sobota, 3 stycznia 2026

​Jak nie zwariować przed Wigilią? Jakub Bączykowski i jego „Nie jedz tego, to na święta”


Każdy z nas zna ten moment, gdy świąteczna magia zaczyna przypominać bieg z przeszkodami, a domowy spokój przegrywa z listą zakupów i nakazem lśniących podłóg. Zanim zasiądziemy do wigilijnego stołu, toczymy małe wojny o barszcz, choinkę czy tytułowe przysmaki, których „nie wolno ruszać”. To właśnie w ten uniwersalny, pełen absurdów klimat uderza Jakub Bączykowski w swoim świątecznym opowiadaniu "Nie jedz tego, to na święta", serwując historię będącą lustrem naszych przedświątecznych perypetii. W efekcie otrzymujemy nieprzesłodzoną opowieść z pierniczkami w tle, lecz swojską i pełną humoru satyrę na narodowe próby stworzenia ideału za wszelką cenę. Dzięki autentyczności, z jaką autor odmalowuje te sytuacje, każdy bez trudu odnajdzie tu cząstkę siebie.

Osobistym atutem tej przygody była dla mnie forma e-booka. Czytałam go w krótkich przerwach między przygotowaniami, co stało się swoistym bezpiecznikiem. Lektura pozwoliła mi złapać dystans i nie ulec wszechobecnej gorączce. Fakt, że tę błyskotliwą historię miałam zawsze pod ręką w telefonie, sprawił, że nawet w samym środku kuchennego chaosu potrafiłam odnaleźć chwilę uśmiechu.

Siłą opowieści są bohaterowie – Paweł i Sebastian – oraz ich pełne komizmu relacje. Bączykowski po mistrzowsku operuje ciętym dialogiem, zderzając mroźne powietrze Podlasia z dusznym aromatem wigilijnych potraw. Autor trafnie punktuje nasze przywary i przymus idealnego sprzątania. Pokazuje, że pogoń za perfekcją zazwyczaj kończy się chaosem, podczas gdy prawdziwe święta to umiejętność odnalezienia się w niedoskonałej rzeczywistości.

Jestem pod wrażeniem tego, jak autor poradził sobie z krótką formą, zamykając tyle trafnych spostrzeżeń na kilku stronach. Lektura pozostawia czytelnika z mieszanką rozbawienia i ulgi, budując silne poczucie wspólnoty – domowe kłótnie to po prostu nieodłączny element grudniowego krajobrazu. Po ostatniej stronie zostaje refleksja, że warto porzucić rolę perfekcyjnego gospodarza na rzecz autentyczności. Ostatecznie największą wartością okazuje się ten niedoskonały chaos, który po latach wspomina się z największym sentymentem.

Opowiadanie czyta się błyskawicznie dzięki lekkiemu stylowi i braku zbędnych opisów. Autor stawia na akcję i komizm sytuacyjny, przez co puenta wybrzmiewa wyjątkowo mocno. „Nie jedz tego, to na święta” to idealna lektura na jeden wieczór – zwłaszcza ten, w którym masz ochotę rzucić ścierkę do kurzu i po prostu się zaśmiać. To nie tylko obowiązkowa pozycja dla fanów cyklu podlaskiego, ale też uniwersalny plaster na przedświąteczny stres.

[Zakup własny].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przed pozostawieniem komentarza pod postem, zapoznaj się, proszę z polityką prywatności bloga, której szczegółowe informacje znajdziesz w zakładce Polityka prywatności bloga Kocie czytanie i wyraź zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych.
Pozostawiając komentarz, akceptujesz politykę prywatności bloga, a tym samym wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Proszę o kulturę wypowiedzi i podpisywanie się.