czwartek, 31 stycznia 2019

Miłość ponad podziałami.

Moi drodzy, jak wiadomo nie od dziś, miłość jest uczuciem, które nie pozwala się wcisnąć w żadne ramy, nie podlega żadnym regułom i najczęściej nie słucha głosu rozsądku. Dziś porozmawiamy o miłości ponad podziałami, tej która, choć nigdy nie powinna się zrodzić, zjawia się niespodziewanie i wywraca spokojne życie dwojga ludzi do góry nogami. A wszystko to za sprawą książki Niny Nirali „Online dostee”, z której recenzją tym razem do Was przychodzę.

Główną bohaterką powieści jest trzydziestokilkuletnia nauczycielka języka niemieckiego, która wiedzie spokojne, ustabilizowane życie. Niestety nadal samotne. Co prawda, ma za sobą kilka związków, ale żaden z nich nie przetrwał zbyt długo. Maya nie czuje się jednak źle, z tym że ciągle jest singielką, ponieważ ma świetną przyjaciółkę, na którą zawsze może liczyć, a od dziesięciu lat utrzymuje internetową znajomość ze swoim byłym uczniem Arunem. Po tak wielu latach znajomości relacje tej dwójki mocno ewaluowały i dziś łączy ich prawdziwa przyjaźń. Oboje stali się sobie bardzo bliscy, a jak wiadomo, od przyjaźni do miłości jest już bardzo blisko. Zapewne teraz zastanawiacie się, więc jaki problem? Skoro się kochają, to powinni być ze sobą. Przecież to normalne, że ludzie poznają się przez internet, a potem tworzą szczęśliwe związki. Owszem zgadzam się z Wami, ale niestety w przypadku tej May i Aruna, nie jest to tak proste i oczywiste, a to dlatego, że mężczyzna, dla którego bije serce naszej bohaterki, jest o dziesięć lat starszym od niej żonatym Hindusem. Już to jedno zdanie na pewno wiele Wam wyjaśnia. Żonaty mężczyzna, zupełnie inny kraj, odmienna kultura. Dla May oznacza to inny świat.

Nie zdradzę Wam nic więcej, ale możecie mi wierzyć, że ta miłość zostanie wystawiona na bardzo ciężką próbę. A czy wyjdą z niej zwycięsko, czy też to uczucie ich zniszczy, musicie sprawdzić sami.

Jeśli choć trochę znacie kulturę Indii, z pewnością wiecie, że małżeństwa w tym kraju są aranżowane. To rodzice wybierają dla swoich dzieci jak najlepszych w ich mniemaniu małżonków. Takie właśnie jest małżeństwo Aruna. Choć szanuje swoją żonę jako kobietę i matkę swoich dzieci, wie, że od dawna im się nie układa. Kiedy wreszcie ma szansę na prawdziwą miłość z wyboru, nagle dzieje się tragedia, która w jednej sekundzie niszczy wszelkie marzenia u boku May. Teraz będzie musiała podjąć bardzo wiele trudnych decyzji, które na zawsze zaważą na jego życiu. Tylko, czy nie będzie już na wszystko za późno?

Historia opisana na kartach „Online dostee” to dowód na to, że nie ma takiej miłości, o której ktokolwiek ma prawo mówić, że nigdy nie powinna się zdarzyć, bowiem jest to uczucie, które wzrasta ponad wszelkimi podziałami i różnicami. Potrafi połączyć to, co po ludzku nie jest możliwe do połączenia. To potwierdzenie znanej wszystkim prawdy, że miłość nie zna różnic i nie liczy lat, a często jest bliżej, niż nam się wydaje. Nie zawsze jest łatwo, ale warto walczyć o szczęście, nawet jeśli musimy ponieść duże ryzyko i postawić wszystko na jedną kartę.

Moi drodzy, muszę Wam się przyznać, że po poznaniu perypetii May i Aruna naszła mnie refleksja i poczułam ulgę i wdzięczność za to, że jestem Polką i wybór osoby, z która chcę iść przez życie, należy tylko i wyłącznie do mnie. Po przeczytaniu książki zrozumiecie dlaczego.

Jeżeli zdecydujecie się sięgnąć po ten tytuł, do czego serdecznie Was zachęcam, poznacie bardzo poruszającą i wzruszającą historię, która ma bardzo ponadczasowy wymiar. To właśnie ta ponadczasowość sprawia, że to, o czym czytamy, mocno chwyta za serce i porusza czytelnika do głębi. Autentyczność i pełno wymiarowość bohaterów sprawia, że stawiając się na ich miejscu, w dużej mierze utożsamiamy się z ich osobami i zastanawiamy się, jak my sami zachowalibyśmy się w obliczu konieczności dokonania takich, a nie innych, zdecydowanie nie łatwych wyborów, a jednocześnie mocno trzymamy kciuki za tryumf miłości.

Jeśli macie ochotę na życiową, mądrą skłaniającą do refleksji książkę, która nie tylko Was poruszy, ale również da nadzieję i wiarę w to, że życie, choć często bywa okrutne, udowadnia, że jeszcze wszystko może się zdarzyć, ta książka jest właśnie dla Was. Zapewniam Was, że spędzicie z nią piękny, wartościowy czas, a to, co przeczytacie, zostanie z Wam na bardzo długo.

„Masz szansę, by być z miłością swojego życia w tym życiu. Nie idź moją ścieżką”.

Recenzja powstała we współpracy z Autorką, za co bardzo dziękuję.

środa, 30 stycznia 2019

Zapowiedź: Nie jestem potworem - Carme Chaparro







Tytuł: Nie jestem potworem
Autor: Carme Chaparro
Premiera: 30.01.2019
Wydawnictwo: MUZA SA









Jest tylko jedna rzecz gorsza od sennego koszmaru: koszmar, który się powtarza. A spośród najgorszych sennych koszmarów o największy niepokój przyprawia ten, w którym znika dziecko. Bez śladu... 

Centrum handlowe. W tłumie ludzi zaczaja się porywacz, starannie wybierający swoją ofiarę. Jest nią czteroletni Nicolas. Chłopiec znika bez śladu, a próba jego odnalezienia kończy się fiaskiem. Tragedia ta jest szczegółowo omawiana przez media, a zwłaszcza przez dziennikarkę Inés, która, spisując historię tajemniczego porwania, staje się bestsellerową autorką. 

Dwa lata później nadinspektor Ana Arén prowadząca sprawę, wciąż nie może  się pogodzić z tym, że nie udało się odnaleźć Nicolasa. Jej przyjaciółka, Inés, której pięć minut sławy zdążyło właśnie przeminąć, desperacko szuka inspiracji do nowej książki. Niemoc twórczą przerywa kolejna tragedia: w identycznych okolicznościach jak przed dwoma laty zaginą Nicolas znika teraz czteroletni Kike. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy ginie trzecie dziecko - syn Inés...

„Nie jestem potworem” trzyma w napięciu do ostatniej strony. Bardzo wyraziste opisy stanów psychicznych osób na skraju załamania nerwowego mogą doprowadzić do granic wytrzymałości najtwardszych miłośników gatunku. To książka, której długo się nie zapomina.

Czasami trzydzieści sekund to zaledwie spojrzenie, obserwujesz owady, jak gdyby ktoś wcisnął pauzę w twoim mózgu, albo przyglądasz się butom na wystawie, zastanawiając się, czy możesz sobie na nie pozwolić, czy nie. I nie zdajesz sobie sprawy, że dziecka już nie ma. A potem walisz głową w ścianę, chcesz rozbić czaszkę o mur i zostawić na nim resztki mózgu, umazać wszystko we krwi. Bo sobie nie zdawałaś sprawy. 

fragment książki

Carme Chaparro (1973) popularna hiszpańska dziennikarka i prezenterka. Przez dwadzieścia lat redagowała serwisy informacyjne dotyczących najważniejszych wydarzeń krajowych i międzynarodowych oraz programy autorskie dla lokalnych mediów. Znana również z felietonów dla hiszpańskich tygodników i periodyków. Z zamiłowania do lektury zrodziło się w niej zamiłowanie do pisania. „Nie jestem potworem” jest jej pierwszą powieścią.

***

Kolejny tytuł, któremu nie mogłam się oprzeć,  a Was zainteresował?

wtorek, 29 stycznia 2019

Nowość: Walcząc z ciszą - Aly Martinez


Tytuł:
Walcząc z ciszą 
Autor:
Aly Martinez
Wydawnictwo:
NieZwykłe


Dla większości ludzi dźwięk jest pojęciem abstrakcyjnym. Spędzamy całe życie, próbując odciąć się od szumu, żeby móc skupić się na tym, co uważamy za ważne. Ale co, jeśli jasność umysłu zostaje przypłacona zupełną ciszą i ten niewyraźny szmer w tle staje się czymś, za co oddałoby się wszystko?

Od zawsze byłem wojownikiem. Mając rodziców, którzy cudem nie trafili więzienia, i dwóch młodszych braci, którzy niemal zostali oddani do rodzin zastępczych, zyskałem umiejętność w unikaniu ciosów,  jakie zadaje życie. Dorastając, nie miałem niczego, co mógłbym nazwać swoim, ale od chwili, kiedy spotkałem Elizę Reynolds, to właśnie ona należała do mnie. Stałem się kompletnie uzależniony od niej oraz ucieczki do rzeczywistości, którą sobie nawzajem zapewnialiśmy. Przez lata spotykaliśmy się z różnymi ludźmi, ale nie było nocy, żebym nie słyszał jej głosu. 

Nie zaplanowałem spotkania miłości swojego życia w wieku trzynastu lat. Tak samo jak tego, że jako dwudziestojednolatek zacznę stopniowo tracić słuch.

Ale i tak spotkały mnie obie z tych rzeczy.

A teraz prowadzę najcięższą walkę swojego życia i znalazłem się na skraju porażki.
Walczę o swoją karierę.
Walczę z obezwładniającą ciszą.
Walczę dla niej.

Każdej nocy, kiedy tuż przed zaśnięciem opuszcza ją świadomość, wzdycha.

To chyba właśnie jest dźwięk, którego będzie mi brakowało najbardziej.

Aly Martinez
Urodzona i wychowana w Savannah, w Georgii, jest mamą na pełny etat. Każde z jej czworga szalonych dzieciaków, wliczając w to bliźniaki, nie ma więcej niż pięć lat. Obecnie mieszka w Karolinie Południowej, a każdą wolną chwilę spędza na czytaniu wszystkiego, co wpadnie jej w ręce, najchętniej popijając przy tym wino.


Osobiście nie mogę doczekać się już lektury, a Wy macie tę powieść w swoich czytelniczych planach?

niedziela, 27 stycznia 2019

Miłość kontra złowrogie przeznaczenie

Moi kochani, zapewne zgodzicie się ze mną, że to, co niezbadane budzi ciekawość i chęć poznania. Wystarczy zaledwie kilka zdań usłyszanych od kogoś, aby ziarenko ciekawości zakiełkowało, nie pozwalając nam przejść obojętnie wobec tego, czego się dowiedzieliśmy.
Właśnie taka opowiedziana przez bliską osobę legenda nie daje spokoju głównej bohaterce najnowszej powieści Anny Lewickiej „Więź- Alicji.

Młoda kobieta czuje, że jakaś siła ciągnie ją w Bieszczady, do miejsca którego  dotyczy zasłyszana opowieść. Nie wie jeszcze, że ta wyprawa narazi ją na wiele niebezpieczeństw i znacząco wpłynie na kształt i sens jej dotychczasowego życia. Niesiona ciekawością i niezrozumiałą dla niej siłą postanawia wykorzystać przerwę zimową na studiach i wyrusza w góry. Niestety panująca surowa i bezwzględna aura, nie jest sprzymierzeńcem dziewczyny. Kiedy Alicja jest przekonana, że oto za chwilę jej podróż zakończy się sukcesem, nagle przez własną nierozwagę, a głównie zbyt pobieżne i lekkomyślne podejście do tego, co stało się celem jej eskapady, dochodzi do tragicznego wypadku, w którym życie naszej bohaterki wisi na włosku. Na szczęście świadkiem całego zdarzenia jest Wiktor, mieszkaniec tamtejszych okolic, który ratuje nieznajomej życie.

Po kilku dniach troskliwej opieki ze strony mężczyzny Alicja wraca do zdrowia, jednak jest zmuszona nadal korzystać z gościnności swojego wybawcy, ponieważ szalejąca śnieżyca odcięła ich od reszty świata.

Wraz z upływem czasu w nieśmiałych rozmowach zaczynają powoli się poznawać. Nie jest to łatwe, ponieważ oboje są bardzo skryci i jednak strzępy informacji, jakie czytelnicy otrzymują, układają się w bardzo ciekawą całość i zaczynamy dostrzegać, że każde skrywa swoją tajemnicę, którą nie łatwo się podzielić. Wkrótce między Alicją i Wiktorem rodzi się uczucie, które tak naprawdę nie ma racji bytu. Oboje pochodzą z zupełnie innych światów. Owładnięci żądzą i namiętnością dają ponieść się uczuciu. Jednak czy miłość wystarczy, by przetrwać?

Tego dowiecie się, sięgając po książkę.

Zdradzę Wam tylko, że łatwo nie będzie, bo to, co przeżywają Alicja i Wiktor miało swój początek już wiele lat temu, a teraz odciska swoje piętno na ich tu i teraz. Siły zła pałają żądzą zemsty, mimo minionych wielu lat.

Alicja i Wiktor to dwoje samotników, którzy, choć tak różni są bardzo do siebie podobni, dlatego bardzo szybko odnajdują wspólną płaszczyznę porozumienia. Oboje mają na siebie wzajemnie bardzo dobry wpływ, co znacząco odmienia ich samych.
Niemalże od początku widzimy, że żadnego z nich życie nie rozpieszczało. Wiktor jest samotnikiem stroniącym od świata i ludzi. Oczywiście nie zdradzę Wam dlaczego, ale to Właśnie Alicja pomaga mu odzyskać utracony spokój. Ona sama również woli samotność i własne towarzystwo, więc to wszystko sprawia, że choć los splótł ich losy po raz pierwszy, czują się tak, jakby znali się od zawsze.

„Więź” to ciekawe połączenie romansu z mitologią słowiańską, jednak w moim odczuciu z przewagą romansu. Autorce, co prawda nie udało się uniknąć powielania schematów charakterystycznych dla tego gatunku, ale nie zmienia to faktu, że książkę czyta się z dużym zaciekawieniem ze względu na wiszącą w powietrzu mroczną tajemnicę.

Jestem pewna, że książka zyska wielu zwolenników, natomiast jeśli chodzi o mnie, osobę, która nie jest fanką fantastyki, mogę powiedzieć, że książka nie była tym, czego się spodziewałam, ale nie jestem nią zawiedziona.

Jeśli miałabym napisać, komu ją polecam, to zdecydowanie bardziej tym z Was, którzy zechcą poznać tę historię głównie ze względu na wątek romantyczny. Natomiast, jeśli stawiacie na aspekt mitologiczny, to myślę, że lektura tej książki nie do końca Was usatysfakcjonuje, ponieważ w moim subiektywnym odczuciu, mitologii było tu stosunkowo niewiele w odniesieniu do całości fabuły.

Cóż więcej mogę napisać? Jeśli szukacie niezobowiązującej lektury o miłości z mroczną tajemnicą w tle, którą czyta się bardzo przyjemnie i szybko to dobrze trafiliście. Gwarantuję, że jeśli nie będziecie stawiać tej książce zbyt wysokiej poprzeczki oczekiwań, spędzicie z nią naprawdę miłe chwile.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Jaguar, za co bardzo dziękuję.



czwartek, 24 stycznia 2019

Przedpremierowo: "Jej portret" Anna H. Niemczynow.

Bo nie słowa, a czyny świadczą o miłości.

Kiedy wstępujemy w święty związek małżeński i słyszymy słowa przysięgi, którą przed ołtarzem wypowiada osoba, z którą chcemy iść przez życie, często trwamy w przeświadczeniu, że od teraz będzie ona przy nas już zawsze. Z biegiem czasu, pochłonięci prozą dnia codziennego, przestajemy zauważać potrzeby i oczekiwania naszej drugiej połówki, skupiając się wyłącznie na tym, co w danym momencie dla nas samych jest najważniejsze, będąc święcie przekonanymi, że nasz współmałżonek nas zrozumie i będzie cierpliwie na nas czekał.

Dziś przychodzę do Was z recenzją najnowszej książki Anny H. NiemczynowJej portret”, której lektura uświadamia czytelnikowi, że tak naprawdę w życiu nic nie jest nam dane na zawsze, ale niestety często zdajemy sobie z tego sprawę dopiero wówczas, gdy w naszym życiu wydarzy się dramat. Dramat, którego konsekwencje są niestety nieodwracalne.

Główna bohaterka powieści Maja to kobieta, której życia mogłoby pozazdrościć wiele kobiet. Jest spełnioną zawodowo odnoszącą sukcesy pisarką, którą Pan Bóg obdarzył wspaniałą rodziną. Jak wiadomo, zawód pisarza wymaga czerpania wielu inspiracji, po to by spod jego pióra wychodziły historie, które podbiją serca czytelników. W momencie, kiedy my czytelniczy wkraczamy w życie rodziny Preis, Maja właśnie przeżywa swego rodzaju kryzys twórczy. Przytłoczona obowiązkami domowymi oraz opieką nad czwórką dzieci, czuje, że musi wyjechać na jakiś czas, aby odpocząć i znaleźć inspirację do powstania nowej książki.
Nie zdaje sobie jednak sprawy, że ten wyjazd odmieni na zawsze życie nie tylko jej, ale także jej najbliższych, a odwrotu już nie będzie.
Jako że Maja i Marcel są małżeństwem na stałe mieszkającym w Niemczech, kobieta postanawia wyjechać do Polski w nadziei, że być może tam odnajdzie coś, co będzie mogła przenieść na papier i czym będzie chciała podzielić się ze swoimi wiernymi czytelnikami.
Jednak możecie mi wierzyć, że tego, co się wydarzyło, nie mógł przewidzieć nikt. Bo oto, przypadek, los, a może przeznaczenie splata drogi naszej bohaterki z Danielem, jej miłością sprzed dwudziestu lat. W Mai budzą się wspomnienia młodzieńczego uczucia pełnego pasji i wiary w jego wyjątkowość. Pomyślicie sobie, że przecież to nic takiego, bo każdy z nas z sentymentem wspomina swoją pierwszą miłość. Owszem macie rację, ale problem zaczyna się, gdy przeszłość zagraża małżeństwu Mai i szczęściu jej rodziny.
Nagle wszystko to, co do tej pory stanowiło sens i nadrzędną wartość w jej życiu nabiera zupełnie innych kształtów i barw. Ponowne spotkanie z Danielem pozwala jej dostrzec siebie samą w zupełnie innym świetle. Uświadamia sobie, że do tej pory to, ona zawsze była dla wszystkich, a nikogo nie było dla niej, kiedy ona tego potrzebowała. To cele i pragnienia innych, były zawsze ważniejsze od tego, o co ona sama wielokrotnie prosiła. Teraz choć przez chwile chce czuć, że dla kogoś w istocie to ona liczy się najbardziej, Jednak nie może zapomnieć o tym, że przecież jest żoną i matką. W pewnym momencie będzie zmuszona do podjęcia trudnych decyzji i dokonania niełatwych wyborów.

Zarówno Maja, jak i Marcel są postaciami, które wzbudzały we mnie bardzo różne i często zmieniające się odczucia. Ale zacznijmy od Mai. Przyznaję, że na początku byłam na nią trochę zła. Bo jak można porzucić wszystko - kochającego męża, czwórkę dzieci, rodzinę i rzucić się w ramiona namiętności, pożądania żyjąc pragnieniami niespełnionej miłości sprzed lat. Jednak wraz z biegiem fabuły poznajemy drugą stronę medalu i kiedy spojrzałam na całą sytuację oczami bohaterki, nie oceniając jej postępowania, zaczęłam ją rozumieć. Nie chcę Wam za dużo zdradzać, żebyście sami mogli odkrywać złożoność opisanych w książce zdarzeń, powiem tylko, że powtarzanie komuś, że się go kocha i jest dla nas najważniejszy, nie wystarczy, żeby zbudować szczęśliwy związek. Bo nie słowa, a czyny świadczą o miłości.

Podobnie ambiwalentne nieustannie ewaluujące odczucia wzbudzał we mnie również małżonek Mai, Na początku uznawałam go za wspaniałego mężczyznę i nawet byłam zła na nią za to, że ciągle, coś jej w nim nie pasuje. A przecież on naprawdę się stara. Ciężko pracuje, żona jest dla niego największym skarbem, jest czuły, kochający. Kocha dzieci. Czego można chcieć więcej? Otóż czasem wystarczy być i tego, właśnie potrzebuje Maja. Tymczasem Marcel w galopie codziennych ambicji zapomina o tym i staje się strasznym egoistą, który zauważa i wypomina żonie najmniejsze niczym drzazgi przewinienia, podczas gdy swoich zupełnie nie dostrzega, choć ścielą się one niczym belki ułożone w lesie.

Kochani czy naprawdę musi dojść do tragedii, byśmy dostrzegli nasze błędy i przewinienia oraz zrozumieli, co w życiu jest najważniejsze i jak wiele mamy do stracenia?

„Jej portret” to bardzo życiowa i prawdziwa historia pełna ludzkich dramatów i niespodziewanych zwrotów akcji. To wciągająca opowieść o ludziach takich jak my, którzy w życiu bardzo mocno się pogubili i teraz na nowo muszą odnaleźć drogę ku sobie i temu, co kiedyś połączyło ich serca i duszę wytyczając im wspólną drogę życia. To poruszająca i mocno chwytająca za serce historia kobiety, której świat legł w gruzach, a teraz bardzo chce, by los dał jeszcze jedną szansę na to, aby odzyskać to, co utracone. Czy jednak na to już nie będzie za późno? Koniecznie sprawdźcie to sami.

Kochani musicie przeczytać tę książkę. Zapewniam Was, że jej lektura pochłonie Was bez reszty, a historia, którą poznacie, trafi głęboko do waszych serc i dusz serwując wam mocno wstrząśnięty koktajl emocjonalny. Od tej książki nie da się oderwać, a nawet jeśli odłożycie ją na chwilę, nie będziecie potrafili przestać o niej myśleć. To wyjątkowa powieść o miłości, wybaczaniu i odkrywaniu siebie na nowo. A samo zakończenie na pewno Was zaskoczy i wzruszy. W moim przypadku łezka w oku się zakręciła.

Mam nadzieję, że udało mi się zainteresować Was książką i będziecie z niecierpliwością oczekiwać jej premiery, która odbędzie się już 31 stycznia 2019 roku. Naprawdę warto.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Filia, za co bardzo dziękuję.