Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aneta Krasińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aneta Krasińska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 maja 2026

„Miłość i odwaga” Anety Krasińskiej – o sile kobiet, która zmienia bieg historii.

Czasem, aby lepiej zrozumieć teraźniejszość, musimy spojrzeć wstecz i dostrzec w minionych pokoleniach ludzi, którzy czuli i kochali dokładnie tak samo, jak my. To w ich codziennych dylematach bije serce każdej ważnej opowieści, a wydarzenia znane z podręczników okazują się utkane z tysięcy cichych westchnień oraz lęku, o którym rzadko się wspomina. Często zapominamy, że wolność nie zawsze rodzi się na polach bitew. Nierzadko jej początek ma miejsce w dusznych pokojach, gdzie tradycja staje się przytłaczającym ciężarem, a troska najbliższych – subtelną formą uwięzienia. To właśnie tam krystalizuje się wola walki, a w tę gęstą od uczuć materię wprowadza nas Aneta Krasińska na kartach swojej najnowszej powieści "Miłość i odwaga", kreśląc portret bohaterki, która odważa się wyciągnąć rękę po własne życie w chwili, gdy świat staje w ogniu.

Zamiast patrzeć na przeszłość z dystansu, wchodzimy w codzienność Poznania z 1918 roku. Poznajemy Felicję – dziewczynę pełną obaw, której największym przeciwnikiem nie jest obcy żołnierz, lecz własna matka, próbująca zatrzymać ją w bezpiecznym, ale ciasnym świecie dawnych zasad. Pod płaszczem przygotowań do Powstania Wielkopolskiego autorka ukazuje losy zapomnianych bohaterek. Felicja powoli zrzuca pęta konwenansów, udowadniając, że te same dłonie potrafią równie sprawnie szyć suknie, co przygotowywać broń do starcia o prawo do bycia sobą.

Ten cichy, domowy przewrót staje się punktem wyjścia do wszystkiego, co następuje później. Śledząc ścieżkę bohaterki, widzimy, jak jej wewnętrzny kręgosłup stopniowo twardnieje, choć nie jest to obraz nieustraszonej wojowniczki, lecz osoby z krwi i kości. Felicja często odczuwa lęk, a mimo to idzie naprzód, odkrywając, że może pragnąć czegoś więcej niż tylko narzuconego jej scenariusza. Niezwykłym atutem lektury jest warsztat autorki, która z dbałością o detale oddała realia epoki. Historyczne tło stanowi solidny fundament, na którym akcja prowadzi nas od dusznego oczekiwania po dynamiczne, pełne napięcia momenty. Bariera czasu znika, pozwalając nam przeżywać każdą nadzieję tak, jakby była naszą własną.

Burzliwe losy ojczyzny stają się tu tłem dla rodzącego się uczucia, które dla Felicji okazuje się prawdziwym sprawdzianem dojrzałości. Jej relacja z Bronkiem to nie tylko romantyczne uniesienia, ale przede wszystkim bezpieczna przystań, w której dziewczyna uczy się ufać własnym pragnieniom. Ta więź, budowana w cieniu niepewnego jutra, staje się dla niej impulsem, by przestać być jedynie obserwatorką zdarzeń i zacząć pisać własną historię w świecie, który dotąd widział w kobietach tylko milczące tło. Autorka pokazuje, że wielkie zmiany zaczynają się od odwagi serca, a obawa o życie tych dwojga towarzyszy nam do ostatniej strony.

Podczas lektury moje serce wielokrotnie biło mocniej, a oczy szkliły się od łez, gdy patrzyłam na determinację Felicji i jej bezkompromisowe działanie w imię wyższych wartości. Jednak tym, co dogłębnie mnie poruszyło, była również tragiczna perspektywa rodzin trwających w katorżniczym oczekiwaniu. Świadomość tego, jak matki, żony i siostry każdego dnia karmiły się nadzieją na powrót bliskich, była wręcz obezwładniająca. Autorka z ogromnym wyczuciem oddała ból tych, których wiara zderzyła się z okrucieństwem losu. Cierpienie tych, którzy odeszli przedwcześnie, oraz tych, którzy musieli dźwigć żałobę, uświadamia, że cena niepodległości mierzona jest nie tylko krwią, ale i cichym dramatem w pustych domach. Ta historia to dla mnie lekcja pokory i głęboki ukłon w stronę miłości, która trwa do samego końca.

​Siła powieści tkwi w jej szczerości. Choć od opisanych wydarzeń minął wiek, dylematy Felicji pozostają bliskie współczesnemu czytelnikowi, ucząc, że droga do odkrycia własnej tożsamości nigdy nie traci na znaczeniu. Odwaga, by żyć w zgodzie z sercem, jest wartością ponadczasową, dlatego tę opowieść polecam każdemu, kto chce poczuć puls dawnych dni na własnej skórze. Jeśli cenicie historie, w których uczucia są równie ważne co oddanie ideałom, „Miłość i odwaga” to dzieło, które po prostu trzeba przeżyć.

Na zakończenie warto uświadomić sobie, że ta książka to emocjonalny pomost łączący nas z pragnieniami kobiet sprzed lat. Aneta Krasińska przypomina, że wierność własnym przekonaniom i siła ludzkich więzi są jedynymi bastionami, których nie zdoła zburzyć żadna wichura dziejów. Zostajemy z tą opowieścią na długo, wdzięczni za przypomnienie, że prawdziwe bohaterstwo najczęściej ma twarz osoby, która po prostu odważyła się być sobą.

[Materiał reklamowy].

piątek, 14 listopada 2025

"Zima w Nałęczowie" Aneta Krasińska - Cykl Cztery pory roku/ Tom I

Życie jest często niczym misternie tkany kobierzec, gdzie każdy dzień to kolejny splot, a przyszłość wydaje się precyzyjnie zaprojektowanym wzorem. Wierzymy w tę uporządkowaną wizję, w trwałość podjętych zobowiązań i niezmienność uczuć, które zdefiniowały nasze 'tu i teraz'. Lecz bywa, że w jednej, krótkiej chwili, ten idealny projekt rozpada się, a nić, która wiodła nas bezpiecznie, zostaje brutalnie przerwana.

​W obliczu zdrady – czy to bliskiej osoby, czy własnych, naiwnych przekonań – świat traci swoje barwy, a grunt usuwa się spod nóg. To moment egzystencjalnego wstrząsu, kiedy dotychczasowe bezpieczeństwo okazuje się iluzją. Nasza tożsamość, tak silnie związana z relacjami i planami, ulega redefinicji. Wtedy rodzi się fundamentalna potrzeba: ucieczka. Nie jest to jednak tchórzliwe wycofanie, lecz instynktowne poszukiwanie azylu – przestrzeni, w której można posklejać szczątki własnego ja, z dala od zgiełku i bólu miejsca, w którym wydarzyła się katastrofa.

Często w takich chwilach to prowincja, małe miasteczka czy zapomniane kurorty stają się sceną dla wewnętrznej transformacji. W ciszy i anonimowości, w otoczeniu historii zapisanej w starych murach, łatwiej jest usłyszeć własny, przytłumiony głos. To właśnie tam, gdzie czas płynie wolniej, a tajemnice przeszłości wciąż rezonują, złamane serce odnajduje nieoczekiwane ukojenie i, co najważniejsze, impuls do nowego początku. Bowiem to, co wydaje się końcem, jest w istocie preludium do odnalezienia prawdziwej siły – tej, która pozwala na nowo tkać własne, lepsze przeznaczenie. ​To uniwersalne doświadczenie, wpisane w losy wielu z nas, z niezwykłą czułością i wnikliwością portretuje Aneta Krasińska w swojej najnowszej powieści „Zima w Nałęczowie”.  Pierwszej części cyklu Cztery pory roku.

Główna bohaterka, Lidka Adamiak, jest uosobieniem kobiety, której życie, zbudowane na fundamencie stabilności i przewidywalności, runęło z dnia na dzień. Jej wstrząs wywołany zdradą narzeczonego nie jest jedynie melodramatycznym tłem, ale katalizatorem do zerwania z miejskim zgiełkiem i pozornym ładem. Lidka porzuca komfortową, choć iluzoryczną, warszawską rzeczywistość i intuicyjnie wybiera Nałęczów – uzdrowiskowy kurort owiany aurą nostalgii i historii. Nie szuka tu romansu ani sensacji; poszukuje ciszy, która pozwoli jej uporządkować myśli i emocje. Jednakże ta terapeutyczna podróż szybko nabiera nieoczekiwanego tempa. Przypadkowe odkrycie drogocennej, tajemniczej biżuterii wciąga ją w intrygę, która zmusza ją do wyjścia poza własny ból i skupienia się na tajemnicach przeszłości skrywanych przez stary Nałęczów.

W ten sposób Krasińska płynnie przeplata wątek psychologicznej odnowy Lidki z elementami powieści detektywistycznej. Poszukiwanie prawowitego właściciela klejnotów staje się dla bohaterki symbolicznym poszukiwaniem prawdy – nie tylko historycznej, ale także osobistej. Autorka zręcznie buduje sieć skomplikowanych relacji i niejasnych wskazówek, które prowadzą Lidkę przez malownicze zakątki uzdrowiska, zmuszając ją do interakcji z barwnymi postaciami, z których każda skrywa własną historię.

W "Zimie w Nałęczowie" tło geograficzne i fabularne zdecydowanie wykracza poza rolę zwykłej scenografii. Nałęczów, urokliwe uzdrowisko w zimowej szacie, urasta do rangi niemego bohatera, którego obecność i charakter mają fundamentalny wpływ na wewnętrzną przemianę Lidki i rozwój akcji. Nie jest to jedynie malownicze miejsce, gdzie toczą się wydarzenia; to przestrzeń, która leczy, konfrontuje i inspiruje.

​Uzdrowiskowa atmosfera, przesiąknięta ciszą, spokojem, a jednocześnie historyczną głębią, sprzyja introspekcji i ucieczce od chaosu. Kaskadowe krajobrazy, zabytkowa architektura i rytm życia kurortu działają na bohaterkę jak terapeutyczna otulina. Mówiąc o "niemym bohaterze", mam na myśli to, że Nałęczów aktywnie kształtuje emocje i decyzje postaci. Zimowa aura – często postrzegana jako symbol zamrożenia uczuć czy poczucia straty – tutaj paradoksalnie staje się oczyszczająca. To właśnie wśród zaśnieżonych parków i sanatoryjnych alejek Lidka odnajduje dystans do przeszłości i siłę do rozpoczęcia nowego rozdziału, a odnaleziona tajemnica historyczna wplata miejsce w sam środek jej osobistej historii.

​Miasto staje się odbiciem stanu duszy bohaterki – z pozoru uśpione, ale pod powierzchnią kryjące energię do życia i głębokie sekrety. Nałęczów nie tylko przyjmuje Lidkę, ale także współuczestniczy w jej emocjonalnej podróży, stanowiąc swoisty katalizator dla odrodzenia, co czyni jego rolę w powieści nieusuwalną i wyjątkowo znaczącą.

Sercem narracji jest intryga — przypadkowe odkrycie drogocennej biżuterii, które niczym magiczne wrota otwiera przejście do zapomnianego świata. Ten cenny artefakt jest kluczem do tajemnicy sprzed lat, zmuszając Lidkę do porzucenia własnych zmartwień i zanurzenia się w skomplikowane losy przedwojennych kuracjuszy. Wątek detektywistyczny staje się mostem łączącym teraźniejszość z przeszłością, ukazując, że miłość, poświęcenie i zdrada są ponadczasowymi uczuciami, których echa rezonują przez całe dekady. Poszukiwanie prawdy o właścicielu kosztowności to nie tylko śledztwo, to także poszukiwanie sensu i zamknięcia dla nierozwiązanej historii.

Oczywiście, pod powierzchnią historycznej zagadki pulsuje wątek miłosny. Historia Lidki, naznaczona dotkliwą utratą zaufania, zyskuje kontrast w postaci rodzącego się, nieśmiałego uczucia w Nałęczowie. Jej nowy związek rozwija się w cieniu dawnego dramatu, sugerując, że każde pokolenie musi przejść przez próbę, by odnaleźć prawdziwą nadzieję i spełnienie. Powieść subtelnie bada, jak dawne sekrety i zaniechania wpływają na teraźniejsze wybory serca, niosąc jednocześnie pocieszenie, że po każdej zimie zawsze nadchodzi wiosna.

Wyobraźcie sobie mglisty, zimowy Nałęczów – kurort uśpiony pod puchem, który skrywa w sobie nie tylko sanatoryjne spokój, ale i echa dawnych dramatów. Powieść Anety Krasińskiej to nie jest kolejna prosta historia obyczajowa. To emocjonalny wehikuł czasu, który zabierze Was w podróż przez dwa stulecia, splecione jedną, nieoczekiwaną zagadką. Jeśli kochacie współczesne historie o poszukiwaniu siebie, ale jednocześnie uwielbiacie kryminalne zagadki i historyczne tło – ta książka łączy je w spójną całość. Lidka nie tylko szuka złota. Ona znajduje samoświadomość i odwagę, by znów zaufać. Jej metamorfoza jest inspirująca i niezwykle realna. "Zima w Nałęczowie" to dowód, że czasem największe skarby odnajdujemy w najtrudniejszych momentach życia, a kluczem do naszej przyszłości jest zrozumienie przeszłości.

Nie czekajcie – zanurzcie się w tej zimowej, pełnej nadziei i tajemnic historii. Towarzyszyć Wam będzie cała paleta uczuć – od bólu i rozczarowania po stopniowo pojawiającą się nadzieję i delikatne wzruszenie. Powieść skłania do refleksji nad tym, co w życiu jest naprawdę ważne: równowaga między pracą a życiem prywatnym, zaufanie oraz siła drugiego człowieka. Po lekturze pozostanie z Wami uczucie ciepła i spokoju, a także przekonanie, że zawsze warto dać sobie szansę na lepsze jutro, nawet po największej stracie.

Życie często wymaga od nas przystanku – chwili, w której musimy cofnąć się o krok, by zyskać perspektywę. Wszyscy niesiemy ze sobą bagaż historii, tych własnych i tych, które do nas szepczą z przeszłości. Prawdziwa mądrość nie polega na ucieczce, lecz na odwadze, by spojrzeć w głąb siebie i pozwolić, aby miejsca, które odwiedzamy, stały się katalizatorem zmian. Ostatecznie, każda z pozoru przypadkowa ścieżka, którą obieramy, prowadzi nas do najcenniejszego odkrycia: naszej własnej siły i gotowości do pisania kolejnych, lepszych rozdziałów.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Skarpa Warszawska.

piątek, 17 października 2025

"Zima w Nałęczowie" Aneta Krasińska - Zapowiedz recenzencka/ Fragment



Gromadzicie już książki zimowe i świąteczne, a może jakaś tego rodzaju lektura już rozgrzewa wasze wieczory? Ja polecam najnowszą książkę Anety Krasińskiej "Zima w Nałęczowie", wydaną zaledwie kilka dni temu 15.10.2025 przez wydawnictwo Skarpa Warszawska. Wkrótce ją przeczytam i dla was zrecenzuję, a tymczasem, zostawiam opis wydawcy oraz na zachętę krótki fragment powieści.

TYTUŁ TEN OTWIERA CYKL CZTERY PORY ROKU.

ZIMOWA OPOWIEŚĆ O NIEOCZEKIWANYCH PORYWACH SERC DAJĄCYCH NADZIEJĘ NA LEPSZE JUTRO!

Pośpiech towarzyszący Lidce Adamiak tak w życiu prywatnym, jak i zawodowym poskutkował dramatycznym odkryciem, po którym zaczęła się zastanawiać, czym jest miłość. W jednej chwili jej uporządkowane i zaplanowane życie w stolicy legło w gruzach. Tylko dzięki trosce i wsparciu przyjaciółki kobieta nie popada w obłęd i za jej namową wyjeżdża do Nałęczowa, by nabrać dystansu do wydarzeń i móc spokojnie zasiąść do wieczerzy wigilijnej.

Zarówno sam Nałęczów, jak i jego mieszkańcy zdumiewają Lidkę od pierwszych chwil pobytu w kurorcie, jednak z każdym dniem coraz bardziej jej się tu podoba. A gdy odkrywa drogocenną biżuterię, rozpoczyna poszukiwania prawowitego właściciela. Dzięki temu, choć na chwilę zapomina o własnych kłopotach i skupia się na poznaniu historii przedwojennego Nałęczowa i pewnego kuracjusza.

Tym razem Aneta Krasińska przenosi swoich czytelników do otulonego śnieżnym puchem i pachnącego przyprawą do piernika Nałęczowa, w którym przeszłość i współczesność wzajemnie się przenikają, a skutki miłości i nienawiści mają wpływ na to, co tu i teraz.

A TERAZ ZAJRZYJMY DO ŚRODKA KSIĄŻKI.

Zima w Nałęczowie”

Widząc zbliżającą się parę kuracjuszy widywanych na zabiegach w łazienkach, chwycił Wandę za łokieć i poprowadził w stronę jej domu. Wolał nie dawać podstaw do plotek, ale nie zamierzał przemilczeć dziwacznej informacji. Kiedy więc tylko dostatecznie oddalili cię od centrum uzdrowiska i wyszli na trakt prowadzący do gospodarstwa rodzinnego Bednarczyków, Jeremi zatrzymał się i z marsowym czołem spojrzał na ukochaną.

– Wyjaśnisz mi to wszystko? – zapytał, starając się zapanować nad rosnącym zniecierpliwieniem.

– Łucja była na policji – zaczęła powoli.

– I co z tego?

– Podobno zgłosiła kradzież broszki.

Przez chwilę usiłował pojąć słowa Bednarczykówny.

– I co to ma wspólnego z nami? – dociekał, nie znajdując wyjaśnienia kobiecych obaw.

– Bo ta skradziona broszka jest w kształcie pawia i ponoć otrzymała ją od ciebie.

– Co?! – Nachylił się nad Wandą, jakby nie dosłyszał. – Nigdy nie podarowałem jej żadnej broszki! To jakieś brednie! Przecież broszka jest u ciebie. Prawda?

– Tak mi się wydawało.

– Kompletnie nie pojmuję, o co w tym wszystkim chodzi. To musi być jakaś pomyłka albo kłamstwo szyte grubymi nićmi. Nic mnie nie łączy z Łucją, więc nie traćmy czasu na domysły. Idź się przebrać, żebyśmy mogli pójść na kolację.

– Ale…

– Zaczekam tu na ciebie i sprawdź, czy masz broszkę, a najlepiej przypnij ją do sukienki, żeby wszyscy widzieli, że to ty ją posiadasz.

– Nie wiem, czy to dobry pomysł.

– Co w nim złego? To twoja broszka, a Łucja plecie jakieś farmazony. – Musnął wargami jej czoło i uśmiechnął się, chcąc ją uspokoić. – Wandziu, wszystko będzie dobrze. Nie zaprzątaj sobie głowy jakimiś domysłami.

Mina Bednarczykówny dowodziła braku przekonania co do słów kochanka, ale jego ponaglenia nie pozostawiły jej wyboru. Minęła wysoką lipę rosnącą na skraju parceli i bez słowa podążyła do siebie.


Czy ktoś z Was również planuję otulić się jej ciepłem w długie wieczory? Dajcie znać w komentarzach.




środa, 3 września 2025

"Pianistka" Aneta Krasińska / Kontynuacja powieści "Sanitariuszka"

Napięcie wciąż wibruje w powietrzu, a echa wojny nie milkną. Aneta Krasińska, mistrzyni pióra, ponownie zabiera nas w podróż do świata, gdzie sztuka i miłość zderzają się z brutalnością historii. W "Pianistce" kontynuacji "Sanitariuszki" autorka maluje portret kobiety, która, choć ocalała, wciąż walczy o odnalezienie siebie na gruzach dawnego życia. To poruszająca opowieść o sile ducha, dylematach moralnych i niełatwej próbie stworzenia przyszłości w świecie, który na zawsze zmienił się w popiół. Przygotujcie się na lekturę, która chwyta za serce i nie wypuszcza aż do ostatniej nuty.

Amelia to kobieta, której historia nie kończy się na wojnie. Wręcz przeciwnie, po upadku Powstania Warszawskiego jej walka dopiero się zaczyna. Przetrwała piekło, ale nosi je w sobie. Jest samotna, zagubiona i zmuszona do opuszczenia wszystkiego, co znała. Londyn jest dla niej miejscem paradoksalnym – bezpiecznym, a jednocześnie obcym i zimnym. Amelia nie może znaleźć sobie miejsca, a trauma manifestuje się na różne sposoby – od bezsenności, przez poczucie winy, po niemożność nawiązania głębszych relacji. To właśnie w tej nowej rzeczywistości musi od nowa uczyć się żyć.

Jedynym elementem, który połączył Amelię z jej dawnym życiem, jest Fortepian. To właśnie przy nim bohaterka czuje się sobą. Kiedy gra, wracają wspomnienia – te bolesne i te piękne. Muzyka staje się jej językiem, którym wyraża to, czego nie potrafi ubrać w słowa. To przez klawisze opowiada o swoim strachu, tęsknocie za utraconym domem i bliskimi, a także o rodzącej się nadziei. Autorka pokazuje, że fortepian to nie tylko źródło pięknych dźwięków, ale narzędzie leczenia duszy i powolnego godzenia się z przeszłością.

Chociaż Amelia początkowo izoluje się od świata, jej historia nie jest opowieścią o całkowitej samotności. W Londynie poznaje inne postacie, które mają wpływ na jej los. Są to Polacy, którzy, podobnie jak ona, zostali zmuszeni do emigracji. Wśród nich znajdują się zarówno weterani wojenni, jak i cywile. Tworzą oni małą, polską społeczność, która w obcym kraju próbuje stworzyć namiastkę domu. Te interakcje są bardzo ważne, ponieważ to właśnie dzięki nim Amelia powoli zaczyna otwierać się na innych i szukać swojego miejsca w świecie.

W miarę jak nasza bohaterka wychodzi ze swojej izolacji, w jej życiu pojawia się możliwość nawiązania nowej, głębokiej relacji. To jedna z najdelikatniejszych części fabuły. Autorka z wielką wrażliwością ukazuje proces, w którym osoba straumatyzowana powoli uczy się ponownie ufać i kochać. Ten wątek miłosny nie jest romantyczny w typowy, przesłodzony sposób. Jest raczej opowieścią o zmaganiu się z bliznami przeszłości i odważnym patrzeniu w przyszłość. To właśnie to uczucie daje Amelii siłę, żeby zacząć leczyć swoje rany i uwierzyć, że życie po wojnie ma jeszcze sens.

Czy można uciec od wojny, jeśli nosi się ją w sercu? Krasińska z mistrzowską precyzją maluje portret kobiety, która jest niczym strzaskane lustro – każdy jej fragment odbija ból, traumę i strach. W Londynie, w cieniu obcych katedr i na tle obcych twarzy, Amelia próbuje na nowo złożyć siebie w całość. Jej fortepian staje się spowiednikiem, świadkiem cichej rozpaczy i jedynym miejscem, gdzie jej dusza może znaleźć ukojenie. Klawisze to nie tylko czarne i białe kości, ale most, po którym bohaterka przechodzi od przeszłości do – miejmy nadzieję – przyszłości.

Krasińska z niezwykłą wrażliwością ukazuje, jak muzyka staje się dla Amelii schronieniem, tarczą i lekarstwem. Kiedy dotyka klawiszy, nie gra tylko nut – gra swoje życie, swoje wspomnienia, swoje marzenia. Jej palce wędrują po klawiaturze, a każda zagrana melodia jest jak list do tych, którzy odeszli, jak rozmowa z utraconymi bliskimi. Ale cisza, która zapada po skończonej grze, jest jak uderzenie obuchem – przypomina jej o pustce, samotności i niemożności powrotu do domu.

Powieść jest też pięknym, a zarazem bolesnym portretem pokolenia Polaków, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swojej ojczyzny. Krasińska z empatią oddaje ich dylematy, tęsknoty i wysiłki, by zachować swoją tożsamość. To opowieść o wsparciu, o przyjaźni, ale też o cichym cierpieniu i samotności w obcym świecie. Autorka bez zbędnego patosu pokazuje, że bycie emigrantem to wieczne życie na granicy dwóch światów – tego, który był, i tego, który dopiero się tworzy.

Tę książkę nie tyle się czyta, ile przeżywa. To jest opowieść, która łapie za serce od pierwszej strony, bo Aneta Krasińska nie opisuje historii, ona ją czuje, a potem pozwala nam ją poczuć. Nie jest to sucha relacja z przeszłości, ale żywy, pulsujący emocjami pamiętnik duszy. Przez karty tej powieści przechodzi się z bijącym sercem, czując na własnej skórze ból, tęsknotę i tę straszliwą, powojenną pustkę.

Amelia Bogdańska, nie jest superbohaterką. Jest człowiekiem takim jak my. Kiedy czytamy o jej udziale w Powstaniu Warszawskim, nie widzimy bohatera z marmuru, ale dziewczynę pełną strachu, nadziei i woli walki, która musiała przetrwać, by móc grać. Każdy dźwięk fortepianu, każde naciśnięcie klawisza, jest echem jej wspomnień. W jej muzyce słychać huk bomb, płacz utraconych bliskich, ale też upartą nadzieję na nowy początek. Język tej powieści to poezja. Krasińska maluje słowami obrazy tak plastyczne, że niemal czuć zapach spalonej Warszawy i słyszeć kroki na londyńskich ulicach. Ale to emocje są tu na pierwszym planie. To jest opowieść o miłości, która musiała ustąpić miejsca wojnie, o przyjaźniach, które przetrwały najcięższe próby, i o samotności, którą niesie ze sobą trauma.

"Pianistka" to nie tylko historia, to lustro, w którym każdy z nas może odnaleźć kawałek siebie – strachu przed utratą, marzeń, które trzeba chronić, i siły, która pozwala iść naprzód, nawet gdy serce krwawi. Pianistka” to głębokie zanurzenie w psychikę człowieka po przejściach. Pokazuje, jak muzyka może być terapią, sposobem na oswojenie demonów przeszłości. Zamiast użalać się nad losem, Amelia gra. W jej grze jest rozpacz, ale też piękno. Krasińska sprawia, że czujemy każdą nutę, która dla Amelii jest jak oddech.

Ta książka jest hołdem dla tych, którzy musieli uciekać, by żyć, ale nigdy nie zapomnieli, skąd pochodzą. To przypomnienie, że nawet w najgłębszej ciemności jest światełko nadziei, a nasza siła nie leży w tym, ile znieśliśmy, ale w tym, jak umiemy się podnieść i grać dalej. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto wierzy w moc ludzkiego ducha.

Ten tytuł to książka niezwykła, która przekracza granice gatunków. To poruszająca powieść psychologiczna, historyczna i obyczajowa w jednym. Autorka z chirurgiczną precyzją buduje świat, w którym każdy szczegół ma znaczenie. To opowieść o nadziei, sile człowieka i ludzkiej potrzebie przynależności. Powieść Krasińskiej to obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy szukają w literaturze autentycznych, głębokich emocji. Lektura, która zostaje w sercu na długo po tym, jak zamknie się ostatnią stronę. To głęboka, psychologiczna proza, która skłania do refleksji nad tym, co to znaczy być człowiekiem w obliczu traumy. Aneta Krasińska stworzyła dzieło pełne emocji, subtelności i piękna, które zasługuje na uwagę każdego, kto po przeczytaniu książki  chce odłożyć ją na półkę w poczuciu naprawdę wartościowo spędzonego czasu. To literacki hymn ku pamięci ocalałych, którzy musieli znaleźć w sobie siłę, by grać dalej, nawet gdy orkiestra życia ucichła.

[ Materiał reklamowy] Wydawnictwo Skarpa Warszawska.

wtorek, 12 sierpnia 2025

Przedpremierowa rozmowa o "Pianistce" z autorką Anetą Krasińską



Drodzy czytelnicy, mam wspaniałą wiadomość! Właśnie dotarł do mnie przedpremierowy egzemplarz powieści Anety Krasińskiej "Pianistka", będącej wyczekiwaną przez wielu z nas kontynuacją książki "Sanitariuszka". Premiera już 13 sierpnia 2025. Książka zapowiada się niezwykle interesująco, a ja nie mogę doczekać się, aby podzielić się z Wami moimi wrażeniami. Recenzja już wkrótce.

A tymczasem, specjalnie dla Was, we współpracy z autorką, prezentujemy fragment wywiadu, którego pisarka udzieliła Radiu dla Ciebie w rozmowie z Panią Kingą Michalską. Posłuchajcie, jak sama Aneta opowiada o swoim najnowszym dziele.



Od momentu, kiedy przeczytałam "Sanitariuszkę" jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii. Czy Wy również mieliście już okazję poznać losy Amelii? Jeśli tak, to czy tak jak ja z niecierpliwością wyczekujecie kontynuacji? A może właśnie po wysłuchaniu tego wywiadu poczuliście, że koniecznie musicie nadrobić zaległości i przeczytać obie części, by dać się porwać tej opowieści?


piątek, 27 czerwca 2025

"Echa prawdy" Aneta Krasińska - Cykl W cieniu PRL-u

W literaturze podobnie jak w życiu bywają historie, które domagają się domknięcia, rozwikłania ostatnich wątków, by wybrzmieć w pełni. Taka właśnie jest powieść „Echa prawdy” Anety Krasińskiej, będąca wyczekiwanym, trzecim i zarazem zamykającym tomem cyklu „W cieniu PRL-u”. Czytelnicy, którzy śledzili losy bohaterów od pierwszych stron tej serii, z pewnością z niecierpliwością sięgną po tę książkę, by odkryć, jak autorka połączy wszystkie nici skomplikowanych relacji i rodzinnych sekretów, narastających przez lata w specyficznym, często opresyjnym klimacie Polski Ludowej. Krasińska, znana ze swojej wnikliwości psychologicznej i umiejętności kreślenia wielowymiarowych postaci, po raz kolejny zabiera nas w podróż w głąb ludzkiej pamięci, gdzie echa przeszłości nie milkną, lecz intensyfikują się, domagając się rozliczenia. W „Echach prawdy” autorka mierzy się z ciężarem konsekwencji decyzji podjętych w minionych dekadach, pokazując, jak dziedzictwo PRL-u wciąż wpływa na teraźniejszość i kształtuje losy kolejnych pokoleń. Czy ta finalna część cyklu dostarczy satysfakcjonujących odpowiedzi i pozwoli bohaterom, a wraz z nimi czytelnikom, zamknąć ten ważny rozdział? Przekonajmy się, jak wybrzmią ostatnie akordy tej opowieści.

Powieść przenosi czytelników w lata po obaleniu komunizmu w Polsce, a dokładniej akcja rozpoczyna się od roku 2005. Mimo upływu lat, wydarzenia z czasów PRL-u nadal mają ogromny wpływ na teraźniejszość i na życie bohaterów. Główna bohaterka, Aniela Szwarc, z którą czytelnicy mieli okazję zapoznać się w poprzednich tomach („Szepty sekretów” i „Pomruki kłamstw”), w „Echach prawdy” przechodzi na zasłużoną emeryturę. Opuszcza Sochaczew i przenosi się do Warszawy, by tam odnaleźć spokój i poświęcić się rodzinie – dzieciom i wnukom. Jednak, jak się okazuje, emerytura nie jest wcale czasem beztroskiego odpoczynku. Początkowo widzimy ją jako kobietę pragnącą spokoju i poświęcenia się rodzinie, zwłaszcza wnukom. Jednak jej wewnętrzna potrzeba pomagania innym i silne poczucie obowiązku sprawiają, że nie potrafi całkowicie porzucić zawodu. To powrót do aktywności, mimo upływu lat, odbija się na jej zdrowiu, co Krasińska ukazuje z dużą empatią.

Książka kieruje uwagę na rozliczanie się z przeszłością i wyjaśnianie rodzinnych tajemnic, które ciągnęły się przez lata. W tym tomie ujawnione zostają sekrety i kłamstwa, które miały wpływ na losy bohaterów. Pojawia się także wątek zaginionych w czasie II wojny światowej obrazów Fałata i śledztwa dotyczącego ich odzyskania, co dodaje powieści historycznego wymiaru. Aniela będzie musiała stawić czoła nie tylko nierozwiązanym sprawom z przeszłości, ale także nowym wyzwaniom, w tym problemom zdrowotnym. Jej poczynania zaprowadzą ją nawet na komendę policji, gdzie będzie musiała udowodnić swoją niewinność. W powieści autorka porusza również tematykę wpływu przemian społeczno-politycznych na życie jednostki, rynek pracy po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, opiekę medyczną, a także uniwersalne wartości takie jak rodzina, przyjaźń, miłość i walka o marzenia.

"Echa prawdy" to wzruszająca i pełna realizmu historia o poszukiwaniu prawdy, trudnych wyborach, życiowych zmianach, chorobie, dawno utraconej miłości i walce o marzenia. Jest to udane zwieńczenie trylogii, które zadowala czytelników, wyjaśniając wszystkie niedomówienia i dając satysfakcjonujące zakończenie. Książka jest polecana miłośnikom literatury obyczajowej z historycznym tłem, ceniącym autentyczność przekazu.

Jeśli zastanawiacie się, czy warto sięgnąć po tytuł, to z całą pewnością mogę powiedzieć, że tak. Jest to książka, która oferuje znacznie więcej niż tylko zakończenie historii – to prawdziwa literacka uczta dla miłośników sag rodzinnych, historii i głębokiej psychologii postaci.

Oto kilka kluczowych powodów, dla których powinniście ją przeczytać:

* Wspomniane już przeze mnie zakończenie pełne satysfakcji: Jako ostatni tom cyklu, „Echa prawdy” domyka wszystkie wątki, rozwiązując tajemnice i rozjaśniając losy bohaterów, które śledziłaś przez poprzednie części. Pozwala to na pełne zrozumienie i pożegnanie się z ich światem w satysfakcjonujący sposób.

* Głębia historyczna i obyczajowa: Aneta Krasińska ma niezwykły talent do wplatania historii w życie swoich postaci. Książka nie tylko opowiada o indywidualnych losach, ale też o szerokim tle epoki PRL-u, jej wpływie na społeczeństwo, codzienne życie, wybory i dramaty. To doskonała okazja, by lepiej zrozumieć tamte czasy.

* Rozwój postaci: Przez cały cykl bohaterowie ewoluują, mierząc się z trudnościami, dokonując wyborów i ponosząc ich konsekwencje. „Echa prawdy” pokazują kulminację tych przemian, pozwalając zobaczyć, jak ich doświadczenia ukształtowały ich ostatecznie.

* Wciągająca fabuła i emocje: Krasińska potrafi budować napięcie i prowadzić narrację w taki sposób, że trudno oderwać się od lektury. Nie brakuje w niej wzruszeń, dramatów, ale też nadziei i miłości. Przygotuj się na szeroki wachlarz emocji.

*Wątek dawno utraconej miłości dodaje powieści romantycznej nuty, jednocześnie podkreślając, że walka o marzenia i szczęście nie kończy się wraz z wiekiem. Krasińska unika idealizowania postaci, przedstawiając je z całym bagażem doświadczeń, wad i zalet, co sprawia, że są one wiarygodne i bliskie czytelnikowi.

* Uniwersalne przesłanie: Pomimo osadzenia w konkretnym czasie historycznym, książka porusza uniwersalne tematy takie jak prawda, przebaczenie, miłość, zdrada, lojalność i poszukiwanie własnego miejsca w świecie. To sprawia, że historia jest aktualna i rezonuje z czytelnikiem niezależnie od epoki.

* Styl autorki: Aneta Krasińska posługuje się językiem jasnym, przystępnym i pozbawionym zbędnych ozdobników. Jej styl jest płynny i wciągający, co sprawia, że lektura należy do przyjemnych i angażujących. Autorka z dużą wrażliwością opisuje emocje i wewnętrzne przeżycia bohaterów, co pozwala czytelnikowi głęboko wczuć się w ich położenie. Sceny są malownicze i pełne detali, co tworzy sugestywny obraz Polski po przemianach ustrojowych. Krasińska umiejętnie buduje napięcie, zwłaszcza w wątkach kryminalnych i związanych z rozwiązywaniem rodzinnych tajemnic, utrzymując czytelnika w niepewności aż do ostatnich stron.

Jeśli czytaliście poprzednie tomy cyklu, „Echa prawdy” to pozycja obowiązkowa, która pozwoli Wam zakończyć tę literacką podróż. Jeśli dopiero zastanawiasz się nad rozpoczęciem cyklu „W cieniu PRL-u”, to wiedz, że jego zakończenie jest tego warte. To książka, która zmusza do refleksji nad własnym życiem, przeszłością i tym, jak kształtuje ona naszą teraźniejszość. To wartościowa lektura dla każdego, kto ceni sobie głębokie historie z ludzkim obliczem.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Skarpa Warszawska

piątek, 16 maja 2025

"Pomruki kłamstw" Aneta Krasińska - Cykl W cieniu PRL-u

Powrót do świata "W cieniu PRL-u" za każdym razem przypomina sentymentalną podróż w czasie, ale też głębokie zanurzenie w uniwersalne ludzkie dramaty. Aneta Krasińska, z imponującym dorobkiem dwudziestu ośmiu powieści na koncie, po raz kolejny udowadnia, że potrafi z niezwykłą precyzją i wrażliwością tkać historie osadzone w burzliwych czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. "Pomruki kłamstw", druga odsłona cyklu, nie jest jedynie kontynuacją znanych wątków – to pełnokrwista opowieść, która z każdym rozdziałem wciąga czytelnika w labirynt sekretów, niedopowiedzeń i bolesnych prawd. Autorka z maestrią buduje atmosferę tamtej epoki, nie idealizując jej, ale też nie popadając w stereotypy. Czujemy gęsty klimat podejrzeń, niepewności jutra i cichego oporu, który tlił się w sercach wielu Polaków. "Pomruki kłamstw" to nie tylko kronika tamtych dni, ale przede wszystkim wnikliwe studium ludzkich charakterów postawionych w ekstremalnych warunkach. Czy w świecie, gdzie prawda często bywa zagłuszana przez tytułowe "pomruki kłamstw", a lojalność wystawiana na najcięższe próby, bohaterowie zdołają ocalić to, co dla nich najcenniejsze? Zapraszam do lektury recenzji powieści, która z pewnością na długo pozostanie w pamięci.

Akcja książki przenosi nas kilkanaście lat w przyszłość, gdzie śledzimy dalsze losy Anieli. Kobieta jest teraz spełnioną lekarką w lokalnym szpitalu, żoną i matką dwóch córek. Jej życie wydaje się ustabilizowane, jednak niespodziewanie dostaje możliwość wyjazdu na konferencję naukową, która staje się punktem zwrotnym. W trakcie wyjazdu Aniela spotyka dawnego kolegę ze studiów, Feliksa. To spotkanie nie tylko staje się szansą na rozwiązanie zagadki z przeszłości jej zmarłej matki, Weroniki Szwarc, ale również początkiem nieplanowanego uczucia. Kobieta, dotychczas skupiona na obowiązkach zawodowych i rodzinnych, zaczyna odkrywać w sobie nowe emocje i pragnienia.

Fabuła książki łączy wątek miłosny z rodzinnymi i społecznymi problemami osadzonymi w realiach PRL-u. Aniela, budując swoją pozycję zawodową w nowym mieście, doświadcza niesprawiedliwości, kumoterstwa i patriarchatu. Dodatkowo zmaga się z trudnymi relacjami z dorastającą córką i tajemnicami z przeszłości.

"Pomruki kłamstw" to emocjonująca powieść o walce o marzenia w świecie bez zasad, gdzie każdy dzień może przynieść rozczarowanie. Autorka subtelnie ukazuje, jak cienka bywa granica między kłamstwem a prawdą oraz jak relacje międzyludzkie mogą zarówno ranić, jak i leczyć.

Ta powieść to nie tylko literacka uczta, która porywa od pierwszej strony i nie pozwala oderwać się od losów bohaterów. To coś znacznie więcej. Dla wielu z nas lektura tej książki staje się przejmującą podróżą w czasie. Wraz z każdym przeczytanym rozdziałem, zza kurtyny fikcji wyłaniają się znajome obrazy, smaki i zapachy minionej epoki PRL-u. Poczujecie zapach oranżady w proszku, usłyszycie skrzypienie wersalki i echa telewizyjnych dobranocek. To sentymentalna wyprawa do beztroskich lat dzieciństwa i burzliwego czasu młodości, które dla wielu z nas naznaczone były specyficznym kolorytem tamtej rzeczywistości. To przywołanie tego, co wryło się w naszą pamięć. "Pomruki kłamstw" to nie tylko porywająca lektura, to przede wszystkim wzruszające spotkanie z własną przeszłością, które na zawsze pozostaje w sercach wielu czytelników, którzy zechcą tę książkę przeczytać.

Mam nadzieję, że już teraz udało mi się przekonać Was do tego, żebyście spędzili swój wolny czas z tym wspaniałym tytułem. Jednak, gdybyście jeszcze z jakichś znanych tylko sobie powodów mieli ku temu wątpliwości, oto kilka powodów, dla których warto sięgnąć po "Pomruki kłamstw":

* Wciągająca i pełna napięcia fabuła: Autorka potrafi budować atmosferę niepewności i trzymać czytelnika w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. "Pomruki kłamstw" to historia, która wciąga i nie pozwala się oderwać.

* Intrygująca tajemnica: Powieść skrywa mroczną tajemnicę, którą będziecie chcieli rozwikłać razem z bohaterami. Autorka umiejętnie dawkuje informacje, podsyca ciekawość i zaskakuje zwrotami akcji.

* Wyraziste i wiarygodne postacie: Możecie spodziewać się bohaterów z krwi i kości, z ich własnymi problemami, motywacjami i słabościami. Dzięki temu łatwo się z nimi utożsamić i zadać sobie pytanie, jakie decyzje i wybory podjęłabym, będąc na ich miejscu.

* Poruszająca tematyka: Aneta Krasińska porusza w swoich książkach ważne i aktualne tematy społeczne i psychologiczne, które skłaniają do refleksji i dają mocno do myślenia. Tak jest i tym razem. Staniemy tutaj w obliczu trudnych relacji rodzinnych na płaszczyźnie matka - córka, zawiedzionych pragnień i wyobrażeń o rodzinie, a także o sobie samej, złożonych relacji małżeńskich oraz zacierających się granic między rozsądkiem, a szaleństwem. Uczciwością, a namiętnością.

* Piękny i plastyczny język: Autorka posługuje się bogatym i barwnym językiem, który sprawia, że lektura jest prawdziwą przyjemnością. Jej opisy są sugestywne i pozwalają w pełni zanurzyć się w świat przedstawiony.

* Świetna rozrywka: Przede wszystkim, "Pomruki kłamstw" to po prostu dobra lektura, która zapewni Wam kilka godzin emocjonującej rozrywki i pozwoli oderwać się od codzienności.

Jeśli lubicie życiowe powieści z dreszczykiem, z dobrze skonstruowaną intrygą i wyrazistymi postaciami, to "Pomruki kłamstw" Anety Krasińskiej z pewnością Wam się spodoba. Przy czym, na zakończenie warto wspomnieć, że jest to powieść, która nie podaje gotowych odpowiedzi i łatwych rozwiązań, dlatego każdy z nas odbierze ją inaczej, mocno indywidualnie. Dajcie jej szansę.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Skarpa Warszawska.

czwartek, 13 marca 2025

"Szepty sekretów" Aneta Krasińska

Moi drodzy przychodzę do was, z zaproszeniem na swego rodzaju literackie spotkanie z twórczością autorki - Anety Krasińskiej. Pisarki, która w swojej pracy twórczej łączy pasję pisania z dydaktycznym aspektem literatury, który dla niej samej jest bardzo ważny. Dziś porozmawiamy sobie o najnowszej już 27 książce Anety, otwierającej nową trylogię powieści historycznych W cieniu PRL-u „Szepty Sekretów”, której recenzje dla was przygotowałam. 

Jednak zanim skupimy się na owym tytule, jako coś dla mnie, czytelniczki, która niezwykle ceni sobie pióro powieściopisarki bardzo istotnego, nadmienię tylko, że jest ona przykładem twórczyni, będącej blisko swoich odbiorców i uważnie słuchającej naszych czytelniczych próśb. Tego przykładem są właśnie „Szepty sekretów”, do których przeczytania każdego, kto teraz czyta moją recenzję, postaram się zachęcić. Jak możemy bowiem dowiedzieć się, chociażby ze spotkań autorskich, książka ta jest odpowiedzią na prośby czytelniczek, które po lekturze wcześniejszego cyklu autorki „Matylda”, który skradł ich serca, przenosząc nas do okresu dwudziestolecia międzywojennego, tym razem chciały przeczytać coś, co będzie wehikułem do przeszłości czasów PRL-u. I tak też się stało.

Jak na książkę otwierającą trylogię, w której autorka przenosi nas do nowego w swojej twórczości okresu historycznego przystało, Aneta Krasińska dołożyła wszelkich starań, abyśmy niemal namacalnie doświadczyli trudnych realiów PRL-u, w których przyszło żyć nam Polakom. I już teraz mogę zapewnić was, że z tym zadaniem poradziła sobie doskonale. Co więcej, z dużą pieczołowitością, ale też wrażliwością ukazała wpływ rzeczywistości, której nikt z żyjących wówczas ludzi sobie nie wybierał, a została im ona narzucona na ich codzienne życie. Życie, w którym nie ma miejsca na bunt, a echa wojny, bólu i straty są ciągle żywe w pamięci tych, na których jej przeżycia odcisnęły swoje piętno.

Trafiamy do jednej z warszawskich kamienic, gdzie poznajemy trzy pokolenia spokrewnionych ze sobą kobiet, które, co łatwo możemy dostrzec, mimo łączących je więzów krwi, są od siebie zupełnie różne. W  relacjach głównej bohaterki, młodej studentki medycyny Anieli z matką Weroniką wyczuwalne jest silne napięcie. To babcia od zawsze była dla dziewczyny tą, od której otrzymywała miłość, opiekę i wsparcie. Sama rodzicielka natomiast zbudowała wokół siebie mur, za który nie wpuszcza nawet własnego dziecka. A my czytelnicy mamy wobec tej postaci mocno mieszane uczucia. Z jednej strony zachowanie kobiety jest dla nas niezrozumiałe, ale z drugiej, coś z tyłu głowy szepcze nam, byśmy nie oceniali jej zbyt pochopnie i nader surowo. Wszak jak sam tytuł książki wskazuje, tutaj nie zabraknie sekretów, które z pewnością będziemy odkrywać w kolejnych odsłonach cyklu. Jednak bez względu na to, jakie cienie przeszłości tkwią między nimi, muszą być silne, aby przetrwać w tej wszechobecnej szarości każdego dnia. I takie właśnie są, co jest niezbędne, aby człowiek mógł walczyć o siebie i swoje godne życie.

To, co sprawia, że chcę czytać i polecać wam książki Anety Krasińskiej to przede wszystkim realizm wszystkiego, o czym w nich przeczytamy, który również w tej powieści jest ogromną wartością dla każdego, kto zechce spędzić z nią swój wolny czas. Autorka w żaden sposób nie koloryzuje faktów i życia, jakim ono wówczas było. Wie doskonale, że są osoby, które nie chcą o tych czasach pamiętać, lecz są również takie, które wracają do nich we wspomnieniach z sentymentem, a nawet rozrzewnieniem, ze względu na to, że lata Polski Ludowej, były latami ich dzieciństwa, czy też młodości. Mając to na uwadze, pisarka przybliża nam tę część historii z wielu perspektyw, ukazując zarówno jej cienie takie jak: cenzura, prześladowania, poniżenie, ale również blaski.

I to właśnie w tym miejscu chciałabym, abyśmy zatrzymali się na nieco dłuższą chwilę. A to dlatego, że aspekt ten winien dać nam mocno do myślenia i być przyczynkiem do zastanowienia się nad sobą, a także mam nadzieję, do zmian na lepsze w naszym obecnym życiu. Otóż wówczas  największym blaskiem PRL-u byli ludzie i relacje międzyludzkie. Wzajemna pomoc, docenianie drugiego człowieka i tego, co mieli, choć nie mieli zbyt wiele, było tym, co pozwalało przetrwać. Dziś, w pędzie życia niestety w kontekście relacji wiele się zmieniło. Zapominamy o tym, że obecny dobrobyt może okazać się tylko chwilowy, a człowiek nigdy nie jest samowystarczalny.

W tym świecie pełnym paradoksów i niesprawiedliwości nie zabrakło jednak miejsca na marzenia, ambicje i plany. Nasza Aniela jest przykładem dziewczyny zdeterminowanej, by walczyć o spełnienie pragnień nie tylko swoich, ale także ojca i zostać lekarzem w świecie akademickim zdominowanym przez mężczyzn. Cieszę się, że mogłam wspólnie z nią i jej przyjaciółmi trafić do studenckiego grona i przeżywać wszystko, to co dla bohaterki jawiło się jako przepustka do lepszej przyszłości. Koniecznie przeczytajcie książkę i sprawdźcie, czy determinacja i konsekwencja wystarczą, by osiągnęła swój cel.

Dla mnie „Szepty sekretów” to niezwykle cenna lekcja historii, której z racji tego, że kiedy była ona zapisywana na kartach dziejów naszego kraju, byłam zbyt małą dziewczynką, nie mogę pamiętać. Podobnie, jak Aniela, tamte czasy znam tylko z opowieści moich rodziców i dziadków, a teraz Aneta Krasińska pozwoliła mi poznać je jeszcze lepiej, wplecione w piękną, mocno wciągającą i angażującą od pierwszej do ostatniej strony warstwę obyczajową. Przez całość opisanych w książce wydarzeń dosłownie się płynie, a jej bohaterki stają nam się bardzo bliskie. Ja najcieplejsze uczucia żywię do babci Kornelii i sąsiadki Ireny, które podziwiam za ich zapobiegliwość i umiejętność kombinowania, która jak się przekonacie, czytając książkę, stała się podstawą ówczesnego życia.

Trzeba przyznać, że odkładając książkę zostajemy z wieloma pytaniami bez odpowiedzi, w których nie zabraknie zaskoczeń, ale o tym musicie przekonać się już sami. Te wszystkie pytania, wątpliwości i niewyjaśnione wątki są czymś naturalnym w pierwszej części, dlatego ja czekam z niecierpliwością na część drugą, gdyż moja ciekawość tego, co wydarzy się dalej została mocno pobudzona. Mam nadzieję, że udało mi się przekonać was, że to bardzo wartościowa i potrzebna książka, którą trzeba przeczytać, by przypomnieć sobie, że przeszłość ma ogromny wpływ na teraźniejszość. A nam nie wolno zapomnieć o tym, jak wielki trud musieli znieść inni ludzie, abyśmy my dziś mogli żyć tak, jak żyjemy i mieć wszystko to, co mamy.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Skarpa Warszawska

poniedziałek, 17 lutego 2025

"Szepty Sekretów" Aneta Krasińska - Zapowiedź wydawnicza +Fragment powieści



Nie ma nic lepszego, jak wejść w nowy tydzień z dobrymi wieściami. Ja mam to szczęście, że mogę przekazać wam naprawdę fantastyczną informację. Wiadomość ta szczególnie ucieszy wielbicieli twórczości autorki Anety Krasińskiej, jak również wszystkich z was, którzy lubicie sięgać po powieści historyczne. Bo oto już 26 lutego 2025. nakładem wydawnictwa Skarpa Warszawska na nasz rynek wydawniczy trafi pierwsza część trylogii W cieniu PRL-u "Szepty sekretów". Zobaczcie, jak ciekawie i zachęcająco brzmi już sam opis wydawniczy książki.


OPIS WYDAWNICZY:

PRL-owska rzeczywistość pełna paradoksów, niesprawiedliwości i strachu chwyta w swe macki młodą studentkę medycyny – Anielę Szwarc, która realizuje marzenie zmarłego ojca i planuje rozpoczęcie praktyki w stołecznym szpitalu. Zamiast koneksji na pierwszym miejscu stawia naukę, wierząc, że to dzięki wiedzy i umiejętnościom otrzyma interesującą posadę na oddziale chirurgicznym. Nie ma jednak pojęcia, że pogmatwane losy rodziców sięgające czasów II wojny światowej zaważą na jej życiu. Choć studentka nie pamięta wydarzeń z czasów wojny i powstania, to z uwagą przysłuchuje się opowieściom babki Kornelii, z których wyłaniają się niezrozumiałe dla niej wątki i rodzinne tajemnice. Matka unika bolesnych wspomnień, budując wokół siebie mur, którego Aniela w żaden sposób nie potrafi zburzyć.





Jednak to nie koniec niespodzianek na dziś kochani, gdyż wspólnie z autorką postanowiłyśmy uchylić wam  rąbka tajemnicy i przygotowałyśmy dla was fragment z kart jej najnowszego literackiego dziecka.


– O mały włos i karpia by nie było na święta – obwieściła Kornelia, stawiając na stole półmisek z wysmażoną na złocisto rybą w panierce. – Anielka? Idziesz? – Spojrzała w stronę kuchni, po czym kontynuowała: – Weronka wygrała karpia na loterii zorganizowanej w jej
zakładzie, ale ktoś się pomylił i wydał za dużo zwycięskich losów.
– Toż to bałagan wszędzie – skwitowała Ira i usadowiła się na wersalce, zamiast na jednym z twardych stołków ustawionych po bokach stolika.
– A żebyś wiedziała, jak te baby zaczęły się wykłócać, prawda? – W tym miejscu Rusinkowa spojrzała na córkę. Ta powoli skinęła głową na znak potwierdzenia, ale sama nie zamierzała się włączać do rozmowy.
Już raz tę historię opowiedziała, a teraz ledwie jej majaczyła we wspomnieniach sprzed dwóch dni. Niekiedy miała wrażenie, że wydarzenia się zacierają albo nieoczekiwanie się ze sobą łączą, tworząc zupełnie nowy rys. Czasami więc nie wiedziała, co jest prawdą, a co wymysłem jej poranionego umysłu. To dodatkowo ją frustrowało. Przyłapana na nieświadomej konfabulacji, zamykała się w sobie i jeszcze bardziej odsuwała się od znajomych z pracy czy sąsiadów.
– Teraz to o kostkę masła każdy każdemu skacze do oczu… – zauważyła Irena z wyrzutem w głosie. – W czasie wojny ludzie lepiej się do siebie odnosili niż teraz. Kto mógł, to pomagał sąsiadom i dalszym czy bliższym krewnym, a i obcego nie zostawił w potrzebie… – Zamyśliła się.
– Tu też prawie wojna o te karpie wybuchła – ciągnęła Rusinkowa, oblizując palce po tłuszczu osiadłym na talerzu z rybą. – Bić się chciały, aż wzywały milicję.
– A co milicji do karpi?
– Ano właśnie. Milicjanci pomlaskali. Pocmokali i zarządzili zarekwirowanie obiektu kłótni.
– Zabrali ryby? – Irena złapała się za głowę, ale zaraz potem spojrzała na stół z półmiskiem, na którym spoczywał parujący karp.
– A skąd. – Rusinkowa machnęła pomarszczoną dłonią i uśmiechnęła się szelmowsko, odsłaniając braki w dolnym uzębieniu. – Baby zaraz się pogodziły i dogadały między sobą, że podzielą się rybami. Nam przypadł łeb i przednia część karpia, więc jeszcze zupy rybnej nagotowałam na jutro – wyjaśniała z dumą.

EMOCJONUJĄCA POWIEŚĆ UKAZUJĄCA WALKĘ O MARZENIA W ŚWIECIE, W KTÓRYM NIE MA ZASAD, A KAŻDY DZIEŃ POTRAFI BOLEŚNIE ROZCZAROWAĆ.


Do lektury powieści gorąco zachęcają Blog Kocie czytanie, Autorka oraz Wydawnictwo Skarpa Warszawska.

Dacie się skusić?

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Skarpa Warszawska.





poniedziałek, 21 października 2024

"Matylda". Droga ku miłości" Aneta Krasińska

Kochani, mam przyjaciółkę, która, choć nigdy nie spotkałyśmy się w realnym życiu, stała mi się bardzo bliska. Poznałam ją, kiedy była jeszcze dzieckiem i już wtedy ujęła mnie za serce, wzbudzając podziw i uznanie za swoją determinację i ambicje w dążeniu do tego, aby walczyć o to, czego pragnie i o czym marzy. Życie nigdy jej nie oszczędzało, ale ona potrafiła dostrzec i jak najlepiej wykorzystywać każdą szansę, jaką jej dawało na to, by mogła się uczyć, rozwijać i wzrastać. Wspólnie przeżywałyśmy jej każdy upadek i cieszyłyśmy ze wszystkich wzlotów. Dziś jest już dorosłą kobietą, a ja nieustannie mocno trzymam kciuki za jej szczęście, na które tak bardzo zasługuje. Piszę wam, o tym, gdyż jestem pewna, że niektórzy z was również poznali i podobnie, jak ja pokochali Matyldę. Jest ona bowiem bohaterką trylogii „Matylda” Anety Krasińskiej, a jej perypetie oraz mocno złożone koleje losów śledzić mogliśmy na kartach oddanych już w nasze ręce przez autorkę oraz wydawnictwo Skarpa Warszawska dwóch odsłon wspomnianej trylogii tj. „Matylda. Droga ku przyszłości” oraz „Matylda. Droga ku marzeniom”. Mocno zżyłam się z tą wspaniałą ciepłą i niezwykle mądrą bohaterką i chciałabym, aby jeszcze długo była częścią mojej książkowej sfery życia, ale niestety w życiu już tak jest, że zawsze, kiedy poznajemy drugiego człowieka, musimy mieć świadomość, że kiedyś nadejdzie również moment ostatniego spotkania, rozstania i pożegnania. Dla mnie taki moment nastąpił wczoraj, ponieważ dzień spędziłam na lekturze trzeciej, zamykającej całą opowieść o Matyldzie, ale też o innych bliskich jej osobach części trylogii „Matylda. Droga ku miłości" z której recenzją do was przychodzę.

Mając w pamięci to, w jakich okolicznościach rozstaliśmy się z naszą bohaterką, odkładając na półkę poprzednią część, teraz do czytania przystąpiłam z ogromną ciekawością, ale również w moim sercu zagościły obawy i niepokój. I jak się przekonacie, sięgając po ten tytuł, do czego gorąco zachęcam, nie były to obawy bezpodstawne. Matylda, dla której rodzina zawsze jest najważniejsza, właśnie dla niej jest skłonna do największych poświęceń. Co i tym razem pokazuje. Pewne wydarzenia sprawiły, że wspólnie z bratem musi uciekać z ojczyzny do Berlina. Choć ten zwrot kolei jej życia był dla niej zupełnie niespodziewany, to jednak czuje, że jest gotowa na to, by w nowym miejscu rozpocząć nowe życie. Zarówno to zawodowe, jak i prywatne. W jej wyobrażeniach i niegasnącej nadziei będzie ono lepsze i otworzy przed nimi nowe możliwości. Wszak my Polacy od zawsze często żywimy przekonanie, iż wszystko, co jest poza granicami naszego kraju, jest lepsze. Tymczasem po dotarciu na miejsce bardzo szybko i niestety także na własnej skórze przekonuje się, że tutejsza rzeczywistość i prawda jest zupełnie inna.

Autorka w sposób niezwykle obrazowy i sugestywny, a przy tym przystępny ukazuje nam realia życia okresu Dwudziestolecia międzywojennego od momentu przejęcia władzy przez Hitlera, który stawiał naród niemiecki na piedestale, podkreślając jego wyższość i siłę, aby podnieść się po przegranej I wojnie światowej. Matylda to wszystko dostrzega i chce o tym mówić. Sposobność ku temu daje jej podjęta praca. Niestety nie wszystkim to odpowiada i nie wszystkim to się podoba. Co skutkuje tym, że kobieta znajdzie się niebezpieczeństwie. O tym jednak przeczytajcie już sami. Naprawdę warto, gdyż tło historyczne tej powieści pozwala lepiej poznać i zrozumieć tamte czasy. Wyciągnąć istotne wnioski oraz skłonić czytelnika do ważnych refleksji.

A na tle wydarzeń zapisanych na kartach historii dzieje się codzienne życie pełne obaw i niepewności. Matylda już po raz kolejny będzie musiała stawić czoła wielu przeciwnościom losu, a także nieprzychylnym jej ludziom, po to, by otrzymać to, co jej należne, a także znieść bycie ignorowaną tylko dlatego, że jest kobietą. To samo życie, z którym musi mierzyć się każdego dnia, potrafi ją i zapewne każdego, kto zechce spędzić swój wolny czas z tą przejmującą i mocno poruszającą powieścią mocno zaskoczyć. Jak sam tytuł książki wskazuje, teraz towarzyszymy młodej kobiecie na drodze ku miłości. I mogę wam zdradzić, że ta miłość pojawi się w jej życiu. Jednak szczerze przyznam, że biorąc książkę do rąk, nawet przez chwilę nie przypuszczałam, że będzie ona tak nieoczywista. Nie chcę i nie mogę zbyt wiele zdradzić, więc napiszę tylko, że dla miłości nie istnieją żadne przeszkody. Ona ma za nic podziały i różnice. Pod jej wpływem można się jednak bardzo zmienić i zupełnie inaczej spojrzeć na to, co dzieje się wokół nas.

W moim odczuciu to właśnie ta finałowa odsłona cyklu jest tą najlepszą, najbardziej dojrzałą. To ona pokazuje nam wielowymiarowość całej historii, chociażby przez to, że dostarcza nam mnóstwa wzruszeń, a nawet wyciska łzy w wielu jej aspektach. Aneta Krasińska przyzwyczaiła nas do tego, że czytając jej książki, zanim nie dotrzemy do ostatniego zapisanego w nich zdania, niczego nie możemy być pewni. Tak też było tym razem. Kiedy czytelnik jest przekonany, że teraz już wszystko będzie dobrze i może wreszcie odetchnąć z poczuciem ulgi i spokoju o szczęście Matyldy, nagle ona dostaje kolejny bolesny cios od życia, który przypomina nam, że szczęście nie jest wartością stałą w naszym życiu. Jego kruchość sprawia, że może być ono z nami tylko na chwilę. Płakałam razem z Matyldą, a jednocześnie czułam złość na samą autorkę. No bo ile cierpienia może znieść jeden człowiek? Ta książka zostawiła mnie z poczuciem pewności, że możemy znieść naprawdę wiele, jeśli mamy wokół siebie ludzi, którym na nas zależy i którzy bez względu na wszystko, co przyniesie życie, będą naszym wsparciem. Bo to właśnie oni tworzą nasze szczęście. A miłość zawsze jest z nami. Często bardzo blisko, choć my sami nie umiemy, a może nie jesteśmy gotowi na to, aby ją dostrzec. Jednak miłość cierpliwa jest i poczeka tyle, ile będzie trzeba, by zagościć w spragnionych jej sercach.



[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Skarpa Warszawska.

sobota, 12 października 2024

Plany czytelnicze na długie jesienne wieczory

*

Drodzy moi, często piszecie do mnie  wiadomości z pytaniem, jakie są moje  najbliższe plany czytelnicze. Najczęściej, zgodnie z prawdą odpowiadam, że rzadko z wyprzedzeniem wiem, co będę czytała. Zazwyczaj wybór książek, po które sięgam, jest mocno spontaniczny. Tym razem będzie jednak inaczej, gdyż właśnie dotarły do mnie paczuszki, w których znajdowały się wspaniałe powieści i to właśnie na ich lekturze upłynie mi kilka najbliższych długich jesiennych wieczorów. Już nie mogę doczekać się tych zaczytanych chwil.




"Będę przy tobie" Elżbieta Stępień

OPISY OKŁADKOWE:

I znów podążamy wraz z Aniołem za osobą, która stoi na życiowym rozdrożu. Tym razem przenosimy się do Wenecji. To tu, pośród urokliwych uliczek i mostów, Aleksandrę otula najpiękniejsze z uczuć, a po latach skrzydło zatroskanego Anioła. Co takiego się wydarzyło, że serce kobiety zasklepiło się w bólu i pogubiło w uczuciach? By zgłębić przyczynę i ruszyć z pomocą, niebiański opiekun znów udaje się w retrospekcyjną podróż po życiu bohaterki. Co odkryje? Czy gdy już pozna prawdę, zdoła zatrzymać zacieśniające się wokół niej zło? I czy uda mu się umiejętnie podłożyć nogę, by znów połączyć dwoje przeznaczonych sobie ludzi? Nieoczekiwanie dla siebie (i czytelnika!) Anioł dowiaduje się czegoś zaskakującego i o sobie. Wędrując z nim poprzez czas, odwiedzimy barwne Trójmiasto, podążymy do urokliwej Kuźnicy. Jakie sekrety skrywają te miejsca?

Ostatnia część z serii Czego nie wiesz o Aniołach porusza i daje do myślenia, przywołuje uśmiech, ale i wyciska łzę. To po prostu piękna opowieść o miłości, o jakiej marzy każdy z nas, i o złu, które próbuje ją zniszczyć. Czy bezskutecznie? Koniecznie sprawdźcie sami. Ja się nie zawiodłam.
Agnieszka Kazała, pisarka, graficzka, ilustratorka.



Matylda. Droga ku Miłości - Aneta Krasińska

Trzecia część cyklu Matylda

Ucieczka z Łodzi miała stanowić dla Matyldy i Wojtka przepustkę do nowego życia. Tymczasem nic nie układa się po myśli Daszkowskich i w nowym miejscu napotykają na liczne przeszkody. Brak zatrudnienia, niezrozumiała polityka władz i wrogość Klinsmanów powodują, że Matylda wątpi w słuszność podjętej decyzji. Upór Wojtka sprawia, że Matylda krok po kroku pokonuje kolejne przeszkody i uczy się żyć w Berlinie. Wreszcie obydwoje znajdują zatrudnienie i starają się uporządkować swoje sprawy. Wtedy też pojawiają się porywy serca i nadzieja na prawdziwy związek. Los jednak bywa przewrotny i lubi zaskakiwać w najmniej odpowiednich momentach…



Moja asteroida - Elżbieta Ceglarek 


Wznowienie, nowe wydanie.

Trzydziestokilkuletnia Zosia, piękna stewardessa, jest w udanym związku z przystojnym pilotem. Gdy pojawia się zdrada, obojgu załamuje się świat. Mężczyzna niestrudzenie walczy o serce kobiety, lecz o względy Zosi zaczyna ubiegać się także intrygujący lekarz kardiolog. Utrata zaufania do mężczyzn i lęk powodują, że jej serce pozostaje niewzruszone.


Dom z Kryształu - Elżbieta Ceglarek



Elżbieta Ceglarek w swojej najnowszej powieści zgłębia niezwykle ważny, a jednocześnie trudny problem, jakim jest życie kobiety u boku męża tyrana. Na świecie jest miliony kobiet takich jak nasza bohaterka, Dagmara, które są bite, upokarzane i wykorzystywane, a które mimo wszystko trwają u boku takich partnerów, gdyż boją się odejść, bądź nie wiedzą, jak to zrobić. Autorka w dobitny sposób ukazuje nam, że takie życie nie jest przyjemne. Dom z kryształu to historia, która ukazuje z początku kobietę słabą i uległą, ale z każdym kolejnym dniem zbierającą siły na to, aby w końcu powiedzieć temu wszystkiemu dość. Myślę, że to książka, którą powinna przeczytać każda kobieta, może nie tyle z ciekawości, co ku przestrodze. Gorąco polecam!

Grażyna Wróbel, Czytaninka.blogspot.com


Kiedy czytałam Dom z kryształu czułam na sercu przytłaczające główną bohaterkę problemy i przeżycia. Zaszczuta przez osobę, którą kochała, szukała winy w sobie. Do jakiej ściany musiała dojść, by wreszcie się przebudzić? To powieść, w której fabule przejrzy się zapewne wiele Czytelniczek. Mam jednak nadzieję, że znajdą siłę, by zamienić rozgrywający się w czterech ścianach dramat na zwyczajne radości, odzyskanie poczucia bezpieczeństwa, i że jeszcze dużo dobrego przed nimi. Napisana życiem powieść otwiera naszą świadomość na problem przemocy, której często świadkami są dzieci. Bohaterka zabiera nas w rzeczywistość pełną bólu i cierpienia, ale też w poszukiwania właściwej ścieżki, siły i odwagi do pokonania słabości, by zawalczyć o siebie. Polecam!

Agnieszka Krizel (Recenzje Agi - www.nietypowerecenzje.blogspot.com


Do tego zestawu książek dołączy jeszcze jedna powieść, której zapowiedź już niebawem dla was przygotuję. Teraz ja chciałabym zapytać was o to, co będziecie czytać. No i oczywiście, czy znacie lub planujecie poznać którąś z zaprezentowanych przeze mnie pozycji książkowych?  


Niech to będzie dla nas wszystkich jesień pełna emocji, przygód i wzruszeń literackich.


*Źródło zdjęcia głównego: Internet

[Materiał reklamowy] Autorki książek, o których mowa w poście.

















wtorek, 17 września 2024

Zapowiedź wydawnicza: "Matylda. Droga ku miłości" Aneta Krasińska


Moje czytelnicze serce wypełnia ogromna radość, gdyż już niebawem będę mogła poznać dalsze losy Matyldy Daszkowskiej, bohaterki cyklu "Matylda" autorstwa Anety Krasińskiej wydanego we współpracy z wydawnictwem Skarpa Warszawska. Tę dziewczynę, a później młodą kobietę pokochało wielu z nas, którzy jesteśmy już po lekturze pierwszych dwóch jego części tj. „Droga ku przyszłości" i "Droga ku marzeniom".

Czytając te wciągające i chwytające za serce powieści, w których historia jest tłem dla prawdziwych emocji, wszyscy bardzo chcieliśmy, aby ich główna bohaterka zaznała szczęścia, na które bez wątpienia zasługuje. Aneta Krasińska jednak jej nie oszczędza, bo takie właśnie jest życie. Ono zsyła wiele przeciwności i przeszkód na drodze do upragnionego spokoju, szczęścia i miłości. Czy naszej Matyldzie uda się wreszcie doświadczyć tych pięknych uczuć? O tym przekonamy się już 9 października 2024 roku, kiedy to na nasz rynek wydawniczy trafi trzecia odsłona wspomnianego cyklu "Matylda. Droga do miłości". Sprawdźmy zatem, co tym razem przygotowała dla nas pisarka.

Opis wydawcy;

Ucieczka z Łodzi miała stanowić dla Matyldy i Wojtka przepustkę do nowego życia. Tymczasem nic nie układa się po myśli Daszkowskich i w nowym miejscu napotykają na liczne przeszkody. Brak zatrudnienia, niezrozumiała polityka władz i wrogość Klinsmanów powodują, że Matylda wątpi w słuszność podjętej decyzji. Upór Wojtka sprawia, że Matylda krok po kroku pokonuje kolejne przeszkody i uczy się żyć w Berlinie. Wreszcie obydwoje znajdują zatrudnienie i starają się uporządkować swoje sprawy. Wtedy też pojawiają się porywy serca i nadzieja na prawdziwy związek. Los jednak bywa przewrotny i lubi zaskakiwać w najmniej odpowiednich momentach…


Kto z was, tak jak ja, nie może doczekać się tej premiery wydawniczej?

(Materiał reklamowy) Wydawnictwo Skarpa Warszawska