niedziela, 1 listopada 2020

W dążeniu do prawdy.

T
ak to już w życiu jest, że dobry rodzic, który sam nie miał łatwego startu w dorosłe życie, chce zrobić wszystko, aby jego dziecko miało to życie o wiele lepsze. Często poświęcamy samych siebie, swoje plany i marzenia, chcąc otworzyć przed naszą latoroślą, jak najwięcej możliwości i ścieżek rozwoju. W żaden sposób nie żałujemy wysiłków i poświęceń, jakie ponieśliśmy, bo dla rodzica największą nagrodą za wszelkie jego trudy i starania są odnoszone przez dziecko sukcesy. I radość wynikająca z faktu, że może ono realizować się tak, jak tylko zechce. Niestety za chwilę dzięki historii opisanej na kartach powieści Michelle Frances „Córka”, przekonacie się, że brutalne życie bardzo szybko może nam tę przepełniającą nas rodziców radość odebrać. Bo kiedy wydaje nam się, że wreszcie możemy odetchnąć pełną piersią i w poczuciu szczęścia własnego dziecka zająć się sobą, los nagle wywraca nasze życie do góry nogami, zadając bolesny cios, kiedy najmniej się tego spodziewamy. A my jedyne, co możemy zrobić, to owładnięci bezsilnością krzyczeć „To nie tak miało być”! Ale czy na pewno jest to wszystko, co możemy zrobić?

Na taką postawę nie godzi się Kate. Matka, która straciła swoją córkę w wypadku drogowym. Becky była najbliższą sercu kobiety osobą. Od zawsze miały tylko siebie, ponieważ konserwatywna rodzina Kate zerwała z nią wszelkie relacje, kiedy ta w wieku piętnastu lat zaszła w nieplanowa ciąże. Od tego momentu musiały radzić sobie same i choć nie było to łatwe zadanie, nasza bohaterka wywiązała się z niego doskonale. Choć ona sama ma sobie wiele do zarzucenia, wychowała córkę na mądrą i silną kobietę, której na sercu leży walka o dobro drugiego człowieka. Dziewczyna wkraczała w bezwzględny świat dorosłości, będąc młodą dziennikarką. Aby móc coś znaczyć w tym zawodzie, musiała zaznaczyć swoją obecność. Jednak nie miała szansy udowodnić sobie i innym, że jest właściwą osobą na właściwym miejscu, ponieważ śmiertelny wypadek zbyt szybko zgasił płomień jej życia.

Sama Kate chce zrobić wszystko, aby nigdy więcej do podobnych wypadków nie dochodziło. Czuje, że jest to winna Backy. Jednak jak się przekonujemy podczas lektury książki, to dopiero początek tego, z czym przyjdzie kobiecie się zmierzyć. Przez zupełny przypadek trafia na materiały do artykułu, nad którym w tajemnicy przed wszystkimi pracowała dziewczyna. Ku swojemu zaskoczeniu jest on przepustką do tego, aby poznać zupełnie nieznaną jej dotychczas część życia córki. A przecież była pewna, że wie o niej wszystko. Mało tego tu w grę wchodzi zdrowie, a nawet życie wielu ludzi. Matka, podążając śladami córki, chce odkryć całą prawdę. 

Nie zdradzę Wam niczego więcej ponadto, że wszystko, czego się dowie, postawi ją w niełatwej roli tej, która będzie musiała stoczyć nierówną walkę, wydawałoby się z wiatrakami, której celem jest najwyższe dobro, o jakie można walczyć – dobro drugiego człowieka. Proces dążenia do prawdy, rzuci również nowe światło na śmierć Becky, ale o tym musicie przeczytać już sami.

Tytuł ten został określony jako thriller, z czym ja nie do końca się zgadzam, ponieważ jeśli mam powiedzieć coś o tej książce właśnie pod kątem tego gatunku, to niestety muszę uznać, że jest tu zbyt mało thrillera w thrillerze i książka wypada dość średnio. Natomiast jeśli uznamy, że jest to powieść obyczajowa z elementami thrillera, to wówczas książka automatycznie zyskuje na wartości.

Autorka bowiem oddaje w nasze ręce wciągającą opowieść o sile miłości między matką a dzieckiem. Kate ma za sobą trudną przeszłość. Zaszła w ciążę sama będąc dzieckiem i niestety rodzice, którzy powinni ją wówczas wspierać, odwrócili się od niej. Gdyby nie pomoc zupełnie obcej osoby, wspaniałej kobiety Iris, która po dziś dzień jest jej najlepszą przyjaciółką i wspiera ją w jej działaniach, nie wiadomo, w jakim miejscu znalazłaby się ze swoim dzieckiem. Kate wie, jak bardzo ważne dla jej córki było dziennikarstwo i chce dokończyć za nią sprawę, nad którą Becky pracowała, a której sama nigdy już nie doprowadzi do końca. Kiedy decyduje się podjąć tego zadania, nie wie jeszcze, o jak wielką stawkę będzie musiała podjąć to wyzwanie. Zaufali jej ludzie, ale po drugiej stronie barykady stoi bezwzględny przeciwnik, który zrobi wszystko, aby chronić własne interesy.

Jest jeszcze jeden aspekt, który tym razem być może po raz kolejny Kate będzie musiała poświęcić dla dobra kogoś innego. Zycie prywatne, a ściślej ujmując uczuciowe, na które przez wiele lat nie miała czasu i odsuwała gdzieś w najdalszy kont. Od niedawna spotyka się z mężczyzną, na którym jej bardzo zależy. Jednak przez to, że w jej życiu ostatnio bardzo wiele się zmieniło, ich związek nie rozpoczął się najlepiej. Przekonajcie się koniecznie, czy Tim będzie dla Kate wsparciem w tych trudnych chwilach, czy może sytuacja go przerośnie i Kate znowu zostanie sama.

A teraz odpowiedź na zapewne najbardziej interesujące wszystkich, którzy czytają tę recenzję pytanie. Czy polecam sięgnąć po tę pozycję? Oczywiście, że polecam, jednak zaznaczam po raz kolejny, jeśli nastawiacie się na pełnowymiarowy thriller, to niestety możecie poczuć się zawiedzeni. Tutaj na pierwszy plan wyłania się warstwa obyczajowa, która jest świetna i którą czytałam z ogromną ciekawością i zaangażowaniem. Owszem została ona wzbogacona o ciekawe wątki thrillera, które, co bardzo istotne dotykają niestety ponadczasowego i niezwykle ważnego dla zdrowia i życia każdego z nas problemu, o którym należy mówić dużo i głośno. Jestem niezmiernie wdzięczna autorce za podjęcie się tego tematu w swojej książce. Oczywiście sami musicie dowiedzieć się, czego on dotyczy.

Niezwykłym atutem książki jest jej autentyzm. Zarówno fabuły, jak i kreacji bohaterów. Wszystko, o czym w książce przeczytamy, mogłoby być historią każdego z nas, a nawet idąc dalej, jestem pewna, że jest częścią życia wielu ludzi. Ja sama bardzo mocno trzymałam kciuki za powodzenie Kate nie tylko w sprawie, której się podjęła, ale w jej życiu osobistym, bo naprawdę zasłużyła na to, jak mało kto. Chciałam również, aby sprawiedliwości stało się zadość i winni ponieśli konsekwencje swoich czynów, a ich ofiary zaznały, choć odrobiny ulgi. Dla mnie najważniejsze jest to, że zarówno Kate, jak i wiele postaci drugoplanowych stało mi się bliskich. Poczułam się częścią tej niewielkiej wspólnoty. Jednak postacią, która najmocniej skradła moje serce, była wspaniała i kochana Iris. Życzyłabym każdemu z nas takich ludzi wokół siebie. Ona była i jest z Kat od zawsze. Nigdy jej zawiodła i nie odtrąciła. Przekonać się o tym możemy dzięki podziałowi fabuły na trzy strefy czasowe. Okres, kiedy Kat była nastoletnią matką, czas na przed wypadkiem Backy i czas teraźniejszy. Świetne uzupełnianie się wszystkich zdarzeń w połączeniu z lekkim i swobodnym piórem autorki, a także przystępnym językiem, jakim się posługuje, sprawi, że książkę przeczytacie bardzo szybko z poczuciem rosnącej ciekawości jej finału. Ja sama będę lekturę tej książki wspominać bardzo pozytywnie. Choć nie dostałam do końca tego, czego się spodziewałam, to jednak dostarczyła mi wielu emocji, a nawet wzruszeń. Ponadto poczułam jedność z wieloma jej bohaterami, a także skłoniła mnie do refleksji i przemyśleń. Jestem pewna, że w Waszym przypadku też tak będzie. Nie wolno nam nie reagować na problem, nad którym w swoim artykule pracowała Backy. Przeczytajcie książkę i napiszcie mi, czy też tak uważacie.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Albatros, za co bardzo dziękuję.




czwartek, 29 października 2020

Przystanek z blogerem - Książka w autobusie.

*

Witajcie kochani.: ).

 Jakiś czas temu zostałam zaproszona przez autorkę bloga Książka w autobusie-Madzię do udziału w Jej autorskim cyklu Przystanek z blogerem, w którym odpowiedziałam na kilka bardzo ciekawych pytań. Jeśli chcielibyście zobaczyć, jak przebiegała nasza rozmowa, to zapraszam serdecznie. Zróbcie sobie coś ciepłego do picia i czytajcie oraz komentujcie.

Zanim dowiecie się czegoś więcej o mnie i mojej miłości do książek, chciałaby serdecznie podziękować Madzi za zaproszenie do udziału w swoim autorskim cyklu. Jest to dla mnie niezwykłe wyróżnienie, ponieważ miło jest wiedzieć, że to, co robię, jest zauważane i doceniane przez innych. Ważne jest także to, że dzięki takim inicjatywom możemy się wzajemnie wspierać i promować nie tylko swoje blogi, ale przede wszystkim czytelnictwo. A to jest przecież najważniejsze. Madziu, jeszcze raz dziękuję, a teraz przechodzę do odpowiedzi na Twoje bardzo ciekawe pytania.


1.Kim jesteś?

Jestem: Córką, która zawsze będzie wdzięczna swoim rodzicom za cudowne dzieciństwo i wpojenie motta życiowego, zgodnie, z którym staram się żyć każdego dnia: „Żyj tak, aby nikt nigdy przez ciebie nie płakał".

Siostrą, która dopiero w dorosłym życiu zrozumiała, jak bardzo ważna i silna więź łączy mnie z moją siostrą.

Wnuczką, która nigdy nie zapomni tych pięknych chwil spędzonych z dziadkami, dla których od zawsze byłam oczkiem w głowie i którzy niesamowicie mnie rozpieszczali.

Przyjaciółką, która, choć nie ma wokół siebie wielkiej liczby przyjaciół, to jednak wie, że ci, którzy ze mną są, są naprawdę prawdziwi i zawsze mogę na nich polegać (z wzajemnością).

Blogerką książkową, dla której czytanie książek i promowanie czytelnictwa jest największą miłością i pasją.


2. Od jakiej książki zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem? 

Dziesiątego października tego roku minęły dokładnie trzy lata od momentu, kiedy pełna obaw i niepewności, jak zostanę przyjęta w środowisku blogerskim opublikowałam swój pierwszy post na blogu Kocie czytanie, a była to recenzja książki Moniki Rzepieli „Dwór w Czartorowiczach".
Na szczęście odzew ze strony czytelników był bardzo pozytywny, a moja niesamowita przygoda trwa do dziś i mam nadzieję, że będzie trwała jeszcze bardzo długo.


3. Którą książkę czytałaś z największą, a którą z najmniejszą przyjemnością?

Kiedy czytałam po raz pierwszy to pytania Madziu, w pierwszej chwili pomyślałam sobie, że nie ma takiej książki, którą mogłabym wskazać jako tę, którą czytało mi się z najmniejszą przyjemnością. Ale po głębszym zastanowieniu przypomniałam sobie o książce „Niepełni” Pawła Pollaka, o której od razu po przeczytaniu chciałam jak najszybciej zapomnieć. Abyś mnie dobrze zrozumiała, musisz wiedzieć, że od urodzenia jestem osobą niepełnosprawną ruchowo.

Nastawiona pozytywnie i entuzjastycznie niezwłocznie przystąpiłam do lektury książki. I w tym momencie czar prysł. Bo jakież było moje rozczarowanie, gdy przekonałam się, że historia w niej opisana nie jest historią pięknej miłości, a jedynie przerysowanym, wręcz karykaturalnym „portretem” osoby niepełnosprawnej i jej życia.
Poprzez osobę głównego bohatera 30-letniego niewidomego mężczyzny autor przedstawia wizję osoby niepełnosprawnej jako osoby zupełnie dyskryminowanej w społeczeństwie, niepodsiadającej przyjaciół (jeśli już to tylko niewielu), osamotnionej, uciekającej od samotności w pracę.
Ponadto taka osoba nie ma za sobą doświadczeń uczuciowych ani seksualnych, a każda próba znalezienia drugiej połówki kończy się porażką i rozczarowaniem.

To, co najbardziej mnie w tej książce uderzyło to przeświadczenie autora, że ludzie niepełnosprawni większość swojego czasu poświęcają na rozmyślaniu o seksie, owładnięci żądzą cielesną chcą w ten sposób udowodnić sobie, że jednak są coś warci.

A jeśli „dzięki Bogu” uda im się kogoś spotkać dostają to szczęście tylko na chwilę, gdyż przy pierwszych nadarzających się problemach, nie są w stanie sobie z nimi poradzić, nie wytrzymują emocjonalnie, są zrozpaczeni i popełniają samobójstwo.
Być może to, co piszę ,wyda się szokujące, ale właśnie taką postać w swojej książce wykreował Pan Paweł Pollak w osobie Jacka.
Jednak jak się okazało, apogeum mojej irytacji miało dopiero nastąpić. Bo oto w trakcie lektury natrafiłam na fragment, w którym Jacek dzwoni do telefonu zaufania, aby pożalić się, że jest 30-letnim mężczyzną, a mimo to jeszcze nigdy nie miał dziewczyny, że czuje się nieatrakcyjny ... na co pani po drugiej stronie odpowiada mu „błyskotliwie” o zgrozo, cytuję : " Każdy jest dla kogoś atrakcyjny, wyłączywszy osoby z widocznym kalectwem „.


Ja jako człowiek i osoba niepełnosprawna czuję się tą książką zbulwersowana i obrażona.

Natomiast jeśli chodzi o książkę, którą czytało mi się z największą przyjemnością, to nie potrafię wskazać tej jednej.
Czytam od zawsze,a co za tym idzie,znam doskonale swoje upodobania czytelnicze. Wybieram, więc te tytuły, które wpisują się w moje książkowe gusta. Jest ich bardzo wiele.


4.Jakie było najdziwniejsze miejsce, w którym zdarzyło Ci się czytać? 

Muszę przyznać, że nie przypominam sobie miejsc jakoś szczególnie dziwnych, w których zdarzyło mi się czytać. A może to dla mnie przestały one być dziwne. Czytałam i czytam wszędzie, gdzie tylko mogę. W sklepie, podczas gdy osoba, z którą byłam na zakupach, je robi, w kolejce do lekarza, w wannie, na sedesie, w szpitalu, w sadzie, w stogu siana ... Mogłabym tak wymieniać jeszcze długo. Niestety nie mogę czytać w samochodzie, czy w autobusie, ponieważ mam chorobę lokomocyjną. Mocno nad tym ubolewam.


5. Czym jest dla Ciebie blog?

Blog jest dla mnie kawałkiem mojej internetowej przestrzeni, w której mogę dzielić się z innymi ludźmi tym, co kocham najbardziej. Zarażać ich miłością do słowa pisanego i pokazywać, jak wielką przyjemność można czerpać z czytania i pisania o książkach. To właśnie na blogu chcę pokazać także cząstkę siebie. Tego, co myślę i czuję. Dlatego zawsze w swoich recenzjach oprócz pisania o książkach, których one dotyczą, staram się pokusić o życiowe rozważania, które bezpośrednio odnoszą się do fabuły danej książki, a tym samym skłonić osoby, które je czytają do głębszych refleksji i przemyśleń.

Ponadto, blog jest miejscem, dzięki któremu w moim życiu bardzo dużo się zmieniło. Poznałam wspaniałych ludzi, z którymi z biegiem czasu nawiązałam prywatne relacje, a nawet przyjaźnie. I za to im wszystkim dziękuję. 

Moi drodzy, jeśli i Wy chcielibyście wziąć udział w cyklu Przystanek z blogerem, kontaktujcie się śmiało z Madzią, gdyż zbiera ona osoby chętne. Ze swej strony bardzo Was do tego zachęcam, ponieważ Madzia jest wspaniałą osobą i współpraca z nią to prawdziwa przyjemność.

Korzystając z okazji, przypominam, że na moim blogu trwa konkurs, w którym Wy również możecie zadać mi dowolne pytania i wygrać świetne książki. Bawmy się wspólnie.; **

* Grafika autorstwa autorki bloga Książka w autobusie. Serdecznie dziękuję za udostępnienie.

poniedziałek, 26 października 2020

Konkurs, jakiego jeszcze u mnie nie było.




Moi kochani dziś przychodzę do Was z konkursem, jakiego jeszcze u mnie na blogu nie było. A to dlatego, że poza tym, że dzięki współpracy z  wydawnictwem WasPos nie tylko możecie wygrać świetne książki, ale także dowiedzieć się o mnie i o moim blogowaniu, czego tylko chcecie. Wygrywają aż 4 osoby.

NAGRODĄ W KONKURSIE JEST: Jeden egzemplarz książki do wyboru: „Zagubieni” Adriana Rak, „Bezmiar cierpienia” Adriana Rak, „Żar pocałunku” Dominika Smoleń, „Amandine. Pragnienie miłości” Anett Lievre

Aby wziąć udział, należy:
- Zapoznać się z regulaminem konkursu -> REGULAMIN.
- Wykonać zadanie konkursowe.

ZADANIE KONKURSOWE: Zadaj autorce bloga Kocie czytanie ciekawe pytanie na dowolny temat. Max 2 pytania. Wraz z odpowiedzią na zadanie konkursowe podaj tytuł i autora książki, o którą chcesz grać.

Informacje uzupełniające:
-Do wygrania jest 1 egzemplarz wybranej przez uczestnika konkursu książki: „Zagubieni” Adriana Rak, „Bezmiar cierpienia” Adriana Rak, „Żar pocałunku” Dominika Smoleń, „Amandine. Pragnienie miłości” Anett Lievre.
- Konkurs trwa - 26. 10 - 01.11.2020.
- Sponsor nagrody-Wydawnictwo WasPos.
- Koszt wysyłki pokrywa sponsor (tylko na terenie Polski)
- Pod uwagę będą brane tylko zgłoszenia zostawione w komentarzach pod tym postem.
- Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz bloga Kocie czytanie (osoby, które po zakończeniu konkursu przestaną obserwować blog, nie będą brane pod uwagę w kolejnych konkursach) oraz fanpage wydawnictwa, jak również udostępnisz informację o tym konkursie na swoich socjal mediach.


Wzór zgłoszenia konkursowego:
Zgłaszam się.

Pytanie do autorki bloga Kocie czytanie:

Gram o: Tytuł i autor wybranej książki.
Obserwuję jako:
Udostępniam: link
Adres e-mail: (w przypadku, kiedy nie podasz adresu e-mail, musisz śledzić wyniki konkursu, które zostaną ogłoszone w tym poście w ciągu dwóch tygodni od daty jego zakończenia).

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych tj. podanie mojego imienia i nazwiska w przypadku wygranej.

Ze swej strony chcę serdecznie podziękować wydawnictwu WasPos za pomoc w organizacji konkursu, a wszystkim, którzy wezmą udział w zabawie, życzę powodzenia.

Na wszystkie zadane przez Was pytania oczywiście odpowiem kilka dni po ogłoszeniu wyników konkursu w komentarzach bądź jeśli będzie ich dużo w oddzielnym poście.

***

Wyniki Konkursu

Dziękuję wszystkim za udział w konkursie i ciekawe pytania. Odpowiedzi na wszystkie udzieliłam w komentarzach.

Osoby nagrodzone to:

Maite B wygrywa książkę „Żar pocałunku” Dominiki Smoleń.

Karolina Xyz wygrywa książkę „Bezmiar cierpienia” Adriany Rak.

Martyna wygrywa książkę Amandine. Pragnienie miłości” Anett Lievre

Zacisze Lenki wygrywa książkę „Zagubieni” Adriany Rak.


Zwyciężczyniom serdecznie gratuluję i proszę o kontakt z danymi do wysyłki nagrody.

Tych z Was, którym tym razem się nie udało, chcę zapewnić, że nie ma się czym martwić, bo wkrótce na blogu pojawi się kolejny konkurs. Odpowiedzi na wszystkie zadane przez Was pytania znajdziecie w komentarzach.


czwartek, 22 października 2020

Nigdy nie rezygnuj z siebie i swoich marzeń

K
ochane Panie, bo to do Was dziś szczególne chciałabym się zwrócić. Spróbujmy wspólnie odpowiedzieć sobie na pytanie, czego my kobiety tak naprawdę oczekujemy od naszych mężczyzn, będąc w związku, czy małżeństwie? Często bowiem zdarza się tak, że nawet po wielu latach spędzonych u boku naszego współmałżonka czujemy się tak, jakbyśmy chodziły w przyciasnym sweterku. Niby z pozoru dobrze na nas leży, a jednak głębszy oddech wziąć w nim trudno. Przecież nie mamy powodów do narzekań. Mąż nas nie bije, pracuje, przynosi pieniądze na życie, jest dobrym ojcem. Dlaczego więc wiele kobiet ciągle czuje ten ucisk na sercu, myśląc każdego dnia o tym, jak wygląda ich wspólne życie? A może nam się zwyczajnie w głowach poprzewracało i nie potrafiąc docenić tego, co mamy stałyśmy się niewdzięczne. Otóż nie. Moje drogie szczęśliwy związek winien opierać się na trzech podstawowych filarach. Przyjaźni, partnerstwie i miłości. Jeśli te trzy płaszczyzny nie tworzą spójnej całości, to nawet jeżeli mąż nas nie tyranizuje, jest przykładnym ojcem, a w naszym domu panuje spokój, my możemy nigdy nie zaznać prawdziwego szczęścia.

Niestety wiele kobiet ograniczanych przez konwenanse, przysięgę małżeńską, czy też świadomość tego, że ten mężczyzna jest ojcem ich dzieci, godzi się na życie szarej myszki, poświęcając swoje marzenia i pragnienia dla dobra rodziny. Czasami potrzeba dużo czasu, a nawet swego rodzaju życiowej rewolucji, abyśmy uwierzyły, że można żyć inaczej, lepiej. Czas wreszcie wyjść z cienia i pomyśleć o sobie. Chciałoby się rzec, że na zmiany nigdy nie jest za późno. Tylko, jak to w życiu bywa niestety powiedzieć łatwo, ale przeistoczyć słowa w czyny jest już o wiele trudniej.

No dobrze, dość już tych dywagacji. Zapewne zastanawiacie się, dlaczego podejmuję się tego rodzaju rozważań. Wszak mężatką nie jestem. Owszem, nie będziemy mówić o mnie, a o życiu głównej bohaterki powieści Izabeli Grabdy „Życie od nowa” - Malwiny. Nasza bohaterka jest szanowaną panią dyrektor Bielawskiego przedszkola. W momencie, kiedy my czytelnicy zaczynamy poznawać jej życie, kobieta od niespełna roku jest wdową. Nie rozpacza jednak po śmierci męża, a wręcz czuje ulgę. Pamiętacie, jak na wstępie recenzji pisałam o poczuciu noszenia ciasnego sweterka? W przypadku pożycia małżeńskiego Malwiny i Arka można śmiało powiedzieć, że mężczyzna przywdział żonie gorset, który mocno zaciśnięty ograniczał ją praktycznie w każdym aspekcie przez dwadzieścia lat. Mąż nigdy jej nie wspierał, nie popierał także jej dążenia do tego, aby się rozwijać. Ingerował we wszystko, co robiła, szukając okazji, aby sprawić jej przykrość. Ich codzienność przesiąknięta była nudą i rutyną. Malwina nie mogła nawet pozwolić sobie na swobodę w ubiorze, czy makijażu, aby za chwilę nie usłyszeć obraźliwych inwektyw pod swoim adresem. Jak widzicie, uprzykrzać komuś życie można na wiele sposobów.

Teraz Malwina może wreszcie jak wskazuje sam tytuł książki zacząć swoje życie od nowa, do czego usilnie namawia ją przyjaciółka Kasia i dwójka jej dorosłych już dzieci. W staraniach o nowe lepsze życie Malwiny nie ustaje także jej sąsiadka. Samej Malwinie trudno jest uwierzyć w to, że powinna otworzyć się na zmiany i pozwolić im zaistnieć. Żyjąc przez tak wiele lat z kimś, kto nieustannie podcinał jej skrzydła, nie potrafi na nowo uwierzyć w siebie. Gdyby tylko wiedziała, jak bardzo los ją wkrótce zaskoczy. A wszystko za sprawą niefortunnej pomyłki, a może przeznaczenia i ujmująco przystojnego mężczyzny o niezbyt pochlebnej reputacji. Piotr mocno namiesza w jej życiu, ale czy wyjdzie jej to na dobre? A może przyniesie rozczarowanie i łzy. O tym musicie przekonać się już sami, sięgając po książkę.

Z przykrością, ale i nadzieją muszę przyznać, że autorka oddała w nasze ręce bardzo życiową i autentyczną historię. Z przykrością, ponieważ niestety jest wiele kobiet, które w tej książce odnajdą cząstkę samej siebie i mocno utożsamią się z życiem Malwiny u boku Arka. Niestety wiele z nas ciągle pozwala się tłamsić i niszczyć sobie życie przez tych, z którymi połączyłyśmy się przed ołtarzem. Uwięzione w kajdanach kontroli i obaw przed tym, co ludzie powiedzą, spychamy swoje pragnienia tylko do sfery marzeń. Mam jednak także nadzieję, że wszystko, o czym owe kobiety przeczytają na kartach tego tytułu stanie się dla nich motywacją i doda im sił, żeby wreszcie zawalczyć o siebie. Malwina jest przekonana, że w jej wieku na wszystko jest już za późno, ale los udowodni jej, że niczego w życiu nie można być pewnym. Dlatego nigdy nie mówmy nigdy. Tylko czy ten, który będzie chciał zburzyć mur, jaki Malwina wokół siebie zbudowała, ma na pewno czyste intencje. A może to, co się o nim mówi w okolicy to prawda i lepiej trzymać się od niego z daleka. Sprawdźcie to koniecznie sami.

„Życie od nowa” to emocjonalna i niezwykle prawdziwa historia o ludziach takich samych jak Ty i ja. Autorka poprzez bardzo kontrastową kreację postaci pokazała, że jesteśmy różni, ale wszyscy pragniemy zaznać prawdziwej miłości. Jest to poruszająca, piękna i zabawna opowieść o wyjątkowej przyjaźni, marzeniach i pragnieniach, które mają szansę się urzeczywistnić, jeśli znajdziemy w sobie siłę, aby zamknąć za sobą drzwi przeszłości i odwagę, by zaryzykować i zacząć wszystko od nowa.

Jestem pełna uznania dla autorki, że w tak stosunkowo niewielkiej objętościowo, bo niespełna dwustu stronicowanej wykreowała tak wartościową i refleksyjną historię Czyta się ją niezwykle lekko i przyjemnie. Przystępny język i swobodny styl pisania, którym posługuje się Pani Izabela, sprawi, że książkę przeczytacie w mgnieniu oka, ale macie moje słowo, że długo o niej nie zapomnicie.

Pamiętajcie mamy tylko jedno życie. Przeszłości się nie cofnie, ale póki żyjemy, przyszłość stoi przed nami otworem i jeśli my sami dla siebie o nią nie zawalczymy, nikt za nas tego nie zrobi. Nigdy nie rezygnujmy z siebie i swoich marzeń.

Recenzja powstała we współpracy z autorką, za co bardzo dziękuję.



niedziela, 18 października 2020

Czy w życiu warto ryzykować?

K
iedy jesteś matką, chcesz dla swojego dziecka jak najlepiej. Pragniesz, zapewnić mu spokojne i stabilne życie, aby mogło cieszyć się beztroskim dzieciństwem z dala od problemów i zmartwień świata dorosłych. Dokładasz wszelkich starań, aby na jego twarzy zawsze gościł uśmiech, bo dla ciebie jest to najwspanialsza nagroda, jaką możesz otrzymać za trud, który wkładasz w jego wychowanie. Bycie rodzicem to piękna, ale zarazem bardzo trudna rola. Szczególnie wtedy, gdy los bezustannie rzuca ci kłody pod nogi. Co więcej na sercu przez cały czas ciąży ci ciężar świadomości tego, że to, jak teraz wygląda wasze życie, w dużej mierze jest konsekwencją twoich złych decyzji i wyborów, których dokonałaś w przeszłości.

Z takimi wyrzutami sumienia każdego dnia zmaga się główna bohaterka powieści Weroniki Tomali „Nieprzegrany zakład”, którą właśnie skończyłam czytać i o której chcę Wam teraz kilka słów opowiedzieć.

Natalia, bo to o niej mowa jest kobietą samotnie wychowującą syna, który jest dla niej oczkiem w głowie. Na świecie ma tylko jego i wszystko, co robi w życiu, robi właśnie z myślą o nim. Chce, aby chłopiec był szczęśliwym dzieckiem i jak najmniej odczuwał naprawdę trudną sytuację, w jakiej znajduje się jego mama. Pragnie dla niego lepszego życia, ale niestety pozostawiona przez ojca biologicznego Kuby z długami do spłacenia nie jest w stanie zapewnić mu takiego życia, jakie mają chociażby dzieci z przedszkola, do którego uczęszcza.
Praca kelnerki w restauracji, do której nawiasem pisząc, Natalia wolałaby już nigdy nie wracać, pozwala jej na bardzo skromne życie w dzielnicy, w której strach się pojawić nawet na chwilę, a co dopiero tam mieszkać.

Zostawmy jednak na chwilę tę dzielną i godną podziwu wspaniałą mamę samą, ponieważ jest jeszcze ktoś, kogo musicie poznać. Filip jest zamożnym przedsiębiorcą, który, wie, czego chce i konsekwentnie do tego dąży. Dzięki swojej stanowczości i zaangażowaniu we wszystko, co robi, osiągnął bardzo wiele i teraz może, być panem własnego życia i kreować je na własnych zasadach. Jego status społeczny w połączeniu z urodą przyciąga uwagę wielu kobiet. Filip również na płaszczyźnie życia prywatnego lubi rozdawać karty i to do niego zawsze należy decyzja, jak takowe relacje z kobietami będą wyglądały. Nie wie jednak, że już wkrótce na jego drodze pojawi się ktoś, kto nie tylko mocno namiesza w jego głowie, ale przede wszystkim na pewno nie będzie jadł mu z ręki.

Jak się możecie domyślać, los w nieoczekiwany dla obojga naszych bohaterów sposób, splecie ich drogi życiowe. Jeden nieopaczny zakład, w którym Filip jak ma to w zwyczaju, chciał udowodnić swoją rację, może zmienić życie całej trójki już na zawsze. O ile odważą się zaryzykować, ale o tym musicie już przeczytać sami.

Nieprzegrany zakład” to książka, dzięki której uświadamiamy sobie, że wszystko w życiu jest możliwe. Nigdy nie możemy zakładać, że cokolwiek, o czym w głębi serca marzymy, jest poza naszym zasięgiem. Życie bowiem pisze tak nieprzewidywalne scenariusze, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak będzie ono wyglądało  jutro.

Kiedy patrzymy na życie Natalii i Filipa od razu widzimy, jak wielka przepaść społeczna ich dzieli. W pierwszej chwili chciałoby się zapytać, czym taka skromna i biedna kobieta może zwrócić uwagę mężczyzny, który przecież może mieć każdą kobietę, o jakiej zamarzy. Jednak jak się przekonacie podczas lektury książki, to właśnie ta wyraźna odmienność Natalii może stać się jej największym atutem.

Z kolei Filip bardzo szybko przekona się, że choć przegrał ten z przekory podjęty zakład, może wygrać coś o wiele ważniejszego, co nie tylko pozwoli mu odkryć siebie na nowo, ale da mu szansę na zupełnie nowe życie. Nie będzie to jednak łatwe, ponieważ Natalia, mimo że jest biedna, to ma swój honor i swoje zasady. A co najważniejsze wiele już w życiu przeszła i wie, że nie może po raz kolejny podjąć pochopnej decyzji i dokonać złego wyboru podobnie, jak zrobiła to w przeszłości. Musi myśleć o synu i nie narażać go na rozczarowanie i cierpienie. Musicie koniecznie przeczytać książkę i przekonać się sami, czy warto czasami postawić wszystko na jedną kartę. Sprawdźcie koniecznie, czy kobieta odważy się oddać życie i przyszłość swoją i dziecka w ręce Filipa. A co najważniejsze, czy nie będzie żałowała tego, na co się zdecyduje.

Uwierzcie mi, że choć pewnie teraz zakończenie tej historii wydaje Wam się oczywiste, to jednak tu nic nie jest do końca pewne, ponieważ ten władczy i ujmujący zarazem mężczyzna, do którego mocniej bije serce Natalii, skrywa pewne mroczne tajemnice, o których kobieta nie ma pojęcia i które nigdy nie powinny wyjść na jaw. Wiem, że brzmi to intrygująco, ale ja nic więcej nie zdradzę. Nie zwlekajcie ani chwili dłużej i czytajcie „Nieprzegrany zakład”

Gorąco Wam tę książkę polecam. Na jej kartach znajdziecie bardzo wciągającą i emocjonalną historię, którą czyta się z ogromną ciekawością. Perypetie Natalii i Kuby mocno poruszają czytelnika, a ten mały cudowny chłopiec bardzo szybko skradnie Wasze serce. Choć pewnych rzeczy w rozwoju fabuły mogłam się domyślić, to nie zmienia to faktu, że książkę czytało mi się niezwykle przyjemnie. Na jej lekturze spędziłam  miło czas pod kocykiem z kubkiem gorącej herbaty, nie mogąc oderwać się od lektury. Jak wspomniałam wcześniej, emocji na pewno tutaj nie zabraknie. Jednak uchylę Wam rąbka tajemnicy i powiem, że nie zawsze były to dobre emocje wynikające z rodzącego się uczucia, ale również te złe i budzące strach. A to za sprawą wątku sensacyjnego, który także w tej powieści znajdziecie, a który wzbudza w czytelniku uczucie przejęcia i obawy o to, jakie będzie jego zakończenie 

Jak wiemy dobry pomysł na fabułę to  nie wszystko, co stanowi o wartości książki. O wiele ważniejsze jest to, jak ten pomysł został zrealizowany w połączeniu z kreacją bohaterów, językiem, którym posługuje się autor, stylem pisania oraz tempem akcji.
I tutaj z pełną świadomością tego, co piszę, mogę powiedzieć, że Weronika Tomala we wszystkich tych aspektach poradziła sobie świetnie. Książkę czyta się bardzo lekko i szybko. Natomiast jej bohaterowie są naprawdę bardzo różni, co w moim odczuciu miało dodatkowo podkreślić tę dzielącą każdego z nich  przepaść wynikającą z różnych światów, w których żyją.
Mamy Natalię, która jest wspaniałą matką i choć stara się jak może, by polepszyć poziom życia dla swojego dziecka, to ledwo wiąże koniec z końcem. Filipa, który ma wszystko i nawet nie wyobraża sobie, jak można żyć w takim miejscu, jak dzielnica Natalii. Im kibicujemy, widzimy ich wewnętrzne przemiany i to jak wiele dają sobie wzajemnie. Niestety są też postacie, które mamy ochotę udusić gołymi rękami. Na uwagę zasługuje ich świetna kreacja. A zresztą, co ja będę pisać. Nie musicie mi wierzyć. Sami przeczytajcie i się przekonajcie.

Nie ulega wątpliwości, że jest to książka idealna na długie jesienne wieczory, która nawet pozwoli Wam już teraz poczuć klimat świąt. Jeśli szukacie ciepłej, poruszającej życiowe aspekty takie jak błędy przeszłości i samotne macierzyństwo książki, to będzie to idealny tytuł dla Was. Dodatkowo dostaniecie piękną opowieść o niezwykłej miłości matki do dziecka. Miłości wydawałoby się niemożliwej między kobietą a mężczyzną oraz o niezbadanych kolejach losu. Czego chcieć więcej? Nic tylko czytać.

Recenzja powstała we współpracy z portalem Duże Ka, za co bardzo dziękuję.