poniedziałek, 12 kwietnia 2021

ZAPOWIEDŻ PATRONACKA:MAGDALENA KRAUZE PORZUCONA NARZECZONA.



M
oi drodzy dziś chciałabym, zaprezentować Wam zapowiedz najnowszej książki Magdaleny Krauze „Porzucona narzeczona". Dla mnie jest to premiera wyjątkowa, ponieważ blog Kocie czytanie ma ogromną przyjemność objąć ten tytuł swoim patronatem. Moja radość i zaszczyt jest ogromna, gdyż patronowałam również wszystkim poprzednim książkom autorki i każda z nich okazała się świetna, czego dowodem jest bardzo pozytywny i entuzjastyczny ich odbiór przez czytelników.

Już teraz mogę Was zapewnić, że najnowsze dziecko autorki „Porzucona narzeczona”, której premiera odbędzie się już 12 maja 2021 roku, nakładem wydawnictwa Jaguar, będzie hitem wydawniczym tej wiosny.

OPIS WYDAWCY:

Nowa książka autorki znakomicie przyjętych powieści obyczajowych Czekałam na ciebie, Zaufaj mi jeszcze raz, Zdradzona oraz Utracona miłość.

Opowieść romantyczna z dużą dawką goryczy i tragicznych przeżyć po drodze. Czy tym razem będzie happy end?

Zuzanna w śnieżnobiałej sukni, z oczyma lśniącymi szczęściem, gotowa jest powiedzieć: tak i rozpocząć nowe życie u boku swego wybranka. Okazuje się jednak, że on ma nieco inne plany, z gatunku tych raczej niespodziewanych. 
Zamiast przysięgi na dobre i na złe, Zuza dostaje SMS-owy komunikat: ślubu nie będzie. Jak za sprawą złej czarownicy radość dziewczyny zamienia się w upokorzenie, gorycz i smutek. 
Na szczęście porzucona narzeczona ma u swego boku kochającą mamę i troje niezawodnych przyjaciół. Pocieszają, pokrzepiają, przypominają o powodach do zadowolenia. 
Kto wie, może znajdą Zuzie prawdziwą miłość? Taką niezawodną, na dobre i na złe. Taką, która da jej oparcie w trudnych chwilach, bo te jeszcze się dla niej nie skończyły. 
Wkrótce dziewczyna będzie gotowa przyznać, że porzucenie przed ołtarzem, było wyłącznie drobną niedogodnością. 
Kto pomoże Zuzannie przetrwać prawdziwy sztorm? Nawrócony grzesznik, czy może ktoś inny?



Jestem bardzo ciekawa, czy będziecie wspólnie ze mną wyczekiwać dnia premiery. Uwierzcie mi, jest na co czekać. Macie moje słowo.

Napiszcie mi, proszę w komentarzach, czy udało mi wzbudzić w Was zainteresowanie tą książką, jak również czy czytaliście już poprzednie książki Magdaleny Krauze?


środa, 7 kwietnia 2021

"Słodki smak marzeń" Aneta Krasińska. Rozdanie przedpremierowe z podwójną szansą wygranej.


My wielbiciele książek i czytania uwielbiamy chwile, kiedy naszą biblioteczkę wzbogaca nowy tytuł. Tym bardziej jeśli jest to jeszcze zupełnie nowa pachnąca świeżością premiera wydawnicza. Wiedząc, że wielu z Was bardzo chce przeczytać najnowszą książkę Anety Krasińskiej "Słodki smak marzeń", wspólnie z autorką przygotowałyśmy dla Was przedpremierową niespodziankę. Wystarczy tylko zadać jedno pytanie naszej Anetce, by mieć szansę wygrać książkę z Jej autografem. Mało tego, można zwiększyć swoje szanse wygranej, zadając pytanie także na Facebooku. Szczegóły rozdania znajdziecie poniżej.

NAGRODĄ W KONKURSIE JEST: Jeden egzemplarze książki Anety Krasińskiej „Słodki smak marzeń” z autografem autorki.

Aby wziąć udział, należy:
- Zapoznać się z regulaminem konkursu -> REGULAMIN.
- Odpowiedzieć na  zadanie przedstawione w rozdaniu.

ZADANIE ROZDANIA:

Zadaj Autorce Anecie Krasińskiej jedno dowolne pytanie w komentarzu pod tym postem. Możesz zwiększyć  swoje szanse  wygranej, zadając pytanie również na portalu Facebook pod specjalnie przeznaczonym do tego celu postem.


 W obu miejscach pytania muszą być różne. Jedno, najciekawsze z pytań wybrane przez autorkę zostanie nagrodzone.

Informacje uzupełniające:
-Do wygrania jest 1 egzemplarz książki Anety Krasińskiej „Słodki smak marzeń "z autografem autorki.
- Konkurs trwa - 07 - 14.04. 2021.
- Sponsor nagrody- Autorka
- Koszt wysyłki pokrywa sponsor (tylko na terenie Polski)
- Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz bloga Kocie czytanie (osoby, które po zakończeniu konkursu przestaną obserwować blog, nie będą brane pod uwagę w kolejnych konkursach) oraz fanpage autorki/i wydawnictwa, jak również udostępnisz informację o tym konkursie na swoich socjal mediach.

Wzór zgłoszenia
Zgłaszam się.
Moje pytanie do autorki:
Zadałam/em pytanie również na Facebooku: TAK/NIE
Jeśli zadajecie pytanie na Facebooku, zaproście troje znajomych.
Obserwuję jako:
Udostępniam: link
Adres e-mail: (w przypadku, kiedy nie podasz adresu e-mail, musisz śledzić wyniki konkursu, które zostaną ogłoszone w tym poście w ciągu dwóch tygodni od daty jego zakończenia).


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych tj. podanie mojego imienia i nazwiska w przypadku wygranej.


Ze swej strony chcę serdecznie podziękować autorce za pomoc w organizacji konkursu, a wszystkim, którzy wezmą udział w zabawie, życzę powodzenia.




wtorek, 6 kwietnia 2021

"Słodki smak marzeń Aneta Krasińska./ Zapowiedź patronacka.



Witam Was serdecznie kochani.
Spełniając swoją obietnicę, którą złożyłam Wam przy okazji informowania Was o przedsprzedaży książki Anety Krasińskiej "Słodki smak marzeń", która jest patronatem medialnym bloga Kocie czytanie, dziś nadszedł moment, abym zdradziła Wam  trochę więcej szczegółów na jej temat. Wiem, że bardzo na nie czekacie, a więc proszę.

OPIS WYDAWCY:

Laura Kosińska wyjeżdża z rodzinnej wioski na studia do Warszawy i rozpoczyna pracę w agencji reklamowej prowadzonej przez apodyktyczną pracoholiczkę. Na szczęście Laura trafia na współpracowników, którzy szybko stają się jej przyjaciółmi. Grupa trzydziestolatków pracuje pod presją czasu, podejmując wciąż nowe, coraz bardziej wymagające wyzwania. Młodzi ludzie potrafią się też jednak cieszyć urokami nocnego życia stolicy. Długie, często zakrapiane alkoholem wieczory stają się odskocznią od nadmiaru obowiązków zawodowych i samotności.
W pewnym momencie na drodze Laury pojawia się ktoś, kto zmienia jej podejście do obowiązków zawodowych, pokazując jej świat, w którym ważne są zupełnie inne wartości. Nieoczekiwana znajomość kusi Laurę, ale jednocześnie wywołuje u niej huśtawkę nastrojów i nieznane dotychczas emocje.
W końcu kobieta podejmuje ważną życiową decyzję, lecz kiedy wszystko jest na najlepszej drodze do szczęścia, pojawia się przeszkoda nie do przebycia, a świat Laury nagle traci sens.

Jesienią druga część dylogii pt. "Gorzki smak marzeń"

SŁOWO O AUTORCE:




Mam nadzieję, że podobnie, jak ja nie możecie doczekać się dnia premiery książki, a jeśli nawet ktoś z Was wahał się, czy po nią sięgnąć, to teraz opis fabuły rozwiał Wasze wszelkie wątpliwości. Napiszcie mi, proszę w komentarzach, czy zapisaliście już 14 kwietnia, jako wyjątkowy dzień do świętowania.





poniedziałek, 29 marca 2021

"Zamień mnie w krzyk" Anna Dąbrowska.

J
eśli myślicie, że to wyłącznie Wy jesteście architektami własnego życia i tylko od Was zależy, jak będzie ono wyglądało, to niestety muszę Was rozczarować. Tylko tak Wam się wydaje. Takie przekonane jest w dużej mierze domeną ludzi młodych, bo właśnie dorosłość i próba zbudowania szczęśliwego pełnego miłości i spokoju życia bardzo szybko weryfikuje nasz tok myślenia. Przekonujemy się, że życie to proces nieustających zmian, na które wpływ ma wiele czynników. Jest niczym nurt rwącej rzeki, który porywa nas i nigdy nie możemy być pewni, jaki kierunek obierze. Raz płyniemy z prądem, a raz pod prąd. Co za tym idzie, nierzadko podejmujemy decyzje, których byśmy się po sobie nie spodziewali. Jedyne, co możemy zrobić, to wcielić w życie dwie maksymy „nigdy nie mów nigdy” i „spodziewaj się niespodziewanego”, a czas pokaże, dokąd poprowadzą nas ścieżki przyszłości. Aby nie być gołosłowną i przekonać Was, że nie są to, tylko moje filozoficzne wywody bez pokrycia, dziś przychodzę do Was z recenzją książki Anny Dąbrowskiej „Zamień mnie w krzyk”, w której perypetie  głównej bohaterki, jak się przekonacie, są idealnym potwierdzeniem słuszności wszystkiego, o czym do tej pory pisałam. Gabrielę, bo to o niej właśnie mowa mogliście już poznać, sięgając po książkę „Kochaj mnie szeptem”, który to tytuł jest pierwszą częścią dylogii o tym samym tytule. Jeśli jeszcze nie znacie poprzedniej odsłony wspomnianego cyklu, to gorąco zachęcam Was do nadrobienia zaległości, ponieważ macie moje słowo, że to, przez co przeszła Gabrysia, zmiażdży Was emocjonalnie.

Tymczasem po tragicznych wydarzeniach, jakie zaparły dech w piersiach czytelników wraz z ostatnim zdaniem pierwszej części, Gab próbuje odciąć się od przeszłości i zacząć żyć na nowo. Będzie musiała wiele przemyśleć i podjąć trudne decyzje, kierując się nie tylko własnym dobrem. Kiedy zaczyna powoli wychodzić na prostą u boku ukochanego, nagle w ich związku pojawiają się tajemnice i sekrety, które oddalają od siebie naszą dwójkę. Nasza bohaterka czuje się coraz bardziej samotna i zagubiona. Sytuacji nie ułatwia fakt, że Eryk stara się udowodnić swojej żonie, że dzięki ciężkiej pracy nad sobą jest już innym człowiekiem i  ona  może mu na nowo zaufać. Pragnie odzyskać jej miłość. Sama Gabrysia czuje się rozdarta wewnętrznie. Nie potrafi zdecydować, do kogo należy jej serce. Co prawda, nie jest już tą samą osobą, jaką poznaliśmy na początku całej historii, ale nigdy nie spodziewała się tego, że jej życie wywróci się do góry nogami i rozgości się w nim paradoks.

Zamień mnie w krzyk” jest obrazem niezwykłej przemiany bohaterki z nieśmiałej dziewczyny w silną kobietę, która pod wpływem niezwykłego mężczyzny o zielonych oczach poczuła się wolna. Nauczyła się czerpać przyjemność z bliskości z mężczyzną i cichy szept zamieniać w wyzwalający, niczym nieskrępowany krzyk. Nie miała jednak pojęcia, jak bardzo wiele zaskakujących zwrotów w życiu jeszcze ją czeka. Będzie musiała wreszcie dokonać wyboru i uciszyć rozchwiane emocjonalnie serce. Pamiętajmy jednak, że życie to nie tylko uczucia, ale także rozum. W tej sferze również łatwo nie będzie. Gabrysia musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy potrafi wybaczyć i zaufać na nowo temu, z którego ręki doświadczyła tyle krzywd, upokorzeń i bólu. Czy uwierzy w to, że człowiek potrafi się tak bardzo zmienić, a najważniejsze, czy nie będzie żałowała podjętych przez siebie wyborów? O tym musicie już przekonać się sami. Ja nie zdradzę ani słowa więcej.

O rany! Takiego obrotu wydarzeń, jaki zaserwowała bohaterce swojej książki Anna Dąbrowska, nikt z nas nie mógł się spodziewać. Przyznaję, że po odłożeniu, książki na półkę przez chwilę pomyślałam sobie, że przecież to niemożliwe, aby po tak trudnych przejściach można było pokierować swoim życiem właśnie tak, jak zrobiła to Gabrysia. Z pełnym przekonaniem stwierdziłam, że ja bym tak nie postąpiła. Co więcej, przez cały czas, czytania książki wszystko we mnie krzyczało „Co ty robisz kobieto, opamiętaj się”. Kiedy jednak wszystkie silne emocje wywołane lekturą książki, których jest tu naprawdę cała masa opadły, pomyślałam sobie, że przecież nikt z nas, podobnie, jak Gab nie może być pewny, jak zachowałby się w takiej, czy innej sytuacji, dopóki sam nie stanie się jej główną postacią. Tak więc nigdy nie mówmy nigdy.

Wszystko, o czym przeczytamy na kartach tej książki to dosłowny rollercoaster przeżyć i emocji. To genialne połączenie trudnych dylematów życiowych z pełną seksualności i namiętności sferą naszych potrzeb, które są przecież częścią każdego z nas. Jeśli ktoś kiedyś powie Wam, że seks w życiu nie jest ważny, to nie wierzcie tej osobie. Anna Dąbrowska poprzez swoją najnowszą dylogię w bardzo przejmujący, a wręcz wstrząsający i wyrazisty sposób uświadomiła nam, iż jest on bardzo silną bronią, która niewłaściwie wykorzystywana może uczynić nasze życie piekłem i zniszczyć nas. Natomiast jeśli wydobędziemy z tego niezwykłego aktu całe jego piękno, będzie ono siłą, która nas wyzwoli i uleczy.

Dla mnie zarówno ta książka, jak i jej poprzedniczka to, bez najmniejszych wątpliwości najlepsze tytuły roku w swoim gatunku. Przeczytacie w nich o walce z trudnymi przeżyciami z przeszłości i staraniach o to, aby stać się lepszym człowiekiem, A także o chorobie, wybaczeniu, dylematach serca i obawach rozumu. Ponadto, możecie mi wierzyć, że bardzo gorące i przemawiające do wyobraźni sceny erotyczne przyprawią Was o dreszcze. Te wszystkie elementy wzbogacone o wspaniałe kreacje bohaterów, liczne zwroty akcji i wciągającą fabułę, połączone w jedną całość sprawiają, że książkę wręcz się pochłania i nie sposób się od niej oderwać, a tym bardziej nie sposób o niej zapomnieć jeszcze na długo po skończonej lekturze. Na szczęście zakończenie umożliwia powstanie kontynuacji, na co nie ukrywam, bardzo liczę.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Amare, za co bardzo dziękuję.




czwartek, 25 marca 2021

"Słodki smak marzeń" Aneta Krasińska. Patronat medialny/ Informacja o przedsprzedaży.



Witajcie kochani.

Dziś jest dla mnie bardzo szczęśliwy dzień, ponieważ dostałam zielone światło, abym mogła pochwalić się Wam, że już 14 kwietnia 2021 roku swoją premierę będzie miała najnowsza książka Aneta Krasińska "Słodki smak marzeń". Wydawnictwo Jaguar Dzielę się z Wami tą informacją, czując niezwykłą radość i dumę, ponieważ mój blog Kocie czytanie ma ogromny zaszczyt objąć tę wspaniałą książkę swoją opieką patronacką

O szczegółach opowiem Wam oczywiście bliżej premiery, ale już dziś śpieszę z wiadomością, że właśnie ruszyła przedsprzedaż książki. Możecie zamówić ją w bardzo atrakcyjnych cenach, do czego gorąco zachęcam.
Poniżej zostawiam Wam listę miejsc, w których macie możliwość przedpremierowego zakupu.
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę pięknego dnia.





















poniedziałek, 22 marca 2021

"Kochaj mnie szeptem" Anna Dąbrowska. / Recenzja przedpremierowa.

W
życiu każdego z nas nadchodzi moment, kiedy chcemy się usamodzielnić i zacząć samemu budować naszą przyszłość. Wówczas bardzo ważne jest, abyśmy wkraczając w ten nowy dla nas etap, mogli zabrać ze sobą walizkę wypełnioną po brzegi pewnością siebie i niezłomnym poczuciem własnej wartości Świadomością, że nawet jeśli, coś nam w życiu nie wyjdzie, zawsze będziemy mogli liczyć na wsparcie i bezwarunkową miłość naszych najbliższych, którzy kochają nas i akceptują takimi, jakimi jesteśmy. Takiego cennego bagażu nie da się jednak kupić w sklepie. To właśnie lata dzieciństwa, które spędzamy w domu rodzinnym, są najważniejszym czasem, kiedy ta pusta walizka otrzymana w momencie naszych narodzin powinna być sukcesywnie wypełniana tak cennymi wartościami, a tymi, którzy najbardziej powinni się starać, aby wyposażyć ją dla nas, jak najbardziej bogato winni być nasi rodzice. Niestety taki stan rzeczy nie jest w życiu normą, a tym samym czymś oczywistym. Nie każdy z nas ma szczęście dorastać w szczęśliwej i kochającej rodzinie, a co za tym idzie, swoją dorosłość często rozpoczynamy niczym żebrak łaknący prawdziwej miłości i bycia dla kogoś ważnym. Dziś opowiem Wam o najnowszej książce Anny Dąbrowskiej „Kochaj mnie szeptem”, opisującą historię młodej dziewczyny, której koleje losu uświadomią Wam, jak daleko idące i dramatyczne mogą okazać się konsekwencje w momencie, kiedy nigdy nawet nie próbowano nam wpoić podobnych wartości.

Kiedy my czytelnicy zaczynamy obserwować życie Gabrysi, dziewczyna studiuje polonistykę. Mieszka na stancji, co jest dla niej sposobem na wyrwanie się spod krytycznego oka despotycznej matki, która od zawsze sprawowała niepodzielną władzę w domu rodzinnym naszej bohaterki. Zdominowana przez matkę córka nigdy nie zaznała jej miłości. Jedyne, na co mogła liczyć, to  wymuszona tolerancja, lecz tylko wtedy, jeśli poddaje się woli rodzicielki i spełnia jej oczekiwania. Dziewczyna pragnie być kochana. Wierzy w to uczucie, ale nie daje wiary temu, że ktoś może pokochać właśnie ją. Wszystko zmienia się w momencie, gdy Gabi poznaje Eryka, żołnierza służącego na misjach w Afganistanie.

To jest dla niej pierwszy przełomowy moment w  życiu, a to dlatego, że po raz pierwszy zdobywa się na odwagę, by jawnie sprzeciwić się matce i związać się z nowo poznanym mężczyzną.
Kobieta wierzyła, że jest to ten, przy którym wreszcie dostanie wszystko to, czego tak bardzo pragnie, a na co nigdy nie zasłużyła w oczach innych. On ją kochał, doceniał i obiecał, że zawsze będzie ją chronił nawet przed matką, która nigdy jej nie szanowała. Potem już wszystko potoczyło się bardzo szybko. Została panią Milewicz. Tylko czy oby nie za szybko? Już wkrótce Gabrysia uświadamia sobie, jak mało wie o swoim mężu. Eryk jest żołnierzem służącym na misjach, a ona niestety nie jest w pełni świadoma tego, z czym to się wiąże. Bardzo szybko po uznaniu i poczuciu wyjątkowości w oczach ukochanego nie pozostaje nawet najmniejszy ślad. Ich miejsce zastępuje agresja i przedmiotowe traktowanie Gabi, a szczęście zamienia się w strach, upokorzenie i ból. Nie tylko ten psychiczny, ale także fizyczny. Codzienność u boku wybranka serca staje się wegetacją i piekłem na ziemi. On sam zaczyna wykazywać zachowanie, które przerażają kobietę. Czuje, że w przeszłości Eryka, do której ten nie dopuszcza żony, musiało wydarzyć się coś, z czym on sobie nie radzi. Miłość wygasła, a ona sama czuje, że tkwi w labiryncie bez wyjścia. Kiedy wydaje się, że niestety do końca życia będzie musiała pokornie znosić brudną, chorą miłość męża, lękać się jego nastrojów drżąc o własne życie i zdrowie, a nawet pragnąc śmierci, która położy kres jej cierpieniu, swoje wsparcie ofiaruje jej Jeremi. Sąsiad z naprzeciwka staje się dla Gabrysi ukojeniem. Przy nim czuje się wreszcie wolna. Ten mężczyzna przywraca jej siły do tego, aby zawalczyć o to, co piękne. To on pokazuje jej jak piękna i subtelna powinna być miłość fizyczna. Rodzące się między naszą dwójką uczucie wyzwala w nich żar namiętności i pożądania. Jeremi uczy swoją kobietę dostrzegać piękno własnego ciała i nie wstydzić się własnej kobiecości. To dzięki niemu Gabrysia zdobywa się na odwagę, by wyrwać się z więzienia, jakim uczynił jej życie książę, który zdarł maskę pozorów i ukazał jej swoje prawdziwe oblicze potwora i tyrana. Wszystko wydaje się móc skończyć pozytywnie, ale nie zapominajmy, o tym, że Gabrysia jest nadal mężatką. Jak wiele będzie kosztował ją ten romans, musicie koniecznie przekonać się sami.

Wielu z Was na pewno wie, że uwielbiam książki Ani Dąbrowskiej. Czytam je zawsze z niezmienną ciekawością. Przyznaję jednak, że na tę książkę czekałam chyba najbardziej. Wiedziałam, że będzie to zupełnie nowa odsłona, a zapewne nikogo z czytelników książek Ani nie trzeba przekonywać, że  potrafi ona zaskoczyć. I to się autorce udało fenomenalnie. O matko kochana, co to była za książka! Jak czytamy w słowie od autorki, w życiu pisarza nastaje taki moment, kiedy przestaje bać się pisać odważnie, bardziej drapieżnie. W moim odczuciu ta książka jest idealnym dowodem na to, że dla Ani był to idealny moment na zmianę gatunku. Oddała w nasze ręce wywołującą mnóstwo silnych i skrajnych emocji wielowątkową powieść. Ukazała nam dwa oblicza miłości i seksu. To brudne i upokarzające wywołujące ból i obrzydzenie oraz to piękne pozwalające wyzwolić naszą kobiecość, otworzyć się na doznania i osiągać szczyty przyjemności. Miłość, która może zranić i uleczyć.

Zapewne jednak dostrzegliście już, że nie jest to jedyny wątek, któremu autorka poświęciła uwagę w swojej książce. Mamy tu bowiem także poruszony problem trudnych relacji na płaszczyźnie matka- córka. Czułam ogromną złość na matkę Gabi za to, jak traktowała córkę. Obwiniałam ją za to, co spotkało Gabrysię. Jestem pewna, że gdyby dziewczyna czuła się szanowana i kochana przez matkę, co siłą rzeczy wiązałoby się z poczuciem bezpieczeństwa i akceptacji, nie spieszyłaby się tak bardzo z wyrwaniem się spod jej kontroli.  Mogłaby uniknąć wielu podejmowanych w pośpiechu decyzji, co w dłuższej perspektywie czasowej pozwoliłoby jej dostrzec prawdziwe oblicze Eryka.

Kolejnym bardzo ważnym aspektem tej książki jest ukazanie przemocy rodzinnej, zespół stresu pourazowego, a także zmierzenie się z najbardziej bolesną i niszczącą stratą, jakiej może doświadczyć kobieta. Najbardziej bolesna i trudna dla nas czytelników jest świadomość, że niestety wszystko, o czym czytamy, ma bardzo realny wymiar i wiele z nas może odnaleźć w tej książę cząstkę własnych przeżyć.

„Kochaj mnie szeptem” to książka, która wstrząsa, porusza i szokuje. Od początku do końca jesteśmy przepełnieni mieszanką emocji, które nie pozwalają nam oderwać się od niej choćby na chwilę. Podczas czytania byłam pełna podziwu i uznania dla autorki, gdyż nie jestem w stanie nawet wyobrazić sobie, w jaki sposób radziła sobie z ujarzmieniem tych wszystkich skrajnych odczuć. Mnie było bardzo trudno. Po przeczytaniu książki czułam się zmęczona emocjonalnie. Tym bardziej, że samo zakończenie wywołało we mnie niedowierzanie i złość. Muszę jak najszybciej sięgnąć po kontynuację Na szczęście mam ją już na swojej półce.

Kochani premiera książki już jutro 23.03.2021 i z pełną mocą i świadomością tych słów stwierdzam, że będzie to jedna z najlepszych premier wydawniczych roku, którą musicie przeczytać.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Amare, za co bardzo dziękuję




środa, 17 marca 2021

Kiedy nie masz wyboru i aby przetrwać musisz zaufać zupełnie obcym ludziom.

N
ie od dziś wiadomo, że życie, a często także nasze przyzwyczajenia wprowadzają w naszą codzienność pewnego rodzaju schematy, które stają się nieodłącznym elementem każdego dnia. Często latami pokonujemy tę samą drogę do pracy, chodzimy do tych samych ulubionych sklepów, czy pubów. Co za tym idzie, nierzadko pokonując utarte trasy, spotykamy te same osoby. Choć nie znamy mijanych na ulicy ludzi osobiście, to po pewnym czasie jesteśmy w stanie skojarzyć i rozpoznać ich twarze. W pędzie codziennego życia, własnych trosk i problemów nie zastanawiamy się kim są te osoby i jak wygląda ich życie, ale jak się przekonacie za sprawą książki C.L. Taylor „Nieznajomi”, o której chciałabym Wam dziś opowiedzieć kilka słów, los potrafi postawić na naszej drodze zupełnie obce nam osoby w naprawdę przeróżnych sytuacjach. Co więcej, często nie mając wyboru, musimy zaufać im w ciemno po to, aby mieć szansę przetrwać.
No ale nie wybiegajmy zbyt mocno naprzód.

Najpierw bowiem pozwolę sobie powiedzieć kilka słów o postaciach tytułowych nieznajomych. Jest ich troje. Ursula, Gareth i Alice. My czytelnicy wiemy, że każdy z nich wiele przeszedł i zmaga się ze swoimi osobistymi problemami. Jednak oni sami nie wiedzą o sobie wzajemnie zbyt wiele ponadto, że właśnie kojarzą się z widzenia. W trakcie czytania książki możemy od początku do końca obserwować każdą z postaci w obliczu życia takiego, jakie wiedzie każdy z nas. Wiemy, co ich martwi i niepokoi, a co cieszy i sprawia przyjemność. Znamy ich zajęcia i upodobania. I tak:

Ursula jest dziewczyną, która żyje w poczuciu winy za ogromną stratę, której doświadczyła. Zdarzenia z przeszłości odcisnęły na niej piętno w postaci pewnej skłonności, przez którą często wpada w kłopoty i zraża do siebie ludzi. Często czuje się bardzo samotna i tylko ta jedna rzecz, a wręcz krótka chwila pozwala jej poczuć się nieco lepiej. Wkrótce znajdzie się w sytuacji, w której będzie musiała myśleć nie tylko o sobie, ale o kimś dla kogo może okazać się jedyną szansą i ratunkiem.

Gareth - samotny mężczyzna, który swoje życie podporządkował pracy i opiece nad najbliższą sobie osobą. Kobietą, która od dnia tragedii, jaka spotkała ich rodzinę, stała się niczym zagubione we własnym świecie dziecko. Nasz bohater zadaje sobie wiele pytań dotyczących tego, co się wtedy stało. A co najważniejsze, ciągle pozostają one bez odpowiedzi. Kiedy nasz bohater zdaje się już pogodzić z faktem, że pewne zdarzenia są już nie odwracalne, a prawda nigdy nie zostanie odkryta, nagle dzieją się rzeczy, które pozwalają  mieć nadzieję i przypuszczać, że nie wszystko mogło potoczyć się tak, jak sobie to od zawsze zakładaliśmy.

No i wreszcie Alice. Ulegając pierwszemu wrażeniu, możemy założyć, że to właśnie ona z całej trójki ma najwięcej szczęścia. Co prawda wie, jak bardzo boli i jak gorzko smakuje zdrada, ale ma przy sobie kochaną córkę, która wspiera matkę od początku oraz świetną przyjaciółkę, na którą zawsze może liczyć. Ostatnio wszystko wskazuje na to, że nowy mężczyzna, który pojawił się w jej życiu, odwróci złą passę w życiu uczuciowym. Jej szczęście jest jednak tylko chwilowe, bo już wkrótce zaczyna je burzyć nękanie anonimowego prześladowcy. Czy nowo poznany mężczyzna nie jest tym, za kogo się podaje i ktoś chce ją ostrzec, czy też oboje są w niebezpieczeństwie? A może to Simon jest psychopatą, który chce zamienić jej życie w koszmar? O tym musicie już przekonać się sami. Sprawdźcie koniecznie, czy kobiecie grozi realne niebezpieczeństwo.

Już po tych krótkich opisach każdej z postaci widzimy, że są one od siebie zupełnie różne. Niemalże od początku lektury książki zadajemy sobie więc pytanie, co może być punktem, w którym przetną się ich losy. Odpowiedź oczywiście znajduje się na kartach książki i przyznaję, że samo rozwiązanie zagadki, przed którą staną nasi bohaterowie, dostarczyło mi emocji, lecz niestety zbyt długo musiałam na nie czekać, co odebrało mi dużo przyjemności z czytania. Co prawda, przez cały czas czujemy, że coś się wydarzy, ale kiedy już mamy nadzieję, że za chwilę coś konkretnego się wyjaśni, nagle po raz kolejny wszystko się rozmywa i tak naprawdę kręcimy się w kółko. Jeśli chodzi o samo zakończenie, to domyśliłam się go, ale nie zmienia to faktu, że obok bardzo dobrych kreacji postaci bohaterów był to najmocniejszy element całości fabuły. Autorka uświadomiła nam, że losy ludzkie mogą skrzyżować się w obliczu najmniej spodziewanych przez nas okoliczności. Mało tego, nasze życie może leżeć w rękach zupełnie obcych ludzi i tylko jeśli odważymy się zaufać sobie wzajemnie w ciemno i zgodnie współpracować, mamy szansę przetrwać. Tylko, czy mamy w sobie wystarczająco dużo odwagi.

Jak wspomniałam wcześniej, „Nieznajomi” to thriller psychologiczny, którego najmocniejszymi stronami są kreacje postaci oraz ich portrety psychologiczne, jak również samo zakończenie. Każdy z bohaterów jest bardzo wyrazisty, dlatego nie sposób ich pomylić. Poprzez ich perypetie Pani Taylor porusza bardzo ważne tematy życiowe takie jak: zdrada, strata, poczucie winy, starania, by zasłużyć na uznanie rodzica, choroba, zastraszanie, prześladowanie, a także przemoc domowa.

W tych wszystkich ciekawych składowych oraz pomyśle na fabułę tkwił potencjał, ale niestety w moim odczuciu nie został on do końca wykorzystany. Książkę czyta się bardzo szybko i z ciekawością, lecz zabrakło mi mocniejszego nacisku na emocje. Chciałam poczuć strach i napięcie, a tymczasem, od początku do końca trwałam w oczekiwaniu na to, że za chwilę stanie się coś naprawdę mocnego i na tymże oczekiwaniu się skończyło. Mimo to, ostatecznie nie żałuję, że dane mi było poznać tę historię i Wam także z czystym sumieniem  ją polecam. Ja oczywiście już czekam na kolejne książki autorki.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Albatros, za co bardzo dziękuję.

Inne książki autorki, które recenzowałam:





piątek, 12 marca 2021

„Nie boję się śmierci. Życie jest znacznie trudniejsze”.

B
ycie lekarzem wiąże się z wielkim prestiżem i uznaniem, ale przede wszystkim z ogromną presją i odpowiedzialnością. To w rękach lekarzy leży ludzkie życie i to w nich chorzy pokładają wszelką ufność i nadzieję w walce o swoje zdrowie i życie. Wierząc w zdobytą przez nich wiedzę, jesteśmy przekonani, że zrobią wszystko, co w ich mocy, aby przywrócić nas do pełni zdrowia i sił. Niestety nikt z nas nie jest nieomylny. Lekarze również. Przypuszczam, że każdy z nas choć raz słyszał na przykład w mediach o przypadkach błędów lekarskich, które skutkowały trwałą utratą zdrowia, a nawet życia pacjenta. Takie sytuacje niewątpliwie są ogromną traumą zarówno dla rodziny ofiary błędu lekarskiego, jak i dla samego medyka. Nierzadko nigdy nie jesteśmy w stanie pogodzić się z tym, co się stało. W rezultacie tak straszna tragedia może mieć swoje daleko idące konsekwencje, nawet wówczas, kiedy jesteśmy przekonani, że zdarzenia te są już tylko przeszłością, z której obciążeniem musimy nauczyć się żyć. Choćbyśmy nie wiem, jak chcieli, czasu nie da się cofnąć, a życie toczy się dalej. My musimy spróbować ułożyć je sobie na nowo. Tylko czy jest to możliwe?

Wkraczając w życie Charlotte Knopfler głównej bohaterki książki E.G. Scott „Dlaczego właśnie ja”, z której recenzją dziś do Was przychodzę, możemy śmiało powiedzieć, że tak. Jednak, abyście mogli dowiedzieć się, co takiego spowodowało, że to właśnie ona zmuszona była uzyskać odpowiedź na to pytanie, opierając się na własnych przeżyciach, musimy cofnąć się nieco w czasie do dnia, który zmienił w jej życiu niemalże wszystko.

Nasza bohaterka jest doskonałą kandydatką na wziętego neurochirurga. Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na to, że  dzięki swojemu zaangażowaniu i umiejętnościom czeka ją wielka kariera w zawodzie. Niewykluczone, że o jej osobę w zespole swoich lekarzy zabiegałoby wiele szpitali. Nie bez powodu użyłam czasu przeszłego, bowiem dzień, w którym na stole operacyjnym straciła młodą pacjentkę, nie tylko przekreślił wszelkie wizje kariery, ale przede wszystkim mocno odbił się na niej samej. Na szczęście, choć nie było łatwo, kobiecie udało się stanąć na nogi. Bardzo pomocna w całym procesie budowania siebie na nowo dla Charlotte okazała się internetowa grupa wsparcia gromadząca osoby zmagające się z życiowymi traumami. Kiedy my czytelnicy stajemy się obserwatorami jej obecnego życia, widzimy, że udało jej się wyjść na prostą. Obecnie jej codzienność jest stabilna i uporządkowana. Wspólnie z najlepszą przyjaciółką Rachel prowadzi gabinet akupunktury, a i w jej życiu prywatnym pojawił się mężczyzna, dla którego serce zabiło mocniej. Co prawda Peter jest bardzo tajemniczy i nie mówi o sobie zbyt wiele, ale to, co podaje jako powód jego skrytości, uspokaja Charlotte na tyle, że godzi się, aby zachowali swój związek w sekrecie. Czy to bezgraniczne zaufanie będzie słuszną decyzją? O tym musicie przekonać się sami.

Niestety los nie pozwala Charlotte zbyt długo cieszyć się spokojem i stabilizacją. Peter od dłuższego czasu nie daje znaku życia, a już wkrótce nasza bohaterka, o czym jeszcze nie wie, będzie bardzo potrzebowała jego wsparcia. Otrzymuje bowiem telefon z policji z prośbą o identyfikację zwłok młodej dziewczyny. Strach przed tym, czemu będzie musiała stawić czoła po dotarciu na miejsce, ustępuje miejsca konsternacji, ponieważ ku jej ogromnej uldze nigdy wcześniej nie poznała zmarłej, a śledczy informują ją, że ofiara wskazała właśnie ją jako osobę, którą należy powiadomić w razie nagłego wypadku.
Przerażona i zagubiona nie wie, co robić, gdyż dla policji jest jedną z podejrzanych o zbrodnię. Charlotte musi, jak najszybciej odkryć kim jest nieznajoma i co je połączyło. U swojego boku ma tylko przyjaciółkę, gdyż Petera nie ma zawsze wtedy, kiedy go najbardziej potrzebuje. Rachel od zawsze jest nieufna wobec nowego mężczyzny swojej przyjaciółki. Czy słusznie? Musicie to koniecznie sprawdzić.

„Dlaczego właśnie ja” to pełen tajemnic i intryg wyścig z czasem o prawdę i udowodnienie swojej niewinności. Ta historia pokazuje, że to, co dla jednych jest już zamkniętym etapem z przeszłości, dla innych nigdy takowe nie było. To opowieść o życiu w poczuciu krzywdy i niesprawiedliwości oraz chorym pragnieniu sprawiedliwości. Cała historia opisana na kartach książki od początku do końca będzie trzymała Was w napięciu i chęci jak najszybszego poznania zakończenia. Co więcej, jestem pewna, że w momencie kiedy wielowątkowość fabuły zacznie łączyć się w logiczną całość, nie będziecie mogli oderwać się od książki, będąc przekonanymi, że jej finał jest już dla Was oczywisty. Nie bądźcie jednak zbyt pewni swego, gdyż autorzy postarali się o takie zakończenie, jakiego z pewnością nie będziecie w stanie przewidzieć.

Tytuł ten to naprawdę świetnie skonstruowana, wciągająca i zaskakująca pozycja, którą serdecznie każdemu polecam. Ten niezwykły klimat tajemniczości, a także wielu sekretów w połączeniu ze świetnie wykreowanymi postaciami drugoplanowymi zapewni Wam naprawdę zajmującą lekturę. Dlaczego wspomniałam tylko o postaciach drugoplanowych? A no dlatego, że postaci głównej bohaterki nie udało mi się polubić, ani zrozumieć. Biorąc pod uwagę to, co ją spotkało w praktyce lekarskiej, uważam, że powinna być bardziej dojrzała i ostrożna. Tymczasem zachowywała się jak zagubiona, naiwna nastolatka, której można wszystko wmówić i wodzić ją za nos, a ona łyknie wszystko, co usłyszy bez chwili przemyślenia. Gdyby nie była taka ślepa na wszystko, co się wokół niej dzieje cała historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Macie moje słowo, że Wy również wiele razy poczujecie się zirytowani jej postacią, ale to nie zmienia faktu, że książka jest naprawdę świetnym thrillerem psychologicznym, który musicie przeczytać. Ostrzegam tylko, zarezerwujcie sobie dużo wolnego czasu, gdyż nie ulega wątpliwości, że zostaniecie pochłonięci bez reszty. A może wcale nie tak dużo, bo przecież książkę z uwagi na bardzo przystępny styl i język, którym została napisana, a przede wszystkim na duże zaangażowanie czytelnika w lekturę czyta się naprawdę błyskawicznie.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Muza, za co bardzo dziękuję.

Inne książki autorów, które recenzowałam:

niedziela, 7 marca 2021

"Bardziej kochać siebie" Aleksandra Sztorc.

W
szyscy wiemy, że to, w jakiej rodzinie dorastamy, ma ogromny wpływ na to, jak będzie wyglądało nasze życie w przyszłości, kiedy już sami wkroczymy w dorosłość. Większość rodziców stara się, aby dzieciństwo ich dzieci upływało w poczuciu miłości, bezpieczeństwa i radości. Rodzic dokłada wszelkich starań, by jego latorośl czuła się w pełni akceptowana, pewna siebie, jak również by potrafiła otwarcie wyrażać siebie i mówić o swoich uczuciach. Jest to bardzo ważne, ponieważ to właśnie będąc dziećmi, jesteśmy najbardziej chłonni na świat, który tworzą dla nas dorośli. I to wszystko, czego doświadczymy, z biegiem czasu zaowocuje wieloma schematami, które się w nas zakorzenią, a tym samym przeniesiemy je na płaszczyznę samodzielnego dorosłego życia. Wiele razy osobom, które nie radzą sobie w budowaniu własnej teraźniejszości i przyszłości, powtarza się, że powinny wziąć się w garść, bo przecież to, jak teraz będą żyć, zależy tylko od nich i leży tylko w ich rękach. Poniekąd mogłabym się z tym zgodzić, lecz nie do końca. A to dlatego, że nie każdy z nas ma szczęście dorastać w normalnej zdrowej rodzinie. Zapewne nikomu nie muszę uświadamiać, jak wiele dzieci pochodzi z rodzin dysfunkcyjnych. W rodzinach takich codziennością jest alkohol, przemoc psychiczna i niestety bardzo często także fizyczna. W takich przypadkach rady typu „Weź się w garść”, „Zapomnij, to już tylko przeszłość” nie na wiele się zdadzą. Od przeszłości nie da się uciec. Jedynym sposobem na to, by nauczyć się z nią żyć i znaleźć w sobie siłę, która pomoże nam wyrwać się z bagna, w którym tkwiliśmy wiele lat, jest przepracowanie tego, przez co przeszliśmy. Terapia to nie wstyd, a może naprawdę pomóc. 

Na pewno teraz zastanawiacie się, dlaczego poruszam dziś tak bez wątpienia trudny i złożony temat. Otóż przychodzę do Was z recenzją książki Aleksandry Sztorc „Bardziej kochać siebie”, w której autorka podjęła się niełatwego zadania przybliżenia nam czytelnikom istoty Syndromu DDA. 

Dla tych z Was, którzy nie wiedzą, czym jest ów syndrom, wyjaśnię tylko pokrótce, że skrót DDA oznacza Dorosłe Dziecko Alkoholika. Jest to zespół schematów działania, jakie dziecko wynosi z domu, w którym pojawił się problem alkoholowy. Wiąże się z wieloma zaburzeniami natury psychologicznej i emocjonalnej wynikających z doświadczeń wyniesionych z domu i sposobu radzenia sobie z nimi. 

Na kartach powieści „Bardziej kochać siebie” poznajemy Zuzannę. Kobietę cierpiącą na wspomniany wcześniej syndrom. Jak czytamy na okładce książki, możemy ją scharakteryzować jako osobę będącą emocjonalnym pogorzeliskiem o poranionym ciele. Mimo że wiedzie już samodzielne życie, to nie może znaleźć ujścia dla niszczącego ją poczucia odrzucenia i samotności. W konsekwencji to nasza bohaterka jest dla siebie największym wrogiem, gdyż pozornej, chwilowej ulgi szuka w destrukcyjnych działaniach. Nie jest w stanie nazwać tego co czuje, ani czego najbardziej dla siebie potrzebuje. Fabuła książki została oparta na terapii, której kolejne sesje mają pomóc pacjentce uporządkować to, co teraz wydaje się niemożliwe do uporządkowania. Czytając książkę, czujemy się niemalże towarzyszami Zuzanny w tej niełatwej przeprawie przez zgliszcza jej przeszłości. Cały ten proces budzi w nas wiele emocji i wzruszeń. 

Nie możemy bowiem zapominać, że alkohol to dopiero początek lawiny nieszczęść, które niszczą coś, co dla dziecka jest najważniejsze, relacje rodzinne. W książce został nam ukazany bardzo przykry obraz relacji na płaszczyźnie matka – córka, który wzbudził we mnie, wręcz złość. Jak sama bohaterka książki mówi podczas jednej z sesji terapeutycznych, jej matka zawsze była obecna w jej życiu, ale nigdy nie zrobiła nic, by chronić ją przed upokorzeniami ze strony ojca. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, abyście sami mogli odebrać ją na własny sposób. Jestem pewna, że nikogo z Was to, co przeczytacie i czego doświadczycie, sięgając po książkę, nie pozostawi obojętnym. 

Niewątpliwie jest to książka trudna, ale bardzo ważna, gdyż w bardzo dosadny i bezkompromisowy sposób pokazuje jak daleko idące i bolesne są konsekwencje nadużywania alkoholu, których najczęstszymi ofiarami są bezbronne, pozostawione samym sobie dzieci. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać historię Zuzanny i Wam o niej opowiedzieć, gdyż jestem pewna, że ku mojemu ogromnemu smutkowi wiele osób, które również zdecydują się poznać jej perypetie, odnajdzie w nich cząstkę siebie, a nawet mocno się z nimi utożsami. Jednak mocno wierzę w to, że ta książka da tym osobom nadzieję i siłę do walki o siebie samych. Mając to na uwadze, chciałabym bardzo, aby trafiła ona w ręce jak największej liczby osób i aby jak najdłużej dużo się o niej mówiło, bo jest naprawdę tego warta. 

Na zakończenie chciałabym podziękować samej autorce za podjęcie się tak trudnego, ale niestety życiowego i bardzo ważnego tematu. Z pewnością było to bardzo trudne wyzwanie, z którym jednak Pani Aleksandra poradziła sobie doskonale. Ja na pewno długo o tej książce nie zapomnę i wrócę do niej z pewnością jeszcze wiele razy. Was gorąco zachęcam do lektury. Zapewniam Was, że będzie to bardzo udana terapia dla każdego z nas, po której wyciągniemy bardzo mądrą lekcję. Kluczem do szczęścia jest to, by wybaczyć sobie i innym, a w słowie przepraszam widzieć oznakę siły, a nie słabości. Tylko wtedy będziemy mogli bardziej kochać siebie, a przecież na tym powinno nam zależeć najbardziej. 

Recenzja powstała we współpracy z Autorką, za co bardzo dziękuję.

środa, 3 marca 2021

Akcja: Dzień Kobiet z MEGAN HART



D
rodzy Panowie wiem, że wielu z Was ma problem z tym, co podarować swoim kobietom w dniu ich święta, jakim jest Dzień Kobiet. 8 marca zbliża się już wielkimi krokami. Mój blog śpieszy Wam z pomocą i biorąc udział w akcji Dzień kobiet z Mogan Hart mam dla Was świetną promocję na zakup książek, z których na pewno ucieszą się Wasze żony, dziewczyny, narzeczone. 

Przyznaję, że ja niezbyt często sięgam po książki z gatunku romansu erotycznego, ale myślę, że tego dnia będzie to idealny wybór, aby poczuć te gorące emocje. 

Przejdźmy zatem do szczegółów akcji. 

Księgarnia Tania książka przygotowała dla nas kod zniżkowy, który upoważnia nas do zakupu 3 książki biorących udział w akcji autorstwa Megan Hart: „Trzy oblicza pożądania”, „Otchłań pożądania” oraz „Barwy pożądania” z 5% zniżką. 

TK5HART

Zostawiam dla Was bezpośredni link do wszystkich z wymienionych tytułów. 


Kochane kobietki, nawet jeśli panowie zaplanowali już dla Was inne prezenty, to zawsze wspaniałym pomysłem jest zrobienie prezentu od siebie dla siebie. 

Promocja obowiązuje od 2 do 03.2021 r. do 31.03.2021 r., działa tylko po zalogowaniu. Każdy z nas może skorzystać z niego tylko raz. 

Skusicie się? 

środa, 24 lutego 2021

"Mocna Więź" Magdalena Majcher/ Recenzja premierowa

M
oi drodzy tym razem porozmawiamy o rozpaczy i tęsknocie, którą czujemy, kiedy tracimy kogoś na zawsze. Śmierć - nieodwracalna strata, po której najmocniej cierpią ci, którzy zostają na ziemi. Pogrążeni w rozpaczy i dojmującym smutku nie potrafimy żyć ze świadomością, że już nigdy więcej nie zobaczymy osoby nam najdroższej, która jeszcze tak niedawno miała całe życie przed sobą. Miała, bo dziś już nie żyje i nigdy nie wróci. Choć zapewne wszyscy zgodzimy się z tym, że nic nie jest w stanie ukoić tego rodzaju bólu, bo czas przecież nie goi tak dotkliwych ran, które trawią nasze serce i duszę, a jedynie uczy, jak z nimi żyć, to jednak swego rodzaju ulgą dla bliskich osoby zmarłej jest możliwość jej godnego pochówku, a także odwiedzania jej na cmentarzu.

Jednak dziś za sprawą najnowszej książki Magdaleny Majcher „Mocna więź”, z której recenzją do Was przychodzę, poznacie wstrząsającą historię matki, której taką możliwość brutalnie i bez najmniejszych skrupułów odebrano. Zanim jednak opowiem kilka słów o samej książce, już na wstępie zdradzę, że nawet jeśli nie czytaliście jeszcze tej książki, to mogliście słyszeć i przypuszczam, że większość z Was słyszała o tym, co zdecydowała się opisać na jej kartach Pani Magdalena. Zapewne teraz zastanawiacie się jak to możliwe. O tym już za chwilę.

Praca pisarza często bywa wyzwaniem, a ja bardzo cenię sobie autorów, którzy takich wyzwań nie boją się podejmować. Pani Magdalena bez wątpienia należy do grona takich właśnie autorów. Z każdą kolejną książką sobie samej stawia coraz wyższą poprzeczkę, a nas czytelników bezustannie zaskakuje. Tak też jest i tym razem, gdyż poznajemy ją w zupełnie nowym gatunku czytelniczym, jakim jest literatura faktu. Stąd też możecie już znać temat, z jakim postanowiła się zmierzyć. Sięgając po ten tytuł, będziecie mogli poznać kulisy głośnej niegdyś w mediach sprawy zaginięcia Anny Garskiej, żony sosnowieckiego policjanta, która, jak możemy przeczytać na okładce książki, padła ofiarą zbrodni prawie doskonałej z rąk tego, którego kochała najbardziej.

W przeciwieństwie do tego, jak robię to zazwyczaj, nie chcę zdradzać niczego więcej ze szczegółów tej sprawy, ponieważ chcę, abyście sami mogli odkrywać je, czytając książkę. Chcę zwrócić Waszą uwagę na to, co dzieje się w sercu matki, kiedy jej świat legnie w gruzach. Panią Michalinę, mamę zamordowanej Ani łączyła z córką niezwykła więź i nagle ten, który miał być dla jej dziecka gwarancją miłości i bezpieczeństwa pozbawia ją życia, odbierając jednocześnie matkę ich dziecku. Mało tego zaciera ślady, podczas gdy rodzina kobiety chce tylko wiedzieć, gdzie jest Ania.

W książce fabuła została skonstruowana tak, abyśmy mogli dowiedzieć się jakim dzieckiem była Ania, jak wchodziła w okres dojrzewania, poznaje Marka, a potem zakłada z nim rodzinę, o której niemalże od zawsze marzyła. To właśnie rodzina była dla niej najważniejsza. W ten sposób najlepiej się spełniała. Szczęściem dla niej było móc być żoną i matką. Drugą część fabuły rozpoczynają natomiast wydarzenia po 7 lipca 2012 roku, a więc po dniu, kiedy Ania podobno wyszła z domu i po dziś dzień nie wróciła. Ta historia to bardzo dojmujący dowód na to, że najbardziej brutalne scenariusze pisze samo życie. Niemalże na własnej skórze odczuwamy determinację jej rodziców  młodszej siostry do tego, aby zrobić wszystko, co w ich mocy, żeby natrafić na ślad Ani oraz moment, kiedy muszą przyjąć do wiadomości, że kobieta nigdy nie wróci do swojej bezpiecznej przystani, jak zawsze mówiła o swoich bliskich. Następnie następuje ta chwila, która uświadamia im, że prawdę, której tak bardzo szukają, mają niemal na wyciągnięcie ręki, choć przez długi czas nie brali jej pod uwagę.

„Mocna więź” to bardzo bolesna historia o miłości, która miała być obrazem zakochanych w sobie bez pamięci dwojgu młodych ludzi. Którzy mieli się przy sobie zestarzeć, a stała się straszną tragedią, która zakończyła życie młodej kobiety i zniszczyła świat jej najbliższych. To także świadectwo pięknych relacji na płaszczyźnie matka - dziecko, jak również walka o sprawiedliwość w imię pamięci i miłości do córki.

Na jednym ze spotkań autorskich online, w którym miałam przyjemność brać udział, Pani Magda powiedziała, że podczas powstawania książki obawiała się, czy zdoła unieść ciężar tej historii w taki sposób, aby wiernie oddać ogrom emocji jej towarzyszących. Śmiało mogę powiedzieć, że poradziła sobie doskonale. To co, według mnie zasługuje na uwagę i uznanie, to fakt, że w książce tej nie znajdziemy subiektywnych odczuć i osądów samej autorki. Od początku do końca Magdalena Majcher pozostaje bezstronna i wiernie przekazuje to, co usłyszała od Pani Michaliny, Pani Agnieszki oraz koleżanek Ani. Domyślam się, że nie było to łatwe, ale świadczy to o wielkim profesjonalizmie autorki.

Jest to jedna z tych książek, których nigdy się nie zapomina. To taka książka, która wywoła wiele bardzo silnych emocji. Wzruszy i poruszy. Ta historia na pewno nie pozostawi nikogo obojętnym, ale ja nie potrafię ocenić tej historii w skali liczbowej. Wręcz czuję, że nie mam do tego prawa. No bo jak ocenić ludzką tragedię.

Natomiast mogę i chcę ocenić książkę pod względem pracy i serca autorki włożonego w napisanie tej powieści. Pod tym względem zasługuje na pełną dziesiątkę. Od pierwszej do ostatniej strony widzimy, jak wiele czasu i zaangażowania Pani Magda poświęciła, aby wszystko, co przeczytamy, było rzetelne i dopracowane pod każdym względem. Was z całego serca zachęcam do przeczytania tej książki. Niech pamięć o Ani będzie ciągle żywa, w sercach tych z nas, którzy po nią sięgną. Natomiast ja mam wielką nadzieję, że autorka nie poprzestanie tylko na tej pozycji i będzie dalej podążała w kierunku literatury faktu. Czekam na to z niecierpliwością.

Recenzja powstała we współpracy z portalem Duże Ka, za co bardzo dziękuję.







niedziela, 21 lutego 2021

ZAPOWIEDŹ: ŚLADY KATARZYNA KIELECKA.




ŚLADY Czytając tę powieść, poczujesz się jak w rollercoasterze. Trzymaj się mocno! 24 lutego ukażą się nakładem Wydawnictwa Szara Godzina dwa tomy nowej powieści Katarzyny Kieleckiej: „Ślady. Psim tropem” i „Ślady. Rudy warkocz”. Tym samym czytelnicy poznają dalsze losy bohaterów „Sedna życia” i „Piętna dzieciństwa” w sensacyjnej odsłonie.

Edycie i Jędrkowi nareszcie wszystko się układa. Pochłonięci miłością, opieką nad dziewięcioletnim Grzesiem oraz psem Kufą nie dostrzegają, że rodzinne szczęście wisi na włosku. Edyta niepokoi się o swoje zdrowie oraz odkrywa, że mąż ją okłamuje. Nieoczekiwanie pod ich domem pojawia się była żona Jędrka. Ponadto dwaj podejrzani mężczyźni obserwują każdy krok Blińskich. Kiedy podczas spaceru znika Kufa, a po niej Grześ, wydarzenia nabierają tempa. Czy powróciły demony przeszłości?

 Dwutomowa powieść – „Ślady. Psim tropem” i „Ślady. Rudy warkocz” - to połączenie powieści obyczajowej i trzymającego w napięciu thrillera. Znajdziecie tu skrywane latami tajemnice, niewyjaśnione sprawy, zaskakujące zwroty akcji oraz przyjaźń i miłość – w każdej ich odsłonie. Nie zabraknie wzruszeń, refleksji i dreszczu grozy. A wszystko to doprawione ciętym językiem i sporą dawką poczucia humoru. *Do powieści dołączone jest opowiadanie-niespodzianka. 




Katarzyna Kielecka mieszka w Łodzi z dwójką dorastających muzyków. Z wykształcenia jest pedagogiem specjalnym. Pracuje w banku. Debiutowała powieścią „Sedno życia” (2019), którego kontynuacja – „Piętno dzieciństwa” ukazała się w 2020 r. Rok później premierę miały „Pod tym samym niebem” oraz książka dla dzieci „Gieśki. Księga przygód”. W 2020 r. ukazały się kolejne powieści jej autorstwa: „Cytrusowy gaj” oraz” Na tej samej ziemi”.






Wydawnictwo Szara Godzina, Katarzyna Kielecka oraz oczywiście ja zapraszamy do czytania. Od dnia premiery książka będzie dostępna w internetowych i stacjonarnych księgarniach w całej Polsce.





środa, 17 lutego 2021

Żeby iść w życiu naprzód, czasem trzeba wrócić do miejsca, w którym wszystko się zaczęło

K
ilka dni temu rozmawiałam ze znajomą, która zapytała mnie, co mogę powiedzieć na temat twórczości Nicholasa Sparksa, ponieważ ona nie miała jeszcze okazji sięgnąć po żadną książkę tego autora. Bez wahania odpowiedziałam, że pozostaję pod nieustającym podziwem dla tego, jak pięknie mężczyzna potrafi pisać o miłości, a jednocześnie nie unika trudnych tematów, które nas czytelników nigdy nie pozostawiają wobec nich obojętnymi. Dlatego właśnie zawsze z niecierpliwością i ciekawością tego, co tym razem przygotuje dla wielbicieli swoich książek, oczekuję na każdą polską premierę jego nowego literackiego dziecka. Ku mojej ogromnej radości, wreszcie nadszedł ten dzień, kiedy niezwłocznie po przeczytaniu książki „Powrót” przychodzę do Was, aby podzielić się z Wami swoimi emocjami, które we mnie wywarła.

Zacznijmy zatem od przedstawienia głównego bohatera, który jest jednocześnie narratorem historii, którą skrywają karty powieści. Trevor Benson jest lekarzem marynarki wojennej w stanie spoczynku. Traumatyczne zdarzenia, których padł ofiarą podczas misji w Afganistanie, zmusiły go do zakończenia służby. Nie znaczy to jednak, że wraz z powrotem z misji skończyły się problemy mężczyzny. Niestety został ciężko ranny, a także piekło tamtych przeżyć odcisnęło piętno na jego psychice w postaci Zespołu Stresu Pourazowego. W momencie, kiedy przystępujemy do lektury powieści, naszemu bohaterowi z trudem udaje się w powolnym procesie wieloletniej terapii z psychiatrą odzyskiwać kontrolę nad własnym życiem. Niestety już wkrótce otrzymuje wiadomość o bardzo poważnym stanie swojego dziadka. W momencie, kiedy dociera do szpitala, w którym przebywa jego krewny, musi zmierzyć się ze świadomością, że dziadkowi zostało już naprawdę niewiele czasu. Nie da się nic zrobić i staruszek umiera, lecz przed śmiercią mówi do wnuka zupełnie niezrozumiałe dla niego słowa. Zapisuje je na kartce i pozostawia do przemyślenia na później. Przed nim bowiem duże zmiany. Jest jedynym spadkobiercą domu dziadków, w którym spędził wiele wspaniałych chwil dzieciństwa. Powrót do ukochanego miasteczka dziadka budzi wspaniałe wspomnienia, a tym samym może być idealnym początkiem nowego życia Trevora. Mimo że, jest zajęty doprowadzaniem posiadłości do stanu używalności nie może zapomnieć o nie jasnych dla niego okolicznościach pobytu dziadka w szpitalu z dala od rodzinnego New Bern. Postanawia zrobić wszystko, aby poznać prawdę o okolicznościach niewyjaśnionej podróży dziadka. Nie wie jeszcze, że nie tylko jemu Carl był bliski. Tak oto na jego drodze pojawia się z ponura nastolatka Callie. Dziewczyna jest skryta i ewidentnie coś ukrywa. Zresztą nie tylko ona. Swoje tajemnice ma także piękna zastępczyni szeryfa Natalie, której urokowi, choć Trevor nie planował miłości w swoim życiu, nie może się oprzeć. Nasz bohater stawia sobie za cel poznać sekrety obu kobiet. Oczywiście to, czego się dowie, musicie odkryć już sami, sięgając po książkę. 

Ze swej strony mogę tylko zapewnić Was, że odkrycie prawdy z pewnością mocno Was poruszy, da do myślenia, a także skłoni do refleksji natury moralnej. Czasami bowiem miłość, to za mało, by móc być szczęśliwym. Aby móc poznać jej prawdziwą wartość niezbędne jest wybaczenie, przede wszystkim samemu sobie. 

„Powrót” to ciepła i bardzo klimatyczna historia o niezwykłej miłości w różnych jej odcieniach i barwach. Od takiej, jakiej pragnie każdy z nas, a której przez całe swoje życie doświadczali dziadkowie głównego bohatera, poprzez miłość opartą na partnerstwie, aż do tej, która, choć rodzi się między dwojgiem ludzi, nie może trwać bez krzywdzenia innych. Takiej, w której nie ma dobrego wyboru. Cokolwiek postanowisz, ktoś będzie cierpiał. To także chwytająca za serce opowieść o życiu w poczuciu winy. Czytając tę książkę, będziemy również świadkami nieustającej walki o siebie z trudnym przeciwnikiem, jakim jest Zespół Stresu Pourazowego, a także doświadczymy niecodziennej przyjaźni. 

Zapewniam Was kochani, że jeśli jesteście wielbicielami pióra autora na pewno i tym razem dostaniecie wszystko to, za co kochacie jego książki, a jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać żadnej z nich to, ta na pewno sprawi, że będziecie chcieli poznać wszystkie pozostałe. Jak zawsze książkę czyta się z niezwykłą przyjemnością, a wszystko, o czym czytamy, sprawia, że nie możemy oderwać się od książki i chcemy pozostać z naszymi bohaterami, którzy stają nam się bardzo bliscy jak najdłużej. Chcemy, aby wreszcie odnaleźli spokój i mieli kogoś dla kogo będą najważniejsi. 

Na zakończenie nie mogłabym nie wspomnieć o jeszcze jednym bardzo ważnym aspekcie książki. Tym bardziej że nie jest to fikcja literacka, a bardzo ważny dla każdego z nas walor edukacyjny, który ma bardzo istotny wpływ na przyszłość ludzkości. 

Dziadek Trevora był ogromnym wielbicielem i miłośnikiem pszczół. Wiedział, że bez nich ludzkość nie przetrwa, dlatego miał swoje ukochane ule, którymi się troskliwie opiekował. Miłość tę przekazał Trevorowi. Z kolei on stara się przekazać tajniki tej cudownej pasji Natalie, a przy okazji my sami jesteśmy uświadamiani, jak bardzo pszczoły są dla nas ważne. W sposób łatwy i przystępny dowiadujemy się wielu ciekawostek na ich temat. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że każdą pszczołę trzeba ratować. 

Jeśli i Wy chcielibyście uchronić je przed wyginięciem, wspólnie z wydawnictwem Albatros zachęcamy Was do udziału we wspaniałej akcji.




Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Albatros, za co bardzo dziękuję.


piątek, 12 lutego 2021

Konkurs z Złudne nadzieje Adriana Rak. Konkurs patronacki./ Wygraj książkę z autografem autorki.


M
oi drodzy nie wiem, czy też tak macie, ale ja kiedy sięgam po książki moich ulubionych autorów, za każdym razem stawiam im coraz wyższą poprzeczkę moich oczekiwań i czekam na to, że czymś mnie zaskoczą. Tak właśnie było w przypadku najnowszej książki Adriany Rak "Złudne nadzieje", której Kocie czytanie ma przyjemność patronować. Z czystym sumieniem i entuzjazmem zapewniam Was, że ta książka przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Moje wrażenia po jej lekturze możecie poznać w recenzji. Na jej kartach poznacie zupełnie nową odsłonę twórczości autorki. 
Tymczasem, z wielką przyjemnością przygotowałam dla Was konkurs, w którym możecie wygrać egzemplarz "Złudnych nadziei" z autografem autorki.
Naprawdę warto, więc zapraszam serdecznie do zabawy.

NAGRODĄ W KONKURSIE JEST: Jeden egzemplarz książki "Złudne nadzieje" Adriany Rak z autografem autorki.

Aby wziąć udział, należy:
- Zapoznać się z regulaminem konkursu -> REGULAMIN.
- Odpowiedzieć na pytanie konkursowe.

PYTANIE KONKURSOWE:
Jak myślisz, dlaczego kiedy się zakochamy, przestajemy być ostrożni, przez co niestety zdarza się tak, że padamy ofiarą toksycznego związku?

Informacje uzupełniające:
-Do wygrania jest 1 egzemplarz książki Adriany Rak „Złudne nadzieje" z autografem autorki.
- Konkurs trwa - 12 -18 02.2021
- Sponsor nagrody - Wydawnictwo WasPos.
- Koszt wysyłki pokrywa sponsor (tylko na terenie Polski)
- Pod uwagę będą brane tylko zgłoszenia zostawione w komentarzach pod tym postem.
- Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz bloga Kocie czytanie (osoby, które po zakończeniu konkursu przestaną obserwować blog, nie będą brane pod uwagę w kolejnych konkursach) oraz fanpage autorki/i wydawnictwa, jak również udostępnisz informację o tym konkursie na swoich socjal mediach.

Wzór zgłoszenia konkursowego:
Zgłaszam się.
Odpowiedz na pytanie konkursowe:
Obserwuję jako:
Udostępniam: link
Adres e-mail: (w przypadku, kiedy nie podasz adresu e-mail, musisz śledzić wyniki konkursu, które zostaną ogłoszone w tym poście w ciągu dwóch tygodni od daty jego zakończenia).


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych tj. podanie mojego imienia i nazwiska w przypadku wygranej.


Ze swej strony chcę serdecznie podziękować wydawnictwu WasPos za pomoc w organizacji konkursu, a wszystkim, którzy wezmą udział w zabawie, życzę powodzenia.

Wyniki konkursu.
Na początku chciałabym podziękować wszystkim osobom, które wzięły udział w konkursie. Wasze odpowiedzi były bardzo życiowe, dlatego wybór tej jednej zwycięskiej nie był łatwy. Jednak udało się. 

Trazem nagrodę w postaci książki Adriany Rak Złudne nadzieje z autografem autorki otrzymuje Sady Sana. 
Gratuluję serdecznie i proszę o kontakt z danymi do wysyłki nagrody, a tych z Was, którzy którym się dzisiajbnie udało wygrać, zapraszam już wkrótce na kolejny konkurs. 

poniedziałek, 8 lutego 2021

Czasami najtrudniej jest walczyć z samym sobą.

N
aturalną koleją rzeczy jest to, że młodzi ludzie, wchodząc w okres dorastania, zaczynają bardziej interesować się swoim ciałem. Przyglądają się temu, jak się ono zmienia i dokładają wszelkich starań, aby czuć się atrakcyjnym zarówno dla samych siebie, jak i dla innych. Zazwyczaj zawsze jest coś, co chcieliby w sobie zmienić, a najczęściej jest to chęć zrzucenia kilku w ich mniemaniu zbędnych kilogramów. Co za tym idzie, zaczynają się pierwsze próby eksperymentowania z dietą i skrupulatne kontrolowanie tego, co jedzą. Musicie przyznać, że z pozoru nie wydaje się to niczym złym, ale dziś poznacie historię Wiktorii, bohaterki książki Dominiki Smoleń „Leć motylku”, z której recenzją do Was przychodzę. Mam nadzieję, będzie ona przestrogą dla wielu osób, które zechcą  sięgnąć po ten tytuł. 
Wiktoria jest bowiem dziewczyną, która przeszła przez bardzo trudną drogę walki z anoreksją, a przecież, jak sama mówi, chciała być tylko ładna i mieć trochę kontroli nad tym, co je.

Zacznijmy jednak od początku. W momencie kiedy my czytelnicy przystępujemy do lektury książki i stajemy się obserwatorami codzienności Wiktorii, w pierwszej chwili jesteśmy przekonani, że możemy być z niej dumni. Dziewczyna właśnie rozpoczyna nowy etap swojego życia. Wszystko wskazuje na to, że jak twierdzi pani psycholog na terapii, do  której uczęszcza, udało jej się wygrać z tą podstępną chorobą. Jest zdrowa. Bardzo szybko przekonujemy się jednak, że  sukcesy terapeutyczne Wiktorii w tej nierównej batalii z bezwzględną przeciwniczką anoreksją które dostrzegają wspierające ją osoby, nie są równoznaczne z tym, co dzieje się w jej głowie. Mimo że chce wyzdrowieć, to niestety ciągle czuje się gruba i brzydka. Znajduje wiele usprawiedliwień dlatego, aby pozbyć się jeszcze kilku kilogramów. Nie chce zawieść samotnie wychowującej ją od wielu lat matki, ale jednocześnie nie potrafi dostrzec tego jak piękną jest kobietą.

Ma jednak nadzieję, że studia, które właśnie rozpoczyna po wielu latach indywidualnej nauki domowej, będą dla niej nowym początkiem ku lepszemu. Bardzo łatwo jest skrywać swój sekret przed zupełnie obcymi dla siebie ludźmi, ale trudniej wyrwać się z pułapki narzucanych przez własną głowę ograniczeń i restrykcyjnych nawyków. Czyżby radość okazała się nad wyraz przedwczesna? Czy trzeba będzie spojrzeć prawdzie w oczy i z przykrością przyznać, że anoreksja okazała się niezwyciężonym wrogiem? O tym musicie przeczytać już sami, sięgając po książkę.

Nie jest tajemnicą, że moc słów i gestów, którą każdego dnia okazują wobec nas inni ludzie, jest różna w zależności od tego, kto to czyni. Nasza bohaterka nie wie jeszcze, że już niebawem przypadek, a może wręcz przeciwnie - przeznaczenie - postawi na jej drodze chłopaka, którego niemalże każde słowo i najmniejszy nawet gest będą wywoływały w niej reakcje, jakich jeszcze nigdy nie było jej dane doświadczyć. Alex jest mężczyzną, który budzi zainteresowanie wśród wielu kobiet. On jednak ku ogromnemu zaskoczeniu Wiktorii, chce poznać ją bliżej i stara się spędzać z nią jak najwięcej czasu. Jak możecie się domyślać, z biegiem lektury ich relacje stają się bardziej bliskie. Możemy obserwować, jak w bardzo naturalny sposób rozwija się ich przyjaźń, choć na początku nic na to nie wskazywało. Wszyscy zapewne zgodzimy się z tym, że w przyjaźni jedną z najważniejszych wartości jest szczerość. Tym razem nie jest to łatwe, ponieważ jak się przekonacie, nie tylko Wiktoria ma swoje sekrety, ale i chłopak także ma swoje tajemnice. Pozostaje zatem pytanie, czy to, czego dowiedzą się o sobie wzajemnie, przekreśli wszystko, to co rodzi się między nimi? Na to pytanie będziecie musieli jednak poszukać odpowiedzi już sami na kartach książki, bo ja niczego więcej nie zdradzę.

Powiem tylko, że podobno od przyjaźni do miłości jest tylko jeden krok, ale w przypadku tej dwójki, aby miłość miała szansę wnieść w ich życie wszystko, czego oboje pragną i o czym marzą, każde z nich będzie musiało wykazać się dużą dojrzałością, wyrozumiałością i zrozumieniem. Musicie koniecznie przekonać się, czy są gotowi na to, aby być ponadto, co wydaje się nieakceptowalne i zawalczyć o siebie oraz swoje uczucie.

To jednak nie wszystko, co dla swoich czytelników przygotowała autorka. W tej niezwykle życiowej i autentycznej historii poruszyła bowiem jeszcze kilka bardzo ważnych i trudnych problemów, z których ciężarem każdego dnia żyją nie tylko nasi bohaterowie, ale także, z którymi również niestety z pewnością utożsami się wielu z nas. Między innymi jest to porzucenie rodziny w obliczu choroby dziecka, czy też poczucie bycia gorszym dzieckiem w oczach rodzica.
Zostaniemy również skłonieni do refleksji nad bardzo ważnym dylematem moralnym odnośnie, tego, czy porzucone dziecko ma jakikolwiek obowiązek niesienia pomocy swojemu przyrodniemu rodzeństwu.

Muszę przyznać, że wszystko, o czym przeczytałam w tej książce, mocno do mnie trafiło, a to właśnie dzięki autentycznemu i bardzo naturalnemu biegowi następujących po sobie wydarzeń, jak również kreacji bohaterów. Tutaj nic nie jest wyreżyserowane i pisane na siłę, przez co nieustannie pamiętamy, że fabuła książki może być i na pewno w wielu przypadkach jest odzwierciedleniem ludzkiego życie dziejącego się być może gdzieś bardzo blisko nas. Dominika Smoleń w bardzo poruszający, ale i zabawny sposób uświadamia nam, że często największym problemem do pokonania w wielu sytuacjach życiowych jesteśmy dla siebie my sami. Dlatego też potrzebujemy mieć obok siebie, kogoś, kto pokaże nam, że akceptuje nas właśnie takimi, jakimi jesteśmy. Jest zawsze obok i chce tylko naszego dobra, nie myśląc wyłącznie o sobie.

W tym miejscu nie mogłabym nie wyrazić swojego uznania dla kreacji postaci Alexa. Nie chcę Wam zbyt wiele zdradzać, ale jestem nim oczarowana. Każdej dziewczynie i kobiecie życzyłabym takiego mężczyzny u swojego boku. Mimo że chce być z Wiktorią wie, że nie może zaoferować jej niczego więcej poza swoją obecnością i wsparciem, dopóki nie uporządkuje swojej trudnej sytuacji życiowej. Wplątał się w skomplikowaną relację i do momentu aż wszystko nie zostanie wyjaśnione, nie może dać dziewczynie, dla której bije jego serce niczego więcej. Mnie ten wątek bardzo poruszył i mocno trzymałam za niego kciuki. Czy skutecznie, tego oczywiście się ode mnie nie dowiecie.

Jeśli znacie już chociaż trochę moje upodobania czytelnicze, to na pewno domyślacie się, że jest to jedna z najważniejszych dla mnie jako czytelnika i człowieka książek. Anoreksja to bardzo ważny temat, o którym należy mówić jak najwięcej. Gorąco wierzę w to, że dla tych z Was, którzy zmagacie się z zaburzeniami odżywiania, historia Wiktorii stanie się siłą i motywacją do tego, aby się nie poddawać. Dla pozostałych z nas będzie ona doskonałą wskazówką, jak się zachować i jak być wsparciem dla kogoś w podobnej sytuacji. Warto zaznaczyć, że mimo powagi wielu tematów, z którymi zmierzyła się autorka, udało Jej się oddać w nasze ręce książkę, która w żaden sposób nie przytłacza. Czytamy ją z dużym zaangażowaniem, chwilami się uśmiechając, a czasami roniąc łzę. Wiem, że będę polecała tę książkę, gdzie tylko się da, bo chcę, aby trafiła ona do jak najszerszego grona odbiorców.

Recenzja powstała we współpracy z Autorką, za co bardzo dziękuję.