Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iwona Mejza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iwona Mejza. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2024

"Tajemnice malinowego wzgórza" Iwona Mejza


L
os ma to do siebie, że rzadko kiedy przygotowuje nas na znaczące zmiany w naszym życiu. Najczęściej nastają one niespodziewanie, a my sami nie jesteśmy gotowi na to, by je przyjąć. I chociaż często marzymy o tym, aby w naszej codzienności wydarzyło się coś, co ją odmieni i być może nada jej zupełnie inny kierunek, to w momencie, kiedy, ku naszemu zaskoczeniu marzenia te nabierają realnych kształtów, wówczas w nas samych rodzi się wiele niepewności, a na usta ciśnie się pytanie „I co będzie dalej”? Przed takimi i wieloma innymi rozmyśleniami wspólnie ze swoją najbliższą rodziną stanie główna bohaterka najnowszej książki Iwony Mejzy  „Tajemnice malinowego wzgórza”, o której z przyjemnością opowiem teraz kilka słów.

Małgorzata, bo to o niej mowa właśnie straciła pracę. Postanawia nie dzielić się tą informacją z najbliższymi. W momencie, kiedy my czytelnicy przystępujemy do lektury powieści, a tym samym stajemy się obserwatorami ich życia, otrzymują oni smutną, a zarazem szokującą wiadomość o śmierci starszego brata babci naszej bohaterki Eleonory Milewskiej. W liście z kancelarii prawnej, adwokat zmarłego informuje również, że po uroczystości pogrzebowej odbędzie się odczytanie pozostawionego przez mężczyznę testamentu. Jednak, aby rodzina mogła poznać jego treść, wszyscy w komplecie muszą wziąć udział w pogrzebie, a także przybyć do kancelarii. I tutaj zaczynają się schody, gdyż okazuje się, że w testamencie został ujęty również mąż Małgorzaty, z którym ta planuje się rozwieść i nie utrzymuje kontaktu. A to dopiero początek trudnych chwil dla Małgorzaty, gdyż jak się przekonacie, czytając książkę, przetrwanie z tą rodziną jednego całego dnia, jest nie lada wyzwaniem. Mimo że na swój sposób się kochają, to między seniorką, a jej synową przekomarzaniom i uszczypliwościom nie ma końca. Za to ugodowy ojciec Małgorzaty pozostaje przyjaźnie nastawiony do swojej rodziny. Ciekawość jednak zwycięża i wspólnie z bohaterami książki wyruszamy w podróż do niewielkiej miejscowości na Malinowe Wzgórze, która czego nawet przez chwile nie przypuszczają bohaterowie, a tym bardziej my czytający książkę, stanie się niemałą rewolucją w ich życiu.

A wszystko za sprawą zapisu umieszczonego we wspomnianym już wcześniej testamencie, według którego tajemniczy krewny znany rodzinie tylko z opowieści seniorki Eleonory przekazuje im w spadku dwór. Jednak jego spadkobiercami, a także pozostałej części majątku staną się tylko wówczas jeśli spełnią jeden z warunków, którym owa spuścizna została obwarowana. A mianowicie, przez rok wszyscy członkowie rodziny mają obowiązek mieszkać razem na Malinowym Wzgórzu.

Musicie przyznać, iż Iwona Mejza rzuciła swoich bohaterów na głęboką wodę, w sytuacji wydawałoby się niecodziennej, ale jednak takiej, która może zdarzyć się w realnym życiu. Jak się możecie domyślać spełnienie takiego warunku dla osób, pomiędzy którymi spięć nie brakuje, wywoła spore zamieszanie, ale z biegiem toczącego się na Malinowym Wzgórzu życia, do jego mieszkańców zacznie wreszcie docierać, że Ferdynand był bardzo mądrym człowiekiem, czyniąc taki, a nie inny zapis po swojej śmierci. Chciał przekazać swoim bliskim coś znacznie cenniejszego aniżeli spadek sam w sobie. On doskonale wiedział, że bez względu na wszystko, rodzina jest najcenniejszą wartością w życiu człowieka. Jednocząc naszych bohaterów w obliczu wspólnego zadania, dał swoim spadkobiercom szansę, aby odstawiając na boczne tory wzajemne animozje, mogli sobie o tym przypomnieć i odbudować więzi rodzinne.

Oczywiście, jak wskazuje sam tytuł powieści, Malinowe Wzgórze skrywa wiele tajemnic, które spędzając swój wolny czas na jej czytaniu, będziemy odkrywać. Czekają na nas mnożące się pytania bez odpowiedzi i prawda, która niesie ze sobą wiele zaskoczeń, wzruszeń i emocji. To wyjątkowe miejsce wzbudza ciekawość i zainteresowanie nie tylko ze strony nowych mieszkańców dworu, ale także osób postronnych, którzy być może mają w tym swój interes. O tym jednak musicie przeczytać już sami, sięgając po książkę, do czego każdego gorąco i serdecznie zachęcam.

„Tajemnice malinowego wzgórza” to niezwykle wciągająca, zabawna i barwna opowieść, którą świetnie się czyta. Lekki i przystępny styl pisania autorki w połączeniu z bardzo ciekawymi i różnorodnymi kreacjami bohaterów sprawia, że przez całą historię wręcz się płynie. Sami członkowie rodziny stają nam się bardzo bliscy i chcemy, aby w tym, co ich spotkało, dostrzegli dla siebie możliwość na to, by zacząć wszystko od nowa. Iwona Mejza poprzez wszystko, o czym tutaj przeczytamy, skłania nas również do bardzo ważnych refleksji i przemyśleń dotyczących relacji rodzinnych, które każdy czytelnik z pewnością przeniesie na płaszczyznę życia własnej rodziny. Oddając w nasze ręce swoje najnowsze literackie dziecko, pisarka dała mam cenną lekcję, i tylko od nas zależy, czy wyciągniemy z niej naukę dla siebie.

PATRONAT MEDIALNY BLOGA KOCIE CZYTANIE.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Dragon

środa, 1 maja 2024

"Tajemnice malinowego wzgórza" - Iwona Mejza/ Zapowiedz patronacka



K
ochani w to świąteczne weekendowe popołudnie jest mi bardzo miło zaprezentować wam zbliżającą się wspaniałą premierę powieści „Tajemnice malinowego wzgórza” autorstwa Iwony Mejzy. Już 15 maja 2024 wspólnie z Wydawnictwem Dragon blog Kocie czytanie z wielką przyjemnością i ogromną radością obejmie ten tytuł swoją opieką medialną.


Ekscentryczna babcia Eleonora, ugodowy tata Stanisław, temperamentna mama Alicja i prawie były mąż Mateusz – zwariowana rodzina Małgorzaty nie ułatwia jej życia. Kobieta właśnie została wyrzucona z pracy, a niespodziewanie odziedziczony spadek wcale nie ratuje jej sytuacji. Rodzina tajemniczego wuja Ferdynanda Omelnickiego dostaje w spuściźnie dwór, jednak warunkiem jego prawnego otrzymania jest wspólnie mieszkanie całej rodziny przez rok na Malinowym Wzgórzu. 

Mimo rodzinnych zawirowań życie na Malinowym Wzgórzu toczy się swoim rytmem. Wpadający znienacka sąsiedzi, zadomowione zwierzaki oraz uciążliwy konserwator zabytków czują się w dworze jak u siebie. Nowym mieszkańcom nie pomagają również notorycznie wpraszający się goście, szczególnie jeden walczący o serce Małgosi… Czy rodzina Milewskich pokocha dwór na Malinowym Wzgórzu? Kim jest podążający jak cień za rodziną mężczyzna? Dlaczego Ferdynand Omelnicki nie poznał nigdy rodziny?

Tajemnice Malinowego Wzgórza to zabawna opowieść o tym, że skomplikowane na pozór relacje rodzinne przy odrobinie wsparcia mogą zmienić się w prawdziwą więź.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Dragon.


niedziela, 8 października 2023

"Święta w miasteczku Anielin" Iwona Mejza - Recenzja przedpremierowa/ Patronat medialny


K
ażdy z nas ma swoje tajemnice. Bywają takie, o których wolelibyśmy zapomnieć i nigdy do nich nie wracać. A najlepiej udawać, że pewne wydarzenia w naszym życiu nigdy nie miały miejsca. Jednak zapewne wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to niemożliwe. Nawet jeśli my pewne rzeczy przemilczymy, to nasza pamięć, której wystarczy niewielki impuls, skojarzenie, aby pobudzić niechciane wspomnienia, nie pozwoli nam zaznać spokoju. Jedyne co możemy wtedy zrobić, to zmierzyć się z przeszłością i oddać sprawiedliwość prawdzie. Wie o tym doskonale autorka Iwona Mejza, która już po raz ostatni zaprasza nas do odwiedzenia urokliwego miasteczka Anielin znanego nam czytelnikom ze wspaniałego cyklu Miasteczko Anielin. To ciepłe i klimatyczne miejsce będziecie mieli okazję odwiedzić na kartach finalnej jego częściŚwięta w miasteczku Anielin” 11 października 2023 roku, kiedy to powieść ta będzie miała swoją premierę pod opieką wydawnictwa Dragon. Jednak ja jako patronka medialna powieści już dziś mam przyjemność opowiedzieć wam o wydarzeniach rozgrywających się na jej kartach, a tym samym mam nadzieję jeszcze bardziej podsycić waszą ciekawość i chęć jej przeczytania.

Posłuchajcie zatem. Wszystko, o czym tym razem przeczytamy, ma swój początek w okresie przedświątecznym i rozpoczyna się przykrym wypadkiem Marianny Stawskiej, wskutek którego starsza elegancka pani trafia do szpitala. To właśnie to zdarzenie budzi w kobiecie pragnienie przeżycia jak najlepiej jesieni swojego życia w poczuciu spełnienia i wewnętrznego spokoju. Marianna wie jednak, że nie będzie to możliwe, dopóki całej prawdy o sekretach jej rodziny nie poznają ci, którzy mają do tego prawo, choć oni sami jeszcze nie mają o niczym pojęcia. Tylko Marianna zna prawdę, od której wolałaby uciec, a która niczym bumerang wraca do niej każdego roku w okresie świąt Bożego Narodzenia. Nadszedł czas, aby zmierzyć się z tym, co trudne i bolesne, by móc zamknąć na zawsze drzwi przeszłości i cieszyć się teraźniejszością. Aby tak się stało, konieczny jest powrót do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło. Dlatego też Marianna musi wrócić do Anielina, do którego wolałaby nie wracać już nigdy. Jednak nie tylko o nią tutaj chodzi. Prawdę o tym, co przez wiele lat było przed nimi ukrywane, bądź przedstawiane w nie do końca prawdziwym świetle musi poznać kilka młodych osób, które jeszcze nie wiedzą, że niespodziewany telefon od notariusza może zmienić naprawdę wiele w ich życiu. Jestem pewna, że jesteście ciekawi, jakie tajemnice wyjdą na jaw, więc już teraz gorąco zachęcam was do sięgnięcia po książkę.

Dzięki sprowadzeniu do Anielina Malwiny i Krzysztofa, bo to o nich mowa autorka tym razem pokazuje nam to miasteczko z zupełnie innej perspektywy. Widzimy je bowiem oczami ludzi, którzy nie są częścią tej zamkniętej i zżytej ze sobą małej społeczności, a przyjeżdżają tu z zewnątrz, nie będąc zupełnie związani z tym miejscem emocjonalnie. Co więcej, decydują się przyjechać do Anielina niechętnie. W ich domu o tym miejscu się nie mówiło i nie wiedzą, co ich tu spotka. Oczywiście nie zdradzę wam, czego się dowiedzą, ale mogę was zapewnić, że ta podróż w nieznane wpłynie znacząco na każdego z nich.

Od autorki wiem, że ona sama nie planowała wracać do miasteczka Anielin, ale ja jako czytelniczka bardzo się cieszę, że jednak się na to zdecydowała, gdyż w moim odczuciu jest to bardzo ważna część cyklu, która zrodziła we mnie przekonanie, że dopiero teraz, kiedy światło prawdy rozjaśniło mrok demonów przeszłości, wszystko jest dokładnie tak, jak być powinno. To właśnie w tej części Iwona Mejza kładzie duży nacisk na więzi rodzinne, nawet te, o których istnieniu dotychczas nie mieliśmy pojęcia. Pisarka uświadamia nam, że rodzina to nie tylko ta, z którą łączą nas więzy krwi. Rodzina to także te osoby, które sprawiają, że przy nich czujemy się szczęśliwi, którzy wyciągają do nas pomocną dłoń, akceptują nas takimi, jakimi jesteśmy i dostrzegają w nas to, co dobre. Rodzina może być również świadomym wyborem.

Oczywiście spotkamy tutaj również starych i lubianych przez nas stałych mieszkańców miasteczka pogrążonych w ferworze przygotowań do świąt Bożego Narodzenia. Anielin otula niezwykłą atmosferą tego wyjątkowego czasu, który każdy chce spędzić z osobami bliskimi naszemu sercu. Przekonajcie się koniecznie dla kogo ten najbardziej rodzinny okres w roku stanie się początkiem życiowych zmian i postanowień, a może ktoś właśnie w Anielinie znajdzie tak bardzo poszukiwane przez każdego z nas swoje miejsce na ziemi. Tego oczywiście dowiecie się spędzając święta w Anielinie, do czego gorąco każdego namawiam. Możecie mi wierzyć, że lektura tej książki pozostanie nie bez wpływu na nas samych. Tych z was, którzy spędzą swój czas z tą książką skłoni do wielu refleksji i przemyśleń  także o życiu waszym i waszej rodziny. No i oczywiście poczujecie tę niepowtarzalną, niezwykłą świąteczną atmosferę. 

Całość czyta się niezwykle łatwo i przyjemnie, co w połączeniu z bardzo ważnymi i życiowymi aspektami, jakie zostały w książce zawarte sprawia, że mocno poruszony przez bieg dziejących się wydarzeń czytelnik niepostrzeżenie dociera do końca wspaniałej historii. Bardzo żałuję, że to już ostateczne pożegnanie z miasteczkiem Anielin i jego mieszkańcami, gdyż wszyscy oni stali mi się bardzo bliscy, ale opuszczam ich ze spokojem w sercu. Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, dlatego jestem ciekawa, czym już wkrótce Iwona Mejza zaskoczy swoich czytelników.


WCZEŚNIEJSZE CZĘŚCI CYKLU MIASTECZKO ANIELIN:


(Materiał reklamowy) Wydawnictwo Dragon.

poniedziałek, 2 października 2023

Zapowiedź patronacka: "Święta w miasteczku Anielin" Iwona Mejza



W
iększość z nas kocha święta Bożego Narodzenia i dla wielu mogłyby one trwać przez cały rok. Uwielbiamy tę niezwykłą wręcz magiczną atmosferę unoszącą się wówczas w powietrzu, spotkania z najbliższymi i przyjaciółmi. Na szczęście mamy, książki i to one pozwalają nam poczuć świąteczny klimat, kiedy tylko przyjdzie nam na to ochota. Już dziś chcę zwrócić waszą uwagę na jedną z nich. A jest to czwarta część serii obyczajowej Miasteczko Anielin autorstwa Iwony Mejzy "Święta w Miasteczku Anielin", która na naszym rynku wydawniczym pojawi się 11.10.2023 pod opieką wydawnictwa Dragon. Należę do grona czytelników, którym ta seria skradła serce, dlatego bardzo się cieszę, że blog Kocie czytanie ma przyjemność objąć ten tytuł swoim patronalnym medialnym.

U naszych książkowych przyjaciół dzieje się naprawdę dużo, więc tym bardziej cieszę się, że będę mogła spędzić z nimi święta, do czego również i was serdecznie zachęcam.

OPIS WYDAWCY:

Marianna upada na schodach i trafia do szpitala. Starsza pani nie tak planowała spędzić te święta… Stefania nie lubi Bożego Narodzenia, odkąd zmarł jej tata, dlatego kobieta przesypia większość świątecznego czasu. Krzysztof, zwany Makówą, mimo że prowadzi bujne życie towarzyskie, od lat spędza święta samotnie. Czy jeden telefon od notariusza może wszystko zmienić?

Malwina, wypalona i zmęczona pracą w korporacji, najchętniej spędziłaby ten czas na bezludnej wyspie, z drinkiem w ręku. Jednak i do niej dzwoni tajemniczy notariusz. Jego telefon sprawia, że kobieta przyjeżdża do Anielina, choć niechętnie.

Dachy miasteczka oprószone są pierwszym śniegiem, w oknach pizzerii u Romano migają ciepło światełka, a z cukierni Stefanii unosi się kuszący aromat wypieków. Wszędzie czuć atmosferę świątecznego oczekiwania. Czy Malwinie i Krzysztofowi uda się powrót do miejsca, o którym w rodzinach się nie mówiło? Jakie rodzinne tajemnice wyjdą na jaw po latach? Kto odnajdzie swoje miejsce na ziemi w Anielinie?

„Święta w miasteczku Anielin” to otulona świąteczną atmosferą opowieść o otwieraniu drzwi do tajemnic z przeszłości i odkrywaniu sekretów miasteczka, nieznanego nawet z rodzinnych anegdot.

Kto z was wybiera się na święta do urokliwego Anielina?



[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Dragon.




wtorek, 22 sierpnia 2023

Wygraj książkę! Rozdanie patronackie na Facebooku / Sprawy rodzinne Iwona Mejza

 


Kochani przygotowałam dla was rozdanie patronackie, w którym do wygrania jest egzemplarz książki "Sprawy rodzinne" Iwony Mejzy. Jednak z racji tego, że dostaję od was sygnały, iż blogger nie zawsze pozwala wam zostawiać komentarze pod postami na blogu, tym razem odbędzie się ono wyłącznie  na moim profilu  Facebookowym i tylko zgłoszenie tam pozostawione będą brane pod uwagę.

 

Link do rozdania 

Zapraszam serdecznie do udziału w rozdaniu.




 https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid06YqdmfKRZQQP5Jv2WyaopjpMpzoihVXjzYEsER4q23SzowauhrESih97G7Jzo4Qnl&id=100052520093487&sfnsn=mo

sobota, 12 sierpnia 2023

"Sprawy Rodzinne" Iwona Mejza / Patronat medialny

Dziś porozmawiamy sobie między innymi o tym, jak bardzo złudne może okazać się przeświadczenie, że na pewno znamy osobę, z którą dzielimy życie, nawet jeśli łączą nas lata przeżyte w małżeństwie. Wszyscy wiemy, że zaufanie jest podstawą związku, ale powinniśmy również zdawać sobie sprawę z tego, że w połączeniu z uczuciem, jakim darzymy naszą drugą połówkę, może okazać się ono dla nas bardzo zwodnicze. Kiedy kochamy, wyzbywamy się podejrzliwości, a nawet jeśli, w związku dzieje się coś, co nas niepokoi, często sami staramy się znaleźć dla wielu rzeczy usprawiedliwienie. Tymczasem, taka bezwarunkowa ufność z naszej strony może nas wiele kosztować, o czym przekonacie się, poznając Monikę Olszewską, główną bohaterkę najnowszej powieści Iwony Mejzy „Sprawy rodzinne”, o której teraz trochę wam opowiem. Zapraszam was do wysłuchania jej historii.

Monika jest mężatką z sześcioletnim stażem małżeńskim. Wiedzie ustabilizowane i spokojne życie współprowadząc agencję finansowo-ubezpieczeniową. Kiedy przystępujemy do lektury książki, nie wiemy jeszcze, że ten spokój, który kobieta sobie ceni, już wkrótce zostanie jej na bardzo długo, o ile nie na zawsze odebrany, czego sprawcą okaże się nikt inny, jak sam małżonek Moniki – Aleksander. To właśnie on bez słowa wyjaśnienia, jak tchórz pod nieobecność żony wyprowadza się z domu i składa pozew rozwodowy. Odchodzi do innej kobiety. Zapewne teraz myślicie sobie, że nie ma w tym nic zaskakującego, bo przecież zdrady w życiu często się zdarzają, ale możecie mi wierzyć, w tym przypadku problemy rodzinne Moniki okażą się dużo bardziej skomplikowane.

Jednak abyście mogli dokładniej zobrazować sobie ich złożoność, musicie poznać bliżej samego Olka. W moim odczuciu jego postać przywodzi na myśl skojarzenia z tytułowym bohaterem znanego polskiego serialu *„Tulipan”. Aleksander ma bardzo pojemne serce i podobnie, jak wspomniany serialowy Tulipan wykorzystując swój urok osobisty, mami i zwodzi zakochane w nim kobiety dla osiągnięcia własnych korzyści. Monika i obecna partnerka Aleksandra, nie są jedynymi, które dały się nabrać na piękne słówka mężczyzny. Choć nawet trudno nazwać go mężczyzną. To raczej duże dziecko, które nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swoje postępowanie.

Jak sama Monika przyznaje sytuacja, w jakiej się znalazła, jest dla niej przełomem w życiu. Teraz będzie musiała zacząć wszystko od nowa. Na szczęście nie jest pozostawiona w tym wszystkim sama sobie. Może liczyć na wsparcie rodziny, a największe przychodzi od osoby, z której strony nie spodziewalibyśmy się go w ogóle, bo od teściowej Moniki – Ewy. To właśnie ta postać i jej przeżycia bardzo mnie poruszyły, wzruszyły, a nawet sprawiły, że popłynęły łzy. Oczywiście nie mogę i nie chcę wam zbyt wiele zdradzać, więc powiem tylko, że dla swojej synowej  sama Ewa - jej charyzma, osobowość, jak również małżeństwo były obiektem podziwu i uznania. To, w jakiej sytuacji z powodu postępowania Olka znalazła się Monika, ku zapewne zaskoczeniu czytelników zbliżyło obie kobiety, a tym samym uświadomiło Monice, że prawda najczęściej jest niewidoczna dla oczu, gdyż maskuje ją warstwa pozorów. O tym jednak musicie przeczytać już sami, do czego serdecznie każdego z was zachęcam. Uwierzcie mi, że będziecie mocno zaskoczeni.

To jednak nie koniec zaskoczeń, jakie czekają na czytelników na kartach tej wspaniałej książki.

Autorka bowiem pokierowała biegiem rozgrywających się wydarzeń w sposób nieoczywisty, ukazując rodzącą się niemalże na naszych oczach kobiecą przyjaźń, która  wydawałoby się w naszych realiach, nie ma racji bytu. Przyjaźń kobiet, które łączy miłość do jednego mężczyzny. Natychmiast rodzi się pytanie, ale jak to możliwe? Przecież one powinny się nienawidzić, są dla siebie rywalkami. A w najlepszym wypadku być sobie wzajemnie obojętne i nie chcieć  ze sobą rozmawiać. A teraz zatrzymajmy się na chwilę w swoich osądach sytuacji i zastanówmy się, dlaczego to one mają być do siebie wrogo nastawione? Przecież patrząc na całość sytuacji obiektywnie, one same nie są niczemu winne. Poza tym, że uwierzyły mężczyźnie, którego pokochały. To Aleksander powinien wypić piwo, którego sam sobie nawarzył. Koniecznie musicie przeczytać książkę i przekonać się, że ta niecodzienna relacja między kobietami przyniesie dobre owoce. No a co z mężczyzną? Czy sam Aleksander wreszcie dorośnie, a może trafi kosa na kamień?

„Sprawy rodzinne” to bardzo mądra, głęboko refleksyjna książka, którą każdy z nas odbierze na swój własny odrębny sposób. Zależny od tego, jak wiele sami już przeżyliśmy i jaki bagaż życiowych doświadczeń posiadamy. Jestem pewna, że wiele czytelniczek książki, utożsami się ze wszystkim, o czym w niej przeczyta, a same bohaterki staną im się bardzo bliskie. Mocno wierzę w to, książka uświadomi kobietom, iż nadszedł czas żeby wreszcie pomyśleć o sobie i zmienić swoje życie na lepsze. Bo na co również autorka  zwraca w książce naszą uwagę, my kobiety mamy tendencję do życia dla innych i według ich wyobrażeń pisanego dla nas scenariusza. To, co jest bardzo ważne, to kwestia niezależności kobiety w małżeństwie. Nigdy nie wiadomo, jak to życie się ułoży, więc  powinnyśmy zadbać o to, aby w przypadku, gdy ta rodzina się rozpada nie pozostać z niczym. Mieć własne środki na ten start w lepsze życia.

Z książki płynie do nas przesłanie, dodające siły i otuchy. Owszem takie nagłe życiowe rewolucje nie są łatwe, ale w myśl znanego powiedzonka, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Takie zmiany pozwalają spojrzeć na nasze życie z zupełnie innej perspektywy i dać nam szansę na otwarcie jego lepszego rozdziału. Otworzyć nam oczy na to, czego do tej pory nie dostrzegaliśmy, a tym samym odebrać ważną życiową lekcję. Iwona Mejza pokazuje nam, że szansa na ten nowy początek może nadejść z najmniej spodziewanej przez nas strony, jeśli tylko nie będziemy zacietrzewiać się i trwać we wzajemnych pretensjach i żalach, a będziemy chcieli rozmawiać i słuchać. Tylko od nas zależy, czy się na tę szansę otworzymy.

Już chyba nikogo z was nie muszę zapewniać, że jest to książka warta uwagi i poświęconego na jej przeczytanie czasu. Na pewno będzie to czas niezwykle wartościowy, a zarazem emocjonalny, bo dotyczy ważnego tematu, jakim są relacje międzyludzkie w obliczu rozpadu rodziny i doznania krzywdy ze strony osoby, którą kochamy, a która ma za nic nasze uczucia i pozwala nam żyć w zakłamaniu. Jest to powieść niełatwa, ale taka, która na długo pozostaje w sercu i pamięci czytelnika. Nie obawiajcie się jednak emocjonalnego przytłoczenia podczas czytania, ponieważ autorka dla zachowania balansu wzbogaciła całość także dawką świetnego humoru. Jest to powieść, która nie pozwala się odłożyć, zanim nie doczytamy jej do końca, przy czym nie da się uniknąć przeniesienia tego, o czym przeczytaliśmy na płaszczyznę własnego życia. Dlatego po jej przeczytaniu, przygotujcie się na konfrontację z prawdą o sobie i swoim życiu.

Jestem dumna z tego, że książka została wydana pod patronatem bloga Kocie czytanie, za co bardzo dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Dragon.

*"Tulipan" Polski serial telewizyjny z roku 1987. Scenariusz Andrzej Swat. W roli głównej Jan Monczka.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Dragon

niedziela, 30 lipca 2023

Zapowiedź patronacka: "Sprawy rodzinne" Iwona Mejza



B
ardzo się cieszę, że mogę przekazać wam kochani fantastyczną wiadomość, która ucieszy wszystkich wielbicieli książek. A już na pewno fanów twórczości autorki Iwony Mejozy. Otóż już 9 sierpnia 2023 nakładem wydawnictwa Dragon ukaże się najnowsza powieść pisarki „Sprawy rodzinne". Zapewniam, że jak zawsze będzie bardzo życiowo i nad wyraz autentycznie. Zresztą zobaczcie sami.

OPIS WYDAWCY

Monika Olszewska jest w miarę szczęśliwą mężatką i wspólniczką w agencji finansowo-ubezpieczeniowej. Do momentu, kiedy okazuje się, że mąż Aleksander ma bardzo pojemne serce… Gdy nowa ukochana Olka zapada się pod ziemię, to właśnie Monika angażuje się w jej poszukiwania.
W tej kłopotliwej sytuacji pomoc przychodzi z najmniej spodziewanej strony. Monika dostaje wsparcie od teściowej – Ewy, która na każdym kroku uczestniczy w życiu już niemal byłej synowej. Perypetie rozpadającej się rodziny zbliżają do siebie obie kobiety.
Czy Monice uda się uratować małżeństwo?
Jak na jej życie wpłynie rodząca się przyjaźń z teściową?
Co jeszcze może zaskoczyć obie kobiety?

"Sprawy rodzinne" to ironiczna opowieść o tym, że życie potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, a przyjaźń może narodzić się zupełnie nieoczekiwanie.



Jednak to nie koniec dobrych informacji, ponieważ na okładce książki odnajdziecie logo bloga Kocie czytanie, gdyż mam przyjemność objąć tę niezwykle wartościową książkę blogowym patronatem medialnym.

Już teraz razem z autorką oraz wydawcą zachęcam do lektury powieści.

🦋 Zamów w przedsprzedaży w księgarni internetowej Fabulo: 

https://tiny.pl/cr4f1 

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Dragon

środa, 8 marca 2023

Recenzja patronacka: " Miejsce na ziemi" Iwona Mejza / Premiera

Kiedyś ktoś, składając mi życzenia urodzinowe, życzył mi, abym znalazła swoje miejsce na ziemi. Wówczas pomyślałam sobie, że są to bardzo piękne słowa, ale przyznam szczerze, że wtedy jeszcze nie zastanawiałam się nad tym, jak ogromne znaczenie nie tylko w moim życiu, ale w życiu każdego człowieka ma moc spełnienia się takich życzeń. Wspomnienie wypowiadania ich przez moją przyjaciółkę wróciło do mnie w momencie, kiedy zaczęłam czytać najnowszą powieść Iwony MejzyMiejsce na ziemi” będącą trzecią częścią cyklu „Miasteczko Anielin, któremu blog Kocie czytanie ma zaszczyt i przyjemność patronować medialnie. Dziś właśnie wspólnie z autorką oraz wydawnictwem Dragon świętujemy premierę tej wspaniałej książki, więc jest to idealny moment na to, żebym opowiedziała wam o niej nieco więcej.

Zanim jednak skupimy się na samej książce, pomyślmy przez chwilę, czym jest owo miejsce na ziemi i dlaczego, mimo że każdy chce je odnaleźć, często jest to bardzo trudne, a nawet nie udaje się nigdy? Dla mnie moje miejsce na ziemi to rodzinny dom, do którego prowadzą wszystkie drogi niezależnie od tego, gdzie jestem,. To niewielki ogród, w którym mogę odpocząć i zebrać myśli, ale też bliscy mi ludzie. Ich wsparcie, życzliwość i serdeczność. Iwona Mejza poprzez perypetie swoich bohaterów chce uświadomić swoim czytelnikom, że tylko żyjąc w harmonii ze światem i otoczeniem, będziemy w stanie znaleźć takie miejsce, które uznamy za swoje i w którym będziemy chcieli spędzić resztę swojego życia.

W tej części cyklu autorka próbuje wyprostować niełatwe często bardzo kręte i pokomplikowane życiowe ścieżki mieszkańców tej małej społeczności. I zdradzę wam, że wszystko wskazuje na to, iż może wreszcie to się uda. Każdy z nich ma szansę odzyskać upragniony spokój i poczuć się szczęśliwym, pod warunkiem, że tę szansę zechce dobrze wykorzystać.

Zajrzyjmy więc do Anielina, by odwiedzić Martę i Polę. Pozornie młoda kobieta odzyskała spokój, ale nie jest tak do końca, gdyż nie potrafi żyć pełnią życia po ogromnej stracie, która dotknęła rodzinę Wójcickich. Ma u swojego boku Marcina, który jednak także nie umie z w pełni cieszyć się, życiem ze swoimi dziewczynami, gdyż stracił już nadzieję na to, że kiedykolwiek odkryje prawdę o przeszłości swojej rodziny, przez co, jak sam mówi, czuje się niekompletny. Nagle jednak niespodziewanie dla niego samego tajemnice zaczynają wychodzić na jaw. Czy prawda przyniesie mu ukojenie i pozwoli, nie oglądając się za siebie spędzić życie u boku swoich ukochanych kobiet? Tego już musicie dowiedzieć się sami.

W momencie, kiedy my czytelnicy przystępujemy do lektury książki, całe miasteczko żyje organizacją przyjęcia urodzinowego Elizy Prodi. Pełna energii starsza pani angażuje w cały proces przygotowań uroczystości niemalże każdego mieszkańca Anielina. W tym miejscu muszę się przyznać, że dotychczas nie pałałam sympatią do tej postaci, ale jak się sami przekonacie, teraz ta kobieta okazuje się zupełnie inna, niż myśleliśmy. Nie mogę zbyt wiele zdradzić, ale powiem tylko, że w tym miejscu przechodzimy do kolejnego bardzo ważnego aspektu poruszanego przez autorkę na kartach tej książki. Mianowicie społecznej marginalizacji osób starszych. Często młodzi ludzie uważają i dążą do tego, aby seniorzy siedzieli cicho, i nie wtrącali się w ich życie, bo przecież oni nic nie wiedzą, na niczym się nie znają. Tymczasem, właśnie między innymi Eliza wykazała się niezwykłą mądrością i dojrzałością życiową, robiąc coś, czym pomogła drugiemu człowiekowi stanąć na nogi po wielu dotkliwych ciosach od losu, jakich doświadczył. Iwona Mejza zostawia dla nas bardzo ważną lekcję. Osoby starsze wiedzą naprawdę wiele, wystarczy tylko, że będziemy chcieli ich wysłuchać i czerpać z ich rad i wsparcia. No ale pani Prodi nie byłaby sobą, gdyby nie przygotowała spektakularnej niespodzianki, którą zaskoczy nie tylko jej adresata, ale dosłownie wszystkich, nas czytelników również. O tym jednak musicie przeczytać już sami, sięgając po książkę, do czego gorąco zachęcam. Nie możemy dopuszczać się niejako skreślania osób starszych tylko ze względu na ich wiek. Jak czytamy w książce, z czym ja się oczywiście zgadzam, wiek to tylko liczba i nie jest żadną barierą do tego, aby spełniać swoje marzenia i czerpać radość z tego, co życie nam ofiaruje.

Wróćmy jednak jeszcze na moment do drugiej części pytania, które postawiłam na początku recenzji, czyli dlaczego wielu z nas tak bardzo trudno znaleźć swoje miejsce na ziemi? Po przeczytaniu książki i na podstawie niejako obserwacji tego, jak bardzo jej bohaterowie są zagubieni i rozdarci wewnętrznie, możemy powiedzieć, że takich powodów jest naprawdę wiele. Jednak dwa główne to przede wszystkim strach przed daniem sobie drugiej szansy na szczęście, a także pogoń za wyimaginowanym szczęściem, podczas gdy, to prawdziwe jest bardzo blisko nas na wyciągnięcie ręki. Mimo że pragniemy być szczęśliwi i odzyskać, być może już dawno utracony czas, to jednak w obawie przed ponownym cierpieniem, poczuciem straty, czy krzywdy miotamy się, nie mając odwagi podjąć zdecydowanych wyborów i decyzji ku temu szczęściu i miejscu na ziemi nas prowadzących. W biegu codziennego życia nie potrafimy dostrzec jego piękna i zrozumieć, że naprawdę nie wiele trzeba, aby czuć się spełnionym.

Czytając to, co do tej pory napisałam, nikt już nie ma na pewno wątpliwości, że tak książka to samo życie, z której bohaterami, ich problemami, zmartwieniami i rozterkami utożsami się każdy z nas. Autorka nie oszczędza swoich bohaterów, co nadaje całej fabule jeszcze większej autentyczności, bo przecież nikt z nas nie żyje pod kloszem. Jednak daje nadzieję na lepsze jutro, jeśli tylko zatrzymamy się w gonitwie za tym, co nierealne oraz niedoścignione i rozejrzymy wokół siebie, doceniając to, co już mamy. Pamiętajcie kochani, życie mamy tylko jedno, a drugiej szansy może już nie być.

Cóż mogę więcej napisać. Zarówno „Miejsce na ziemi”, jak i dwie poprzednie odsłony cyklu „Przyjaciółka” oraz „Rodzinne strony” należą do lektur nieodkładanych. Wciągną was bez reszty i podbiją wasze serca. Mało tego nie raz będziecie mieli dojmujące odczucie, że czytacie o sobie i jesteście częścią tej historii. Mimo że „Miejsce na ziemi” jest częścią zamykającą cały cykl, czego bardzo żałuję, gdyż nie chcę opuszczać Anielina, to jeszcze długo po przeczytaniu ostatniego zapisanego w niej zdania, nie będziecie mogli o tej trylogii zapomnieć. Skłania ona do głębokich refleksji i przemyśleń, także na płaszczyźnie naszego życia, co bezsprzecznie świadczy o jej ogromnej wartości i wyjątkowości. Ja na pewno jeszcze nie raz wrócę do Anielina, a was już dłużej nie zatrzymuję, abyście mogli to urokliwe miasteczko niezwłocznie odwiedzić.

Książka jest już dostępna w formie e-booka na platformie Legimi.


Kończąc, chciałabym serdecznie podziękować Autorce oraz Wydawnictwu Dragon za zaufanie i oddanie mi pod medialną opiekę tak wyjątkowej powieści.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Dragon. 

 

środa, 25 stycznia 2023

"Miejsce na ziemi" Iwona Mejza - Zapowiedź patronacka




K
ochani moi, niezmiernie cieszę się, że mogę zaprezentować wam pierwszy w tym roku wyjątkowy patronat medialny bloga Kocie czytanie. Już 8 marca 2023 w wydawnictwie Dragon swoją premierę będzie miała trzecia część mojej ukochanej obyczajowej serii Miasteczko Anielin autorstwa Iwony Mejzy „Miejsce na ziemi". Moja radość z faktu, iż na okładce książki
 znajdziecie moje blogowe logo, jest ogromna, gdyż bardzo mocno zżyłam się z bohaterami tej niezwykle życiowej i otulającej serce czytelnika historii i z wielką niecierpliwością wyczekiwałam jej kontynuacji, aby móc przekonać się, co u nich słychać. Zapraszam was zatem z wizytą do Anielina.

Opis wydawcy:

W życiu Marty i Poli wreszcie zagościł spokój. Marcin zadomowił się w Anielinie – pracuje w księgarni braci Pruskich, oświadcza się Marcie i planuje nowe życie z nią oraz rezolutną Polą. Mężczyzna pogodził się z tym, że nigdy nie odkryje sekretnej historii swojej rodziny.
Do czasu, kiedy nieoczekiwanie dla wszystkich stare tajemnice wychodzą na jaw…

Tymczasem w spokojną codzienność Anielina wkracza energiczna starsza pani. Eliza Prodi planuje wystawne przyjęcie z okazji swoich urodzin, w co angażuje całe miasteczko. W organizację włącza babcię Czesię, braci Pruskich, Polę, Martę, Marcina, a nawet pana Antoniego i panią Felicję.
Specjalnym elementem imprezy będzie niespodzianka, którą Eliza przygotowuje dla… Teofila.


***


Przyznajcie sami, że to, co tym razem przygotowała dla swoich czytelników autorka, zapowiada się naprawdę ciekawie i intrygująco. Mam nadzieję, że tak jak ja nie możecie doczekać się dnia premiery powieści, kiedy trafi ona w nasze ręce.

 

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo  Dragon.

 

 

czwartek, 15 września 2022

Cytaty z Rodzinne strony Iwony Mejzy



W
iem, że lubicie, kiedy wybieram dla was ciekawe cytaty z książek, które czytam. Wielu z was zapisuje je, aby później móc do nich wracać, a także udostępniać w swoich social mediach. Bardzo mnie to cieszy, dlatego też przygotowałam kolejne znalezione na kartach powieści Iwony Mejzy "Rodzinne strony", którą recenzowałam w ramach mojego wspaniałego blogowego patronatu medialnego wydanego nakładem wydawnictwa Dragon.





Jestem ciekawa, który z cytatów najbardziej do was przemówił i mam nadzieję, zachęcił do przeczytania książki. A może, jej lektura jest już za wami? Napiszcie, proszę w komentarzach.



















wtorek, 6 września 2022

"Rodzinne Strony" Iwona Mejza /Recenzja patronacka/ Przedpremierowa



Z
racji zawodu wiele razy miałam możliwość rozmawiania z osobami, które poproszone o to, aby wrócili wspomnieniami do historii swojej rodziny, a także własnej przeszłości zapewniali mnie, że jest to dla nich trudny temat, od którego już się odcięli i nie chcieliby do niego wracać. Po czym padało stwierdzenie, że mają poczucie, iż w swoim obecnym życiu stoją w miejscu. Nie potrafią iść do przodu i czuć się szczęśliwymi, gdyż przepełnia je lęk, mnóstwo obaw i niepokojów. A oni sami nie wiedzą, co jest ich źródłem. 

Otóż odpowiedź jest oczywista, choć często wydaje się nam inaczej. Trzeba sobie bowiem jasno powiedzieć, że przed przeszłością nie da się uciec. Jest ona częścią nas samych i będzie z nami zawsze, niezależnie od tego, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. I nawet jeśli wyjedziemy na koniec świata, starając się w nowym miejscu zacząć wszystko od nowa, to i tak niestety będzie to daremny trud, bowiem przeszłość jest dla nas niczym tatuaż, który odciska się na naszym tu i teraz. 

Zapewne dla wielu z nas jest to temat ciężki do przepracowania i nie wszyscy, którzy tego potrzebują, są gotowi, aby szukać pomocy u specjalistów. Dlatego, dziś przychodzę do was z recenzją najnowszej powieści Iwony Mejzy „Rodzinne strony”, której Kocie czytanie ma zaszczyt i przyjemność patronować medialnie. Książka ta jest drugą częścią serii obyczajowej „Miasteczko Anielin”, której bohaterów i ich losy mogliśmy już poznać, sięgając po „Przyjaciółkę”. Już teraz mogę was zapewnić, że bez wątpienia powieść ta może mieć dla czytelnika swego rodzaju terapeutyczną wartość.

Wyruszamy zatem wspólnie w książkową podróż do Anielina.

W tym pięknym i urokliwym miasteczku ponownie odwiedzamy Martę Wójcicką. Młoda kobieta nie może poradzić sobie z ogromną tragedią, jaka dotknęła jej rodzinę. Ból dotkliwej straty i ciężar cierpienia nie pozwalają jej stanąć pewnie na nogi. Jedyną motywacją do tego, aby się nie poddać i starać się żyć dalej jest mała Pola i kochana babcia Czesia. Tylko dla tych dwóch najbliższych jej sercu osób znajduje siłę do tego, aby uśmiechnąć się przez łzy. Jednak jest jeszcze, ktoś dla kogo Marta i Pola stają się z każdą chwilą coraz ważniejsze. To Marcin, który wraca do miasteczka. Mężczyzna czuje, że chciałby zbudować z Martą coś pięknego i trwałego, by mogli wspólnie otoczyć Polę miłością i zapewnić dziewczynce poczucie bezpieczeństwa oraz spokoju, którego to dziecko teraz tak bardzo potrzebuje. Pragnienia skrywane w sercu zatruwają jednak obawy związane z trudnymi przeżyciami i doświadczeniami z przeszłości Marcina. Aby dać sobie szansę na szczęśliwą przyszłość, będzie musiał wrócić tam, gdzie wszystko się zaczęło i stawić czoła temu, co najtrudniejsze. Nie wie jeszcze, że powrót w rodzinne strony będzie trudniejszy, niż przypuszczał. A czy znajdzie tam to, czego szuka, musicie przekonać się sami, do czego serdecznie was zachęcam.

W sercu Marty również kumuluje się wiele obaw. Wydarzenia sprzed miesiąca pokazały jej bardzo dotkliwie, że życie potrafi bez ostrzeżenia zniszczyć fundamenty, na których do tej pory budowaliśmy stabilne i spokojne życie. Wie już, jak bardzo boli poczucie straty i dlatego, choć bardzo chce zaufać Marcinowi, boi się, aby kiedyś nie musieć jeszcze raz jej przeżywać. Jak można zbudować coś na zgliszczach. Przecież oboje są tak mocno poranieni sumą wszystkich strat. Ona również potrzebuje bliskości, jednak czuje, że nie potrafi być blisko z kimkolwiek. Lęk przed ponowną utratą tego, co kocha, jest silniejszy. Czy oboje potrafią pokonać emocje, które zatruwają ich serca? Dla siebie i wspólnej przyszłości? Jeśli taka przyszłość w ogóle ma szansę zaistnieć. O tym już przeczytacie sami na kartach powieści. Powiem wam tylko, że Marta także będzie musiała otworzyć drzwi, za którymi kryją się nie do końca wyjaśnione rodzinne sprawy.

Iwona Mejza oddając w nasze ręce swoje najmłodsze literackie dziecko, zostawia dla nas niezwykle wartościową i cenną życiową lekcję. Wszyscy musimy liczyć się z tym, że zmierzenie się z przeszłością może być bardzo bolesne, ale warto i należy podjąć ten trud po to, aby ją uporządkować. Znaleźć odpowiedzi na pytania, które nas dręczą. Tylko wtedy będziemy mogli zmienić to, co da się zmienić i odpuścić sobie to na co już wpływu nie mamy. Świadomi własnej tożsamości i rodzinnych kolei losu odzyskamy utracony spokój oraz wiarę w przyszłość, która stoi przed nami otworem.

I tak oto płynnie przechodzimy do kolejnej kwestii, na jaką autorka zdecydowała się zwrócić uwagę swoich czytelników. A mianowicie potrzeba zmian w życiu, niezależnie od wieku i miejsca, w jakim się w danej chwili życiowo znajdujemy. Zmiany są czymś naturalnym i potrzebnym każdemu z nas. Nie powinniśmy się na nie zamykać, bo na nie nigdy nie jest za późno. A najważniejsze jest to, abyśmy dokonywali ich w zgodzie sami ze sobą, nie oglądając się na to, jak odbiorą je inni. To jest nasze życie i nikt inny nie powinien decydować za nas, co wypada, a co już nie. Wszak całe nasze życie jest składową wielu zmian i tylko od nas zależy, jak do nich podejdziemy i czy będziemy potrafili wyciągnąć z nich to, co dla nas najlepsze.

Jak widzicie „Rodzinne strony” to bardzo życiowa i mądra książka, która skłoni każdego, kto po nią sięgnie do wielu refleksji i przemyśleń także na płaszczyźnie własnego życia. Jestem przekonana, że każdy z nas w pewien sposób utożsami się z przeżyciami jej bohaterów, a co za tym idzie, jej lektura wywoła mnóstwo silnych emocji, a może nawet popłyną łzy, tak jak było to w moim przypadku. To, w jaki sposób odbierzecie wszystko, o czym przeczytacie w książce, w dużej mierze jest zależne od waszych własnych doświadczeń życiowych. Śmiem twierdzić, że po przeczytaniu książki możecie doświadczyć swego rodzaju katharsis. A kiedy będziecie potrzebowali wytchnienia i ukojenia od budzących się trudnych wspomnień, niczym ciepły kocyk otuli was niezwykła atmosfera tego miejsca.

Ja po raz kolejny zostałam pochłonięta bez reszty przez rozgrywające się w książce wydarzenia. Nie mogłam oderwać się od czytania, trzymając mocno kciuki za spokój i szczęście bohaterów książki. A musicie wiedzieć, że w moim sercu zagościł niepokój, ponieważ niespodziewane zdarzenia w życiu jednej z mieszkanek Anielina zakłóciły harmonię i spokój tego miejsca. Mnie samą mocno poruszyły i jestem bardzo ciekawa, jak zostaną one przez pisarkę poprowadzone. Tego jednak dowiemy się już w trzeciej części serii, na którą ja czekam z niecierpliwością, ponieważ z żalem odkładałam książkę na półkę. Już tęsknię i chcę, jak najszybciej wrócić do Anielina i swoich książkowych przyjaciół.

PREMIERA KSIĄŻKI JUŻ 7.09.2022.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Dragon, za co bardzo dziękuję.




czwartek, 1 września 2022

Zapowiedź patronacka: "Rodzinne strony" Iwona Mejza.



M
oi drodzy, dziś moje serce wypełnia ogromna radość, gdyż już wkrótce spotkam się z moimi wspaniałymi literackimi przyjaciółmi, których poznałam, czytając pierwszą część obyczajowej serii „Miasteczko Anielin” autorstwa Iwony Mejzy „Przyjaciółka”, wydanej nakładem wydawnictwa Dragon. Mam nadzieję, że pamiętacie, jak opowiadając wam wówczas o tej książce, pisałam, iż opuszczam to wspaniałe miasteczko i jego mieszkańców z ogromnym żalem i z niecierpliwością wyczekuję kolejnej wizyty u nich. I właśnie teraz nadszedł ten moment, ponieważ już 7 września 2022 roku swoją premierę będzie miała kontynuacja wspomnianej serii. W nasze ręce trafi jej drugi tom „Rodzinne stront”, któremu ku mojej wielkiej radości, blog Kocie czytanie będzie miał zaszczyt i przyjemność patronować medialnie.

Na pewno jesteście ciekawi, co tym razem przygotowała dla swoich czytelników autorka, dlatego bez zbędnego przedłużania, uchylę wam rąbka tajemnicy.

OPIS WYDAWCY:

Marcin wraca do Anielina. Mężczyzna czuje, że z każdym dniem coraz bardziej zależy mu na Marcie i Poli. Obawia się jednak, że przez to, co przeszedł w dzieciństwie, nie będzie potrafił okazać im swoich uczuć. Poza tym musi stawić czoła nieuchronnie zbliżającemu się odejściu cioci Anieli. Marta wciąż nie może się pogodzić ze śmiercią Tadzika i Marylki. Nieufnie podchodzi też do Marcina, obawiając się kolejnej straty. Tylko mała Pola wydaje się cieszyć z jego powrotu. Spędzają razem sporo czasu i dziewczynka nabiera do niego coraz większego zaufania.


Liczba stron: 320
Okładka: miękka
Format: 135 x 205 mm
ISBN: 978-83-8274-192-6



Jestem przekonana, że tych z was, którzy macie lekturę pierwszej części już za sobą do tego, abyście sięgnęli po „Rodzinne strony,” przekonywać nie muszę. Natomiast jeśli jeszcze nie czytaliście książki „Przyjaciółka”, to szybko nadróbcie zaległości i od razu przeczytajcie obie książki. Macie moje słowo, że niezwykła atmosfera tych powieści otuli was niczym ciepły kocyk. W Anielinie poczujecie się jak w domu.







Z racji tego, że właśnie w momencie, kiedy przygotowuję dla was tę zapowiedź, dotarł do mnie egzemplarz fizyczny książki, chcę wam pokazać, jak wspaniałą przesyłkę otrzymałam. Oczywiście bardzo za nią dziękuję.




Kto z was ma ochotę wspólnie ze mną wybrać się w tę niezapomnianą książkową podróż do Anielina?





piątek, 25 marca 2022

"Przyjaciółka" - Iwona Mejza

M
y ludzie mamy tendencję do porównywania się z innymi. Patrząc na życie naszych znajomych, przyjaciół, czy sąsiadów żywimy przekonanie, że to, jak żyją, jest tym idealnym odzwierciedleniem wizji naszej codzienności skrywanej w marzeniach, która niestety nie ma szans się spełnić. Tymczasem kochani, bardzo często okazuje się, że pod lazurową taflą czyjegoś życia widoczną dla ludzkich oczu, kryje się wiele sekretów i ciężkich doświadczeń, z którymi te osoby muszą się zmierzyć. Poruszam ten temat, gdyż dziś przychodzę do Was z recenzją książki Iwony Mejzy „Przyjaciółka”, której główna bohaterka Marta i jej rodzina z doświadczenia wiedzą, jak bardzo pozory mogą zatuszować trudną prawdę. O tym jednak opowiem wam w dalszej części recenzji.

Zacznijmy zatem od początku. Przystępując do lektury powieści, poznajemy 32-letnią Martę i 6-letnią Polę. Dziewczynkę, dla której młoda kobieta zmieniła wszystkie swoje życiowe plany. Wkraczając w ich życie, trafiamy do małego miasteczka Anielin, do którego wspólnie z rodzicami przeprowadziły się cztery lata temu. Jest to bardzo urokliwe i spokojne miejsce, w którym czas płynie niespiesznie, a życie toczy się ustalonym rytmem. To właśnie tutaj Wójciccy chcą zacząć wszystko od nowa i nie wracać do tego, co kiedyś ich spotkało. A trzeba przyznać, że dźwigają ciężki bagaż doświadczeń, wzajemnych urazów i żalu. Uzdrowieniem dla każdego z nich może być tylko szczerość, otwartość i przebaczenie. Marta ma nadzieję, że harmonia i spokój, którego tak bardzo potrzebują i które to miasteczko ofiarowuje, pozwoli im wszystko poukładać i znaleźć swoje miejsce na ziemi. Choć droga ku temu  jest jeszcze bardzo długa, to wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku. Niestety los bywa bardzo przewrotny i tak samo, jak potrafi okazać swoją przychylność, równie niespodziewanie może stać się bezlitosny i w jednej chwili zburzyć wszystko to, co dawało nadzieję na lepsze jutro. Ta książka to samo życie. Autorka pokazała nam, że człowiek każdego dnia balansuje między szczęściem i dramatami, które spadają na jego barki.

Marta i Pola nie wiedzą jeszcze, że już za chwilę dostaną wiadomość o tragedii, która zniszczy ich kruche poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. To, co się stało, nie tylko będzie najboleśniejszym ciosem zadanym bez ostrzeżenia, jaki będą musiały przyjąć, ale także niejako wymusi na młodej kobiecie powrót do spychanej przez lata w najdalsze zakamarki pamięci skomplikowanej i złożonej przeszłości. Stopniowe docieranie do sedna po dziś dzień niewyjaśnionej prawdy obudzi uśpione wspomnienia o przyjaciółce Marty, której pojawienie się w jej życiu miało bardzo znaczący wpływ nie tylko na nią samą, ale także na całokształt życia ważnych dla niej osób. Ta historia uświadamia nam, że ważnych dla nas rzeczy, takich właśnie jak szczera rozmowa, wyjaśnienie sobie tego, co nas boli i rani, czy starań o wzajemne wybaczenie sobie, nie wolno odkładać na później. Nigdy nie możemy mieć pewności, czy owo później będzie miało szansę dla nas zaistnieć. Teraz to właśnie Marta będzie musiała zdecydować, które tajemnice powinny ujrzeć światło dzienne, a które na zawsze pozostać pokryte kurzem mijającego czasu. Nie będzie to łatwe, gdyż na względzie musi mieć przede wszystkim dobro Poli, a pewność o tym, że w tej małej społeczności mogą czuć się bezpieczne, zostaje zachwiana w momencie, gdy do ich ogrodu zakrada się obcy mężczyzna.

„Przyjaciółka” to chwytająca za serce słodko – gorzka historia, która wywołuje w czytelniku całą gamę emocji. Kiedy zaczynamy ją poznawać, czujemy się niczym otuleni ciepłym kocykiem, trafiając do niemal sielskiego miejsca. Co prawda, od początku Iwona Mejza sygnalizuje czytelnikowi, że Marta i jej rodzina wiele przeszli, ale będąc pod wpływem atmosfery i klimatu miasteczka nie przypuszczamy nawet, jak trudne perypetie były ich udziałem. Mimo że od ich przeprowadzki do Anielina minęły już cztery lata, to ciągle odbierani są, jako ci nowi. Nie zmienia to jednak faktu, że zostali przyjęci bardzo serdecznie, a sama Pola swoją dojrzałością i rezolutnością mimo bycia dzieckiem, zaskarbiła sobie sympatię wszystkich. Wraz z biegiem fabuły i tragicznych wydarzeń łzy cisną nam się do oczu. Wracając we wspomnieniach Marty do czasów, kiedy jeszcze w życiu jej i bliskich jej osób obecna była serdeczna przyjaciółka, czujemy się głęboko poruszeni, a jednocześnie zadajemy sobie pytanie, jak postąpilibyśmy, gdybyśmy to my sami byli bohaterami wszystkiego, o czym czytamy na kartach książki. Musicie bowiem wiedzieć, że przeczytacie tutaj o miłości i przyjaźni, ale także o poświęceniu, chorobie, trudnych wyborach i decyzjach, które nie pozostaną bez wpływu nie tylko na to, co tu i teraz, ale również na przyszłość.

Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak wspaniale udało się autorce połączyć wydarzenia rozgrywające się na dwóch płaszczyznach czasowych w jedną ciepłą przeplataną, jak to w życiu bywa szczęściem i smutkiem historię, która niejednokrotnie zaskoczy czytelnika i przypomni nam, że  życie nie jest tylko czarne, albo tylko białe. Ma swoje blaski i cienie, i nigdy nie możemy być pewni, co ma jeszcze dla nas w zanadrzu. Możemy się o tym przekonać nie tylko na podstawie tego, czego dowiadujemy się o głównych bohaterach, ale także różnorodności pozostałych mieszkańców Anielina. Zarówno kreacje ich wyrazistych portretów, jak i wszystkiego, co ich martwi, bądź cieszy, zasługuje na uwagę i ogromne uznanie czytelnika. Każdy z nich jest inny, ale wszyscy chcą po prostu być szczęśliwi.

Mam nadzieję, że czytając moją recenzję nie macie już najmniejszych wątpliwości, że warto sięgnąć po ten tytuł, do czego was serdecznie zachęcam. Udając się w literacką podróż do Anielina, nie tylko poczujecie się niemalże przyjaciółmi Marty i Poli, które bardzo szybko staną się wam bliskie i będziecie mocno trzymać kciuki za ich pomyślną przyszłość. Wspólnie z nimi traficie również do klimatycznej księgarni braci Pruskich, pizzerii Romano serwującej przepyszną pizzę, czy też do zawsze świetnie zorientowanej we wszystkim, co dzieje się w miasteczku kioskarki Felicji. Będziecie też mogli odwiedzić sklep Agaty, której sen z powiek zabierają problemy finansowe oraz małżeńskie.

Uwierzcie mi, to miasteczko wraz z zakończeniem lektury czytelnik opuszcza z wielkim żalem, że niepostrzeżenie dla siebie samego, za sprawą wciągającej fabuły, lekkości pióra autorki i niezwykłego klimatu, w jaki osnuta została powieść, orientujemy się, że to już koniec. Na szczęście nie musimy się martwić. Do Anielina jeszcze wrócimy, gdyż jest to dopiero pierwsza część cyklu Anielin. I już teraz mogę wam zdradzić, że z niecierpliwością czekam na kontynuację, gdyż Iwona Mejza zakończyła pierwszą część tak, że mamy świadomość, iż już nigdy nic nie będzie takie samo, ale zdarzyć może się naprawdę wszystko.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Dragon, za co bardzo dziękuję.






poniedziałek, 28 lutego 2022

Zapowiedz wydawnicza: "Przyjaciółka" Iwona Mejza.





W
itajcie kochani. Mam dla Was świetną wiadomość. Wśród marcowych nowości Wydawnictwa Dragon pojawia się pierwszy tom obyczajowej serii Iwony Mejzy: Miasteczko Anielin. 9 marca na półki księgarń trafi Przyjaciółka, której akcja dzieje się w małym miasteczku. Książkę polecają z okładki takie Pisarki jak Wioletta Piasecka, Iwona Banach, czy Ewa Formella.

Opis wydawcy:


Marta zamieszkała w Anielinie z rodzicami i małą Polą cztery lata temu.
Chcieli zacząć wszystko od nowa. O tym, co się wydarzyło przedtem,
nie rozmawiają. Ten niewypowiedziany żal wciąż zatruwa im życie i wszyscy
czują, że przed nimi jeszcze długa droga do prawdziwego przebaczenia.
Tymczasem w Anielinie zaczyna się lato. W księgarni braci Pruskich
i pizzerii U Romano robi się coraz większy ruch, kioskarka Felicja swoim
zwyczajem zbiera plotki, a Agata, właścicielka sklepu, martwi się, jak zwiąże
koniec z końcem. Marta, czekając na powrót rodziców z wakacji, zajmuje się Polą
i Złotouchym, kotem przybłędą. Senna atmosfera miasteczka zostaje zakłócona,
gdy do ogrodu Marty zakrada się obcy mężczyzna, a ją samą zaczynają
nawiedzać natrętne wspomnienia o dawnej przyjaciółce…
Jakie tajemnice skrywa rodzina Wójcickich?
Czy Marta i Pola odnajdą w Anielinie swoje miejsce na ziemi?


W moim odczuciu jest to bardzo ciekawa zapowiedź. Niezmiernie się cieszę, że już wkrótce będę mogła opowiedzieć wam nieco więcej o historii, którą skrywają karty tej książki. Jednak już teraz jestem ciekawa, czy wspólne ze mną czekacie na jej premierę?