wtorek, 3 sierpnia 2021

Wyniki konkursu z książką po prostu bądź Elżbieta Stępień.




M
oi drodzy na dobre zakończenie dnia mam dla Was rozstrzygnięcie konkursu z książką Elżbieta Stępień "Po prostu bądź". Nagrodę z autografem autorki otrzymuje Agnieszka Piszczatowska. (zgłoszenie do udziału w konkursie odbyło się pod odpowiednim postem na Facebooku) 


Treść nagrodzonej odpowiedzi:

W życiu wiele się wydarzyło, każdy z nas ma własne ,,wczoraj", własne,,dziś " i ,,jutro". Na mojej drodze pojawiają się różni ludzie, niektórzy z nich stanęli po ,,coś " i stali się aniołami. Dlaczego? Bo byli obok, bo wierzyli, kiedy ktoś inny nie wierzył, bo potrafili podać rękę i powiedzieć dobre słowo. Niby nic, a jednak na pewnych etapach bardzo wiele, bo obecność drugiego czlowieka w trudnych momentach znaczy wiele. Aniołem jest każdy, może być każdy, kto ma otwarte serce i oczy, kto potrafi zauważyć więcej, kto mimo własnych problemów potrafi znaleźć minutę, by wesprzeć. Dla mnie to koleżanka, która napisze,,Aga co u Ciebie, dajesz radę?" ,To znajomi którzy powiedzą ,,przetrwamy to", to uśmiech sąsiadki, która powie ,,zdrówka "-Bo właśnie te małe, drobne gesty czynią cuda, w nich można dostrzec moc, anielską moc.Czy jest jeszcze inny anioł? Jest, on jest w każdym czlowieku, który chce widzieć i słyszeć więcej, który swoim postępowaniem sprawia, że inni zaczynają wierzyć, że zwyczajną obecnością czuję, ze nie jestem sama.Aniołem zawsze będą synowie, bo ich uśmiech, ich przytulas i buziak przemienia szary dzień w kolorowy , nie oceniają, zwyczajnie są, wtedy gdy dobrze i wtedy , gdy źle. Aniołem, a raczej skrzydłami anioła, który otacza jest miłość, bo bez niej nic nie miałoby sensu, bez miłości nie byłabym tym kim jestem, czyli mamą, żoną, przyjacielem. Więc mój anioł jest w osobach obok, jednego dnia jest w tym człowieku, drugiego w jednej z koleżanek, trzeciego w dobrym słowie, czwartego dnia w słońcu .... A w tych najtrudniejszych momentach w modlitwie, w samotnej rozmowie z babcią gdzieś tam na chmurce, kiedy płyną łzy i tysiąc pytań ,,dlaczego?". Ważne, by potrafić odnaleźć tego,,anioła ", by go dostrzec we wszystkim wokoło, popatrz, a może w tej otulającej świat mgle, w tej tajemniczości mamy ukrytą wiadomość? Aniele Stróżu Mój- Ty zawsze przy mnie stój . Proszę stój ❤💙❤

Zwyciężczyni serdecznie gratuluję i zapraszam do kontaktu na priv, a wszystkim pozostałym osobom, które wzięły udział w konkursie, bardzo dziękuję i zachęcam do wypatrywania kolejnych konkursów, które już wkrótce będą przeze mnie organizowane. 
Dobranoc. 

sobota, 31 lipca 2021

"Przyjdzie pogoda na szczęście" Wioletta Piasecka./ Recenzja patronacka przedpremierowa.



K
iedy jesteśmy młodzi i - powiedzmy sobie wprost - niewiele wiemy o prawdziwym życiu, wyruszamy w podróż w nieznane na skrzydłach własnych marzeń i pragnień. I gdy do naszych serc zapuka pierwsza młodzieńcza miłość, mocno wierzymy w to, że dzięki niej nasze życie będzie piękne i na pewno wszystko potoczy się tak, jak to sobie wymarzyliśmy. Niestety, o czym wówczas jeszcze nie myślimy, nie zawsze miłość idzie w parze ze szczęściem. To czas i próby, na jakie los wystawia nasz związek, pokazują, czy miałyśmy szczęście pokochać tę właściwą osobę. Dlatego to, co najtrudniejsze jest najlepszym sprawdzianem dla prawdziwości miłosnych zaklęć, które słyszymy od ukochanej osoby. Dopiero gdy przyjdzie nam słowa przeistoczyć w czyny, szczególnie gdy jest źle, stanąć na wysokości zadania i być wsparciem dla naszej drugiej połówki, najlepiej poznajemy osobę, z którą jesteśmy. Przekonały się o tym główne bohaterki powieści Wioletty Piaseckiej "Przyjdzie pogoda na szczęście", której mój blog  ma przyjemność patronować, a o której z radością Wam dziś opowiem. Trzy przyjaciółki Joannę, Magdę i Zuzannę mogliście poznać na kartach powieści Przyjdzie pogoda na miłość - moją recenzję tej książki również Wam polecam.

Nie będę oczywiście zdradzała zbyt wiele z poprzedniej części. Powiem tylko, że każda z dziewczyn naprawdę dużo przeszła, a przyczyną ich cierpienia okazały się właśnie źle ulokowane uczucia. Mężczyźni, których pokochały, pod maską pozorów okazali się kłamcami i tchórzami. Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że to właśnie oni zniszczyli im życie. Kończąc czytać poprzednią część, tak bardzo chciałam, aby przyjaciółki wreszcie zaznały spokoju i szczęścia, dlatego z ogromną ciekawością i wręcz duszą na ramieniu, przystąpiłam do lektury kontynuacji ich perypetii, chcąc jak najszybciej wiedzieć, co też tym razem autorka dla nich przygotowała. I już na wstępie mogę powiedzieć, że wszystko, przez co przeszły wiele je nauczyło i sprawiło, że teraz bardziej dojrzale i rozważnie podchodzą do tego, co dzieje się w ich życiu. A dzieje się naprawdę sporo, ponieważ teraz będą musiały uporządkować wiele spraw, spalić za sobą mosty przeszłości, a przede wszystkim stanąć do walki o siebie i o to, co dla nich najważniejsze. Zapraszam Was w odwiedziny do każdej z nich.

Przystępując do lektury książki, towarzyszymy Joannie w niezwykłej podróży. Ta podróż wiedzie ją ku spełnieniu największego marzenia, które jako dziecko żarliwie powierzała gwiazdom. Pełna obaw i lęku snuje wyobrażenia na temat tego, jak będzie wyglądała ta najważniejsza chwila w jej życiu. Już wkrótce jednak przekona się, że marzenia nie zawsze spełniają się tak, jakbyśmy tego chcieli, a wręcz nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, w której obliczu przyjdzie Joannie stanąć. Padnie wiele bolesnych słów, pojawią się trudne emocje. Na szczęście nie jest z tym wszystkim sama. U swojego boku ma kochającego i oddanego mężczyznę. Joasia próbuje dać sobie szansę na nowy związek, ale w jej sercu ciągle tkwi mnóstwo sprzecznych emocji. Choć Marek porzucił ją, mając za nic jej miłość, to ona nadal o nim myśli, a nie chce, by Krzysztof był tylko plasterkiem na zranione serce.

Z kolei Magda staje w obliczu bardzo dużego wyzwania, które może przesądzić nie tylko o tym, jak będzie wyglądała przyszłość jej samej, ale także jej dziecka i całej rodziny. Mąż, który miał być przy niej na dobre i na złe, opuścił ją w obliczu choroby, a odchodząc, wykorzystał zaufanie, jakim obdarzyli go rodzice żony i bez żadnych skrupułów zniszczył rodzinną firmę. Magda powinna na siebie uważać i unikać stresów po przebyciu ciężkiej choroby nowotworowej, jednak wie, że tylko ona może zawalczyć o przywrócenie spokoju jej rodziców. Bliscy Magdy wiele oddali ratując jej życie. Magda pragnie także, aby jej córeczka mogła dorastać w takim domu, jaki ona pamięta ze swojego dzieciństwa. Musicie koniecznie przekonać się, czy Magda znajdzie w sobie wystarczająco dużo siły i odwagi, aby podźwignąć rodzinny biznes z bankructwa i przejść przez czekający ją rozwód.

Sprawdzimy także, co słychać u Zuzanny. Ta dziewczyna również nie ma łatwo. Po fali hejtu, który wylał się na nią po sex aferze z jej udziałem, stara się odzyskać swoje dobre imię i oczyścić z medialnego błota. Nie jest to proste, ponieważ media nie odpuszczają, a ona poza przyjaciółkami, które przecież mają swoje niemałe problemy, nie ma nikogo, komu mogłaby zaufać. Rodzice się jej wyrzekli, mając na względzie wyłącznie to, co ludzie powiedzą, a nie dobro córki. A ci, którzy wykazują zainteresowanie jej osobą, widzą w niej tylko maszynkę do pieniędzy.

Jak widzicie, przyjaciółki nadal zmagają się z wieloma przeciwnościami losu, ale takie właśnie jest prawdziwe życie i my czytelnicy od pierwszej do ostatniej strony książki tę autentyczność bardzo mocno czujemy. W życiu czasami musi być źle, by potem bardziej docenić to, co dobre. Wszystko dzieje się po coś. Jesteśmy mocno doświadczani, ale dzięki temu także bardzo wiele zyskujemy. Poznajemy siebie, uczymy się dokonywać dobrych wyborów. Dojrzewamy w swoich decyzjach. Na pewno nie będzie dla Was zaskoczeniem, gdy zdradzę Wam, że nasze bohaterki, choć pragną kochać i być kochane, to jednak doświadczenia życiowe nauczyły je, że prawdziwa miłość to nie tylko porywy serca, które z czasem zgasną w biegu prozy życia, ale też trwanie przy sobie bez względu na wszystko. Zachęcam Was serdecznie, abyście sięgnęli po książkę i przekonali się, czy nad życie Joanny, Magdy i Zuzanny wreszcie nadciągnie pogoda na szczęście, na którą, możecie mi wierzyć, bardzo zasługują.

Przyjdzie pogoda na szczęście to bardzo wartościowa książka. Na swoich kartach skrywa poruszającą i życiową historię kobiet, z którymi na pewno utożsami się bardzo wiele czytelniczek. Któż z nas bowiem w młodości nie popełnił błędów niesiony porywami uczuć, by później niestety zmagać się z ich konsekwencjami? Mimo wszystko nie zamykajmy się na przyszłość ani na miłość. Ważne jest, tylko abyśmy odebrali lekcję z tego, przez co przeszliśmy, a wtedy każda łza rozpaczy może przerodzić się w łzę szczęścia, a każda tragedia w sukces. Realizm i życiowa mądrość, którą odkryjecie w powieści, nie pozwoli Wam przerwać czytania nawet na chwilę. Pochłonięci bez reszty będziecie mocno trzymać kciuki za decyzje i wybory młodych kobiet. Co więcej, przeżywane przez nie emocje udzielą Wam się tak bardzo, że poczujecie się niemalże częścią ich życia, namacalnie doświadczając ich strach, obawy niepewność. Ale także determinację i nadzieję. Razem z nimi będziecie płakać, wzruszać się i cieszyć. Wierzę także, że Ci z Was, którzy chowają w swoim sercu jakikolwiek żal, złość, czy urazę, po lekturze tej książki będą potrafili powiedzieć: „Wybaczam ci”.

Dla mnie ta książka jest wyjątkowa nie tylko dlatego, że jest to, jak wspomniałam wcześniej, mój blogowy patronat, za który serdecznie dziękuję autorce oraz wydawnictwu Szara Godzina, ale także dlatego, że dała mi bardzo wiele do myślenia i pozwoliła docenić jeszcze bardziej to, co mam. Za to ogromnie dziękuję Pani Wioli Piaseckiej. Was natomiast proszę o zapamiętanie daty 10.08.2021, kiedy to książka będzie miała swoją premierę. Mam nadzieję, że nie macie wątpliwości, że będzie to wspaniała lektura i już dziś zakupicie ją w przedsprzedaży. Naprawdę warto!

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Szara Godzina.




poniedziałek, 26 lipca 2021

"Przyjdzie pogoda na szczęście" Wioletta Piasecka / Zapowiedź patronacka.



M
oi drodzy Ci z Was, którzy już od dłuższego czasu śledzą moją działalność w internecie, doskonale wiedzą, że książki to moją miłość, a pisanie o nich i dzielenie się z Wami wrażeniami, jakie na mnie wywierają to największa pasja, której oddałam się całkowicie. Wiecie również, że najbardziej lubię polecać Wam książki, których autorzy tworzeniu swoich powieści oddają całe serce, pisząc z ogromnym zaangażowaniem i pasją właśnie.

Dziś przychodzę do Was z zapowiedzią najmłodszego literackiego dziecka jednej z takich właśnie wspaniałych pisarek. Wioleta Piasecka, bo to o niej mowa, jest autorką, która chcąc być zawsze blisko ludzi i ich problemów nie boi się podejmować trudnych tematów. W jej książkach nie znajdziecie lukru, a prawdziwe życie, które przecież nigdy nie rozpieszcza, a jednocześnie poczujecie niezwykłą moc najważniejszych wartości w życiu, każdego z nas.

Takie książki cenię sobie najbardziej, dlatego z ogromną radością i dumą chcę zaprezentować Wam książkę „Przyjdzie pogoda na szczęście”, którą mój blog Kocie czytanie ma niezwykły zaszczyt i przyjemność objąć swoim patronatem medialnym. Za tak wyjątkowe wyróżnienie chcę serdecznie podziękować Autorce oraz wydawnictwu Szara godzina, które jest wydawcą książki.
A teraz podzielę się z Wami kilkoma wydawniczymi smaczkami na temat pojawienia się tej wspaniałej książki na polskim rynku wydawniczym. 

„Przyjdzie pogoda na szczęście” swoją premierę będzie miała już 10. 08. 2021. Wiem, że wielu czytelników bardzo czeka na to, aby móc poznać tę historię, ponieważ jest to kontynuacja losów trzech bohaterek, które mogliśmy poznać w poprzedniej części "Przyjdzie pogoda na miłość". Wówczas autorka nie oszczędzała trzech przyjaciółek, więc teraz tym bardziej jesteśmy ciekawi, co u nich słychać. Nie chcąc trzymać Was dłużej w niepewności, uchylę rąbka tajemnicy.

OPIS WYDAWCY:
Trzy młode kobiety, które połączyła przyjaźń na dobre i złe. Trzy poruszające historie, które napisało życie. Kontynuacja losów bohaterek z powieści Przyjdzie pogoda na miłość.
Joanna, porzucona przez narzeczonego, próbuje zbudować nowy związek, jednak wciąż zadaje sobie pytanie: czy to miłość, czy tylko plaster miodu na zranione serce? Magda, wyczerpana chorobą nowotworową, staje w obliczu rozwodu i bankructwa rodzinnej firmy. Czy podniesie się z kolan, by zawalczyć o lepsze jutro dla córeczki? I wreszcie Zuzanna, którą dotknął okrutny hejt i odrzucenie najbliższych. Czy przezwycięży wstyd i odważy się sięgnąć po marzenia?

Wioletta Piasecka zdaje się mówić, że nie należy tracić nadziei. Nawet najtrudniejsze doświadczenia da się przekuć w siłę, a z łez rozpaczy może wyrosnąć szczęście.
Jeśli zawiedli Cię bliscy, ta książka jest dla Ciebie. Jeśli przytłacza Cię codzienność i poszukujesz nowej drogi życia, ta książka jest dla Ciebie. Jeśli wierzysz w prawdziwą przyjaźń, to Przyjdzie pogoda na szczęście jest idealnym przykładem na to, że się nie mylisz.










SŁOWO O AUTORCE:


Wioletta Piasecka – autorka książek, scenariuszy teatralnych i słuchowisk radiowych, z wykształcenia polonistka z zamiłowania pisarka, laureatka wielu nagród i wyróżnień, stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Autorka za swoją twórczość i pomoc charytatywną została wpisana w Księgę Ludzi Wielkiego Umysłu Talentu i Serca Fundacji Zdążyć z Pomocą w Warszawie. Od niedawna mieszka w leśniczówce i leśne perypetie pokazuje na fanpage Leśniczówka-Baranówka.


Ja już odliczam dni do premiery. Kto z Was tak, jak ja nie może doczekać się tej chwili? 








piątek, 23 lipca 2021

"Iskierka" - Patrycja Żurek.

Urodziłam się jako niepełnosprawne dziecko moich rodziców. Mój start na tym świecie był naprawdę trudny. Po urodzeniu nie dawano mi wielu szans na przeżycie. Jak ma to miejsce w przypadku większości rodzin, które dowiadują się, że w ich życiu pojawi się dziecko, byłam dzieckiem wyczekiwanym i kochanym. Dlatego nie jestem nawet w stanie wyobrazić sobie cierpienia i rozpaczy moich bliskich, kiedy dowiedzieli się, że dostałam zaledwie trzy punkty w skali apgar i musieli zmierzyć się ze świadomością, iż mój czas z nimi może być bardzo krótki. Wiem też, że choć mnie się udało, to, jak dziś funkcjonuję, zawdzięczam ich wieloletniemu wysiłkowi i walce o mnie, która przysporzyła im ogromu trosk, obaw i niepokoju o to, co przyniesie przyszłość. Dziś jestem im wdzięczna za trud, jaki włożyli w to, aby poprawić moją sprawność, a tym samym zadbać o moją jakość życia. Teraz jestem już dorosłą kobietą i wiem, że nie byłabym tym, kim jestem, gdyby nie ich wsparcie i oddanie.

Piszę Wam o tym, ponieważ niestety nie każde życie poczęte da się uratować. Wiele małżeństw oczekujących dziecka ku swojemu ogromnemu przerażeniu i niedowierzaniu w to, co słyszą, dowiaduje się, że życie, które nosi pod sercem mama tej jeszcze nienarodzonej istotki, może w każdej chwili się skończyć. Wtedy ich świat legnie w gruzach, a oni sami stają przed najtrudniejszym wyborem swojego życia, z którego tak naprawdę nie ma dobrego wyjścia. Niezależnie bowiem od tego, jakie decyzje podejmą i tak wyjdą z tych bolesnych doświadczeń życiowo wyniszczeni i poranieni. Przekonali się o tym bohaterowie książki Patrycji Żurek „Iskierka”, z której recenzją do Was przychodzę.

Zanim jednak opowiem Wam ich historię, chcę zaznaczyć, że jak pisze sama autorka, książka powstała jeszcze przed decyzją Polskiego Trybunału Konstytucyjnego uznającą przerwanie ciąży z powodu ciężkich i nieuleczalnych wad płodu za niezgodne z konstytucją.

Poznajcie Różę i Seweryna. Młode małżeństwo, które z ogromną radością przyjęło wiadomość o byciu rodzicami. Wiedzieli, że te dwie kreseczki pojawiające się na teście ciążowym zmienią zupełnie ich życie, ale nawet przez chwilę nie spodziewali się tego, jak wielki ból i ciężar wypełni ich serca już wkrótce. Wszystko zmienia jedna wizyta lekarska, podczas której rodzice dowiadują się, że ich dziecko cierpi na nieuleczalną wadę rozwojową, która w konsekwencji prowadzi do jego nieuchronnej śmierci. Lekarze nie są w stanie określić, czy dziecko w ogóle się urodzi, a jeśli tak ile godzin, dni, a może tygodni będzie żyło. Oboje stają przed najtrudniejszą decyzją ich życia wynikającą z zaledwie trzech możliwości, które w tej sytuacji zostają im przedstawione. Pierwsza to niestety może dojść do poronienia. Kolejna, usunąć ciążę do czasu, kiedy jest to jeszcze dopuszczalne. No i wreszcie trzeci wariant, urodzić dziecko i być z nim do końca. Oczywiście, aby dowiedzieć się, jakie decyzje podjęli Róża i Seweryn musicie sięgnąć po książkę, do czego bardzo Was zachęcam.

Ja chciałabym zwrócić Waszą uwagę na kilka innych aspektów, które stały się powodem wielu obaw i przemyśleń naszych bohaterów wynikających właśnie z tragedii, w której obliczu się znaleźli.
Małżonkowie czują strach i niepewność tego, co będą mówić ludziom, głównie rodzinie, jeśli zdecydują się na aborcję. Mają świadomość, że łatwiej zrozumieją i pogodzą się z poronieniem, niż, z tym że zdecydowali się usunąć ciążę. I tutaj pada bardzo mądre i słuszne zdanie, które otoczenie osób w podobnej sytuacji powinno wziąć sobie do serca.

„Będziemy mówić prawdę. Nikt nie ma prawa nas oceniać, bo nikt nie znalazł się w takiej sytuacji. Wiem, że niektórzy lubią to robić, ale nawet jeśli  powiedzą kilka przykrych słów, ile one znaczą w obliczu tego, co się dzieje?”

Jak się przekonacie podczas lektury książki, ludzie nie szczędzili małżonkom przykrych słów. Wielu wyrażało swoje zdanie, nie wykazując się ani krztą nie tylko troski, wsparcia, a wręcz przeciwnie bezdusznością, brakiem taktu i nie bójmy się nazwać rzeczy po imieniu głupotą. Taka mała podpowiedź ode mnie, jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia, to po prostu milcz.

Nie możemy również zapomnieć, że tak trudne przeżycia nie pozostają bez wpływu na samo małżeństwo. Bardzo często sytuacja, przez którą musimy przejść, przygniata nas tak mocno, że nie potrafiąc poradzić sobie z własnym cierpieniem, oddalamy się od siebie. Zamykamy się w pancerzu bólu i coraz trudniej nam odnaleźć drogę do siebie. Jeśli chcecie dowiedzieć się, czy taki kryzys dotknął również Różę i jej męża koniecznie przeczytajcie książkę.

„Iskierka” to bardzo poruszająca, ważna i potrzebna książka. Mocno wierzę w to, że jeśli przeczyta ją rodzina, która w tej chwili przygotowuje się na narodziny chorego dziecka, bądź już takie dziecko wychowuje wszystko, co skrywają jej karty stanie się dla tych osób bardzo pomocne. Chociażby ze względu na to, że w wielu przypadkach rodzice dzieci śmiertelnie chorych zostają sami ze swoim zmartwieniem i problemem. Tymczasem nie musi tak być, gdyż jest wiele instytucji, które otoczą ich opieką i służą pomocą, o czym również dowiecie się z książki.

Jestem chwilę po odłożeniu książki na półkę i ocieram łzy. Ta historia poruszyła mnie do głębi. Oczywiście ze względu na jej trudną tematykę nie było mi łatwo ją czytać. Emocje wzięły górę, ale z całego serca dziękuję za to autorce. Dziękuję za możliwość przeczytania niezwykłej powieści o pięknie i sile rodzicielskiej miłości i nigdy niegasnącej iskierce nadziei. O gromadzeniu pięknych chwil i wspomnień przeżytych z tymi, których kochamy, bo jak wiadomo, tak długo żyje człowiek, jak długo pozostaje żywy w naszej pamięci.

Recenzja powstała we współpracy z autorką, za co bardzo dziękuję.

wtorek, 20 lipca 2021

Po prostu bądź - Elżbieta Stępień./ Konkurs patronacki.



W
itajcie kochani. Doskonale wiecie, że uwielbiam, kiedy mogę dzielić się z Wami książkami, które na zawsze znalazły swoje miejsce w moim sercu. Dziś właśnie dzięki wydawnictwu Literackie Białe Pióro  i autorce Elżbiecie Stępień  mam taką możliwość. Wspólnie bowiem przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym do wygrania jest jeden egzemplarz książki "Po prostu bądź". Drugiej części cyklu Czego nie wiesz o Aniołach, z autografem autorki. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji czytać mojej recenzji tej książki, to serdecznie zapraszam do nadrobienia zaległości, Mam nadzieję, że jeszcze bardziej zachęci Was ona do udziału w konkursie.


Jako że konkurs organizowany jest w ramach patronatu bloga Kocie czytanie, wziąć w nim udział można zależnie od własnej decyzji na blogu bądź na Facebooku pod specjalnie przeznaczonym do tego postem. Jednak zgłosić się można tylko raz w wybranym przez siebie miejscu.

NAGRODĄ W KONKURSIE JEST: Jeden egzemplarz Elżbiety Stępień"Po prostu bądź" z autografem autorki.

Aby wziąć udział, należy:
- Zapoznać się z regulaminem konkursu -> REGULAMIN.
- Odpowiedzieć na pytanie konkursowe.

PYTANIE KONKURSOWE:
Podobno, każdy z nas ma w swoim życiu kogoś, kto jest dla niego aniołem. Kto jest aniołem dla Ciebie? Interpretacja dowolna.

Zgłosić się do udziału w konkursie i odpowiedzieć na zadane w nim pytanie możesz się w jednym z dwóch przeznaczonych do tego celu miejsc. : na blogu pod tym postem, bądź na Facebooku pod postem konkursowym. Jednak zgłosić się można tylko raz. Wybór miejsca pozostawiam Twojej indywidualnej decyzji.

Informacje uzupełniające:
-Do wygrania 1 egzemplarz książki Elżbiety Stępień "Po prostu bądź" z autografem autorki.
- Konkurs trwa - 20- 37.07. 2021.
- Sponsor nagrody- Autorka Elżbieta Stępień.
- Koszt wysyłki pokrywa sponsor (tylko na terenie Polski)
- Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz bloga Kocie czytanie (osoby, które po zakończeniu konkursu przestaną obserwować blog, nie będą brane pod uwagę w kolejnych konkursach) oraz fanpage autorki/i wydawnictwa, jak również udostępnisz informację o tym konkursie na swoich socjal mediach.


Wzór zgłoszenia
Zgłaszam się:
Moja odpowiedz na pytanie konkursowe:
Obserwuję jako:
Udostępniam: link
Adres e-mail: (w przypadku, kiedy nie podasz adresu e-mail, musisz śledzić wyniki konkursu, które zostaną ogłoszone w tym poście w ciągu dwóch tygodni od daty jego zakończenia).

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych tj. podanie mojego imienia i nazwiska w przypadku wygranej.

Ze swej strony chcę serdecznie podziękować wydawnictwu Jaguar za pomoc w organizacji konkursu, a wszystkim, którzy wezmą udział w zabawie, życzę powodzenia.



Moi drodzy na dobre zakończenie dnia mam dla Was rozstrzygnięcie konkursu z książką Elżbieta Stępień "Po prostu bądź". Nagrodę z autografem autorki otrzymuje Agnieszka Piszczatowska. (zgłoszenie do udziału w konkursie odbyło się pod odpowiednim postem na Facebooku) 


Treść nagrodzonej odpowiedzi:

W życiu wiele się wydarzyło, każdy z nas ma własne ,,wczoraj", własne,,dziś " i ,,jutro". Na mojej drodze pojawiają się różni ludzie, niektórzy z nich stanęli po ,,coś " i stali się aniołami. Dlaczego? Bo byli obok, bo wierzyli, kiedy ktoś inny nie wierzył, bo potrafili podać rękę i powiedzieć dobre słowo. Niby nic, a jednak na pewnych etapach bardzo wiele, bo obecność drugiego czlowieka w trudnych momentach znaczy wiele. Aniołem jest każdy, może być każdy, kto ma otwarte serce i oczy, kto potrafi zauważyć więcej, kto mimo własnych problemów potrafi znaleźć minutę, by wesprzeć. Dla mnie to koleżanka, która napisze,,Aga co u Ciebie, dajesz radę?" ,To znajomi którzy powiedzą ,,przetrwamy to", to uśmiech sąsiadki, która powie ,,zdrówka "-Bo właśnie te małe, drobne gesty czynią cuda, w nich można dostrzec moc, anielską moc.Czy jest jeszcze inny anioł? Jest, on jest w każdym czlowieku, który chce widzieć i słyszeć więcej, który swoim postępowaniem sprawia, że inni zaczynają wierzyć, że zwyczajną obecnością czuję, ze nie jestem sama.Aniołem zawsze będą synowie, bo ich uśmiech, ich przytulas i buziak przemienia szary dzień w kolorowy , nie oceniają, zwyczajnie są, wtedy gdy dobrze i wtedy , gdy źle. Aniołem, a raczej skrzydłami anioła, który otacza jest miłość, bo bez niej nic nie miałoby sensu, bez miłości nie byłabym tym kim jestem, czyli mamą, żoną, przyjacielem. Więc mój anioł jest w osobach obok, jednego dnia jest w tym człowieku, drugiego w jednej z koleżanek, trzeciego w dobrym słowie, czwartego dnia w słońcu .... A w tych najtrudniejszych momentach w modlitwie, w samotnej rozmowie z babcią gdzieś tam na chmurce, kiedy płyną łzy i tysiąc pytań ,,dlaczego?". Ważne, by potrafić odnaleźć tego,,anioła ", by go dostrzec we wszystkim wokoło, popatrz, a może w tej otulającej świat mgle, w tej tajemniczości mamy ukrytą wiadomość? Aniele Stróżu Mój- Ty zawsze przy mnie stój . Proszę stój ❤💙❤

Zwyciężczyni serdecznie gratuluję i zapraszam do kontaktu na priv, a wszystkim pozostałym osobom, które wzięły udział w konkursie, bardzo dziękuję i zachęcam do wypatrywania kolejnych konkursów, które już wkrótce będą przeze mnie organizowane. 
Dobranoc. 



czwartek, 15 lipca 2021

"Bezczelna" - Melisa Bel

D
orastanie nigdy nie jest łatwe. W młodym człowieku stojącym na progu dorosłego życia zachodzi wówczas wiele zmian, przede wszystkim natury emocjonalnej. To właśnie jest ten moment, kiedy zaczynamy odczuwać silną potrzebę niezależności i odkrywamy swoją kobiecość/męskość. Odczuwamy pierwsze fascynacje płcią przeciwną oraz uczymy się rozpoznawać i nazywać emocje z tym związane. Nie da się ukryć, iż wówczas tym młodym dorosłym targa wiele sprzecznych odczuć, dlatego bardzo ważne jest, aby właśnie wtedy młodzi ludzie mieli poczucie wsparcia ze strony dorosłych. Odpowiedzialność za to spoczywa na tych, którzy mają na młodzież największy wpływ. Ich rodziców i szkołę. To te jednostki są najbardziej znaczącymi filarami w tym okresie ich życia. To oni winni zadbać o to, aby córka/syn lub uczennica/uczeń często zagubiony w zupełnie nowym dla siebie etapie życia miał/a poczucie, że zawsze może przyjść, porozmawiać z kimś starszym, bardziej doświadczonym. I może liczyć na wysłuchanie, zrozumienie oraz dobrą radę. Tak być powinno, ale niestety najczęściej taki stan rzeczy  pozostaje tylko teorią, która z rzeczywistością ma niewiele wspólnego, co jak się przekonacie może spowodować, że zamiast chronić i wspierać dorośli będą krzywdzić i niszczyć w swoich podopiecznych wszystko, co piękne i fascynujące. Nie chcąc być gołosłowną, przychodzę do Was z recenzją książki Melisy Bel „Bezczelna”, której główna bohaterka niejednokrotnie, a nawet śmiało, można powiedzieć, od zawsze dotkliwie przekonywała się o tym, jak dorośli potrafią zabić w młodym człowieku wszystko, co stanowi o jego postrzeganiu samego siebie oraz poczuciu własnej wartości. A jak wiemy, są to cechy, które mają ogromne znaczenie w tym, jak będzie wyglądała nasza droga ku kształtowaniu siebie, własnych potrzeb i pragnień.

Kinga jest nastolatką dorastającą w bardzo konserwatywnej i niestety toksycznej rodzinie. Rodzice poza tym, że ją utrzymują i zapewniają dach nad głową, zupełnie się nią nie interesują. Nigdy nie biorą pod uwagę jej uczuć i potrzeb. Jedyne, czego doświadcza w domu to nieustające obelgi i upokorzenia. Przez lata życia w jednym domu z Bestią, jak mówi o swojej, matce nauczyła się schodzić jej z oczu, by jej nie drażnić. Dopóki nie wchodzą sobie w drogę i w szkole nie ma większych problemów może liczyć na względny spokój, ale matkę można łatwo rozjuszyć. Dziewczyna pragnie wolności, której szuka w szkole. Niestety tam również nie ma łatwego życia. Abyście mogli lepiej zrozumieć jej sytuację, musicie wiedzieć, że Kinga jest swego rodzaju indywidualnością. Jej wygląd oraz zachowanie mocno nie mieszczą się w ramach dyscypliny szkoły. Mało tego, poznając ją, możecie pomyśleć sobie, że nauczyciele mają trochę racji w swoich osądach, ale bardzo szybko przekonacie się, że jest to tylko maska pozorów, która skrywa samotną duszę.

„Nauczyciele przyzwyczaili się do nękania mnie niemal zawsze, gdy się pojawiałam na lekcjach. To było okropne, ale starałam się znosić to z obojętnością. Patrzyłam wtedy przez okno, w stronę parku i oglądałam, jak wrony swobodnie latają po niebie i obsiadają gałęzie drzew. Zawsze zazdrościłam im wolności. Gdy byłam karana za jakąś bzdurę, myślami odbiegałam od gorzkich słów i wyobrażałam sobie, że jestem jednym z tych ptaków i mogę w każdej chwili odfrunąć. Jak przyjemnie było się odcinać od świata”.

Jedyny moment, kiedy nasza bohaterka może bez obaw o potępienie i krytykę wyrazić swoje uczucia to chwila, kiedy słucha muzyki i gra na skrzypcach. Jest to, jak mówi jedna z niewielu rzeczy, w których jest dobra, bo przecież:

„Bestia zawsze mówiła, że mam głupi łeb. Wierzyłam jej, w końcu będąc moim rodzicem, chyba znała mnie najlepiej"?
Tylko muzyka i przyjaciele są dla niej ucieczką i sposobnością do tego, aby ściągnąć tę misternie pielęgnowaną maskę. Tylko oni znają i akceptują tę prawdziwą Kingę.

Już wkrótce w życiu dziewczyny pojawia się Marcel. Chłopak, który pomimo swojego młodego wieku charakteryzuje się dużą dojrzałością. Jest inteligentny i spokojny, a przy tym roztacza wokół siebie aurę tajemniczości, co w połączeniu z jego atrakcyjnością fizyczną czyni go nader pociągającym. To właśnie on budzi w Kindze uczucia, o których do tej pory nie odważyła się nawet myśleć. Choć boi się do tego przyznać nawet sama przed sobą, po raz pierwszy czuje pożądanie i pragnie bliskości Marcela. To przy nim odkrywa swoją kobiecość i wszystko, co się z nią wiąże. Teraz moglibyście zapytać, a czego się tu bać, przecież to piękne i jest naturalną koleją rzeczy? Owszem, ale nie dla młodej kobiety, która jak miało to miejsce w przypadku Kingi przez całe życie żyła pod pręgierzem surowych rodziców trwających w tradycjonalizmie pod wpływem bojaźni Bożej i groźbą potępienia.

Nie ulega wątpliwości, że to, czego doświadczamy w rodzinie i co wynosimy z domu rodzinnego, ma ogromny wpływ na naszą przyszłość. Sprawdźcie zatem koniecznie, czy Kinga zdoła wyrwać się z kajdan wpajanych jej przez lata zasad moralnych i da sobie prawo do kochania i bycia kochanym. A przede wszystkim czy pokocha siebie, bo aby obdarzyć miłością drugiego człowieka, najpierw trzeba kochać siebie.

Jak widzicie „Bezczelna” to bardzo wartościowa książka, która porusza bardzo ważne i niestety ciągle aktualne dziś problemy. Łatwiej bowiem jest osądzić i skrytykować niż usiąść, porozmawiać i spróbować dowiedzieć się, w czym tkwi problem młodego człowieka. Jestem przekonana, że gdyby tylko ktoś poświęcił bohaterce książki więcej uwagi i zechciał wysłuchać jej życie zarówno w domu, jak i w szkole mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Wystarczy odrobina dobrej woli. Myślę, że jest to książka, w której bardzo dobrze odnajdzie się młody czytelnik, gdyż z przykrością muszę stwierdzić, że wielu z nich utożsami się z tym, co przeżywa, czuje i myśli Kinga. Niemniej jednak serdecznie zachęcam do poznania tej historii także, rodziców, nauczycieli, wychowawców, pedagogów oraz psychologów szkolnych. Mocno wierzę bowiem w to, że wszystko to, co znajduje się na jej kartach, skłoni ich do wielu refleksji i przemyśleń zmierzających do tego, aby ustrzegli się błędów, w których konsekwencji dorastający człowiek czuje się zagubiony, gorszy i samotny wśród otaczających go ludzi.

Cóż jeszcze mogę dodać. Oczywiście warto przeczytać tę książkę, do czego serdecznie zachęcam. Jest to bardzo ważny głos w dyskusji na temat poznawania naturalnych potrzeb natury każdego człowieka na progu dorosłości. Autorka uświadamia nam, jak ważne jest, abyśmy właśnie wtedy, czuli się w pełni akceptowani i kochani. Aby to właśnie dorośli uświadomili nam, że poznawanie własnego ciała, a także emocje, które czujemy do mężczyzny, czy kobiety nie są grzechem, a czymś pięknym, co zostanie z nami na zawsze. No właśnie na zawsze, a więc pierwsze doświadczenia będą miały także wpływ na nasze przyszłe relacje z mężczyznami. Przeczytajcie „Bezczelną” by sprawdzić, jaki wpływ w tym kontekście miały one na przyszłość Kingi.

Jeśli szukacie wartościowej książki na wakacje, to ten tytuł będzie idealnym wyborem. Czyta się ją bardzo lekko i szybko, a przy tym można wyciągnąć z niej ważną lekcję na przyszłość. Jedyne czego mi zabrakło to bardziej pogłębiony i wyrazisty obraz domu i relacji w domu rodzinnym bohaterki. Myślę, że jego pełniejsze ukazanie, jeszcze bardziej podkreśliłoby istotę przekazu, który książka w sobie skrywa. Sposób, w jaki zakończyła się ta część historii, sprawił, że chcę poznać kontynuację.

Być może właśnie w te wakacje spotkacie na swojej drodze kogoś, kto pozwoli Wam odkryć w sobie tę uśpioną dotychczas stronę Waszej natury. Nie bójcie się czuć. Drogi rodzicu przeczytaj tę książkę, aby ustrzec się błędów, które popełnili dorośli wobec Kingi. Niech twoje dziecko nie boi się z Tobą rozmawiać. Niech nie boi się kochać.

Recenzja powstała we współpracy z autorką, za co bardzo dziękuję.

niedziela, 11 lipca 2021

"Listy do Emki" Anna Bałuta



O
chrona naszego życia i zdrowia zawsze powinna być dla nas największą wartością. Wszyscy to wiemy i się z tym zgadzamy, ale czy możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że dokładamy wszelkich starań, aby odpowiednio o nie zadbać? Niestety w coraz bardziej rosnącym tempie życia oraz natłoku codziennych obowiązków potrzeba zadbania o własne dobro i bezpieczeństwo zdrowotne często spychana jest na ostatnie miejsce na niekończącej się liście zajęć na każdy dzień. Proszę Was teraz, abyście odpowiedzieli sobie na jedno, bardzo ważne pytanie. Kiedy po raz ostatni i czy w ogóle wykonywaliście sobie badania profilaktyczne? Mam tu na myśli, chociażby zwykłą morfologię krwi. Zapewne wielu z Was pomyśli sobie teraz: „Ale po co mam się badać, skoro dobrze się czuję i nic mi nie dolega"? Otóż jak się za chwilę przekonacie, jest to bardzo błędne i często w konsekwencji niebezpieczne dla nas myślenie. Musimy bowiem zdawać sobie sprawę z tego, że nawet jeśli tryskasz energią i nic w twoim stanie zdrowia nie budzi twojego niepokoju, nie znaczy to, że jesteś zdrowy. No tak jestem w stanie zrozumieć, że teraz możecie czuć się zaskoczeni, a na Wasze usta ciśnie się pytanie: „Ale, jak to możliwe”? Odpowiedz na nie jest bardzo prosta, a jednocześnie przerażająca. Otóż są takie choroby, które latami sieją zniszczenia w naszym organizmie bezobjawowo bądź też objawy te są niecharakterystyczne. Człowiek pozostaje nieświadomy tego, że jest coś, co niszczy jego zdrowie i zagraża życiu, a niestety, kiedy pojawią się pierwsze widoczne symptomy tego, że coś jest nie tak, nierzadko bywa już za późno na jakiekolwiek środki zaradcze. Pisząc te słowa, nie chcę nikogo przestraszyć, a uświadomić, po to byście dali sobie szansę na długie i szczęśliwe życie, gdyż większość chorób  wykryta i zdiagnozowana odpowiednio wcześnie daje możliwość całkowitego wyleczenia. Zapewne zastanawiacie się teraz, dlaczego Wam o tym wszystkim piszę. Otóż jak to często w moim przypadku bywa, impulsem do podjęcia tej kwestii stała się bardzo wartościowa książka, którą miałam możliwość ostatnio przeczytać. Mowa oczywiście o najmłodszym literackim dziecku Anny Bałuty „Listy do Emki”, o której chcę Wam dziś kilka słów opowiedzieć.

Autorka oddała w ręce swoich czytelników niezwykle ważną książkę, w której poprzez perypetie jej głównej bohaterki chce podnieść naszą świadomość dotyczącą tego, że istnieją takie jednostki chorobowe, o których niestety ciągle bardzo mało się mówi, a które są groźne nie tylko dla osoby chorej, ale także mogą stać się zagrożeniem dla bliskich w jej życiu osób, ale zacznijmy od początku. 

Na kartach powieści poznajemy Ilonę. Pełną życia mamę nastoletniej tytułowej Emki. Nasza bohaterka oprócz tego, że jest wspaniałą mamą, jest także cudowną córką, wnuczką i przyjaciółką. To właśnie w rodzinie i przyjaźni odnajduje największe wsparcie, kiedy w jej życiu pojawiają się niespodziewane zawirowania, których, nawiasem mówiąc, już trochę przeszła.

W momencie, kiedy my czytelnicy przystępujemy do lektury książki i stajemy się niemalże częścią jej życia, Ilona otrzymuje telefon, który, jak się później okazuje, stał się początkiem wielu znaczących dla niej zmian. Podczas rozmowy, która dotyczy wyników rutynowych badań, które wykonywała niedawno, dowiaduje się, że coś jest nie tak z jej krwią, ale że dla pewności badania trzeba oczywiście powtórzyć. To, co kobieta usłyszała od lekarza, budzi jej niepokój, ale też nie przeraża zbyt mocno no bo to przecież nic pewnego i na pewno okaże się pomyłką, Niestety jak się możecie domyślać, ową pomyłką się nie okazuje, a Ilona dowiaduje się, że choruje na wirusa WZW C (choroba zakaźna wywołana przez wirusa wątroby typu C (HCV)
Wirus ten, jest nazywany cichym zabójcą, ponieważ latami nie daje żadnych objawów, skutkuje niewydolnością wątroby, co z kolei prowadzi do marskości wątroby, a nawet raka wielokomórkowego.

Od teraz życie Ilony bardzo się zmieni. Chce ona podjąć leczenie, ale niestety musi czekać na swoją kolej na długiej liście oczekujących. O sobie jednak myśli w drugiej kolejności. Wie, że będąc nosicielem wirusa, mogła nieświadomie zarazić bliskie sobie osoby. Chce, aby to one były bezpieczne. Ona jest chora i to już jest potwierdzone. Musi nauczyć się żyć z tą chorobą i nie traci nadziei na wyleczenie. Nie wie jednak, ile czasu będzie musiała czekać, aż nadejdzie jej kolej w systemie służby zdrowia. Jako matka jeszcze tak wiele cennych wartości i życiowych prawd chciałaby przekazać Emilce, ale nie wie, czy zdąży, dlatego postanawia w tajemnicy przed córką pisać do niej listy, które ta na pewno odnajdzie na komputerze, gdyby jej zabrakło.

I tak oto dochodzimy do kolejnego bardzo poruszającego czytelnika wątku w powieści.
Owe listy bowiem są swego rodzaju spowiedzią, a także próbą uporządkowania przez Ilonę swojego życia. To właśnie w nich kobieta opowiada córce o swojej młodzieńczej miłości, nastoletnim macierzyństwie, przyjaźni, która przetrwała po dziś dzień. Ludziach, których spotkała na swojej drodze oraz ich wpływie na jej życie także uczuciowe i emocjonalne. W tej właśnie niejako pamiątce pozostawionej dla Emilki chce po raz kolejny powiedzieć jej, jak cennym skarbem dla niej jest i jak bardzo jest z niej dumna. Jako że Emilka powoli wkracza w dorosłe życie i wkrótce na pewno zazna smaku miłości, chce uświadomić jej, co jest istotą tego pięknego uczucia.

W tym miejscu muszę wspomnieć, że na uwagę i wielkie uznanie zasługuje sposób budowy relacji na płaszczyźnie matka – córka, którą możemy obserwować podczas lektury. Ilona i Emilka są dla siebie przyjaciółkami. Emka jest bardzo mądrą i dojrzałą nastolatką. Matka może być o nią spokojna, ponieważ wie, że będąc tak odpowiedzialną osobą, na pewno sobie w życiu poradzi. A nawet gdyby potrzebowała pomocy, zawsze może liczyć na wspaniałą babcię i prababcie, które od zawsze są wsparciem także dla samej Ilony. W rodzinie tkwi siła i jeśli to czujesz, to nawet najtrudniejsze i najbardziej niespodziewane doświadczenia życiowe łatwiej zaakceptować i przez nie przejść. Każdemu z nas życzyłabym właśnie takiej rodziny.

Jak czytamy na okładce książki, autorka napisała ją, gdyż temat HCV jest jej bardzo bliski. Ogromnie się cieszę, że Pani Ania zdecydowała się podjąć ten trud pokazania nam, jak wygląda życie z tak ciężką diagnozą, gdyż właśnie z racji nikłej wiedzy społecznej z pewnością każdy, kto będzie musiał podjąć walkę z tą chorobą, poczuje dezorientację, strach i niepewność. Wierzę jednak, że kiedy weźmie tę książkę do ręki i pozna skrywaną w niej historię, odzyska spokój i nadzieję, jak również siłę do tej niełatwej batalii z intruzem w swoim ciele. A osoby zdrowe nauczy wrażliwości na drugiego człowieka.

Jak widzicie „Listy do Emki” To książka niezwykle potrzebna, która uświadamia, wzrusza i porusza czytelnika. Choć opiera się na trudnej tematyce, w żaden sposób nie przytłacza podczas jej czytania. Wręcz przeciwnie, czytamy ją z ogromnym zaangażowaniem, gdyż Ilona i jej rodzina stają nam się bardzo bliscy, a jej zdrowie leży nam mocno na sercu. Trzymamy mocno kciuki za to, aby wyszła zwycięsko z tej trudnej walki i mogła się cieszyć pełnią życia wśród tych, których kocha. Zgodnie z zamierzonym celem, jaki chciała osiągnąć autorka, po odłożeniu książki na półkę poczułam niedosyt, dlatego z niecierpliwością czekam na obiecaną kontynuację.

Gorąco zachęcam każdego z Was do sięgnięcia po tę książkę. Wszystko, co w niej przeczytacie może ustrzec Was przed chorobą. Wierzę bowiem mocno, że da Wam ona impuls do tego, aby się przebadać. Wystarczy jeden test, aby móc spać spokojnie. Nawet jeśli teraz, czytając moje słowa, uważacie, że ten problem Was nie dotyczy, wystarczy poznać tylko kilka spośród wielu możliwości zarażenia się takich jak podczas: pobierania krwi, kroplówki, wizyty u dentysty, kosmetyczki, przekuwania uszu, robienia tatuażu, operacji, czy porodu, aby tę w naszym odczuciu stuprocentową pewność stracić. Jak widzicie, wcale nie musicie prowadzić rozrywkowego trybu życia, czy pić dużej ilości alkoholu, aby zachorować. Czy to przemawia do Waszej świadomości? Najpierw się zbadaj, a dopiero potem miej pewność.

Recenzja powstała we współpracy z autorką, za co bardzo dziękuję.

czwartek, 8 lipca 2021

Czego nie wiesz o aniołach. "Po prostu bądź. Elżbieta Stępień - Cytaty. / Patronat medialny.

Moi drodzy kilka dni temu dzieliłam się z Wami moimi odczuciami po przeczytaniu książki Elżbiety Stępień "Po prostu bądź", będącej drugą częścią cyklu Czego nie wiesz o aniołach, którą mój blog Kocie czytanie ma przyjemność objąć swoją opieką medialną. Już wówczas pod postem z moją recenzją, którą możecie przeczytać tutaj, pisaliście, że chętnie sięgniecie po ten tytuł. Bardzo mnie to cieszy, ale żeby jeszcze bardziej wzbudzić Waszą ciekawość odnośnie do historii, którą skrywają karty tej powieści, przygotowałam dla Was kilka mądrych i bardzo życiowych cytatów, które w niej znajdziecie.




Mam nadzieję, że przesłanie, które niesie ze sobą ta niezwykle wartościowa książka, jest dostrzegalne w cytatach, które dla Was wybrałam. Jeśli teraz znajdujecie się w trudnej sytuacji życiowej, trzymam za Was mocno kciuki i wierzę, że te słowa staną się dla Was motywacją do tego, by się nie poddawać i walczyć o siebie. Nawet jeśli teraz trudno Wam w to uwierzyć, to w życiu zawsze można coś zmienić na lepsze, jeśli tylko tego chcemy i podejmujemy zmierzające ku tym zmianom działania.

Napiszcie, proszę, który z cytatów podoba Wam się najbardziej.












niedziela, 4 lipca 2021

Czego nie wiesz o aniołach. "Po prostu bądź. Elżbieta Stępień. / Recenzja patronacka.

W dzisiejszym  świecie ciągle powtarza się nam, jak bardzo ważne jest, abyśmy wierzyli w siebie, walczyli o własne pragnienia i śmiało sięgali po marzenia. Nieustannie uświadamia się nam, że każdy z nas ma w sobie wystarczająco dużo siły, aby pokonać wszelkie przeciwności losu, które stają na naszej drodze do osiągnięcia pełni szczęścia, poczucia spełnienia i miłości, której przecież wszyscy pragniemy i tak bardzo potrzebujemy. To wszystko oczywiście prawda. Musimy jednak pamiętać, że to, jak te bardzo motywujące słowa zostaną odebrane przez osobę, do której je wypowiemy, zależy od bardzo wielu czynników, które ukształtowały ją samą i jej obecne życie. Pierwszym i najważniejszym, na którym chcę, abyśmy się dziś skupili, jest rodzina i dom, w którym dorastamy. I tak jeśli skierujemy te słowa do osoby, której dzieciństwo upłynęło w szczęśliwej i kochającej się rodzinie, w której rodzice dziecka od najmłodszych lat wspierali je, budując jego poczucie własnej wartości i pewność siebie, będą one dla niego motywacją i sprawią, że pójdzie przez życie z wysoko podniesioną głową. Natomiast jeśli te same słowa powiemy do osoby dorastającej w rodzinie dysfunkcyjnej, gdzie jedyne słowa, jakie wówczas padały w jej kierunku to obelgi i upokorzenia, na pewno w nie nie uwierzy i będzie żywiła przekonanie, że są one prawdą dla wszystkich z wyjątkiem jej samej.

Piszę Wam o tym, ponieważ dziś chcę opowiedzieć Wam o losach pewnej młodej kobiety, która na własnej skórze przekonała się, jak ogromnym determinantem w jej dorosłym życiu stało się trudne dzieciństwo, do którego nie chce wracać nawet we wspomnieniach. Natalia, bo tak jej właśnie na imię jest główną bohaterką drugiej części cyklu Czego nie wiesz o aniołach „Po prostu bądź autorstwa Elżbiety Stępień, której mój blog Kocie czytanie ma zaszczyt i przyjemność patronować. Już teraz mogę Was zapewnić, że jest to piękna i niezwykle wartościowa książka, dlatego tym bardziej cieszę się, że mogę opowiedzieć Wam o niej kilka słów i mam nadzieję zachęcić Was do jej przeczytania, bo naprawdę Warto.

Naszą bohaterkę my czytelnicy poznajemy w momencie, kiedy jej życie ogarnia apogeum rozpaczy. Trzydziestolatka ma duszę romantyczki. Pragnie kochać i być kochaną. Jednak mimo silnego pragnienia miłości nie potrafi zbudować z nikim trwałego związku. Nawet jeśli czuje się szczęśliwa u boku mężczyzny w obawie przed porzuceniem, które w jej przekonaniu i tak prędzej, czy później nastąpi, sama kończy związek. W momencie, kiedy zaczynamy towarzyszyć kobiecie na drodze jej życia, ta w akcie desperacji i przejmującym poczuciu samotności wrzuca do morza list w butelce z adresem e-mail, mając nadzieję, że znajdzie go ten jej przeznaczony i odpowie na wiadomość. Jeśli jesteście ciekawi, czy przeznaczenie się wypełni, koniecznie sięgnijcie po książkę.
Tej niecodziennej sytuacji przygląda się Anioł, który to, co widzi, uznaje za banalne, a sama Natalia nie budzi jego sympatii. Znak od Stwórcy wskazuje jednak na to, że to właśnie nią będzie musiał się zaopiekować i pomóc odnaleźć miłość.

W tym miejscu rodzi się pytanie. Jak to możliwe, że skoro kobieta pragnie być szczęśliwa z kimś, kto odda jej swoje serce i doceni miłość, którą ona chce go obdarzyć, sama odbiera sobie na to szansę, kończąc związek? Przecież w ten sposób zaprzecza samej sobie. Przyznaję, może wydawać się to niedorzeczne, ale nie oceniajcie jej zbyt surowo. Jestem bowiem przekonana, że kiedy poznacie historię jej trudnej przeszłości, zrozumiecie targające jej sercem obawy. Od dziecka życie jej nie rozpieszczało. Jedyne, z czym wiąże swoje dzieciństwo to przemoc, alkohol i upokorzenia spotykające ją ze strony matki. Czary goryczy dopełniła ciotka, która została ustanowiona rodziną zastępczą dla dziewczynki, po tragicznej śmierci jej rodziców. Dziś jako dorosłe dziecko alkoholików Natalia dotkliwie odczuwa piętno, jakie odcisnęła na niej trudna przeszłość. Wylękniona i pozbawiona poczucia własnej wartości nie potrafi nikomu zaufać i uwierzyć, że ktoś może ją pokochać. Przecież matka zawsze powtarzała jej, że jest nikim.

Ucieczką przed tym, co trudne i bolesne staje się dla niej praca w bibliotece, a także praca pisarki, w której szuka oderwania od codziennych trosk. Jednak ku swojemu ogromnemu smutkowi niespodziewanie traci pracę bibliotekarki, której była oddana całym sercem. Co prawda, powieści autorstwa Natalii, cieszą się uznaniem i przynoszą jej popularność, ale nie dają dochodu pozwalającego na utrzymanie. Sytuacji nie ułatwia fakt, że ciotka domaga się od niej zadośćuczynienia za lata „opieki”, którą nad nią sprawowała. Natalia nie wie jednak jeszcze, że już wkrótce czeka ją wielkie wyzwanie zmierzenia się z przeszłością, a także wiele trudnych przeżyć na drodze ku miłości, która naznaczona będzie cierpieniem, słowami, które ranią, poczuciem winy, a także nadzieją wybaczenia. Tylko czy, na wszystko nie jest już za późno? O Tym musicie już przekonać się sami.

To wszystko i o wiele więcej czeka Natalię w rodzinnej pięknej Bystrzycy Kłodzkiej, gdzie zmuszona będzie stawić czoła cieniom przeszłości, ale także odżyją piękne przyjaźnie z lat młodości, z których pomocą Natalia będzie próbowała zamknąć za sobą drzwi do przeszłości. To właśnie oni pomogą przyjaciółce odnaleźć drogę do wiecznej miłości. Łatwo nie będzie, ale Anioł do zadań specjalnych czuwa, a jeśli będzie trzeba, zjawią się posiłki.

Nie myślcie jednak, że tu wszystko, jest takie łatwe, proste i przyjemne.
Pani Elżbieta Stępień poprzez kreację losów bohaterki swojej książki uświadamia nam, jak trudno jest wyjść z cienia dzieciom z patologicznych rodzin. Ten koszmar tkwi w nich latami, niszcząc ich samych, a także odbierając wszelkie nadzieje na szczęście, którego nigdy nie zaznały od rodzica. Daje nam jednocześnie mentalnego kopniaka do działania, mówiąc, że wiele zależy od nas samych. Jeśli tylko znajdziemy w sobie siłę do tego, aby podjąć działania zmierzające do tego, by coś w swoim życiu zmienić, wkrótce dostrzeżemy tego efekty.


"Aby obdarzyć kogoś miłością, trzeba najpierw pokochać siebie”.

Tego właśnie nam wszystkim życzę i z tym, jakże prawdziwym i pięknym przesłaniem Was zostawiam.

„Po prostu bądź” to książka, którą czyta się z poczuciem wszechobecnej anielskiej mocy. Wszystko, co przeczytacie na jej kartach, dostarczy wam wielu emocji i wzruszeń. Nikt, kto weźmie ją do ręki, nie pozostanie wobec niej obojętny. Sama bohaterka stanie się wam bardzo bliska. Będziecie trzymać kciuki za jej szczęście, a wszystko, co przeżywa, skłoni was do wielu refleksji, także na płaszczyźnie Waszego własnego życia. Macie moje słowo, że lektura pochłonie was bez reszty i przeczytacie ją w mgnieniu oka, ale na pewno długo o niej nie zapomnicie.

Jestem ogromnie dumna, że mogłam objąć ją opieką medialną i chcę za to wyróżnienie serdecznie podziękować autorce i wydawnictwu Literackie Białe Pióro.
Jeśli jeszcze nie czytaliście mojej recenzji pierwszej części cyklu „Śladami przeznaczenia”, serdecznie zapraszam tutaj.



środa, 30 czerwca 2021

"Ekoliski. Misja ratowania Ziemi Marek Marcinowski. /Połącz przyjemne z pożytecznym.

K
ochane dzieci, drodzy rodzice kilka dni temu dobiegł końca rok szkolny i zapewne większość z Was wybiera się na wakacje we wspaniałe rejony Polski i świata. Wypoczywając, będziecie mieli możliwość podziwiać piękno otaczającej Was przyrody. Nasza planeta Ziemia obfituje bowiem w ogromne bogactwa fauny i flory. Ofiaruje nam czyste morza, w których możecie się kąpać, piękno zieleni lasów i łąk, a także niesamowite górskie szlaki, którymi być może będziecie wędrować. Mało tego na pewno niektórzy z Was wybiorą się na wycieczki egzotyczne i spotkają np. słonie. Czas spędzony na beztroskim wypoczynku wśród tak cudownych okoliczności przyrody, kiedy każdego dnia będziecie mogli budzić się, słuchając śpiewu ptaków w słoneczny poranek, bez wątpienia upłynie Wam bardzo przyjemnie. Z wakacyjnych przygód przywieziecie wiele wyjątkowych wspomnień, do których będziecie wracać przez cały rok. Jestem przekonana, że pakując swoją wakacyjną walizkę, zabieracie ze sobą rzeczy, które najbardziej lubicie. Mam do Was jednak wielką prośbę, abyście nie zapomnieli spakować także ciekawej i mądrej książki, którą będziecie mogli przeczytać wspólnie ze swoimi pociechami, leżąc na leżaczku.

My dorośli doskonale zdajemy sobie sprawę, że życie na naszej planecie jest zagrożone w przeważającej mierze przez nieodpowiedzialne, a wręcz bezmyślne działania człowieka, dlatego od najmłodszych lat powinniśmy uświadamiać dzieci, jak niezmiernie ważne jest, abyśmy już teraz każdego dnia podejmowali wszelkie możliwe działania mające na celu ochronę przyrody. W przeciwnym razie dzisiejsze piękne krajobrazy i zwierzęta już wkrótce zostaną dla człowieka tylko odległym wspomnieniem, gdyż z przykrością trzeba to otwarcie powiedzieć, nasza Matka Ziemia stanie się jednym wielkim wysypiskiem śmieci, a przyszłe pokolenia zmuszone będą szukać możliwości życia na innej planecie. Jednak, czy któraś z pozostałych planet układu słonecznego jest na tyle przyjazna człowiekowi, aby stworzyć  odpowiednie warunki do przetrwania?
Na to pytanie znajdziecie odpowiedź dzięki książce Pana Marka Marcinowskiego „Ekoliski. Misja ratowania Ziemi”, która przeczytana na łonie natury jeszcze mocniej trafi do świadomości młodego czytelnika, a i nam dorosłym mocno w to wierzę, da do myślenia, co zaowocuje dobrem dla nas wszystkich.

Na kartach książki poznajemy Zuzię i Wojtusia. Dzieci, którym na serduszkach mocno leży ochrona środowiska. Pewnej nocy dzieci mają magiczny sen, w którym dwa wspaniałe zwierzątka odwiedzają ich i są bardzo oczarowane pięknem naszej planety. Jak same mówią, uwielbiają nas odwiedzać, ale są zaniepokojone tym, co może się z nią stać, jeśli my ludzie bez zwłoki nie zatroszczymy się o jej dobro. Miłka i Miłek, bo tak właśnie mają na imię, pokazują swoim ziemskim przyjaciołom wizje tego, jak będzie wyglądała Ziemia, jeśli człowiek nie zapobiegnie jej zagładzie. Co więcej, w sobie tylko znany sposób zabierają rodzeństwo w wędrówkę po każdej z planet układu słonecznego, po to, aby wspólnie mogli sprawdzić, czy jest możliwość, abyśmy mogli osiedlić się na którejś z nich. Sprawdźcie sami, do jakich wniosków doszli podczas swojej magicznej wyprawy.

„Ekoliski” to bardzo wartościowa książka, która nie tylko bawi, ale i uczy. Zapewnia wspaniałą lekturę, ale przede wszystkim skłania do bardzo ważnej rozmowy rodzica z dzieckiem, która podczas wakacyjnego obcowania z naturą przyniesie jeszcze bardziej wymierne skutki. Warto również wspomnieć, że w „Ekoliskach” dziecko będzie mogło przypomnieć sobie wiedzę zdobytą podczas czytania pierwszej książki dla dzieci autorstwa Pana Marka „Kosmoliski”, której moją recenzję możecie przeczytać tutaj. W związku z tym właśnie w takiej kolejności polecam te książeczki czytać.

Zawarta w książce wiedza to bardzo ważny, aczkolwiek niejedyny atut tego tytułu. Nie mogłabym bowiem nie wspomnieć o jej pięknym wydaniu i ślicznych ilustracjach, których kilka dla Was zostawiam. 





Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że przyciągną one uwagę dziecka i wywrą na nim wielkie wrażenie. Nie piszę tego bezpodstawnie, ponieważ poznawałam „Ekoliski” wspólnie z moim pięcioletnim siostrzeńcem i podobnie, jak miało to miejsce podczas czytania „Kosmolisków”, tym razem był nią również oczarowany. Karolka ogromnie ucieszyły także niespodzianki przygotowane przez autora, które znalazł na końcu książki. A były to quiz z pytaniami odnoszącymi się do przyrody, działań sprzyjających jej ochronie oraz układu słonecznego i planet, a także Ekozadania skłaniające dziecko do aktywizacji na rzecz dobra naszej planety. Nasza rodzina dba o to, co kocha, a więc także o czystość przyrody, a Wy?
Rodzicu, spraw, by podróż w kosmos była marzeniem twojego dziecka, a nie koniecznością.

Recenzja powstała we współpracy z autorem, za co bardzo dziękuję.

niedziela, 27 czerwca 2021

"Dziecięcy kram" Daniel Radziejewski. /Recenzja przedpremierowa.

U
wielbiam thrillery i to dla nikogo, kto śledzi moje upodobanie czytelnicze, nie jest żadną tajemnicą. Czytam ich dość dużo, przez co za każdym razem, kiedy sięgam po kolejny, walczą we mnie dwa sprzeczne uczucia. Z jednej strony ekscytacja, ponieważ przeczytam książkę reprezentującą jeden z moich ulubionych gatunków czytelniczych, a z drugiej zaś obawa, że skoro znam ich już tak wiele, to autorowi będzie trudno zaskoczyć mnie czymś nowym i przykuć moją uwagę. I co najważniejsze wzbudzić emocje. Przyznaję się jednak, że nie potrafię przejść obojętnie obok książki, na której okładce widnieje słowo thriller. Tak więc uległam pokusie i tym razem sięgając po najmłodsze literackie dziecko  Daniela Radziejewskiego „Dziecięcy kram”, której premierę wspólnie z autorem oraz wydawnictwem Novae Res świętować będziemy już   30 czerwca.

O matko, dopiero niedawno przeczytałam ostatnie zdanie historii, którą skrywają jej karty i czuję, że tak wiele chciałabym Wam o niej opowiedzieć. Nie wiem jednak , czy uda mi się znaleźć odpowiednie słowa, które, choć po części oddadzą kumulujące się we mnie w tym momencie emocje, przemyślenia i refleksje. Zacznijmy zatem od początku.

Przystępując do lektury książki, zostajemy zabrani do Brazylii, a dokładnie do miasta Sao Paulo. Tam właśnie poznajemy główną bohaterkę powieści Klarę Silva. Jest to postać zagubionej samotnej matki, która wspólne z pięcioletnim synkiem wiedzie tułaczy żywot bezdomnej, a w jej głowie kłębi się tysiące pytań bez odpowiedzi dotyczących tragedii, która dotknęła jej rodzinę czternaście lat temu, kiedy ona sama była jeszcze dzieckiem. Tylko jeden dzień wystarczył, aby zmienić jej losy na zawsze. Śmierć matki oraz tajemnicze zniknięcie ojca sprawiły, że dziewczynka trafia do domu dziecka. Choć od tamtych wydarzeń minęło już kilkanaście lat, śmiało można powiedzieć, że to jak dziś wygląda życie naszej bohaterki, jest konsekwencją jej trudnych przeżyć w dzieciństwie. To, co teraz stanowi jej cały świat to ukochany synek Victor, mgliste wspomnienia z dzieciństwa, w których rodzicielka próbuje wyjaśnić córce, dlaczego ta zobaczyła w swojej sypialni ducha i jedna walizka stanowiąca cały jej dobytek.

W tym miejscu muszę wspomnieć, że Brazylia jest krajem wielu kontrastów, co Panu Danielowi w doskonały sposób udało się w książce ukazać. Bywa tam przepięknie i ekstremalnie brzydko, bogato i skrajnie biednie. Mieszkają tam ludzie dobrzy oraz bardzo źli. Bez wątpienia jest to kraj wielu emocji, najczęściej skrajnych. Właśnie tego wszystkiego doświadczamy my czytelnicy, czytając książkę i towarzysząc Klarze w jej niełatwej codzienności. Jako matka chce zapewnić swojemu dziecku jak najlepsze warunki do życia, co bez dachu nad głową i praktycznie żadnej stabilizacji jest niemożliwe. Nasza dwójka nigdy nie wie, jak będzie wyglądał ich kolejny dzień i gdzie spędzą nadchodzącą noc, ale tego, co ich czeka, nie spodziewali się nawet w najgorszych snach.

Przypadek sprawia, że Klara z synkiem trafia do niewielkiego sklepu z ubraniami i zabawkami dla dzieci. Tam otrzymuje pomocną dłoń od dobrodusznego i dobrotliwego właściciela Dziecięcego Kramu, bo tak właśnie się on nazywa. Zawsze uprzejmy i cieszący się uznaniem klientów Pan Alonso Bastos oferuje kobiecie pracę i zakwaterowanie. Można by powiedzieć, że wreszcie po burzy w życiu Klary zaświeciło słońce, ale pamiętajcie, dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło. Nie zdradzę wam oczywiście zbyt wiele, ponad słowa, które wypowiedział Victor, kiedy drogi jego i matki skrzyżowały się z Alonso i jego wspólnikiem:

- Mamo, gdzie my jesteśmy?
- Jesteśmy u tego Pana w sklepie. Podoba ci się?
- Tak, ale pan mi się nie podoba...
- A dlaczego on ci się nie podoba?
- Nie wiem. - mój syn wzrusza ramionami.- Ma groźbę w oczach,
- Groźbę w oczach? - zaczynam się śmiać w duchu pomimo całego dramatu, jaki przechodzimy. - Coś ci się wydaje. Według mnie jest bardzo miły.

Ach, gdyby dorośli częściej brali pod uwagę przeczucia i intuicję dzieci..., ale o tym musicie już przeczytać sami, do czego gorąco Was już teraz zachęcam.

Dziecięcy kram” to powieść skonstruowana na dwóch płaszczyznach fabularnych. Poza wydarzeniami mającymi związek stricte z samym sklepem i jego tajemnicami, które, nawiasem mówiąc, wprawią Was w szok i niedowierzanie, mamy również wątek kryminalny, w którym śledzimy prowadzone przez Klarę i poznaną przez nią w Internecie blagierkę śledczą dochodzenie w sprawie niewyjaśnionego po dziś dzień zaginięcia ojca Klary. Żadna z nich nie zdaje sobie jednak sprawy, że wchodzą do paszczy lwa, a to przez co będą musiały przejść w dążeniu do poznania prawdy, okaże się najgorszym koszmarem przeżywanym na jawie. Mało tego, sytuacji nie ułatwia również nawrót „dziedzicznej przypadłości” Klary, jak określiła widzenie przez dziewczynkę ducha jej matka. Jeśli jesteście ciekawi, a wierzę, że bardzo, kim są duchy, które nawiedzają kobietę i jak to się zaczęło, musicie koniecznie sięgnąć po „Dziecięcy Kram”.

No dobra, muszę to wreszcie powiedzieć. Ta książka jest genialna. Macie moje słowo, że każdy, kto weźmie ją do ręki, nie będzie potrafił się od niej oderwać. Wielowątkowość i różnorodność gatunkowa zastosowana w fabule, która finalnie fantastycznie się łączy i tworzy niesamowite zakończenie, sprawia, że odnajdą się w niej zarówno wielbiciele thrillera, kryminału, jak i również fantastyki. Nawet ci z Was, którzy szukają w książkach aspektów psychologicznych zgłębiających ludzką psychikę.

Autor, kreując postacie swojej książki, pokazał nam, jak bardzo pozory mogą mylić. Jak mocno spaczony i chory może być umysł człowieka, którego na co dzień postrzegamy, jako dobrego, życzliwego i serdecznego, gotowego nieść pomoc najbardziej potrzebującym i bezbronnym. Uświadomił nam również, jak doskonałym manipulatorem może okazać się taka osoba. Jak bezwzględnie pod przykrywką niesienia pomocy potrafi wykorzystywać słabość drugiego człowieka dla własnych celów i korzyści. Oczywiście nie będę zgłębiać tej kwestii dokładniej, abyście mogli sami odkrywać jej okrucieństwo i makabryczność. Powiem tylko, że kiedy już wszystkie elementy tej zajmującej literackiej układanki trafią na swoje miejsce, stracicie wiarę w istotę człowieczeństwa i zadacie sobie pytanie, czy w dzisiejszym świecie są jeszcze jakieś granice, których człowiek nie jest w stanie przekroczyć. Będziecie brnąć w tę historię, czując strach, niepewność, szok, bezsilność, a nawet obrzydzenie, ale jestem przekonana, że z drugiej strony będziecie tak mocno zaintrygowani i ciekawi tego, jak to wszystko się skończy, że nie zdołacie przerwać czytania nawet na moment i co wysoce prawdopodobne zarwiecie dla tej książki noc. Zaś odłożenie książki na półkę po jej przeczytaniu na pewno nie będzie równoznaczne z wyciszeniem emocji, bo te zostaną z Wami jeszcze na bardzo długo, a co więcej, wszystko, o czym przeczytacie w książce, skłoni nas czytelników do dyskusji, ponieważ takie rzeczy naprawdę się zdarzają.

Ja takie książki chcę czytać i polecać. Dla mnie jest to jedna z najlepszych powieści, jakie czytałam w tym roku, a to już coś znaczy, więc odliczajcie czas do premiery.

Recenzja powstała we współpracy z autorem, za co bardzo dziękuję.

czwartek, 24 czerwca 2021

"Kosmoliski" Marek Marcinowski/ Edukacyjna bajka na dobranoc.

J
uż nawet nie próbuję zliczyć, ileż razy moje zatroskane koleżanki ubolewały nad tym, że ich dzieci nie chcą się uczyć. Najczęściej w rozmowach na ten temat słyszę: 
-„Nakłonienie mojego dziecka do nauki, to istna batalia. On chce się tylko bawić, a kiedy już jakimś cudem zmuszę go do tego, aby wreszcie wziął się do pracy, to bardzo szybko się zniechęca. Ciężko mi czymkolwiek go zainteresować”. Wiecie, co ja im wtedy odpowiadam?
-„Wcale się nie dziwię”
. Patrzą na mnie tak, jakbym się z choinki urwała i zaszokowane pytają:
-"Co ty mówisz? Przecież dziecko musi się uczyć".

Mój komentarz wówczas jest, mniej więcej taki:

-Przypomnij sobie czasy, kiedy Ty sama byłaś dzieckiem i powiedz mi czy pałałaś ogromnym entuzjazmem, kiedy kazano ci ślęczeć nad książkami i uczyć się zawartych w nich suchych faktów? Odpowiedź wtedy jest oczywista, wobec czego ja kontynuuję swoją wypowiedź.
Jeśli będziesz powtarzała dziecku, że nauka jest przymusem, osiągniesz zupełnie odwrotny skutek od zamierzonego. Skoro Twoja latorośl lubi się bawić, spraw, aby to właśnie nauka stała się zabawą, aby była przygodą. Aby dziecko z ochotą poszerzało swoją wiedzę, musisz przede wszystkim rozbudzić jego ciekawość i wyobraźnię. I zanim powiesz mi, że łatwo jest to powiedzieć, ale zdecydowanie trudniej zrobić, odpowiem ci, że na dzisiejszym polskim rynku wydawniczym jest bardzo wiele wartościowych książek dla dzieci, które doskonale pomogą ci sprostać temu zadaniu.

Zapewne teraz zastanawiacie się, dlaczego przytoczyłam Wam treść jednej z naszych rozmów. Już wyjaśniam. Uczyniłam to, ponieważ właśnie dziś chcę Wam opowiedzieć o jednej z takich właśnie książek, którą już teraz mogę to śmiało powiedzieć, Wasze dzieci będą oczarowane. Mam na myśli oczywiście książkę Marka Marcinowskiego „Kosmoliski”. Jest to wspaniała bajka na dobranoc, dzięki której  nie tylko będą one miały magiczne sny, ale także dowiedzą się wielu ciekawych i nowych dla siebie rzeczy na temat kosmosu i układu planetarnego. Dzięki tej wspaniałej książeczce wspólnie z Sarą i Krzysiem staną się uczestnikami niezwykłej wyprawy w kosmos, w której przewodniczyć im będą dwaj niecodzienni przyjaciele wyglądem przypominający liski ze srebrnymi, świecącymi magicznymi ogonami w goglach na oczach. Sympatyczni przybysze w sobie tylko znany sposób przenoszą dzieci na poszczególne planety i dzielą się z nimi wiedzą na temat każdej z nich. Wasze dziecko będzie mogło zobaczyć je na pięknych ilustracjach, które wzbogacają książkę, dzięki czemu pobudzi swoją wyobraźnię do intensywnego działania. Wszystko, czego dzieci się dowiadują, jest wiedzą czysto naukową przekazaną w bardzo przystępny i łatwy do przyswojenia oraz zapamiętania sposób.
Dodatkowo warto wspomnieć, że w książce znajdziemy także ważne informacje dotyczące naszego bezpieczeństwa, które mają bezpośredni związek z tematem planet. Na przykład, dlaczego nie należy wdychać helu, czy też, dlaczego zaćmienie słońca trzeba oglądać w specjalnych okularach.
Jak widzicie, jest to bardzo ciekawa i wartościowa książka, w którą zdecydowanie warto wzbogacić dziecięcą biblioteczkę.

Nie jest to jednak tylko moja opinia. Została ona potwierdzona przez mojego pięcioletniego siostrzeńca. Karolek, bo tak ma właśnie na imię, ten najlepszy ekspert w dziedzinie literatury dziecięcej, słuchał czytanej przez ciocię historii z bardzo dużym zainteresowaniem i widoczną ekscytacją. Z uwagi na to, że mogłoby mu być trudno zapamiętać całą zawartą w niej wiedzę, poznawaliśmy ją etapami, śladami wędrówki jej bohaterów i po odwiedzeniu każdej z planet od razu odpowiadaliśmy na dotyczące jej pytania, które znajdują się na końcu książki. Nawet nie wiecie, jak wspaniale było patrzeć na radość Karolka, kiedy znał na nie odpowiedzi. Po skończonej lekturze jeszcze długo oglądał ilustracje, a ja ciągle słyszałam „ciocia popatrz, jaki ładny obrazek”. kiedy odłożyliśmy książkę na półkę, Karolek z uśmiechem stwierdził, że szybko musi zasnąć, bo może we śnie spotka Kosmoliski i jego też zabiorą na taką super wycieczkę.

 Tym sposobem dzięki jednej genialnej książce macie wiele korzyści:
* Wasze dziecko uczy się, nie zdając sobie z tego sprawy.
* Świetnie się bawi.
* Spędzacie wspólnie niezapomniany czas.
* A przy okazji Wy sami przypomnicie sobie wiedzę już kiedyś zdobytą.

Mam nadzieję, że nie macie wątpliwości, iż „Kosmoliski” to książka, którą warto zainteresować dzieci, ale aby Was w tym przekonaniu utwierdzić, zdradzę Wam, o co zapytał mnie mój siostrzeniec następnego dnia rano przed wyjściem do przedszkola:
- Ciociu, czy ten Pan autor napisał jeszcze inne takie fajne książki, jak ta, co wczoraj czytaliśmy, bo chciałbym, żebyś też mi je przeczytała, ale Kosmoliski też jeszcze przeczytamy duuużo razy dobrze?

Lepszej rekomendacji chyba już nikomu nie trzeba. A odnośnie do pytania siostrzeńca, tak autor napisał jeszcze inną fajną książkę dla dzieci. My już ją czytaliśmy, a Wam niebawem o niej opowiem.

Na zakończenie zostawiam Wam kilka ilustracji z książki.





Recenzja powstała we współpracy z autorem, za co bardzo dziękuję.

niedziela, 20 czerwca 2021

Moja kolekcja etui do książek.



Witam Was moi drodzy bardzo serdecznie w ten słoneczny niedzielny poranek. Dziś wreszcie przygotowałam dla Was coś, o co prosiliście mnie niezliczoną ilość razy w wiadomościach prywatnych i w komentarzach. Zapewne lubicie obdarowywać tych, których kochacie pięknymi prezentami. A czy, odnosi się to także do książek? W moim przypadku tak. Kocham książki i uwielbiam sprawiać im piękne otulacze do książek, aby nie tylko pięknie wyglądały, ale także były w nich bezpieczne. To właśnie ich śliczne ubranka chronią je przed uszkodzeniami i zabrudzeniami. Co więcej, co dla mnie również jest bardzo ważne, są dla mnie bardzo wygodne zarówno podczas samego czytania, jak i transportowania książki, która musi być zawsze ze mną. No i nie ukrywam, że takie cudeńka zwracają uwagę innych, kiedy czytam na przykład w kolejce do lekarza. 

Moja kolekcja to zarówno zakupy własne, jak i prezenty od bliskich mi osób. Znajdzie się tu także otulacz, od bardzo lubianej i cenionej przez nas czytelników autorki.

Nie przedłużając, zaczynamy. Wspomnę jeszcze tylko, że będziecie mogli zobaczyć odpowiednio zewnętrzną i wewnętrzną stronę otulacza. Wyjątkiem będą dwa ostatnie, bo gdzieś zapodziałam zdjęcia ich środka.

W pierwszej kolejności chcę zwrócić Waszą uwagę na to śliczne białe etui z motywem sówki. Pochodzi o no ze sklepu Zaczytana sówka, ale nie jestem pewna, czy jest jeszcze dostępne. Zostało ono wykonane ze śliskiego materiału przypominającego skórę. Ma wszytą czerwoną gumkę, dzięki czemu możemy je zamknąć podobnie jak biurową teczkę. Śliski materiał sprawia, że wszelkie ewentualne zabrudzenia usuwamy z łatwością. Na uwagę zasługuje również piękne etui w serduszka retro od Różowej fabryki.


To etui z kolei to wspaniały prezent od mojej serdecznej znajomej Agnieszki. Aguś bardzo dziękuję. Zostało wykonane z filcu.


To cudeńko to zakup własny ze sklepu Różowa fabryka. Jest usztywnione od wewnątrz. Ponadto ma wszytą kieszonkę na przykład na karteczki z cytatami lub małe zakładki. Jednak jeśli zapomnę o zakładce, problem rozwiązuje kolorowy sznureczek, który doskonale sprawdza się w tej roli. Oczywiście zamykany jest na szeroką tasiemkę.



Te dwa piękne książkowe ubranka to także zakup własny, tym razem ze strony Szpila. Motyw kotków był wykonywany specjalnie dla mnie na zamówienie. Dlaczego akurat taki motyw, to chyba się domyślacie. Kocham koty. Oba są piękne i bardzo wygodne. Wewnątrz mają wszyte dwie tasiemki, które po włożeniu za nie okładki książki zapewniają jej stabilizację podczas czytania. Świetnym rozwiązaniem jest także zamykanie ich na suwak. Mięciutki materiał jest bardzo miły w dotyku. Po zamknięciu można przenosić książkę dosłownie na jednym palcu dzięki gustownej pętelce.



Ten piękny otulacz trafił do mnie od autorki Melisy Bel wraz z jedną z Jej książek z cyklu Niepokorni. Wy nadal możecie je kupić w sklepie na stronie autorki.


I ostatnie, ale jakże urocze etui z tym cudownym słonikiem na szczęście dotarło do mnie z zagranicy od mojej kochanej znajomej Moniki. Muszę przyznać, że właśnie ono dźwiga najcięższe gabaryty książek. Mieści naprawdę grube książki. Piękny słonik czuwa nad tym, aby czytana książka dostarczyła mi wielu pięknych literackich chwil. Monisiu, dziękuję za wspaniały dar serca. 


Napiszcie, proszę w komentarzach, które etui podoba Wam się najbardziej i czy Wy również macie swoje. Zdjęcia mile widziane.