piątek, 7 sierpnia 2026

Lekcja drugiego wrażenia, czyli „Nie taki gbur straszny” – Urszula Kacprowska

Od dziecka uczy się nas, by nie oceniać książki po okładce, a mimo to w codziennym życiu robimy to niemal odruchowo. Szufladkujemy ludzi w kilka sekund: ten jest zbyt głośny, tamta zbyt skryta, a ktoś inny nieprzyjemny. Rzadko kiedy zatrzymujemy się, by zadać sobie jedno proste pytanie: co musiało się wydarzyć w życiu tego człowieka, że dziś wybiera chłód zamiast ciepła? Łatwiej jest kogoś skreślić, niż poświęcić czas na zrozumienie. A przecież najciekawsze opowieści kryją się często w historiach osób, które na pierwszy rzut oka wcale nie próbują nam się przypodobać. O tę uniwersalną prawdę o potędze drugiego wrażenia i odwadze do zrzucania masek opiera swoją historię Urszula Kacprowska w książce Nie taki gbur straszny”, dowodząc, że pod warstwą dystansu najczęściej kryje się lęk przed ponownym zranieniem.

​Autorka wrzuca nas w sam środek niebanalnego, pełnego przekory pomysłu. Punktem zwrotnym historii staje się spotkanie Zuzy i Tymona – dwóch postaci, które z pozoru nie mają prawa do siebie pasować. Zuza, zmęczona ciągłym ocenianiem przez innych i pragnąca udowodnić napotkanemu mężczyźnie, że świat nie jest aż tak czarny, jak on go widzi, wpada na impulsywny pomysł. Postanawia wejść w rolę jego osobistej swatki. To przekorne wyzwanie i próba znalezienia dla Tymona idealnej partnerki stają się zawiązaniem akcji, która bardzo szybko zaczyna wymykać się wszystkim pierwotnym założeniom i planom.

To zderzenie pozwala czytelnikom wnikliwie przyjrzeć się Zuzie – bohaterce niezwykle wrażliwej, a jednocześnie dojrzałej w walce o autentyczność. Jej pracownia zapachowych świec to nie tylko biznes czy hobby, ale przestrzeń, w którą przelewa całe serce, próbując układać życie po swojemu. Mimo tej determinacji właścicielka pracowni zmaga się z cichym osamotnieniem oraz silną presją ze strony najbliższych, którzy pod płaszczykiem troski usiłują narzucić własną wizję na jej przyszłość.

​Na drugim biegunie tej opowieści stoi Tymon, którego portret autorka szkicuje z wielką czujnością na męskie mechanizmy obronne. To człowiek twardo chodzący po ziemi, związany z surowym światem ciężkiej pracy i zdawałoby się – pozbawiony złudzeń. Pod warstwą gburowatości, tatuaży i ostrych ripost kryje się jednak ktoś mocno poobijany przez doświadczenia, dla kogo szorstkość stała się jedyną znaną architekturą bezpieczeństwa.

​Niezwykłą zaletą powieści jest jej przemyślana konstrukcja – naprzemienna narracja z perspektywy Zuzi i Tymona daje czytelnikom unikalny wgląd w ich wewnętrzne światy. Dzięki temu doskonale widzimy to, czego bohaterowie nie mówią głośno i do czego boją się przyznać przed samymi sobą. Całości dopełnia lekki styl autorki, pyszny humor oraz dowcipne, pełne uszczypliwości dialogi. To właśnie te drobne niuanse i wyczuwalne iskry, krążące między tą dwójką mimo prób ukrycia wzajemnego zainteresowania, budują wyjątkowy, angażujący klimat tej historii.

​Ta historia nie tylko wciąga, ale i mocno rezonuje z odbiorcami, zmuszając do cichej refleksji nad własnym życiem. Główni bohaterowie bardzo szybko stają się nam bliscy – śmiejemy się i płaczemy razem z nimi, z całego serca kibicując ich szczęściu, na które oboje w pełni zasługują. Dla przeciwwagi niektóre postacie drugoplanowe budzą ogromną niechęć, a ich apodyktyczna natura momentami otwiera nóż w kieszeni i sprawia, że ma się ochotę mocno nimi potrząsnąć. Powieść skłania do przyjrzenia się murom, które sami wokół siebie wznosimy, i cenie, jaką płacimy za ochronę wrażliwości. Lekcja płynąca z tej opowieści zostaje z nami na dłużej, przypominając, że prawdziwa relacja wymaga odwagi do otwarcia się na drugiego człowieka, a za dystansem kryje się zwykle ludzkie pragnienie akceptacji. Dla wielu osób lektura stanie się też impulsem do zadania sobie pytania: czy życie, które dziś wiedziemy, jest naprawdę tym, co sami dla siebie pragnęliśmy stworzyć? Powieść zmusza do namysłu nad tym, jak łatwo z braku siły przebicia ulec oczekiwaniom najbliższych i zacząć realizować cudzy scenariusz zamiast własnego.

To idealna propozycja dla wszystkich, którzy szukają w literaturze mądrego, głębokiego przekazu, a jednocześnie nie chcą zostać przytłoczeni nadmiernym ciężarem. Polecam ją każdemu, kto ceni wciągające powieści obyczajowe z wyrazistymi bohaterami, błyskotliwym humorem i pięknie poprowadzonym wątkiem relacji. Jeśli szukacie historii, która potrafi rozbawić do łez, a chwilę później skłonić do ważnych przemyśleń – „Nie taki gbur straszny” będzie strzałem w dziesiątkę.

Urszula Kacprowska stworzyła opowieść, która nie tylko otula ciepłem i dostarcza świetnej rozrywki, ale przede wszystkim przypomina o tym, co w relacjach najważniejsze. To książka, po którą po prostu warto sięgnąć – choćby po to, by dać sobie szansę na zupełnie nowe spojrzenie na ludzi wokół nas i odważyć się wyjść poza utarte schematy.

[Zakup własny].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przed pozostawieniem komentarza pod postem, zapoznaj się, proszę z polityką prywatności bloga, której szczegółowe informacje znajdziesz w zakładce Polityka prywatności bloga Kocie czytanie i wyraź zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych.
Pozostawiając komentarz, akceptujesz politykę prywatności bloga, a tym samym wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Proszę o kulturę wypowiedzi i podpisywanie się.