Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cykl Gdy opadły emocje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cykl Gdy opadły emocje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 sierpnia 2019

Nie tak miało wyglądać moje życie.

„Nie tak miało wyglądać jej życie. W wieku dziewiętnastu lat doprecyzowała plany. Kochała i chciała być z chłopakiem, który był wyjątkowy. Ślepy los pokrzyżował marzenia. Zabrał jej wszystko, pozostawiając pustkę i ciągłe wyrzuty sumienia, które niczym nie dawały się zagłuszyć”.
Jedno traumatyczne wydarzenie, które dotyka jednocześnie kilka osób, może przez każdą z nich zostać różnie odebrane, jak również wywołać większy lub mniejszy wpływ na resztę ich życia. Przekonała się o tym trójka przyjaciół, bohaterów trylogii Anety Krasińskiej „Gdy opadły emocje”. Wówczas nastolatkowie, Marcelina, Magda i Emil byli bliskimi sobie przyjaciółmi. Z głowami pełnymi marzeń odważnie patrząc w przyszłość, przygotowywali się do wkroczenia na ścieżkę studenckiego życia. Radość w ich sercach zgasła, gdy w wyniku tragicznych wydarzeń dosłownie w  jednej chwili zginął Robert, czwarte ogniwo ich zgranej paczki. Aneta Krasińska każdą część trylogii poświęca jednemu z przyjaciół i stara się pokazać nam, jak tamtejsze wydarzenia wpłynęły na każdego z nich. Pierwsza część skupiała się wokół Marceliny. Miałam przyjemność być jej ambasadorką i jestem z tego dumna, ponieważ okazała się naprawdę poruszająca i refleksyjna. Jeśli jeszcze nie czytaliście mojej recenzji „Gdy opadły emocje”, serdecznie zapraszam tutaj.

Dziś wreszcie mogę opowiedzieć Wam kilka słów o drugiej części Gdy nadeszło życie”, która skupia się wokół życia i rozterek Magdy. Jak możecie się domyślić z przytoczonego cytatu, Robert był młodzieńczą miłością kobiety. Kochała go i to właśnie z nim chciała wiązać swoją przyszłość. Okrutny los jednak nie brał pod uwagę jej pragnień.
Za każdym razem, kiedy przyjaciele mają okazję się spotkać, prędzej czy później temat wydarzeń z przeszłości powraca. Tak jest i tym razem, gdy spotykają się, by świętować urodziny Marceliny.

Od tamtych wydarzeń minęło już jednak wiele lat i teraz Magda jest zupełnie inną osobą. Jej dotychczas w pełni kontrolowane przez nią życie niespodziewanie obiera zupełnie inny kierunek, niż by tego chciała. Ma wrażenie, że zboczyło ono zupełnie z wytyczonego kursu. W poprzedniej odsłonie trylogii poznaliśmy ją jako przebojową kobietę, preferującą życie bez zobowiązań tu i teraz. Niestety nieplanowana ciąża wszystko zmienia. Nasza bohaterka czuje, że jej partner, jak i jego matka, do której jest bardzo przywiązany, chcą dosłownie zmusić ją do tego, aby wspólnie z Darkiem żyła, jak należy. A w ich przekonaniu życie, jak należy, oznacza ślub, formalny związek, dziecko. Tylko czy ciąża niejako obliguje nas do ślubu? Z tym pytaniem właśnie do indywidualnych przemyśleń autorka zostawia każdego czytelnika książki.

„Możliwe, żeby kochać i jednocześnie bać się tym dzielić?
Tonąć za każdym razem, gdy otwiera się usta, by wyznać uczucia”.

Darek mocno angażuje się w związek z Magdą oraz opiekę nad nią i ich dzieckiem, które jego ukochana nosi pod sercem. Magda jest jednak bardzo zachowawcza w okazywaniu swoich uczuć. Jak się przekonacie, rany po brutalnym ciosie, który w czasach liceum zadało jej życie nadal się nie zabliźniły. Nie pozwalają jej w pełni się zaangażować i cieszyć nowym etapem w życiu. Odważyć się na to, by samemu  kochać i pozwolić się kochać na nowo. To właśnie to idące na świat nowe życie i scena porodu będzie maleńkim kamykiem, który wywoła lawinę. Dopóki nie zamkną się drzwi przeszłości, nie będzie można otworzyć drzwi do nowej drogi życia.

„ [...] spuściła wzrok, zastanawiając się, ile kłamstw tkwi w każdym człowieku”.

W tym miejscu zostaniemy skonfrontowani z całą prawdą o ludzkiej naturze. W każdym człowieku tkwi kłamstwo. Kłamiemy wszyscy. Nie ma człowieka, który choć raz w życiu, by nie skłamał. Kłamiemy z różnych powodów: by, coś ukryć, by coś zyskać, czy ze strachu. Jednak nie zapominajmy o tym, że każde kłamstwo ma swoje konsekwencje. A w tej powieści nikt tak naprawdę nie jest kryształowy.

Jak widzicie, Aneta Krasińska oddała w nasze ręce bardzo życiową i prawdziwą historię, niczego nie koloryzując. Jest to opowieść wielowątkowa, która skłania nas do poważnych refleksji. Poza wątkami, które mogą stać się częścią życia każdego z nas i są, nazwijmy to umownie „bardziej powszechne”, czyli ciąża, a małżeństwo, bolesne przeżycia z przeszłości, które nadal odciskają swoje piętno na naszym życiu, konieczność rozliczenia się z przeszłością, by móc iść dalej, autorka nie boi się poruszyć także kontrowersyjnych tematów. Tym razem są to związki homoseksualne i możliwość adopcji przez nie dzieci.

Wielowątkowość przedstawionej na kartach książki fabuły w połączeniu z życiową tematyką sprawi, że przeczytacie ją z ogromnym zaangażowaniem. Lektura dostarczy Wam wielu naprawdę różnych emocji, a swobodny styl i język, którym posługuje się Pani Aneta, czyni wszystko to, o czym czytacie lekkim i przyjemnym. Wyjątkową wartością dodaną do tej, jak i poprzedniej części trylogii jest fakt, że mimo poważnych tematów, które zostały w niej poruszone, autorka w żaden sposób nie narzuca nam swojego stanowiska w żadnym z nich. Nie ocenia, niczego nie sugeruje. Wszelkie rozważania zostają indywidualną kwestią każdego, kto zdecyduje się poznać tę historię, do czego całym sercem zachęcam. Ja z niecierpliwością czekam na część trzecią.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Szara Godzina, za co bardzo dziękuję.



piątek, 29 marca 2019

Gdy opadły emocje - Aneta Krasińska

Moi kochani, dziś przychodzę do Was z recenzją książki Anety Krasińskiej  „Gdy opadły emocje”, której mam ogromny zaszczyt i przyjemność być ambasadorką, za co już na wstępie bardzo dziękuję.

Muszę Wam się przyznać, że książka ta, stała mi się w pewnym sensie bardzo bliska i pomogła mi spojrzeć z dystansem, bez emocji, także na moją przeszłość, a tym samym, wiele przemyśleć i uporządkować, przede wszystkim wewnątrz siebie. 
Zapewne teraz, zastanawiacie się dlaczego, ale o tym, opowiem Wam już za chwilę. 

Najpierw pozwólcie, że zaproszę Was do swego rodzaju wehikułu czasu, który przeniesie nas do lat, kiedy byliśmy licealistami. 
Dla wielu z nas, czasy liceum kojarzą się z budowaniem przyjaźni nierzadko na całe życie, pierwszych uczuciowych uniesień i pięknych miłości. Wówczas żyjemy w przekonaniu, że cały świat stoi przed nami otworem i tylko my decydujemy o tym, jakich wyborów dokonamy i jak będzie wyglądała nasza przyszłość. To czas decyzji, które często mają wpływ nie tylko na nasze teraz, ale również, a może przede wszystkim na nasze kiedyś. 

Dlaczego o tym piszę? 

Otóż Pani Aneta Krasińska, tworząc historię opisaną na kartach powieści, którą oddała w ręce swoich wiernych czytelników, uświadamia nam, że tak naprawdę, wystarczy jedna chwila, jedno zdarzenie, które już na samym starcie, kiedy dopiero co wkraczamy w dorosłość, może odcisnąć swoje piętno na nas samych oraz wyborze ścieżki życiowej, jaką zdecydujemy się podążyć. 

Przekonali się o tym Marcelina, Magda i Emil, którzy w liceum tworzyli zgraną paczkę i byli pewni tego,  że łącząca ich przyjaźń przetrwa lata. 
Byli niczym wzajemnie uzupełniające się ogniwa, które wspólnie budowały godną pozazdroszczenia relację. Do ich teamu należał również Robert. Niestety, o czym jeszcze wtedy nikt nawet nie śmiał pomyśleć, już wkrótce jednego z tych, jak wówczas tym młodym ludziom się wydawało, niezniszczalnych ogniw miało zabraknąć na zawsze. Bo oto, w dniu rozdania świadectw maturalnych, tragiczną śmiercią ginie Robert. 
Przyjaciele chłopaka, jak się możecie domyślić - przeżywają traumę, która jak się okazuje, nie pozostaje bez wpływu na nich samych. 

Musicie wiedzieć, że, „Gdy opadły emocje”, to dopiero pierwsza część trylogii. Autorka bowiem zdecydowała się, przedstawić tamtejsze tragiczne przeżycia trójki przyjaciół z perspektywy każdego z nich, po to, aby ukazać, jak odejście przyjaciela i jego niestety, po dziś dzień do końca niewyjaśnione okoliczności śmierci, diametralnie zweryfikowały młodzieńcze postanowienia i zapewnienia.

W tej części poznajemy życie Marceliny. 
Dorosła już dziś kobieta jest żoną marynarza i matką nastoletnich bliźniąt. Z racji zawodu męża, praktycznie całe życie rodzinne jest na jej głowie, przez co, często czuje się przytłoczona codziennymi obowiązkami. 
Na szczęście,  ma u swojego boku Magdę, która dba o to, aby przyjaciółka od czasu do czasu pomyślała również o sobie. 

W momencie, kiedy my czytelnicy poznajemy życie Marceliny, Magdzie udało się namówić ją do udziału w spotkaniu klasowym zorganizowanym z okazji minionych dwudziestu lat od matury. 
Mimo że minęło tak wiele lat, okazuje się,  że zjazd ten rozdrapuje zabliźnione rany. 
Pomimo tego, że dziś nasi bohaterowie są już zupełnie innymi ludźmi i emocje tamtejszych wydarzeń zostały wyciszone, to jednak pozostało wiele niewyjaśnionych kwestii i niedopowiedzeń, które nie pozwalają w pełni pogodzić się z tym, co się kiedyś wydarzyło. 

Nie chcę zdradzać Wam zbyt wiele, abyście mogli sami poznać tę poruszającą i niewątpliwie życiową w swojej wymowie historię, która poprzez swój autentyczny wymiar, dostarczy Wam mnóstwo emocji i wzruszeń. 
Lektura książki da Wan także do myślenia i pozwoli zrozumieć, że czasami nie warto patrzeć wstecz, ponieważ przez to możemy postawić na szali to, co kochamy i to, co jest dla nas najważniejsze, ryzykując utratę tego, a tym samym zniszczyć naszą teraźniejszość. 

A teraz odrobina prywatny. 
Jak wspomniałam wcześniej, książka pozwoliła mi w pewnym stopniu uporać się z własną przeszłością. Jak wiecie, albo i nie, jestem osobą niepełnosprawną ruchowo i niestety w czasach liceum często z tego powodu stawałam się obiektem prześladowań i kpin ze strony swoich rówieśników. 
Choć od tamtych wydarzeń minęło już szesnaście lat, to jednak żal do kolegów i koleżanek pozostał we mnie do dziś. 
Nadal nie mogę zapomnieć o pewnych wydarzeniach z tamtego okresu, co wpłynęło również na to, co dziś dzieje się w moim wnętrzu. 
Książka „Gdy opadły emocje” pozwoliła mi zrozumieć, że nie warto chować urazy i żalu, ponieważ uczucia te mogą zniszczyć nasze tu i teraz. 

Na zakończenie chcę oczywiście gorąco polecić Wam lekturę książki i zapewnić Was, że spędzicie z nią wspaniały czas. 
Decydując się na lekturę, poznacie opowieść o przyjaźni, miłości, trudnych wyborach młodości, a więc o wszystkim tym, co zwie się życiem. W historii tej, niektórzy z nas, z pewnością odnajdą cząstkę własnego życia. 
Ja sama przeczytałam tę książkę bardzo szybko, właśnie z uwagi na jej realizm, który nie pozwolił mi się od niej oderwać. Jej bohaterowie stali mi się bardzo bliscy, dlatego z niecierpliwością czekam na moment, kiedy będę mogła poznać kolejne odsłony z perspektywy pozostałych jej uczestników. 

Jeśli udało mi się zachęcić Was do sięgnięcia po „Gdy opadły emocje”, czego bardzo bym chciała, bo naprawdę warto, to mam dla Was niespodziankę. 
Już niebawem na moim blogu pojawi się konkurs, w którym do wygrania będzie jeden egzemplarz książki. Także czekajcie cierpliwie. 

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Szara godzina, za co bardzo dziękuję.