Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Przybysz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Przybysz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 września 2025

"Nowa dusza" Katarzyna Przybysz



Są powieści, które czyta się jednym tchem, i są takie, które zatrzymują nas w pół drogi, zmuszając do głębokiej refleksji. "Nowa Dusza" Katarzyny Przybysz należy do tej drugiej, rzadkiej kategorii. To nie jest lektura, którą się pochłania – to podróż, którą się odbywa. Lektura tej książki to swoiste emocjonalnie oświadczenie. To swego rodzaju brama do świata wewnętrznego bólu, walki i, ostatecznie, nadziei. Katarzyna Przybysz wplata w tę historię tyle emocji, że po lekturze czujemy się, jakbyśmy sami przeszli przez tę piekielną podróż wraz z głównym bohaterem, Pawłem.

Jeden dramatyczny moment na zawsze naznacza wówczas małego chłopca. Ta chwila jest jak pęknięcie w szkle – widoczne, bolesne i niemożliwe do naprawienia. Słowa tajemniczej staruszki, które chłopak podsłuchuje, wydają się rzucać klątwę na jego życie, prowadząc do tragicznego wypadku. Jako dorosły, Paweł staje się cieniem dawnego siebie. Próbuje skleić ten obraz, ale każdy kawałek jest obcy i nie pasuje do całości. Autorka z niezwykłą precyzją analizuje psychikę bohatera, pokazuje, jak trauma z dzieciństwa staje się cichym, ale wszechobecnym towarzyszem jego życia. Uzależnienia, samotność, poczucie winy – to wszystko jest konsekwencją tamtego wydarzenia. Mężczyzna żyje w poczuciu, że jego życie już nigdy nie będzie należało do niego.

Jednak "Nowa dusza" to nie jest tylko opowieść o cierpieniu. To jest historia o sile ducha, który odradza się z popiołów. W momencie, gdy Paweł jest na skraju przepaści, pojawiają się postacie, które dają mu szansę na zmianę. Nie są to anioły, które wyciągają do niego rękę znikąd. To zwykli ludzie, którzy widzą w nim coś więcej niż tylko wrak człowieka. To właśnie w tych relacjach, w tej niepewnej, ale szczerej więzi, zaczyna się rodzić nowa dusza.

Autorka maluje portret człowieka, który z mozołem, krok po kroku, próbuje odzyskać kontrolę nad swoim życiem. To nie jest łatwa droga. Jest pełna upadków, zwątpień i momentów, w których chcemy krzyczeć na bohatera, żeby się podniósł. Ale właśnie ta autentyczność sprawia, że ta historia jest tak poruszająca. Paweł jest wiarygodny w swoim bólu i w swoich próbach. Jego walka jest naszą walką, a jego nadzieja – naszą nadzieją.

Przybysz z niezwykłą empatią opisuje jego zmagania, nie oceniając, lecz pokazując, jak głęboko zakorzeniona trauma może wpływać na decyzje i zachowania. Czytelnik z łatwością utożsamia się z jego walką i czuje potrzebę, by przekonać się, czy Paweł odnajdzie w sobie siłę do przezwyciężenia przeszłości.

To, co sprawia, że ta powieść jest tak wyjątkowa, to promyk nadziei, który pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. "Nowa Dusza" udowadnia, że nawet w największej ciemności istnieje szansa na nowy początek. Autorka z wielką wrażliwością pokazuje, że uzdrowienie i odnalezienie sensu życia są możliwe, nawet gdy wydaje się, że wszystko jest stracone. To książka, która dotyka trudnych tematów, ale robi to z wielką dozą pokrzepiającej serce i duszę energii.

"Nowa Dusza" to przede wszystkim historia o odkupieniu, miłości i odwadze, by zacząć wszystko od nowa. To powieść, która zostaje w pamięci na długo po odłożeniu jej na półkę, skłaniając do zadania pytania: co tak naprawdę oznacza mieć "nową duszę"? To lektura obowiązkowa dla każdego, kto szuka nadziei i wierzy w siłę ludzkiego ducha.

Największą siłą tej powieści jest jednak przesłanie o wierze w lepszą przyszłość i drugą szansę. Mimo mrocznej tematyki „Nowa Dusza” jest niczym promień słońca prześwitujący przez chmury. Moment, w którym Paweł zaczyna powoli odzyskiwać kontrolę nad swoim życiem, jest niesamowicie wzruszający. Jego relacja z tajemniczym siedmioletnim chłopcem staje się katalizatorem zmian. To właśnie w tym kontakcie, pełnym niewinności i szczerości, Paweł odnajduje siłę, by zmierzyć się z własnymi demonami. Autorka doskonale pokazuje, że leczenie ran często następuje w relacjach z drugim człowiekiem.

Niewątpliwie na tak bardzo głęboki odbiór książki wpływa również język i styl pisania autorki. Jest on delikatny, a zarazem przenikliwy. Piękne opisy mazurskiego krajobrazu stają się nie tylko tłem, ale też odzwierciedleniem stanów emocjonalnych bohatera. Przyroda zdaje się oddychać razem z Pawłem, raz jest spokojna, innym razem wzburzona. Język jest lekki i płynny, co sprawia, że książkę czytamy z ogromnym zaangażowaniem.

Czytając, czułam głębokie poczucie straty, które towarzyszyło bohaterowi od najmłodszych lat. Smutek po nagłej utracie beztroskiego dzieciństwa, poczucie odrzucenia i samotności w świecie, który wydaje się być wrogi. Paweł staje się symbolem każdego, kto kiedykolwiek czuł się zagubiony i niechciany. Ta powieść jest jak lustro, w którym możemy zobaczyć swoje własne lęki i pragnienia. To jest literacki majstersztyk, który chwyta za serce i nie puszcza. Z pewnością po przeczytaniu tej książki dostaniecie mentalnego kopa, który stanie się impulsem do tego, aby zadbać o to, co dla nas najważniejsze. Spokój, szczęście, potrzebę przynależności i odnalezienia własnego "ja".

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy chce czytać o traumie, bólu i cierpieniu, kiedy w otaczającym nas świecie jest go tak wiele. Jednak do sięgnięcia po "Nową duszę" będę namawiała Was całym sercem. A to dlatego, że w moim odczuciu, książka ta została napisana po to, abyśmy zrozumieli, żebyśmy poczuli. Żebyśmy uwierzyli, że nawet po najgłębszej nocy przychodzi świt. "Nowa dusza" to książka, która uczy empatii, uczy patrzenia na drugiego człowieka bez oceniania. Uczy, że każdy z nas nosi w sobie jakąś pękniętą część, ale każdy z nas ma też szansę, aby ją zaleczyć. Jeżeli szukacie książki, która wzruszy Was do łez i da Wam siłę, to "Nowa dusza" jest lekturą obowiązkową. Przygotujcie się na podróż, która zmieni Was na zawsze.

[Materiał reklamowy] Autorka Katarzyna Przybysz

piątek, 4 lipca 2025

"Dom przy brzozie" Katarzyna Przybysz

W cieniu rozłożystej brzozy, gdzie liście szumią szeptem dawnych wspomnień, a korzenie splatają się z tajemnicami przeszłości, Katarzyna Przybysz tka kolejną opowieść o losach, które poruszają serce do głębi. „Dom przy brzozie” to nie tylko kontynuacja „Werandy pachnącej jaśminem”, to przede wszystkim podróż w głąb ludzkiej duszy, gdzie każdy krok naznaczony jest śladem emocji, a każdy oddech niesie zapach nadziei i tęsknoty. Czy Marta i Jagoda odnajdą wreszcie upragniony spokój w nowym azylu? Jakie sekrety skrywa milczący Miłosz, którego spojrzenie zdaje się przenikać najgłębsze zakamarki serca? Pozwól się porwać tej poetyckiej prozie, gdzie słowa malują obrazy, a cisza krzyczy głośniej niż najmocniejsze wyznania. Przeczytaj recenzję, by przekonać się, czy warto otworzyć drzwi do tego domu, w którym każdy kąt kryje w sobie fragment ludzkiego losu, a każda strona jest jak dotyk ciepłego wiatru, który niesie ukojenie i zrozumienie.

Główna bohaterka, Marta, zdaje się wieść idealne życie u boku doktora Miłosza. Wspólnie tworzą kochającą rodzinę zastępczą dla dwunastoletniej Jagody, a zakup pięknego domu w Konstancinie wydaje się dopełniać ich szczęście. Jednak pozory bywają zwodnicze. Niespodziewanie Marta odkrywa, że jej mąż skrywa głęboką tajemnicę, której za wszelką cenę nie chce wyjawić. Ta niewypowiedziana prawda staje się rysą na krysztale ich pozornie idealnego związku, budząc w Marcie niepokój i potrzebę ucieczki. Ucieczka do malowniczej osady Zielna, nad rzeką Narwią, staje się początkiem nowej drogi. Tam, w otoczeniu natury, bohaterka spotyka tajemniczego weterynarza Marcela, właściciela domu pod lasem. Czy jego pojawienie się w życiu Marty to tylko przypadek, czy może element większej układanki? Przybysz umiejętnie prowadzi czytelnika przez labirynt pytań i niedomówień, stopniowo odsłaniając kolejne warstwy fabuły i serwując zaskakujące zwroty akcji. Co więcej, w życie Jagody wkracza Łukasz, były narzeczony jej zmarłej matki, Anny, co jeszcze bardziej komplikuje sieć rodzinnych zależności i tajemnic. Autorka stworzyła mocno wciągającą i niezwykle angażującą narrację, splatając ze sobą nader życiowy wątki miłości, zaufania, zdrady i poszukiwania prawdy, a więc takie, które jak się przekonacie, sięgając po książkę, do czego już teraz serdecznie zachęcam, rezonują niemalże z każdym czytelnikiem.

Opowiadając o tej książce, warto wspomnieć, że Katarzyna Przybysz z mistrzostwem operuje konstrukcją powieści, przeplatając wątki z przeszłości z teraźniejszością, co pozwala na pełniejsze zrozumienie motywacji bohaterów. Narracja jest płynna, a autorka zręcznie buduje napięcie, utrzymując czytelnika w nieustannym zaciekawieniu. Postacie są niezwykle wyraziste i autentyczne. Marta, zmagająca się z własnymi lękami i poszukująca prawdy, jest postacią, z którą łatwo się utożsamić. Jej wewnętrzna walka i ewolucja są przedstawione w sposób wiarygodny i poruszający. Miłosz, z jego tajemnicą, intryguje i zmusza do zastanowienia się nad tym, jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się dla bliskich. Marcel, tajemniczy i intrygujący, wnosi do życia Marty świeżość i nadzieję, choć jego przeszłość również owiana jest aurą sekretu. Szczególnie poruszający jest wątek Jagody i tematyka rodzin zastępczych. Autorka z niezwykłą wrażliwością ukazuje wyzwania i radości związane z opieką nad dzieckiem z przeszłością, podkreślając wagę cierpliwości, miłości i zrozumienia. Relacje między bohaterami są skomplikowane i wielowymiarowe, co sprawia, że „Dom przy brzozie” to powieść daleka od prostych rozwiązań.

Powieść ta zaprasza nas do poznania poruszającej opowieści, której głębię zrozumie tylko ten, kto otworzy na nią swe serce. Bo to nie tylko opowieść o tajemnicach, ale przede wszystkim o ogromnej wadze szczerej rozmowy w związku. Autorka skłania do refleksji nad tym, jak wiele szkody mogą wyrządzić niedomówienia i sekrety, nawet te ukrywane w dobrej wierze. Czy sekrety Miłosza i Marcela doprowadzą Martę do odkrycia prawdy o sobie i swoich relacjach? „Dom przy brzozie” to powieść, która udowadnia, że w życiu nie ma nic cenniejszego niż chwile dane nam przez los – te radosne i te trudne, bo każda z nich kształtuje naszą drogę. Przybysz podkreśla, że prawda, nawet bolesna, jest fundamentem prawdziwej bliskości i zaufania. Jej powieść jest zaproszeniem do zastanowienia się nad własnymi relacjami, nad tym, czy potrafimy być szczerzy z bliskimi i z samymi sobą. To również opowieść o tym, jak ważne jest wybaczenie – zarówno sobie, jak i innym – oraz o tym, że nawet po trudnych doświadczeniach, zawsze jest nadzieja na nowy początek.

Czytanie „Domu przy brzozie” to prawdziwa przyjemność. A to dlatego, że wszystko, o czym czytamy, emanuje ujmującym klimatem – melancholijnym, ale jednocześnie pełnym nadziei i poetyckiej wrażliwości. Autorka z pieczołowitością opisuje otoczenie, zwłaszcza malowniczą osadę Zielna, która staje się dla Marty przestrzenią do ukojenia i odnalezienia siebie. Opisy natury są sugestywne i zmysłowe, budują atmosferę sprzyjającą refleksji. Styl pisania autorki jest lekki, a jednocześnie głęboki i poetycki. Katarzyna Przybysz posługuje się pięknym językiem, pełnym metafor i subtelnych obserwacji. Nie ma tu miejsca na zbędne słowa; każde zdanie ma swoje znaczenie i wnosi coś do całości. Ta precyzja i elegancja języka sprawiają, że od książki nie sposób się oderwać.

"Dom przy brzozie” Katarzyny Przybysz to poruszająca i głęboka powieść, która na długo pozostaje w pamięci. To nie tylko wciągająca historia pełna tajemnic i emocji, ale także książka, która skłania do refleksji nad tym, co w życiu naprawdę istotne. Jeśli szukacie lektury, która porwie Waszą duszę i wzbogaci Wasze wnętrze, „Dom przy brzozie” jest idealnym wyborem. Dajcie się ponieść tej historii i odkryjcie, jak ważne są prawda, zaufanie i miłość w obliczu życiowych wyzwań. To jedna z tych książek, które po prostu trzeba przeczytać.

[Materiał reklamowy] Autorka Katarzyna Przybysz

środa, 25 września 2024

"Weranda pachnąca jaśminem" Katarzyna Przybysz

Dziś moi drodzy będę dzielić się z wami wrażeniami po lekturze książki Katarzyny Przybysz „Weranda pachnąca jaśminem”. Jednak według mnie, zanim opowie się o książkach Kasi, trzeba opowiedzieć kilka słów o niej samej, gdyż w każdej powieści, którą autorka oddaje w nasze ręce, czytelnik odnajdzie bardzo wiele z tego, co zrodziło się w jej sercu i duszy. Pozna jej emocje, myśli i uczucia. Kasia jest osobą, która kocha życie. Dostrzega jego piękno i wartość, ale jednocześnie wie, że nie jest ono łatwe i często bywa niesprawiedliwe. Najmocniej doświadcza bowiem ludzi dobrych, którzy zasługują na to, aby być szczęśliwymi. To właśnie człowiek, jego decyzje i wybory, a także szeroko pojęte relacje międzyludzkie są pisarce najbliższe, czemu daje wyraz w swojej twórczości, o czym przekonacie się już za chwilę, poznając losy Ani, głównej bohaterki tytułu, o którym chcę pokrótce wam opowiedzieć.

Ta kobieta, jak każdy z nas chce kochać i być kochana. Sześć lat temu wiążąc się z Mateuszem, wierzyła, że wykorzysta on swoją szansę i tak jak obiecywał, pokaże jej, jak piękny jest świat z perspektywy żony. Teraz wszystkie składane wówczas przez niego obietnice tkwią tylko w pamięci Ani, gdyż po chłopaku, w którym się zakochała, nie pozostał już najmniejszy ślad. Ich małżeństwo się rozpada, a ją ze strony męża, który coraz częściej wpada we wściekłość, spotykają jedynie obelgi i upokorzenia. Mężczyzna jest właścicielem dobrze prosperującej firmy, i to właśnie firma pozwala mu żyć w świecie iluzji, w którym czuje się kimś ważnym, a już na pewno lepszym od żony, która jest tylko pielęgniarką. Bolesna prawda jest jednak taka, że za zamkniętymi drzwiami to przemocowiec znęcający się nad Anią fizycznie i psychicznie, który ukojenia dla swojej agresji szuka w alkoholu. Nasza bohaterka jest w stanie naprawdę wiele znieść, jednak najbardziej boli ją całkowita obojętność w sprawach intymnych, która poniża ją jako kobietę oraz zupełny brak zainteresowania ojca czteroletnią córką Jagodą. Anna chce walczyć o ten związek, ma bowiem nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone i odzyska swojego dawnego ukochanego. Niestety życie chwieje się w posadach, kiedy nakrywa Mateusza na zdradzie. Na szczęście może liczyć na wsparcie swoich bliskich, którzy wiedząc, że teraz będzie potrzebowała odosobnienia i czasu, aby na nowo przemyśleć swoje życie, a przede wszystkim porozmawiać z samą sobą, namawiają ją na wyjazd do pięknej urokliwej wioski nad Narwią. To klimatyczne miejsce pozwala odpocząć od biegu miejskiego życia, z czego chętnie korzystają osoby na co dzień mieszkające w mieście. Ani i jej córeczce gościny w swoim domku udzieliła znana pisarka Michalina Korzeniewska. Ania nie wie, jednak jeszcze, że ten urlop znacząco wpłynie na przyszłość jej i jej dziecka.

A stanie się to za sprawą przypadkowego spotkania z Łukaszem. Cenionym informatykiem pracującym w korporacji, któremu natura introwertyka pozwala w zupełności skupić się na najważniejszej dla niego pracy, ale za to znacząco utrudnia kontakty z ludźmi i nawiązywanie głębszych relacji. Zamknięty we własnym świecie niemalże izoluje się od toczącego się obok niego życia. Taki stan rzeczy bardzo odpowiada Dagmarze. Młodej kobiecie, którą z Łukaszem łączy układ oparty wyłącznie na cielesności. Jak możecie się domyślać, między dwójką naszych bohaterów zacznie mocno iskrzyć. Razem odkrywają uczucia, na które tak bardzo zasługują, a których głębi tak naprawdę nigdy nie zaznali. Boją się nazwać to, co powoli wypełnia ich serca i myśleć o tym, co czeka na nich w prawdziwym życiu, kiedy ich wspólna bajka utkana z namiętności, spełnienia uśpionych pragnień i skradzionych chwil niczym niezmąconego szczęścia dobiegnie końca.

Autorka w sposób mocno kontrowersyjny pokazała nam, jak bardzo kręte są ścieżki, które prowadzą nas do upragnionego szczęścia. Nie chcę oczywiście zbyt wiele zdradzać, abyście sami mogli przekonać się, w jakim aspekcie książki tkwi owa kontrowersyjność, więc napiszę tylko, że dzięki niemu Kasia daje nam jedną z co najmniej kilku pozostawionych w książce cennych życiowych lekcji, aby nigdy, nawet jeśli nie zgadzamy się z czyimiś wyborami i postępowaniem nikogo nie oceniać. Życie bowiem mamy tylko jedno i wszyscy chcemy zaznać w nim istoty szczęścia, a przewrotny los daje nam na to szansę często w najmniej oczekiwanych momentach, i popycha do postawienia wszystkiego na jedną kartę nierzadko wbrew rozsądkowi.

To na co również warto zwrócić uwagę, czytając tę niezwykle wartościową, życiową i mądrą powieść to fakt, że pojawienie się w naszym życiu dobrego człowieka może pokazać nam nasze życie i nas samych w zupełnie innym świetle, otwierając oczy na prawdę, której my sami do tej pory nie dostrzegaliśmy. Przekonał się o tym Łukasz, który dopiero przy Ani zrozumiał, że nie wszystko, co się świeci, jest złotem. Piękno kobiety skrywa się bowiem w jej wnętrzu, a ulegając powierzchowności, mężczyzna może bardzo łatwo wpaść w pułapkę manipulacji i niepostrzeżenie dla siebie być bez skrupułów wykorzystywanym.

Jednak to jeszcze nie wszystko, co przygotowała dla nas Kasia, gdyż, jak na autorkę książek przystało, wplatając w bieg toczących się na kartach „Werandy pachnącej jaśminem” wydarzeń wątek bestsellerowej pisarki i jej twórczości, w ręce Ani trafia swego rodzaju pamiętnik, z którego wspólnie z nią poznajemy trudną historię kobiety, która, choć jest tak różna od tego, co przeżywa Ania, to jednak w pewnej mierze obie mają ze sobą coś wspólnego. To właśnie te fragmenty książki poruszyły mnie do łez i to one trafiły wprost do mojego serca. A i sama pani Michalina przeżyła naprawdę bardzo wiele. Doświadczenie życiowe sprawiło, że teraz dzieli się z Anią mądrością życiową świadczącą o ogromnej znajomości świata i ludzi. My czytelnicy mamy możliwość z niej czerpać, co zaowocuje wieloma przemyśleniami i refleksjami, które z pewnością, każdy, kto zechce spędzić czas z tą poruszającą i chwytającą za serce książką, przeniesie na płaszczyznę swojego życia.

To literackie dziecko autorki, konfrontuje nas z prawdziwym życiem, co sprawia, iż jestem pewna, że wiele kobiet znajdzie w nim cząstkę siebie i to, o czym przeczyta, przełoży na własną codzienność, ale również na pragnienie zaspokojenie własnych potrzeb na każdym ich poziomie. To trudna, ale i piękna powieść, która niejako zmusza nas do konfrontacji z prawdą o naszym życiu, ale jednocześnie jest impulsem do tego, aby przywrócić nam nadzieję na szczęście i dobro, które stanie się naszym udziałem, kiedy wreszcie przestaniemy myśleć o innych, a zawalczymy o siebie i o to, co jest dla nas ważne. Autorka zaskakuje nas od samego początku, gdyż patrząc na piękną romantyczną okładkę książki w połączeniu z klimatycznym tytułem, moglibyśmy przypuszczać, że czeka na nas lekka romantyczna opowieść miłosna, która będzie bajkowym romansem. Tymczasem jest zupełnie inaczej, bo jak już wspominałam wcześniej, przeczytacie tu o przemocy domowej, alkoholizmie, poniżeniu, manipulacji, ale także o przyjaźni, wartości wsparcia osób nam najbliższych, oraz szczęściu, które niestety bywa ulotne, lecz nawet jeśli jest nam dane tylko na chwilę, zawsze pozostają wspomnienia i nauka, jaką z każdego doświadczenia wyciągamy. To jedna z tych książek, o której na pewno długo się nie zapomina, a odkładając ją na półkę trudno powstrzymać łzy, bo samo zakończenie roztrzaskuje serce czytelnika na miliony maleńkich kawałeczków. O tym jednak musicie przekonać się już sami, do czego gorąco zachęcam.

[Zakup własny]

środa, 31 stycznia 2024

"Ostatni list do Łucji" Katarzyna Przybysz

Kochani dziś wspólnie z autorką Katarzyną Przybysz zapraszamy was do Dworku Mazurskiego Leśmiady. W to wyjątkowo urokliwe miejsce przeniesiemy się na kartach debiutanckiej powieści pisarki „Ostatni list do Łucji”, gdzie będziemy towarzyszyć jej głównej bohaterce, Idze.

Młoda 29-letnia kobieta doskonale zna i kocha to miejsce. Jest tutaj częstym gościem swojej przyjaciółki Łucji, która zarządza tą posiadłością i sprawia, że każdy, kto się tu pojawi, czuje się wyjątkowo. W pamięci Igi każdy pobyt tutaj zapisał się jako wypełniony radością, długimi rozmowami i obcowaniem z naturą. Dziś, kiedy my czytelnicy, jesteśmy obserwatorami jej życia, szczęście zdało się od niej odwrócić. Tym razem przyjechała tutaj w poszukiwaniu bezpiecznej przystani, gdzie zawsze może liczyć na wsparcie swojej przyjaciółki. Świat dziewczyny zawalił się po śmierci ojca, ale jak to w życiu bywa, nieszczęścia chodzą parami, czego niestety doświadczyła bardzo boleśnie na własnej skórze. A niespodziewany cios zadał mężczyzna, z którym co sama Iga przyjęła, jako pewnik, ośmioletni związek zmierzał do wspólnej przyszłości. Choć wiedziała, że nic w życiu nie jest nam dane na zawsze, to jednak wierzyła, że jej to nie dotyczy. Oczywiście nie zdradzę wam, co takiego się wydarzyło (pozwolę sobie poradzić każdemu, kto zechce sięgnąć po tę książkę, aby nie czytał jej opisu okładkowego, gdyż zdecydowanie zdradza on zbyt wiele), powiem tylko, że po tak druzgocących przeżyciach trudno jest się podnieść, odzyskać życiową równowagę i na nowo zaufać ludziom, a już na pewno mężczyznom. Koniecznie przeczytajcie tę przejmującą dającą mocno do myślenia powieść i przekonajcie się, czy Idze się to uda.

„Smutek jest twórczy. Trzeba się cieszyć, że przyszedł, bo oznacza, że w twoim życiu zajdą zmiany. Smutek zawsze uaktywnia myślenie, bo coś się stało, a ty musiałaś wyjść ze swojej strefy komfortu. Musisz myśleć i myślisz, prawda? I to jest dobre, bo masz szansę na coś lepszego, niż myślałaś dotychczas. Zobacz sama – to, co było do tej pory, wcale nie było dla ciebie dobre, bo doprowadziło cię do takiego stanu. Teraz masz szansę określić, jak chcesz, aby wyglądał twój świat. Masz szansę na przeżycie czegoś nowego lub całkowitą zmianę swojego życia. Na rozwój. Na przygodę. Zobaczysz, kiedyś ten smutek minie, bo przecież wiecznie żyć nie będzie. Zastąpią go inne uczucia i inne emocje. Smutek jest z nami tylko, jakiś czas. Wykorzystaj go”.

Te słowa wypowiedziane do Igi przez pewną pełną optymizmu i wiary w drugiego człowieka kobietę budzą nadzieję na lepszą przyszłość jednak zraniona dziewczyna, której serce wypełnia lęk, nie jest w stanie myśleć o tym, co wydarzy się za chwilę, a co dopiero wybiegać w przyszłość. Jedyne, czego jest pewna to, że nie chce budować żadnych nowych relacji. No bo jak stworzyć relację opartą na szczerości, która dla niej samej jest wartością nadrzędną, kiedy została zraniona i oszukana przez kogoś, z kim miała spędzić resztę życia.

Nie wie jeszcze, że zmiany, o których wspominała spotkana w dworku nieznajoma, przyjdą do niej, mając za nic jej wcześniejsze postanowienia, a ich zaczątkiem okaże się mężczyzna, którego spotkała już kiedyś i którego miała nigdy więcej nie zobaczyć. Z nim bowiem wiąże się traumatyczne wspomnienie, które po raz pierwszy odebrało jej radość i harmonię w spokojnej dotychczas codzienności. Olek, bo to o nim mowa otacza się aurą wolnego ptaka, który cieszy się atencją wielu kobiet, jednak on sam nie wikła się w żadne zobowiązania. Kiedy przypadek stawia go na drodze Igi, taki układ jej odpowiada. Ona jak nikt inny wie, że żadne obietnice i zapewnienia w życiu nie mają najmniejszego znaczenia. Tylko czy rozsądek, jest w stanie wygrać z sercem? Tego musicie dowiedzieć się, spędzając czas na lekturze tej wartościowej i refleksyjnej książki.

Jeśli szukacie mądrej, życiowej książki, którą szybko się czyta, ale o której się nie zapomina, to ta będzie doskonałym wyborem. Katarzyna Przybysz w niewielkiej objętościowo powieści skondensowała całą prawdę o życiu i ludziach. I to właśnie na ludziach chciałabym się skupić trochę dłuższą chwilę, gdyż za sprawą postaci Olka autorka wprowadziła bardzo ważny wątek. My ludzie oceniamy innych niekiedy bardzo powierzchownie. Ten młody chłopak wśród znajomych ma przypiętą łatkę playboya, podczas gdy jak się przekonacie on i jego mama naprawdę wiele w życiu przeszli, a sytuacja, w której tkwią, nie ulega zmianie. Jest to bardzo ważny aspekt, książki, z którym na pewno podobnie, jak z przeżyciami Igi utożsami się wielu czytelników i o którym warto i trzeba mówić głośno. Dlatego żałuję, że w tej historii został on potraktowany tylko epizodycznie.

"Ostatni list do Łucji" to mocno  zajmująca opowieść o cierpieniu po stracie i krzywdzie, a także sile przyjaźni w momencie, gdy przytłaczające nas problemy kumulują się, a my nie potrafimy dostrzec sposobu na to, aby znaleźć z nich dla siebie wyjście. Często samo życie stawia na naszej drodze ludzi, którzy swoją obecnością odmieniają je wbrew naszym postanowieniom, obawom, wątpliwościom i sprzecznym emocjom, które targają Igą. A kiedy docieramy już niemalże do końca książki i jesteśmy przekonani, że znamy jej finał, wówczas następuje szokujący czytelnika zwrot akcji, który roztrzaskuje jego serce na miliony maleńkich kawałków i wyciska łzy.

Przyznam szczerze, że ten tytuł okazał się dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Zupełnie nie spodziewałam się, że tak niepozorna niewielka książeczka skrywa w sobie tyle cennych wartości. Takich wspaniałych zaskoczeń, życzę każdemu miłośnikowi słowa pisanego.

[Zakup własny]