Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agata Pakuła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agata Pakuła. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 stycznia 2026

Kiedy dno staje się fundamentem. Recenzja powieści Agaty Pakuły – „Na dnie i z powrotem”



Prawdziwa siła człowieka nie mierzy się tym, jak wysoko potrafi się wspiąć. Mierzy się ją tym, jak głęboko potrafi spaść i mimo to podjąć próbę powrotu na powierzchnię. Każdy z nas niesie w sobie niewidzialne pęknięcia. W chwilach kryzysu stają się one szczelinami, przez które powoli wycieka życie. Często dzieje się to, zanim zdążymy zauważyć zagrożenie. Odwaga nie polega na unikaniu ciemności. Polega na przyznaniu się do własnej bezbronności wobec mroku, który sami nieświadomie zaprosiliśmy do środka. Właśnie o tym bolesnym procesie traktuje najnowsza powieść Agaty Pakuły „Na dnie i z powrotem”. Autorka udowadnia, że dno nie musi być końcem drogi. Może stać się najtrudniejszym fundamentem, na którym – dzięki uczciwości wobec siebie – da się odbudować godność.

​Historia zaczyna się w 1973 roku. Nastoletni Adam Lisowski po raz pierwszy sięga wtedy po alkohol. Ten z pozoru niewinny gest inicjacyjny staje się początkiem spirali. Przez kolejne dekady będzie ona wciągać go coraz głębiej w mrok. Pisarka nie skupia się jednak na samym piciu. Pokazuje raczej, jak nałóg stopniowo i podstępnie przejmuje kontrolę nad marzeniami, ambicjami i relacjami mężczyzny. Śledzimy losy człowieka zawieszonego między dwiema rzeczywistościami. Pierwsza to ta oficjalna, w której próbuje funkcjonować jako mąż i ojciec. Druga pozostaje ukryta, zdominowana przez głód i kłamstwo. Twórczyni mistrzowsko buduje napięcie. Stawia bohatera przed coraz trudniejszymi wyborami, a każda próba wyjścia na prostą wydaje się walką z przeznaczeniem. Ta powieść to opowieść o wysokiej cenie wolności. O tym, jak wiele trzeba stracić, by w końcu poczuć potrzebę ratunku.

Niezwykle istotnym elementem utworu jest jego osadzenie w realiach PRL-u. Autorka odtwarza je z niemal fotograficzną wiernością. W swojej prozie po mistrzowsku oddaje duszny klimat lat 70. i 80. oraz specyficzną szarość codzienności. Alkohol był wtedy wszechobecnym elementem krajobrazu. Sięganie po niego stanowiło rytuał towarzyski i sposób na ucieczkę od systemowej beznadziei. Pisarka pokazuje Polskę tamtych lat jako miejsce, gdzie powszechne przyzwolenie na „kieliszek dla kurażu” stało się dla Adama idealną zasłoną dymną. Właśnie w tych realiach, wśród dymu papierosów i kolejek po towary, rodzi się dramat człowieka. Jego upadek długo pozostaje niezauważony przez otoczenie. Dzięki temu historia bohatera zyskuje wymiar socjologiczny. Staje się portretem pokolenia uwikłanego w zbiorowe i osobiste zniewolenie.

Kluczowym i najbardziej przerażającym motywem jest tu jednak mechanizm wyparcia prawdy. Twórczyni z chirurgiczną precyzją pokazuje, jak umysł Adama buduje labirynt kłamstw i racjonalizacji. Wszystko po to, byle tylko nie dopuścić do siebie myśli o klęsce. To właśnie ten wewnętrzny mur, a nie sama substancja, okazuje się najtrudniejszą barierą. Autorka uświadamia nam ważną rzecz. Dopóki bohater wypiera rzeczywistość, dno pozostaje ruchomym piaskiem, a nie twardym gruntem, od którego można się odbić.

​Jednak ta książka to nie tylko monolog upadającego człowieka. To przede wszystkim bolesna polifonia cierpienia tych, którzy trwają przy nim najdłużej. Pisarka portretuje proces powolnej erozji rodziny. Miłość niepostrzeżenie zmienia się tu w lęk, a lojalność w destrukcyjne współuzależnienie. Twórczyni rzuca światło na bliskich, którzy w imię ratunku składają na ołtarzu nałogu własną godność. Stają się cichymi ofiarami wojny, której sami nie wywołali. Czytelnik z przerażeniem obserwuje, jak domowy azyl zamienia się w pole minowe. Każda kolejna próba pomocy jedynie pogłębia wspólną tragedię. W tych dusznych scenach najwyraźniej widać, że alkohol pożera całe kręgi relacji. Zostawia po sobie jedynie zgliszcza zaufania.

Lektura tej powieści to silne emocjonalne doświadczenie. Nie pozostawia ono czytelnika w tym samym miejscu, w którym go zastało. Autorka dotyka problemu tak bolesnego i ponadczasowego, że wielu z nas odnajdzie w tej historii znajome cienie. Być może są one ukryte we własnych wspomnieniach, a może dostrzeżone kiedyś u kogoś bliskiego. Ten utwór staje się lustrem. Odbijają się w nim nasze lęki o trwałość życiowych fundamentów. Pisarka zmusza do refleksji nad tym, jak cienka jest granica między kontrolą a upadkiem. Budzi w nas gniew, współczucie i ostatecznie – oczyszczającą nadzieję. To literatura, która boli, ale jest to ból potrzebny. Kruszy on skorupę obojętności i przypomina, że za każdym „przypadkiem” stoi człowiek wart uratowania.

Warsztatowa strona książki zasługuje na osobne uznanie. Twórczyni posługuje się językiem surowym i konkretnym. Doskonale koresponduje on z brutalną naturą problemu. Autorka unika zbędnego patosu i pozwala faktom mówić samym za siebie. Struktura powieści oparta jest na przeskokach czasowych. Pozwala to obserwować ewolucję bohatera na przestrzeni kilku dekad. Nadaje to opowieści rytm i czyni nas świadkami całego procesu życiowego staczania się. Styl pisarki jest bezpośredni i uczciwy. Buduje to więź opartą na zaufaniu. Czujemy, że prowadzi nas ona przez rzeczywistość z odwagą i zrozumieniem dla ludzkiej niedoskonałości.

​Największa wartość utworu tkwi w jego bezwzględnej autentyczności. Nie znajdziemy tu łatwych recept. Tę książkę polecam każdemu, kto w literaturze szuka prawdy trudnej i niewygodnej. Powinni po nią sięgnąć zarówno ci, którzy sami zmagają się z demonami, jak i osoby szukające klucza do zrozumienia ludzkich błędów. Czytelnik może spodziewać się emocjonalnego wstrząsu. Nie zostawia on jednak w rozpaczy. Oferuje spokój płynący ze zrozumienia, że z każdego dna prowadzi droga powrotna. Trzeba tylko odwagi, by zrobić pierwszy krok ku prawdzie.

​Podsumowując, ten utwór to przejmujący zapis walki o prawo do bycia sobą. To historia o nadziei nawet wtedy, gdy cały świat postawił już na nas krzyżyk. Agata Pakuła stworzyła opowieść, która zatacza pełne koło – od pierwszej decyzji, po bolesne zmierzenie się z prawdą. Jeśli siłę człowieka mierzy się zdolnością do powstania po upadku, to Adam Lisowski staje się symbolem tej lekcji. To lektura obowiązkowa. Przypomina ona, że droga na szczyt zawsze zaczyna się od odwagi, by przestać kopać głębiej we własnym mroku.

poniedziałek, 2 grudnia 2024

"Niezwykła wigilia" Agata Pakuła


Święta Bożego Narodzenia to najbardziej magiczny czas w roku. Zapewne wszyscy się z tym zgadzamy, ale warto na chwilę przed ich nadejściem przypomnieć sobie, a przede wszystkim uświadomić naszym dzieciom i wnukom, w czym tkwi istota ich magii, która niezmiennie od pokoleń otula nasze serca. A przyczynkiem do podjęcia tak ważnych, jak się za chwilę przekonacie rozważań stanie się dla nas zbiór opowiadań „Niezwykła Wigilia” Agaty Pakuły, którego premierę świętowaliśmy wczoraj, a dziś ja postaram się opowiedzieć wam o nim nieco więcej.

Tytuł ten dla każdego swojego czytelnika jest swego rodzaju literacką podróżą. W każdym z dziesięciu opowiadań, które w książce znajdziemy, autorka zabiera nas w inny zakątek Polski, abyśmy mogli wspólnie z ich bohaterami przygotowywać się do wigilii, a także być niejako niespodziewanym gościem dziesięciu rodzin tego wyjątkowego wigilijnego wieczoru. To, co warto podkreślić to fakt, że choć opowiadania są krótkie, wszystkie kryją w sobie bardzo ważne aspekty, których połączenie czyni te święta tak wyjątkowymi.

Pisarka w bardzo poruszający i chwytający za serce sposób, który sprawia, że w oku kręci się łza, pokazuje nam, że święta magicznymi czynimy my sami, przykładając wagę do zakorzenionej w nas tradycji oraz otwierając się na drugiego człowieka. Tradycja nie tylko wzbogaca święta, ale także uczy nas szacunku do przeszłości i kultury, z której się wywodzimy. Pielęgnowanie tradycji takich jak śpiewanie kolęd, wspólne przygotowywanie świątecznych potraw (tutaj charakterystyczne dla każdego z odwiedzanych przez nas regonów Polski), czy prezenty jest pięknym sposobem na budowanie więzi rodzinnych.

Razem” to najpiękniejsze słowo na święta. Nikt wtedy nie powinien być sam. Opowiadania wspaniale podkreślają wartość rodziny gromadzącej się przy wigilijnym stole, aby podzielić się opłatkiem i złożyć sobie życzenia płynące prosto z serca przy blasku choinki. Wyraźnie dostrzegamy złożoność ludzkich emocji, które stają się szczególnie intensywne w okresie świątecznym. Radość, smutek, tęsknota, nadzieja. Uczucia te splatają się ze sobą, tworząc bogaty i przejmujący obraz ludzkich doświadczeń. Doświadczeń, które sprawiły, że podobnie jak ma to miejsce w realnym życiu, nie każdy z poznanych w książce bohaterów może spędzać święta z tymi, których kocha, a ich jedyną towarzyszką jest samotność.

Agata Pakuła doskonale zdaje sobie sprawę z tej bolesnej prawdy, dlatego też na kartach swojego najmłodszego literackiego dziecka uczula nas, abyśmy rozejrzeli się wokół siebie, bo być może, gdzieś obok nas jest ktoś, komu okazując swoją empatię i troskę, tegoroczne święta uczynimy pięknymi i niezapomnianymi. Czasami małe gesty takie jak, poświęcenie odrobiny czasu drugiej osobie wzbudza w niej ogromną radość, a przede wszystkim poczucie przynależności i akceptacji. To właśnie magia świąt, o której tak wiele się mówi, staje się wówczas wręcz namacalna. Ludzie stają lepsi, bardziej otwarci i życzliwi.

Każde z opowiadań skłania do głębokich refleksji nad wartościami, które kierują naszym życiem. Co jest dla nas najważniejsze? Jakie relacje chcemy pielęgnować? Jak możemy być lepszymi ludźmi? Te pytania pojawiają się w kontekście świąt, a odpowiedzi mogą prowadzić do osobistej przemiany oraz lepszego zrozumienia siebie i innych. Autorka zachęca to przemyśleń o wartościach i tym, co chcemy przekazać kolejnym pokoleniom. Jest to jedna z tych książek, po którą może sięgnąć zarówno młodszy, jak i dorosły czytelnik. W każdym z przeczytanych przez nas opowiadań kryje się niezwykła mądrość i piękna kończąca je myśl, która staje się swego rodzaju przesłaniem na życie. Ja książkę czytałam z moim pięcioletnim siostrzeńcem Jasiem. Jemu najbardziej podobało się opowiadanie pierwsze „Mama, tata i ja”. Natomiast jeśli o mnie chodzi, każde z opowiadań pozostawiło we mnie trwały ślad i na pewno przeczytam je jeszcze raz właśnie w święta, ale najbardziej poruszyło mnie opowiadanie zatytułowane „Artur”. Co więcej, chciałabym poznać historię jego bohatera w pełnowymiarowej powieści, aby dowiedzieć się, co sprawiło, że stracił wszystko i niestety został zepchnięty na margines społeczny.

Mam nadzieję, że czujecie się zachęceni do sięgnięcia po ten wyjątkowy zbiór opowiadań. Dzięki niemu poznajemy zupełnie nowe oblicze twórczości autorki, którą dotychczas znaliśmy z dwóch powieści wojennych opisujących trudne koleje losów jej  dziadków. Całość czytałam w poczuciu bliskości z bohaterami, ogromnie poruszona i wzruszona. Żałuję tylko, że tak szybko dotarłam do ostatniej strony. Opowiadania Agaty Pakuły to piękne i wzruszające, a także głęboko refleksyjne historie na temat życia i relacji międzyludzkich. Magia Świąt w nich ukazana przypomina nam o sile empatii i wspólnoty. Wszystko, o czym przeczytamy, sięgając po „Niezwykłą wigilię”, do czego z głębi serca zachęcam, winno być dla każdego z nas inspiracją, do tego, aby wprowadzać te wartości do naszego życia nie tylko w okresie świąt, ale przez cały rok. Każdy z nas ma możliwość tworzenia własnej magii świąt, dzieląc się dobrem i otwierając serce na innych. Z tą piękną myślą was zostawiam. Nadmienię jeszcze tylko, że wspaniałą wartością dodaną książki, jest jej piękne wydanie w twardej oprawie, wzbogacone ślicznymi ilustracjami. O tym jednak musicie przekonać się już sami, więc nie zwlekajcie ani chwili dłużej i zapewnijcie sobie cudowną ucztę dla oczu, serca i duszy spędzając czas na niezwykłej wigilii.

[Materiał reklamowy] Autorka Agata Pakuła

sobota, 15 czerwca 2024

"Stefania i wojna" Agata Pakuła

Nie ulega wątpliwości, że wojna jest najbardziej destrukcyjnym czynnikiem w życiu człowieka. Jej okrucieństwo pozbawia nas tak bardzo ważnego dla nas poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji. Wzbudza strach o życie i niepewną przyszłość naszą i naszych bliskich, ale także, o czym przekonacie się, czytając najnowszą książkę Agaty Pakuły „Stefania i wojna”, wyzwala w nas ogromną siłę, o którą w sytuacji pokoju samych siebie byśmy nie podejrzewali.

Musicie wiedzieć, że dla samej autorki jest to powieść szczególna i wyjątkowa. Już teraz zapewniam was, że taka też stanie się dla każdego, kto zechce po nią sięgnąć, do czego gorąco zachęcam. A to dlatego, że na jej kartach poznamy historię inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami, które zupełnie i bezpowrotnie odmieniły życie dziadków pisarki Stefani i Franciszka Knapczyków w obliczu niespodziewanego wybuchu II wojny światowej. Jest to druga książka Agaty poświęcona tym bolesnym przeżyciom. W pierwszej z nich, która nosi tytuł „Przez 581 dni byłem tylko numerem” możemy poznać je z perspektywy wspomnień dziadka Franciszka. Natomiast teraz niemal namacalnie doświadczymy ich oczami właśnie Stefanii.

Jeśli ktoś z was uważa, że kobiety to słaba płeć, to już za chwilę przekona się, jak bardzo się myli. Poprzez koleje losów głównej bohaterki, które tak naprawdę są mocno poruszającym świadectwem losów wielu kobiet, którym przyszło żyć i odnaleźć się w wojennej rzeczywistości pod okupacją niemiecką. Przekonacie się bowiem, do jak wielkich, wręcz heroicznych czynów zdolna jest kobieta, aby chronić tych, których kocha najbardziej.

Wraz z pierwszym rozdziałem książki trafiamy do niewielkiej zagórzańskiej wioski do domu małżonków, w którym dzieje się cud narodzin ich pierwszego dziecka. Ich radość z tak pięknego wydarzenia nie potrwała jednak długo, gdyż zmąciły ją wieści o przekroczeniu granicy Polski przez wojska niemieckie, które niestety bardzo szybko okazały się bolesną prawdą. Lęk i trwoga ogarnęły tę niewielką zamkniętą społeczność. Z dnia na dzień sytuacja staje się coraz bardziej groźna. Dochodzi do licznych wysiedleń, w wyniku których ludzie zmuszani są do opuszczenia swoich domów, będąc pozbawianymi dobytku całego życia. Wróg nie okazuje litości, przeprowadzane są zbiorowe egzekucje. Choć małżonkowie nie tracą nadziei na to, że uda im się razem przetrwać ten trudny czas, nadchodzi dzień, w którym ku przerażeniu Stefanii Franciszek zostaje aresztowany, a ona podobnie jak wiele innych kobiet zostaje zupełnie sama z już trojgiem dzieci. Pozbawiona wsparcia, opieki i ochrony męża musi zrobić wszystko, co w jej mocy, aby jej dzieci były bezpieczne.

To właśnie wielka matczyna miłość nie pozwala Stefanii się załamać i poddać. Autentyzm wszystkiego, o czym w książce przeczytamy, chwyta czytelnika za serce i sprawia, że ogromne poświęcenie, determinacja i odwaga tej kobiety wzbudzają nasz wielki podziw i uznanie. Jednak z pewnością te wszystkie druzgocące przeżycia, trudne decyzje i ciężkie wybory, którym Stefania musiała stawić czoła i które musiała podjąć, byłyby o wiele trudniejsze, gdyby nie dar pięknej przyjaźni i jej mocy, którą przez cały czas czuła.

Przyznam szczerze, że książkę czytałam ze ściśniętym gardłem, a łzy niejednokrotnie płynęły mi po twarzy. Choć liczy sobie ona tylko niewiele ponad sto stron, to ładunek emocjonalny, który za sobą niesie, jest naprawdę duży, dlatego musiałam robić sobie przerwy w jej czytaniu, aby ochłonąć. Los Stefanii i Franciszka stał mi się bardzo bliski, dlatego mocno trzymałam kciuki, aby ich piękna miłość stała się ich mocą przetrwania, która pomoże Franciszkowi dotrzymać danej żonie obietnicy i wrócić do niej oraz dzieci. Książka została napisana tak bardzo sugestywnie, że miałam wrażenie, iż jestem częścią wszystkiego, o czym czytam, czego nikomu z nas nie życzę. Jestem przekonana, że z uwagi na to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą i wszyscy zdajemy sobie sprawę, że niestety historia może się powtórzyć, ta opowieść trafi do nas z jeszcze większą mocą.

Na zakończenie chcę podziękować autorce za to, iż ocaliła tak ważną część życia swoich dziadków od zapomnienia, a nam czytelnikom zaufała na tyle, aby powierzyć ich osobiste i trudne doświadczenia życiowe. Na pewno nie było to łatwe zadanie, ale poradziła sobie z nim doskonale. Zdaję sobie sprawę, że będą osoby, które uznają, że nie są gotowe na tak ciężką tematycznie książkę. Nie obawiajcie się jednak, gdyż, pomimo iż poruszy ona każde serce, to na pewno nie przytłoczy. Jest napisana lekkim stylem i  angażuje nas w bieg toczących się wydarzeń tak mocno, że niepostrzeżenie docieramy do jej końca. Macie moje słowo, że  na pewno już nigdy nie pozwoli o sobie zapomnieć.

[Materiał reklamowy] Autorka Agata Pakuła