poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Gdy wyobraźnia rodzi się z miłości i empatii. Recenzja książki „Mała wiedźma” Jolanty Bartoś

Niejednokrotnie to, co najbardziej wartościowe w literaturze, rodzi się na styku dziecięcej wrażliwości i trudnych do nazwania dorosłych doświadczeń. Świat widziany oczami dziecka ma wyjątkową zdolność dostrzegania tego, co dla dojrzałego czytelnika bywa już niewidoczne – bezwarunkowego dobra, wrażliwości wobec najmniejszych stworzeń oraz unikalnych nici łączących nasze codzienne wybory z czymś znacznie większym od nas samych. Baśniowa konwencja bywa często najlepszą formą realizmu, ponieważ pozwala nazwać lęki, próbę sił i siłę miłości bez zbędnego cynizmu. W ten właśnie nurt głębokiego, refleksyjnego pisania wpisuje się powieść „Mała wiedźma” Jolanty Bartoś, tworząc subtelny fundament pod rozważania o odwadze oraz niezłomnej sile miłości między rodzeństwem.

W centrum tej opowieści stoi zwyczajna z pozoru codzienność, w którą niespodziewanie wkracza element bajkowy. Autorka z wielkim wyczuciem kreśli portret rodzeństwa – Oli i Kuby – połączonych czymś więcej niż tylko więzami rodzinnymi: głęboką, podskórną intuicją. Światem dzieci jest bezpieczny azyl domowego ogrodu babci, przepełniony zapachami roślin i obecnością wiernych zwierzęcych towarzyszy – kota Felka i psa Dyzia. To właśnie w tej oswojonej przestrzeni, za sprawą tajemniczych drzwiczek witrażowych i odłamka magicznego szkła, pojawia się pęknięcie w dotychczasowej rutynie. Gdy mała Ola bez wahania staje w obronie słabszych stworzeń, uwięzionych w mrocznej pajęczynie, linia podziału między rzeczywistością a tym, co niewidzialne dla oczu, przestaje istnieć.

Świat zaprezentowany w powieści wspiera się na przejrzystym, choć pełnym napięcia dualizmie. Z jednej strony mamy jasną, przepełnioną harmonijnym życiem krainę Luminary, z drugiej zaś spowitą cieniem i mrocznym dążeniem Noxarę, władaną przez podstępne siły. Ta dwudzielność nie służy jedynie prostemu ukazaniu walki dobra ze złem. Kreacja przestrzeni staje się tu metaforą wewnętrznych stanów i wyzwań, z jakimi musimy się zmierzyć, gdy bezpieczeństwo najbliższych zostaje zagrożone, a fizyczna obecność ustępuje miejsca duchowej walce o ich powrót. Autorka, unikając dosłowności, pozwala czytelnikowi odczuć powagę sytuacji i groźbę utraty wewnętrznego spokoju bez burzenia poczucia baśniowego ładu.

Bohaterowie nie są jedynie pionkami na planszy fantastycznej przygody. Postać Oli, odnajdującej swoją tożsamość jako elfka Olanira, ucieleśnia czystą, bezkompromisową empatię, która nie kalkuluje ryzyka, gdy trzeba ponieść konsekwencje własnego odruchu serca. Z kolei Kuba dojrzewa na naszych oczach do roli opiekuna – kogoś, kto w realnym świecie musi zachować czujność, rozszyfrować sygnały płynące z drugiego brzegu rzeczywistości i odnaleźć w sobie wiarę w to, że więź z siostrą sięga znacznie dalej niż granice wzroku.

To właśnie w warstwie psychologicznej i emocjonalnej kryje się największy ciężar gatunkowy utworu. Jolanta Bartoś nie unika tematów trudnych: niepokoju o zdrowie bliskich, poczucia odpowiedzialności czy konieczności zmierzenia się z własną bezsilnością. Powieść uświadamia, że dojrzałość nie mierzy się wiekiem, lecz gotowością do trwania przy kimś w najtrudniejszych momentach. Braterska i siostrzana miłość staje się tu pancerzem chroniącym przed mrokiem, a domowy ogród – miejscem, w którym odnajduje się siłę do walki o to, co najcenniejsze.

Pięknym dopełnieniem tej emocjonalnej warstwy jest oprawa wizualna książki. Dopracowana okładka natychmiast budzi ciekawość i rozpala wyobraźnię młodego odbiorcy, stanowiąc obietnicę pasjonującej przygody. Wartościowym elementem publikacji są również autorskie, czarno-białe ilustracje stworzone przez autorkę, które dla małego czytelnika stają się zarazem urokliwą kolorowanką. Ten zabieg nadaje książce unikalny wymiar – pozwala młodemu odbiorcy stać się współtwórcą przedstawionego świata. Czytelnik nie tylko śledzi losy bohaterów, ale zyskuje przestrzeń do nadania baśniowej krainie własnych barw, odcieni i emocji, dokładnie tak, jak podpowiada mu wyobraźnia. Graficzny koncept staje się dzięki temu pomostem między tekstem a twórczą ekspresją dziecka.

Dla małego odbiorcy lektura tej książki staje się poruszającym doświadczeniem emocjonalnym – od lekkiego dreszczyku niepokoju w momentach zagrożenia, przez ciekawość i zachwyt nad cudowną krainą, aż po głębokie poczucie ulgi i bezpieczeństwa, jakie niesie siła rodzinnej miłości. To opowieść, która nie tylko bawi, ale i delikatnie oswaja trudne uczucia, ucząc wrażliwości na los innych.

„Mała wiedźma” wydana nakładem Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro okazuje się historią nastrojową, balansującą na granicy przygody i metafizycznego zamyślenia. Z pełnym przekonaniem warto polecić tę pozycję do wspólnego, rodzinnego czytania – to cenny pretekst do ważnych rozmów z dziećmi o empatii i wzajemnym wsparciu. Książka zostawia czytelnika z cichym, ale wyraźnym przesłaniem: blask, który nosimy w sobie i przekazujemy innym, ma moc pokonania każdego cienia.

*Z racji, że książka jest wydaniem kolekcjonerskim, w niewielkim nakładzie, nie zwlekajcie z jej zakupem. Do nabycia wyłączne bezpośrednio od samej autorki bądź wydawcy.

[ Materiał reklamowy].


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przed pozostawieniem komentarza pod postem, zapoznaj się, proszę z polityką prywatności bloga, której szczegółowe informacje znajdziesz w zakładce Polityka prywatności bloga Kocie czytanie i wyraź zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych.
Pozostawiając komentarz, akceptujesz politykę prywatności bloga, a tym samym wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Proszę o kulturę wypowiedzi i podpisywanie się.