wtorek, 2 lipca 2024

"Smok czy smog?" Elżbieta Stępień, Marcin Stępień


Myśl globalnie, działaj lokalnie to na pewno znane wielu z nas hasło odnoszące się do kwestii ochrony środowiska. Ma ono na celu podniesienie świadomości społecznej i uświadomienie nam, że każda nawet najdrobniejsza rzecz, którą zrobimy, mając na względzie dbanie o dobro naszej przyrody, ma znaczenie i w przyszłości na pewno zaowocuje poprawą jej stanu. Jak wiadomo, dzieci są naszą przyszłością, dlatego ważne jest, abyśmy my dorośli swoim przykładem pokazywali im, jak wiele dobrego możemy zrobić dla naszej Planety, aby była ona piękna i przyjazna dla nas samych, jak również dla naszych zwierzęcych przyjaciół. I to lokalne działanie ma wielką moc, bo istotne jest właśnie to, aby ekologiczne myślenie i działanie na rzecz ekologii stało się naszą codziennością. Dziś wspólnie z Elżbietą i Marcinem Stępień dzięki ich książce „Smok czy smog?” chcemy pokazać wam, że bycie ekologicznym to nic trudnego, a nawet może być ciekawą formą spędzania czasu.

Na kartach pięknie wydanej ilustrowanej książeczki nasz przedszkolak znajdzie trzynaście bardzo ciekawych opowieści, z których dowie się, jak nasze nieodpowiedzialne i złe postępowanie wpływa bardzo negatywnie i niszcząco na środowisko. Nauczy się także, co on, jego rodzice, koledzy i koleżanki mogą zrobić, aby ten niszczący proces przerwać i jak najdłużej cieszyć się pięknem otaczających nas łąk, lasów, rzek, które są domem dla wielu zwierząt. Zwierząt, które bez naszej ochrony nie są w stanie przeżyć. Dowie się, jak bardzo groźne dla naszego życia i zdrowia jest coraz bardziej zanieczyszczane powietrze. Zrozumie, że nie tylko poczynania dorosłych mają wpływ na kondycję środowiska, ale dzieci również mogą postarać się zrobić dla niego coś dobrego. Na przykład segregując śmieci gromadzone w domu, sprzątając okoliczne lasy, czy pomagając tuptającemu jeżowi. Na pewno jesteście ciekawi, jak możemy pomóc kolczastemu przyjacielowi, więc koniecznie przeczytajcie tę książeczkę.

Każdego rodzica i opiekuna dziecka zapewniam, że właśnie ta książka koniecznie musi znaleźć się w jego domowej biblioteczce, jeśli zależy wam na tym, aby wasza latorośl poznawała nie tylko przyjemność czytania, ale z czytania czerpała dla siebie ważne i cenne wartości, których, jak widzicie tutaj znajdzie bardzo wiele. A wszystkie one ukazane zostały w bardzo przystępny i obrazowy sposób, który mocno przemówi do ich wyobraźni i świadomości. A przecież o to właśnie chodziło autorom. Przy czym zapewniam każdego dorosłego, że jeśli będzie czytał ze swoim dzieckiem, to na pewno ta lektura was również nie pozostawi na siebie obojętną. Mocno da do myślenia i jestem przekonana, że niejednokrotnie zawstydzi, uświadamiając nasze bezmyślne zachowania wobec środowiska.

[Materiał reklamowy] Autorka Elżbieta Stępień.

piątek, 28 czerwca 2024

"Opowieści Małej Gwiazdeczki" Elżbieta Stępień/ Literatura dziecięca


Drogie dzieci dziś przychodzę do was, aby opowiedzieć o pewnej bardzo dzielnej dziewczynce, którą poznacie na kartach napisanej specjalnie z myślą o was przez autorkę Elżbietę Stępień książeczki „Opowieści Małej Gwiazdeczki”. Małgosię spotykamy w bardzo trudnym dla niej czasie. Dziewczynka niestety jest chora. Niedawno wróciła ze szpitala, ale nie może jeszcze wrócić do przedszkola, swoich koleżanek i kolegów, których bardzo lubi. Małgosia często nie może zasnąć, więc patrzy na niebo pełne gwiazd. Mama opowiadała jej o Gwiezdnej Krainie, w której mieszka pewna gwiazdeczka, ale dziewczynka nie wie jeszcze, że już wkrótce pewnego wieczoru odwiedzi ją wyjątkowy gość.

Mała Gwiazdeczka, o której mówiła mama, zjawiła się w jej pokoju. Teraz Małgosia już nigdy nie będzie czuła się samotna, gdyż gwiazdka przychodzi do niej każdego wieczoru, kiedy mama zostawia ją samą. Bardzo szybko między dziewczynką a gwiazdeczką rodzi się piękna przyjaźń. Dziecko bardzo wyczekuje każdego ich wieczornego spotkania, gdyż wtedy może podzielić się z przyjaciółką swoimi troskami, obawami, ale też dzielić z nią swoje radości. Zawsze, kiedy się spotykają, czas płynie ciekawie, gdyż Mała Gwiazdeczka również uczęszcza do przedszkola i zawsze opowiada, co danego dnia się tam wydarzyło. Dzieli się także opowieściami ze swoich podróży do krain, które odwiedza. Musicie wiedzieć, że gwiazdka podobnie, jak jej ziemska przyjaciółka również ma swoje smutki i zmartwienia. Małgosia stara się ją pocieszać i wspierać.

W książce czeka na was dziewięć opowiadań dotyczących tego, co, danego dnia działo się u Małej gwiazdeczki i jej przyjaciół. Wydarzenia te są opisem sytuacji, których wy również możecie i na pewno niektórzy z was byli uczestnikami. Bo jak się przekonacie, czytając książkę życie i problemy gwiezdnych przyjaciół, czy też małych zwierząt, które tu spotykamy wcale nie różną się od tych, jakie mamy my ludzie. Mając to na uwadze, autorka każdą opowieść kończy cennym morałem, bądź ważną lekcję dla małego czytelnika, z której może wiele się nauczyć w odniesieniu do istotnych życiowych aspektów takich jak: akceptacja siebie, przyjaźń, harmonia współżycia w grupie, wytrwałość w trudnej sytuacji takiej, jak choroba, ale także ochrona środowiska i wiele innych ważnych tematów.

Mimo że adresatami tej wspaniałej książeczki są dzieci to bez wątpienia dzięki ciepłu i mądrości, którą w niej odkryjecie, na pewno również trafi do serc dorosłych. Wspólne familijne jej czytanie zapewni całej rodzinie piękne chwile tuż przed zaśnięciem, z którym już na pewno nikt nie będzie miał żadnych problemów. Mało tego, tuż po wspólnych przygodach czytelniczych czekają na was piękne sny. To, co równie ważne to fakt, że każda opowieść może stać się punktem ważnych rozmów rodzica z dzieckiem, na tematy poruszane w książce. Książki kształtują osobowość dziecka, a „Opowieści Małej Gwiazdeczki” wspaniale na nią wpłyną.

Myślę, że już wiecie, iż warto poznać Małą gwiazdeczkę, ale na zakończenie muszę wspomnieć, że książka jest piękna nie tylko w treści, ale także w formie. Piękna okładka i twarda oprawa wzbudzają ciekawość i zainteresowanie dziecka. A duże litery druku ułatwią czytanie, jeśli dziecko uczy się czytać samodzielne. Opowiadania są krótkie, więc na pewno nie poczuje znużenia i zmęczenia jego długością. Uwierzcie mi, że kiedy raz zaprosicie gwiazdeczkę go swojego domu, na pewno bardzo ją polubicie i stanie się wam bardzo bliska. Jestem pewna, że ta książeczka stanie się waszą ulubioną i będziecie wielokrotnie do niej wracać.

PATRONAT MEDIALNY BLOGA KOCIE CZYTANIE

[Materiał reklamowy] Autorka Elżbieta Stępień

poniedziałek, 24 czerwca 2024

"Nigdy za ciebie nie wyjdę" Magdalena Krauze

Rozpoczęły się wakacje, a więc na usta każdego wielbiciela książek cisną się słowa „bierzemy książkę w teczkę, jedziemy na wycieczkę”. Zapewne wielu z was właśnie rozpoczyna swój urlop albo z niecierpliwością odlicza dzielące was od jego rozpoczęcia dni. Stoi też przed odwiecznym dylematem, jaką książkę spakować do swojego wakacyjnego bagażu. Oczywiście wybór takiej lektury jest kwestią mocno indywidualną, ale ja dziś przychodzę do was z recenzją powieści, która w moim przekonaniu sprawdzi się w roli książkowej towarzyszki tegorocznych wakacji idealnie. A mam na myśli oczywiście najnowsze literackie dziecko Magdaleny Krauze  „Nigdy za ciebie nie wyjdę”. W tej powieści autorka wyszła naprzeciw potrzebom i oczekiwaniom każdego swojego czytelnika, bowiem historia, którą odnajdziemy na kartach tego tytułu, na pewno trafi w gusta tych, którzy podczas jej czytania będą chcieli się zrelaksować, i podnieść swój poziom endorfin dawką świetnego humoru. Nie zapomina również o tych z was, którzy tak jak, jak ja poza aspektem relaksacyjnym w książkach szukają także ważnych życiowych tematów, refleksji i przemyśleń. To wszystko i o wiele więcej czeka na każdego, kto zechce spędzić swój wolny czas, poznając perypetie bohaterów tej, co już teraz mogę zdradzić wspaniałej powieści.

Choć  jej główną bohaterką jest młoda studentka Liwia, to tak naprawdę jest to opowieść o trzech zupełnie różnych, ale wyjątkowych i bardzo kochających się kobietach. Babcia Aniela i ciocia Maria są najważniejszymi osobami w życiu dziewczyny. To właśnie one stworzyły dla niej szczęśliwe dzieciństwo, otaczając ją opieką i miłością, której nigdy nie doświadczyła od swoich rodziców. No cóż, tych się nie wybiera, a rodzicem nie każdy powinien być. Dziś Liwia wiedzie spokojne i ustabilizowane życie, które dzieli pomiędzy naukę i pracę na stacji paliw. Taki stan rzeczy bardzo jej odpowiada i nie planuje niczego zmieniać. A już na pewno nie widzi u swojego boku żadnego mężczyzny. Bycie singelką pozwala jej skupić się na wyraźnie sprecyzowanych planach na przyszłość. Nie wie jednak jeszcze, że to samo życie szykuje dla niej wiele zmian, które sprawią, że poczuje, iż traci nad nim kontrolę.

A wszystko zaczyna się od zmian niestety na gorsze w pracy, którą jeszcze do niedawna lubiła. I pewnie byłoby tak nadal, gdyby nie nowy szef, który przejął biznes po swoim dziadku i niestety nie zaskarbił sobie sympatii pracownicy. Za to ona wywarła na nim ogromne wrażenie i wzbudziła emocje, jakich nigdy nie czuł do żadnej kobiety. Mateusz, bo to o nim mowa bardzo chce zbliżyć się do Liwii i zdobyć jej zaufanie, ale szybko przekonuje się, że nie będzie to łatwe. Ona wie, czym są rozczarowanie i zawiedzione nadzieje dlatego będzie musiał się bardzo postarać, aby zechciała się przed nim otworzyć. Wszyscy wiemy, że miłość to piękne uczucie, którego wyjątkowości tutaj doświadczymy, ale przekonamy się również, jak niewiele trzeba, aby je zniszczyć i stracić swoją szansę na to, by kochać i być kochanym. Jak możecie się domyślać, między tą dwójką zrodzi się uczucie, ale nie będzie ono pozbawione przeciwności.

Na szczęście Liwia ma obok siebie babcię i ciocię, które w swoim życiu wiele przeszły i to z ich życiowej mądrości może czerpać pełnymi garściami. One doskonale wiedzą, że życie to, ciągła sztuka wyboru i właśnie od tego, jakie one będą, bardzo wiele zależy. I tak jak jedne są dla nas dobre, inne niosą ze sobą niedopowiedzenia i tęsknotę. A duma jest złym doradcą, gdyż tworzy rysę, której już nic nie jest w stanie zmazać, a która rodzi w naszym sercu żal za tym, co utracone.

„Nigdy za Ciebie nie wyjdę” to ciepła i romantyczna historia, w której nie znajdziecie jednak bohaterów idealnych. Każdy z nich popełnia błędy teraz bądź popełnił je kiedyś, a właśnie teraz nadszedł ten moment, kiedy zrozumieli, a może to okoliczności zmusiły ich do tego, aby zrozumieli, co w życiu jest tak naprawdę ważne. To opowieść o skomplikowanych relacjach rodzinnych, które staramy się odbudować, czy też stworzyć na nowo w momencie trudnych przeżyć życiowych. Takich, w których bardzo potrzebujemy bliskości i wsparcia rodziny. Jednak nie łatwo wybaczyć doznane krzywdy. Bo nie liczą się słowa, a czyny, a przebaczenie nawet tym, których kochamy to długotrwały proces.

Magdalena Krauze przyzwyczaiła nas do tego, że czytając jej książki, odczuwamy całą gamę emocji wywołujących w nas łzy. Tym razem również emocji nie zabraknie i będziemy płakać, ale ze śmiechu. A to za sprawą fantastycznego humoru sytuacyjnego, którego w głównej mierze dostarczają nam obie seniorki. Ich dialogi i wzajemne przekomarzania sprawiają, że nie sposób się nie śmiać. Jestem pełna podziwu dla umiejętności autorki do tworzenia tak barwnych postaci, które nie tylko bawią czytelnika, ale także, o czym przekonacie się, czytając powieść, pokazują, że na miłość, której jedna szuka, a druga twierdzi, że nie potrzebuje, nigdy nie jest za późno, bo ona nie liczy lat. Prawda jest jednak taka, że przeznaczenia nie da się uniknąć, a wypełnić się ono może w najmniej spodziewanym momencie naszego życia i stworzyć piękną klamrę dla rodzinnej historii.

Jak czytamy w słowie od autorki, tworząc tę powieść, chciała podarować swoim czytelnikom dawkę humoru, który jest lekarstwem dla duszy i to bez wątpienia jej się udało, ale też pozostała wierna sobie i nie zapomniała o tym, co ważne i nad wyraz życiowe. Dzięki temu wszystko, o czym czytamy, w żadnej mierze nie straciło swojego autentycznego wymiaru. A co za tym idzie, jestem przekonana, że wielu czytelników znajdzie w wykreowanej fabule cząstkę siebie i własnych doświadczeń, które wywołają w nich refleksje przemyślenia, sentyment, a może nostalgię. Bo bohaterem tej zajmującej historii mógłby być każdy z nas.

[Zakup własny].

piątek, 21 czerwca 2024

"Rakowiska" Magdalena Majcher


Jestem czytelniczką, która bardzo ceni sobie literaturę true crime, a więc taką, dla której punktem wyjścia stały się faktyczne wydarzenia kryminalne. Polscy pisarze, coraz częściej sięgają po ten gatunek literacki i doskonale się w nim odnajdują, co owocuje pojawianiem się na naszym rynku wydawniczym naprawdę wartych uwagi powieści. Do grona tychże twórców należy Magdalena Majcher i to właśnie po książki oparte na faktach wychodzące spod jej pióra sięgam najczęściej. Autorka na kartach swoich książek jest zawsze blisko ludzi i ich dramatów. Pisze o sprawach kryminalnych, które wstrząsnęły naszym społeczeństwem, w obliczu ludzkich tragedii. Tym razem, w najnowszej książce „Rakowiska”, o której chcę dziś opowiedzieć kilka słów, Majcher rzuca nowe światło na głośne w swoim czasie brutalne morderstwo, którym wówczas żyła cała Polska.

Przystępując do lektury, cofamy się w czasie do dnia 13 grudnia 2014 roku i trafiamy do tytułowych Rakowisk. To właśnie w tej wiosce w okolicach Białej Podlaskiej doszło do brutalnego zabójstwa, którego ofiarą padło mieszkające tam małżeństwo. Z pełną odpowiedzialnością tych słów można powiedzieć, że była to zbrodnia ze znamionami szczególnego okrucieństwa. Jednak, choć to, co teraz napiszę, może wywołać w wielu z was duże poruszenie, to nie sama zbrodnia jako taka wprawiła opinię publiczną w największy szok. Rozgłosu i ogromnego zainteresowania przysporzyły temu bestialskiemu czynowi osoby jego sprawców. A okazali się nimi syn zamordowanych osób i jego przyjaciółka (na potrzeby powieści Maja i Kacper). Ta dwójka to licealiści, którzy wkraczając dopiero w dorosłość, tak naprawdę jeszcze niczego dobro w niej nie doświadczyli. Każdy, kto poświęci tamtejszym wydarzeniom nieco więcej uwagi, zadaje sobie jedno kluczowe pytanie: Co sprawiło, że te młode osoby podjęły decyzję o pozbawieniu życia drugiego człowieka? Mało tego, dlaczego syn zamordował własnych rodziców? Na te pytania zagłębiając się między innymi w akta sprawy, próbuje znaleźć odpowiedź autorka.

To, co bardzo ważne i co w zasadzie jest istotą tej powieści, to fakt, że Magdalena Majcher niejako przybliża nam kulisy tej strasznej tragedii z dużo szerszej perspektywy aniżeli wyłącznie w aspekcie zbrodni i kary. Wierzę w to, że nikt z nas nie jest tak bardzo zły i zepsuty, aby z dnia na dzień zdecydować o zamiarze zamordowania kogoś. U podłoża tak przerażającego postanowienia leży wiele czynników, które doprowadziły do takiej, a nie innej decyzji. I właśnie czytając tę książkę, przekonacie się, że w przypadku Mai i Kacpra był to długotrwały proces, lecz, aby czytelnik mógł to dostrzec, musi poznać osoby samych sprawców. Bo czy naprawdę są tak bardzo źli, a może skrzywdzeni przez tych, którzy powinni ich wspierać i chronić? Na to pytanie każdy, kto sięgnie po tę książkę, będzie musiał odpowiedzieć sobie sam zgodnie z własnymi przemyśleniami i refleksjami, gdyż  autorka, jak zawsze wykazuje się ogromnym profesjonalizmem i jest daleka od oceniania i osądzania Mai i Kacpra. Ona po prostu pozwala nam poznać ich samych i ich życie takim, jakie ono było przed zabójstwem.

Całość fabuły została podzielona na dwie płaszczyzny czasowe. Na tę, w której opisywane wydarzenia miały miejsce przed dokonaniem zabójstwa. To właśnie w niej poznajemy osobowości i codzienność Majki i Kacpra, a także analogicznie na tę, w której wydarzenia dzieją się już po tej tragicznej nocy. W tych rozdziałach poznajemy szczegółowy proces postępowania policyjnego i sądowego.

Chłopak i dziewczyna są kolegami z jednej szkoły i klasy. Oboje pochodzą z dobrych domów, ale mają różne życiowe priorytety. Kacper jest przykładnym uczniem i synem, który ma sprecyzowane plany na przyszłość po skończeniu ostatniej klasy liceum. W ową przyszłość patrzy z nadzieją. Natomiast Maja jest inna niż wszyscy. Jawi się jako silna indywidualność. Nie chce podporządkować się przyjętym zasadom i regułom panującym w szkole. A jak wiemy, nasze społeczeństwo niestety nadal nie akceptuje wszelkich przejawów odmienności. Swoją postawą i zachowaniem dziewczyna sprowadza na siebie problemy, a także nie przysparza sobie sympatii otoczenia. Między tą dwójką rodzi się wyjątkowa i niecodzienna więź. Ta relacja nie jest pozytywnie odbierana przez osoby z najbliższego środowiska młodych. Maja jest postrzegana jako zbuntowana, arogancka i wulgarna dziewczyna, która ma zły wpływ na jeszcze do niedawna kulturalnego, spokojnego, ułożonego Kacpra. Czy w istocie tak właśnie było, a może to, co najważniejsze jest niewidoczne dla oczu? Tego musicie dowiedzieć się już sami, spędzając czas z tą niezwykle wartościową książką, do czego gorąco każdego zachęcam.

„Rakowiska” to książka, którą mając świadomość, jej autentyzmu, czyta się z ogromnym przejęciem. Autorka dołożyła wszelkich starań,  aby pokazać nam, że w tej historii chodzi zdecydowanie o coś więcej, niż tylko o ukaranie winnych i doskonale jej się to udało. Czytaniu towarzyszą silne emocje. Bolesne i dojmująco prawdziwe przemyślenia. Czy temu, co się stało, można było zapobiec? Sprawdźcie to sami. Na uznanie zasługuje również wspaniale dopracowana i bardzo ciekawa fabularyzowana warstwa książki, która przypomina między innymi, że policjant też człowiek. Ma swoje uczucia i potrzebuje azylu od otaczającego go każdego dnia zła.

To jedna z tych bardzo ważnych w swej wymowie książek, które powinien przeczytać każdy rodzic, opiekun, nauczyciel, pedagog i psycholog. Dzięki niej dostajemy cenną lekcję, która uczy nas, aby nie postrzegać młodych ludzi wyłącznie poprzez ich zachowania i postawę, gdyż mogą być one tylko maską skrywającą trudne przeżycia i emocje, z którymi młodzi dorośli nie potrafią sobie poradzić, zmagając się z nieustanną krytyką, brakiem akceptacji, zrozumienia i wewnętrznym zagubieniem. Nie oceniajmy, a bądźmy otwarci na dialog. Nie mówmy, a słuchajmy. Nie patrzmy na te młode osoby z naganą w oczach, a służmy im pomocą.

[Materiał reklamowy] Portal Duże Ka.

środa, 19 czerwca 2024

"Matylda. Droga ku marzeniom" Aneta Krasińska

Dziś czuję się naprawdę wyjątkowo, gdyż przychodzę do was, żeby opowiedzieć o niezwykłym spotkaniu, na które bardzo czekałam i którego byłam niezmiernie ciekawa. A było to spotkanie literackie z moją i zapewne nie tylko moją książkową przyjaciółką Matyldą Daszkowską. Bohaterką cyklu „Matylda” autorstwa Anety Krasińskiej.  Było to już nasze drugie spotkanie, gdyż tę wówczas wspaniałą dziewczynkę, która skradła nie tylko moje, ale także wielu czytelników serce, poznaliśmy w pierwszej odsłonie cyklu wydanego pod opiekuńczymi skrzydłami wydawnictwa Skarpa Warszawska „Matylda. Droga ku przyszłości”. Już wówczas pokochaliśmy ją za jej imponującą dojrzałość, odpowiedzialność i nieustanne dążenie do zbudowania dla siebie lepszej przyszłości, na którą tak bardzo zasługuje, a która w dniu, kiedy opuszczała swój rodzinny dom na wsi rysowała się bardzo niepewnie. Tym razem możliwość poznania dalszych losów już młodej kobiety daje nam powieść „Matylda. Droga ku marzeniom” będąca bezpośrednią kontynuacją pierwszej części, po której lekturze swoimi wrażeniami chcę się teraz z wami podzielić.

Opisane na kartach powieści wydarzenia obejmują siedem lat życia dziewczyny w prężnie rozwijającej się, aczkolwiek biednej Łodzi, w której życie naprawdę było ciężkie. I jak sam tytuł wskazuje, są zapisem wielu przeciwności losu, które kobieta musiała przejść, by mieć szansę, ale w żadnym razie pewność na spełnienie swoich marzeń. Jeśli choć trochę znacie historię tamtego okresu, to możecie się domyślać, że będzie to dla niej, jako kobiety, która chce dla siebie czegoś więcej, aniżeli wypełniania roli żony i matki, do której każda dziewczynka była wtedy wychowywana bardzo trudna droga. Jak się przekonacie, śledząc jej perypetie niemalże każdy dzień jej codzienności to nieustanna nierówna walka.

Matylda jest osobą bardzo ambitną, która chce się uczyć i rozwijać, a także realizować swoją pasję. Jednak w świecie zdominowanym przez mężczyzn, gdzie ciągle umniejsza się roli kobiety w społeczeństwie, nikt zdaje się nie doceniać wszystkiego, co robi, aby dążyć do osiągnięcia wyznaczonych sobie celów. Ta niesprawiedliwość niczym zadra tkwi w jej sercu, choć boi się mówić o niej głośno. Obserwujemy początki kształtowania się praw kobiet, które postrzegane, jako słabsze i niebędące w stanie z niczym samodzielnie sobie poradzić spychane są na margines zamkniętego świata mężczyzn i tylko niektóre mają w sobie odwagę, by próbować się do niego przedostać. Postać i postawa Matyldy jest głosem tamtejszych kobiet, które tak, jak ona musiały udowadniać, że są w stanie spełniać swoje marzenia, co więcej na równym mężczyznom poziomie. To, co dla mężczyzn było takie prosto i łatwo dostępne, dla płci przeciwnej było tym, o co musiały stawać do ciągłej walki. Koniecznie przeczytajcie książkę i przekonajcie się, czy bohaterce starczy wytrwałości, aby się nie poddać i zawalczyć o to, czego tak bardzo pragnie.

Nasza Matyldzia nie byłaby jednak sobą, gdyby myślała wyłącznie o sobie i własnym życiu. Jej dobre serce zawsze ma na względzie tych, którzy w jej życiu są najważniejsi, a więc rodzinę i przyjaciół. Teraz kiedy po śmierci matki ojciec ożenił się po raz drugi, wie, że w domu rodzinnym, gdzie niepodzielną panią na włościach stała się macocha, nie ma czego szukać i może liczyć tylko na siebie. Co więcej, sama stała się niejako matką dla swoich dwóch braci, którzy nie chcą dłużej pozostać w domu na wsi. Teraz mają tylko siebie i muszą sobie poradzić, co bywa trudne, gdyż trosk i niepokojów nie brakuje, a życie zsyła kolejne wyzwania i trudy.

Codzienność toczy się swoim rytmem. Przyjaciele układają sobie życie, co od niektórych z nich wymaga przeciwstawienia się planowi, jaki na to życie ułożył za nich ktoś inny. Matylda również coraz częściej myśli o zbudowaniu związku i poznaniu smaku miłości. Niestety boleśnie przekonuje się, że miłość tak samo, jak jest piękna i słodka, również niespodziewanie może zawieść nasze nadzieje, przysporzyć bólu i rozczarowań.

Z pełnym przekonaniem uważam, że każdy powinien przeczytać ten cykl. A szczególnie powinna sięgnąć po niego każda kobieta, po to, by docenić swoje życie i uświadomić sobie, że właśnie dzięki takim kobietom, jak jego główna bohaterka dziś możemy cieszyć się nim w pełni i kształtować je nie czując się gorsze i niedoceniane. Po raz kolejny autorka oddała w nasze ręce mocno autentyczną, refleksyjną, poruszającą opowieść dziejącą się na tle historii. Mnie pochłonęła bez reszty i wzbudzała naturalną potrzebę przytulenia i pocieszenia Matyldy, a także dodania jej wiary w siebie i utwierdzenia jej w słuszności tego, co robi. Pokochałam ją całym sercem, dlatego z rosnącą ciekawością tego, czego jeszcze doświadczy książkę przeczytałam w mgnieniu oka. A wraz z ostatnim rozdziałem Aneta zaserwowała nam zaskakujący plot twist, który dla Matyldy jest kolejną podróżą w nieznaną przyszłość, a w nas czytelnikach podsyca rosnące zainteresowanie trzecią częścią cyklu, na którą mam nadzieję, nie będziemy musieli długo czekać.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Skarpa Warszawska