam Was do nadrobienia zaległości, bo istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że podobnie jak ja zakochacie się w piórze autorki.

Recenzja powstała we współpracy z portalem Czytajmy polskich autorów, za co bardzo dziękuję.

Moja miłość miała swój początek podczas lektury „Stażystki”, o której moją opinię możecie poznać tutaj.


środa, 12 lutego 2020

Nie pozwól na to, abyś stał się więźniem własnych obsesji.


Związek kobiety i mężczyzny to bez wątpienia jeden z najbardziej złożonych i często trudnych do zdefiniowania aspektów w życiu. Każdy jest inny i opiera się na różnych, nierzadko niezrozumiałych, a nawet niemożliwych do racjonalnego wytłumaczenia zasadach. Nie jest to nic złego, ponieważ każdy ma prawo budować swoje życie według własnych upodobań i wyobrażeń, ale sytuacja ma się zupełnie inaczej, kiedy zawarty między partnerami układ wymyka się spod kontroli, a co więcej wpływa na życie innych osób, a nawet staje się dla nich zagrożeniem.
Poruszyć ten naprawdę niełatwy problem zdecydowała się w swojej najnowszej książce „Stażystka” Alicja Sinicka, a ja przychodzę do Was, aby Wam trochę o tej książce opowiedzieć.

Bohaterowie historii, którą odnajdziemy na kartach książki, są zupełnie różni. To ludzie, którzy stoją po dwóch zupełnie różnych stronach życia. Jego poziom i status są od siebie skrajnie odległe. Z jednej strony mamy zamożną rodzinę Skalskich, którzy niejednokrotnie stają się obiektem podziwu ze strony mieszkańców Oławy, gdzie toczy się akcja powieści, z drugiej zaś młodą, atrakcyjną dziewczynę świeżo po studiach, która po śmierci matki została na świecie zupełnie sama i może liczyć tylko na siebie. Życie jej nie rozpieszcza. Ma za sobą związki ze starszymi mężczyznami, które w dłuższej perspektywie nigdy nie przynosiły nic dobrego. W momencie, kiedy my czytelnicy zaczynamy poznawać Klaudię, bo to o niej właśnie mowa, postanawia ona rozpocząć nowy etap życia i zamknąć swoją przeszłość bezpowrotnie. Czy zerwanie z przeszłością jest możliwe? Tego już musicie dowiedzieć się sami. Nie jest odkryciem fakt, że aby dać sobie szansę na nowy start, niezbędne są pieniądze. Klaudia szuka pracy, aby już nigdy nie być utrzymanką żadnego mężczyzny. Los zaczyna jej sprzyjać, bo ku swojej ogromnej radości trafia na ogłoszenie firmy Skalski, która poszukuje dziewcząt na stanowisko  stażystki w recepcji firmy. Ogłoszenie brzmi bardzo kusząco, więc Klaudia postanawia spróbować. I tak oto jej drogi splatają się z Markiem i Ewą Skalskimi. Pełna nadziei na przyszłość Klaudia nie wie jeszcze, że właśnie w stała się częścią brudnego i chorego układu, w który została nieświadomie wciągnięta.

W tym miejscu pozwólcie, że opowiem Wam coś więcej o Ewie i Marku. Marek jest prezesem wspomnianej firmy, która rozwija się bardzo prężnie, a sam prezes jest osobą niezwykle intrygującą i ujmującą. Ewa natomiast jest wzorową matką bliźniąt i żoną wspierającą męża we wszystkich jego poczynaniach. Mieszkańcy Oławy są pod wrażeniem jej dobroci i serdeczności, którą okazuje, pomagając i wspierając innych. Na usta cisną się słowa małżeństwo idealne. Jeśli Wy taż tak pomyśleliście o tej dwójce, to znaczy, że perfekcyjnie udaje im się odgrywać swoje role, bo właśnie na tym, aby tak ich postrzegano, im zależy. Za drzwiami ich domu jednak maski pozorów opadają i dostrzegamy, że w tym związku dzieje się coś niedobrego. Coś, co rani Ewę, ale na co pokornie się zgadza. Kobieta doskonale wie, że mąż właśnie rozpoczął swoją grę. Zdradzi ją, a ona pozwoli mu na to, bo taki jest układ. Znów zadziała symetria. Wszystko wróci do normy.
Plan jest perfekcyjnie przemyślany, dopóki jeden z elementów zakłóca ogromne pragnienie harmonii, które staje się nie do wytrzymania.

A co z Klaudią? Dziewczyna przekracza kolejne granice. Ale już wkrótce zaczynają dziać się rzeczy, które nie tylko pokazują dziewczynie zupełnie nieznane oblicze szefa, ale również wzbudzają w niej strach i obawy o własne bezpieczeństwo. Gra staje się coraz bardziej niebezpieczna, a nowe fakty, które wychodzą na jaw, czynią obawy te coraz bardziej zasadnymi. Klaudia wie, że musi wyrwać się z tych łańcuchów chorych pragnień, które stały się obsesją.

„Stażystka” to książka, w której pokusa igra ze strachem, który skrywa pilnie strzeżone tajemnice. To historia brudnych i obsesyjnych namiętności i pragnień, które, choć mają w sobie niszczącą moc, mają przynieść upragniony spokój i ukojenie. Te wszystkie uczucia oplatają czytelnika i nie pozwalają oderwać się od lektury.

Jak wiecie, bardzo często prezentuje Wam na blogu thrillery psychologiczne, ale co za tym idzie z racji tego, że lubię po nie sięgać, rosną również moje oczekiwania względem tego gatunku. W przypadku tego tytułu wszystkie one zostały spełnione. Mamy tu atmosferę napięcia wyczuwalną niemalże od samego początku. Choć początkowo nic nie zwiastuje, że w związku Marka i Ewy dzieje się coś niepokojącego, to jednak my czytelnicy czujemy, że coś wisi w powietrzu. Nie zabraknie tu również wspaniale wykreowanych postaci i złożonych relacji między nimi. Kiedy już poznajemy drugie dno związku Skalskich i dowiadujemy się, jakiej prawdy tak bardzo strzegą, nie starajmy się ich osądzać, ani też rozumieć, bo tego na pewno nie zrozumie nikt, kto nigdy nie stał się więźniem własnych potrzeb.

Nie mogę też nie wspomnieć o zakończeniu, którego zupełnie się nie spodziewałam. Miałam wiele swoich koncepcji finału tej książki, ale żadna się nie sprawdziła, co oczywiście jest jej plusem, bo przecież każdy lubi być zaskakiwany podczas lektury.

Kochani koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Zapewniam Was, że jej fabuła  w połączeniu z całą gamą różnorodnych postaci dostarczy Wam wielu emocji. Będziecie ją czytać z zapartym tchem, nie zdając sobie sprawy, że jaj kolejne strony czytają się niemal same.

W moim przypadku było to pierwsze spotkanie z twórczością Alicji Sinickiej, ale na pewno nie ostatnie. Jak najszybciej chcę poznać Jej inne książki, a do „Stażystki” na pewno jeszcze wrócę. Na dziś to tyle. Nie zwlekajcie z lekturą, na pewno będziecie pod jej ogromnym wrażeniem.

Recenzja powstała we współpracy z księgarnią Tania Książka, za co bardzo dziękuję.

Zachęcam Was również do zapoznania się z całą ofertą bestsellerów przygotowaną dla nas przez księgarnię.