Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karolina Wójciak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karolina Wójciak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 stycznia 2021

Portret żołnierza, którego złamało życie.

W
reszcie nadszedł moment, kiedy mogę podzielić się z Wami moimi odczuciami po lekturze książki Karoliny Wójciak „Ernest” będącej drugą częścią serii "Powrót", której moją recenzję pierwszej części być może mieliście już okazję przeczytać. Pisząc Wam wtedy kilka słów o  „Brunie”, w ostatnich słowach napisałam, że ogromnie się cieszę, iż druga część serii czeka już w mojej biblioteczce, bo nie mogę doczekać się, czym autorka zaskoczy mnie tym razem. Kiedy to pisałam, kalendarz wskazywał 26 listopada 2020 roku. Teraz możecie zapytać, dlaczego skoro byłam tak bardzo ciekawa kontynuacji, dopiero dziś po tak długiej przerwie przychodzę do Was, aby o niej opowiedzieć? Co stanęło mi na przeszkodzie, aby zrobić to niezwłocznie po przeczytaniu „Bruna”? Odpowiedź jest dość prozaiczna. Przeszkodą tą były moje emocje. Ci z Was, którzy znają twórczość Pani Karoliny, zapewne zgodzą się ze mną, że o Jej książkach nie da się szybko zapomnieć. Wręcz niemożliwe jest, aby po odłożeniu na półkę jej literackiego dziecka tak po prostu o nim zapomnieć i zacząć czytać kolejną książkę.  Zostają one z nami na bardzo długo. Mimo mijającego czasu nie możemy przestać o nich myśleć, a wszystkie rodzące się podczas poznawania opisanych w nich historii emocje ciągle pozostają żywe. Tak też było w przypadku „Bruna”. Potrzebowałam dłuższej chwili, aby się wyciszyć, uspokoić wewnętrznie i móc przystąpić do czytania „Ernesta”. Jestem już gotowa, więc bez zbędnego przedłużania zapraszam Was na kilka słów ode mnie. 

Zanim jednak opowiem Wam o jej  fabule, nie mogę powstrzymać się przed tym, aby już na początku nie zdradzić Wam, że choć byłam pewna, że to nie możliwe to jednak ta część jest jeszcze lepsza od swojej poprzedniczki. Nie wiem, jak autorce udało się tego dokonać, ale tak właśnie jest. Zacznijmy jednak od początku. 

W pierwszej części serii poznaliśmy dwie rodziny mieszkające w niewielkiej miejscowości w sąsiadujących ze dobą domach. Już wówczas przekonaliśmy się, że za zamkniętymi drzwiami obu domów ma miejsce przemoc, uzależnienie i wiele mrocznych tajemnic, a najbardziej bezbronnymi w tym codziennym domowym piekle są dzieci. Na kartach tej odsłony serii poznajemy życie jednego z trojga dzieci tytułowego Ernesta. Można powiedzieć, że chłopak miał wielkie szczęście w całym ogromie nieszczęść i traum, którymi było naznaczone dzieciństwo jego oraz brata Bruna, jak również sąsiadki i przyjaciółki Gai. Jemu bowiem udało się wyrwać z tej gehenny i zrobić karierę wojskową. Mężczyzna zrobił wszystko, aby zapomnieć o domu rodzinnym i to właśnie z wojskiem związać swoją przyszłość. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ czym innym jest dążenie do odcięcia się od trudnej i bolesnej przeszłości, a zupełnie czymś innym zapomnienie o tych, których się kocha i pozostawienie ich samym sobie. Nasz bohater jest twardy i ma swoje zasady. Wie, że nie może tak postąpić. Ma świadomość tego, że jeśli nie odkryje całej prawdy, która jest przyczyną cierpienia jego bliskich, nie będzie mógł mieć jasnego umysłu niezbędnego każdemu żołnierzowi służącemu, jak on na misjach w Afganistanie. Już wkrótce zaskakująca wiadomość z frontu sprowadza go na urlop w rodzinne strony. Nie przypuszcza jednak, że to, co go sprowadziło do domu to zaledwie ułamek tego, z czym będzie musiał się zmierzyć. Od zawsze był tym, który starał się opiekować i pomagać tym, na których mu zależy. Teraz chce postępować podobnie, Widzi jednak, że wszystko, co zastał, dąży do samo destrukcji i porażki. Niestety są sytuacje i ludzie, którym nie da się pomóc, jeśli oni sami tego nie chcą. Nasz bohater chce dociec prawdy i nie jest sam w tym dążeniu. Ma obok siebie Gaję. Świat dziewczyny po raz kolejny legnie w gruzach, gdy w wydawałoby się spokojnym miasteczku, w którym nigdy nic się nie dzieje, dochodzi do wydarzeń, których zakulisowe mroczne sekrety uświadamiają jej, że tak naprawdę nigdy nie poznała prawdziwej twarzy osób, z którymi spędziła całe życie. Teraz to właśnie Ernest jest dla niej jedyną osobą, której może ufać i tylko on daje jej poczucie normalności, której tak bardzo pragnie. 
Między naszą dwójką rodzi się uczucie, ale czy można obdarzyć kogoś uczuciem, będąc obciążonym trudną przeszłością, a jednocześnie mając obowiązki wobec wojska? Tego już musicie dowiedzieć się sami. 

Karolina Wójciak oddała w ręce swoich czytelników książkę o perfekcyjnie skonstruowanej fabule łączącej w sobie znamiona thrillera z powieścią obyczajową oraz wątkiem miłosnym, który jest jedynym jasnym i ciepłym elementem wszystkiego, o czym w niej przeczytamy. Reszta to mroczne sekrety i tajemnice oplecione siatką kłamstw i pozorów. Trzeba powiedzieć otwarcie, że autorka podobnie, jak nie oszczędza swoich bohaterów, tak również nie oszczędza emocji i nerwów nas czytelników. 

Bez chwili na głębszy oddech i wytchnienie jesteśmy zaskakiwani licznymi zwrotami akcji i szokującymi faktami, które skrywane przez lata wychodzą na jaw. Co więcej, nigdy nie możemy być pewni, czy to, co właśnie zostało nam ujawnione, jest rzeczywiście prawdą, czy może padliśmy ofiarą kolejnej manipulacji bohaterów. Pozostańcie czujni i nie dajcie się zwieść, a bardzo szybko przekonacie się, że tutaj nic nie jest jednoznaczne i nikomu nie można do końca ufać. 

Macie moje słowo, że kiedy dotrzecie do końca tej historii, nie opuści Was przekonanie, że tu jeszcze nie wszystko zostało powiedziane i odkryte. Tym samym warto przyjrzeć się całej sprawie jeszcze raz, co możecie zrobić, sięgając po ostatni tom serii „Gaja”. 

Wszyscy doskonale wiemy, że piekło ma różne oblicza. To przeżywane we własnym domu, nie jest jedynym, z którym możemy się zetknąć. I to właśnie w swojej książce pokazuje autorka. Ernest jest żołnierzem. Bierze udział w najgroźniejszej misji w Afganistanie. Misji, w której stawką jest ludzkie życie. Ma świadomość tego, że choć nikt ze służących tam żołnierzy nie chce zginąć, to jednak tak może się stać. Aby mieć większe szanse na przetrwanie w piekle wojny, musi odciąć się od wszystkiego, co zaprząta jego umysł i trawi serce. Pamiętajmy jednak, że każdy człowiek ma swoje granice wytrzymałości. Sięgnijcie koniecznie po książkę i przekonajcie się, czy jest coś, co może złamać Ernesta. 

Przystępując do poznawania tej niezwykle emocjonalnej, wstrząsającej i poruszającej książki, od której nie można się oderwać, a tym bardziej, o której nie da się zapomnieć, musicie mieć świadomość, że obraz życia i walk toczących się w Afganistanie nie jest tylko fikcją literacką wykreowaną na potrzeby powstania książki. W słowie od autorki dowiadujemy się bowiem, że ta strona fabuły powstała dzięki rozmowom z Panem pułkownikiem, który chcąc pozostać anonimowym, opowiedział o tym, jak wygląda życie na misjach. Ten fakt jest niewątpliwym atutem książki, który dodatkowo mocno ją wzbogaca i zachęca do sięgnięcia po nią. 

Zdaję sobie sprawę, że moje recenzja jest mocno tajemnicza i emocjonalna, ale nie chcę pozbawiać Was możliwości odkrywania jej samemu, gdyż tylko wówczas będziecie mogli poczuć to, co ja czuję teraz. Natomiast to, że jest mocno emocjonalna. No cóż, jeśli chodzi o twórczość Karoliny Wójciak, nie potrafię inaczej i za to właśnie autorce dziękuję. 

Gorąco zachęcam Was do spędzenia czasu z tym tytułem. Tak jak ma to miejsce w przypadku każdej książki autorki, tak i teraz to, co dostrzegamy od pierwszej chwili czytania i co należy podkreślić to fakt, że w napisanie tej książki zostało włożone nie tylko mnóstwo serca, ale także ogrom pracy. Zaowocowało to, wspaniałą książką, po której muszę ochłonąć, więc finał serii będzie musiał jakiś czas poczekać na swoją kolej. 

Mam nadzieję, że już nikogo z Was nie muszę przekonywać, że po prostu musicie przeczytać tę książkę. Gwarantuję, że wciągająca i mocno angażująca historia, która czeka na Was na jej kartach, w połączeniu z lekkim i swobodnym stylem pisania autorki sprawi, że przeczytacie ją w mgnieniu oka. Przez to, że z każdą stroną nasza ciekawość jest podsycana, w żaden sposób nie odczuwamy tego, że sama książka jest niezłym grubaskiem. 

Na zakończenie muszę przyznać, iż byłam przekonana, że z uwagi na to, że już wcześniej czytałam inne książki Karoliny Wójciak, byłam przekonana, że będzie trudno jej mnie zaskoczyć. Przyznaję, bardzo się myliłam. Nigdy więcej tak nie pomyślę. Mało tego, z niecierpliwością czekam na kolejne zaskoczenia z jej strony. 

Recenzja powstała we współpracy z autorką, za co bardzo dziękuję.

czwartek, 26 listopada 2020

Nie bądź bierny wobec przemocy - REAGUJ.

M
oi drodzy dziś podejmę się poruszenia bardzo trudnego tematu, bowiem porozmawiamy o tym, co staje się idealną pożywką dla wszelkiego rodzaju nałogów i patologii w wielu rodzinach. Otóż rodziny, w których za zamkniętymi drzwiami ich domów rozgrywa się piekło przemocy bądź uzależnienia, w obawie przed zemstą swojego oprawcy, a także chcąc uniknąć wstydu oraz postrzegania ich przez pryzmat tego, przez co przechodzą, uciekają się do gry pozorów, którą opanowują do perfekcji. Cierpią w milczeniu, a jednocześnie przez najbliższe otoczenie postrzegani są jako dobre, przykładne rodziny. 

Za kurtyną perfekcyjnej iluzji szczęścia i spokoju oprawca staje się bezkarny i niszczy swoich bliskich nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Grając na ich emocjach, sprawia, że żyją oni w ciągłym strachu i niepewności tego, co wydarzy się za chwilę. Zapewne nie zaskoczę nikogo, kiedy napiszę, że w takiej sytuacji najbardziej bezbronnymi i osamotnionymi w swoim cierpieniu są dzieci. 
Przekonali się o tym Bruno i Gaja, główni bohaterowie książki Karoliny Wójciak „Brunootwierającej cykl „Powrót”, z której recenzją dziś do Was przychodzę. 

Gaja i Bruno są dwójką przyjaciół mieszkających w małym miasteczku w sąsiadujących ze sobą domach. Oboje znają smak strachu, poniżenia i upokorzenia doznanego od osoby im najbliższej, która przecież powinna ich chronić. Mogą jednak liczyć tylko na siebie wzajemnie, ponieważ dorośli wolą zamiatać problemy pod dywan, a ich karmić kłamstwami, że przemoc, której byli świadkami, a nierzadko i ofiarami nigdy się nie powtórzy. Hasło „wszystko będzie dobrze” stało się niczym mantra powtarzana im ciągle i bez końca. Ukojeniem i odskocznią od tego co trudne i bolesne są dla naszej dwójki chwile spędzone razem. Tylko wówczas mogą być naprawdę sobą i zwierzać się sobie z horroru, jaki przeżywają każdego dnia, często pozostawieni samym sobie i zaniedbywani przez dorosłych. 
Jednak pewnego dnia i ten skrawek normalności oraz prawdziwej przyjaźni został Gai odebrany. Bruno zaginął, a wszelkie poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Zrozpaczona dziewczynka obiecuje sobie, że nigdy nie zapomni swojego przyjaciela. 

W momencie kiedy my czytelnicy przystępujemy do lektury książki, mieszkańcami miasteczka wstrząsa wiadomość, jakiej nikt z nich nigdy by się nie spodziewał. Ku ogromnemu zaskoczeniu wszystkich po dziesięciu latach od momentu zaginięcia Bruno wraca do domu rodzinnego. To od Gai właśnie oczekuje się, aby pomogła odnaleźć się mu w zupełnie innej dla nich obojga rzeczywistości. Wszak, kiedy los ich rozdzielił byli tylko dziećmi, a dziś są już niemal dorosłymi ludźmi. Podobnie, jak wszyscy wokół dziewczyna szuka odpowiedzi na dręczące ją pytania. Kim tak naprawdę teraz jest Bruno? Jak to się stało, że zniknął na tak wiele lat, a teraz nagle się pojawia? Gdzie był i co robił? 

Gaja nie wie jednak jeszcze, że pojawienie się chłopaka zburzy tak ciężko wypracowany przez jej rodzinę względny spokój, a także sprawi, że na jaw zaczną wychodzić mroczne sekrety skrywane zarówno przez jej bliskich, jak i również sąsiadów, które miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego. O tym jednak musicie przeczytać już sami, bo ja nie zdradzę  ani słowa więcej. 

Przygotujcie się na lekturę trudną, szokującą i wywołującą bardzo silne emocje, ale jednocześnie taką, od której nie można się oderwać. Karolina Wójciak podjęła się bardzo trudnego i przerażającego w swej autentyczności zadania pokazania nam obrazu życia pod jednym dachem z psychopatą, który w jednej chwili z przykładnego i kochającego męża i ojca może stać się bestią zagrażającą życiu swoich bliskich. A także próby pokazania nam jak bardzo duży wpływ na dzieci ma dorastanie w tak bolesnej i przerażającej rzeczywistości w momencie kiedy wszyscy wokół odwracają oczy od dziejącej im się krzywdy. Nie jest to jednak wszystko, co czeka na nas na kartach tej mocno dającej do myślenia i bezkompromisowej powieści. Autorka nie boi się spojrzeć w oczy okrutnej prawdzie i mocno wstrząsnąć czytelnikiem, a wszystko po to, by zaapelować do nas, abyśmy nie pozostawali bierni wobec cierpienia drugiego człowieka osłabionego poprzez zastraszenie i złudne nadzieje na poprawę swojej przyszłości. Reagujmy i nie dawajmy przyzwolenia na przemoc. 

Wszystko to, o czym, tutaj napisałam, jest zaledwie niewielkim procentem tego, o czym przeczytamy w książce. Karolina Wójciak zaskakuje nas bowiem fabułą splecioną z licznych i w żaden sposób nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Dodatkowo warto zaznaczyć, że tu nic nie jest podane na tacy, dzięki czemu do ostatniej strony czytanej historii jesteśmy utrzymywani w napięciu i rosnącej ciekawości tego, jaki będzie jej finał. A samo zakończenie wbija w fotel. Nie możemy uwierzyć w to, co właśnie przeczytaliśmy. Niezwykłym atutem książki jest podział jej fabuły na dwie perspektywy czasowe opisujące zdarzenia  z perspektywy kilku bohaterów, które  miały miejsce za czasów dzieciństwa Gai i Bruna oraz tego, co działo się po jego zaginięciu w niewyjaśnionych okolicznościach, jak również czasów teraźniejszych, kiedy wraca już jako zupełnie inny człowiek do miasteczka i nieźle miesza w życiu jego mieszkańców, a przede wszystkim Gai. Czy może mu ufać, jak kiedyś? Przekonajcie się sami. 

„Bruno” to książka, która jestem tego pewna, nie pozostawi obojętnym na skrywaną w niej historię nikogo, kto po nią sięgnie. Myślę, że właśnie taki był cel autorki. A to dlatego, że piekło przemocy przeżywa wiele rodzin. Być może nawet blisko nas. Wystarczy tylko się rozejrzeć i pamiętać, że nasza pomocna dłoń może być dla tych osób jedyną deską ratunku oraz  impulsem dającą im siłę do podjęcia walki o siebie i swoje lepsze życie. 

Chyba nie macie wątpliwości, że polecam Wam ten tytuł całym sercem. Lektura ta zaangażuje Was bez reszty, a klimat niedopowiedzeń, tajemnic i brutalnej prawdy długo nie pozwoli Wam otrząsnąć się z całego wachlarza emocji, które będą Wam towarzyszyć. Poczujecie smutek, złość, nienawiść, szok, współczucie, wzruszenie i wiele innych skrajnych odczuć. Jednych z bohaterów, których tu poznacie, polubicie, innych będziecie mieli ochotę udusić. Będą też tacy, którymi będziecie chcieli wstrząsnąć i przemówić im do rozsądku. 

Zapewne niektórzy z Was pomyślą sobie, że z uwagi na trudną tematykę nie jest to książka dla Was, ponieważ czujecie, że nie podołacie jej ładunkowi emocjonalnemu. Nic bardziej mylnego. Nie obawiajcie się. Lekkość stylu pisania autorki oraz bardzo przystępny język, którym się posługuje, sprawia, że mimo powagi poruszanych w książce problemów, czyta się ją niemalże w mgnieniu oka. Zanim się zorientujecie, dotrzecie jej końca i macie moje słowo, jak najszybciej będziecie chcieli sięgnąć po kontynuację cyklu. 

Ja ogromnie się cieszę, że na mojej półce gości już  jego drugi  tom. Jestem bardzo ciekawa, czym tym razem Karolina Wójciak mnie zaskoczy, bo trzeba powiedzieć otwarcie, że postawiła sobie bardzo wysoką poprzeczkę. 

Recenzja powstała we współpracy z Autorką, za co bardzo dziękuję. 

środa, 27 listopada 2019

Kiedy wszyscy widzą w tobie tylko przestępcę-realia więziennego życia.

Książki są swego rodzaju czynnikiem skłaniającym nas do tego, abyśmy skonfrontowali się z często bardzo trudnymi życiowymi tematami, którym my sami nie poświęcamy uwagi, dopóki dany problem nie dotknie nas osobiście, bądź też, jeśli nawet dany temat poruszamy to nierzadko mamy o nim błędne pojęcie. Dlatego cieszę się, kiedy sięgając po książkę mam poczucie, że jej autor, decydując się na poruszenie w swoim utworze trudnego i złożonego tematu włożył naprawdę dużo pracy i wysiłku w to, aby jak najrzetelniej odzwierciedlić jego istotę, a tym samym odrzeć go z mitów krążących wokół niego w społeczeństwie.

Dziś porozmawiamy o tym, jak wielu z nas postrzega więzienną rzeczywistość. Już na wstępie muszę zaznaczyć, że sama wielokrotnie byłam świadkiem rozmów, których uczestnicy z przekonaniem twierdzili, że w dzisiejszych czasach więźniowie odbywający kary pozbawienia wolności mają lepiej, niż wczasowicz w kurorcie wypoczynkowym. No bo przecież są utrzymywani za pieniądze podatników, dostają wyżywienie, spacerki, gazetkę, siłownia, darmowe leczenie, odwiedziny najbliższych, paczki. Dosłownie żyć nie umierać, a więc co to dla takiego przestępcy za kara?
Jeśli i Ty drogi czytelniku masz podobne zdanie, to koniecznie musisz przeczytać najnowszą książkę Karoliny Wójciak „Wyrok” w której, autorka bardzo otwarcie i bezkompromisowo przedstawia realia życia za kratami, a uwierz mi, takiej sielanki, jak ta przedstawiona powyżej w tym świecie nie uświadczysz.
Zacznijmy jednak od początku, bowiem już teraz mogę Wam zdradzić, że temat, o którym wspominałam we wstępie recenzji to dopiero początek tego, co przygotowała dla swoich czytelników autorka.

Przystępując do lektury „Wyroku”, bardzo szybko orientujemy się, że akcja powieści prowadzona jest dwutorowo. Poznajemy dwie, wydawać by się mogło zupełnie różne kobiety - Polę i Anitę. Każda z bohaterek pochodzi z zupełnie różnych odległych względem siebie światów. Obie znajdują się również w zupełnie innym momencie swojego życia.

Pola jest studentką dziennikarstwa przygotowującą się do wyjścia za mąż. Jej czas powinno teraz zajmować pisane pracy magisterskiej, jednak ma z tym problem, ponieważ nie chce, jak większość studentów pisać na temat czegoś, co już było. Chce, aby jej praca mówiła o czymś, co może mieć znaczenie nie tylko dla niej samej, ale także dla społeczeństwa. Znalezienie takiego tematu oczywiście nie jest łatwe, a czas nagli. Niespodziewanie jednak za sprawą rozmowy z ukochaną babcią temat pojawia się sam. Starsza pani wspomina sprawę morderstwa, do którego dziesięć lat temu doszło w mieszkaniu naprzeciwko. Oskarżony o tę zbrodnię został wówczas chłopak zamordowanej dziewczyny. Choć od tamtejszych tragicznych wydarzeń minęło już wiele lat, to jednak babcia Poli ma wątpliwości co do słuszności wyroku w tej sprawie. W naszej bohaterce budzi się dziennikarska ciekawość i zamierza w swojej pracy magisterskiej zwrócić uwagę na perspektywy życia skazanych na wiele lat więzienia po odbyciu kary. Chłopak, o którym opowiadała Poli babcia, jest jedynym, którego „zna”, więc postanawia do niego dotrzeć, mając nadzieję, że ten zgodzi się z nią porozmawiać.
Zapewne zdajecie sobie sprawę, z tego, że nie wszyscy mogą tak po prostu udać się do aresztu i poprosić o widzenie się ze skazanym. Oczywiście, że nie, ale Pola to nie wszyscy. To córka kandydatki na premiera, a więc oczywiste jest, że jej można o wiele więcej, niż zwykłemu szaremu obywatelowi. I tak oto poznajemy Borysa, dziś już mężczyznę, którego każdy kolejny dzień nie różni się od poprzedniego, a jego treścią jest dyscyplina, reguły, zakazy i walka o przetrwanie.

Mamy również wcześniej wspomnianą Anitę. Samotną matkę, która po bolesnych przeżyciach wyrwała się z koszmarnego małżeństwa i próbuje zacząć wszystko od nowa. Nie jest łatwo, ale wkrótce na jej drodze staje Krzysztof, przy którym kobieta czuje się szczęśliwa i kochana. Niestety szczęście nie trwa długo. Zraniona Anita czuje się zagubiona, jednak nie poddaje się i pragnie odnaleźć swoje szczęście. Po drodze jednak popełnia wiele błędów i podejmuje zbyt pochopne decyzje, za które będzie musiała słono zapłacić, ale o tym przeczytajcie już sami, sięgając po książkę.
Zapewne zastanawiacie się, co może łączyć tych troje bohaterów? Ja oczywiście Wam tego nie zdradzę, ale na pewno będziecie zaskoczeni, tym, jak bardzo słuszne jest w przypadku tej książki powiedzenie „Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem zawsze”.

„Wyrok” to jedna z tych powieści, od której nie można się oderwać, a kiedy już ją przeczytasz, to nigdy o niej nie zapomnisz. Autorka kreując fabułę tej książki, w sposób fenomenalny połączyła ze sobą kilka gatunków literackich, które wspaniale się uzupełniają, tworząc mądrą, życiową i zajmującą historię. Na jej kartach odnajdziemy bowiem elementy kryminału, powieści obyczajowej i romansu.

Bezsprzecznym atutem „Wyroku” jest fakt, że mimo to, iż opisane w książce perypetie jej bohaterów są fikcją literacką, to jednak przez cały czas jej czytania czytelnika nie opuszcza dojmująca świadomość, że takie wydarzenia mają miejsce także w realnym życiu. Doskonale widzimy, że autorka bardzo starannie przygotowała się do napisania tej książki. Już w pierwszych chwilach opisu życia Borysa za kratami dostrzegamy, że cały schemat  zasad tam panujących został nam wiernie odzwierciedlony, co z pewnością wymagało od autorki dużego nakładu pracy. Wysiłek ten jednak zaprocentował wspaniałą książką, którą gorąco każdemu z Was polecam. Chciałabym również podkreślić, że czytając tę opowieść, nie da się uniknąć przeświadczenia, że każdy z nas mógłby stać się jej bohaterem. A to dlatego, że przeczytacie tu również o odrzuceniu, zagubieniu, manipulacji, wykorzystywaniu wpływów społecznych dla własnych korzyści, wykorzystywaniu, poczuciu krzywdy, uzależnieniu od mężczyzny, poniżeniu, a także miłości, nadziei, pragnieniu szczęścia. Cóż więcej pisać. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać, bo to samo życie z jego blaskami i cieniami.

Na zakończenie powiem tylko tyle, że chciałabym bardzo, aby ta książka została zekranizowana. Było to moje drugie spotkanie z twórczością autorki i na pewno będzie ich więcej.
Jeśli jeszcze nie czytaliście mojej recenzji książki „Nigdy nie wygrasz”, zapraszam tutaj.

Recenzja powstała we współpracy z autorką, za co bardzo dziękuję.

sobota, 15 czerwca 2019

Żądza pieniądza

Kochani nie znam nikogo, kto składając komuś życzenia, nie życzyłby tej osobie dużo pieniędzy. Ten zwrot ciśnie się nam na usta niemal automatycznie w takich chwilach. Często również my sami snujemy sobie plany i marzenia o tym, jak wspaniale byłoby być bogatym i jak bardzo odmieniłoby to nasze życie. A jeśli już myślimy o dużych pieniądzach, to często kojarzą nam się one z wygraną. To, że bycie bogatym odmienia życie, nie ulega wątpliwości, ale czy zawsze jest to zmiana na lepsze? Na to pytanie próbuje znaleźć odpowiedź Karolina Wójciak w swojej najnowszej książce „Nigdy nie wygrasz”.

Główną bohaterką książki jest Majka. Dziewczyna ma dopiero niewiele ponad trzydzieści lat, a za sobą już życie, które bez wahania można nazwać piekłem na ziemi. Jest zupełnie sama na świecie. Nie ma nikogo, na kim mogłaby się wesprzeć. Majka pracuje w przydrożnym barze, gdzie jest traktowana jak dziwoląg i popychadło. Nie trudno się dziwić, że w takiej sytuacji nasza bohaterka pragnie dla siebie lepszego życia, a w jej najskrytszych marzeniach przepustką do niego ma być wygrana w lotto, w którego gra regularnie. Wkrótce w barze dochodzi do zabójstwa jednego z klientów, w które kobieta zostaje zamieszana. Czy słusznie? Tego dowiecie się, czytając książkę. Niebawem po tych szokujących i trudnych przeżyciach wszystko wskazuje na to, że los się wreszcie do tej biednej dziewczyny uśmiechnął, bo oto w jednej z największych kumulacji loterii wygrywa naprawdę duże pieniądze i staje się milionerką. Majka wierzy, że teraz kiedy ma pieniądze, zyska również szacunek tych, którzy dotychczas nią pogardzali. Niestety dzieje się zupełnie odwrotnie. Nagle wokół niej pojawiają się osoby, które wykorzystując dobroć, nieporadność życiową i naiwność świeżo upieczonej milionerki, niczym sępy wszelkimi sposobami chcą wyrwać od niej te pieniądze. Sterowana przez innych niczym marionetka Maja dokonuje wyborów, które sprowadzają na nią wiele kłopotów. Teraz już nigdzie nie jest bezpieczna...

Majka, to niejedyna główna postać tej historii. Na kartach tej powieści poznajemy również osobę Darka, kochającego męża i wspaniałego ojca, który dla rodziny poświęcił swoje młodzieńcze plany i marzenia. Dziś czuje, że chciałby dla siebie czegoś więcej i niespodziewanie taką szansę od losu dostaje. Otrzymuje zadanie zrealizowania swojego autorskiego projektu, którym będzie nagranie reportażu na temat tego, jak duże wygrane w grze lotto wpłynęły na życie osób, które te pieniądze wygrały. To, co wynika z materiałów, które udało mu się zgromadzić, powoduje ogromny szok i niedowierzanie. W niedługim czasie, po ogłoszeniu przez media informacji o najnowszej wygranej, chce także porozmawiać z Majką. Żona Darka od początku nie popiera jego udziału w tym zleceniu, jednak Darek chce wreszcie, zrobić coś dla siebie. Ale czy gdyby wiedział, co go czeka, nadal chciałby gonić za marzeniami? Przekonajcie się sami.

„Przez pieniądze będziesz płakać bardziej niż z ich braku".

„Nigdy nie wygrasz” to książka o tym, że pieniądze nigdy nie są gwarantem szczęścia. Wręcz przeciwnie - ich siła może być bardzo destrukcyjna i niszczyć wszystko, co tak naprawdę w życiu ważne. Pieniądz daje nam złudne poczucie władzy, przez co, nim zdążymy zdać sobie z czegokolwiek sprawę, może zamienić nasze życie w koszmar. Pieniądze dają nam także poczucie gwarancji tego, że kiedy je mamy, nie musimy się o nic martwić, a ta pewność może uśpić naszą czujność i stać się naszą zgubą.

Pani Karolina Wójciak oddała w nasze ręce bardzo życiową i prawdziwą, a przez to mocną w przekazie książkę, która tak naprawdę mogłaby być historią każdego z nas. I to jest przerażające. To właśnie dzięki tej książce uświadamiamy sobie bardzo dobitnie, jak wiele cierpienia i krzywdy może nieść w sobie żądza pieniądza. Do jak bezwzględnych czynów jest w stanie posunąć się człowiek wobec drugiego człowieka, po to, tylko aby mieć, a nie tylko być. 

Moi kochani tytuł ten to emocjonalny rollercoaster, który wciąga od początku do końca. Nie da się od tej książki oderwać, a to za sprawą trzymającej w napięciu akcji i zaskakującym jej zwrotom. Od pierwszego zdania widać, że autorka włożyła w  napisanie tej historii nie tylko całe serce i ogrom zaangażowania, ale również mnóstwo pracy. To, o czym czytamy między stronami „Nigdy nie wygrasz” zostało dopracowane w każdym, nawet najmniejszym detalu, dzięki czemu książkę czyta się dosłownie w mgnieniu oka. Nie znaczy to jednak, że po skończonej lekturze równie szybko się o niej zapomina. O nie. Wszystko to, o czym przeczytałam w publikacji i czego doświadczyłam podczas czytania, mocno wwierciło się w moją głowę i nie pozwalało o sobie zapomnieć. Nadal nie mogę się emocjonalnie z tą książką pożegnać. Nachodzi mnie mnóstwo refleksji i przemyśleń. I wiecie co, jednego jestem pewna. Po przeczytaniu „Nigdy nie wygrasz” już nigdy nie będziecie nawet marzyć o wygranej i bogactwie. Wierzę w to, że każdy z nas ceni o wiele ważniejsze wartości w życiu.

Koniecznie sięgnijcie po „Nigdy nie wygrasz”, to jedna z najlepszych książek, jaką udało mi się dotychczas przeczytać. Na pewno jeszcze do niej wrócę.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Niezwykłe, za co bardzo dziękuję.