środa, 15 maja 2024

"Tajemnice malinowego wzgórza" Iwona Mejza


L
os ma to do siebie, że rzadko kiedy przygotowuje nas na znaczące zmiany w naszym życiu. Najczęściej nastają one niespodziewanie, a my sami nie jesteśmy gotowi na to, by je przyjąć. I chociaż często marzymy o tym, aby w naszej codzienności wydarzyło się coś, co ją odmieni i być może nada jej zupełnie inny kierunek, to w momencie, kiedy, ku naszemu zaskoczeniu marzenia te nabierają realnych kształtów, wówczas w nas samych rodzi się wiele niepewności, a na usta ciśnie się pytanie „I co będzie dalej”? Przed takimi i wieloma innymi rozmyśleniami wspólnie ze swoją najbliższą rodziną stanie główna bohaterka najnowszej książki Iwony Mejzy  „Tajemnice malinowego wzgórza”, o której z przyjemnością opowiem teraz kilka słów.

Małgorzata, bo to o niej mowa właśnie straciła pracę. Postanawia nie dzielić się tą informacją z najbliższymi. W momencie, kiedy my czytelnicy przystępujemy do lektury powieści, a tym samym stajemy się obserwatorami ich życia, otrzymują oni smutną, a zarazem szokującą wiadomość o śmierci starszego brata babci naszej bohaterki Eleonory Milewskiej. W liście z kancelarii prawnej, adwokat zmarłego informuje również, że po uroczystości pogrzebowej odbędzie się odczytanie pozostawionego przez mężczyznę testamentu. Jednak, aby rodzina mogła poznać jego treść, wszyscy w komplecie muszą wziąć udział w pogrzebie, a także przybyć do kancelarii. I tutaj zaczynają się schody, gdyż okazuje się, że w testamencie został ujęty również mąż Małgorzaty, z którym ta planuje się rozwieść i nie utrzymuje kontaktu. A to dopiero początek trudnych chwil dla Małgorzaty, gdyż jak się przekonacie, czytając książkę, przetrwanie z tą rodziną jednego całego dnia, jest nie lada wyzwaniem. Mimo że na swój sposób się kochają, to między seniorką, a jej synową przekomarzaniom i uszczypliwościom nie ma końca. Za to ugodowy ojciec Małgorzaty pozostaje przyjaźnie nastawiony do swojej rodziny. Ciekawość jednak zwycięża i wspólnie z bohaterami książki wyruszamy w podróż do niewielkiej miejscowości na Malinowe Wzgórze, która czego nawet przez chwile nie przypuszczają bohaterowie, a tym bardziej my czytający książkę, stanie się niemałą rewolucją w ich życiu.

A wszystko za sprawą zapisu umieszczonego we wspomnianym już wcześniej testamencie, według którego tajemniczy krewny znany rodzinie tylko z opowieści seniorki Eleonory przekazuje im w spadku dwór. Jednak jego spadkobiercami, a także pozostałej części majątku staną się tylko wówczas jeśli spełnią jeden z warunków, którym owa spuścizna została obwarowana. A mianowicie, przez rok wszyscy członkowie rodziny mają obowiązek mieszkać razem na Malinowym Wzgórzu.

Musicie przyznać, iż Iwona Mejza rzuciła swoich bohaterów na głęboką wodę, w sytuacji wydawałoby się niecodziennej, ale jednak takiej, która może zdarzyć się w realnym życiu. Jak się możecie domyślać spełnienie takiego warunku dla osób, pomiędzy którymi spięć nie brakuje, wywoła spore zamieszanie, ale z biegiem toczącego się na Malinowym Wzgórzu życia, do jego mieszkańców zacznie wreszcie docierać, że Ferdynand był bardzo mądrym człowiekiem, czyniąc taki, a nie inny zapis po swojej śmierci. Chciał przekazać swoim bliskim coś znacznie cenniejszego aniżeli spadek sam w sobie. On doskonale wiedział, że bez względu na wszystko, rodzina jest najcenniejszą wartością w życiu człowieka. Jednocząc naszych bohaterów w obliczu wspólnego zadania, dał swoim spadkobiercom szansę, aby odstawiając na boczne tory wzajemne animozje, mogli sobie o tym przypomnieć i odbudować więzi rodzinne.

Oczywiście, jak wskazuje sam tytuł powieści, Malinowe Wzgórze skrywa wiele tajemnic, które spędzając swój wolny czas na jej czytaniu, będziemy odkrywać. Czekają na nas mnożące się pytania bez odpowiedzi i prawda, która niesie ze sobą wiele zaskoczeń, wzruszeń i emocji. To wyjątkowe miejsce wzbudza ciekawość i zainteresowanie nie tylko ze strony nowych mieszkańców dworu, ale także osób postronnych, którzy być może mają w tym swój interes. O tym jednak musicie przeczytać już sami, sięgając po książkę, do czego każdego gorąco i serdecznie zachęcam.

„Tajemnice malinowego wzgórza” to niezwykle wciągająca, zabawna i barwna opowieść, którą świetnie się czyta. Lekki i przystępny styl pisania autorki w połączeniu z bardzo ciekawymi i różnorodnymi kreacjami bohaterów sprawia, że przez całą historię wręcz się płynie. Sami członkowie rodziny stają nam się bardzo bliscy i chcemy, aby w tym, co ich spotkało, dostrzegli dla siebie możliwość na to, by zacząć wszystko od nowa. Iwona Mejza poprzez wszystko, o czym tutaj przeczytamy, skłania nas również do bardzo ważnych refleksji i przemyśleń dotyczących relacji rodzinnych, które każdy czytelnik z pewnością przeniesie na płaszczyznę życia własnej rodziny. Oddając w nasze ręce swoje najnowsze literackie dziecko, pisarka dała mam cenną lekcję, i tylko od nas zależy, czy wyciągniemy z niej naukę dla siebie.

PATRONAT MEDIALNY BLOGA KOCIE CZYTANIE.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Dragon

sobota, 11 maja 2024

"Najbliższa rodzina" Kia Abdullah

*„Czuć zazdrość o własną siostrę - z jednej strony dziwne, a z drugiej całkowicie naturalne. Bardzo możliwe, że przy tym nieuniknione. Bo czy kobiet nie uczy się, by ze sobą rywalizowały? Obserwują się więc wzajemnie, oceniają, krytykują i ustalają porządek dziobania. Samo to czyni rodzoną siostrę pierwszą rywalką”.

Leila i Yasmin są siostrami, które poznajemy na kartach książki „Najbliższa rodzina” autorstwa Ki Abdullah. Obie kobiety od zawsze miały tylko siebie. Już w dzieciństwie naprawdę wiele przeszły. Leila jako starsza musiała bardzo szybko dorosnąć, aby zaopiekować się Yasmin i zatroszczyć o to, by mogły być razem. Dziś są już dorosłe i chciałoby się powiedzieć, że wiodą odrębne życie. Jednak nie jest tak do końca. Uważny czytelnik z pewnością dostrzeże, że pomiędzy rodzinami, które zbudowały, brakuje odrębności i swego rodzaju dystansu. Taka zażyłość w obliczu relacji rodzinnych może jawić się jako coś wspaniałego. Czy jednak w istocie jest ona korzystna dla wzajemnych relacji między jej członkami? O tym musicie przekonać się już sami, czytając książkę.

Leila jest nieocenionym wsparciem dla swojej siostry. Mimo że kobieta prowadzi własną firmę i jest oddana swojej pracy, zawsze znajdzie czas na to, aby pomóc w opiece nad swoim trzyletnim siostrzeńcem Maksem. Tak też miało być i tego dnia, kiedy doszło do strasznej tragedii, która zdruzgotała tę rodzinę i być może już na zawsze rozdarła ją na pół. Ofiarą pomyłki, zaniedbania, czy też celowego działania pada bezbronny chłopiec, który umiera w samochodzie swojej ciotki. Autorka skonstruowała fabułę tej wstrząsającej i trzymającej w napięciu historii w bardzo ciekawy sposób. Tak, aby czytelnik wiedział, jak doszło do śmierci dziecka, ale nie mógł być pewien tego, czy to, co się wydarzyło, było nieszczęśliwym wypadkiem, czy też właśnie na takowy miało wyglądać, po to, by ukryć coś znacznie gorszego. Leila zostaje postawiona w stan oskarżenia, a każdy, kto sięgnie po ten tytuł, czuje się częścią ławy przysięgłych, która ma zadecydować o dalszym jej losie.

Na pewno wielu z nas niejednokrotnie przekonało się jak złudne i naiwne bywa przeświadczenie, że doskonale znamy swoich najbliższych i wiemy o nich niemalże wszystko. Nieraz z ogromnym zaskoczeniem stajemy w obliczu sytuacji, która boleśnie uświadamia nam, że nawet ci, których kochamy, mogą zakładać maski, za którymi skrywają swoją prawdziwą twarz. Często prowadzą z nami swego rodzaju grę pozorów, ukrywając przed nami swoje prawdziwe uczucia i emocje. Uczestnicząc w procesie przeciwko naszej bohaterce, stajemy się świadkami tego, jak podczas jego trwania spadają wszystkie maski, a prawda, która niczym elementy rozbitej układanki wychodzi na jaw, szokuje nas i sprawia, że do końca nie wiemy czemu, o czym czytamy w książce dać wiarę. Bo jak się przekonacie, zagłębiając się w lekturę, tu nikt nie jest bez skazy. Każdy ma na sumieniu, coś, co nie pozwala mu czuć się bez winy.

Każda osoba czytająca tę książkę będzie czuła potrzebę, by stanąć po którejś ze stron sądowej barykady. Jednak uwierzcie mi, że nie będzie to łatwe, bo nawet jeśli w trakcie lektury nadejdzie taki moment, a będzie ich kilka, że zyskacie przekonanie, iż wiecie, czy oskarżona jest winna, czy też nie, to za chwilę w wyniku ujawnienia nowych faktów i zeznań świadków, nie będziecie już pewni niczego. Zaskakujące zwroty akcji rzucające na toczącą się sprawę nowe światło sprawią, że będziemy czuli wewnętrzne rozdarcie emocjonalne. Bo choć w kontekście tego, na czym opiera się treść książki, na pewno zabrzmi to strasznie, to nie każdy, kto zasiada na miejscu oskarżonego, jest złym człowiekiem.

Nie chcę zdradzać zbyt wiele, abyście sami odkrywali złożoność tego, co na was czeka, jeśli zdecydujecie się spędzić czas z tym, co już teraz mogę z pełną świadomością napisać, świetnym thrillerem sądowym, ale przeczytajcie, jeszcze raz cytat, który zostawiłam dla was na początku mojej recenzji, a  wtedy z pewnością spojrzycie na całość toczących się wydarzeń z zupełnie innej perspektywy.

Bo to nie jest powieść ukazująca wyłączne rodzinną tragedię. Jej równie ważnym aspektem jest siostrzana relacja, która została zbudowana na podłożu bolesnych przeżyć z lat dzieciństwa. To Leila poświęciła bardzo wiele dla dobra Yasminy. Mimo młodego wieku musiała tak wiele udźwignąć na swoich barkach. Dziś jest odważną, pewną siebie, bezkompromisową kobietą sukcesu. Patrząc na jej życie, na usta ciśnie się stwierdzenie, że ma wszystko. Ona jednak pragnie czegoś, co nie jest jej dane, a czego doświadcza Yasmina. Ta natomiast czuje się gorsza od starszej siostry, która doskonale radzi sobie w życiu, kontrolując je w pełnym wymiarze. Jak teraz, kiedy po dawnym życiu nie ma już śladu, a codzienność wypełnia chaos, cierpienie i ból poradzą sobie obie siostry? Czy siostrzana miłość będzie silniejsza od nienawiści, żalu i poczucia winy? Musicie koniecznie to sprawdzić, do czego serdecznie każdego z was zachęcam.

„Najbliższa rodzina” to bardzo dobry thriller psychologiczny ze świetnie wykreowanymi portretami psychologicznymi każdej postaci, którą w nim poznajemy. Z racji tego, że rozgrywające się na jego kartach wydarzenia dotyczą druzgocącej tragedii, która mogłaby i na pewno niestety jest częścią życia niektórych osób, będziecie czytali go z dużym przejęciem i zaangażowaniem. To właśnie dojmująca świadomość autentyzmu tej książki sprawia, że czujemy się wstrząśnięci i mocno poruszeni. Pisarka bardzo sugestywnie i obrazowo odzwierciedliła atmosferę sali sądowej, zeznań pod przysięgą, dzięki czemu całą sobą czułam towarzyszące temu napięcie, niepewność i obawę odnośnie do tego, co za chwilę ujrzy światło dzienne. Nie da się również uniknąć prób postawienia się na miejscu każdej ze stron tych tragicznych przeżyć i zadania sobie pytania, jak my sami bylibyśmy w stanie sobie z nim poradzić? O ile jest to jeszcze możliwe. A samo zakończenie mocno zaskakuje, wprawia w osłupienie i burzy wszystko, w co chcieliśmy wierzyć do momentu przeczytania ostatniego zdania zapisanego w książce. Kiedy sumienie nie pozwala przemilczeć prawdy i tkwić w kłamstwach, manipulacji i tajemnicach.

*Cytat pochodzi z książki, o której mowa w recenzji, str.9.

Zakup własny


czwartek, 9 maja 2024

Mój prywatny raj na ziemi

Każdy z nas ma w życiu takie momenty, kiedy chcę uciec od całego świata. Odciąć się  od otaczającego nas zewsząd chaosu, pędu, stresu i niepokoju. Ja dziś zapraszam was do mojego prywatnego raju na ziemi, w którym odzyskuję spokój i nabieram sił do tego, aby stawić czoła czekającym mnie każdego dnia przeciwnościom losu.










Napiszcie, proszę w komentarzach, czy macie takie swoje miejsce, w którym możecie pobyć sami ze sobą, wyciszyć się i odzyskać wewnętrzną harmonię?



niedziela, 5 maja 2024

"Uśpiona" Alicja Sinicka

Sen w życiu każdego człowieka odgrywa bardzo ważną rolę. Wszyscy doskonale wiemy, że pozwala nam odpocząć i naładować baterie przed czekającymi nas wyzwaniami, jakie stoją na naszej drodze w ciągu dnia. Warto jednak wiedzieć, że dla niektórych osób sen może być uciążliwy, a nawet stać się dla nich niebezpieczny. Doskonale wiedzą o tym osoby chorujące na narkolepsję, czyli nadmierną senność, paraliż i halucynacje przysenne oraz utrudniony sen nocny. W głębokiej fazie snu narkoleptyk staje się bezbronny, co może sprowadzić na taką osobę zagrożenie, którego ona sama nie będzie świadoma. Zapewne zastanawiacie się, dlaczego zdecydowałam się poruszyć dziś ten właśnie problem. Otóż stało się to za przyczyną przeczytanego przeze mnie w ostatnim czasie thrillera psychologicznego autorstwa Alicji Sinickiej „Uśpiona”, do którego napisania zainspirowała autorkę właśnie ta choroba.

Tytułowa uśpiona to Weronika Krzycka. Młoda kobieta, która ma narkolepsję. Jej życie to lawirowanie pomiędzy jawą i snem. Aby móc funkcjonować potrzebuje dwóch godzinnych drzemek w ciągu dnia. Tylko dzięki nim może utrzymać się na powierzchni swojej świadomości. Kiedy śpi, staje się bezbronna, a wykorzystuje to, o czym ona jeszcze nie wie ktoś, dla kogo stała się obsesją. Intruz zjawia się w sypialni Weroniki, kiedy ta zasypia. Teraz już nie wystarcza mu patrzenie na obiekt swoich pragnień. Chce czegoś więcej. Nasza bohaterka odczuwa niezrozumiały dla siebie lęk. Wokół niej dzieją się, wydawałoby się niepozorne rzeczy, które przypisuje swojej chorobie i halucynacjom, jakie towarzyszą jej na chwilę przed zaśnięciem, bądź tuż po przebudzeniu, zanim odzyska pełną świadomość. Jednak, czytając książkę, przekonacie się, że to dopiero preludium do koszmaru, przez jaki będzie musiała przejść kobieta. A wszystko zaczyna się w dniu, kiedy w jej domu rozgrywa się dramat, wskutek którego śmierć ponosi człowiek. Mimo że Weronika była wtedy w domu, nie jest w stanie opowiedzieć, jak to się stało, bo jak możecie się domyślać, kiedy doszło do tej tragedii, ona spała. Rozpoczyna się policyjne śledztwo. W głowie Werki rodzi się wiele pytań i wątpliwości, ale jedno wie na pewno. Dom, który kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa, właśnie przestał być bezpieczny.

Czytelnik, który sięgnie po tę powieść, od początku do końca stara się przede wszystkim odkryć, kim jest osoba, która sukcesywnie i powoli chce zawładnąć Weroniką i jej życiem. Nie zastanawiamy się przy tym, co nią kieruje, gdyż autorka tworząc tę historię, podzieliła fabułę tak, abyśmy nie tylko mogli być częścią życia głównej bohaterki, ale także mogli być obserwatorami wizyt jej prześladowcy w jej domu. Dzięki temu mamy możliwość niemalże zajrzeć do umysłu osoby owładniętej obsesją. Poznać jej chore myśli, emocje i uczucia. Przy czym możecie mi wierzyć, że do końca nie będziecie blisko odkrycia jej tożsamości. Chociaż pisarka niejednokrotnie pozwala swoim czytelnikom uwierzyć w to, że są o krok od rozwiązania zagadki. By ostatecznie wprawić nas w osłupienie i zupełnie zaskoczyć.

Zapewniam was kochani, że „Uśpioną” czytać będziecie z dużym zaangażowaniem i rosnącą ciekawością tego, co wydarzy się za chwile. To, co warto zaznaczyć to fakt, że w tej książce nie zabraknie tajemnic, sekretów, i kłamstw wynikających ze złożonych i trudnych relacji międzyludzkich, którym autorka poświęciła tutaj dużo uwagi. Na uznanie zasługuje również wkład pracy, jaką Alicja Sinicka włożyła w merytoryczne przygotowanie się do powstania tej książki. Przyznam szczerze, że do tej pory nie czytałam, żadnej powieści poruszającej temat narkolepsji, a na kartach tego tytułu została ona bardzo dokładnie zobrazowana. Jedyne czego mi zabrakło podczas czytania to napięcia. Poczucia mroku i strachu, Co według mnie w przypadku thrillerów psychologicznych jest bardzo ważne. Dlatego też nie mogę napisać, że była to najlepsza książka tej autorki, jaką czytałam. Nie zmienia to jednak faktu, że warto ją przeczytać i spędzić z nią naprawdę ciekawy czytelniczy czas.

[Materiał reklamowy] Zakup własny.

środa, 1 maja 2024

"Tajemnice malinowego wzgórza" - Iwona Mejza/ Zapowiedz patronacka



K
ochani w to świąteczne weekendowe popołudnie jest mi bardzo miło zaprezentować wam zbliżającą się wspaniałą premierę powieści „Tajemnice malinowego wzgórza” autorstwa Iwony Mejzy. Już 15 maja 2024 wspólnie z Wydawnictwem Dragon blog Kocie czytanie z wielką przyjemnością i ogromną radością obejmie ten tytuł swoją opieką medialną.


Ekscentryczna babcia Eleonora, ugodowy tata Stanisław, temperamentna mama Alicja i prawie były mąż Mateusz – zwariowana rodzina Małgorzaty nie ułatwia jej życia. Kobieta właśnie została wyrzucona z pracy, a niespodziewanie odziedziczony spadek wcale nie ratuje jej sytuacji. Rodzina tajemniczego wuja Ferdynanda Omelnickiego dostaje w spuściźnie dwór, jednak warunkiem jego prawnego otrzymania jest wspólnie mieszkanie całej rodziny przez rok na Malinowym Wzgórzu. 

Mimo rodzinnych zawirowań życie na Malinowym Wzgórzu toczy się swoim rytmem. Wpadający znienacka sąsiedzi, zadomowione zwierzaki oraz uciążliwy konserwator zabytków czują się w dworze jak u siebie. Nowym mieszkańcom nie pomagają również notorycznie wpraszający się goście, szczególnie jeden walczący o serce Małgosi… Czy rodzina Milewskich pokocha dwór na Malinowym Wzgórzu? Kim jest podążający jak cień za rodziną mężczyzna? Dlaczego Ferdynand Omelnicki nie poznał nigdy rodziny?

Tajemnice Malinowego Wzgórza to zabawna opowieść o tym, że skomplikowane na pozór relacje rodzinne przy odrobinie wsparcia mogą zmienić się w prawdziwą więź.

[Materiał reklamowy] Wydawnictwo Dragon.